TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

Temat: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Skąd wiadomo, czy nie tworzę tego pojęcia toksyczności, by wytłumaczyć inne rzeczy?
Czy to, że partner pisze z kimś z pracy na tematy dwuznaczne to już wystarczający powód? Nie wiem, raczej nie. Czy to że następnego dnia, zabiera mnie do domu owej koleżanki i tłumaczy przy niej sytuacje to już wszystko powinno być ok?

Czy to, że tydzień później dostaję nerwicy lękowej to już powód, że żyłam w toksycznej relacji? Czy to, że w trakcie najgorszych stanów bezsenności i skrajnych lęków partner śpi spokojnie, jeździ na ryby, nie wspiera, raz nie wraca na noc i wraca pod wpływem, to, że mimo wszystko nie oszczędza mnie nerwowo, bo z natury jest dość zasadniczy. Tłumaczy, że nie wiedział co ja czuję i co to za stany, więc nie wspierał. No tak, wiem, że osoba która nie wie co to znaczy, może nie rozumieć.

Czy to, że względny powrót do równowagi psychicznej i leczenie nie zmienia jego stylu życia to już powód, czy jeszcze nie.

Czy epizod przegrywania wypłaty w jednorękiego bandytę co jakiś czas przez pierwsze 2 lata to jest już toksyczny związek?

co Czy brak realizacji  celów mieszkaniowych (zakup wspólnie domu, mieszkania, lepianki czegokolwiek), po tylu latach to jest już powód? Chyba nie.

Czy mieszkanie w moim domu i jeżdżenie moim samochodem, bez ponoszenia za to opłat, to jest powód by uznać związek za toksyczny? Nie wypada mówić o pieniądzach w miłości, czyż nie tak?

Czy pretensje w momencie przejawiania przeze mnie chęci pojechania do koleżanek lub sama na basen to już może być toksyczny związek?  Przecież nie wyklinał mnie od k ... i sz... jak niektóre Panie z tego forum. Po prostu kłóciliśmy się.

Czy to że w przez wszystkie lata zdarzały się sytuację, że pod wpływem groził powrotem z mazur i odjeżdżał moim samochodem na 2 godziny- po czym nazajutrz nie czuł się winny, tylko szukał winy we mnie to już to? Lub jak zrobił mi straszna awanturę o to, że ktoś dołączył się bez zaproszenia do zabawy z piłką podczas urlopu. No i znów pakowanie się do domu i kazanie oddania pieniędzy (jego części) przy wszystkich urlopowiczach? Lub też już w nerwicy mej pod wpływem wysiadanie z samochodu podczas jazdy i robienie scen, że on to woli z rodziną zostać niż ze mną. Czy wychodzenie z kolegami "dla żartów" pod wpływem na aferę to już to?  Przez tyle lat, to może się zdarzyć?

Czy może być tak, że między tymi ludźmi jest zdrowa relacja? Czy normalne jest to, że partner wie wszystko najlepiej i nie słucha drugiej połówki?

Jak dodać do tego, że nigdy nie rozmawiał ciepło i szacunkiem z matką to już wróżba na złe małżeństwo?

Czy to, że jego ojciec zmarł głównie przez alkohol, to już znak?

Czy może to, że jak zdarzy się wśród znajomych jakaś zła rzecz to winna jest zawsze kobieta?

I tu i ja w końcu odchodzę, ale nie by być sama. Wydostaję się, bo kto inny ofiaruje mi wsparcie, a ja nie potrafiąc sama przyjmuję to.

Zaczyna się przepraszanie, walka o mnie, obiecywanie  zmian i kończę ten drugi związek, by wrócić. By wrócić jako winna zostawienia "tak kochającego mężczyzny", no i pól roku... nic nowego się nie dzieje.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Mam bardzo podobnie, dopiero niedawno przyszło mi do głowy, że to może pasować do toksycznego związku i szperając w internecie znalazłam sporo potwierdzeń. Cóż, życzę dobrej decyzji.

3

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

martka88- hehe, tylko która jest dobra? Nikt mi na to pytanie nie odpowie.

4 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-15 15:26:29)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Tego oczywiście nikt nie wie i czas pokaże, czy podjęłaś odpowiednią decyzję.

Dla mnie granie w jednorękiego bandytę świadczy o poziomie inteligencji grającego (oczywiście nie mam na celu obrażania twojego faceta), mój też lubi w to zagrać - dla mnie to gra dla niemyślących, podstarzałych pijaczków. Przecież w to się nie wygrywa.

Mój też jeździ moim samochodem i nie poczuwa się do dokładania kasy do niego. Kiedyś próbowałam mu to powiedzieć, nawet mówiłam wprost, na chwilę poskutkowało, pozniej znow jezdził na mój koszt, więcej nic nie mówiłam, bo po pierwsze jakoś mi głupio (chyba nie powinno??) a poza tym skoro i tak nie dociera, to po co mam tracic nerwy na tłumaczenie.

Co do pretensji o wyjścia.... U mnie to samo, zawsze kończy się to awanturą, też bez wyzywania, ale normalnego mężczyzny chyba nie powinno martwić, że jego kobieta chce iść na babskie ploty lub na basen, siłownię, gdziekolwiek? Hmm wg mnie kolejny toksyczny aspekt związku.

