Postanowilam do was napisac bo juz nie wiem co mam o tym wszystkim myslec.
Mojego obecnego meza poznalam 2,5 roku temu. Byl juz 6 lat po rozwodzie. Z byla zona utrzymywal jednak kontakt ze wzgledu na dzieci. W tej chwili sa juz pelnoletnie. Teraz sie ptzekonalam ze to byl tylko pretekstbo caly czas myslal ze byla zona mu wybaczy (choc to ona wniosla sprawe o rozwod) i
wroca do siebie. Tak si..e jednak nie stalo bo maz poznal mnie. Oczywiscie byla zona jak sie dowiedziala o mnie to chciala zeby byly maz do niej wrocil. Maz zdecydowanie powiedzial ze nigdy do niej nie wroci i chce sie ze mna ozenic. Ona dostala bialej goraczki. Zaczela buntowac dzieci przeciwkoniemu twierdzac ze zabralam dzieciom ojca. My sie oczywiscie pobralismy tworzac naprawde szczesliwy zwiazek.
Problem sie pojawil dopiero pozniej bo moj maz zaczal zagladac do kieliszka. Robil mi awantury, ale najgorsze bylo to ze po pijanemu zawsze dzwoni do bylej zony. Niby mowi ze w sprawie dzieci, bo chce to wyjasnic ale ja odnosze inne wrazenie. Niby mowi o niej same najgorsze rzeczy i zapewnia mnie ze jestem dla niego najwazniejsza ale zawsze po pijanemu dzwoni do niej kilka razy dziennie. Nie ma dnia zeby o niej nie wspomnial, moze to byc byle co ale zawsze w naszym zyciu jest ona. Jestesmy ze soba 1.5 roku i wydaje mi sie jakbym zyla w trojkacie. Moze jestem przewrazliwona na tym punkcie, ale juz nieraz mu wykrzyczalam w awanturze zeby wracal do niej jak tak stale o niej mysli.
Juz nie wiem co o tym wszystkim myslec. Moze sie czepiam bez powodu ale rozmowy z nim juz nie pomagaja bo maz twierdzi ze nie zadnego problemu i zalezy mu tylko na mnie
Myślę, że możesz być troszkę przewrażliwiona na tym punkcie. Czlowiek jak wypije robi różne głupie rzeczy. To, że dzwoni do byłej żony nie oznacza, że do niej wróci. Przecież to matka jego dzieci, kobieta z którą kiedyś był i powinnaś zaakceptować to, że oni będą w kontakcie, oczywiście do pewnych granic
Teraz Ty jesteś jego partnerką z którą kroczy przez życie. Może zamiast awantur i pretensji warto porozmawiać na spokojnie, powiedzieć szczerze co czujesz i obydwoje spróbować jakoś rozwiązać ten "problem". W związku trzeba iśc na pewne ustępstwa, ale oczywiście nie stawiać warunków. A Ty im bardziej będziesz mu "dogryzać" z ta sytuacją tym bardziej on może w nią brnąć. Głowa do góry, będzie dobrze ![]()
A ja mysle, ze facet sobie nie radzi.
Niepokojacy jest w tej historii jego ciag do alkoholu, moze to byc ucieczka
bo chyba nie do konca jednak rozstal sie z zona.
Jakby nie patrzyl to byla/jest jego rodzina, z ktora nie tak malo czasu spedzil skoro dzieci juz dorosle.
selest mąż chyba tak naprawdę nigdy nie odszedł od byłej żony. Jaki był powód rozwodu?
To zaglądanie do kieliszka też jest zastanawiające. Dodaje mu odwagi by do niej zadzwonić.
Skoro dzieci są dorosłe to chyba nie potrzebują aż tak częstego kontaktu jakby go potrzebowały gdyby były małe.
''Wierzę, że ciężko żyć w takim ''tłumie''.
;-(
A czy to przypadkiem nie jest tak,że jego była zona rozwiodła się z nim przez alkohol?
Bo z tego co piszesz wynika,że to ona chciała rozwodu.
Oni się rozstali ponad 8 lat temu , to kawał czasu, mieli kontakt ze względu na dzieci ale ja też myślę ,że nie tylko tu chodziło o dzieci.
Może to jest tak,że on na chwilę z tym piciem to się uspokoił a teraz jak już w związek zaczyna włazić buciorami monotonia i facet nie ogarnia tego,że jest znowu mężem zaczyna zaglądać do kieliszka.
Wychodzi na to ,że jemu taki układ z żoną pasuje. Nie wiesz co się tak na prawdę dzieje między nimi. Wydaje mi się ,że to co mówi trzeba podzielić przez dwa jak nie przez cztery. Gdyby do końca rozstał się ze swoją byłą żoną nie dzwoniłby do niej po pijaku. Alkohol dodaje odwagi .
Problemem nie jest jego była żona, tylko to, że wyszłaś za faceta, którego dobrze nie znałaś.
