Samobójstwo rodzica a psychika dziecka. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Witam,

Ciekawi mnie wasze zdanie, jako ludzi w większości starszych ode mnie i bardziej obytych życiowo.
Moja koleżanka straciła w wieku jakoś około 12 lat ojca. Powiesił się. Chyba miał też problem z alkoholem o ile pamiętam.
Ma chłopaka, który jest moim no praktycznie przyjacielem, jesteśmy w relacji jak brat z siostrą. Oni mają po 18 lat.
On ją bardzo kocha, ale ona ma pewne... dziwne zachowania odnośnie ich związku.
Jest bardzo podporządkowana mamie, stawia jej zdanie nad swoje i swoje przywileje.
Co dla mnie nie do pojęcia są razem od roku (!) a ona nie powiedziała mamie, że ma chłopaka.
Ponadto rzadko się z nim spotyka, bo jak to mówi: mama jej nie pozwala gdzieś wyjść albo ma w domu dużo zajęć.
Prawda taka, że jak się chce to się zawsze znajdzie czas. Tym bardziej dla kogoś, kogo darzy się uczuciem.
Spotykają się tylko u niego bądź na mieście.
Tłukę mu do głowy, że jak może dawać tak sobie w kaszę dmuchać a on wie w czym problem ale nic z tym nie robi w ostateczności. Próbował z nią rozmawiać na ten temat, zrozumieć ją ale ona jest zamknięta pod tym względem. Obiecała mu, że zrobi z tym coś w końcu, dał jej czasu sporo ale zero poprawy. To go wykańcza powoli i chyba już brak mu cierpliwości mimo iż jest w niej mocno zakochany i wręcz zaślepiony.

Jak strata rodzica w tragicznych okolicznościach wpływa na rozwój dziecka w tak ważnym wieku?
Jak brak ojca wpływa na kobietę i je postrzeganie związku? Jak traktuje swojego faceta?
Jakim echem może się to odbić na psychice kobiety?

Czekam na Wasze analizy i wypowiedzi, może to jakoś rozjaśni sedno problemów i ich związku i pomoże mi coś doradzić przyjacielowi.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2014-02-01 10:35:49)

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Wystarczy pomyśleć, jakbyś Ty się zachowywała po stracie ojca. Z jakiegoś powodu, pewnie finansowego by się powiesił. Funkcjonowałabyś całkowicie normalnie?
Nie widzę nic złego, w podporządkowanej 18 latce. Są gorsze zachowania po stracie rodzica (choroby psychiczne, alkoholizm, narkomania, prostytucja, bulimia, anoreksja, a nawet samobójstwo). Zresztą czemu ten związek Cię tak interesuje? Jeżeli Twój przyjaciel nie rozumie i nie potrafi zaakceptować takiego zachowania to niech z nią zerwie, w końcu ma cudo przyjaciółkę która sporo myśli po nocach, jak mu pomóc w związku smile

3

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Mój znajomy. Dorosły chłopak, jego ojciec się powiesił już dawno temu by chronić rodzinę. Chłopak ćpa, okrada rodzinę, przyjaciół i ćpa dalej.

Gdybym ja miała wyobrazić sobie moje życie bez ojca? Nawet nie zamierzam. Bez mojego taty byłabym kimś zupełnie innym.

4

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.
muzykaduszy napisał/a:

Tłukę mu do głowy, że jak może dawać tak sobie w kaszę dmuchać a on wie w czym problem ale nic z tym nie robi w ostateczności. Próbował z nią rozmawiać na ten temat, zrozumieć ją ale ona jest zamknięta pod tym względem. Obiecała mu, że zrobi z tym coś w końcu, dał jej czasu sporo ale zero poprawy. To go wykańcza powoli i chyba już brak mu cierpliwości mimo iż jest w niej mocno zakochany i wręcz zaślepiony.

Ale po co Ty właściwie wtrącasz swoje trzy grosze w ten związek. Znasz takie powiedzenie, że piekło dobrymi chęciami jest usłane. Twoje dogadywanie może tylko sytuację pogorszyć, bo zasiewasz w przyjacielu gorycz.

fajka ma rację. Co jest złego w podporządkowaniu 18latki? Wbrew pozorom człowiek nie staje się nagle dorosły kończąc 18 lat, tylko wtedy, kiedy jest w stanie wziąć swoje życie w swoje ręce.

muzykaduszy napisał/a:

Ponadto rzadko się z nim spotyka, bo jak to mówi: mama jej nie pozwala gdzieś wyjść albo ma w domu dużo zajęć.
Prawda taka, że jak się chce to się zawsze znajdzie czas. Tym bardziej dla kogoś, kogo darzy się uczuciem.

