Toksyczna kobieta? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Toksyczna kobieta?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Toksyczna kobieta?

Witam wszystkich. smile Opiszę w wielkim skrócie historię mojego związku z byłą już partnerką, matką naszego 7 letniego syna. Proszę o jakieś opinie i rady jak postępować... wink

Tak związek zaczęliśmy na początku 2006 roku po 2 miesiącach od poznania, ona miała 15 lat, ja 18. Na początku było wszystko pięknie, spacery, plaża, przytulanie, miesiąc od rozpoczęcia związku zaczął się cudowny sex. W sierpniu 2006 roku zaszła w ciąże. Mimo wielu przeciwności wytrwaliśmy razem i dziecko przyszło na Świat. Pod koniec ciąży mieliśmy dużo kłótni, bo ja pracowałem a ona w ogóle nie chciała wychodzić z domu, dowiedziałem się wtedy, że przesiaduje na gg i romansuje z kolegami poznanymi na czatach. To były takie niby luźne dyskusje, ale utrzymywała tam, że jest samotna. sad Była dla mnie najważniejsza, uchylałem jej nieba a ona mnie raniła. Po wyjściu ze szpitala rodzice zabrali ją do domu, bo nie zgadzali się na nasze wspólne zamieszkanie. Zacząłem codziennie przychodzić do niej i do dziecka i spędzaliśmy miło czas, choć wiadomo czasem były jakieś kłótnie jak to w każdym związku. Gdy nasz synek miał około 2 miesiące to zaczęliśmy więcej czasu spędzać u mnie i tak już została a do rodziców chodziła sporadycznie. Od września 2007 roku zaczęła chodzić wieczorowo do gimnazjum, żeby skończyć ostatnią klasę. Wtedy zaczęły się schody. sad Poznała tam jakiegoś chłopaka, chodzili razem do tej samej klasy. Po jakimś czasie zamiast po zajęciach przyjść do mnie i do dziecka, szła do niego i jak się później okazało kilkukrotnie uprawiała z nim sex. Mieli plany na życie itd, ale po wielu godzinach płaczu i przeprosin pozwoliłem jej wrócić do mnie. Było mi ciężko, bo ona nadal chodziła z nim do szkoły, ale niby się z nim nie spotykała. Później okazało się, w czerwcu 2008 roku, że zamiast po zakończeniu roku i odebraniu świadectwa nie przyszła mimo, że czekałem, tylko poszła do niego. Nie wiem co robili, miała wyłączony telefon przez chyba 5 godzin. Później się kłóciliśmy i znowu się rozstaliśmy. Byłem zdruzgotany... Nie mogłem żyć z tą myślą, że ona może mnie tak ranić... sad Pogodziliśmy się w sierpniu 2008 roku i wszystko było w miarę ok. Od września 2008 roku poszliśmy razem do LO zaocznie, bo ja byłem po zawodówce, a że obydwoje chcieliśmy mieć wykształcenie średnie, to podjęliśmy decyzję o wspólnej szkole. Czas leciał i tak jakoś było w miarę ok. Na początku 2009 roku (luty) doznałem szoku! Zaczęła częściej chodzić do domu, nie odbierała telefonu, unikała spotkań. Dowiedziałem się, że spotyka się z jakimś byłym kolegą z podstawówki i przychodzi do niej do domu, spędzali razem bardzo dużo czasu. Rozstaliśmy się na kilka dni przed tym, jak miałem jej się oświadczyć. Zabierałem dziecko do siebie, praktycznie codziennie. Jej nie zależało za bardzo na tym, żeby się nim zajmować, bo wolała uprawiać sex z nowym chłopakiem. Przyłapał ich nawet na tym nasz syn, mimo to, że zaczynał dopiero mówić to opowiedział co widział. Miesiąc od naszego rozstania ona nagle zaczęła przychodzić z dzieckiem zamiast go przyprowadzić i iść, to zostawała. Okazało się później, że tego jej kolegę zamknęli na kilka lat za coś i urwał im się kontakt, więc postanowiła wrócić, a ja? Byłem głupi... sad 2009 roku zleciał bez większych przygód, aż do grudnia. Pod koniec grudnia nasz syn wylądował w szpitalu. Ona spędzała z nim tam czas, tam poznała jakiegoś ojca chorej dziewczynki. Spędzała z nim dużo czasu, bo ja pracowałem a oni siedzieli całymi dniami w tym