Dzień Dobry!
Witam Was Wszystkich Bardzo Serdecznie! (Tzn. Zdradzonych, bo zdradzających nie witam; ze śmieciami, nie mających żadnych wartości i zasad w życiu nie mam ochoty rozmawiać!)
Jestem tu nowy. Od pewnego czasu czytam Wasze historie i wiem, że nie jestem sam.. Bardzo Wam Współczuję, bo wiem, że moja sytuacja jest w porównaniu z Waszymi jest lepsza.... Np. dlatego, że nie mamy dzieci.. Bo wtedy mielibyśmy problem! Problem nie dotyczący dzieci, problem rodzaju, że musiałbym się z nią widywać! I Najważniejsze: Dzieci, one by cierpiały najbardziej! Bogu Dziękuję! Opiszę Wam moją historię.. Mam 33 lata. Stolica Podkarpacia Wita! A więc tak: 5 miesięcy temu, dostałem wiadomość na NK od żony kochanka mojej jeszcze żony.. Inaczej bym się nie dowiedział.. Wydawało mi się, że wszystko jest ok! Chodzi o moje małżeństwo.. Zero kłotni, 4 lata razem w marcu tego roku, byłaby nasza 2 rocznica ślubu.. Wspólne imprezy, wszystko ok.. Tak mi się wydawało.. Jestem człowiekiem z zasadami co to znaczy, zapytacie? To, że dla mnie słowa przysięgi: Ślubuję Ci Miłość, Wierność, Uczciwość Małżeńską.. itd. są dla mnie WAŻNE!!!!! Bardzo! Nie chcę tutaj pisać o rzeczach rzeczywistych.. Wracając do tematu: Moja jeszcze żona, zdradza mnie 5 miesięcy po ślubie.. Jak się dowiedziałem o tej wiadomości, nie wierzyłem! Myślałem, że to jakiś żart! Stan mój w pierwszym tygodniu: DRAMAT! 18.05 Kocham, 18.10 Przepraszam, 18.15 Miałem ochotę jej wpier***** Huśtawka nastrojów, straszna.. Ogarnąłem się.. Spotkałem się z żoną kochanka mojej żony.. Dla potwierdzenia.. Wtedy zrozumiałem, dotarło do mnie, że to prawda! Próbowałem ratować małżeństwo, proponowałem terapię, zawsze gdzieś wina lezy po obu stronach.. NIESTETY nie da się kochać za dwoje! Zdawałem sobie sprawę, że życie po zdradzie nie będzie takie same.. Tak jak wspominałem wcześniej.. Jestem człowiekiem z zasadami.. Zrozumiałbym gdyby to był wyskok jednorazowy choć powiecie, zdrada to zdrada.. Moja żona prowadziła podwójne życie, chodziła do łóżka ze mną i z nim równocześnie! To jest lepsze niż Ukryta Prawda! Jak wcześniej wspomniałem, to tylko mi zależało na ratowaniu małżeństwa.. Nie usłyszałem, nawet słowa PRZEPRASZAM.. Więc ok., pomyślałem.. Nie jestem zabawką, NIKT nie będzie sobie robił jaj z moich uczuć.. Nikt nie będzie bawił się moimi uczuciami! Nie jestem zabawką, którą można się pobawić a jak się znudzę, odstawić na bok! Złożyłem pozew o rozwód z orzeczeniem o winie i z niecierpliwością czekam na rozprawę! Jeszcze 2 tygodnie! Może zacznę wtedy NOWE ŻYCIE!? Życie z osobą, dla której Miłość, Wierność, Uczciwość Małżeńska coś znaczą.. Bo jak kur** coś nie pasuje w związku, to się o tym rozmawia! U nas tych rozmów zabrakło.. Ja myślałem, że jest wszystko ok., bo moja małżonka nie zgłaszała reklamacji. Pozdrawiam Was! Jak ktoś jest z moich okolic, w podobnej sytuacji, zapraszam na piwo!
