Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Nie wiem od czego zacząć... zdaje sobie sprawę że pisanie i dzwonienie to nic złego ale o to właśnie nam poszło. Wczoraj mój narzeczony poinformował mnie że od tygodnia rozmawia z przyjaciółką bo ją chłopak zostawił, i ona potrzebuje pomocy, że to ona do niego dzwoni. Ja już o niej nieraz słyszałam, co jakiś czas dzwoni i pyta się co u niego, że kiedy się spotkają bo może przyjedzie na Śląsk. Nie wierzę w przyjaźń męsko - damską nie ma takiej. Ostatnio zadzwoniła z płaczem na sylwestra bo się pokłóciła ze swoim chłopakiem, spytała czy jestem w pobliżu. A to dało mi do myślenia że narzeczony nie omieszkał jej poinformować że jestem taka zazdrośnicą. Wczoraj spytałam się dlaczego mi napisał sms że nie może rozmawiać a gdy spojrzałam na jego smy on z nią pisał, stwierdził że lubi rozmawiać z osobami które na czymś się znają. Powiedział, że brakuje mu czasem rozmów na wysokim poziomie a ja jestem głupia, wiec nic się nie stanie jeśli raz na jakiś czas popisze z innymi żeby tę potrzebę zaspokoić. Ja skończyłam studia, staram się o pracę, a dla niego robię wszystko i zrobiłabym wszystko, po czym słyszę że jestem głupia, tępa strzała, kretynka, idiotka. Wybuchłam wczoraj niemiłosiernie, wydarłam się na niego że nie chcę żeby on z nią pisał, że ze mną nikt nie pisze, że jestem zazdrosna bo ze mną nie rozmawia, że ona dostaje to czego ja nie dostaje rozmowę i wsparcie, a mi tego brakuje. W rezultacie mój wybuch stał się skutkiem potężnej kłótni, że ja nic nie rozumiem, że to ona do niego dzwoni, że potrzebuje pomocy, że on nic złego nie zrobił a ja dalej swoje że gdy ja płaczę to on potrafi tylko powiedzieć że jestem dzieckiem, niedojrzałą gówniarą, a ona płacze i na zawołanie robi się czułym przyjacielem. Popłakałam się, a na domiar złego w czasie naszej kłótni zadzwoniła ona - Aduś, nie mogę teraz rozmawiać - rzuciłam się na niego, chciałam zabrać ten telefon i wykrzyczeć żeby ona do niego nie dzwoniła. - Jak ty się zachowujesz, jesteś psychiczna, uspokój się -. - Jak mam być spokojna, jestem zazdrosna rozumiesz, jak myślisz dlaczego tak reaguje bo gdybym dostawała to czego potrzebuje, nie czułabym się zagrożona, spływała by mi jego Adelka...- nie zrozumiał. W nocy miałam straszny koszmar, a gdy się obudziłam zobaczyłam te postacie ze snu nade mną przestraszyłam się i zaczęłam płakać, trzęsłam się do tego strasznie...on odwrócił się na drugi bok, a ja jeszcze chwilę byłam w szoku i ze strachu miałam pospane. dziś rano powiedziałam mu że nie życzę sobie żeby on z nią rozmawiał, wściekł się - Wałkowałem ten temat wczoraj 3 godziny a Ty dalej swoje, nie pisz do mnie, nie dzwoń, nie denerwuj mnie już dzisiaj. Wytłumaczyłem Ci już wczoraj że rozmowa dla mnie tak bardzo się nie liczy, i to nic złego jeśli czasem mi jej brakuje. To ona do mnie dzwoni, skończ już mnie wkurw***- Poczułam się jakbym dostała kolejny cios w policzek, przecież ja nawet zmieniłam książki psychologiczne na takie które on mi podrzuca żeby mu zaimponować, ja nawet o boksie czytam, oglądam z nim gale żeby mu zaimponować. Gdy on szedł do pracy , ja do domu powiedziałam mu że wiem że jestem kretynką, i że go przepraszam, on na to widzisz Tobie cała noc wystarczyła żebyś się o tym dowiedziała, ja już wiedziałem to od dawna. Potem z tej złości i bezsilności napisałam żeby się mi nie dziwił dlaczego wczoraj tak gwałtownie się zachowałam bo skoro ja słyszę ciągle te obelgi, co kol wiek nie zrobię, a gdy potrzebuje pomocy Ty na mnie zlewasz, a gdy płaczę mówisz że jestem dzieckiem nie dziw mi się że czuje się zazdrosna. Po chwili dostałam odpowiedz - Nie pisz już nic do mnie, nie rozmawiam z Tobą -. Od powrotu do domu płaczę, nie wiem co mam zrobić, jak go przeprosić... nie wiem.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Niezależnie od wszystkiego nie powinien nazywać Cie kretynka.
Ale z drugiej strony swoim zachowaniem prowokujesz do takich stwierdzeń...
To co nazywasz chęcią zaimponowania mu jest żałosne.Klasyczny przykład starania się za bardzo i efekt odwrotny do zamierzonego.