szpitalu. Syn opuścił szpital zaraz na początku 2010 roku. Ona zaraz po przyjściu do domu zaczęła się spotykać z tym facetem. Rozstaliśmy się. Znowu pogodziliśmy się po około miesiącu. Wiem, wiem, wiem, rzygać Wam się już chce jaki ja byłem głupi... tongue W czerwcu 2011 roku zdradziła mnie z kolegą z bloku obok, którego znała od dzieciństwa. Nic o tym nie wiedziałem, po prostu stała się tak zajebiście miła, że zacząłem się domyślać co stało się tej nocy, kiedy poszła do niego na film, mimo to, że ja tego nie chciałem. I jeszcze jedna rzecz - hasło. Hasło na telefonie, żeby tylko ona mogła z niego korzystać... W końcu nie wytrzymałem, minął miesiąc od zdarzenia. Jak spała wziąłem jej telefon, złamałem hasło i dowiedziałem się, że nie tylko tej nocy z nim uprawiała wielogodzinny sex do rana, to jeszcze przez 2 tygodnie fantazjowała z nim o tym i umawiała się na kolejne spotkanie, jak tylko jej się uda. sad Następnego dnia poszliśmy na spacer. Jak zacząłem jej cytować teksty z SMSów to się zmieszała i zaczęła się bronić, że chyba ją z kimś pomyliłem, że o co mi chodzi. Wiecie po jakim czasie się przyznała? Po 3 godzinach rozmowy i płaczu, że nic nie zrobiła... Byłem naiwny i wybaczyłem jej po raz kolejny. sad Nadszedł pamiętny dla mnie rok 2012... Na samym początku roku zaczęła się dziwnie zachowywać, unikała mnie, znowu więcej czasu spędzała w domu... Na 2 dni przed moimi urodzinami rozstaliśmy się, bo dzień wcześniej mieliśmy gdzieś wyjść. Ona się szykowała, ja sprzątałem. Spędziła wiele godzin na szykowaniu. Kąpiel, depilacja, malowanie paznokci, balsamowanie ciała, układanie fryzury, makijaż... Wyglądała pięknie... Szkoda tylko, że nie dla mnie to wszystko sad Kończyłem zmywać i nagle słyszę, że ubiera się z dzieckiem do wyjścia. Wyszedłem i mówię, a gdzie Wy idziecie? A ona na to, że musi iść na chwilę do domu, bo matka do niej dzwonił i coś chce, to zostawi później małego ze swoimi rodzicami i przyjdzie. Byłem zły, ale odprowadziłem ich do połowy drogi (mieszka 2,5 km ode mnie) i wróciłem do domu. Sam wyszykowałem się do wyjścia i czekałem na tel o wyznaczonej porze. Nie dzwoniła, więc zacząłem dzwonić. Za którymś razem odebrała i wybuchła, że na chuj tyle razy dzwonię i ją wkurwiam. Rozłączyła się, nie wierzyłem w to co usłyszałem. Serce mi się kroiło... sad Za kilka minut dzwonię ponownie - zajęte. Rozmawiała z kimś około pół h. Później już właściwie nie rozmawialiśmy, bo jak odebrała po zakończeniu rozmowy i zapytałem o co jej chodziło i z kim rozmawiała pół h, to powiedziała spierdalaj i wyłączyła telefon. Po pół h nie nie wytrzymałem i wyłem jak pies... Miałem znowu złamane serce. sad Włączyła telefon o 4 w nocy. Udało mi się dodzwonić do niej około 13, była dziwna i wtedy przez telefon powiedziała mi, że to koniec... Było to na 2 dni przed moimi urodzinami. Spotykała się z tym człowiekiem, ja zabierałem małego do siebie jak do niego jeździła. Nigdy nie przyszła po dziecko tak jak się umawialiśmy, np na 20 miała przyjść, to nie odbierała i mały zostawał u mnie na 2/3 dni aż ona się odezwała. Szalała na całego... Byłem idiotą i na wielkanoc 2012 się pogodziliśmy. Ona utrzymywała, że tamten człowiek to był tylko kolega. Już po niedługim czasie, bo w czerwcu 2012 historia się powtórzyła tylko z innym człowiekiem. Rozstaliśmy się. Znowu zostawiał u mnie dziecko na na kilka dni i znikała. Pewnego dnia (koniec lipca) podstępem dostałem się na jej adres pocztowy. Okazało się, że ma założone konto na serwisie badoo od stycznia 2012 roku. Tam pisała z kilkudziesięcioma facetami, w tym z tym człowiekiem z okresu moich urodzin, z tym co obecnie się z nim spotyka