Witam, po raz pierwszy jestem na forum tego typu, zazwyczaj próbowałam sama sobie radzić z problemami, jednak teraz chcę poznać Wasze zdanie, posłuchać rad.
Dla niektórych mogę się wydać małolatą, ale jednak jak każdy inny mam jakieś tam rozterki.
Mam niską samoocenę, od zawsze tak było. W sumie to takie przyzwyczajenie, mimo iż jestem jedynaczką chwalono mnie bardzo rzadko, a sukcesy szkolne były przyjmowane w stylu 'e tam, pewnie jakaś pomyłka, z czego się cieszyć'. Wiecznie czego bym nie robiła robię to źle. Źle stoje, mówię nie to co powinnam, ale powinnam mówić to co myślę, uśmiechnęłam się nie w tym momencie, jestem za poważna, powinnam być poważniejsza... Próbują stworzyć ze mnie 'ideał' jednak niestety nie potrafię nim być. Do tego dochodzi również to, że jakiś czas temu moja przyjaciółka po prostu zerwała ze mną kontakt, ponieważ wyraziłam zdanie (i to niezłośliwie ani chamsko, nie miało jej to urazić, jeśli o to w ogóle poszło), a że ograniczyłam się tylko do niej to zostałam teraz sama i nie wiem jak znaleźć kogoś w zamian po tej kilkuletniej przyjaźni.
Nie potrafię spojrzeć na siebie pozytywnie, słyszałam tylko od ojca, że jestem za chuda, mam krzywe nogi, że powinnam ściąć włosy bo są cienkie, żebym lepiej się nie uśmiechała, bo strasze dzieci, nie mam zainteresowań, a jak zapisywałam się na jakieś kółka, do klubów to kazał mi się wypisywać po czym wytykał mi, ze nie mam hobby... i tak przez 18 lat.
Teraz mam chłopaka, spotykamy się od jakiś 6-7 miesięcy. Skumplowaliśmy się, razem graliśmy w grę, oglądaliśmy filmy, gadaliśmy o książkach, serialach, o fantastyce, o duchach, potworach, zombiakach, ale i poważniejszych rzeczach, aż mimo kąśliwych uwag mojej kumpeli, że jestem dla niego tylko kumplem w końcu się do siebie zbliżyliśmy.
Oboje jesteśmy nieśmiali, pomalutku się poznajemy, ale ostatnio załapałam strasznego 'doła'. Nie mogłam po prostu na siebie spojrzeć. Rozmawiamy ze sobą szczerze, więc po pewnym czasie dowiedział się, że chodziło o to, że nie akceptuję samej siebie. Był zdziwiony, rozmawiał ze mną, zaprzeczał i mimo, że nie jest to typ, który na każdym kroku prawi komplementy próbuje je prawić. Szczerze mówiąc poczułam się trochę lepiej, ale dalej nie akceptuje siebie, mogę wyliczać od góry do dołu to czego w sobie nie lubie, a cech które u siebie akceptuje nie mogę znaleźć, bo zawsze jest jakieś 'ale'. Nie chodzi tylko o wygląd, ale i zachowanie. Czasami potrafię się 'zawiesić' i rozmyślać nad tym czy nie jestem dla niego zbyt oschła, ponieważ ciężko u mnie z okazywaniem uczuć.
Czy takie nastawienie do samej siebie może wpłynąć jakoś na związek? Często się słyszy, że mężczyźni lubią pewne siebie kobiety znające swoje mocne strony, podkreślające atuty itd. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Witaj
Moim zdaniem brak pewności siebie wpływa na jakość związku i to znacząco. Tak jak napisałaś mężczyźni wolą kobiety,które są pewne siebie,znają swoje mocne strony,ponieważ takie kobiety są dla nich interesujące.
Brak pewności siebie często doprowadza do zazdrości,ponieważ każdą dziewczynę zaczyna się traktować jak zagrożenie. Zaczynamy sobie wmawiać,że przecież ona jest ładniejsza,inteligentniejsza i dlaczego chłopak jest z nami jak mógłby mieć przecież lepszą dziewczynę. Tylko,że ten chłopak jest z nami a nie z tą inną,bo to my jesteśmy dla niego atrakcyjne.