3

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

On mówi szczerze, kiedy nazywa Cię idiotką. Najwidoczniej taka właśnie jest jego ocena Twoich możliwości poznawczych. Skoro tak nisko Cię ocenia, to Ty z pewnością starasz się to nadrobić na innych polach. Wydaje mi się, że jesteś jego partnerką, bo zaspokajasz jego potrzeby seksualnie. Masz też z pewnością zaniżone poczucie własnej wartości i brakuje Ci szacunku do własnych dokonań. Bardzo możliwe też, że Twoje osiągnięcia nie są duże, więc jesteś "osobą skromną, mającą powody do skromności". Mam jednak wrażenie, że Twoja wypowiedź jest dosyć spójna i logiczna, zdania są skonstruowane we względnie poprawny sposób- poza interpunkcją, ale z tym wiele osób ma problem(w tym ja). Wszystko to wskazuje na osobę myślącą i posiadającą jakieś wykształcenie.
Twojemu narzeczonemu brakuje elementarnej kultury. Mamy do czynienia z człowiekiem, który używa  inwektywów w stosunku do osoby, uzależnionej od niego emocjonalnie. Wykorzystuje waszą relację zależności, Twoją uległość i pozwala sobie zachowywać się wobec Ciebie bardzo niekulturalnie. Takich ludzi nazywamy prostakami- Twój narzeczony to w ogólnie przyjętej terminologii prostak. Ty natomiast, jesteś w związku z prostakiem.
Proponuję, żebyś wróciła do swoich zainteresowań tj. zaczęła znowu czytać książki psychologiczne. Sugeruję też przemyśleć czy warto obracać się w tym penerskim towarzystwie.

4

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Przede wszystkim ochłoń... I nie nadskakuj mu tak. Jesteś wartościową osobą i on albo potrafi to docenić albo nie. Rób wszystko żeby nie widział jak Cię to wszystko przytłacza. Chce sobie porozmawiać z tą przyjaciółką? Proszę bardzo:) A Tobie proponuję tez sobie z kimś pogadać:) Twój facet NIE MOŻE być całym Twoim światem. Nie kazał Ci się już dzisiaj odzywać? TO NIE ! Wyjdź na zakupy , pochodzić po sklepach. Poprzymierzaj ciuchy i zobacz jaka z Ciebie fajna laska:) Zrób jakiś nowy makijaż, zmień fryzurę:) Poświęć czas sobie , olej go na jakiś czas:) Może basen? siłownia? Porządny wycisk a potem gorąca kąpiel:) I nie chcę czytać wymówek pokroju ' nie mam siły', 'jestem taka załamana' . Podnosisz dupsko i ruszasz smile Umów się z kimś i wyjdź potańczyć:) Nie masz z kim? Idź sama!!!

Odetnij się od niego , niech zobaczy ,że nie jesteś na każde jego zachowanie. Zobaczysz ,że jak to dobrze rozegrasz to sam za jakiś czas zacznie olewać przyjaciółeczkę i przyleci do Ciebie.


Póki co plecy proste, pierś do przodu i dużo siły mała:)

5 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-02-06 11:30:15)

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Czy ty jestes jakas menczennica? Przeciez ty swoim zachowaniem aż się prosisz by toba pomiatac! Twój chlopak traktuje cie dokladnie tak, jak mu na to pozwalasz - robisz z siebie idiotke i chcesz, żeby cie traktowal powaznie. Nic z tego. Pokazujesz mu siebie jako osobe nic nie warta - bo tak traktujesz sama siebie - i chcesz, żeby on zobaczyl w tobie wartosc.  Przeciez to niemozliwe!

Chcesz, żeby cie docenil? Przestan szlochac i mazgaic się jak histeryczka. Weź kapiel, zrob makijaz, idz do kina a potem na dobra kawe. Zachowaj się niestandardowo - twój facet spodziewa się klotni i lez? Nie daj mu tego! Nie potwwierdzaj, ze ma racje nazywajac cie krrettynka!

