Teściowa i mieszkanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

Temat: Teściowa i mieszkanie

Hej wszystkim, jestem tutaj nowa, a piszę w takiej sprawie...

Od niedawna jestem mężatką, ale mieszkam w mieszkaniu męża już prawie półtora roku. Problemem jest tutaj to, że... mieszkamy z jego mamą (mąż jest sporo starszy ode mnie, co za tym idzie - jego mama jest w wieku mojej babci). Lubię ją, hm, prawie,potrafi być sympatyczna, choć czasem działa mi na nerwy.. Potrafi się wtrącać, czasem strasznie kontroluje.. Czuję się nie jak żona, która jest u siebie, ale jak gość, a czasem nawet niczym intruz. Chodzę przy niej dziwnie spięta, bo znowu coś jej nie przypasuje albo znów się przyczepi... Nie wspominając o luzie np. w kuchni. (Jeśli najdzie mnie zrobić np. zupę, to instruuje mnie nawet jak mam śmietanę dodawać... w ogóle gotować się odechciewa..) Wiadomo, jako świeżo upieczona żona chciałabym żyć i prowadzić dom po swojemu, a moja przestrzeń ogranicza się do naszego (mojego i męża) pokoju. Dodam, że mieszkanie jest 3-pokojowe, ona ma własny pokój ale niepodzielnie panuje w kuchni i łazience (przypomniało mi się np. że kiedyś jak szukaliśmy w szafce w kuchni czegoś z mężem, to potem 10 min. narzekała, że wszystko poprzestawialiśmy). Podobnie jej podejście do wszystkiego - a po co, a na co.. Ja rozumiem oczywiście, że miała ciężkie życie, ale nie zamierzam z wszystkiego rezygnować, poza tym czasy się zmieniły (np. wyciągam odkurzacz, żeby posprzątać, a ona :" po co?! ja pozamiatam" hmm ). Dodam, że z niczego się nie cieszy, np. pokazywaliśmy jej obrączki po zakupie, a ona tylko zrobiła kwaśną minę. Potrafi też być strasznie upierdliwa. Poza tym opiekuje się 4 dni w tygodniu dzieckiem młodszego syna (odbiera go z przedszkola i dzieciak siedzi u nas) oraz córką (11 lat) najstarszej swojej córki (dziewczynka jest u nas praktycznie co weekend i kiedy tylko jest wolne i nadarzy się okazja, bo sytuacje w domu ma nieciekawą). Ja rozumiem to, bo te dzieci są chrześniakami mojego męża, ale czasem chciałabym mieć trochę prywatności.. A jak sobie przypomnę, że mała była tutaj np. całe wakacje, brrr.. Do tego własnie jej najstarsza córka całą zimę daje jej rzeczy do prania,teściowa kupuje jej różne rzeczy, karte do telefonu itd. itp. nie wspominając o tym, że także teściowa spłaca za nią kredyt (1 tys. zł co miesiąc), tak, że z emerytury zostaje jej niewiele.. Ja rozumiem, że ona może być wszystkim przytłoczona, brakiem pieniędzy, wnukami itd., mówię jej, żeby sobie nie dawała na głowę wchodzić i wszystkim się tak nie martwiła, ale ona ma to na własne życzenie... W sumie długo by pisać o tej skomplikowanej sytuacji.

Męczy mnie to wszystko cholernie, myślałam, żeby sprzedać to mieszkanie(mieszkanie należy do mojego męża), kupić dla niej kawalerkę a nam osobne mieszkanie, tylko, że własnie szkoda nam mieszkania... Jest w fajnym miejscu, spore.. Ale ja już czasem nie wyrabiam. I nawet nie wyobrażam sobie mieć w takiej sytuacji dziecko, a z mężem chcielibyśmy się starać (nie jest już najmłodszy;)
Co się dotyczy mojego męża - zawsze wszystkie 'ale' kieruję do niego, nigdy bezpośrednio do teściowej, a on oczywiście ją usprawiedliwia, że "oj wiesz jaka jest mama". No wiem, dlatego szukam jakiegoś rozwiązania. Z resztą on pracuje i zazwyczaj w domu go nie ma, a ja szukam pracy i jestem w domu.. Tyle, że kiedy on już jest, to zazwyczaj denerwuje się na mamę, krzyczy na nią, podnosi głos i ja muszę go uspokajać..

Zastanawiam się jakie byłoby wyjście z tej sytuacji? Sprzedawać, nie sprzedawać? Coraz bardziej marzy mi się "bycie na swoim"..
Doradźcie coś.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Teściowa i mieszkanie

Pójście na swoje najprawdopodobniej jest jedynym rozwiązaniem tej męczącej Cię sytuacji. Twoja teściowa jest starszą osobą i liczenie na to, że się jeszcze zmieni, jest oszukiwaniem samej siebie. Niestety nie mieszkasz u siebie, lecz u niej i w swoim domu ona ustala swoje zasady. Znajdź pracę i starajcie się o kredyt na mieszkanie.

3

Odp: Teściowa i mieszkanie

tak jak bym widziala swoje odbicie w lustrze wink poza emocjonalnym szantazem ze strony tesciowej mam tak samo, nic dodac nic ujac, tez smietany do zupy nawet nie umiem dodac wink i tez sa u nas wnusie na wakacjach i w ferie i w weekendy, takze wiem co to znaczy i doskonale Cie rozumiem.
co ja bym zrobila na Twoim miejscu? sprzedalabym to mieszkanie. rozumiem ze jest duze, ma dobra lokalizacje, bo to wazne i poza tym jest Wasze na wlasnosc. co chciec wiecej, co nie? ale to nie wszystko. moim zdaniem mlode malzenstwo powinno byc same na swoim, tym bardziej ze juz widzisz ze sa jakies zgrzyty, drobnostki ktore sprawiaja ze czujesz sie u siebie w domu jak intruz. nie pozwol na to bys sie tak czula. sprzedajcie mieszkanie i kupcie dwa mniejsze, jedno sobie drugie tesciowej. to nic zlego ze chcesz z mezem byc sama i miec jakas prywatnosc. jeszcze piszesz ze chcecie starac sie o dzidzie, to tym bardziej tak zrob, bo po urodzeniu dziecka bedzie gorzej. u mnie tak bylo, a jak nie zrobilam czegos tak jak tesciowa chciala to kazala mi zabierac wszedzie dziecko ze soba, nawet do pracy na dworze, bo pilnowac nie bedzie i koniec.
moje zdanie jest takie, ja troche juz z tesciowa przeszlam i gdybym miala taka mozliwosc wolalabym zyc w jednym ciasnym pokoiku o suchym chlebie i wodzie anizeli z nia.

4

Odp: Teściowa i mieszkanie

isc do pracy, a nie starac sie o dziecko, bo wtedy bedziesz plakac, a te wnuki w gosciach to tak to jest niestety.

5

Odp: Teściowa i mieszkanie

może wziąć kredyt i jakąś kawalerkę kupić teściowej, skoro szkoda ci mieszkania? NIe wyobrażam sobie takiego życia na dłuższą metę, kiedy nie jesteś panią we własnym domu, we własnej kuchni. Co na to wszystko twój mąż?

6

Odp: Teściowa i mieszkanie
PodPseudonimem napisał/a:

może wziąć kredyt i jakąś kawalerkę kupić teściowej, skoro szkoda ci mieszkania? NIe wyobrażam sobie takiego życia na dłuższą metę, kiedy nie jesteś panią we własnym domu, we własnej kuchni. Co na to wszystko twój mąż?

A wyobrażasz sobie powiedzieć do teściowej: "przenosimy mamusie do innego mieszkania, bo trudno się z mamusią żyje...."? Skoro mieszka w tym mieszkaniu od dawna i to jest jej dom, mimo, że zapisany jest na syna?
Raczej bym się sama wyprowadziła....
Teściowa się nie zmieni.
Masz trudny układ, bo Twój mąż nie widzi raczej problemu. Nawet jakby widział, to pewnie czuje się zobowiązany do opieki nad matką.

7

Odp: Teściowa i mieszkanie

Jak czytam tysięczny watek z tym samym problemem, to dochodzę do wniosku ze w szkołach powinni wprowadzić osobny przedmiot tylko dla dziewczyn pt.''niezatruwanie sobie życia poprzez mieszkanie z teściową''.

8 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-01-24 12:20:26)

Odp: Teściowa i mieszkanie

dzieci (wnuki) szybko rosną, niedługo ich wywieje, nie martw się, ja mieszkam u moich rodziców z rodziną.
gdy moja siostra z synem wyjechala po tygodniach wizytacji, to bylam megaszczesliwa.
-robi awantury
-wszystkich skłóca
-przeszkadza

tym razem postanowilam ja omijąc, nie klocic sie i odliczac dni do wyjazdu

9

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Jak czytam tysięczny watek z tym samym problemem, to dochodzę do wniosku ze w szkołach powinni wprowadzić osobny przedmiot tylko dla dziewczyn pt.''niezatruwanie sobie życia poprzez mieszkanie z teściową''.

smiej sie smiej, nie wiesz jak tesciowa potrafi zatruwac zycie mlodym. tysieczny watek, moze bedzie ich i dwa tysiace, widac jest to problem skoro tyle dziewczyn sie zali...

10

Odp: Teściowa i mieszkanie

czytając ten wątek widzę, że my przezywamy to(ja od 3lat na forum) po raz tysieczny.
niestety kazda z autorek tematu jest jedną jedyną i musi przeżyc to sama.
nawet moja mama uktorej mieszkamy potrafi nas skloci, podbuntowac,zamieszac itd...

11

Odp: Teściowa i mieszkanie
enka1988 napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Jak czytam tysięczny watek z tym samym problemem, to dochodzę do wniosku ze w szkołach powinni wprowadzić osobny przedmiot tylko dla dziewczyn pt.''niezatruwanie sobie życia poprzez mieszkanie z teściową''.

smiej sie smiej, nie wiesz jak tesciowa potrafi zatruwac zycie mlodym. tysieczny watek, moze bedzie ich i dwa tysiace, widac jest to problem skoro tyle dziewczyn sie zali...

Ale w 90% przypadków problemem jest nie tyle teściowa, co fakt, że młodzi nie usamodzielnili się w pełni. Wiem i rozumiem, że w naszym kraju (i w wielu innych) nie jest łatwo się usamodzielnić, bo zarówno kupno jak i wynajem mieszkania to często wydatek nie do zrealizowania, ale z drugiej strony trzeba robić wszystko, żeby jednak do tej samodzielności dążyć. Mieszkanie z teściami lub rodzicami należy raczej traktować jako przejściowy etap.