Tu z góry zakładasz, że dziewczyna nie chce się z chłopakiem spotykać. Niekiedy są matki bardzo zaborcze i pewnie ta dziewczyna właśnie taką matkę ma. Ale to jest problem, poważny problem, a nie powód żeby zarzucać dziewczynie złe chęci.

Co Twoim zdaniem powinna zrobić? Postawić się matce? Wyprowadzić z domu? (bo tak by musiała zrobić, chcą wyrwać się spod dyktatury matki). To wszystko nie jest takie łatwe jakby się mogło wydawać.

Chcesz pomóc przyjacielowi? Wspieraj go, ale nie poprzez krytykę dziewczyny, bo to co ona czuje też jest trudne. Z pewnością jest jej najciężej w całej tej sytuacji, bo z każdej strony płyną tylko oczekiwania.

5

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Samobójstwo rodzica ZAWSZE ma wpływ na psychikę dziecka. Takie doświadczenie staje się blizną, którą nosi się przez całe życie. Wsparcie innych osób i silny charakter pozwalają otrząsnąć się po tym wydarzeniu i nie wplątywać się w przyszłości w życiowe bagno. 

Autorko postu, weź pod uwagę fakt, że tak naprawdę nie znasz dziewczyny swojego przyjaciela. Nie masz bladego pojęcia, jak wygląda ich związek i jakie relacje łączą dziewczynę z matką. Często jest tak, że gdy jedno z rodziców odbiera sobie życie, drugie za wszelką cenę stara się chronić dzieci przed złem tego świata. Tworzą dziecku klosz, bo wydaje im się, że w ten sposób nie spotka je żadna krzywda.

6

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.
fajka2 napisał/a:

Wystarczy pomyśleć, jakbyś Ty się zachowywała po stracie ojca. Z jakiegoś powodu, pewnie finansowego by się powiesił. Funkcjonowałabyś całkowicie normalnie?
Nie widzę nic złego, w podporządkowanej 18 latce. Są gorsze zachowania po stracie rodzica (choroby psychiczne, alkoholizm, narkomania, prostytucja, bulimia, anoreksja, a nawet samobójstwo). Zresztą czemu ten związek Cię tak interesuje? Jeżeli Twój przyjaciel nie rozumie i nie potrafi zaakceptować takiego zachowania to niech z nią zerwie, w końcu ma cudo przyjaciółkę która sporo myśli po nocach, jak mu pomóc w związku smile

Naprawdę, zbyteczna ta ironia.
Z pewnością nie funkcjonowałabym normalnie.
Tylko trochę czasu już minęło i trudno mi ocenić, jak to mogło się odbić na jej psychice. Dlatego jestem ciekawa waszego spojrzenia.

Uprzedzę przyszłe dla mnie opinie. Bo zauważyłam, że niektórzy sugerują, że czuję do niego coś więcej czy odgrywam się na jego dziewczynie.
Czy już nie można chcieć bezinteresownie pomóc nie narażając się na podteksty? Jej...
Nie interesowała mnie ich sytuacja, dopóki przyjaciel nie zwrócił się do mnie z pomocą, bo sam nie potrafił jej zrozumieć. Pewnie pomyślał, że jako kobieta mogę mu jakoś pomóc i chcę, bo myślę, że udana z nich para.
Nie mam nic do tej dziewczyny, chcę ja tylko zrozumieć i jakoś jemu doradzić skoro sam nie potrafi do niej dotrzeć a on nie chce jej stracić.

LeeBee - sęk w tym, że można jakoś stopniowo wprowadzać chłopaka w życie, przedstawić mamie nawet jako kolegę, później dać mu się jakoś wykazać, żeby otrzymał uznanie w jej oczach, żeby go poznała, polubiła, zaufała, oswoiła się z nim - myślę, że wtedy nie byłoby to już tak trudne powiedzieć mamie, że ma chłopaka. On na początku to tolerował, ale teraz go to wkurza, bo czuje się jakby ona się go wstydziła.

Gemma - Znam tą dziewczynę dosyć dobrze. To moja sąsiadka i znamy się od dzieciństwa, jej tatę mniej znałam (pamiętam te złe wieści, byłam na pogrzebie ale byłam młoda więc to jak przez mgłę) ale mamę też dobrze znam. Lubimy się i naprawdę nic do niej nie mam.