Stosunki z matką mojego faceta też złe - opisywałam to w innym związku, generalnie brak szacunku.

Ojciec zmarł, hazardzista, długi itp.

Często słyszę historie, w których oczywistą winną jest kobieta...Nie będę komentować, według mnie nie jest to oczywiste smile

Obiecywanie zmian, moje poczucie winy po pozostawieniu kochającego mężczyzny, który swoje obietnice opowiada wszystkim dookoła, a ja zła nie chcę mu uwierzyć. Ale że ich nie spełnia to już wiem tylko ja smile


Jak tak czytam co piszesz, to jest dla mnie dość oczywista toksyczność tego związku, ale będąc w podobnym również nie wiem co robić i co jest słuszne.

5

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje
martka88 napisał/a:

...Mój też jeździ moim samochodem i nie poczuwa się do dokładania kasy do niego. Kiedyś próbowałam mu to powiedzieć, nawet mówiłam wprost, na chwilę poskutkowało, pozniej znow jezdził na mój koszt, więcej nic nie mówiłam, bo po pierwsze jakoś mi głupio...
Co do pretensji o wyjścia.... U mnie to samo, zawsze kończy się to awanturą, też bez wyzywania, ale normalnego mężczyzny chyba nie powinno martwić, że jego kobieta chce iść na babskie ploty lub na basen, siłownię, gdziekolwiek?...
Stosunki z matką mojego faceta też złe - opisywałam to w innym związku, generalnie brak szacunku.
Jak tak czytam co piszesz, to jest dla mnie dość oczywista toksyczność tego związku, ale będąc w podobnym również nie wiem co robić i co jest słuszne.

Wszystko zależy, Drogie Panie od tego jak się czujemy "z tym czymś" w związku. Jeśli to po nas spływa, nie robi wrażenia i nie wpływa na samopoczucie, samoocenę itp - jest ok, czyli związek nie jest - w naszym odczuciu toksyczny. Bo albo uznajemy zachowania - według innych nienormalne i chore - dla nas za "normalne", albo tak mało nam na związku zależy, że olewająco to traktujemy, albo jesteśmy tak ...gruboskórni, że żadna zadra, szpila nas nie uraża i nie przeszkadza tkwić w takim związku smile
Cóż, mało jednak takich osób i większość niestety ma czasem/często/zawsze wrażenie, ze w takim "toksycznym" związku JEDNAK tkwi. Tak, jak Autorka smile
Myślę, że to, co opisała - to jednak toksyczność. Już nawet przez sam fakt, ze takie relacje ją ...zatruwają.
Co prawda - miałbym małe uwagi, bo niektóre sprawy są trochę niedopowiedziane, ale...
Kwestia kasy (korzystanie z auta, opłat itp) - fakt, to trochę ...niezręczne dopominać się zwrotu i jakieś ...małostkowe. Ale jeśli druga strona korzysta "bez krępacji" - wypada to poruszać i nawet ukrócić w przypadku bezczelnego nadużywania, no sorry smile
Co do samotnych wyjść "na basen". Ok, kwestia ustaleń, zaufania... Bo równie dobrze - martka88 - można uznać, że żaden "normalny mężczyzna" nie będzie obojętnie patrzył gdy jego partnerka samotnie wychodzi "gdziekolwiek" smile
Kwestia relacji z matką, czy - w przypadku kobiety - z ojcem, z domu rodzinnego... Cóż, z własnych obserwacji potwierdzam: często to zapowiedź tego, co nas czeka.
Mnie zaintrygowały enigmatyczne słowa Autorki wątku: "Wydostaję się, bo kto inny ofiaruje mi wsparcie".
Jak rozumiem, tkwiłaś w tym "toksycznym" związku do czasu, aż nie pojawił się ktoś inny/lepszy/nietoksyczny? smile

6

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

kosmiczny nick- Jak rozumiem, tkwiłaś w tym "toksycznym" związku do czasu, aż nie pojawił się ktoś inny/lepszy/nietoksyczny? smile
>> zadrwiłam tu z samej siebie, bo inaczej jak ktoś mówi dość i zostaje sam. Ja powiedziałam dość gdy miałam inną "deskę ratunku". Tchórzliwość? Strach? Choroba? Nie wiem. Jestem jednak znowu w punkcie wyjścia. Mam do wyboru zaakceptować pewne fakty, lub zrozumieć toksyczność lub nietoksyczność swojej relacji. Stąd post.

7

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Czy ktoś jeszcze może pomóc mi ocenić ten mój związek? Analiza kończy się u mnie zawsze inaczej, ja już nie potrafię sama ocenić swojej sytuacji.

8

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Tak, jesteś w toksycznym związku. Facet Tobą rządzi i wie, że może z Tobą zrobić wszystko, bo Ty i tak do niego wrócisz. Ten Twój facecik to po prostu zbiorowisko wielu różnych wad. Z niektórymi można żyć, pewne cechy można w sobie zmienić (ale Twój facet musiałby CHCIEĆ pracować nad sobą, a nigdy nie zechce, bo po co się starać? Ty i tak go nie zostawisz), ale wszystko razem to po prostu alarm, żeby natychmiast uciekać.