12

Odp: Teściowa i mieszkanie

Wiecie, moja mama zawsze powtarzała, że młode małżeństwo powinno mieszkać samo, czyli nie zakładaj rodziny puki nie możesz sobie pozwolić na samodzielne mieszkanie. W tym przypadku mleko się rozlało, ale można to jeszcze naprawić, np zamienić mieszkanie na dwa mniejsze i przy tym bym się na twoim miejscu upierała. I jeżeli myślisz o dziecku, to nie łudź się, dziecko tylko zaostrzy istniejący konflikt

13

Odp: Teściowa i mieszkanie
Anemonne napisał/a:

Mieszkanie z teściami lub rodzicami należy raczej traktować jako przejściowy etap.

NIE!
NIE!
NIE!
Prowizorki są najtrwalsze; ''na razie zamieszkamy u rodziców. potem się zrobi osobne wejście/wyremontuje poddasze/ coś się pomyśli itp..''
Sranie w banie.
Najpierw się załatwia temat WŁASNEGO mieszkania, a potem śluby itp.
Kobieta to istota terytorialna nie znosząca intruzów na swoim terenie, jak nie ma własnego kibla, kuchenki,zlewu oraz kawałka podłogi który może szorować po swojemu- to szaleje.

14 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-24 14:06:35)

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Hej wszystkim, jestem tutaj nowa, a piszę w takiej sprawie...

Od niedawna jestem mężatką, ale mieszkam w mieszkaniu męża już prawie półtora roku. Problemem jest tutaj to, że... mieszkamy z jego mamą (mąż jest sporo starszy ode mnie, co za tym idzie - jego mama jest w wieku mojej babci).

A ja mam pytanie skąd się mama wzięła w mieszkaniu syna? Gdzie mieszkała wcześniej, bo zakładam że skoro przyszła na świat przed synem gdzieś mieszkać i wychowywać dzieci musiała? Dlaczego z nim zamieszkała?

15

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:
Anemonne napisał/a:

Mieszkanie z teściami lub rodzicami należy raczej traktować jako przejściowy etap.

NIE!
NIE!
NIE!
Prowizorki są najtrwalsze; ''na razie zamieszkamy u rodziców. potem się zrobi osobne wejście/wyremontuje poddasze/ coś się pomyśli itp..''
Sranie w banie.
Najpierw się załatwia temat WŁASNEGO mieszkania, a potem śluby itp.
Kobieta to istota terytorialna nie znosząca intruzów na swoim terenie, jak nie ma własnego kibla, kuchenki,zlewu oraz kawałka podłogi który może szorować po swojemu- to szaleje.

Otóż to .Moja teściowa też na poczatku zwracała uwage delikatnie co i jak można zrobić. A poźniej już z grubej rury: weź na obiad możę to zrob, wypierz mu te ciuchy z pracy tak, a może jeszcze jedno ciasto dziś, te wodę tu wylewasz? NA poczatku olewałam ,ale stwierdziłam,że skoro większość prac jest zrobiona moimi rękoma to nie pozwole na uwagi które w gruncie rzeczy wkurzają . I tak raz odpowiedziałąm: skoro wiecie co na obiad to zrobcie, gadać każdy umie. Nie obraziła się dała mi spokój i świat się nie zwalił. A teściowa już nie zwraca uwagi bo wie, że ja zrobie po swojemu i odpowiem .  NA szczęście od 3 tygodni  postepuje u nas remont w kierunku własnego mieszkania więc myślę, że  wprzyszłośći dość poprawne stosunki z teściową się nie pogorszą.

16

Odp: Teściowa i mieszkanie
madanka napisał/a:

NA szczęście od 3 tygodni  postepuje u nas remont w kierunku własnego mieszkania

Madanka -gratulacje!

17

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:
madanka napisał/a:

NA szczęście od 3 tygodni  postepuje u nas remont w kierunku własnego mieszkania

Madanka -gratulacje!

Dziekuję chociaż własne drzwi i wejście za jakiś rok ale mały kroczkami doprzodu smile

18

Odp: Teściowa i mieszkanie

Może odgrzeb swój watek i opisz co i jak, by było dla potomnych ku nauce.

19

Odp: Teściowa i mieszkanie

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, widzę, że nie wszytskie miłe bo "tak sama się wpakowałaś"... I z tego powodu pewnie mam cierpieć do końca życia i rwać włosy z głowy. Szukam tutaj porad a nie przytyków.

Joga napisał/a:

A ja mam pytanie skąd się mama wzięła w mieszkaniu syna? Gdzie mieszkała wcześniej, bo zakładam że skoro przyszła na świat przed synem gdzieś mieszkać i wychowywać dzieci musiała? Dlaczego z nim zamieszkała?

Mieszkała w tym mieszkaniu, ale przecież nie chcę jej wyrzucić na ulicę, tylko kupić jej osobne mieszkanie..
W takim razie mój mąż ma przepisać mieszkanie na mamę a my mamy iść na bruk bo ona tu mieszkała? Innym dzieciom pospłacała mieszkania, za najstarszą córke spałaca kredyt 1 tys zł co miesiąc, więc z nami chyba nie ma tak źle, bo w tym mieszkaniu bez nas by się nie utrzymała..

20 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-24 18:10:41)

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi, widzę, że nie wszytskie miłe bo "tak sama się wpakowałaś"... I z tego powodu pewnie mam cierpieć do końca życia i rwać włosy z głowy. Szukam tutaj porad a nie przytyków.

Joga napisał/a:

A ja mam pytanie skąd się mama wzięła w mieszkaniu syna? Gdzie mieszkała wcześniej, bo zakładam że skoro przyszła na świat przed synem gdzieś mieszkać i wychowywać dzieci musiała? Dlaczego z nim zamieszkała?

Mieszkała w tym mieszkaniu, ale przecież nie chcę jej wyrzucić na ulicę, tylko kupić jej osobne mieszkanie..
W takim razie mój mąż ma przepisać mieszkanie na mamę a my mamy iść na bruk bo ona tu mieszkała? Innym dzieciom pospłacała mieszkania, za najstarszą córke spałaca kredyt 1 tys zł co miesiąc, więc z nami chyba nie ma tak źle, bo w tym mieszkaniu bez nas by się nie utrzymała..

O ile dobrze zrozumiałam mieszkanie było rodziców partnera, a później zostało przepisane na niego? To zmienia postać rzeczy. Bo moim zdaniem nie wprowadziłaś się do partnera ale do przyszłej teściowej a teraz po ślubie  mieszkacie u niej a nie u siebie. Ona oddając mieszkanie synowi miała nadzieję, że zaopiekuje się nią na stare lata. Skoro dzieciom pospłacała mieszkania a synowi zapisała własne prawdopodobnie chciała uniknąć w przyszłości kłótni między rodzeństwem o mieszkanie po jej śmierci i sytuacji kiedy trzeba spłacać rodzeństwo.
Kupcie jej mieszkanie tak jak piszesz i nie będziesz miała problemu i zaproponujcie jej taki wariant jako lepszy dla niej, będzie miała spokój i wygodę.
Tak to widzę i przyjmij to jako mój pogląd na sprawę a nie przytyk smile

Chaber byłaby w temacie mile widziana smile

21 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-24 18:48:15)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Joga nie wywołuj złego!

Autorko, mieszkanie nie jest Twoje i nigdy nie będzie. JEST MĘŻA. Nawet jak matka zejdzie, nadal nic tam nie będzie Twoje.
Z tego co zrozumiałam starsza pani nie wyrabia z opłatami. Syn, a Twój mąż dokłada się.

Z przeprowadzką teściowej też może byc problem. Na innym forum jest kilka historii, jak to córki chciały dla matek dobrze i im zakupiły mieszkania w spokojnych okolicach. Myślicie, że starsze panie były zadowolone? ŻADNA! Wychodzi na to, że na starosc nie dogodzisz nikomu. Najlepiej trzymac się z daleka, pomóc od czasu do czasu i nic więcej.

Tylko swoje i to za wspólną kasę. Mieszkanie po starszej pani nie zginie, bedzie jak znalazł dla wnuków, bądź na wynajem. Dokładajcie się do opłat i już.

Kobiety nie róbcie sobie same krzywdy. Mieszkanie, dom najlepiej za wspólną kasiorę. Mężowi palemka odbije i pod mostem wylądujecie. Praca najpierw i swoje lokum, a później dopiero dzieci. Żadnego zamieszkiwania z teściową, teściami. Co będzie gdy maluch przyjdzie na świat, pracy nie ma, tylko mąż zarabia, a starsi ludzie będą borykac się z demencją? Nie życzę nikomu takiego obrotu sprawy.

22

Odp: Teściowa i mieszkanie

Pitagoras- ????prowizorki są najtrwalsze ,dobrze prawisz i to sie tyczy wszystkich dziedzin .Ja na szczęście nie mam tego problemu bo mieszkamy sami ,ale jak syn kiedyś przyprowadzi żonę ,to tez sie pewnie będę wozić ,bo jestem u siebie ????

23

Odp: Teściowa i mieszkanie

Witam, dopisze się do wątku, bo sam przez to przechodziłem, a teraz czeka mnie rozwód, przez taką jedną teściową......
Oni mają ciężko, pewnie mąż nie będzie chciał brać kredytu, bo po co skoro ma mieszkanie, otruć tego się nie da, bo szkoda brudzić sobie ręce,
a to faktycznie tak jest że kobieta rządzić chce bo MÓJ MAJĄT, ale ta forma i u starych dziadków też jest,
nie radziłbym przesadzania starego próchna, bo po drodze się rozsypie i będzie gderało do śmierci,
znam takie przypadki z rodziny, potem licytowała się z synek to kogo przeżyje,
Prawda, że najlepszym rozwiązaniem jest, żebyście Wy się przeprowadzili, i żyli po swojemu, bo jeszcze trochę i sama się tym zmęczysz, a wtedy Ty będziesz gderać mężowi, i czy wtedy to przetrwacie?
na pewno nie, bo mąż będzie chciał spokoju, podanej zupy na talerzu, a nie twoich wywodów
powinnaś porozmawiać z mężem, czy na taki pomysł by przystał
bo tylko ROZMOWY rozwiązują problemy, jeśli nie będziecie ze sobą rozmawiać, to i NASTĘPNI przepadną, tak jak ja z żoną, tylko i wyłącznie przez stare próchno

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach

24

Odp: Teściowa i mieszkanie

MariuszS2006, po Twojej wypowiedzi widać, że to Ty jesteś toksyczny. Może sam zniszczyłeś swój związek, a teraz zwalasz na "to" stare próchno, tylko że jest to człowiek, pewnie bardziej wartościowy od ciebie.