Piszesz, że jesteście 1,5 roku. Kto rozsądny wychodzi za faceta po roku znajomości? Na tym etapie, jak są motyle i wyjadanie sobie z dziubków, nie poznasz człowieka, bo po pierwsze ludzie przed sobą udają(bo się starają), i na dodatek mają różowe okulary. W przypadku intensywnego zakochania, pewnie dopiero około po 2-3 latach bycia razem, jesteśmy wstanie wyraźnie dostrzec z kim się związaliśmy.
Tak jak napisała Ci, któreś koleżanek powyżej, żona pogoniła twojego męża pewnie z powodu problemów a alkoholem.
To bardzo mało prawdopodobne, że czterdziestoletni facet dopiero w tym wieku zaczął nadużywać alkoholu.
Wcześniej też na pewno pił, tylko na kilkanaście miesięcy znajomości z Tobą, bardziej kamuflował problem. Znam przynajmniej ze dwa takie przypadki, że kobieta dopiero okrywała, że facet jest alkoholikiem po półtora roku bycia razem.
On pewnie do niej dzwoni, wtedy, kiedy ma poczucie, że Ty "się czepiasz", że on 'trochę" wypił, no to chce się wyżalić....
Jeżeli chcesz z nim być to namów go na terapie, bo inaczej będziesz miała z nim piekło, niezależnie od telefonów do byłej żony lub ich braku.
Moj maz ma problemy alkoholowe to prawda i to wlasnie bylo powodem rozwodu. Ale uwazam ze takiego czlowieka nie mozna odrazu przekreslac tylko trzeba dac mu druga szanse. Maz jest przecudownym facetem jak nie pije, niestety czasami przegywa ze zwykla butelka. Ale nie to jest problemem tylko jego byla zona. Ona nie moze tego zniesc ze on niby takie zero, zwykly alkoholik a ozenil sie ze mna i zyjemy w zwiazku do tej pory. Mieszkamy w tej samej miejscowosci i ona czesto nas widzi jak chodzimy razem na zakupy czy chociazby z psem na spacer. Byla juz kilka razy namawiala mojego meza zeby do niej wrocil niby dla dobra dzieci. Ona do tej pory jest sama bo uchodzi za wielka gwiazde a z tego co wiem ze z trudem skonczyla zawodowke bo czasami pisze do mnie obrazliwe sms z takimi bledami ze az przykro to czytac. Ja jestem po maturze i ona nie moze tego pojac ze pokochalam faceta z ktorym ona sie rozwiodla.
Sama sobie odpowiedziałaś na wszelkie wątpliwości . Nie pozostaje Ci nic innego tylko ufać mężowi,że jesteś dla niego najważniejsza .
Posty przeniesione
Witam.
Jestem zona alkoholika od 3 lat. W domu przezywam pieklo zreszta jak kazda lub prawie kazda zona alkoholika. Sa wyzwiska, obelgi, rekoczyny. Za kazdym razem mu wybaczam bo wiem ze alkoholizm jest choroba i to wodka przez niego przemawia. Mimo wszystko wciaz go kocham choc moze inni powiedza ze jestem glupia. Moze maja racje bo niby za co mam go kochac......ale niestety ja mam taki charakter. Nie jest mi latwo podjac decyzje kiedy cale zycie zalezy od tej drugiej osoby.
Ostatnio moj maz jak byl w pijackim transie gdy nie chcialam mu dac pieniedzy na wodke sprzedal slubna obraczke ktorej nigdy nie zdejmowal z palca od dnia slubu.
Wiem ze to koniec naszego malzenstwa bo dostalam histerii jak sie o tym dowiedzialam ale moze mu wybaczyc. Przeciez wciaz go kocham i wiem ze po trzezwemu nigdy by tego nie zrobil.
A moze poprostu dac mu sie stoczyc na dno. Tylko ze mi caly czas na nim zalezy. Widzicie sami ze miotam sie miedzy mlotem a kowadlem. Naprawde nie wiem co mam zrobic. Najgorsze jest to ze panicznie boje sie samotnosci a na wyjscie do pubu poprostu mnie nie stac.
Prosze o jakas naprawde przemyslana rade.
Witaj
Postaraj się go namówić na leczenie, a jak wyglądało to przed ślubem ?
Czy również widziałaś go takim na spotkaniach.....
Dziekuje ci za rade. Probowalam namowic go na leczenie i to nie raz. Zdarlam juz sobie gardlo na rozmowach z nim o jego piciu. Niby nie jest glupi facet bo zdaje sobie sprawe z tego ze jest alkoholikiem i przez to jego picie sa same problemy ale jak twierdzi TO JEST OD NIEGO SILNIEJSZE. Zaszylam go 2 razy ale za kazdym razem przepijal esperal. Raz po 9 miesiacach a drugim razem po 3. Przed slubem takze pil ale duzo mniej. Wtedy sie 1 raz dal zaszyc. Myslalam ze bedzie to na zawsze lecz niestety nie bylo.