P.S Opisałem swoją historię i zarejestrowałem się tutaj, bo czytam forum i wiem, że mogę liczyć na wartościowe komentarze.. Po prostu chciałem się z Wami podzielić moją historią, jest łatwiej.. Dziękuję!
niej nadzieję że żona nie będzie ci robiła problemów w uzyskaniu rozwodu. najważniejsze jest żebyś się nie załamał i zaczął żyć od nowa a napewno znajdziesz miłość prawdziwą. u mnie było tak że facet dobrze że nie mąż zdradzał mnie przez 6 lat a byliśmy 8 kiedy się dowiedziałam świat mi się zawalił bo to nie była jedna dziewczyna tylko co miesiąc inna.
Dzięki Natalko za wpis.. Współczuję Ci, bo wiem jak to musiało zaboleć.. I pewnie boli dalej.. Ja się nie załamię, nie powiem, jest ciężko, bo kochałem.. Gdybym nie kochał, pewnie byłoby lżej.. Co do rozwodu: Zdaję sobie sprawę, że "nie poznam swojej, jeszcze wife".. Na rozprawie, oczywiście.. Tę osobę, którą pokochałem, już nie ma.. I dobrze! Moja, jeszcze żona wyprowadziła się do kochanka, mieszka z nim od 3 miesięcy!
Nawet nie miała godności, szacunku, by wytrzymać, choć do sprawy..
No cóż.. Moje małżeństwo było, jeszcze, Największą Pomyłką Mojego życia!
Naprawdę się z tego śmieję.. To taki śmiech przez łzy.. Czytając Wasze historie, Wierzę, że świat nie opiera się na kłamstwie, zdradzie, kur****.. Dobrze wiedzieć, że są na tym skurw**** świecie osoby dla których warto jest żyć! Żyć po to, by spotkać kogoś dla którego jak wspominałem w swym poście: Miłość, Wierność - nie są pustymi słowami.. Nie da się budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu - Możecie się dziwić, ale ja nie życzę mojej eks
najgorzej.. Ja po prostu życzę jej dobrze! Niech sobie ułoży nowe życie najlepiej! I naprawdę: Cieszę się, że jest tak jak jest.. Bo mogłoby być gorzej.. A po wszystkim (zakończenie, pozytywnie) sprawy rozwodowej - dla mnie: Wyślę kurierem Johny Walkera Black - kochankowi.. Z Podziękowaniami za to , że otworzył mi oczy..
Jak to się mówi? Jak suk* nie da, pies nie weźmie! I wszystko w temacie! ![]()
Część
Ale masz za....ste podejście. Zakładam że nie raz masz i gorsze chwilę. A jak macie rozwiązane sprawy z finansami?
Myślę że z czasem możesz myśleć o unieważnieniu małżeństwa aby ci ten błąd już nigdy nie ciążył. Powodzenia
Mamy tylko ślub cywilny. I kredyt na mieszkanie, przez 24 lata jeszcze!
Chcę wziąć kredyt tylko na siebie, spłacę jej wkład i zaczynam nowe życie! To priorytet, mam nadzieję, że się uda..
Dzięki Natalko za wpis.. Współczuję Ci, bo wiem jak to musiało zaboleć.. I pewnie boli dalej.. Ja się nie załamię, nie powiem, jest ciężko, bo kochałem.. Gdybym nie kochał, pewnie byłoby lżej.. Co do rozwodu: Zdaję sobie sprawę, że "nie poznam swojej, jeszcze wife".. Na rozprawie, oczywiście.. Tę osobę, którą pokochałem, już nie ma.. I dobrze! Moja, jeszcze żona wyprowadziła się do kochanka, mieszka z nim od 3 miesięcy!
Nawet nie miała godności, szacunku, by wytrzymać, choć do sprawy..
No cóż.. Moje małżeństwo było, jeszcze, Największą Pomyłką Mojego życia!
Naprawdę się z tego śmieję.. To taki śmiech przez łzy.. Czytając Wasze historie, Wierzę, że świat nie opiera się na kłamstwie, zdradzie, kur****.. Dobrze wiedzieć, że są na tym skurw**** świecie osoby dla których warto jest żyć! Żyć po to, by spotkać kogoś dla którego jak wspominałem w swym poście: Miłość, Wierność - nie są pustymi słowami.. Nie da się budować swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu - Możecie się dziwić, ale ja nie życzę mojej eks
najgorzej.. Ja po prostu życzę jej dobrze! Niech sobie ułoży nowe życie najlepiej! I naprawdę: Cieszę się, że jest tak jak jest.. Bo mogłoby być gorzej.. A po wszystkim (zakończenie, pozytywnie) sprawy rozwodowej - dla mnie: Wyślę kurierem Johny Walkera Black - kochankowi.. Z Podziękowaniami za to , że otworzył mi oczy..