i jeszcze jednym, co przyjeżdżał do nie autem tylko na "lodzika". Okazało się, że ten z marca był tylko od seksu i robiła z nim to w samochodzie od 23 do 3 w nocy wtedy co miała ze mną wyjść, było to ich pierwsze spotkanie. sad Później umawiała się z z nim tylko na "lodzika", a że w okresie wielkanocy kontakt z nim jej się urwał, to wróciła do mnie. Ten obecny też był z tego portalu i też łączył ich głównie sex. Miała obsesje na punkcie zaspokajania ustami wszystkich... Wtedy jak to czytałem ona była u mnie, była 23 godzina. Jak zobaczyła, że to czytam to chciała mnie zabić! Wybiegła, ryczała, po około godzinie się uspokoiła i zaczęła wszystko opowiadać... Włosy mi się na głowie jeżyły... Około 3 w nocy wybiegła z płaczem w stanie załamania i powiedziała, że nigdy więcej jej nie zobaczymy z dzieckiem i że mam go wychować na dobrego człowieka. Po chwili poszedłem za nią, było mi jej żal. Mimo wszystko nadal ją kochałem i była przecież matką naszego syna... Dogoniłem ją, chciała się zabić. Rozmawialiśmy długo, płakała, przepraszała. Cofnęliśmy się do domu. Następnego dnia poszliśmy razem z małym na spacer, rozmawialiśmy długo... Na placu zabaw tak rozmyślała i zapytała się mnie, czy chce spróbować zacząć wszystko od nowa. Po zastanowieniu pomyślałem, że może ją to czegoś nauczyło i się zgodziłem... sad Byłem głupi... Mieliśmy udać się na wspólną terapię, ale ona nie chciała. Po jakimś czasie to wszystko zaczęło się układać w mojej głowie, te zdrady łączyły się w jedną całość, odpowiadałem sobie na pytania. Zaczęło mnie to przerastać... sad Z każdym dniem brzydziłem się nią coraz bardziej, przy byle kłótni mówiłem jej, że jak jej się coś nie podoba niech idzie do kolegi. Ona płakała często, kochałem ją bardzo ale nie umiałem tego zapomnieć, choć się starałem... Oddalaliśmy się od siebie coraz bardziej. Od listopada 2012 do kwietnia 2013 w ogóle nie było między nami zbliżeń. Nie umiałem... Spędzaliśmy razem czas, spacery, kino itd ale sex dla mnie był czymś nie do przyjęcia... W sierpniu 2013 dowiedziałem się, że spotkała się z tym człowiekiem, co latem 2012. Do dziś nie wiem po co, nie powiedziała mi... Od września 2013 zaczęła pracę 20km od domu. I wtedy zaczęły się znowu dziwne sytuacje. Co prawda między nami było w miarę ok, pojawił się nawet sex, ale ona była jakaś obca... To była jej 1 w życiu praca. Mimo wszystkich dziwnych sytuacji ufałem jej i nie kontrolowałem. Dałem jej wolną rękę. 4 grudnia 2013 wyszła rano do pracy i... nie wróciła. hmm Miała kończyć o 15:30, mieliśmy iść z małym do kina z okazji mikołajek, miała przynieść dla niego leki bo wzięła receptę a był przeziębiony. Nie odbierała telefonu, jej matka szukała jej wszędzie, po szpitalach, policji. Ślad po niej zaginął. Pojawiła się o 22. Zadzwoniła do mnie z płaczem, nie chciała powiedzieć gdzie była i powiedziała, że ona już nie ma siły, że to bez sensu... Nie rozmawialiśmy długo, może kilka minut... Nie spałem całą noc. Syn był u mnie. Myślałem nad tym wszystkim bardzo dużo i następnego dnia około 10 zadzwoniłem do niej i chciałem się spotkać - nie chciała. Powiedziała, że nie może już na mnie patrzeć, że nie umie mi spojrzeć w oczy i że już za późno. Powiedziałem wtedy jej przez telefon, że przemyślałem wszystko i nie będę już jej stawał na drodze, że mam dość cierpienia... Przyjęła to bez protestu, ale płakała... Miała przyjść o 17 do małego bo bardzo tęsknił, w końcu to już duży chłop i wychowywał się też z mamą... Okłamała go, nie przyszła. Pojawiła się po kilku dniach, już nie rozmawialiśmy... Jak przyszła po swoje rzeczy, to długo rozmawialiśmy... Powiedziała, że ona ma dość? itd, pytałem o