7

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

No cóż. To nie pozostaje Ci nic innego jak radzić koledze rozmowy, aż do skutku. Niech próbuje się dowiedzieć dlaczego. Niech powie jej to co Tobie.

Co do konsekwencji samobójstwa ojca możemy tylko gdybać.  Z pewnością było to traumatyczne przeżycie, ale jaki wplyw mialo na obecne zachowanie nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

8 Ostatnio edytowany przez zwiazkowy_len (2014-02-03 04:23:37)

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Hmm straciłem matkę w wieku 9 lat, przez samobójstwo. Jak na mnie wpłynęło?
Nikt się mną nie zajął od strony mojego wnętrza, byłem sam ze sobą, nikt nawet o tym nie rozmawiał ze mną przez wszystkie lata. Więc byłem sam ze sobą i długi czas pewnie nadal będę.
Skutkami ubocznym braku matki, wydaje mi się że są moje zamknięcie się, brak wyrażania uczuć, nieśmiałość w stosunku do kobiet (aczkolwiek miałem dwa poważne związki 3 i prawie 5 letnie). Nie mam jakiś ogromnych problemów przy rozmowach, ale sam nie rozpocznę znajomości. Jeżeli zostanę przedstawiony i chwilę jestem w tym towarzystwie to już jest o wiele łatwiej.
Co jeszcze. Sam staram się rozwiązywać moje problemy, staram się nikogo nimi nie obarczać, co źle się czasami kończy dla mojego ja.
Z drugiej strony jestem bardziej odporny psychicznie. Może tylko tak mi się wydaje. Ale problemy o których inni się ze mną dzielą, nie wydają mi się problemami, aż takimi jak im się wydają.
To tyle. Pytajcie albo stwórzcie sobie sami resztę mojego portretu psychologicznego:P

LeeBee napisał/a:

No cóż. To nie pozostaje Ci nic innego jak radzić koledze rozmowy, aż do skutku. Niech próbuje się dowiedzieć dlaczego. Niech powie jej to co Tobie.

Niestety z tym jest bardzo ciężko, aby taką osobę skłonić do mówienia o tym, o relacji damsko-męskiej w przypadku starty ojca/matki. Pytanie czy był dla niej bardzo ważny, czy traktował ją jak swoją księżniczkę. Jeżeli tak to macie odpowiedź. Tak samo może to wynikać z braku płci męskiej na co dzień w domu, jakkolwiek to brzmi. Często jest tak, że staramy się w partnerze znaleźć cechy rodziców. Zależy od tego czy w rodzinie rozmawiano o tym, czy się z tym kryło przed społeczeństwem. Jeżeli dziewczyna zostawili samą sobie to ciężko będzie mu dowiedzieć się czegokolwiek.
W moim przypadku dostałem propozycję od ojca 4-5 lat temu (wtedy miałem 23-24), że musimy się w trójkę spotkać (plus brat) i porozmawiać. Jakoś nigdy nie skorzystałem. Dlaczego to nie wiem. Pewnie coś siedzi we mnie przez to że ponad 10 lat sam się z tym borykałem.

No i na koniec dochodzi kwestia "dlaczego to zrobił?". Nie ważny powód, jeżeli był jej ukochanym tatą to pewnie nie raz zadaje sobie to pytanie. Dlaczego to zrobił skoro mnie kochał. Nie wytłumaczysz w tym przypadku w żaden racjonalny sposób dziecku, ani dorosłemu dziecku. Bo racjonalnego powodu dla tego dziecka nie ma.

9

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.
zwiazkowy_len napisał/a:

Niestety z tym jest bardzo ciężko, aby taką osobę skłonić do mówienia o tym, o relacji damsko-męskiej w przypadku starty ojca/matki. Pytanie czy był dla niej bardzo ważny, czy traktował ją jak swoją księżniczkę. Jeżeli tak to macie odpowiedź. Tak samo może to wynikać z braku płci męskiej na co dzień w domu, jakkolwiek to brzmi. Często jest tak, że staramy się w partnerze znaleźć cechy rodziców. Zależy od tego czy w rodzinie rozmawiano o tym, czy się z tym kryło przed społeczeństwem. Jeżeli dziewczyna zostawili samą sobie to ciężko będzie mu dowiedzieć się czegokolwiek.