Jak to się mówi? Jak suk* nie da, pies nie weźmie! I wszystko w temacie!
hmm Witaj
nie fajna ta historia twa,. madrze w sumie podchodzisz b o niby wina po polowie lezy ,. moze no nie wiem jakos ja zraniles i nawet nie wiesz o tym,. ale pomimo wszystko ona tak postepowac nie powinna!
A juz na pewno nie w zwiazku malzenskim!jeszccze po 2 latach,.tylko.,
oj dobrze , ze taki konkretny jestes..
z ciekawosci jaki znak zodiaku masz?:)
No i oczywiscie mysle, ze jesli stolica podkarpacia to pewnie szybko gdzies tam sie rozerwiesz ..bo chyba dziewczyn i ladnych goralek nie brakuje:))
Znajoma mi historia ![]()
Znajoma mi historia
Tak a u Ciebie jak to bylo jesli chcesz jeszcze poklikac,.?
Nie to miałam na myśli, że podobna do mojej, a że tę historię już gdzieś czytałam
.
cięzko mi w ta historię uwierzyć.
tak radośnie o tym piszesz, siebie opisujesz w samych superlatywach jakbyś się conajmniej reklamował.
przepraszam, ale ja mam wrażenie, że historyjka jest wymyślona i ma zwabić kobiety "na piwo" które teraz przeczytały opis kolesia który wierzy w miłość po grób, brzydzi się zdradą, uwielbia dzieci i w ogóle jest idealny.
Jestem zodiakalnym Baranem
Na Podkarpaciu nie ma góralek, ale jest Solina, warto, zapraszam!
Nie, nie zraniłem.. Jak mój Tato dowiedział się o wszystkim, powiedział: Masz za swoje, byłeś dla niej za dobry! Sprawa wygląda tak: Nigdy jej nie kontrolowałem (może to błąd) - uważam, że zaufanie, jest najważniejsze i na tym buduje się związek. Ufałem jej! Bezgranicznie! I z upływem czasu, to wykorzystała.. Niestety.. Czy byłem zazdrosny? Tak! To normalne! Może za mało zazdrosny, może ona tego nie odczuwała tak jak by chciała.. Nieważne.. Dla mnie naprawdę życie we dwójkę, małżeństwo to priorytet.. Miło jest, po ciężkim dniu pracy, wrócić do domu, wiedząc, że wraca się do osoby, która czeka, kocha.. Wracałem do domu, robiłem obiad, żona przyjeżdżała pózniej.. Nie było dla mnie problemu.. Nie umiem gotować, wciąż się uczę, bo uważam, że skończyły się czasy "kur domowych".. Zresztą, nigdy mi się nie podobała taka rola kobiety! Nie należę do ludzi, którzy uważają: To jest Twoim obowiązkiem! Żyjemy razem, razem dzielimy się obowiązkami z którymi musimy się zmagać na co dzień.. Patrząc na moich znajomych, czasem czuję, ze jestem jakiś inny.. Bo mam swoje zdanie, nie jestem pantoflażem, ale odnośnie takich życiowych obowiązków: Zawsze starałem się kobietę wyręczać.. To, ze byłem "za dobry" - usłyszałem nie raz od znajomych, obiektywnie patrzących na całą sytuacje z boku.. Nie jestem bufonem, egoistą, zapatrzonym w siebie, bo pewnie tak myślicie.. Ja po prostu oddaję całego siebie w imię miłości, tej szczerej.. P.S Tak naprawdę, chciałbym wiedzieć gdzie popełniłem błąd.. Gdyby były rozmowy z moja żoną, może bym się dowiedział, rozmów nie było, współżycie, czułości wszystko ok.. Tak bynajmniej mi się wydawało.. Najwidoczniej tylko mi się wydawało.. Tylko dlaczego, jeśli coś jej nie pasowało, nie powiedziała mi o tym? Na to pytanie pewnie na zawsze nie dostanę odpowiedzi..