co chodzi, bo nie wiedziałem za bardzo... hmm Mówiła, że to tylko kolega itd. Już mnie to nie obchodziło. Wyprowadziła się, mały został ze mną. Poszła do niego, mimo to, że rzeczy zawiozłem jej do domu. W Wigilię przypomniało jej się, że jest matką. Wpadła do mnie ze swoim ojcem, na dole czekał on. Zabrali mi syna. sad Przez Święta był u mnie jeden dzień, później zabrała go (z płaczem, wyzywała mnie przy dziecku, że jestem dla niej śmieciem i nikim) i wywiozła do nowego partnera. Był tam z nią 10 dni. 6 stycznia udało mi się ją namówić żeby mi go przyprowadziła. Zgodziła się. Podstępem zatrzymałem go i od tego czasu jest ze mną. Na początku stawiał opór, walczyła, ale po kilka dniach dała sobie spokój i syn jest ze mną. Ona najpierw nie dzwoniła w ogóle przez 10 dni, potem 2 tygodnie. W maju będą sprawy w sądzie, bo złożyłem wnioski i chce wychowywać syna w miłości. Dla mnie jest najważniejszy i nigdy go nie opuszczę... Kiedy miała syna u niego uprawiał przy nim sex w jednym łóżku, myśleli chyba że dziecko śpi. Było to kilka razy. Ona zabierała syna do niego tylko po to, żeby mnie ranić. Nie pozwalała mi z nim rozmawiać itd. Jak przyprowadziła go tego 6 stycznia to miał za małe, porwane i obsrane majtki. Nawet o to nie zadbała... sad W niedzielę, 9 lutego napisałem jej życzenia urodzinowe i wysłałem laurkę od syna mailem. Wieczorem pisaliśmy na Fb. Była to bardzo sentymentalna konwersacja. Napisała mi, że gdyby mogła cofnąć czas, to powinniśmy zrobić zupełnie inaczej, na stałe zamieszkać razem i teraz siedzieć obok siebie, rozmawiać a nie pisać i być szczęśliwą rodziną... Napisała "Ale teraz to już nie ważne, bo Ty nic nie chcesz". Pisała do mnie "misiu", pytała czy mi na niej jeszcze chociaż trochę zależy i mówiła, że mam sobie wszystko przemyśleć, sam podjąć decyzję, zastanowić do następnego dnia i porozmawiamy. Chciała się spotkać ze mną i dzieckiem. Powiedziałem jej, że wolałbym spotkać się najpierw tylko z nią, bo mamy dużo sobie do wyjaśnienia... Domyśliłem się, że jej rozmowa na fb była podstępem... W rozmowie 2 dni później wieczorem zapytałem co miała na myśli i po co to pisała. Słychać było w tle rozmowę jej faceta z kimś, więc ściszyła głos, wyszła chyba do łazienki i powiedziała, że to już nie ważne i powiedzmy, że miała chwilę słabości. Powiedziała, że może kiedyś się dowiem o co jej chodziło, jak zobaczy że już na to czas. hmm Nie mam pojęcia o co chodziło. sad Wczoraj podczas rozmowy była już sobą, nieprzyjemna, naskakiwała na mnie i jeszcze powiedziała, że gdybym doceniał to co miałem to byśmy dalej byli razem, ale już nigdy nie będziemy i nie powie nic więcej, bo było by to dla mnie przykre. Normalnie co 2 dni inna osoba... hmm Obawiam się, że ona po prostu chciała sprawdzić, czy mi jeszcze na niej zależy tylko po to, żeby albo zabrać syna albo ewentualnie wiedzieć, czy ma do czego wracać, czy może jeszcze na nią czekam... hmm A propos tego jej obecnego partnera, to dowiedziałem się, że spotykała się z nim już od września, bo mieszka niedaleko jej pracy i często zamiast do pracy jeździła do niego... hmm Ja ją nadal kocham, ale leczę się z tej chorej miłości, nie chcę być całe życie azylem. hmm Ona mnie wykończyła psychicznie, nie ma żadnych granic, jest leniem i cały czas tylko egzekwowała na mnie swoje zachcianki strasząc mnie, że mnie zostawi. sad Dzień w dzień. Ma chyba zaburzenie osobowości borderline. Co ja mam robić? Jak ustrzec się przed jej zagrywkami? Jak ona udaje taką słodką i kochaną, to zwyczajnie mi jej żal... sad Powiedziała, że w urodziny siedziała sama jak palec i wiele by oddała, żeby spędzić ten czas ze mną i z dzieckiem. sad