25

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Jak czytam tysięczny watek z tym samym problemem, to dochodzę do wniosku ze w szkołach powinni wprowadzić osobny przedmiot tylko dla dziewczyn pt.''niezatruwanie sobie życia poprzez mieszkanie z teściową''.

I tutaj się zgadzam jak nigdy z nikim w życiu smile I mówię to bynajmniej na swoim przykładzie. Mieszkałam u teściów przez kilka lat i ta decyzja byłaby jedyną którą bym podjęła inaczej w przypadku cofnięcia czasu wink Jak to Pitagoras również napisał mądrze:

pitagoras napisał/a:

Najpierw się załatwia temat WŁASNEGO mieszkania, a potem śluby itp.
Kobieta to istota terytorialna nie znosząca intruzów na swoim terenie, jak nie ma własnego kibla, kuchenki,zlewu oraz kawałka podłogi który może szorować po swojemu- to szaleje.

Ja bym jeszcze do tego dodała kwestię wychowywania swojego dziecka, ale przy wtrącaniu się w tą kwestię osób 3 to już nie jest szaleństwo tylko coś znacznie gorszego (przynajmniej ja tak mam wink).

Każda kobieta chce się czuć jak Pani domu, ale 2 gospodynie to o 1 za dużo - w przypadku mieszkania z teściami a nawet własnymi rodzicami. Każde młode małżeństwo powinno mieszkać samo, wiem, że w naszym kraju jest to bardzo trudne ale niestety jest to święta prawda. Znam wiele takich przypadków małżeństw które się rozpadły przez ingerencję rodziców.

26

Odp: Teściowa i mieszkanie

Mama przepisała mieszkanie.
Należy jej się dożywocie.W tym konkretnym mieszkaniu,nie innym...Więc jakie sprzedam?Jakie zamienię?
Nie wyobrażam sobie,abym swoją mamę,lub teściową wyprowadziła z mieszkania w którym mieszkała.A może moje dziecko kiedyś wyprowadzi mnie?
Teściowa może cofnąć darowiznę.

27

Odp: Teściowa i mieszkanie
draceenka napisał/a:

Mama przepisała mieszkanie.
Należy jej się dożywocie.W tym konkretnym mieszkaniu,nie innym...Więc jakie sprzedam?Jakie zamienię?
Nie wyobrażam sobie,abym swoją mamę,lub teściową wyprowadziła z mieszkania w którym mieszkała.A może moje dziecko kiedyś wyprowadzi mnie?
Teściowa może cofnąć darowiznę.

Mieszkanie przepisane i sprzedac, owszem, mozna. Znalam przypadek, gdzie rodzina sprzedala dom razem z majacym w nim dozywocie dziadkiem. Co nie oznacza, ze pochwalam taki czyn. Nie byloby to ani mile ani madre, swiadczyloby jedynie o braku wyobrazni i szacunku. Darowizny maja to do siebie, ze czesto bywaja dosc klopotliwe. Ilez to mlodych malzenstw byloby zmuszonych pojsc "na swoje" i szybko "cos by sie znalazlo"... Albo nie byloby nieprzemyslanych malzenstw, zawieranych z mysla, ze w domu z tesciami "jakos to bedzie". A tak dom przepisany no to zakladamy rodzine, bierzemy slub i chcemy byc pierwszorzednymi gospodarzami... A tu guzik. Dopoki tesciowie zyja, dopoty chca rzadzic zazwyczaj. Autorko, nie traktuj mojej wypowiedzi jako przytyk. Uwierz, wiem z doswiadczenia, ze mieszkanie "na kupie" rodzi same kwasy i niesnaski... Niestety, rowniez wina czesto lezy w samych tesciach. Przepisuja domy z mysla o tym, by dziecko sie wreszcie ozenilo, ustatkowalo (tak bylo w przypadku mojej tesciowej) i mialo gdzie mieszkac razem ze swoja nowa rodzina... A zazwyczaj wychodzi tak, ze tylko problemy z tego wynikaja. Bo czesto i tesciow przerasta owa sytuacja. Niby daja domy swoim dzieciom i mowia: teraz rzadzcie Wy! A w rzeczywistosci nie potrafia oddac paleczki...

28

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Jak czytam tysięczny watek z tym samym problemem, to dochodzę do wniosku ze w szkołach powinni wprowadzić osobny przedmiot tylko dla dziewczyn pt.''niezatruwanie sobie życia poprzez mieszkanie z teściową''.

O! To, to, to smile

Autorko... jakie "u siebie"?! Ty masz tam jeden pokój, więc jakie "u siebie"?! U siebie, to Ty będziesz jak sobie wynajmiecie, albo wyłożycie kase i sobie kupicie. Teraz to Ty jesteś u teściowej. Co z tego, ze mieszkanie na męża przepisane? Przecież ta kobieta zawsze tam mieszkała i to jest jej mieszkanie.

A tak nawiasem mówiąc, to gdzie była główka i rozumek zanim się za mąż wydawałaś? Pewnie nie tam gdzie trzeba, bo jakby tak było, to nie mieszkałabyś teraz z teściową i swoich "dramatów" nie przeżywała.

29

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ja panienka ze stolicy od 12 lat mam teściów na wsi.
Dzieli nas 450 km,więc spędzamy u nich kilka dni w roku.   
Nigdy nie usłyszałam -czuj się jak u siebie,jak gościa też mnie nikt nie traktuje.Jechać muszę bo byłaby obraza.
Gospodarki nie przepisali,nie proponują nam mieszkania u nich.
Po kilku dniach wyjeżdżamy z wiaderkiem 100 jajek i dobrymi radami.
Mam mieć pretensje?Do nich?Do męża?     
Modle się aby jak najdłużej byli sprawni i samodzielni,bo w chorobie mój mąż ich nie opuści.


Przeprasza autorkę wątku za osobistą wycieczkę,ale chciałam wykazać,ze też mam teściów,też na wsi i wiem o czym mówię.
A...mam też syna.

30 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2014-01-25 23:25:19)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Droga autorko wink
Też wylewałam żale na mamusie (wątek Ach teściowa) i też miłych słów nie było mi dane czytać. I jak tak wszystko przetrawiłam, to doszłam do wniosku, że w sumie to zasłużenie mi się dostało big_smile (Pokłony dla elity teściowych w składzie chaber i marena big_smile).

U teściów mieszkam od 3.5 roku przez pół roku się adaptowałam, przez rok darłam koty, przez kolejne pół roku remontowaliśmy piętro i od półtorej roku jesteśmy "u siebie" czyli piętro niżej, ale w sumie tak spodobało mi się życie bez teściowej, że budujemy swój dom. Dla nas w sumie trzeci, bo ja mam po rodzicach, mąż ma po rodzicach i ten będzie trzeci tongue I będzie miał tę przewagę, że będzie NASZ wink

Teraz wiem, że nie miałam prawa zmieniać oleju na oliwę - dlaczego - bo to teściowa jest u siebie, a ja jestem gościem.
Teraz wiem, że nie miałam prawa narzekać na kuchnię- dlaczego - bo teściowa jest u siebie, a jak mi nie pasowało, to mogłam jeść na mieście
Teraz wiem, że nie miałam prawa strzelać fochów - dlaczego - bo jak jestem w gościach to nie przetrawiam gospodarza z kąta w kąt smile

Mam nadopiekuńczą (o zgrozo całkiem młodą) teściową, która szantażuje nas niczym dziecko tupaniem i płaczem. Fakt, mam czasem ochotę nią potrząsnąć mocniej, ale wiem, że to nic nie da, więc po co się denerwować? Nie chcę być skwaszoną 30 latką z depresją i manią pt. "moja teściowa, to jędza", szkoda mi na to życia.

31 Ostatnio edytowany przez ladylazarus (2014-01-26 00:38:18)

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

Tylko swoje i to za wspólną kasę. Mieszkanie po starszej pani nie zginie, bedzie jak znalazł dla wnuków, bądź na wynajem. Dokładajcie się do opłat i już.

Tak, najlepiej to wynajmiemy sobie osobne mieszkanie i jeszcze bedziemy dokładali się teściowej... hmm Nie jesteśmy milionerami.


Teo napisał/a:

Autorko... jakie "u siebie"?! Ty masz tam jeden pokój, więc jakie "u siebie"?! U siebie, to Ty będziesz jak sobie wynajmiecie, albo wyłożycie kase i sobie kupicie. Teraz to Ty jesteś u teściowej. Co z tego, ze mieszkanie na męża przepisane? Przecież ta kobieta zawsze tam mieszkała i to jest jej mieszkanie.

A tak nawiasem mówiąc, to gdzie była główka i rozumek zanim się za mąż wydawałaś? Pewnie nie tam gdzie trzeba, bo jakby tak było, to nie mieszkałabyś teraz z teściową i swoich "dramatów" nie przeżywała.

Rozumiem, że mąż ma przepisać na mnie mieszkanie, żebym była "u siebie". Tak się wszystkie czepiacie tego "aktu własności", że nie mam wyjścia tongue

A przed ślubem to trochę inaczej wyglądało, z resztą skąd miałam wiedzieć jak wygląda mieszkanie z teściową jako żona..? Wyobrażałam sobie to zupełnie inaczej... Jako narzeczona po prostu nie odczuwałam tego w ten sposób.

Acha - mieszkając w tym mieszkaniu z pewnością nie zdecyduje się na dziecko.

edit:

Teo napisał/a:
pitagoras napisał/a:

Jak czytam tysięczny watek z tym samym problemem, to dochodzę do wniosku ze w szkołach powinni wprowadzić osobny przedmiot tylko dla dziewczyn pt.''niezatruwanie sobie życia poprzez mieszkanie z teściową''.

O! To, to, to smile

No ja żałuję, że takowego nie miałam.

32

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Rozumiem, że mąż ma przepisać na mnie mieszkanie, żebym była "u siebie".

Nie rozumiesz podstawowej sprawy, którą na szczęście ja w miarę szybko pojęłam, Ty w tym mieszkaniu nigdy nie będziesz u siebe, i żaden akt notarialny sprawy nie zmieni. Nawet jak mamusia "zamknie oczy", to i tak będzie to mieszkanie "po teściowej", a nie Twoje wink

Ja mam dom "po rodzicach" i "po teściach" ale budujemy własny i nie dlatego, że nie mamy co robić z kasą, ale chcemy żyć szczęśliwie u siebie, a nie odliczać dni do śmierci rodziców (jednych bądź drugich).