Dochodze do wniosku ze on chyba musi upasc na dno zeby sie otrzasnal. Tylko mi serce peknie jak bede go widziala takiego brudnego, nieogolonego a co najgorsze glodnego i zmarznietego. Przeciez idzie zima a on nie ma gdzie mieszkac. Teraz spi w samochodzie i tez mi go szkoda bo w nocy sa 0 temperatury.
Wiem ze sam sobie jest winny ale wiem tez ze on nie chce pic. Ten nalog jest silniejszy od niego. Przeciez to jest czlowiek. Mimo ze alkoholik ale tez czlowiek.
Wcale to nie jest od niego silniejsze. To jest tak: pierwszym krokiem na walki alkoholizmem jest zdanie sobie sprawy, że jest się uzależnionym od alkoholu, jeśli sam do tego nie dojdzie to nic nie osiągniecie. Następnie: Nie ważna jak bardzo chcesz pomóc danej osobie, nieważne co byś robiła, to i tak z tego nic nie wyjdzie, jeśli on nie będzie chciał tej pomocy. Musisz zacząć stawiać twarde warunki (mimo, że to ciężkie)- albo idzie na leczenie albo z wami koniec. I przedewszystkim musisz być KONSEKWENTNA, nie możesz pozwolić sobie na chwile słabości wobec niego, nie możesz odpuścić...
Podejmiesz te kroki i zobaczysz jak się sytuacja będzie rozwijała, czasem jest niestety tak, że człowiek musi sam dna sięgnąć by się od niego odbić, musi stracić WSZYSTKO by dowiedzieć się co było dla niego wartościowe. To napewno nie będzie dla Ciebie łatwa droga, bo przecież nie będziesz robić tego co każe Ci serce, ale musisz się tak zachować, jeśli chcesz mu pomóc. Trzymam za Was kciuki...
witam..
Ja tego nie rozumiem.. mąż Cię krzywdzi w podwujny sposób, nadużywa alkoholu i kontaktuje z ex żona, a Ty się go litujesz i usprawiedliwiasz.
Jak dlugo to wszystko wytrzymasz?
Odejdz od niego, po co się męczysz!!
Przecież on nie rokuje żadnej poprawy..
Niszczy swoje życie i ciebie też ''ciągnie '' na dno.. Nad czym się tu zastanawiać?..
Nad ALKOHOLIKIEM, ktory nie chce się leczyć...
życia i zdrowia Ci braknie by go zmienić..
Sorry za brutalną szczerośc..
Przechodziłam przez podobna sytuacje do Twojej. Nic dobrego , nic zrozumialego ...ja nie dalam rady zyc w takim trojkacie. Odeszlam od meza i przekonalam sie wtedy o slusznosci swojej decyzji.
Maz od pol roku ani razu nie zawalczyl o nasze malzenstwo a do swojej eks zonki jezdzi bardzo czesto poniewaz jak to stwierdzil " wypada" ....Zenujace.
pytanie ktore rodzi sie w danej sytuacji " dlaczego ludzie nie odcieci od pepowiny eks zwiazku wchodza w nowy marnujac sily , cierpliwosci i cale zycie niewinnym? "
Przechodziłam przez podobna sytuacje do Twojej. Nic dobrego , nic zrozumialego ...ja nie dalam rady zyc w takim trojkacie. Odeszlam od meza i przekonalam sie wtedy o slusznosci swojej decyzji.
Maz od pol roku ani razu nie zawalczyl o nasze malzenstwo a do swojej eks zonki jezdzi bardzo czesto poniewaz jak to stwierdzil " wypada" ....Zenujace.
pytanie ktore rodzi sie w danej sytuacji " dlaczego ludzie nie odcieci od pepowiny eks zwiazku wchodza w nowy marnujac sily , cierpliwosci i cale zycie niewinnym? "
dziękuję za to co napisałaś. Chyba właśnie tak zaczęłam robić.
A ja mysle, ze facet sobie nie radzi.
Niepokojacy jest w tej historii jego ciag do alkoholu, moze to byc ucieczka
bo chyba nie do konca jednak rozstal sie z zona.
Jakby nie patrzyl to byla/jest jego rodzina, z ktora nie tak malo czasu spedzil skoro dzieci juz dorosle.
Zgadzam się z tą wypowiedzią.
Przykre ,na prawdę z całego serca Tobie wspolczuje... emocje to zly doradzca. Przemysl wszystko od poczatku do konca i postaw wszystko na jedna karte.. w gruncie rzeczy i tak masz meza ktorego nie masz a chyba nie tak wyobrazalas sobie zwiazek..? Pamietaj ze kazda nasza decyzja jak i kazdy najmniejszy szczegol da piętno na przyszlosc..tyle ode mnie
wiem ze zdecydujesz madrze.
trzymam kciuki ..my kobiety jestesmy silne!