Nie wiem jak to sie stalo ... jestem w tak ogromnym szoku ze nie potrafie sie otrzasnac. .. znamy sie .... juz poltora roku ... Andrzej 3 miesiące temu oświadczyl mi się . Było cudownie ... lecz chyba każdy z nas ma wady . Andrzej jest bardzo zazdrosny . do tego stopnia ze ni moglam się odzywac ... do żadnych ze znajomych . A niestety kazdy z moich znajomych to mężczyzna ktorych znam po 18 lat znajomi z dziecinstwa . Często ukrywałam telefon , przed nim by po kryjomu komuś odpisac . Myslalam ze wszystko jest ok . Mieszkamy od siebie z odległoscia 18 km .
Zdarzały sie kłotnie ale to normalne w związku . Mieszkam z mama i tata ... moja mama nie pracuje ... tato czesto w delegacjach inzynier .
W ten weekend przyjechal po 2 tygodniach nieobecnosci . Ja ten weekend spędzalam u Andrzeja w domu akurat jego rodziców nie było .
Andrzej grzebał cos przy aucie ... kiedy zadzwoniła mama z pretensjami nie pierwszy raz ze powinnam ... orzyjechac chociaz z tata sie przywitac ( nie wiem do dzisiaj czemu jest tak negattywnie nastawiona do Andrzeja twierdzi ze on mnie ogranicza ze chce usidlic pozbawic wolnosci calkowicie )
Zeszłam na dol i powiedzialam Andrzejowi ... ze musze jechac do domu i by mnie zawiozl uslyszalam " Czy zawsze musimy robic to co ona ( moja mama ) chce ? )
Na co odpowiedzialam ze nie widzialam dawno taty on ma tate na codzien i chce sie z nim spotkac ...
Wyniknela z tego wielka klotnia ...
Do tego stopnia ze zaczelismy sie wyzywac wyzwałam go od palanta i gbura ... ze musi byc zawsze tak jak on chce ...
Usiadlam obok niego na łózku ...z czego on wstał ... Szarpnal mnie za reke ... z całej sily ze myslalam ze zaraz zacznie mnie bic ... i powiedzial
WON STAD NIE BEDZIESZ MNIE WYZYWAC ROZUMIESZ WON !
poszlam do drugiego pokoju bylam przerazona ... wyslizgnelam mu sie ...
zaczelam szlochac .. przyszedl drugi raz zaczal mnie ciagnac za rece i dalej krzyczeec .
TRwalo to wszystko 10 -15 minut
Po wszystkim pojechalismy do mnie do domu ... rodzicow nie bylo .. Nie wiem dlaczeg owtedy nie zareagowalam ... .
Zapytalam sie go dlaczego to zrobil
Bo wyprowadzilas mnie z rownowagi
Powiedzialam ... ze wyzwawlam go mogl mnie wyzwac ale nie szarpac tak bym miala siniaki na obydwu ramionach . On na to
WOlabym zebys mnie uderzyla ... niz wyzywala .
Po czym krzyczalam uderzyles mnie a on
CHyba jeszcze nie zostalas uderzona
Milczalam do dzisiaj .... minely 2 dni
Nie moge patrzec na swoje ramiona wyglada to fatalnie ... nie wiem co mam zrobic on jest zaborczy ale to cholernie glupie Kocham go ja sobie nie wyobrazam zycia bez niego nie wiem co mam zrobic ... jak mam postapic .
Zadzwonilam do jego mamy ... niestety czesto rozmawialam z nia o klotniach co bylo bledem ... ona twierdzi ze nie mamy po 16 lat . I sie zastanawia skoro on to zrobil dlaczego .... nie wyszlam stamtad ... wiadomo pot rosze zawsze bedzie bronic swoje dziecko .
Ona nie wie co mam zrobic ze to ja powinnam podjac decyzje wyslalam zdjecie tego siniaka .