I nie rozumiem, co to znaczy, że boisz się być sama? Co w tym takiego strasznego? Przecież i tak nie jesteś w związku pełnym miłości. Wolisz być obrażana, ograniczana, pozwalać, żeby robił Ci wiochę przy rodzinie i obcych ludziach - niż żyć spokojnie i robić to na co masz ochotę, bez stresu, że chłopaczkowi coś odwali?

"Co do samotnych wyjść "na basen". Ok, kwestia ustaleń, zaufania... Bo równie dobrze - martka88 - można uznać, że żaden "normalny mężczyzna" nie będzie obojętnie patrzył gdy jego partnerka samotnie wychodzi "gdziekolwiek" "
Haha, Kosmiczny Nick smile Dobrze, że napisałeś "normalny mężczyzna" w cudzysłowiu, bo faktycznie tylko "normalny mężczyzna" może ograniczać partnerkę i zmuszać ją, żeby nie robiła kroku bez niego.
Związek to nie ograniczenie ani zostanie rodzeństwem syjamskim. To przecież oczywista oczywistość.

Autorko, daj sobie spokój z tym kolesiem. On nie jest dla Ciebie wsparciem, manipuluje Tobą. Naucz się być sama i postaraj się polubić siebie. Bo chyba za bardzo siebie nie lubisz, co? W przeciwnym razie nie wchodziłabyś w tak poniżające relacje. Popracuj nad sobą, żebyś więcej nie dawała sobie wchodzić na głowę.

Aha, mężczyzna nie musi bić, pić i wyzywać od k... i szmat, żeby związek był kiepski. Potrzeba dużo, dużo więcej, żeby związek był udany.

Pozdrawiam i dużo siły życzę smile

9

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Igriana- dziękuje za Twoją opinię. Jeśli mogę chciałabym dać trochę upustu moim wątpliwością. Chodzi o to, że świadomie wyłapałam rzeczy negatywne, ale to działo się przez 7 lat. Czy w Waszych związkach partner nie popełniał błędów?

No i patrzcie na mnie. Co by nie było ja odeszłam do innego. Gdyby jego wątek pojawił się na tym forum wyglądałby pewnie następująco:

"Ona wyprowadziła się do innego, ja przez te miesiące byłem wrakiem człowieka, schudłem 20 kg, ale nie wyobrażałem sobie życia bez niej. Wszyscy mówil, bym dał sobie spokój ja jednak byłem na to ślepy i chciałem z nią być" brzmi drastycznie i wzbudza współczucie, prawda? Nie pisałby o tym, że traktował mnie jak nicość, nie wspomniałby, że moje pół roku stawania na nogi po chorobie nie pomógł mi. Wpadłam w tę g..wno po przeczytaniu smsków u jego koleżanki.

Właśnie wszystkie historie na tym forum mają też drugie dno, a ja nie chcę bazować na moim odczuciach tylko na prawdzie. Nawet jeśli ma boleć właśnie mnie. Trudno. Pogodzę się z faktem że popełniam błędy, tylko muszę to zrozumieć, bo zgubiłam się. 

Spróbowaliśmy drugi raz, ja zostawiłam dobrego człowieka w imię jego starań. Udało mu się. Nie było jednak dobrze nawet przez chwilę. Rozumiałam, że on też miał ciężko przez ten czas. Znów był alkohol, kłótnie i ten brak szacunku do mnie. Nie on mnie nie wyzywał nigdy, ale to działo się inaczej. No i tak pół roku do teraz. Zachowania głównie deprecjonujące moją wartość. Wspólny wyjazd, później jego odmowa (pod wpływem) powrotu ze mną, na drugi dzień pytanie co tam, jak tam, stworzył sobie alternatywną rzeczywistość bo w pracy przedstawił się tak jak w moim wcześniejszym cytacie i wszyscy go tam traktowali jako poszkodowanego przez bardzo złą kobietę.

Co jakiś czas teksty w stylu "X mówi bym do ciebie nie wracał", "Y- też mi odradza powrót, zrobiłaś coś na studiach że ma o tobie takie zdanie", "sama sp... ten związek bo poszłaś się p...rzyć z innym",

Odchodząc od niego podejmowałam świadomą decyzję, wiedziałam, że koniec znaczy koniec, a nie otwartą furtkę powrotną. Coż to on mówił, że wszystko zrozumiał, że chce o mnie walczyć, że się nie podda, bo wie że warto. Tak, wtedy nie byłam tą ladacznicą? Ja naprawdę myślałam, ze on to zrozumiał.

10

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

:-(

11

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Ok, myślałaś, że on to zrozumiał, ale nie zrozumiał.

Widzisz to i co????

Poza tym odejście do innego nie jest rozwiązaniem.

Najpierw musisz sobie poukładać wszystko w głowie, a dopiero potem zaczynać nowy związek.

Ja byłam w związku z toksyczną zazdrością z jego strony i po rozstaniu długo byłam sama, bo tego potrzebowałam.