No właśnie to miałam na myśli pisząc, że niewiele autorka może zrobić. Ubrałeś to tylko idealnie w słowa. Nie bardzo można coś radzić nie wiedząc co działo się przez te wszystkie lata w domowym zaciszu tej rodziny.

Niemniej jednak myślę, że warto próbować rozmawiać. Może dziewczyna się w końcu otworzy choć trochę.....

10

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.
zwiazkowy_len napisał/a:

Hmm straciłem matkę w wieku 9 lat, przez samobójstwo. Jak na mnie wpłynęło?
Nikt się mną nie zajął od strony mojego wnętrza, byłem sam ze sobą, nikt nawet o tym nie rozmawiał ze mną przez wszystkie lata. Więc byłem sam ze sobą i długi czas pewnie nadal będę.
Skutkami ubocznym braku matki, wydaje mi się że są moje zamknięcie się, brak wyrażania uczuć, nieśmiałość w stosunku do kobiet (aczkolwiek miałem dwa poważne związki 3 i prawie 5 letnie). Nie mam jakiś ogromnych problemów przy rozmowach, ale sam nie rozpocznę znajomości. Jeżeli zostanę przedstawiony i chwilę jestem w tym towarzystwie to już jest o wiele łatwiej.
Co jeszcze. Sam staram się rozwiązywać moje problemy, staram się nikogo nimi nie obarczać, co źle się czasami kończy dla mojego ja.
Z drugiej strony jestem bardziej odporny psychicznie. Może tylko tak mi się wydaje. Ale problemy o których inni się ze mną dzielą, nie wydają mi się problemami, aż takimi jak im się wydają.
To tyle. Pytajcie albo stwórzcie sobie sami resztę mojego portretu psychologicznego:P

LeeBee napisał/a:

No cóż. To nie pozostaje Ci nic innego jak radzić koledze rozmowy, aż do skutku. Niech próbuje się dowiedzieć dlaczego. Niech powie jej to co Tobie.

Niestety z tym jest bardzo ciężko, aby taką osobę skłonić do mówienia o tym, o relacji damsko-męskiej w przypadku starty ojca/matki. Pytanie czy był dla niej bardzo ważny, czy traktował ją jak swoją księżniczkę. Jeżeli tak to macie odpowiedź. Tak samo może to wynikać z braku płci męskiej na co dzień w domu, jakkolwiek to brzmi. Często jest tak, że staramy się w partnerze znaleźć cechy rodziców. Zależy od tego czy w rodzinie rozmawiano o tym, czy się z tym kryło przed społeczeństwem. Jeżeli dziewczyna zostawili samą sobie to ciężko będzie mu dowiedzieć się czegokolwiek.
W moim przypadku dostałem propozycję od ojca 4-5 lat temu (wtedy miałem 23-24), że musimy się w trójkę spotkać (plus brat) i porozmawiać. Jakoś nigdy nie skorzystałem. Dlaczego to nie wiem. Pewnie coś siedzi we mnie przez to że ponad 10 lat sam się z tym borykałem.

No i na koniec dochodzi kwestia "dlaczego to zrobił?". Nie ważny powód, jeżeli był jej ukochanym tatą to pewnie nie raz zadaje sobie to pytanie. Dlaczego to zrobił skoro mnie kochał. Nie wytłumaczysz w tym przypadku w żaden racjonalny sposób dziecku, ani dorosłemu dziecku. Bo racjonalnego powodu dla tego dziecka nie ma.

Dziękuję Ci bardzo za Twoją wypowiedź. smile
Co ciekawe, zauważam kilka podobieństw. Koleżanka jest otwarta na ludzi ale jeśli wchodzi się głębiej w relacje to jest już dość zamknięta, także w niektórych tematach dla swojego chłopaka, bo właśnie on o tych ich problemach (nie chodzi o ojca) próbował z nią wielokrotnie rozmawiać, chciał jej pomóc jakoś, dotrzeć do niej, dowiedzieć się czemu tak jej trudno o tym powiedzieć a ona go zbywa, jest zamknięta na tematykę spornych spraw, albo odpowiada, że "sama da sobie radę". Podobnie jak Ty i ona nie chce dzielić się niektórymi problemami, nawet ze swoim chłopakiem. On się denerwuje ale później jej odpuszcza.
Kiedyś pamiętam też była taka akcja i przyjaciel się mnie spytał co on ma robić bo tej swojej kobiety nie rozumie, czemu ona tak robi.
No i pamiętam, że doradziłam mu, żeby jej nie naciskał tylko napisał, że jest przy niej i że gdy tylko zechce o tym porozmawiać to on ją wesprze, że może na niego liczyć. I pamiętam to akurat poskutkowało, bo podzieliła się z nim tym problemem jaki miała.
No i jeszcze co zauważyłam to jest bardzo upartą osobą, naprawdę czasem ciężko ją do czegoś zachęcić, czegoś nowego żeby się przełamała. Lubi "swoje bezpieczne terytorium".