Zadzwonil Andrzej 15 minut temu powiedzial ze nienawidzi Kapusiow ze zdjeciat o moge wysylac kolezankom a nie jego mamie . Ze poki co nie mam sie do niego odzywac .
Mam ochote go przeprosic masakrycznie boje sie ze zostane sama ... nie wyobrazam sobie tego by zostac sama ... naprawde go kocham .
Co mam zrobic jak t owszystko rozwinac . To nie pierwszy raz taka klotnia z jkego strony ale pierwszy raz z uzyciem sily .
On jest strasznie impulsywny .
Kiedy sdzisiaj mu o tym mowilam ... to ... powiedzial ze jak chjce sie klocic to mam sie rozlaczyc ..ile razy ma mnie przepraszac za to co sie stalo . Ze bede o tym gadac przez najblizszy miesiac ... i tak dalej i tak dalej .
Nie cbce powiedziec o tym mojej mamie bo wiadomo jak zareaguje ... Nie wiem co on zrobi prawdopodobnie odejdzie ... bo on tylko takie wyjscie widzi ... zawsze to ja wyciagalam reke no moze dwa razy s e zdazylo zeby przyjechal i przeprosil ale to bylo na poczatku .
jego mama prawdopodobnie zrobila mu awanture bo nie spodziewala sie ze on moze cos takiego zrobic ...
Ale znajac zycie odwrocil kota ogonem . Mysliscie ze ktos taki jak Andrzej potrafi zrozumiec swoj blad ? Swoje postepowanie Co musi sie stac by to zrozumial co mam zrobic by... zalowac tego ze zrobil mi cos takiego ... by to on pierwszy zapukal ... co zrobic jestem zdruzgotana .
poczekaj troche
Jestem więcej niz pewna ze on mnie zostawi .
Odwróci Kota ogonem i mnie zostawi .
KAzdy z jego znajomych twierdzi ze on mnie bardzo kocha .
A Andrzej twierdzi ze to co zrobil to znaczy ze mnie nie uderzyl tylko szarpnal mna a to dla niego duza roznica .
Nie wiem czu wie ze zrobil zle przynajmniej mowil ze wie .
Duzo rzeczy mowi sie pod wplywem nerwow i stresu .
Ale nie wiem czy on wie .... zdaje sobie sprawe... z tego co zrobil watpie .
Ja nie chcce sie z nim rozchodzic ... nie mysle nawet o tym ja tylko chce aby on zrozumial to co zrobil !!!! co robic....
Milczec ?
Po pierwsze myślę, że nie, nie zrozumie. Reszta napisze Ci też, że skoro pierwszy raz podniósł na Ciebie rękę to zrobi to i drugi. Więc bądź tą mądrzejszą i zostaw go. Nie odzywaj się, zobaczysz co zrobi. Ale nie widzę tu kolorowej przyszłości.
5 2009-08-17 18:14:54 Ostatnio edytowany przez nickucha_aaa (2009-08-17 18:16:42)
Ja nie wyobrazam sobie zycia bez niego ... naprawde ... KOCHAM GO
((((((((((( zalezy mi na nim . On twierdzi ze uderzyc to jest roznica ze on mnie tylko szarpnal . A nie uderzyl .
Co ja mam zrobic czy on po prostu juz tak sobie mnie wokol palca obkrecil czy to ja boje sie panicznie samotnosci ... i tylko dlatego jestem tak slepa ?
co zrobic by poczul bol ... by wiedzial ze ZROBIL MI KRZYWDE .... powiedzcie co zrobic
"On twierdzi ze uderzyc to jest roznica ze on mnie tylko szarpnal . A nie uderzyl ." Głupie tłumaczenie.. co za różnica! Podniósł na Ciebie rękę, wyrządził Ci krzywdę, i to nie psychiczną, a fizyczną. Otrząśnij się, nie usprawiedliwiaj go tym, że jest impulsywny, nerwowy, że nie panuje nad sobą. To tak samo, jakby pchnął Cię nożem, on Ci powie - nie chciałem, a Ty dodasz więcej - on jest taki nerwowy.. to wszystko przez to, bo poza tym to mnie kocha. Otrząśnij się, poczekaj trochę czasu, jeśli rzeczywiście mu na Tobie zależy to odezwie się, niech się troche postara, przecież nie może Tobą pomiatać.. nie tłumacz go, proszę, znajdź w sobie siłę.