33

Odp: Teściowa i mieszkanie
Bubuś napisał/a:

Nie rozumiesz podstawowej sprawy, którą na szczęście ja w miarę szybko pojęłam, Ty w tym mieszkaniu nigdy nie będziesz u siebe, i żaden akt notarialny sprawy nie zmieni. Nawet jak mamusia "zamknie oczy", to i tak będzie to mieszkanie "po teściowej", a nie Twoje wink

Taak, gdyby było przepisane na mnie, to nie będę "u siebie"..? Akt notarialny tego nie zmieni? Ja jakoś inaczej to widzę. Co mnie obchodzi po kim, kiedy będzie moją własnością prawną... I będę mogła zrobić z nim co tylko zechcę. Może i byłoby to wysoce niechwalebne, ale niejedna już tak zrobiła.. Tak jak pisała chaber - mieszkanie męża i jak mu odbije, to mnie wywali.. To kobiety się zabezpieczają zmuszając mężów do przepisania majątku na siebie. Proste.
Oczywiście nie zamierzam zmuszać męża, żeby robił coś takiego, bo nie zalezy mi na tym mieszkaniu, tylko na byciu "na swoim". Nie chcę żerować na niczyjej łasce. Aż taką zołzą nie jestem. Z resztą byłoby to po prostu podłe, takie przywłaszczanie sobie mieszkania... Ale jakieś wyjście dobrze byłoby znaleźć, a najrozsądniejsze wydaje mi się sprzedaż tego i kupienie dwóch mniejszych (widzę, że są tacy, którzy to popierają, więc może to jedno z rozsądniejszych wyjść..).

A cóż, jeśli nawet się wyprowadzimy i coś wynajmiemy, to nie stać nas będzie na to, żeby dokładać teściowej.. A ona sama nie utrzyma mieszkania. Trochę taka niedźwiedzia przysługa z tym przepisaniem mieszkania.. W takim razie mąż ma się go zrzec i mamy iść na swoje..? W sumie szkoda, że nie zapisała tego mieszkania innemu ze swoich dzieci a zamiast tego nam np. pomogła spłacać kredyt.. Bo to taki troche niewygodny prezent.
Zatem jeśli nie sprzedaż tego mieszkania i kupienie dwóch osobnych, to przez jakiś czas musiałabym się męczyć zanim odłożylibyśmy na swoje (tylko co wtedy z tym?).. I pewnie długi czas, tak, że na dziecko byłoby już strasznie późno... Ech.

34

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:
Bubuś napisał/a:

Nie rozumiesz podstawowej sprawy, którą na szczęście ja w miarę szybko pojęłam, Ty w tym mieszkaniu nigdy nie będziesz u siebe, i żaden akt notarialny sprawy nie zmieni. Nawet jak mamusia "zamknie oczy", to i tak będzie to mieszkanie "po teściowej", a nie Twoje wink

Taak, gdyby było przepisane na mnie, to nie będę "u siebie"..? Akt notarialny tego nie zmieni? Ja jakoś inaczej to widzę. Co mnie obchodzi po kim, kiedy będzie moją własnością prawną... I będę mogła zrobić z nim co tylko zechcę. Może i byłoby to wysoce niechwalebne, ale niejedna już tak zrobiła.. Tak jak pisała chaber - mieszkanie męża i jak mu odbije, to mnie wywali.. To kobiety się zabezpieczają zmuszając mężów do przepisania majątku na siebie. Proste.
Oczywiście nie zamierzam zmuszać męża, żeby robił coś takiego, bo nie zalezy mi na tym mieszkaniu, tylko na byciu "na swoim". Nie chcę żerować na niczyjej łasce. Aż taką zołzą nie jestem. Z resztą byłoby to po prostu podłe, takie przywłaszczanie sobie mieszkania... Ale jakieś wyjście dobrze byłoby znaleźć, a najrozsądniejsze wydaje mi się sprzedaż tego i kupienie dwóch mniejszych (widzę, że są tacy, którzy to popierają, więc może to jedno z rozsądniejszych wyjść..).

A cóż, jeśli nawet się wyprowadzimy i coś wynajmiemy, to nie stać nas będzie na to, żeby dokładać teściowej.. A ona sama nie utrzyma mieszkania. Trochę taka niedźwiedzia przysługa z tym przepisaniem mieszkania.. W takim razie mąż ma się go zrzec i mamy iść na swoje..? W sumie szkoda, że nie zapisała tego mieszkania innemu ze swoich dzieci a zamiast tego nam np. pomogła spłacać kredyt.. Bo to taki troche niewygodny prezent.
Zatem jeśli nie sprzedaż tego mieszkania i kupienie dwóch osobnych, to przez jakiś czas musiałabym się męczyć zanim odłożylibyśmy na swoje (tylko co wtedy z tym?).. I pewnie długi czas, tak, że na dziecko byłoby już strasznie późno... Ech.

Biedna ta Twoja teściowa... Tak Ci kobitka niedogodziła... ech, nie za to dziecko się chyba wydałaś... Mieszkanie przepisała, a mogła kredyt spłacić... szkoda, ze w ogóle nie zawinęła się jeszcze z tego świata...

Kurcze, ja teściową nie jestem i pewnie jesteśmy w podobnym wieku, ale na miejscu teściowej wkurzyłabym się niebotycznie. Przyszła pannica na gotowe i jeszcze jej nie pasuje, bo matka męża w swoim domu czuje się jak u siebie, skandal!
"a przed ślubem wszystko wyglądało inaczej" - jeeeej, to jest zdanie uniwersalne.

35

Odp: Teściowa i mieszkanie

A co na to wszystko Twój maz? Wtajemniczylas go w swoje plany?

36 Ostatnio edytowany przez ladylazarus (2014-01-26 03:45:17)

Odp: Teściowa i mieszkanie
Teo napisał/a:

Przyszła pannica na gotowe i jeszcze jej nie pasuje, bo matka męża w swoim domu czuje się jak u siebie, skandal!

Nie, nie pasuje mi, bo skoro przepisała mieszkanie na męża, to chyba liczyła się, że on zakłada rodzinę? Ciekawe jak sobie to wyobrażała, że on będzie siedział z nią i jej dokładał a jego żona będzie siedziała cicho? A może myślała, że pójdziemy na swoje a jej będziemy dokładać (kiedy ona spłaca kredyt córce) ?

Czyli trzeba pie*** drzwiami i się wyprowadzić, a teściową zostawić z tym wszystkim? Myślałam, że sprzedaż tego mieszkania i kupienie dwóch mniejszych to najlepsze wyjście, ale widzę, że się tak strasznie pomyliłam, ach..!
Aż dziwne, że są też tacy, którzy myślą, że to dobre wyjście.


Teo napisał/a:

Biedna ta Twoja teściowa... Tak Ci kobitka niedogodziła... ech, nie za to dziecko się chyba wydałaś... Mieszkanie przepisała, a mogła kredyt spłacić... szkoda, ze w ogóle nie zawinęła się jeszcze z tego świata...

Weź przyhamuj z takimi tekstami niskich lotów. Nie wpadłabym na takie wnioski, jakie wyciągnęłaś. Nie każdy myśli Twoimi kategoriami.


Teo napisał/a:

"a przed ślubem wszystko wyglądało inaczej" - jeeeej, to jest zdanie uniwersalne.

Jest uniwersalne, bo jest prawdą smile


W sumie żałuję, że założyłam ten temat bo niczego konkretnego się nie dowiedziałam, tylko takie pierdolamento... Teksty "o czym myślałaś przed ślubem" też mi się do niczego nie przydają. Mam rozumiem ryczeć nad rozlanym mlekiem..? Albo lepiej - rozwieść się big_smile

Acha, co do mojego męża, to może i jest niechętny w kwestii sprzedaży i kupna, ale gdybym go przycisnęła, to by się zdecydował. W sumie sam szuka jakiegoś wyjścia, bo rozumie, że taki stan rzeczy nie może długo trwać.

37 Ostatnio edytowany przez Jozefina (2014-01-26 03:51:02)

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:
Teo napisał/a:

Przyszła pannica na gotowe i jeszcze jej nie pasuje, bo matka męża w swoim domu czuje się jak u siebie, skandal!

Nie, nie pasuje mi, bo skoro przepisała mieszkanie na męża, to chyba liczyła się, że on zakłada rodzinę? Ciekawe jak sobie to wyobrażała, że on będzie siedział z nią i jej dokładał a jego żona będzie siedziała cicho? A może myślała, że pójdziemy na swoje a jej będziemy dokładać (kiedy ona spłaca kredyt córce) ?

Czyli trzeba pie*** drzwiami i się wyprowadzić, a teściową zostawić z tym wszystkim? Myślałam, że sprzedaż tego mieszkania i kupienie dwóch mniejszych to najlepsze wyjście, ale widzę, że się tak strasznie pomyliłam, ach..!
Aż dziwne, że są też tacy, którzy myślą, że to dobre wyjście.


Teo napisał/a:

Biedna ta Twoja teściowa... Tak Ci kobitka niedogodziła... ech, nie za to dziecko się chyba wydałaś... Mieszkanie przepisała, a mogła kredyt spłacić... szkoda, ze w ogóle nie zawinęła się jeszcze z tego świata...

Weź przyhamuj z takimi tekstami niskich lotów. Nie wpadłabym na takie wnioski, jakie wyciągnęłaś. Nie każdy myśli Twoimi kategoriami.


Teo napisał/a:

"a przed ślubem wszystko wyglądało inaczej" - jeeeej, to jest zdanie uniwersalne.

Jest uniwersalne, bo jest prawdą smile


W sumie żałuję, że założyłam ten temat bo niczego konkretnego się nie dowiedziałam, tylko takie pierdolamento... Teksty "o czym myślałaś przed ślubem" też mi się do niczego nie przydają. Mam rozumiem ryczeć nad rozlanym mlekiem..?

Acha, co do mojego męża, to może i jest niechętny w kwestii sprzedaży i kupna, ale gdybym go przycisnęła, to by się zdecydował. W sumie sam szuka jakiegoś wyjścia, bo rozumie, że taki stan rzeczy nie może długo trwać.