Odpowiadając na Twoje pytanie: oczywiście, że każdy człowiek popełnia błędy. Ale popełnienie błędu, a celowe emocjonalne niszczenie drugiej osoby to są dwie różne rzeczy.

12

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Kobieto, ten facet Ci wodę z mózgu robi! To jest toksyczność na maksa.

Mówisz, że każdy popełnia błędy i ma jakieś wady. No, niby tak, ale przepraszam, do tego klasyfikuje się niepozmywanie naczyń po obiedzie, pedanteria, nerwowość w czasie miesiączki czy brak ochoty na seks bo w pracy jest stres, ALE NIE systematyczne poniżanie, manipulacja, brak szacunku, ograniczanie! TO NIE SA WADY, TO JEST PATOLOGIA. Polecam wiać od tego typa jak najdalej.

13

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Masajko,

Widzisz to i co ?

I piszę na forum, bo ja już nie umiem oceniać tej sytuacji.
Tak, święta racja powinno się odczekać. Wiem, choć mam z tym problem.

Beyondblackie- dziękuje za komentarz. No fakt, że moje granice nie istnieją stąd mogę do wad dodawać akty patologii. Muszę zbudować się na nowo, dlatego chcę kontaktu z Wami. Osobami żyjącymi w normalnych "zdrowych" związkach.

Ja nie wiem, co znaczy przyjaźń z partnerem. Nie wiem jak powinno wyglądać wsparcie. Nie wiem wielu rzeczy. Może nawet w jakimś stopniu to mam, ale nie zauważam.

Czasami czuję, że zwariowałam. Słuchajcie ja skończyłam kierunek techniczny na politechnice, nie jestem głupia. Pracuję, a w pracy jestem doceniana. No, a tego nie rozumiem!!!

14 Ostatnio edytowany przez masajka (2014-01-22 14:53:49)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Mojeleki

a jak wyglądały Twoje inne związki?????

Myślę, że doskonale oceniasz sytuację i stąd Twój post.

15

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Właśnie w poprzednim długim związku, miałam swoje przekonania i mogłam żyć po swojemu. Na koniec nam się nie układało, ale nie czułam się taka nieswoja jak teraz. 7lat, długi czas, wiec mój mózg już jest spaczony. Boję się że jestem przewrażliwiona na swoim punkcie i że tak naprawdę nie on jest tym złym tylko ja. Nie bije, nie wyzywa od dz..ek, aaaaaaaa!


No właśnie nie wiem czy dobrze. Bo tak jakby nie czuję, że dobrze oceniam, bo w ogóle tego nie czuję. Chcę jechać do niego, żeby nie miał pretensji, a nie bo sprawia mi to przyjemność. Obwiniam się, za te odczucie, że nie umiem czuć się przy nim bezpieczna.

16

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Nie chcę już bliskości z nim, bo czuję się wykorzystywana. Mam, żal o to do siebie, bo przecież partnerka powinna chcieć swojego mężczyzny.

On mówi, że chce dzieci, ślub. Nie mam obaw o macierzyństwo ale jakoś z nim nie wyobrażam tego sobie. Mam żal do siebie.

17

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

nie bije, nie wyzywa- to super!

ale też:

nie szanuje, nie wspiera, nie rozumie, nie czujesz się bezpiecznie, nie czujesz się kochana

18 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-01-22 15:59:15)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Wiesz, to, że nie bije i nie wyzywa to nie są żadne zalety. To są podstawy normalnego zachowania, które każdy człowiek posiadać powinien. On Ci łaski nie robi tym, że Cię nie adresuje per "szmata" albo "k***a".

To, że sobie nie wyobrażasz mienia z nim dzieci jest właśnie bardzo dobrą wskazówką na to, że nie powinnaś trwać w tym związku. I nie daj się palantowi manipulować poczuciem winy. On jakoś go nie ma, kiedy zachowuje się jak samolubny dupek.

19

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

@mojeleki

Ja też nie wyobrażam sobie dzieci z moim;) To chyba wystarczający powód, aby dalej tego nie ciągnąć.

Poczucie winy też towarzyszy mi cały czas, na początku tak nie było, w sumie od niedawna tak mam, jakieś 0,5 roku. Nie mogę się go pozbyć i już tak się pogubiłam, że chciałabym aby ktoś ocenił czy faktycznie jestem taka winna tych wszystkich kłótni i nieporozumień, bo rozsądek resztkami sił szepcze, że niee, że przecież chciałaś dobrze, a może przelanych łez świadczy o tym, że to on nie do końca się starał. A on ciągle mi mówi, że wszystko to moja wina, więc w końcu w to uwierzyłam.

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-01-22 17:18:50)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Może warto poszukać pomocy doświadczonego terapeuty, sama byłam w toksycznym związku i w trakcie terapii u spam dowiedziałam się dlaczego, w ogóle miałam tendencje do trwania w związkach, które nie rokowały.

21

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Ja mam mieć psychologa od marca, więc trochę jeszcze czasu minie.