7 2009-08-17 18:27:33 Ostatnio edytowany przez nickucha_aaa (2009-08-17 18:29:20)
Przed zwazkiem z Andrzejem tez bylam zraniona ktos mnie ...zdradzil po 3 latach .
Myslalam ze teraz bede szczesliwa te zareczyny t owszystko i nagle cos takiego .
Mam ochote napisac do niego smsa .... ze go kocham ...zeby mnie przytuilil ale wiem ze nie moge .
Co zrobic ... kiedy zadzwoni i powie ... ze to koniec ... jak zrobic by sie nie rozplakac przeciez ton nie zna innego wyjscia a wiem ze jesli tak zrobi to musze sobie uzmyslowic ze mu na mnie nie zalezy... ze mnie po prostu nie kocha ze jest tchorzem ze wybral ... najwatwiejsze wyjscie .
Narazie od 3 godzin on milczy nie odzywa sie ...
Jak mu pokazac ze jestem twarda..... pomozcie prosze ... skad wziac sile ... :(kiedy milosc jest wieksza i serce krzyczy do niego ... a rozum mowi to co Wy .
Jedyne co mi swita w glowie by zadzwonic ... by .... mnie przytulil by byl to chore ale tak jest ;((((((
Więc, jestem drugą osobą, która mówi: jeśli zrobił to raz, to nie zawaha się zrobić tego i drugi. Nie przy następnej kłótni ale za rok bądź może po ślubie. Może i mam te 20 lat, ale moją mamę bił jej mąż a mój ojciec. Po paru latach w końcu powiedziała dość. Ty tez powinnaś zrobić to teraz. Sama mówisz, że jest impulsywny. Tym razem szarpnął, a skąd wiesz co zrobi następnym razem? Moja mama mi opowiadała, jak to jej koleżanka dostała trzonkiem od siekiery w głowę od swojego męża, gdyby nie córka która zaniepokoiła sie zamkniętymi drzwiami od kuchni to już było by po kobiecie. Chcesz czegoś takiego?
Rozumiem, że kochasz. Ale mi się wydaje, że boisz się po prostu jego. Boisz się odejść bo nie wiesz jak zareaguje on. Chorobliwa zazdrość jest chorobą psychiczną. Byłam z chłopakiem, którego ojciec był właśnie tak zazdrosny o swoją żonę a jego matkę. Bił ją, maltretował, zabraniał mówić cześć na ulicy jej znajomym (!). Do tego alkohol i istne piekło w domu. Zauważyłam podobne zachowania i w moim chłopaku. Odeszłam, chociaż kochałam. Było okropnie ciężko ale wiedziałam, że robię to dla SIEBIE. Tego kwiatu to pół światu.
Bez znaczenia jest wiek w jakim się jest, zawsze znajdzie się ktoś odpowiedni do tego aby miejsce w sercu zająć. Najgorsze są początki. Potem może być tylko lepiej.
Sama nie jesteś. Masz wsparcie swoich rodziców. To jest ważna sprawa. Trzeba ich słuchać. Mają rację. Sama się tego nauczyłam. Póki sama nie przejrzałam na oczy to nie chciałam przyjmować do swojej wiadomości tego co się działo. Kiedy już przejrzałam, wszystko to co mówili było prawdą i miało sens. Sama mówisz, znajomych też masz. Nie odwrócą się od Ciebie na pewno jeśli będziesz potrzebować pomocy. A jeśli rodzice już zwracają na to uwagę, to czas poważnie się zastanowić.