A skąd. Ty wiesz czego spodziewała się tesciowa? Może tego, że skoro zabezpieczyła dzieci będzie mogła w spokoju mieszkać w swoim domu, że będzie miał jej kto pomoc na starość i nie będzie sama? Może myśli teraz że przed ślubem było wszystko w porządku a teraz nagle synowej odbilo bo jest zoną a ona stara musi się usunąć w kąt?
Kiedy mieszkanie zostało przepisane na syna? Jakie były warunki przepisania?

38 Ostatnio edytowany przez ladylazarus (2014-01-26 04:09:45)

Odp: Teściowa i mieszkanie
Jozefina napisał/a:

Może tego, że skoro zabezpieczyła dzieci będzie mogła w spokoju mieszkać w swoim domu, że będzie miał jej kto pomoc na starość i nie będzie sama?

Tak, tylko jakoś inne dzieci nie podczuwają się do pomocy, wręcz odwrotnie.. Czyli rozumiem, że myślała, że tamte dzieci pospłaca i mogą ją mieć głęboko w poważaniu, a synuś zostanie.. Ja oczywiście mamy nie chcę zostawiać samej sobie, ale troche jest to przesada, tym bardziej, że spłaca i finansuje najstarszą córkę (i nie tylko) a my za to obrywamy (moglibyśmy np. odłożyć na własne mieszkanie:) )



Jozefina napisał/a:

Kiedy mieszkanie zostało przepisane na syna? Jakie były warunki przepisania?

Mieszkanie zostało przepisane zanim syn poznał mnie, musiałabym zapytać kiedy dokładnie (ile lat temu). Nie wiem, może liczyła, że on zostanie przy niej na zawsze... A ew. przyszła synowa nie będzie miała nic do gadania, no bo przecież mieszkanie po mamusi.


Nie wiem sama... Z tego co niektórzy piszą, to mam się do teściowej nie wtrącać. Jej mieszkanie i w ogóle. (Ale mąż mój:P)

Tak, mamy się wyprowadzić i zostawić ją samą z tym wszystkim? Nie damy rady jej dopłacać, sami wynajmować, utrzymywać się i jeszcze odkładać na swoje mieszkanie..

Szczerze pisząc, to mam już dosyć tego mieszkania, chętnie bym je zostawiła i poszła gdzieś na swoje, choćby skromnie.. W końcu nic mi do tego mieszkania.. Ale co wtedy z teściową?

39

Odp: Teściowa i mieszkanie

Czyli nie bardzo rozmawialiscie na temat przyszłości, mieszkania, planów?
Czy zachowanie teściowej bardzo się zmieniło po waszym ślubie?

40

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Nie wiem sama... Z tego co niektórzy piszą, to mam się do teściowej nie wtrącać. Jej mieszkanie i w ogóle. (Ale mąż mój:P)

Ale syn jej i dlatego przypisuje sobie większe prawo w procesie decyzyjnym wink I ona tego nigdy nie zrozumie, a Ty będziesz się denerwować niepotrzebnie.

ladylazarus napisał/a:

Szczerze pisząc, to mam już dosyć tego mieszkania, chętnie bym je zostawiła i poszła gdzieś na swoje, choćby skromnie.. W końcu nic mi do tego mieszkania.

I cicho w myślach odliczasz dni do pogrzebu teściowej, myśląc, że jak ona zniknie, to problem zniknie. Moja teściowa ma lekko po 50, i co najmniej od 5 lat przy okazji każdej rozmowy jest nam przypominane, że "wy macie nas dochować, bo dom wam zapisaliśmy".

Początkowo myślałam, że to "dochowanie" tyczy się okresu, gdy naprawdę podupadną na zdrowiu, jakie  było moje zdziwienie, gdy się okazało, że moją teściową już trzeba "dochowywać" w rozumieniu słuchać, przytakiwać główką i robić wszystko wg jej zamysłu. Na samą myśl, że jeszcze co najmniej 20 lat nie będę na swoim, bo ktoś mi się będzie wtrącał we wszystko odechciało mi tego dochowywania i przyznam szczerze, że najchętniej wysłałabym ją na księzyc wink

ladylazarus napisał/a:

Ale co wtedy z teściową?

Czy teściowa jest samodzielna, czy potrzebuje pomocy w codziennym funkcjonowaniu?

41

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Może tego, że skoro zabezpieczyła dzieci będzie mogła w spokoju mieszkać w swoim domu, że będzie miał jej kto pomoc na starość i nie będzie sama?

Tak, tylko jakoś inne dzieci nie podczuwają się do pomocy, wręcz odwrotnie.. Czyli rozumiem, że myślała, że tamte dzieci pospłaca i mogą ją mieć głęboko w poważaniu, a synuś zostanie.. Ja oczywiście mamy nie chcę zostawiać samej sobie, ale troche jest to przesada, tym bardziej, że spłaca i finansuje najstarszą córkę (i nie tylko) a my za to obrywamy (moglibyśmy np. odłożyć na własne mieszkanie:) )



Jozefina napisał/a:

Kiedy mieszkanie zostało przepisane na syna? Jakie były warunki przepisania?

Mieszkanie zostało przepisane zanim syn poznał mnie, musiałabym zapytać kiedy dokładnie (ile lat temu). Nie wiem, może liczyła, że on zostanie przy niej na zawsze... A ew. przyszła synowa nie będzie miała nic do gadania, no bo przecież mieszkanie po mamusi.


Nie wiem sama... Z tego co niektórzy piszą, to mam się do teściowej nie wtrącać. Jej mieszkanie i w ogóle. (Ale mąż mój:P)

Tak, mamy się wyprowadzić i zostawić ją samą z tym wszystkim? Nie damy rady jej dopłacać, sami wynajmować, utrzymywać się i jeszcze odkładać na swoje mieszkanie..

Szczerze pisząc, to mam już dosyć tego mieszkania, chętnie bym je zostawiła i poszła gdzieś na swoje, choćby skromnie.. W końcu nic mi do tego mieszkania.. Ale co wtedy z teściową?

Autorko, jestem w podobnej sytuacji. U nas sprawa wyglada tak, ze dom przepisany jest na dwoch braci. Oni rowniez placa rachunki za tesciowa (ok, w koncu dom przepisala). Malo tego, placa rachunki za babcie, ktora tez tu mieszka. Dodam, ze dom stawiala tesciowa, synowie wykanczali. I chcac nie chcac musza placic za osoby w sumie postronne. Poza tym starszy brat, mieszkajacy na gorze przyjal do siebie corke z mezem i 3-letnim synem. Oni rowniez nie dokladaja do rachunkow. Placi tylko moj maz i brat, po polowie. Co jest niesprawiedliwe, bo na gorze jest wiecej osob, w tym babcia. No i w koncu zjawila sie ta niedobra (niektorzy tak o mnie pisali na tym forum) Ewika i powiedziala, ze musi sie to zmienic. Oczywiscie nie czulam sie upowazniona, by pierwsza rozpoczynac rozmowe na tematy rachunkow w nieswoim w koncu domu. Maz rowniez nie chcial tego poruszyc. Jest zbyt honorowy. Mysli, ze skoro tesciowa dom przepisala to on juz musi utrzymywac wszystkich wokol, bratanice z mezem i dzieckiem wlaczajac. Tyle, ze mojemu mezowi rowniez to zaczyna doskwierac. No i postanowilismy sie budowac. Jedyne wyjscie. Do tej pory to moj maz zajmuje sie babcia i tesciowa. Gdy pojdziemy na swoje zapowiedzialam mu, ze koniec z placeniem rachunkow i dokladaniem do tego domu. Dopoki tesciowa zyje i babcia (obie maja renty) to moga placic za siebie. W koncu moj maz na tej darowiznie jest tak naprawde stratny i uwierzcie mi, wolalabym zeby nie mial przepisanego tego domu, bo wtedy juz by MUSIAL szukac wlasnego miejsca na ziemi. Boje sie jednak, ze gdy sie wyprowadzimy (ale to nie szybciej jak za 4 lata) to bedziemy musieli dokladac do tego domu. Maz nie ma ochoty sprzedawac swojej czesci bratu. Moze kiedys my bedziemy mieli ja na starosc a dzieciom damy ten dom, ktory sami wybudujemy. Tesciowa moze po postu powiedziec, ze nie bedzie placic, bo dom nalezy prawnie do meza. I jest bardzo prawdopodobne, ze tak bedzie. Po prostu moj maz za bardzo przyzwyczail matke do teggo, ze jej wszystko kupuje- kuchenka, pralka, lodowka, plytki, panele, remonty, to wszystko za jego pieniadze. Bo w koncu przepisala dom. Tylko ze nie pomysli, ze ten sam dom, ale pietro, przepisala na drugiego syna i jakos nie musi on dokladac do tesciowej. Autorko, wiem jak takie darowizny potrafia byc klopotliwe. Nie wiadomo, co z nia zrobic. Sprzedac, nigdy tego nie sprzedasz, bo przeciez na gorze brat i jak tu wpuscic na dol obcych ludzi. Odsprzedac bratu tez jest problem, bo po pierwsze watpie, zeby mial tyle pieniedzy, po drugie moze nam sie przydac na starosc. Wyprowadzic tez jest ciezko, bo w koncu tesciowa jest i niekiedy potrzebuje naszej pomocy, poza tym nie wiem, czy damy rade budowac sie utrzymywac i dokladac do rachunkow tesciowej i reszty... Corka brata tez ciagle manewruje, jak tu sie jak najdluzej nie wyprowadzac- najpierw mieli sie wyprowadzic na Wielkanoc tamtego roku, potem w czerwcu, nastepnie na Swieta Bozego Narodzenia, a tu juz zaraz druga Wielkanoc a oni nie wyremontowali jeszcze domu, do ktorego chca sie wprowadzic. Ja rowniez bym popierala sprzedaz domu i kupienie dwoch mniejszych. Rozumiem, ze to matka itd., ale mlodzi nie moga byc uwiazani i nie miec wplywu na swoje zycie i na to gdzie beda mieszkac (tak jak my, chociaz u nas na razie stanelo na budowie domu wink). Musice myslec przede wszystkim o Waszej przyszlosci. Chcesz miec dzieci, a nie masz warunkow- tesciowa musi zrozumiec, ze chcecie sobie ukladac zycie po swojemu...

lena812 napisał/a:

