pitagoras napisał/a:Jedynym uderzeniem jakie jesteś w stanie usłyszeć z sąsiedniego pokoju jest nieszkodliwy liść. Inne uderzenia są bezdźwięczne. Mowi Ci to karateka z 12-letnim stażem. Wyobraźnia to potężna siła.
Jakby słyszała strzały karabinowe, to wtedy owszem, dzwonić na policje...
Pitagoras, jestem wstrząśnięta Twoim podejściem. Również jestem karateką i nie mogę uwierzyć w Twoje słowa. Bezdźwięczne uderzenia są bzdurą totalną, może jedynie w splot słoneczny/brzuch, ale już uderzenia np w głowę są głośne, nie możesz zaprzeczyć.
pitagoras napisał/a:Przemoc, jak alkohol- sama w sobie nie jest zła, tylko powinna być stosowana adekwatnie do sytuacji i z umiarem.
Potarmoszenie rozwydrzonym gówniarzem niekoniecznie musi być naganne.
Chyba nie rozumiesz fundamentalnej zasady karate, że użycie przemocy jest formą ostateczną, stąd ideologia tej sztuki walki, żeby unieszkodliwić przeciwnika jak najmniejszą ilością ciosów.
Nie popieram przemocy w domu, bo to, co dzieje się u tej koleżanki, to nie są jedynie "wychowawcze klapsy w tyłek". Faktem jest, że ten 14latek aniołem nie jest, ale tarmoszeniem sprawy się nie załatwi. Z resztą wcale się nie dziwię, że się w taki sposób zachowuje, skoro jego autorytety rozwiązują konflikty za pomocą bicia i poniżania. Jeśli dzieciak drze się, podnosi głos czy ręce na rodziców, kradnie pieniądze to przepraszam bardzo, ale wynika to ze sposobu wychowania. Bo rodzic świadomy i inteligentny w porę nie da sobie wejść na głowę i jest w stanie doprowadzić do pionu dziecko, nie przy użyciu tarmoszenia, bicia czy wyzwisk. Takie zachowania zostawmy ludziom pierwotnym... Niektórzy po prostu nie radzą sobie w roli rodziców...
Sprawa jest o tyle trudna, że nie jest to bliska rodzina, więc potem możesz słyszeć wiele negatywnych komentarzy, że ingerujesz w nie swoje sprawy. Pamiętaj, że przynajmniej jedna osoba z tamtego domu musiałaby być po Twojej stronie - ponieważ jeśli im wszystkim taki stan rzeczy odpowiada, to będzie Ci bardzo trudno przekonać opiekę społeczną, że w tym domu źle się dzieje. Najlepiej, jakbyś najpierw porozmawiała ze swoją koleżanką i wybadała sytuację. Jeśli zdecydujesz się zgłosić sprawę do opieki społecznej to istnieje ryzyko, że dziewczyna będzie miała do Ciebie żal. Ale przynajmniej może pomożesz tej 6-latce, która zdecydowanie nie powinna być świadkiem tego typu sytuacji. Porozmawiaj z nią i spróbuj uświadomić, że taki stan rzeczy nosi ślady patologii.