Zastanów się Kobietko. On nie zawaha się UDERZYĆ i drugi raz i potem to już będziesz tylko się malować i nosić golfy w upał 30 stopniowy. A Twoja psychika wysiądzie. Będziesz bać się wszystkiego. Skąd wiesz co mu odbije do głowy następny raz?
Serce z rozumem nie idzie w parze. Czasem trzeba iść ścieżką którą tyczy rozum niż iść za głosem serca. On zrobi to NA PEWNO jeszcze nie raz jeśli przy nim zostaniesz. Świat nie kończy się na jednym facecie.
pokażesz mu, że jesteś twarda jak nie będziesz się odzywać. TO FACET JEST ZDOBYWCĄ!
Słuchaj, byłam kiedyś z kimś i też zdarzały nam się poważne kłótnie, wtedy wytrzymywałam i się do niego nie odzywałam, później się na siebie denerwowałam, bo przecież "mogłam mu powiedzieć, że bardzo mi na nim zależy". Ciężko jest powiedzieć, które wyjście jest lepsze, ani obrażanie się i udawanie, że się w sytuacji dobrze czuje nie jest dobre, ani to całe bieganie za drugą osobą z płaczem, z bólem, z żalem.. Wiesz, tak naprawdę radziłabym Ci poczekać, pamiętam doskonale, że kiedy mijała mi złość, a przychodził smutek starałam się o rozmowę, ale to i tak wszystko pogarszało, bo on myślał, że mam jak zwykle do niego pretensje i że zwalam winę na niego, a chciałam usłyszeć tylko jedno z jego ust - obydwoje nie postąpiliśmy dobrze. Nie wiem czy nie masz tej samej beznadziejnej sytuacji - kiedy doskonale wiesz, że on nie zrobi pierwszego kroku. Ale wiesz.. po takim czasie tak sobie myślę, może nie warto ? To 2 osoby powinny chcieć ze sobą rozmawiać, żeby problem wyjaśnić, to dwóm osobom powinno zależeć na tym, żeby się pogodzić. On jest teraz zdenerwowany, rozmowa też go może zdenerwować.. może to zrozumieć tak, jak wcześniej o tym napisałam. Pozostaje Ci poczekać, aż emocje nieco opadną..
Choć mimo wszystko bardziej przychylam się do tego, co napisała zui. Ale rozumiem, że jest Ci ciężko.
Wiem ze nie powinnam sie do niego odzywac ...
Ale brakuje mi go ... tak bardzo chcialanbym wiedziec co on teraz mysli .. czy w ogole mnie Kocha... czy wie co do niego czuje .... czy zalezy mu na mnie ?
Tego nikt mi nie odpowie .... a teraz to juz nawet on sam mi nie powie ...
Na pewno ma zal o to ze powiedzialam jego mamie ... ale ... uwazam ze dobrze zrobilam ktos musi ,,, nim potrzasnac a dla niego mama to swietosc. I zly jest ze jego mama sie o tym dowiedziala moze to byl moj blad... ale co byloby po slubie ?
Tak bardzo chce do niego zadzwonic .... tylko uslyszec tak jak mowisz "Ze razem postapilismy zle ... przepraszam "
ALe to tylko zludzenie bo on teraz jest wielce obruszony ze cos takiego zrobilam
....nigdy tak dlugo nie milczal ... a jesli to koniec ?!?!
(((((((
Nickucha, poczekaj do momentu, kiedy emocje opadną. Przede wszystkim musisz się sama uspokoić, zapewne doskonale wiesz (jak łatwo się to mówi..) że kiedy są emocje jest też dużo niepotrzebnych słów. Twój mężczyzna wydaje się być człowiekiem mało cierpliwym, jeśli naprawdę czujesz, że nie postąpi tak ponownie - nie podniesie na Ciebie ręki (miłość bywa naprawdę ślepa, uważaj..), że jest szansa, żeby wykrzesać z niego nieco zrozumienia to poczekaj, niech to wszystko się uspokoi, możliwe, że wcale nie będzie się do Ciebie odzywał, ale zrozumiałe jest to, że potrzebujesz wyjaśnić sytuację, wtedy zaproponuj rozmowę. Być może będzie chciał to wszystko wyjaśnić, być może do tego czasu zrozumie, że nie postąpił właściwie. Jeśli nie, no cóż.. trudno. Jak nie ten to następny, wiem jak to boli, ale teraz wcale nie żałuję, że i mi coś nie wyszło. Bądź twarda, nie załamuj się.