Chaber niestety nie trafilas
Moj facet perspektywy ma,ma pieniadze o ktorych ty mozesz marzyc
I cos ci jeszcze powiem nie mieszkam w domu tesciowej,mieszkam w domu partnera bo prawnie jest jego a mentalnie niech to sobie miedzy sobą rozwiązuja co jest czyje
Biedna nie jestem bo mam gdzie wrocic,nie jestem uzalezniona od faceta a tym bardziej tesciowej

A ty poraz kolejny powtarzam masz jakis cholerny uraz do synowych

Otoz to. Wazne jest, co w takich kwestiach mowi prawo, a nie co sie komu wydaje, ze powinno byc. Dom prawnie do meza nalezy. Moj wklada i wkladal sporo pieniedzy. Wykonczyl go(razem z bratem). Tesciowa postawila stan surowy. Aha, Chaber- to, ze kiedys bedzie chetna synowa, by zamieszkac w domu, ktory mamy zamiar postawic,nie oznacza, ze musze sie na to godzic. Malo tego. Nie przepiszemy domu od razu na syna. Zreszta, moze wrocimy z powrotem tu, gdzie teraz mieszkamy? Pozbywac sie tego nie musimy. Nie przepadnie. A wiesz czemu nie przepiszemy? I to nawet juz z mezem ustalilismy. Bo brat, ktory mieszka na gorze ma syna 20-letniego, na ktorego przepisal pole. A ze syn jeszcze niesmodzielny to ojciec zbiera owoce i utzrymuje z tego rodzine. No a syn, dajmy mu na imie Igor, wpadl w narkotyki i chcial sprzedac ziemie. Doslownie w tym tygodniu wrocil z detoksu. Przed swietami tam trafil. Ja juz sie nauczylam, ze nie ma co dzieciom przepisywac za wczesnie ani pola ani domu, bo sa  z tego tylko klopoty. Za wiele sie napatrzelismy z mezem na glupoty, jakie nam wszystkim zafundowal przed swiatami Igor i na pewno bedziemy mieli ostrzezenie na przyszlosc.

42

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

...
Szczerze pisząc, to mam już dosyć tego mieszkania, chętnie bym je zostawiła i poszła gdzieś na swoje, choćby skromnie.. W końcu nic mi do tego mieszkania.. Ale co wtedy z teściową?

Grozisz czy obiecujesz?Bądź spokojna - dawała sobie staruszka radę ZANIM Ty nastałaś, da i "po" Tobie. spokojna głowa.
Zabawne są te przychodzące "nowe miotły" wink
Warto PODKREŚLIĆ i zauważyć, że jednak Twoje myślenie zmierza w dobrą stronę wink SAMODZIELNOŚĆ małżeństwa (szczególnie młodego), to wartość nie do przecenienia smile

43

Odp: Teściowa i mieszkanie

ladylaarus
Na swoje was nie stać,z teściową zle...a Twoi rodzice?
Może u nich będzie lepiej,oni coś zaradzą?

44

Odp: Teściowa i mieszkanie
Jozefina napisał/a:

Czyli nie bardzo rozmawialiscie na temat przyszłości, mieszkania, planów?
Czy zachowanie teściowej bardzo się zmieniło po waszym ślubie?

Rozmawialiśmy. Prawda jest taka, że mamy tutaj do dyspozycji dwa pokoje, tyle, że mniejszego jeszcze nie wyremontowaliśmy.. Mieliśmy różne pomysły na remont, nie tylko pokoju, ale całego mieszkania, ale teraz się zastanawiam czy za cokolwiek się brać... No i różne pomysły na wszytsko, ale teraz z perspektywy czasu widzę, że to było takie nieco naiwne, fakt.. Myślałam, że po ślubie będzie lepiej, a tu na odwrót.. Mąż mówi, że mam się czuć jak u siebie, nie krępowac się i nie przejmować. Ale to mimowolne..
Co do zachowania teściowej - hmm, czy bardzo.. No nieco się zmieniło. Myślałam, że jako żona będę mieszkała na trochę innych warunkach niż jako narzeczona, ale teraz widzę jak bardzo się pomyliłam.. Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej tego, co wiem teraz. Ale to się nazywa doświadczenie.

Bubuś napisał/a:

Ale syn jej i dlatego przypisuje sobie większe prawo w procesie decyzyjnym wink I ona tego nigdy nie zrozumie, a Ty będziesz się denerwować niepotrzebnie.

Chyba odwrotnie - ważniejsza teraz jest rola męża niż syna. Oczywiście mamie się pomaga w miarę możliwości, ale własna rodzina (a jak narazie żona) jest na pierwszym miejscu. Wydaje mi się, że powinno to do niej dotrzeć, że syn ma teraz żonę i będzie miał swoją rodzinę, jesli nie - to trudno. Zabieram syna i już, tak? wink


Bubuś napisał/a:
ladylazarus napisał/a:

Ale co wtedy z teściową?

Czy teściowa jest samodzielna, czy potrzebuje pomocy w codziennym funkcjonowaniu?

Jest samodzielna, tyle, że nie finansowo.

Anhedonia napisał/a:
ladylazarus napisał/a:

...
Szczerze pisząc, to mam już dosyć tego mieszkania, chętnie bym je zostawiła i poszła gdzieś na swoje, choćby skromnie.. W końcu nic mi do tego mieszkania.. Ale co wtedy z teściową?

Grozisz czy obiecujesz?Bądź spokojna - dawała sobie staruszka radę ZANIM Ty nastałaś, da i "po" Tobie. spokojna głowa.
Zabawne są te przychodzące "nowe miotły" wink
Warto PODKREŚLIĆ i zauważyć, że jednak Twoje myślenie zmierza w dobrą stronę wink SAMODZIELNOŚĆ małżeństwa (szczególnie młodego), to wartość nie do przecenienia smile

Ani grożę, ani obiecuję. Stwierdzam fakty.
Acha, czyli wg Ciebie ją zostawić.. Chyba żartujesz. Z pewnością nie da sobie rady finansowo bez syna. A płacić za to mieszkanie plus wynajmować coś plus jeszcze odkładać..? Bez żartów.


draceenka napisał/a:

ladylaarus
Na swoje was nie stać,z teściową zle...a Twoi rodzice?
Może u nich będzie lepiej,oni coś zaradzą?

Niestety moi rodzice mieszkają 100km od nas, a szkoda.. Mają duży dom, gdzie mielibyśmy osobne mieszkanie, z osobnym wejściem itd. itp., ech. Ale niestety nie przeniesiemy się z miasta do tamtej miejscowości, mąż ma tutaj pracę, ja mieszkałam tutaj kilka lat i też łatwiej tu o pracę dla mnie.. Z resztą jak widać mieszkanie z teściami nie jest dobrym pomysłem, chociaż moi rodzice by się praktycznie nie wtrącali. Po pierwsze mają inne podejście i charaktery, po drugie przestrzeń też gra tu rolę.
A czy zaradzą... Nie chciałam im się żalić przez telefon, ale kiedy ich następnym razem odwiedzę z pewnością poruszę ten temat. Może coś zaradzą.

45 Ostatnio edytowany przez ladylazarus (2014-01-26 22:13:34)

Odp: Teściowa i mieszkanie
Ewika99 napisał/a:

Wyprowadzic tez jest ciezko, bo w koncu tesciowa jest i niekiedy potrzebuje naszej pomocy, poza tym nie wiem, czy damy rade budowac sie utrzymywac i dokladac do rachunkow tesciowej i reszty...

Ewika, widzę, że w sumie mamy bardzo podobną sytuację, czytałam też Twój wątek. smile

Hm, skoro decyzja o budowie domu jest, to dacie radę dokładać się tutaj plus budować swój dom??
W sumie mi zależąłoby bardziej na czasie, nie wiem, może wziąć kredyt..? (na samą myśl mi słabo)

46

Odp: Teściowa i mieszkanie

A może tak sprzedać dom Twoich rodziców i kupić mieszkanie w mieście,w którym macie pracę ? wink

47

Odp: Teściowa i mieszkanie
draceenka napisał/a:

A może tak sprzedać dom Twoich rodziców i kupić mieszkanie w mieście,w którym macie pracę ? wink

Cóż, moi rodzice myśleli o sprzedaży domu kiedyś, kupieniu sobie mieszkania i podzieleniu pozostałych pieniędzy między mnie a siostrę. Ale to w przyszłości, kto wie kiedy.. Są sporo młodsi od mojej teściowej. Z resztą ten dom jest moich rodziców, nie mój (choćby prawnie). Gdyby był mój, oczywiście, że bym go sprzedała, im kupiła mieszkanie a resztę podzieliła. Ale nawet tych pieniędzy nie byłoby na tyle, że stać by nas było od razu na mieszkanie.

Ach, no i pozostaje jeszcze kwestia teściowej. smile

48

Odp: Teściowa i mieszkanie

Widzisz problem polega na tym, że Ty mieszkając tyle czasu jako narzeczona mogłaś się zorientować jakie zasady panują w domu i jaka tesciowa jest. Na dobrą sprawę wiedziałaś jak będzie po ślubie tylko z niewiadomych powodów nie ustalilas nic z narzeczonym a doszlas do wniosku że teściowej zachowanie się zmieni. Dlaczego miało by tak być jest dla mnie niezrozumiałe. Jeśli coś funkcjonowało przez tak długi czas to naiwnością jest sądzić że po ślubie nastąpią zmiany, a zwłaszcza że tu chodzi o starszą panią. Jej już nie zmienisz w żaden sposób. Masz do wyboru albo odejść albo się dostosować.

49

Odp: Teściowa i mieszkanie
Jozefina napisał/a:

Widzisz problem polega na tym, że Ty mieszkając tyle czasu jako narzeczona mogłaś się zorientować jakie zasady panują w domu i jaka tesciowa jest. Na dobrą sprawę wiedziałaś jak będzie po ślubie tylko z niewiadomych powodów nie ustalilas nic z narzeczonym a doszlas do wniosku że teściowej zachowanie się zmieni. Dlaczego miało by tak być jest dla mnie niezrozumiałe. Jeśli coś funkcjonowało przez tak długi czas to naiwnością jest sądzić że po ślubie nastąpią zmiany, a zwłaszcza że tu chodzi o starszą panią. Jej już nie zmienisz w żaden sposób. Masz do wyboru albo odejść albo się dostosować.