Miały być krótko a wyszła pawie powieść. tongue Kto doczyta do końca - dziękuję. smile Proszę o jakiś komentarz, radę, nie wiem sam. Może po prostu miałem potrzebę podzielić się moją historią z innymi...? Ona twierdzi, że się zmieniła, że dorosła itd. Czy to możliwe? Słyszałem od niej to wiele razy i nie wierzę w to... hmm Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczna kobieta?

Powiem krótko- nie waż się do niej wracać! Załatw sprawy  opieki nad dzieckiem i zapomnij o niej.. Ułozysz sobie życie z kimś  normalnym, bo ta pani  to albo  nimfomanka albo ciężko zaburzona osoba.. Niczego nie załuj, nie rozpamiętuj zwyczajnie zyj i nie oglądaj się za siebie smile

3

Odp: Toksyczna kobieta?

Przeczytałem od deski do deski i dosłownie mnie to przeraziło jak bezczelne i jak daleko mogą posunąć się kobiety.

Stary ja rozumiem miłość, zakochanie, ale Ty powinieneś kopnąć ją w dupę już po pierwszej zdradzie. Nie zrobiłeś tego i dałeś jej tym samym wolną rękę. Ona uprawiając seks z kolejnymi facetami doskonale wiedziała, że Ty i tak jej wybaczysz. Ona nie traktowała Ciebie już nawet jako opcji rezerwowej. Z tego co piszesz ona jest uzależniona od seksu. Nie chciała związku z facetem, tylko chciała z nimi uprawiać sex. Ty byłeś jej taką "bazą". Jak akurat nie miała nikogo to wracała do Ciebie, udawała skruszoną i biedną. A jak Tylko pojawiła się na horyzoncie nowa ofiara to uciekała, aż się kurzyło. Ta dziewczyna nie tylko nie ma za grosz szacunku do siebie, ale przede wszystkim do Ciebie. Jesteś dla niej nikim. Pozwalałeś jej na to. Ciągłym wybaczeniem spowodowałeś, że robiła to coraz częściej i chętniej. Ani razu nie poczuła konsekwencji swoich czynów. I dopóki nie poczuje, nigdy się nie zmieni. I nie wierz w żadne jej słowa. Macie wspólnie dziecko, a to nie jest zabawka. Z tego co piszesz dziecko też ma w dupie. Najlepiej gdybyś złożył sprawę do sądu o przyznanie jedynie Tobie opieki nad dzieckiem. Ona niech tylko się z nim widuje w określonych godzinach, chociaż wiem, że w Polsce będzie o to ciężko. Bo tutaj kobieta zawsze jest traktowana lepiej, bo matka... Nigdy już do niej nie wracaj, nie wysyłaj żadnych życzeń, wasze rozmowy mają być tylko na temat dziecka, a nie o was. Was nie ma i nie będzie. Chcesz spędzić resztę życia z taką osobą? Nigdy nie będziesz pewny kolejnego dnia, czy wróci na noc. Kiedy nie będzie odbierała telefonu już zawsze w Twojej głowie będzie myśl z kim teraz uprawia sex. Daj sobie spokój, zasługujesz na normalną kobietę, a ona taką nie jest. Wiem, że będzie Ci ciężko, ale nie daj się jej gierkom, bo na pewno jeszcze wiele razy będzie Ciebie sprawdzać i do Ciebie wracać w momencie, kiedy akurat nie będzie miała z kim się pobzykać.

4

Odp: Toksyczna kobieta?

Przeczytaj swoją historie,jak osoba z boku,tak choćbyś to nie ty napisał,co byś pomyślał o facecie,który tak się daje rolować?Ile jeszcze chcesz przeżyć tych rozstań i powrotów.Mówisz,że kochasz tę dziewczynę ,zapytam za co ? rozumiem,że na początku można się zakochać od tak,ale chwilowe zauroczenie mija,a u Ciebie ono nadal trwa,może lubisz takie huśtawki nastroju. Rozumiem,można wybaczyć zdradę raz ,dwa.... ale obie strony powinny wyciągnąć wnioski z czego to wynika. Nie chcę nikogo oceniać,ale jeśli Ci taka sytuacja nie odpowiada,to ją zmień,bo z tego co piszesz dziewczyna się nie zmieni.

5

Odp: Toksyczna kobieta?

definitywnie, stanowczo, na 100% nie nie i nie!! zasługujesz na fajną kobietę a nie na nią... nie umiałam się naliczyć ilu partnerów poza Tobą miała... przepraszam ze tak dosadnie ale moze teraz sobie coś uświadomisz.. pozdrawiam!

6

Odp: Toksyczna kobieta?

Niestety to co przeczytałem to jest jakaś patologia hmm. Kolego będąc z taką " kobietą " nie szanujesz samego siebie. Jeśli nie szanujesz siebie to jakim cudem ktoś ma Ciebie szanować ? Mam nadzieję,że jesteś rozsądny i poukładasz sobie życie bez niej. Zapomnij, odetnij się i tyle. Walcz o opiekę nad dzieckiem ponieważ ty go wychowasz na normalnego człowieka a ona niestety tego nie zrobi. Powodzenia

7

Odp: Toksyczna kobieta?

twój tytuł powinien być bez znaku zapytania
wiele, wiele lat mialeś przykład że nic się nie odmienia w niej i sie nie zmieni, rozumiem że chcesz mieć matke dla dziecka i kobiete przy sobie ale o niej nie można powiedzieć nic dobrego. nie umie być wierna, tego jej nie nauczysz, choćbyś był aniołem.