Może źle zabrzmieć, ale jeśli to koniec to tylko na Twoje szczęście.
Też jak z tym swoim się kłóciłam, to zawsze ja przepraszałam i o wszystko się obwiniałam. Ale to nie o to chodzi. Jeśli jest problem to rozwiązać go powinno się wspólnie a nie tylko jedna strona. To nic nie załatwia.
Chcesz zadzwonić, chcesz usłyszeć. Ale co Ci to da? On i tak nic nie powie. Będzie milczeć. A Ty jeszcze bardziej będziesz się dołować. Pomyśl sobie Kobietko, czy to jest w porządku, że UDERZYŁ? To jest nie wybaczalne.
I jest zły. I bardzo dobrze. A Ty jesteś silna i niczemu nie winna. Tu NIE MA TWOJEJ winy.
Jedną radę dam na ten czas. Nie siedź w domu. Idź i umów się ze znajomymi. Przyjaciółką. Zrób coś. Na pewno nie siedź w domu a i komórkę też w nim zostaw.
15 2009-08-17 19:09:45 Ostatnio edytowany przez nickucha_aaa (2009-08-17 19:12:07)
Tak Macie racje ...
Ale .... ja czuje zlosc nie wiem /... czuje milosc czuje wine czuje ... nienawisc .
Coraz bardziej wylania sie uczucie i cos takiego by on poczul ze zrobil mi krzywde .
I czy milczenie moje milczenie go zaboli ?
Czasami mi sie wydaje ze ja bardziej go Kocham niz on mnie ...
Bo dlaczego teraz nie dzwoni ?
Dlaczego teraz sie nie odzywa ?
Ma mnie gdzies? Czy nie wie co ma zrobic ...
Myslalam ze go znam a w takim sytuacjach nawetn ie potrafie przewidziec co on moze zrobic ... i co zrobi
...
jak ten telwefon jest wylaxczony to albo go wyciszam by nie slyszec smsa albo tego ze dzwoni mimo ze i tak nie zadzwoni ...
Albo ... wylaczam telefon co jest spowodowane chwilka zlosci .
Co zrobic wyrzucic go przez okno ? Schowac zakopac karte sim ? ![]()
tak bardzo chce by zadzwonil ...
tak bardz chce aby zadzwonil dlaczego nie dzwoni ![]()
chce mu napisc ze go kocham ze potrzebuje ....
wlepic mu slowa ktore chcialabym od niego uslyszec... "KOCHAM CIE PRZEPRASZAM "
Nie uslysze tego ... on milczyy ... czuje tak jakby ktos bral moj zoladek i wykrecal jak mokry recznik
Mam straszne mysli
Niekoniecznie. Ja do dzisiaj nie wiem czemu działo się tak, że ja udawałam, że mnie dla mojego mężczyzny nie ma, a on po prostu wcale nie korzystał z okazji żeby się ze mną kontaktować, choć wiem, że mógł. To jest proste, nie widział potrzeby, najprawdopodobniej wcale nie zatęsknił, staram się nie myśleć o nim aż tak nieludzko - być może zastanawiał się co jest nie tak, ale twierdził, że "poczeka, aż się uspokoję". Ale to wszystko jest tylko i wyłącznie gdybaniem, nawet dzisiaj nie potrafi mi wyjaśnić dlaczego postępował tak, a nie inaczej. Rozumiem Twoje wątpliwości, Twój ból, sama postępowałam tak, żeby on się jakoś zaniepokoił tym, że mnie nie ma, wyłączałam nawet telefon, choć dobrze wiedziałam, że się nie odezwie. Tak samo jak ja wtedy, tak Ty potrzebujesz teraz zapewnienia, że on Cię nadal potrzebuje i kocha i że mu Ciebie brakuje. Ale najprawdopodobniej jest tak, że on nie widzi problemu, nie widzi, że cierpisz i chciałaś dobrze. Prawdopodobnie uważa, że byłaś wobec niego celowo złośliwa (to zdjęcie i jego mama). To też jest tylko gdybanie, według mnie musisz poczekać.