No jak, dlaczego? Bo Autorka uważała, że z dniem założenia jej obrączki na palec światłość i splendor na nią spłyną, a pałeczkę gospodyni stara odda nowej. Bo przecież, to ONA jest żona smile

"Gdybyś wiedziała, to wszystko wcześniej" hmm... zastanówmy się... nie jesteście 20 lat po ślubie tylko, ile? Rok? Dwa? mieszkałaś tam ponad rok jako narzeczona i nic nie zaświatło? Ja już nie mówię o głupim wpisaniu nawet dla zabawy w google "mieszkanie z teściową"! Chwila pomyślunku i zastanowienia. Noale cóż, zamiast przyglądać się RZECZYWISTOŚCI Ty wolałas planować i w myślach przemeblowywać nie swój dom... A teraz zdziwienie...

50

Odp: Teściowa i mieszkanie
Jozefina napisał/a:

Na dobrą sprawę wiedziałaś jak będzie po ślubie tylko z niewiadomych powodów nie ustalilas nic z narzeczonym a doszlas do wniosku że teściowej zachowanie się zmieni. Dlaczego miało by tak być jest dla mnie niezrozumiałe. Jeśli coś funkcjonowało przez tak długi czas to naiwnością jest sądzić że po ślubie nastąpią zmiany, a zwłaszcza że tu chodzi o starszą panią. Jej już nie zmienisz w żaden sposób.

Przecież napisałam, że ustalaliśmy pewne sprawy, tylko teraz widzę, że nie do końca te, które powinniśmy... Mąż wierzył, że się dogadamy i pogodzimy we wszystkim, zawsze mówił mi, że to tak samo mój dom, a teściowa jak jeszcze nie byłam nawet narzeczoną już mówiła, że: "przecież się dogadamy".. Teraz żałuję, że przed ślubem nie ustaliłam kwestii mieszkania, czy nie czepiłąm się bardziej jakichś zasad, ale nie chciałam wyjść na jakąs czepialską, skoro "miało być tak pięknie"...
Tak, od razu wiedziałam, jak będzie po ślubie, jasnowidzem jestem.


Jozefina napisał/a:

Masz do wyboru albo odejść albo się dostosować.

Wychodzi na to, że dostosywanie się odpada i ani odejść nie mogę, bo jak teściowa się utrzyma..? W dodatku mieszkanie jest na męża. Dlatego myśleliśmy włąśnie, żeby je sprzedać i kupić dwa mniejsze.


Teo napisał/a:

Noale cóż, zamiast przyglądać się RZECZYWISTOŚCI Ty wolałas planować i w myślach przemeblowywać nie swój dom... A teraz zdziwienie...

Planowaliśmy razem z mężem, do którego to mieszkanie należy.

51

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Planowaliśmy razem z mężem, do którego to mieszkanie należy.

Jak nie przyjmiesz wreszcie do wiadomości , ze to mieszkanie nie należy do męża, to nie ruszysz z miejsca...
Mozna sobie filozofować czy mieszkanie na niego ''stoi'',''figuruje'' czy jest ''zapisane'' itd. Ale do końca życia teściowej to jest nie tylko jej mieszkanie, to jest jej DOM.
Mozecie jej ew. zasygnalizować chęć wyprowadzki.Jak pomyśli, policzy, to być może sama zaproponuje zamianę mieszkania na dwa mniejsze.Oby.

52 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-01-27 15:12:38)

Odp: Teściowa i mieszkanie

Eeeeee tam! Panny dniami i nocami omawiają szczegóły wesela, a o mieszkaniu nic, słowem.

Nie pitolcie kobitki, niektórym wyobraźni brakuje, ewentualnie wypierają ten temat. Jakoś to będzie. Właśnie to "jakoś" stwarza największy problem.

Pitagoras ma rację. Kobietom bardziej zależy na założeniu rodziny, bardziej się śpieszy. I fajnie, a skoro tak, niech same coś robią, niech działają w kierunku polepszenia bytu.

Rodzina to nie perpetum mobile, nie będzie działac bez kasy. Druga sprawa: teściowa zła, to mieszkac u mamy na korytarzu, w śpiworze. Przecież co krok podkreślają dziewczyny, że one chcą biednie byle bez kłótni.  Nie pchac się na pokoje teściowej, skoro tam nieszczęście was spotyka.
Facet nie chce opuscic mamusi, niech idzie swoją drogą.  W domu teściowej, z takimi konfliktami w tle, szybko obojgu miłosc wywietrzeje.

A tak naprawdę, to każda synowa zrobi raban, jak teściowa powie, że sobie nie życzy młodych pod swoim dachem. Usłyszy pokrętne tłumaczenia, że młodzi na dorobku, że od czegoś trzeba zacząc. Taka prowizorka ( mieszkanie z rodzicami) ciagnie sie latami, bo kobieta jak nie znajdzie pracy, to i tak dzieci zaplanuje. Później nadal pracy nie ma, bo pracodawca jej nie zatrudni (bo ma dzieci). Błędne koło się zamyka.
Nadal rzadkością jest mężczyzna, mogący ze swojej pensji utrzymac rodzinę i to na jako-takim poziomie.

Teściowa Bubuś jest typowym egzemplarzem. To prawda, że dochowywanie rodziców/teściów, zaczyna się zaraz po ślubie młodych. Śmieszne i straszne, ale nadal funkcjonuje.

53

Odp: Teściowa i mieszkanie
chaber05 napisał/a:

I fajnie, a skoro tak, niech same coś robią, niech działają w kierunku polepszenia bytu.

Rodzina to nie perpetum mobile, nie będzie działac bez kasy.

Jako zagorzały konserwatysta, szowinista, antyfeminista etc. proponuje łagodniejsze rozwiązania: sprawdzić faceta przed ślubem.Po prostu.
Ileż tu wątków z gatunku ''czy on traktuje mnie poważnie, czy planuje wspólną przyszłość'' bla bla bla...
I infantylne rady w stylu: porozmawiaj z nim.Nie, nie porozmawiaj.Jak jestes mloda i zakochana to kupisz nawet najglupszy kit.Taka prawda.Zamiast gadać zobacz co robi w sobotnie przedpołudnie: jeśli zapieprza na dodatkowych fuchach, to znaczy ze mu zależy, ze traktuje Cie poważnie, ze do czegoś DĄŻY.
A jeśli gra na kompie, albo odpoczywa przy piwie po tygodniu nicnierobienia, to ma wywalone na Ciebie, na wspólna przyszłość i na wszystko.I wtedy nieważne co mówi, obiecuje i planuje.

54

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:
chaber05 napisał/a:

I fajnie, a skoro tak, niech same coś robią, niech działają w kierunku polepszenia bytu.

Rodzina to nie perpetum mobile, nie będzie działac bez kasy.

Jako zagorzały konserwatysta, szowinista, antyfeminista etc. proponuje łagodniejsze rozwiązania: sprawdzić faceta przed ślubem.Po prostu.
Ileż tu wątków z gatunku ''czy on traktuje mnie poważnie, czy planuje wspólną przyszłość'' bla bla bla...
I infantylne rady w stylu: porozmawiaj z nim.Nie, nie porozmawiaj.Jak jestes mloda i zakochana to kupisz nawet najglupszy kit.Taka prawda.Zamiast gadać zobacz co robi w sobotnie przedpołudnie: jeśli zapieprza na dodatkowych fuchach, to znaczy ze mu zależy, ze traktuje Cie poważnie, ze do czegoś DĄŻY.
A jeśli gra na kompie, albo odpoczywa przy piwie po tygodniu nicnierobienia, to ma wywalone na Ciebie, na wspólna przyszłość i na wszystko.I wtedy nieważne co mówi, obiecuje i planuje.

Pitagoras, ale przeciez Autorka mieszkała w tym całym majdanie przez 1.5 roku jako narzeczona... Czyli sprawdziła, czyli nie dotarła do niej rzeczywistość, bo jej się wydawało, ze po ślubie się zmieni... Co i kto miał się zmienić? Tego nie wie nikt. Czemu tak myślała? Bo chciała tak myśleć. Skoro tak się doczepiła tego prawa własności męża, to przeciez przed ślubem on miał takie samo prawo do tego mieszkania co po ślubie, ergo, czemu jako narzeczona "różków" nie pokazywała? Przecież mieszkanie było narzeczonego czyli JEGO, a jak jego, to ona mogła się czuć "jak u siebie" przecież. Czemu jako narzeczona się nie wtrącała, a jako żona zaczęła? Bo wyszła z błędnego założenia, że obrącza niesie ze sobą władzę i przywileje. A tu klops XD

55

Odp: Teściowa i mieszkanie

Ja już nie pisze do autorki wątku, bo tu po ptokach jest; staram się bardziej metafizycznie, może jakaś młoda, zakochana narzeczona przeczyta....

56

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Ja już nie pisze do autorki wątku, bo tu po ptokach jest; staram się bardziej metafizycznie, może jakaś młoda, zakochana narzeczona przeczyta....

Ech, Ty idealisto XD

57 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-27 17:13:10)

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Jako zagorzały konserwatysta, szowinista, antyfeminista etc. proponuje łagodniejsze rozwiązania: sprawdzić faceta przed ślubem.Po prostu.
Ileż tu wątków z gatunku ''czy on traktuje mnie poważnie, czy planuje wspólną przyszłość'' bla bla bla...
I infantylne rady w stylu: porozmawiaj z nim.Nie, nie porozmawiaj.Jak jestes mloda i zakochana to kupisz nawet najglupszy kit.Taka prawda.Zamiast gadać zobacz co robi w sobotnie przedpołudnie: jeśli zapieprza na dodatkowych fuchach, to znaczy ze mu zależy, ze traktuje Cie poważnie, ze do czegoś DĄŻY.
A jeśli gra na kompie, albo odpoczywa przy piwie po tygodniu nicnierobienia, to ma wywalone na Ciebie, na wspólna przyszłość i na wszystko.I wtedy nieważne co mówi, obiecuje i planuje.

No ale to rodzi pewien problem, bo zamiast opcji "miłość" trzeba popatrzyć REALNIE, zdjąć różowe okulary, zacząć myśleć, przestać liczyć na cud w postaci cudownego przemienienia żaby w księcia. Trzeba zakasać rękawy i jak napisała Chaber popracować ciężko. Tutaj rodzi się problem, bo z moich obserwacji wynika, że dziewczyny mają takie parcie na obrączkę, że nie ustalają najważniejszych, kwestii, nie rozmawiają szczerze i nie potrafią się wycofać, kiedy widzą pierwsze złe objawy. Tkwią, brną i tłumaczą wszystko zakochaniem.
Czytaliście wątek kobiet, których faceci siedzą w więzieniu, tutaj na forum??? Mają wyroki, kilkuletnie a one czekają, tłumaczą ich i tęsknią no i przede wszystkim kochają na zabój a jak, któraś próbuje je "otrzeźwić" od razu się okazuje, że nie ma serca wredna bo takiego "misia" osądza pochopnie nie znając biedaka.