22

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

To nie przypadek, że zastanawiasz się nad toksycznością związku wink Ktoś, kto zyje w "normalnym" zwiazku nie ma takich podejrzeń. Z pewnością terapia jest Ci potrzebna, nie rozpoznajesz tego, co normalne, a co nie. Nie potrafisz być sama, nie wiem, jakie Twoje przekonania za tym idą i jaki lęk. Takie sprawy trzeba sobie pozałatwiać, by co rusz nie ładować się w kolejny wyniszczający związkek. Zmiana wtedy jest tylko na poziomie pozornym, inna osoba, trochę inne zachowania, ale nie ma zmiany na głębszym poziomie. Twój facet to dda, jest synem alkoholika, a więc jest zaburzony, od kogo miał się dowiedzieć, jak być w normalnym związku, skoro miał takie wzorce? Poza tym, ma skłonność do kompulsywnych zachowań, hazard, popijanie, pewnie też kontakt z koleżanką z pracy daje mu fajny haj. Masz poczucie winy, myślisz, że sama sobie to zrobiłaś? Nie, to szantażyki emocjonalne.
Powiem tak, jak dla mnie jesteś w toksycznym związku z przemocą emocjonalną. Ten problem, wchodzenia w takie związki załatwisz sobie na terapii.

23 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-01-23 11:05:38)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Autorko, a po co az tak bardzo skupiac sie na nazywaniu zwiazku?? Toksyczny, patologiczny, niewystarczajacy, marny, byle jaki.. czy nie wszystko jedno jak go nazwiemy?

Najwazniejsze, jak Ty sie czujesz w takim zwiazku. Ty jestes najwazniejsza i Twoje odczucia. Jesli z drugim czlowiekiem czujesz sie zle, to znaczy, ze Ci nie odpowiada i nalezy to zmienic.

24

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Oj tak, ale wiadomo psychoterapia to proces długotrwały. No ale przynajmniej coś w tym celu robię, więc ok.

Strasznie się męczę swoimi wątpliwościami, strasznie się męczę analizą i stąd moje posty.
W sumie nie widzę wśród swoich znajomych związków udanych i stąd moje obawy. Jeśli oni akceptują takie negatywy to czemu ja nie mogę.

25

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Pewnie - psychoterapia trochę potrwa, ale masz całe życie przed sobą, więc warto o siebie zawalczyć.

Ty nie widzisz wśród znajomych szczęśliwych związków, ale czy oni to potwierdzają, że są nieszczęśliwi?? Bo kłótnie zdarzają się w każdym związku, tak samo gorsze chwile. Może Ty widzisz tylko te negatywy u znajomych?

26

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

AH, może tak właśnie jest. Może jestem zbyt surowa w swych osądach. ;-(

27

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Nie miałam na myśli, że zbyt surowa, a raczej to, że Twój związek nie jest szczęśliwy , Ty nie jesteś szczęśliwa i tak też postrzegasz inne pary. Albo doszukujesz się negatywów, żeby usprawiedliwić swój związek. Po prostu jak człowiek jest smutny, to wszędzie widzi smutnych ludzi, rozumiesz, co mam na myśli?

28

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Zmęczona jestem. Mętlik myśli w głowie i brak wyjścia z sytuacji doprowadzają mnie do zniechęcenia. Chcę zniknąć i tak właśnie to wygląda.

Najpiękniej w świecie byłoby mieć partnera przyjaciela. Żebym mogła powiedzieć coś np. męczy mnie ten alkohol i usłyszłabym "Kochanie w takim razie będziemy inaczej spędzali czas". Chciałabym usłyszeć " Jesteś wspaniałą osobą i kocham Cię. eh ;-(

29

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Ale to jest jak najbardziej możliwe, abyś miała partnera, który byłby przyjacielem, który kochałby Cię, wspierał i rozumiał.

Jak najbardziej możliwe, tyle, że nie z tym człowiekiem, z którym obecnie jesteś.

Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, a z tej to nawet proste wyjście- odejść.

30

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Jak najbardziej jest mozliwe, by partner byl przyjacielem - wg mnie to podstawa dlugoterminowego, udanego zwiazku.

Jesli nie masz sil odejsc, sprobuj Ty przejac inicjatywe i powiedziec - "kochanie, meczy mnie ten alkohol, spedzmy ten czas inaczej". Zostaw mu wybor - idzie z Tobą czy pije dalej.

31

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

No więc dziś upiekłam ciasto. On przyrządził salatki i rozpoczynamy urodziny. Goście się zejdą niedlugo. Szkoda że nie ma ciepłych slów. No ale kłótni też nie.

32

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Urodziny zakończone. Ja w moim domu. Patrzyłam na to jak wyciąga do tańca inne. No, moje znajome, więc trudno tu mówić o tym że czegoś bym się obawiała, ale chodzi o fakt. Żal mi go było. Rano próby zbliżenia. No ale ja nie mogę. To u mnie idzie razem z miłością, nie potrafię robić tego mechanicznie. Później rozmowa, że on już tak nie daje rady, że przez to że odeszłam wszytsko się popsuło. Powiedział, że czuje ze spada na dno i że zawsze będzie mnie kochał, ale już nie chce dalej tego ciągnąć.

;-(
Jedna część mnie mówi, że to lepiej dla nas obojga.
Druga krzyczy, że powinnam jeszcze walczyć. Że uda się nam być razem.