postaram sie milczec. .... ![]()
Możesz nawet spuścić kartę sim w muszli klozetowej, wszystko jedno co zrobisz, byle pierwsza się nie odezwij. Łamiesz się, wcale nie jesteś twarda. Nie widzisz, że on Tobą manipuluje? Brak telefonów od niego to próba zmuszenia Cię do dzwonienia i przyznania się do winy. Tak bardzo go kochasz, że możesz poświęcić swoją dumę, ciało, wolną wolę - tylko po to, by on był szczęśliwy?
Andrzej na pewno nie przeprosi. Nawet nie zauważył, że z pozoru delikatny dotyk jakim Cię potraktował był w rzeczywistości brutalny. A skoro tak, to za co ma przepraszać? Przecież siniaki wg jego wersji wzięły się zapewne z powietrza.
Co do Twojej mamy. Ma rację. Andrzej separuje Cię od znajomych - sama to przyznałaś. Nie możesz utrzymywać przyjacielskich kontaktów z kolegami, pisujesz z nimi po kryjomu, bo boisz się reakcji Andrzeja. Uciekasz przed ludźmi, a zawdzięczasz to jemu. Twoja mama ma świetne oko. Radzę częściej słuchać rodzicielki.
Ja boje sie tego jak diabel swieconej wody... ze on odejdzie ...
Ja panicznie boje sie stamotnosci stad braly sie depresje .. . problemy w szkole mam 21 lat .
Ledwo zsdalam mature .. on pojawil sie w okresie kiedy myslalam "przyjaciela poznaje sie w biedzie "
A teraz zrobil cos takiego ...
Ja boje sie tego ze on mnie zostawi naprawde
A i boje sie ze uslysze on taty i mamy a nie mowilam !
Jeśli rodzice będą nietaktowni to mogą Ci to powiedzieć i niestety musisz być na to przygotowana. Dlaczego się boisz ? Jesteś młoda, zapewne sympatyczna i urocza, chcesz kochać i być kochaną, znajdziesz kogoś, kto to w końcu doceni, miłości nie kupisz na targu, sama przyjdzie - taka najprawdziwsza. Przecież nie jesteś sama, masz rodziców, znajomych, może warto to wszystko odświeżyć?
Rodzice kochają Cię. Kiedy zdecydujesz się na rozstanie nie powinni cieszyć się Twoim bólem i przypominać, że mieli rację. Jeżeli znali Twoje problemy związane z samotnością, tym bardziej będą wspierać Twoją decyzję. Naprawdę wątpię, że postąpią odwrotnie.
Jesteś młoda, niemożliwe, żebyś przez resztę życia nie związała się z nikim innym niż Andrzej.
Zastanów się, nickucha, czy naprawdę chcesz być z Andrzejem i gotowa jesteś żyć w izolacji także po ślubie. Jeśli chcesz walczyć o ten związek - Czekaj na przeprosiny. Dopiero wtedy postaw warunki:
- nigdy więcej Cię nie uderzy/ szarpnie/ silnie dotknie (użyj wielu synonimów, bo facet ma problem z odróżnieniem czułego i brutalnego dotyku),
- będziesz spotykać się/ pisać z innymi ludźmi. Możesz umówić się jednocześnie ze znajomymi i z nim - niech wie, jak świetnie się bawisz w gronie kolegów i że nic złego z ich strony nie spotka Wasz związek,
- nie może separować Cię od rodziców,
Jeżeli uderzy Cię ponownie - zostaw go bez wyrzutów sumienia!