58

Odp: Teściowa i mieszkanie

Joga, ja się z Toba zgadzam! Cos musi być nie tak...
To jak już koniecznie któraś musi się związać z trzydziestoletnim nastolatkiem w nadziei ze on wydorośleje, to niech chociaż zostawi sobie jakiś dupochron a nie władowuje kasy z posagu w remont mieszkania teściów...
   Kurde, ja czytam te watki to zaczynam doceniać idee przedmiotu ''wychowanie do życia w rodzinie''.Gdyby oczywiście dotykał on takich kwestii jak ta i podobne a nie pieprzenie o szacunku, zaufaniu i kalendarzyku jako metodzie antykoncepcji.

59 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-27 17:48:07)

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Joga, ja się z Toba zgadzam! Cos musi być nie tak...
To jak już koniecznie któraś musi się związać z trzydziestoletnim nastolatkiem w nadziei ze on wydorośleje, to niech chociaż zostawi sobie jakiś dupochron a nie władowuje kasy z posagu w remont mieszkania teściów...
   Kurde, ja czytam te watki to zaczynam doceniać idee przedmiotu ''wychowanie do życia w rodzinie''.Gdyby oczywiście dotykał on takich kwestii jak ta i podobne a nie pieprzenie o szacunku, zaufaniu i kalendarzyku jako metodzie antykoncepcji.

Brakuje przedmiotu, który uczyłby ludzi ROZMAWIAĆ i SŁUCHAĆ ZE ZROZUMIENIEM. Niektórzy udają, że słuchają, że rozmawiają ale to tylko pozory. Kobiety widzą to co chcą zobaczyć, a nie to co powinny. Nie uczą nas rodzice, nie uczymy się tego w szkole, że rozmowa jest ważna, kompromis to podstawa naszego funkcjonowania w społeczeństwie. Miłość i zaufanie są ważne w związku ale wtedy, kiedy widzimy że warto, że ktoś się stara.
A coś co mnie osobiście wkurza to mocne poczucie własności, niektórych kobiet, do tego, co im się nie należy. Autorka wątku, jest najlepszym przykładem smile
Mam koleżankę, która wchodzi w związki tylko z bogatymi mężczyznami, którzy mają np. trzy własne mieszkania w Warszawie, posiadłość za granicą, samochody. Zabawne z jaką łatwością, za raz po przeprowadzce do niego oznajmia wszystkim dookoła " MAMY, mieszkania, samochód, dom" big_smile Zawsze mnie to mocno śmieszyło, druga zabawna sytuacja to kiedy się wyprowadza, tak jak weszła do związku "goła" i łaskawym tonem oznajmia "wszystko mu zostawiłam" big_smile

60

Odp: Teściowa i mieszkanie

Zakodowanie faktu, ze dwie gospodynie w jednej kuchni to o jedna za dużo nie wymaga żadnych zdolności komunikacyjnych; wystarczy godzinna pogadanka z psychologiem, który wytłumaczy dlaczego to nie ma prawa zadziałać.Dla pewności powtórzona co kilka miesięcy.Do tego wbić gówniarzerii do łbów, ze jak ktoś pije, to będzie pil więcej, a nie przestanie + odkrycie ameryki, ze jak ktoś ma być mądry i zaradny to tak około trzydziestki już powinien nosić tego wyraźne symptomy i po sprawie. Swiat będzie lepszy.

61

Odp: Teściowa i mieszkanie
pitagoras napisał/a:

Zakodowanie faktu, ze dwie gospodynie w jednej kuchni to o jedna za dużo nie wymaga żadnych zdolności komunikacyjnych; wystarczy godzinna pogadanka z psychologiem, który wytłumaczy dlaczego to nie ma prawa zadziałać.Dla pewności powtórzona co kilka miesięcy.Do tego wbić gówniarzerii do łbów, ze jak ktoś pije, to będzie pil więcej, a nie przestanie + odkrycie ameryki, ze jak ktoś ma być mądry i zaradny to tak około trzydziestki już powinien nosić tego wyraźne symptomy i po sprawie. Swiat będzie lepszy.

Zbyt proste, żeby zadziałało big_smile Sensem życia jest dla niektórych opłakiwanie problemów, w które sami się władowali i nie szukanie rozwiązań.

62

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Męczy mnie to wszystko cholernie, myślałam, żeby sprzedać to mieszkanie(mieszkanie należy do mojego męża), kupić dla niej kawalerkę a nam osobne mieszkanie, tylko, że własnie szkoda nam mieszkania...(....)
Z resztą ten dom jest moich rodziców, nie mój (choćby prawnie). Gdyby był mój, oczywiście, że bym go sprzedała, im kupiła mieszkanie a resztę podzieliła.

Bardzo razi to, jak przedmiotowo traktujesz swoją teściową, rodziców.  Wiele zdziałałbyś, gdyby było  wszystko przepisane na Ciebie - sprzedałabym to, sprzedałabym tamto...tych przeniosła tu, a tamtych tam...... a tu lipa...

63

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:

Jest samodzielna, tyle, że nie finansowo.

ladylazarus napisał/a:

Chyba żartujesz. Z pewnością nie da sobie rady finansowo bez syna.

No to teraz z innej beczki... skoro matka podobno taka niesamodzielna, to czy syn jest w stanie utrzymać siebie i małżonkę nie mieszkając u mamusi i płacąc normalny wynajem ? wink

64

Odp: Teściowa i mieszkanie
ladylazarus napisał/a:
Jozefina napisał/a:

Czyli nie bardzo rozmawialiscie na temat przyszłości, mieszkania, planów?
Czy zachowanie teściowej bardzo się zmieniło po waszym ślubie?

Rozmawialiśmy. Prawda jest taka, że mamy tutaj do dyspozycji dwa pokoje, tyle, że mniejszego jeszcze nie wyremontowaliśmy.. Mieliśmy różne pomysły na remont, nie tylko pokoju, ale całego mieszkania, ale teraz się zastanawiam czy za cokolwiek się brać... No i różne pomysły na wszytsko, ale teraz z perspektywy czasu widzę, że to było takie nieco naiwne, fakt.. Myślałam, że po ślubie będzie lepiej, a tu na odwrót.. Mąż mówi, że mam się czuć jak u siebie, nie krępowac się i nie przejmować. Ale to mimowolne..
Co do zachowania teściowej - hmm, czy bardzo.. No nieco się zmieniło. Myślałam, że jako żona będę mieszkała na trochę innych warunkach niż jako narzeczona, ale teraz widzę jak bardzo się pomyliłam.. Szkoda, że nie wiedziałam wcześniej tego, co wiem teraz. Ale to się nazywa doświadczenie.

Bubuś napisał/a:

Ale syn jej i dlatego przypisuje sobie większe prawo w procesie decyzyjnym wink I ona tego nigdy nie zrozumie, a Ty będziesz się denerwować niepotrzebnie.

Chyba odwrotnie - ważniejsza teraz jest rola męża niż syna. Oczywiście mamie się pomaga w miarę możliwości, ale własna rodzina (a jak narazie żona) jest na pierwszym miejscu. Wydaje mi się, że powinno to do niej dotrzeć, że syn ma teraz żonę i będzie miał swoją rodzinę, jesli nie - to trudno. Zabieram syna i już, tak? wink


Bubuś napisał/a:
ladylazarus napisał/a:

Ale co wtedy z teściową?

Czy teściowa jest samodzielna, czy potrzebuje pomocy w codziennym funkcjonowaniu?

Jest samodzielna, tyle, że nie finansowo.

ja też tak długo myślałam. Że mąż to na 100% po mojej stronie, że teściowa niesamodzielna finansowo, że trzeba to brać pod uwagę. Niesamodzielna, bo ją do tego przyzwyczailiście. A mąż bierze przede wszystkim pod uwagę dobro matki a nie twoje, bo rady typu: zachowuj się normalnie i czuj jak u siebie można o kant tyłka rozbić.

Ja powiedziałam dość i w sytuacji krańcowej powiedziałam, że ja się tak bawić nie będę. Albo mój mąż wybuduje ze mną dom, albo ja się wypisuję. Bardzo mu było ciężko, ale dom budujemy smile))))))))))))))))) prędzej czy później, ale doczekam się swojego smile

65

Odp: Teściowa i mieszkanie

Pitagoras ma poniekąd rację. Jak ktoś się opierdziela, jest typem "praca nie zając, nie ucieknie" - wiać i jeszcze raz wiać. A co z kobietą? Taka wisząca na mężu, będzie wisieć kiedyś na dzieciach. Nie było tu wątków, jak to syn z żoną tyra na rodzinkę?

A kobieta? Ona ma nic nie robić? Rolniczki ciężko pracują na gospodarstwie męża. Natomiast co mogą robić dwie kobiety w jednym mieszkaniu? Pozabijają się, jedna po drugiej będzie "poprawiała".

Syn sobie wykalkulował, że tanim kosztem zyska rodzinę i mieszkanie. Przy okazji mama będzie miała towarzystwo. Synowa jest chętna, bankomat w postaci męża już ma. Teraz trzeba coś zrobić żeby starą z gniazda usunąć i samemu jajo znieść. Perfidne i leniwe są te młode, prawda?

A gdyby tak mąż zrobił "dobrze" żonie i swoją mamusię do mieszkania sprowadził. Żona miałaby towarzystwo, dzieci babcię na miejscu. Syn odwdzięczyłby się matce za to, że tyle włożyła w jego wykształcenia i dała coś na start. Teraz niech babunia zacznie tak się szarogęsić jak to robią synowe. Byłby jazgot? Byłby i to jaki!

Nie ma warunków mieszkaniowych? To należy je poprawić, wyjechać za granicę, coś zrobić. Najlepiej zamiast szukać pracy, jęczeć na forum.

Zapomnijcie też kobiety o jakimś przepisywaniu mieszkania na was. Ja bym w życiu na to nie pozwoliła. Popukałabym synowi w czoło, gdyby wpadł na taki pomysł. Jego majątek odrębny, ma pozostać odrębnym. Mój majątek po dziadkach jest moim majątkiem, męża po rodzicach będzie jego. Natomiast w dom inwestowaliśmy wspólne środki i jest wspólny. Weźcie się baby do roboty, bo to polowanie na bankomat przejadło się.

Posty [ 1 do 65 z 202 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024