Witam, nigdy w życiu nie pisałam postów na forach, to jest mój pierwszy raz, ale po prostu muszę się gdzieś wygadać....
A więc mieszkam, ze swoim chłopakiem Adamem od ponad roku, jesteśmy se sobą 3 lata. Od zawsze wiedziałam, że mój facet lubi imprezy zakrapiane alkoholem. Po dwóch latach związku przeżywaliśmy kryzys - on zdradził mnie z koleżanką swojej siostry. Nawet się z tym nie kryli... Płakałam, błagałam nic nie dało.... W końcu dostałam jakiegoś olśnienia i stwierdziłam, że przestanę za nim biegać. Zaczełam spotykać się z jego najlepszym kolegą. Po dwóch tygodniach kiedy przestałam do niego wydzwaniać i błagać zeby wrócił i wrócił na kolanach zapłakany - wybaczyła. Po tamtej akcji dokladnie po jakimś 6 mc zamieszkaliśmy razem. Oboje pracujemy, weekendy mamy wolne, tylko ze jak już jest piątek to Adam zaczyna pić, najczęściej w poniedziałek idzie na kacu do pracy. I tak jest co tydz od kiedy razem mieszkamy. mnie traktuje jak taksówkę, mam go zawieść przywieść i zawsze pełno kumpli, raz poprosiłam go żeby zawiózł mnie na imprezę firmowa - to pojechał do swoich rodziców i tam sie nachlał. Ostatecznie ja musiałam go odebrać i przywieść do domu. Jego ojciec jest alkoholikiem, i generalnie pochodzi z biednej rodziny. Innym razem wyszliśmy na pizze z moją kolezanką, kiedy zamówiłyśmy piwo, on jakimś cudem nie pił tego dnia - ostro powiedział ze on o 20 jedzie do domu i ze mam sobie zadnych imprez nie urządzać. Z tym, że jak ja mam go gdzieś zawieść to zazwyczaj jak idiotka czekam po kilka godzin na niego. Wczoraj nie wytrzymałam, zawiozłam go o 20 do kolegów bo oczywiście jak go nie zawiozę to kumple przyjada po niego, ipo 5 godzinach czekania az chłopcy sie napiją powiedziałam, że ja ja jade do domu i jak chcą to albo jadą ze mna albo zostają. Adam wsiadł, nachlany i wkurzona zawiozłam go do jego rodziców powiedziałam, ze mam dosyc ze nie chce go widziec. Dzisiaj od rana zadzwonil, powiedział ze przeprasza i czy moze wrócić do domu. Zgodziłam się pod warunkiem ze bedzie trzezwy. Oczywiscie jest 22 a on ani nie przyjechał ani nie odbiera tel. Nie wiem co robić za każdym razie po awanturze obiecuje ze to był ostatni raz, kiedyś mu nawet powiedziałam ze tak naprawdę to jestem mu potrzebna tylko po to żeby sprzątać, gotować i zeby miał z kim sie kochać. Kocham go strasznie, nie potrafię odejść, a może nie chce... Pomóżcie co wy byście zrobiły na moim miejscu, może to we mnie jest problem.
Ostatnio nawet doszło do mnie, dziewczyna jego kolegi mi powiedziała, że podobno zdradził mnie po raz kolejny, 3 miesiące przed tym jak razem zamieszkaliśmy. dziewczyna z którą podobno spał też to potwierdziła, on sie wypiera - więc nawet nie drążyłam tematu i udaję ze tego nie było.