No nic, będę wspierać faceta, mam nadzieję, że uda mu się jakoś do niej dotrzeć w porę nim straci cierpliwość.

11 Ostatnio edytowany przez zwiazkowy_len (2014-02-03 17:24:13)

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Daj mu książkę do przeczytania "Mężczyźni są z marsa, a kobiety z wenus". W większości bardzo wierne odwzorowanie naszych zachowań i tego co robić, aby nie przeholować z niesieniem pomocy.
Tak jak napisałaś, jak za pierwszym razem nie chce rozmawiać zapytana wprost, to trzeba poczekać, aż sama będzie chciała gadać. Wtedy słuchać, słuchać i jeszcze raz słuchać. Tylko, że słuchać, a nie słuchać. tongue

PS Nie wierzę, zaczynam wracać do świata niemyślących tylko o jednej sprawie. Hmm smile

12 Ostatnio edytowany przez fajka2 (2014-02-08 13:34:25)

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

może i ironia zbyteczna, ale wyznaję zasadę że się nie pakuję ze swoimi "mądrościami" w życie innych. to ich problemy, ich zatargi nawet jak ktoś mnie poprosi o pomoc, to mogę pomóc tylko osobie, która mnie o to prosi a nie związkowi. nie znoszę pomocników, bo więcej namieszają niż zrobią dobrego.
sama Twoja ocena, że dziewczyna robi coś złego, nie przedstawiając Twojego kolegi matce robi kłopot. bo pewnie chłopak teraz naciska i walczy o swoje. a po co? jak owa dziewczyna będzie miała ochotę bądź możliwość to na pewno sama to zrobu. nacisk zawsze rodzi bunt. takie prawo życia.

ta dziewczyna ma powody by nie przedstawiać swojego chłopaka matce i tyle. do czego mu to jest potrzebne w zasadzie? niech się jej zapyta o co chodzi, bo na 100% nie chodzi o wstyd.

13

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

ja to nie udzielę odpowiedzi...napiszę tylko że myślę już od jakiegoś czasu i to coraz mocniej o samobójstwie, jestem żoną apodyktycznego męża od 11 lat męczę się, ma silny wpływ na mnie, wszystkim zarządza a ja jestem zablokowana, chodzę do psychiatry bo to chore małżeństwo i jego mamuśka i jego babka doprowadziły mnie do stanu depresji, lęków i uzależnienia od benzo... Chciałabym odejść od niego rozwieść się boję się bo mnie zniszczy a zwłaszcza że mamy synka 9 letniego, mąż cały czas sugeruje że do niczego się nie nadaję a zwłaszcza do wychowywania dziecka, ale próba samobójcza jest powstrzymywana tylko z powodu synka którego kocham nad życie...płaczę gdy pomyślę że mogłabym go odrzucić....nie wyobrażam sobie życia bez niego. Mąż straszy że teraz wywiezie mi go na całe lato do teściów którzy są dla synka surowi, teściowa mi powiedziała że nie jest wychowany, jest wredny, chamski i zakłamany....a mój synek ma zespół aspergera i trzeba to zaburzenie zrozumieć ale oni są ciemni jak z średniowiecza....jeśli mąż zawiezie wbrew mojej woli, siłą synka a ja nic nie wskóram by go odzyskać to wtedy odbiorę sobie życie...NIE BOJĘ SIĘ TEGO...MAM JUŻ OPRACOWANY PLAN JAK TO ZROBIĆ
Nawet nie macie pojęcia jak jestem samotna, Boże mam tylko synka a jak go stracę to na cóż mi żyć....tak bardzo brakuje mi silnej woli....przez te 11 lat małżeństwa stałam się wrakiem, bez sensu to wszystko.....