12 2014-01-25 12:54:56 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-01-25 12:55:30)
Endriu34 żurek dobry Ci wyszedł?
Jeżeli coś Ci się przypomina to ciiiiiiiiii - ujawnię się gdzie indziej jak "się tam spotkamy" ![]()
Sosenek, nie jestem idealny, mam wady, jak każdy z nas.. Przykro mi, że masz o mnie takie zdanie.. Historia jest prawdziwa.. Nie jestem gotowy na nowy związek, na rozmowę tak, stąd moje propozycja wyskoczenia na piwo.. Nie jestem i nie chcę zaczynać nowego związku, bo: Tak naprawdę nie chcę skrzywdzić osoby, tej "nowej".. Wydaje mi się, że już wszystko zakończyłem.. Nie, nie zakończyłem.. Rozwód przede mną.. Nie wiem, czy uda się skończyć na 1 rozprawie.. Najpierw muszę definitywnie zakończyć ten etap w życiu, by móc zacząć nowy.. Bo tak naprawdę, nie wiem, czy będąc w nowym związku, będę w nim z miłości, czy zemsty.. Dopóki nie będę wiedział na 100%, nie uporam się z tym wszystkim, dopóty nie zacznę "poszukiwań miłości" - tej prawdziwej.. Szkoda, że myślisz, że jest inaczej.. W razie czego zapraszam na priv - Udowodnię Ci, że moja historia jest prawdziwa i uwierz mi, mam na to dowody..
Pozdrawiam, mimo wszystko! ![]()
14 2014-01-25 13:20:51 Ostatnio edytowany przez zodiac87 (2014-01-25 13:46:36)
Sytuacja bardzo podobna do mojej. ![]()
Tylko ja niestety nie mam dowodu na zdradę... Mimo, ze wszystko na to wskazuje, ze nastąpiła.
Tez krótko po ślubie, tez kredyt, tez bez dzieci, tez zabrakło rozmów.
Okazało sie, ze to moja wina bo "Nie powinienembyl dopuścić do takiej sytuacji" ![]()
Myśle ze i ja i Ty doszliśmy do tego samego wniosku. Jak sie bardzo starasz, po pewnym czasie druga strona przestaje... Płeć tu nie ma znaczenia. Bo w związku trzeba żyć z druga osoba a nie dla niej...
Powodzenia Stary.!
P.S. Tez Baran.
no wiesz wiec nie ma zlego co na dobre nie wyszloby..
mieszkasz w pieknej okolicy..kurcze ..ja to z tej geografi zawsze noga bylam..
cosiq myslalam ze podkarpackie to karpaty i zakopane:)
z tego co wiem bardzo oadne dziewczyny tam mieszkaja..
moze zorganizujemy zjazde gdzies w polowie na piwko z wszystkimi z forum..:)?
i ponarzekamy..
albo jeszczde lepiej wezmiemy bylych partnerow i sie powymieniamy:)
=:
Elka ma swing`erskie zapędy widze :DW sumie ex swing`erskie ![]()
Elka ma swing`erskie zapędy widze :DW sumie ex swing`erskie
whoh co za wnikliwa analizka:)
hmm
w sumie ,.
wiesz jak to mowia:)
glodnemu chleb na mysli>>:)
ojej kurcze
ale chlopaki ale wiecie , ze barany to tak naturalnie rogi maja,.:0:)
Witaj Endriu,
nie Ty jeden przezyłeś ogromne rozczarowanie, może jest to dobre, ze dowiedziałeś się prędzej niż później, masz szanse poukładać Swoje życie. Druga sprawa że ślub cywilny to nie ślub kościelny, więc tutaj kolejny plus. Nie wiem jakie Was łączyły relacje, ale mogę Ci powiedzieć, że ja też byłem zdradzany, i mimo że to nie było małżeństwo i jestem parę lat młodszy to doskonale znam ten ból, ponieważ sam go doświadczyłem. Daj sobie trochę czasu na poukładanie wszystkiego w głowie, zanim ruszysz dalej. Trzymaj się, pozdrawiam.
