Witajcie, chciałabym Was prosić o wsparcie nawet nie wiem czy wybrałam dobry dział aby stworzyc ten post...ale może zacznę od początku od pewnego czasu odczuwam pustkę jest mi tak smutno aż mi się płakać chce, nie mam ochoty na nic moje hobby to teraz spanie
mam grono znajomych lecz jakoś wolę ich unikać teraz. Sesje zaliczyłam pomyślnie, zaczęłam rozmawiać z bardzo przystojnym i fajnym chłopakiem (choć jego też wolę unikać, być może to przez poprzedni zawód miłosny przez który czuje ból do dziś) nie mam ochoty bezpośrednio rozmawiać o moich problemach, nic mi nie daje radości teraz. Myślałam o tym by pójść do psychologa ale zawsze znajdą się minusy tego pomysłu. Może mój nastrój zależy od pogody? Już sama nie wiem, nawet nie wiem czy to dobry pomysł że Was zadręczam swoimi nastrojami. Jak odzyskać chęć do życia?
Życzliwe duszyczki proszę o radę.