14

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Hymn...chciałam napisać to na kafeterii, ale uznali mimoją odpowiedź za spam,  może nie dotyczy ona szczegółowo tego tematu, ale przedstawie to ze strony nastolatki, wpierw opisując moją historię, mam nadzieję, że choć trochę pomogę:
Mam 16 lat, mój tata zrezygnował z istnienia w tej rzeczywistości sposób,  poprzez  odcięcie od tlenu narządów, które bez niego nie mogą funkcjonować..., tak w ten " najpopularniejszy" sposób, gdy miałam 8 lat , o tym jak naprawdę zmarł dowiedziałam się od niezabardzo lubiącym chodzić z trzeźwo myślącym umysłem- dziadka, gdy byłam w 5/6 klasie. Przed tym był w szpitalu psychiatrycznym, jak byłam mała myślałam, że leczy padaczkę i dla tego jest w szpitalu;) (choroby dostał po pobiciu/napadzie, gdy jechał rowerem do pracy, trzeba mu było założyć siatkę platynową, założyli mu ją bodajrze w Krk., ponadto jego twarz była tak zmasakrowana, że jako 4 letnia dziewczynka bałam się  i mama musiała zakrywać twarz taty kartką... Później stracił przez chorobę pracę, jakiś czas przed trafieniem do szpitala.., chorba się nasiliła...pozdro dla ludzi, którzy napadają innych;))))) mam dp was ogromny szacuneczek;)) Jak się dowiedziałam od dziadka sam się do niego zgłosił.... Ale w sumie teraz nwm., bo stosunkowo nie dawno, borok temu dowiedziałam się, że miał wcześniej próbę samobujczą... W ten dzień co miał tą próbę, mówiono mi że to padaczka, ymn... Jednak ten dzień był tajemniczy, gdyż była kłótnia tata wybiegł poleciałam za nim... Rzucone klucze mi wręczył... I coś powiedział nie pamiętałam, co ale wiem że się gapiłam poleciałam na łóżko i płakałam,...ryczałam, nie pamiętałam co mi powiedział, ale pamiętam, że czułam i wiedziałam, że coś się stamie, ale te słowa nie były dla mnie zabardzo zrozumiane...wspomnienie się urywa nwm, co się później, stało do czasu kiedy mama powiedziała że tata zemdlał z powodu padaczki... Nwm, czy wyparłam te słowa, ale mama powiedziała, że tato powiedział" córeczko nie masz już tatusia", powiedziałam to podobno u psychologa, do którego poszłam z mamą, nwm czy byłam po próbie, czy po śmierci taty, ale chya 2 razy u pani i raz u pana z rodzeństwem, ale pani stwierdziła, że mi nic nie jest, a do pana chodziła poźniej mama. Mój tato miał również podejrzaną schizofrenię... Nie wiem od kiedy nie pamiętałam tych słów, tak jak nie wiem, kiedy dokładnie dowiedzialłam się, że nie żyje (wujek mi powiedział, pamiętam tylko, że podeszłam do okna zaczęłam, rozmyślać,płakać, nic więcej nie pamiętam). A co do pytań, które ogólnie wydają mi się absurdalne, czy to wpływa na psychikę, czy się zapomina, czy mniej boli.... To tak: napoczątku wiadomo jest najgorzej, mo gę po krótce powiedzieć jak było na początku, a to była masakra, teraz może jest trochę lepiej, na pozór rewelacja, moi znajomi, gdybym powiedziała im tą hisorię pewnie pomyśleliby, że to wymyśliłam, chcę zwrócić na siebie uwagę, załkiem prawdopodobne, ogólnie byłam aspołeczną osobą, zmagałam się z nadwagą, wracała nikła, wracała, ale od czasu gimnazjum utrzymuję wagę ( kiedy się stresuję, próbuję pić wodę)jak przygniata mnie smutek słucham piosenek, oczywiście smutnych;) prubuję sie gibać w rytm muzyki później już sobie tańczę, piszę w pamiętniku, wymy$lam sobie, że komuś opowiadam o problemach, a później stają się one tak mało realne, że okłamuje się, że to fikcja...Jest czasem tak, że znowu staję się bardziej aspołeczna, myśli i rozważania są coraz częstrze... Np zauważyłam, że co roku w jesień jeśli gdzieś chodzę to przestaję na ok. 3 miesiące, mniej wychodzę, jestem częściej zmęczona, mniej rozmawiam z osobami z klasy, a później coś odwalam, żeby naturalnie wejść w rozmowy z innymi, nie opowiadam o co chodzi, gdyż robiłam to w dość specyfczny sposób, a nie chcę, żeby ktoś się natknął i miał jakiekolwiek przypuszczenia, wracajac z podobną intensywnością jest ciężej wiosne... No i w lato i zimę też się zdarza, ale w lato nie rezygnuje z aktywnie apołecznego życia, w końcu to lato, nie.... Jest dużo wolnego czasu, a w zimę świę, i te moje wewnętrzne wspomnienia dawnych świąt i melancholia, ale wiadomo rodzinki się nie martwi;),  zresztą u rodziny raczej się nie uaspołeczniałam,( nwm jak tosie piszea )raczej np.  