Tym właśnie akcentem, życzę forumowiczom więcej szczęścia i mądrości zyciowej, niż mam ja.

33

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Kochana, rozstanie z tym typem, to najlepsze rozwiązanie. Poboli, pogruchota po kościach, ale za parę miesięcy będziesz szczęśliwa, że tak się stało.

Trzymam kciuki!

34

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Mojeleki

posłuchaj tej swojej części, która mówi, że lepiej się rozstać.

Uwierz, że bez niego będzie Ci lepiej, zaczniesz żyć, uśmiechać, się, , nauczysz się doceniać siebie. Pewnie, że nie od razu, ale z każdym dniem będzie lepiej.

Zawalcz o siebie i nie rezygnuj z wizyty u psychologa.

Jak wygląda teraz sytuacja między Wami?? A czyje to były urodziny??

35

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Jego. Świetnie przyrządził jedzenie, ja też się dobrze spisałam z ciastem i sprzątaniem, ale oboje poruszamy się od siebie oddaleni emocjonalnie. Ten jego cyrk w stosunku do tych kobiet pewnie był mi na złość, lub z desperacji, lub już sam nie wie po co.

Moim zdaniem, powinien wziąć się w garść i jeśli chce być ze mną to nie robić z siebie ofiary tylko podejść do tego dojrzale, ale nie to ja powinnam wszystko ogarnąć, żeby on był zadowolony. Bije się dziewczęta z myślami, ale póki co mieszkam u siebie i czekam na psychologa z utęsknieniem. Mogłabym się do niego przeprowadzić, ale wtedy jeszcze bardziej bym się w tym wszystkim pogubiła. Ja jestem na lekach, mam problem z emocjami (spadki nastroju, bóle głowy, napięcie) i nie mogę liczyć na jakieś dojrzałe zachowanie z jego strony w stylu "pomogę ci słońce, nie możesz się teraz denerwować" tylko znowu chodzi o niego.

;-(

Pozdrawiam w ten poniedziałkowy poranek.

36

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Przeprowadzka do niego to najgorszy sceniariusz. Uporzadkuj najpierw swoje sprawy i poukladaj sobie w glowie i we wlasnym zyciu. Wiadomo, takie rozwiazanie kusi, bo daje pozory wiekszej blizskosci, ale to tylko pozory - teraz chyba najlepszy moment, bo powiedziec stop.

Dasz rade, zobaczysz.

37

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje
Benita72 napisał/a:

Przeprowadzka do niego to najgorszy sceniariusz...

Zgadza się. Bo wówczas wszystkie opisane problemy i negatywne doznania Autorka odczuje ze zwielokrotnioną siłą. W sumie może i taka decyzja (przeprowadzka by być 24h/dobę) szybciej skłoniłaby Autorkę do podjęcia radykalnej decyzji, bo wówczas poczułaby na własnej skórze wszystko i nie miałaby odpoczynków by odetchnąć i znów nabierać wątpliwości? Ale to byłaby ostra jazda...
Wypada mimo wszystko  - w przypadku innych żyjących w takich związkach - tylko ...zazdrościć, że ma możliwość odsuwania się, ma własną oazę, do której może uciec, gdy ma "dość" tego typa...

38

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

kosmiczny nick- świetne określenie "oaza spokoju" w sumie to tak po części jest. Jednak i tak psychicznie jestem od tego związku zależna. Oboje jesteśmy toksycznie w tym uwikłani. No ale biorę się za siebie, bo tak powinnam i tak zrobię, ale ciągle jestem przepełniana tą toksycznością. Potrzebuję wytrwać z Wami do psychoterapii, a to jeszcze 3 tygodnie.

39

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Benita72- próbuję już układać ale topię się w poczuciu winy, może psycholog pomoże mi zrozumieć, że pewnych rzeczy nie ma możliwości zmienić. No może też będzie tak, że on jest taki przez moją toksyczność.

40

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

A jaka jest Twoja toksyczność????!!!!

Bo jak na razie ja zauważyłam tylko jego toksyczność. Owszem Ty jesteś uzależniona od niego i może to miałaś na myśli.

P.S.nie martw się , wytrwamy z Tobą do terapii:)

41

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Nie wiem właśnie. Dlaczego ja jestem toksyczna?
bo teraz nie daje mu bliskości
unikam go,
a z drugiej strony nie powiedziałam mu, że to koniec
mój strach jest więc moją toksycznością

42

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

To  naturalne, że nie chcesz z nim bliskości po tym, jak Cię traktuje. Nie obwiniaj się za to.

Co musiałoby się stać, żebyś odeszła? Dlaczego się boisz? Czego?

43 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-01-29 11:20:41)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje
mojeleki napisał/a:

kosmiczny nick- świetne określenie "oaza spokoju" w sumie to tak po części jest. Jednak i tak psychicznie jestem od tego związku zależna. Oboje jesteśmy toksycznie w tym uwikłani. No ale biorę się za siebie, bo tak powinnam i tak zrobię, ale ciągle jestem przepełniana tą toksycznością. Potrzebuję wytrwać z Wami do psychoterapii, a to jeszcze 3 tygodnie.