życze ci wygranej sprawy w sądzie i wychowania syna na dobrego człowieka i oby jak najmniej kontaktu z matka której postepowane jest warte wszelkiego wysiłku aby syn tego nie widział.

mam kolege który był w podobnej sytulacji...
jak zechcesz to co opowiem

powiem że po wielu latach wychowuje 2 syn bez mamusi(zapomniała o dzieciach) i jest szcześliwy i spokojny a chłopcy nie wychowują się w patologii

8

Odp: Toksyczna kobieta?

Dziękuję wszystkim za dotychczasowe odpowiedzi, ale raczej chodziło mi o coś innego... Ja już podjąłem decyzję odnośnie ex, nigdy więcej nie mam zamiaru z nią być. Choćby nie wiem co, to mam w sobie tyle siły żeby siebie dopilnować. smile Chodziło mi bardziej o to w jaki sposób unikać jej zagrań, bo zauważyłem, że niestety samo "odizolowanie" się nie wystarcza, bo przy kolejnej rozmowie nawet po dłuższej przerwie ona wcina swoje 3 grosze mimo to, że staram się rozmawiać tylko o dziecku. hmm Albo cały czas mi docina tak jakby nie mogła pogodzić się z tym, że się rozstaliśmy i sprawia jej radość jak zadaje mi cierpienie, albo na odwrót udaje niewiniątko, żeby sprawić mi przykrość. hmm Wraca głupią gadką do tego co było, jak było, dlaczego jest tak a nie inaczej itd itp. Staram się w ogóle unikać kontaktu, od naszej ostatniej rozmowy mija 2 dni i nie będę więcej inicjował kontaktu, bo po co? Gdyby chciała rozmawiać z synem to by sama zadzwoniła... smile Mi się wydaje, że ona nie jest do końca szczęśliwa i może gdzieś tam żałuje, stąd jej dziwne zachowania i huśtawki emocjonalne. Z resztą, już mnie to nie interesuje... smile

9

Odp: Toksyczna kobieta?

Ona z pewnością jest psychicznie chora i można jej współczuć, ale nigdy nie powinieneś wierzyć w jej zapewnienia, że się zmieni. Jak to napisał Tobiasz228 - powinieneś się od niej odciąć, rozmawiać tylko o dziecku.
Na pewno będzie chciała wrócić, bo byłeś "bazą wypadową" - i wybacz, ale drugiego takiego naiwniaka nie znajdzie, więc każdy kolejny w końcu ją kopnie w d.... Ale Tobie wręcz nie wolno się z nią wiązać, bo masz dziecko. Osobiście uważam, że jeśli facet (lub kobieta) do tego stopnia pozwala się nie szanować i rolować to nie zasługuje nawet na współczucie. Natomiast bardzo żal mi waszego syna. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że on już teraz ma tak ciężką traumę, że trudno mu się będzie odnaleźć w życiu. Jeśli kochasz swojego syna, nie funduj mu znowu piekła.

10

Odp: Toksyczna kobieta?
Katariina napisał/a:

i wybacz, ale drugiego takiego naiwniaka nie znajdzie, więc każdy kolejny w końcu ją kopnie w d....

I tu bym się kłócił smile Koleś, z którym obecnie "szaleje" jest prawie 10 lat starszy od niej i (ona ma 23 lata) i sory, ale tak tępy, że nie wiem czy można być bardziej... smile Ja choć naiwny się litowałem to wiedziałem nad kim i co robiła, bo umiałem walczyć o poznanie prawdy, a tamten fafun ma totalne zaufanie do niej i ona jest dla niego 7 cudem świata, więc może robić co chce i z kim chce a jego to nawet nie obchodzi. smile Jemu wystarcza, że ona jest. Desperat i brzydal, może dlatego... wink Mam nadzieję tylko, że będą żyli dłuuuuugo i szczęśliwie a jego oczy będą zawsze zamknięte na prawdę, bo szkoda mi trochę takich ludzi... Ona znalazła sobie takiego drugiego "tatusia" bo wcale nie ma dużej różnicy wieku między nim a jej ojcem. wink Zmęczyło ją to, że za każdym razem jak gdzieś szła chciałem wiedzieć gdzie i z kim, to znalazła kogoś, kto chyba nawet nie zauważa jak wychodzi. I krzyżyk im na drogę. smile

11

Odp: Toksyczna kobieta?