U braci ciotecznych było w jak najwięcej udawać, że to nie miało miejsca, teraz się śmiej, później będziesz płakać! Jak wrócisz od nich będzie wszystko po staremu, yamto to fikcja, sen.... zapomnij, że coś się stało organizuj tak czas, aby nie mieć czasu na uświadomienie sobie, że jest inaczej, że mama mówi że zab ja boli, gdy zauważysz, że placze.... Nie tego na teraz nie ma....chwila oderwania od rzeczywistości.... zgaduję, że jeździliśmy tam( mam młodsze rodzeństwo) aby mama nwm mogła popłakać dłuzej, mam tak samo w sumie nie lubie myć oczu przy kimś, wole udawać, że nie, co ty sobie myślisz nie zraniłeś mnie, mnie coś boli? Ty żartujesz. Wszystko gra, no zobacz tylko, ten tekst jest mało emocjonalny, a bardziej teoretyczny, rzeczowy... A jak mnie znasz w prawie każdej sytuacji nadal jestem miła, pomocna, uważasz mnie za optymistkę, no najwyżej realistkę, albo z czasem z mała domieszką pesymizmu, o zobacz dobrze się uczę;), nie no szczęściara do tego, czasem bardzo infantylna,( gdy wcześniej troszkę sobie smutałam)jednak nadal często jestem nieśmiała, czasem bałam się do kogoś podejść, a co jeśli teraz przeszkodzę im w rozmowie,   hymn....  A teraz, czy by nie chcieli, abym sobie poszła... Tak to w te dni staję się troszkę aspołeczna, nie chcę przekazywać dalej mojego nasyroju;p, jestem miła, nie lubię ranić, bo nwm, w jakim stanie psychicznym znajduje się dana osoba, a jak czuję, że coś się dzieje, nwm jak pomóc, pocieszyć to się zadręczam i , że to jest chorę powinnam wiedzieć, a czuje się bezradna, tak bardzo chcę pomóc, a boje się, że zrobię coś nie tak, jestem zezłoszczona słyszą, że ktoś się zabił, a przy tym mu współczuję, moje emocję się mieszają, jestem zła na ludzi, którzy spowodowali, jego myśli oraz na jego samego czemu, ich słuchał, dlaczego sobie nie poradził, zdrugiej strony prubóję zrozumieć, ale obwiniam za egoizm, ale czy jak ja obwiniam teraz mojego tatę t o sama jestem egoistyczna?.... Mam mieszane do tego uczucia, które się bombarduja, przecież wiem, że bardzo bolała go głowa, jak cierpiał....ale przecież chciałabym mieć, tatę, mojego tatusia znowu, żeby mnie przytulił, powiedział coś do mnie wyraził swoje zdanie, znowu pokazał jak piękny jest ten świat i dlaczego warto czasem zwolnić, znać nazwy różnych ptaków, kwiatów, drzew, powiedzieć co się czuje w kupionym barszczu;p zjeść cipsy na obiad, to już chyba była choroba... Nie mam tego i i tych woelu rzeczy a pytania: Dlaczego się nie domyśliłaś co się dzieje? Jesteś winna! Czy Cię wogóle kochał? Dlaczego was zostawił jeśli odpowiedź brzmi tak? Nawet tata Cię nie kochał,  który powinien uczyć miłości. Dlaczego nie domyśliłaś się po ostatniej rozmowie telefonicznej? Czy wogóle miałam się tego dowiedzieć? Nie umiem matematyki za bardzo, Ty ją tak lubiłeś, jestem beznadzieja.... Dlaczego mnie, nas opóściłeś? Wiesz wogóle jak to boli, ile czasu jestem uryczna? Jak bardzo boję się podejmować decyzji? Jak tęsknie? Ile godzin, a może miesięcy miesięcy przepłakałam? Jak często Cię wspominam? Jak często się obwiniam? Dlaczego tato? Wróć.... Jak często się boję kogoś zranić? Jak często obawiam się, że kogoś stracę? Dlaczego nie kochałeś mnie wystarczająco, żeby zostać? Czy tęsknisz za mną? Czy kiedyś Cię jeszcze tam zobaczę? Czy kiedy już mnie tu nie będzie trafię do Ciebie? Czy się mnie nie będziesz wstydził? Czy się mnie nie wyprzesz? Czy będziesz zadowolony z tego kim jestem? Tak często nie jestem za dobrą córką, ani siostrą, stwarzam mnóstwo problemów, często ranię, mówiłeś żebym się opiekowała mamąi ( imię rodzeñstwa), a czy nie byłoby lepiej, aby narodziło się inne dziecko, które mama poroniła, może chłopak, byłby wyższy i silniejszy...  a może ogólnie lepszy, aja sobie słabo radzę, ukrywam płacz, ale nie zawsze mi to wychodzi... Nie wiem jak wygląda " poprawna" rodzina,  czasem czuję dyskomfort gdy widzę dwójkę rodziców kolegi/koleżanki, przyglądam się i czasem nie lubię dlatego przebywać w czyimś domu... I tęsknie za tobą okropnie.....dlaczego nie wrócisz? Nie powiesz już dobrze.... Tylko we śnie mam zakrzywiony obraz... Żeby nikt z mojej rodziny tego nie przeglądał.... Nawet nie chce tego czytać od nowa, boję się, że mama zaraz tu wejdzie, a ja usmarkana;p, miało mi to trochę też pomóc, ale nwm, czy co kolwiek pomogło i nie według mnie ból nie przechodzi, tylko nawraca. Uczymy się choć trochę okiełznać łzy i samemu w samotności nawilżyć, oczy by łzy nie wypłynęły w najmniej oczekiwanym momencie...mogłabym pisać dalej, ale teraz nawet nwm czy ktoś doczyta to do końca... C. S.
A i teraz do tego forum chciałam dodać, że boję się, że ktoś, ze znajomych się dowie i powie innym, i ich spojrzeń, wzroku pełnego litości, że będą mnie traktować z litością, ja nawet rzadko wspominam, że nie żyje... I zawsze jak o tym komuś mówiłam(tylko, że nie żyje) to dowiadywałam się, że ta osoba o tym nie wie, nawet koleżanki z podstawówki, którym mowiłam to dopiero w gimnazjum.