Piszesz,że szczerze gadacie z chłopakiem. Poproś go aby wymienił rzeczy,które podobają mu się w Tobie. Często to co uważamy za mało atrakcyjne dla innych jest wręcz przeciwne ![]()
Reszta nie jest az takim problemem trzeba uwierzyc w siebie i nieraz w to co mowi facet jak bys mu sie nie podobala to by nie byl z toba , jedynie problemem moze byc ta oschglosc i nieokazywanie uczuc chyba ze sie odpowiednio dobraliscie i jemu to odpowiada , ale niue raz zwiazki sie rozpadaja z takiego powodu bo drugiej stronie brakuje czulosci nawert tu byly przyklady na forum. Jak to sie u ciebie objawia co masz na mysli ze jestes oschla czy nie wyrazasz uczuc ??
Rozumiem i bardzo mi przykro, że przez całe życie nikt nie potrafił Cie w jakiś sposób dowartościować. Niska samoocena na pewno ma wpływ na związek. Podobno, jeśli najpierw nie pokochasz siebie, to nie pokochasz w pełni drugiego człowieka.
Powiem Ci tak. Całe życie może nie mieć sensu. Ale wystarczy, że spotkasz jedną osobę. Jedną. W której oczach znajdziesz prawdziwą, piękną siebie - zupełnie inną niż Ci się dotąd mogło wydawać. A reszte opinii będziesz miała za sobą. Trzymaj się!
Jak to sie u ciebie objawia co masz na mysli ze jestes oschla czy nie wyrazasz uczuc ??
Wiesz to jest takie dziwne, bo czasami ciężko mi nawet złapać za rękę. On częściej mnie obejmuje, przytula, łapie za rękę, gładzi po włosach, a ja nie zawsze potrafię przełamać tą barierę. Staram się, bo wiem że taka bliskość jest ważna, zresztą jest to przyjemne, sądzę, ze dla jednej i drugiej strony
Nigdy nie narzekał, ale jak czasami obserwuje inne pary to wydaje mi się, że brakuje mi tej spontaniczności. Nie mówię, że jestem całkowicie oschła, bo jednak potrafię się przytulić, ale znowuż nie zawsze mamy kiedy, najczęściej widujemy sie w szkole (jestesmy w jednej klasie), w weekendy rzadziej, a wiadomo w szkoła to jednak szkoła, nie lubie byc w centrum uwagi ![]()
Dziękuję Wam
Trochę mi lepiej, jednak dobrze czasami poradzić się innych! ![]()
6 2014-02-03 22:26:35 Ostatnio edytowany przez Merkantylia (2014-02-03 22:29:32)
Byłam w takiej samej sytuacji, chociaż jestem starsza. dasz radę sobie z tym poradzić, bo mi się udało, a wcale nie jestem super woman.
Jeżeli ufasz mu i widzisz, że on chce dla Ciebie dobrze, to pozwól mu się do Ciebie zbliżyć. Z czasem oswoisz się z dotykiem i tym, że jesteś wartościową osobą. To prawda, że faceci wolą pewne siebie kobiety (oprócz manipulantów i drani). Poza Twoją przeszłością, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś taką była.
Możesz też poświęcić trochę czasu na podbudowanie samej siebie. Pomyśl jakie masz zalety, jakie komplementy słyszałaś od ludzi. Skoro bierzesz na poważnie te złe rzeczy jakie ktoś mówi na Twój temat, to czemu nie możesz pomyśleć o tych dobrych? Jak będziesz pielęgnować w sobie te dobre rzeczy, to z czasem to, że jesteś fajna, będzie już siedziało mocno w Twojej psychice.
no to z tego co piszesz ne jestes oschla wewnetrznie prawdziwie tylko cie cos blokuje i tyle jak widzisz problem ludzie oschli nie widza prpblemu mysle ze sie musisz rozkrecisz z otworzyc z czasem to nastapi zycze ci tego ![]()