Pisz, to pomaga w chwilach zwatpienia. Trzy tygodnie to niedlugo, potem znajdziesz sie w bezpiecznych rekach  Najwazniejsze, ze rozumiesz, ze czeka Cie praca nad sobą, nie partnerem np, by sie zmienil - to bardzo duzo i wierze, ze Ci sie uda.

Dobry terapeuta pomoze Ci sie uporac z poczuciem winy - jesli moge Ci poradzic, - nie zapętlaj sie teraz doszukiwaniem sie u siebie toksycznosci, w tym momencie to bez znaczenia i nie do rozwiazania na dzis. Zadanie na dzis - zadbanie o siebie smile

44

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

masajka- Nie wiem, chyba musiałby zrobić coś takiego EWIDENTNIE TOKSYCZNEGO: zacząć mnie wyzywać, użyć siły, zdradzić... wtedy to takie "książkowe" toksyczności... i łatwo je zdefiniować i odrzucić. No, ale on jest perfekcyjny w nieprzekraczaniu pewnych granic.
Benita72- oj tak, świadoma tego jestem. No i będę z tą psycholog pracowała, chcę odrzucić konflikty wewnętrzne, które narosły WOJEN WEWNĘTRZNYCH. Ja dobra kontra ja zła, ale widzicie ja nie ufam ni jednej teorii ni drugiej. Czuć trochę zaburzenie osobowości.

45 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-01-29 12:08:16)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Rozwiazanie tych konfliktow zajmie Ci troche czasu, bo wojna z samym soba jest najtrudniejsza do "spacyfikowania", - ale wielką ulgą i nagrodą dla siebie jest uzyskany w ten sposob spokoj wewnetrzny.

Nie oceniaj sie wg kryterium "dobra-zla", ani tym bardziej nie stawiaj sama sobie diagnoz, - nie zabieraj roboty terapeutce wink -wiem, ze to kusi, bo stwarza pozory kontroli sytuacji wink - za to podejdz do siebie z odrobiną wyrozumialosci smile Wiem, ze to trudne, - sama przez to przechodzilam.

46

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Mojeleki

ktoś tu już to napisał, a ja powtórzę, nie jest najważniejsze definiowanie, czy coś jest toksyczne, czy nie.

Najważniejsze, jak Ty się czujesz w związku. Związek nie musi być toksyczny, żeby ludzie się rozstali.

Skoro jesteś nieszczęśliwa, a Twój partner  nic sobie z tego nie robi, nie chce wspólnie popracować nad Waszym związkiem, to jaką widzisz dla Was przyszłość???

Skup się na sobie, tak jak napisała Benita, wsłuchaj się w siebie, zapytaj siebie , czego chcesz, jak sobie wyobrażasz swoje życie za 5 czy 10 lat???? Teraz powinnaś być dla siebie najważniejsza, nie on, nie jego emocje, tylko Ty. To na sobie powinnaś się skupić.

47

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Ja za 10 lat? Marzenia to ja zdrowa kochająca i kochana.
nienawidzę siebie za to że te długie lata byly na nic, ze nie stworzylam rodziny, ze nie mogę być emocjonalnie blisko mojego partnera. Może w swój chory sposób stworzyłam te maszynę piekielną ktora wyniszcza i mnie i jego. Jak spojrzę na kobiety mojej rodziny to widzę same nieszczęścia. Jedna z muzułmaninem, siostra zostala zdradzona, mama prawie zdradzona kilka razy (próby nawiązania związków sponsoringowych, babcia wdowa po alkoholiku awanturniku. I wszystkie żyją z nimi dalej, one potrafią a ja?

48

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Ale widzisz, w tym rzecz - czy one potrafia? (zyc z mezczyznami, ktorzy je zle traktuja) czy wlasnie NIE potrafią - od nich odejsc... i zyc inaczej.

Mozna to widziec albo jako siłe (jak Ty to widzisz teraz), albo jako wielką słabosc, - zobaczyc to pomaga terapia.

49

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Mam nadzieje, że masz rację.
Dzis dowiedziałam się że ponoc był z inną na spotkaniu u pewnych znajomych. Sam mi powiedział że tam się wybiera, jednak sam. No i koleżanka napisała, że "był ze swoją dziewczyną? ". Oczywiście zainteresowany się wypiera i mowi że ta znajoma chciała mi zrobić po złości pisząc takie rzeczy wyssane z palca. Wiecie co? Nie mam do niego żalu, to bardzo ciężkie jak teraz się nam układa. Z resztą czuję, że zasłużyłam odchodząc wcześniej do innego.
Męczące jest jednak to że pisze żebym przyjechała (wczoraj), jak jeszcze nie miałam takich niusów. Mówi że kocha, ale że ja nie chcę ślubu i dziecka.

:-(

50 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-02-06 00:32:44)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

rownież bylam w toksycznym zwiazku, moj facet mnie był i poniżał. kochałam go więc wybaczałam bo za każdym razem przychodził z kwiatami i mówił ''przepraszam'' byłam od niego uzależniona, ponieważ nie pracuję i on mówił mi, że do niczego się nie nadaję. w końcu udało mi się od niego odciąć. ale nie mogę zostawić dziecka i iść do pracy, ponieważ jest jeszcze malutkie. znalazłam stronkę spam, i chyba się zarejestruję, będę zarabiać jak mała będzie ucinać sobie drzemki. smile nie dajcie się swoim facetom! zawsze można znaleźć wyjście z takiej sytuacji.