15

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Niktwazny, przytulam Cie bardzo mocno.
Chcialam Ci przede wszystkim napisać, ze nie jesteś w niczym winna temu, ze Twój ojciec popełnił samobójstwo! To była jego decyzja. Może ból psychiczny i fizyczny był dla niego nie do wytrzymania, stad ta decyzja.
To przykre, ze nie pomyślał przy tym o odpowiedzialności za dzieci, ale prawdopodobnie był wtedy w takim stanie, w jakim pragnie się jedynie nie odczuwać bólu.
Czy możesz liczyć na czyjeś wsparcie? Masz się komu zwierzyć?
Jeżeli nie, namawiam Cie bardzo na psychoterapie, bo potrzebujesz wsparcia i możliwości opowiedzenia o swoich przeżyciach i emocjach.

16

Odp: Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Droga niktwazny1135, dziękuję Ci że podzieliłaś się tym co Cię boli. Ciężko jest nosić maskę każdego dnia, udawać że jest OK. Z drugiej strony ciężko otworzyć się przed kimś, zaufać, opowiedzieć na głos o tym co się przeżywa w myślach. Bardzo tęsknisz za swoim ojcem, masz żal, że Cię opuścił, że nie kochał na tyle żeby zostać z Tobą. Trudno powiedzieć dlaczego tak się stało, pewnie nie potrafił poradzić sobie ze swoim życiem, może też był chory psychicznie i nie zdawał sobie sprawy z tego co robi, z tego że Ciebie opuszcza. Nie obwiniaj siebie za to co się stało, nie miałaś na to wpływu. Żyjesz z tym ciężarem na sercu, dobrze by było gdybyś mogła z kimś o tym rozmawiać, z kimś mądrym, życzliwym. Może jest ktoś taki w rodzinie, może do któregoś z nauczycieli masz zaufanie, albo koleżanki?  Pozdrawiam Cię serdecznie!

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Samobójstwo rodzica a psychika dziecka.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024