To mnie zaskoczyłeś podwójnie tongue Po pierwsze, że trafiła na taki egzemplarz, po drugie że jej źle nie życzysz. Masz zdrowe podejście do sprawy, mało kto by tak myślał tongue
Ale to jak z nią rozmawiać to faktycznie ciężka sprawa. Chyba powinieneś przyjąć strategię puszczanie mimo uszu jej uwag nie na temat i upartego sprowadzania rozmowy na właściwe tory.

12

Odp: Toksyczna kobieta?

według mnie wcale nie jest taki silny jak myslisz, gdybys byl nie balbys sie konfrontacji z nia bo czy bylaby mila czy prosila o wybaczenie czy bylaby zlosliwa to nie mialoby tobie roznicy bo zdanie jest juz podjete i OSTATECZNE!
wedlug mnie sprawa prosta, sprawa w sadzie ma byc i wszytsko ureguluje, ty malego jej nie dawaj bo po prostu boisz sie o jego zdrowie psychiczne, zajmij sie dzieckiem a ona jak dzwoni czy pisze to tylko w temacie dziecka a jesli zaczyna inne gadki to rozlaczaj sie lub koncz temat przypominajac jej ze od teraz rozmawiacie tylko o synku.
powodzenia

13

Odp: Toksyczna kobieta?

Żyjesz tu i teraz,to co było ,zamykasz nie wracasz, nie daj się wciągnąć w wyciąganie historii bo i po co? Słodkie minki i słowa z jej strony wiesz,czemu służą ,już ją rozgryzłeś,nie daj się wciągnąć w lep jej słodkości,nie jesteś muchom.
\

14

Odp: Toksyczna kobieta?

Ona Tobą nadal manipuluje.

Wszystko, co opisałeś a zwłaszcza jej reakcje i zachowania wobec Ciebie mówi mi, że to socjopatka.

Najlepiej byłoby się od niej odciąć- ale to rozumiem odpada, bo macie dziecko.
Musisz więc przede wszystkim przestać jej współczuć, gdy nagle znów zbierze jej się na żale i będzie grać na uczuciach, jak to biedna sama spędziła urodziny.... Współczuć można tym, którym dzieje się krzywda a nie tym, którzy ranią, oszukują, poniżają- a ona krzywdzi nie tylko Ciebie ale i twoje dziecko.
Nie usprawiedliwiaj jej...
Nie dawaj się wciągać w jej gierki.Postaw jasne granice- kontaktujecie się i rozmawiacie tylko i wyłącznie na tematy związane z dzieckiem. Jeśli zacznie rozmowę o was/ o sobie- krótko ucinaj.
Nie wierz w czułe słówka- to kolejny sposób by manipulować Tobą.
Takie osoby się nie zmieniają- jeśli już to na chwilę- by osiągnąć swój cel....
Zacznij żyć tylko i wyłącznie dla siebie i dziecka. Nie rozpamiętuj, nie analizuj...życie toczy się dalej. I nie obwiniaj się. Ty walczyłeś do końca, zrobiłeś wszystko...
I proszę nie daj się zwariować po raz kolejny. Już nigdy...!

15 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-02-14 14:21:52)

Odp: Toksyczna kobieta?

Jak to przeczytalem wiesz na co mialem ochote? Dokladnie. W zwiazku oprocz milosci liczy sie wiernosc a tego tutaj nie bylo a w moim przekonaniu nie zgadzam sie dokonca z innym uzytkownikiem bo to jest gorzej niz patologia. To jest BAGNO. Zerwij z nia wszelkie kontakty. Nie jest warta spluniecia nawet.Takie laski powinny byc izolowane. Zycze wszystkiego najlepszego!
Glowa do gory zaopiekuj sie maluchami aby byly z Toba a nie z nia a ja olej.

16

Odp: Toksyczna kobieta?

Witam

Zaglądam od jakiegoś czasu na to forum ale nigdy się nie wypowiadałem na nim, jednak po przeczytaniu Twojego tematu po prostu poczułem, że muszę to zrobić. Bo to co się dzieje w Twoim życiu woła o pomstę do nieba !!! Piszę z punktu widzenia 29 letniego faceta który miał w życiu kilka fajnych dziewczyn i jeden bardzo długi toksyczny związek z którego było mi cholernie trudno wyjść ale w końcu udało mi się. Więc się da wink   

Powiem ostro i dosadnie bo tak trzeba, żebyś się ocknął !!!