6

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

O kurde.
Przeprosiłaś go za awanturę. W porządku. Teraz Tobie od niego należą się ogromne przeprosiny za nazywanie Cię idiotką i podkopywanie Twojego poczucia własnej wartości. Kto normalny robi coś takiego osobie, którą kocha? I jaka kobieta na to pozwala? Tylko taka, która ma samoocenę równą zeru, a tego typu samoocena jest zwykle oznaką jakichś problemów emocjonalnych, a nie prawdziwą i zgodną z rzeczywistością oceną siebie samego. Taki jest mądry, czyta książki psychologiczne, a nie nie wie takich elementarnych rzeczy?
On Cię nie będzie szanował za to, że będziesz oglądała z nim gale bokserskie (swoją drogą nudziarstwo, oczywiście moim zdaniem wink), tylko za to że będziesz miała własne zdanie i będziesz umiała je obronić. Jeśli masz się dokształcać, rozwijać - to dla siebie, a nie dla niego.
Mamy jako ludzie niestety tę słabość, że nie szanujemy osób, które same siebie nie szanują i które same siebie podają na tacy, są zawsze dostępne i za dużo dają.
Taedium ma rację, jesteś uzależniona emocjonalnie od prostaka. Nie obwiniaj się za to, ale zrób coś z tym.
Polecam lektury: "Kobiety, które kochają za bardzo", oraz "Toksyczne Słowa".
Oraz zdecydowane ochłodzenie stosunków z tym panem - jeśli mu na Tobie zależy, to teraz niech on sie stara. Nie będzie chciał, trudno, jego strata.
Ja na Twoim miejscu nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na związek, nie mówiąc już o przyjmowaniu oświadczyn, z osobą takiego pokroju jak on. Po prostu nie uznaję takich jak on za wartych szacunku, a nie wyobrażam sobie miłości bez szacunku.

7

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka
taedium napisał/a:

...Sugeruję też przemyśleć czy warto obracać się w tym penerskim towarzystwie.

Podpisuję się pod tymi słowami. Twój, Autorko, dylemat i problem - jakaś "przyjaciółeczka" Twojego narzeczonego - to sprawa marginalna, aczkolwiek w świetle tego, co napisałaś słusznie Cię niepokoi... Marginalna, ponieważ widzę tu - i nie tylko ja - ważniejszy problem. Ten cały Twój "narzeczony". Wybacz, ale nie szkoda Ci czasu na takiego prostaka tak Tobą pomiatającego? Nie ma ni krzty szacunku do Ciebie, i może gdyby nie pojawiła się sprawa "przyjaciółeczki" - nie miałabyś nadal świadomości z jakim chamem jesteś... Narzeczony? Ty chcesz związać się z kimś takim? Z kimś, kto wyzuje Cię całkowicie z poczucia własnej wartości co rusz kopiąc i niszcząc? Na Twoim miejscu czym prędzej zerwałbym kontakt z tym prymitywem i poszukał kogoś, kto sprawi, że będziesz cieszyć się życiem, sobą i nim...
Uciekaj z tego bagna, szkoda Twego życia.

8

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Zawsze byłam tylko kulą u nogi...Dla niego i chyba dla wszystkich... Byłam chora nie mogłam ustać na nogach poprosił czy bym mogła przyjechać pomóc mu posprzątać, bo jego rodzice wracają. Powiedziałam, że jestem chora zrozumiał. Ale ja pomimo tego ubrałam się i do niego pojechałam skończyłam o 22 sprzątać poczułam się jeszcze gorzej gardło, katar, głowa a on na to - Jedz lepiej do domu, ja nie chce być chory -. Autobus miałam za godzinę na dworze było zimno i ciemno a ja w obawie żeby go nie zarazić usiadłam na podłodze. On zasnął a ja nie byłam w stanie wstać i iść do domu - położyłam się na tej podłodze. Dokładnie jak pies z panem...Pies. Nie mogę nawet tego skończyć w domu mnie nie szanują mama wyrzuca mnie z domu kilka razy dziennie, tato pije. Nie płaczę, bo muszę płaczę, bo jestem bezsilna. Codziennie płaczę, bo nie jestem w stanie wytrzymać! TAK BARDZO Chciałabym by On mnie przytulił, choć raz, gdy tego potrzebuję chciałabym czuć się ważna dla niego. Tak bardzo zależy mi na jego dobru, że zupełnie się w tym zatraciłam. Chciałam oderwać się od rodzinnego domu a często mam już tak, że fizycznie nie jestem w stanie wytrzymać tu i tam. Z ust mamy słyszę to samo, co z ust osoby, którą kocham całym sercem słyszę to samo. Raz, gdy ze mną zerwał straciłam cały sens... Czasem wydaje mi się, że lepiej by było gdyby mnie nie było nikomu bym nie przeszkadzała...Nikt by mną nie pomiatał. A mój kochany miałby szanse związać się z normalną, inteligentną kobietą...A nie z takim czymś jak ja. Chcę jego dobra, tylko tego. Niestety nie jestem w stanie pomóc sama sobie.