Popieram Wasze zdanie dziewczyny...
Taka sytuacja się jeszcze powtórzy nieraz.
Będziesz miałą przerąbane życie z takim człowiekiem,machnij na niego ręką,bo w przyszłości będziesz sobie pluła w brodę,że tego nieprzerwałaś póki mogłaś....
Zadzwonił przeprosił mnie powiedział ze uciał by sobie najchetnie rece...
Ale nie cofnie czasu ....
Jest mu z tym przykro i ciezko bo nie wie co ma zrobic ... ale uzywal normalnie epitetow typu
Babelkku Kotek Kochanie ...
Potrzebowalem tej ciszy... przejechalem sie autem po lesie ( wytrzeslo mnie wytelepalo ) Przemyslalem wszystko i zrozumialem zle zrobilem ....
Ale nie chce abys ... nasze problemy rozwiazywala ... przy pomocy trzecich osob ( jego mama ) Powiedzialam Ok ALE
i twardo wymienilam czego chce .... i na koncu powiedzialam ... ciesze sie ze rozmawiasz ze mna w taki a nie w inny sposob zrobilam to tylko i wylacznie dlatego bo myslalam ze nie rozumiesz tego co Ty zrobiles mi .
On :
Jak mama moja zaczela krzyrzec to wywalilem oczy jak hotel 5 gwiazdkowy *****
Niewiedzialem cvo powiedziec bo jest za Toba
Musialem milczec przemyslec... Kocham Cie ...
Pięknie to wygląda. Ale co z Twoimi kontaktami ze światem i rodziną? Powiedziałaś, że nie życzysz sobie takich ograniczeń?
O cholerka... Ciężko... Ja bym po takim telefonie zmiękła i pobiegła do niego jak najszybciej. Ale jeśli Ty tak zrobisz, to pamiętaj, żeby trzymać się tego, co mu powiedziałaś. Bo jak zobaczy, że jesteś "mocna w gebie" to dalej będzie tak, jak do tej pory. No i uważaj i obserwuj go. Bo mimo tego, że jak mówi zrozumiał miałabym na uwadze to, że takie zachowanie może się powtórzyć. Każdy zasługuje na drugą szansę, ale tylko jeśli mu na prawdę zależy i okazuje to, że się stara! Powodzenia ![]()
Szczerze mowiąc to ja nie wiem jak bym postapiła w podobne sytuacji. Ciągle sobie powtarzam, ze jesli raz facet podniesie na mnie reke, nie pozwole by sie to powtórzyło. Ale po takich słowach i przeprosinach...? Abyś podjęła dobrą decyzje... życze Tobie tego bardzo mocno.
29 2009-08-18 08:27:01 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2009-08-18 08:36:42)
nickucha_aaa napisze Ci tylko tyle , że mimo wszystko jesteś ogromną szczęściarą.Masz szansę odejść od tego chłopaka póki nie jest za późno.
Wiele kobiet będąc w takiej sytuacji jak Ty , chciałby odejść , ale nie mogą , bo dzieci , wspólny dom , uzależnienie finansowe...Uwierz mi , że skoro on jest teraz taki zaborczy i skłonny do przemocy , to raczej nic się pod tym kątem nie zmieni na lepsze , jedynie na gorsze.Znajdź w sobie siłę , żeby odejść i dać sobie szanse na ułożenie sobie życia z człowiekiem , który Cie będzie szanował i nie będzie ograniczał.Nie zasłaniaj się twierdzeniem , że GO KOCHASZ.
Od miłości do nienawiści tylko jeden krok ![]()
nickucha_aaa zaliczasz się do kobiet które usprawiedliwiają złe traktowanie i łudzą się, że jak wybaczą to będzie lepiej.
Na tym forum jest pełno takich kobiet.
To poważny problem psychiczny kwalifikujący się do leczenia.