Trafiłeś na wyjątkowo chorą dziewczynę i trzymaj się od niej jak najdalej. Dla swojego dobra.
To jakaś socjopatka i manipulatorka, która wyczuła, że dobry z Ciebie chłopak i co by się nie działo ona zawsze znajdzie u Ciebie cichą przystań do której wróci ze swoich wojaży bo Ty ja kochasz i zawsze przyjmiesz co by nie zrobiła. Wygląda na to, że jest to osoba uzależniona od seksu i bardzo naiwna. Bo pewnie z każdym kolejnym przyjmowanym członkiem myśli, że nie wiadomo jak jej zajebiście teraz będzie i że super będzie miała z nim życie. Jednak rzeczywistość szybko okazuje się inna i ona próbuje Cię brać na litość i wracać. Bo jednak to stare znane nie było takie złe. Ale tak generalnie ma Cię w dupie z tym, że z braku lepszej opcji sobie wraca.
NIE POZWÓL WIĘCEJ NA TO !!!

TA DZIEWCZYNA TO ZWYKŁA SZMATA KTÓRĄ JAK DO TEJ PORY WYKORZYSTUJĄ RÓŻNI GOŚCIE KTÓRYM CHODZI TYLKO I WYŁĄCZNIE RACZEJ O ŁATWY SEKS !!! Bo jest młoda i pewnie w miarę atrakcyjna to czemu by se nie zamoczyć jak sama się prosi i inicjuje kontakty...

Wiem, że macie dziecko więc ogranicz kontakt z nią tylko i wyłącznie do spraw związanych z waszym dzieckiem. Jeżeli nie ma potrzeby nigdy ALE PRZENIGDY pierwszy nie kontaktuj się z nią pierwszy. Nie składaj żadnych życzeń z okazji świąt czy coś, bo takie rzeczy to można robić osobie z którą się było ale osoby się rozstały bo np, mają rożne charaktery i nie umiały się dogadywać lub oczekiwania co do związku mijały się... A nie jakiejś głupiej dupie która daje na lewo i prawo i obciąga innym !!!
Przecież to się rzygać chce jak się czyta to co napisałeś o jej zachowaniu yhh
Nie daj sobą dłużej pomiatać !!! Pokarz wreszcie, że jesteś facetem i masz jaja !!!
Miej swoją godność. Jesteś ojcem. Daj małemu dobry przykład, niech wyrośnie no porządnego honorowego faceta takiego jakim jest tata.


Będzie Ci ciężko bo jesteś od niej uzależniony. Twoje emocje krążą wokół niej od bardzo długiego czasu a Ty jak narkoman karmiłeś się tym. Ale wierzę w to, że Ci się uda i jeszcze ułożysz sobie życie z kimś normalnym. Bo jesteś młody i wydajesz się być porządnym gościem, który tylko trochę się zagubił.

ŻYCIE MASZ TYLKO JEDNO !!! Nie zmarnuj go dla takie toksycznej puszczalskiej zdziry !!!
Jeszcze zarazi Ciebie lub małego jakimś syfem...

Zadbaj o siebie i małego.
Bądź dla siebie dobry, jeżeli wcześniej tego nie robiłeś zacznij uprawiać jakiś sport to bardzo pomaga jak się ma doła. Jakaś siłownia, pływanie wink
Wysiłek fizyczny sprawi, że będziesz lepiej spał a dawka endorfin poprawi Ci humor.
Poprawi się Twoja samoocena a sylwetka stanie się bardziej atrakcyjna dla innych kobiet.
Kup sobie jakieś fajne ubrania w których poczujesz się dobrze, spotkaj się ze znajomymi.
Jak masz doła lub problem z nią to napisz tutaj, na pewno ludzie chętnie Ci doradzą.

Ja też postaram się tu zaglądać jak najczęściej i wspierać Twoją osobę w walce o lepsze jutro smile

WIERZĘ W CIEBIE I TRZYMAM MOCNO KCIUKI ŻEBYŚ WRESZCIE WYSZEDŁ NA PROSTĄ I ŻYŁ PEŁNIA ŻYCIA JAKO SZCZĘŚLIWY OJCIEC. HONOROWY FACET I DOBRY MŁODY CZŁOWIEK.

pozdraiwam i życzę ci siły oraz wytrwałości smile NIE DAJ SIĘ TEJ SUCE CHŁOPAK !!!

17

Odp: Toksyczna kobieta?

Historia tragiczna, najbardziej szkoda mi Twojego syna bo może nie teraz, ale na pewno za parę lat odbije się to na nim. Kochaj syna i wychowuj go. Nie proś o poradę na forum. Sytuacja jest na tyle skomplikowana że najlepiej udaj się do psychologa (dobrego) i opowiedz mu tą historię tak jak opisałeś. Tam powinieneś znaleźć pomoc i uzyskać informację jak rozwiązać problem.
Zrób to jak najszybciej.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Toksyczna kobieta?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024