9

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka
Yourmadam napisał/a:

Zawsze byłam tylko kulą u nogi...Dla niego i chyba dla wszystkich... Byłam chora nie mogłam ustać na nogach poprosił czy bym mogła przyjechać pomóc mu posprzątać, bo jego rodzice wracają. Powiedziałam, że jestem chora zrozumiał. Ale ja pomimo tego ubrałam się i do niego pojechałam skończyłam o 22 sprzątać poczułam się jeszcze gorzej gardło, katar, głowa a on na to - Jedz lepiej do domu, ja nie chce być chory -. Autobus miałam za godzinę na dworze było zimno i ciemno a ja w obawie żeby go nie zarazić usiadłam na podłodze. On zasnął a ja nie byłam w stanie wstać i iść do domu - położyłam się na tej podłodze. Dokładnie jak pies z panem...Pies. Nie mogę nawet tego skończyć w domu mnie nie szanują mama wyrzuca mnie z domu kilka razy dziennie, tato pije. Nie płaczę, bo muszę płaczę, bo jestem bezsilna. Codziennie płaczę, bo nie jestem w stanie wytrzymać! TAK BARDZO Chciałabym by On mnie przytulił, choć raz, gdy tego potrzebuję chciałabym czuć się ważna dla niego. Tak bardzo zależy mi na jego dobru, że zupełnie się w tym zatraciłam. Chciałam oderwać się od rodzinnego domu a często mam już tak, że fizycznie nie jestem w stanie wytrzymać tu i tam. Z ust mamy słyszę to samo, co z ust osoby, którą kocham całym sercem słyszę to samo. Raz, gdy ze mną zerwał straciłam cały sens... Czasem wydaje mi się, że lepiej by było gdyby mnie nie było nikomu bym nie przeszkadzała...Nikt by mną nie pomiatał. A mój kochany miałby szanse związać się z normalną, inteligentną kobietą...A nie z takim czymś jak ja. Chcę jego dobra, tylko tego. Niestety nie jestem w stanie pomóc sama sobie.

Potrzebujesz fachowej pomocy terapeutycznej. Podobno NFZ refunduje wizyty u odpowiedniego specjalisty. Powinnaś się do niego bezwłocznie udać. Tutaj na forum większość osób nie posiada na tyle rzetelnej wiedzy by móc Ci pomóc.

10 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2014-02-06 16:13:07)

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Często osoby pochodzące z takich domów jak Twój podświadomie wybierają partnerów, z którymi mogą kontynuować wzorzec, który znają z domu. Nie szanowano Cię w domu, więc wybrałaś partnera, który robi to samo - taki świat znasz - i masz przez cały czas nadzieję, że będziesz w stanie z tym facetem przeżyć swoje szczęśliwe zakończenie. Że jak TY się postarasz, to on się zmieni i da Ci to, czego tak bardzo potrzebujesz.

Nie zmieni się. Ty nie zmienisz go, choćbyś na rzęsach stawała. Za to możesz zmienić siebie. Tak, zdecydowanie potrzebujesz pomocy terapeutycznej. Twoje problemy wynikają z tego jak Cię traktowano w dzieciństwie i młodości, nie ma w tym Twojej winy. Ale tylko Ty możesz zacząć pomagać sobie. Przeczytaj książki, rozejrzyj się za terapią. Pomyśl o tym jak o chorobie, z której musisz wyzdrowieć.

Ja wiem, że to nie to samo, ale... ja Cię w tej chwili przytulam. Bardzo mocno.

11

Odp: Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

O matko... dziewczyno... Ty naprawdę jesteś chora poważnie.

On Tobą pomiata, a Ty się łasisz i poświęcasz, bo żebrzesz o odrobinę uwagi. TO jest choroba i bardzo Cię prosze, idź na terapie, bo to się może źle dla Ciebie skończyć. Jesteś pierwsza do tego, ze jak on Cię walnie, to Ty go przeprosisz i będziesz błagała, zeby nie odchodził.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co mam zrobić... Ja kontra Jego przyjaciółka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024