Dlaczego nie było rozmowy? Dlaczego nie było próby naprawiania związku?
JA ZNAM ODPOWIEDŹ
Ludzie teraz są nastawieni na branie, w każdej dziedzinie życia szukamy ułatwień zęby byli lżej szybciej prościej. Tak i w związku. Podejmowanie próby rozmowy, tłumaczenia, naprawiania, zmiany to WYSIŁEK na który nie wiele osób stać. Przecież prościej jest zaangażować się w romans gdzie ciągle jest gorący sex motyki w brzuchu i romantyczne chwilę.
Rzadko kogo stać spojrzeć dalej, zagłębic się(znów wysiłek) w sens życia i dostrzeżenie się że bycie razem to także smutki, problemy, kłótnie...ale jeśli ktoś to przejdzie i nie da się problemom i związek nadal trwa zauważy to czego nie da żadny romans. Mianowicie niesamowitą siłę i zwarcie z druga osoba i wtedy wręcz się czuje całym sobą co znaczy być jednością.
Syla - zgadzam sie z tym co napisałaś. Tyle, że często jest tak, że jedna strona po prostu nie zdaje sobie sprawy z problemów... Druga strona nie wysyła sygnałów, że jest źle. Wzamian za to, dostrzega "światełko w tuenlu" u kogoś innego. odkrywa na nowo istnienie chemii itd.... I bach stoi już obok związku. Jasne, że to jakiś tam egozim i pójście na łątwiznę.
Ja mam do swojej byłej żony głównie o to żal, że nie mówiła mi o tym, że czegoś jej brakuje.... Ona mi odpowiedziała - że jakby mi zależało, to bym do tej sytuacji nie dopóścił. Że ona tego potrzebowała.
Albo związek sie naprawia razem. Albo szuka sie wrażeń gdzie indziej. Tylko później jeżeli znowu będzie chęć powrotu - nie wyobrażam sobie mozliwośći odbudowania zaufania... Dla mnie to podstawa. Będzie non stop duszno.
Danie znak że jest źle to też wysiłek. Ogólnie powiedzenie, stwierdzenie problemu.
A najbardziej uwielbiam u kobiet tekst który można do wielu sytuacji przylatac
"Jakby mnie kochał to sam by zauważył/sam by wiedział";-)
Księżniczki! Mężczyzna to nie bardziej i nie siedzi w waszych głowach!!
Aha znam dużo ważniejsze sposoby na pokazanie miłości niż jasnowidzenie:-)
"Powinieneś był się domyśleć, wyczuć. Nie będę Ci wszystkiego mówiła prosto z mostu" itp.
Czasami znak jaki daje kobieta, że coś jest nie tak, to tak jakby wziąć jakiś tekst i go zaszyfrować po kolei różnymi dziesięcioma sposobami... Teraz drodzy panowie od nas reszta zależy jak bujną wyobraźnię mamy i czy potrafimy wymyślić sobie klucz, aby odszyfrować ten tekst...
25 2014-01-25 19:55:22 Ostatnio edytowany przez Jenka (2014-01-25 19:57:03)
Nie lubię tego jak się generalizuje, nie każdy zdradzacz to śmieć, moja koleżanka zdradziła w rewanżu, zmam też taki przypadek że facet wyżywał się na kobiecie chciał by tylko siedziała w kuchni i była od niego uzależniona finansowo. Poza tym mieli dziecko ale a nie było to jego dziecko więc on je olewa(choć wcześniej udawał że je kocha).
Więc przed odejściem musiała kogoś sobie znaleźć i ja ją do tego namówiłam. Teraz już dwa lata ze sobą żyją i nie ma żadnych problemów.
Twoja baba to już inny przypadek jeśli nie zaganiałeś jej do kuchni i traktowałeś jak człowieka, pomagałeś w robotach o ile też pracowała to znaczy że zachowała się jak nie napiszę bo skasują.
...przykoro mi za Ciebie...sama nie wiem co sie dzieje z tym swiatem-gdzie najblizsza osoba zadaje najwiekszy bol...przeciez jestesmy ludzmi, umiemy sie porozumiec, dogadac...podobno na wszystko jest jakies rozwiazanie...zycze Ci pomyslnosci!