51

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje
mojeleki napisał/a:

Ja za 10 lat? Marzenia to ja zdrowa kochająca i kochana.
nienawidzę siebie za to że te długie lata byly na nic, ze nie stworzylam rodziny, ze nie mogę być emocjonalnie blisko mojego partnera. Może w swój chory sposób stworzyłam te maszynę piekielną ktora wyniszcza i mnie i jego. Jak spojrzę na kobiety mojej rodziny to widzę same nieszczęścia. Jedna z muzułmaninem, siostra zostala zdradzona, mama prawie zdradzona kilka razy (próby nawiązania związków sponsoringowych, babcia wdowa po alkoholiku awanturniku. I wszystkie żyją z nimi dalej, one potrafią a ja?

Ciągle się obwiniasz o wszystko:(..... mam nadzieję, że terapia pomoże Ci zrozumieć, że tak nie można.

Jak się czujesz? Jak wygląda obecnie sytuacja między Wami? Wyjaśniliście to jego przyjście z inną na spotkanie??

52

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Mojeleki

i co słychać?

53

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

masajka- hej,
Nie pisałam, bo nie chcę nikogo zanudzać. kolejna sfrustrowana pannica niepotrafiąca wziąć swojego życia w ryzy. Co u mnie? Zaznaczę że od roku nie mieszkamy razem. No i w piątek, zaprosił mnie na sushi. Nie przyjęłam zaproszenia, gdyż miałam się spotkać z siostrą. Na co on, bez powiadomienia mnie zabrał swoją koleżankę na wknd do swojej miejscowości. Nie odbierał moich telefonów tłumacząc się że nie z powodu jej (bo się przecież tylko przyjaźnią) tylko ze złości na to że nie miałam dla niego czasu w piątek.
I tak do poniedziałku sobie siedzieli, a w pn "chcesz się spotkać?", następny dzień to samo. Telefony, maile i pretensje DO MNIE. "To są skutki tego jak się zachowujesz".

Do terapii tydzień, ale wiadomo efekty będą później. Mam nadzieje, ze wytrzymam.

54

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

HEJ:)

Nie zanudzasz nikogo, jeśli tylko masz potrzebę pisania to pisz.

To dobrze, że terapia już niedługo, ale największą robotę i tak sama będziesz musiała wykonać. Psycholog nie podejmie za Ciebie decyzji, nie zrobi porządku w Twoim życiu. Pomoże Ci pewne rzeczy zrozumieć.

A Twój chłopak manipuluje Tobą,  nie dostał tego, czego chciał, to musi Cię ukarać. Dlaczego na to pozwalasz??

55

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Ja nie widzę manipulacji, ja tego nie rozumiem. Organizm się buntuje, czuję że nie chcę, ale nie rozumiem dlaczego. Generalnie to fakt, że nie miałam czasu i czuję się z tego powodu winna.

Jestem winna, bo nie chcę z nim być. Jestem winna, bo nie mogę go kochać. Bo nie czuję się przy nim bezpieczna.

56

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Nie jesteś winna!!! Tak bywa, że ludzie nie chcą z kimś być, nawet w normalnych związkach, coś się wypala, kończy. A w Twoim przypadku jest zrozumiałe, że nie chcesz z nim być, po tym jak Cię traktuje. Przecież to nie Twoja wina, że nie czujesz się z nim bezpiecznie, a jego.

Dlaczego nie słuchasz siebie? już nawet organizm się buntuje.

A jego manipulacja działa bardzo dobrze, masz wyrzuty sumienia, że nie miałaś czasu, a przecież masz prawo spotkać się z siostrą, przyjaciółką, kimkolwiek innym, nie jesteś jego własnością i nie musisz lecieć na każde jego skinienie.

57 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2014-02-12 12:56:45)

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje
mojeleki napisał/a:

Organizm się buntuje, czuję że nie chcę, ale nie rozumiem dlaczego. .

Na tym etapie nie musisz rozumiec. Czujesz, ze nie chcesz. Po prostu nie chcesz. Powiedz to sobie, i powtarzaj zawsze, kiedy dopadna Cie watpliwosci. Sluchaj siebie.


Daj sobie prawo nie chciec. Masz prawo np  spedzic kawalek czasu bez Twojego chlopaka. Masz prawo dobrze sie bawic bez niego. I co jeszcze... Nie staraj sie "rozumiec" manipulacji i rozkladac jej na czynniki pierwsze, bo to tylko pociagnie odwinianie, - albo jego albo siebie. Przyjdzie czas, ze ją poczujesz i bedziesz umiala sie przed nia bronic.
Nie masz tez obowiazku kochac. Powiedz to sobie takze - w tym momencie nie kocham nikogo, tak sie zlozylo. Ale moze sie naucze smile

Tak sobie powtarzaj, bo to strategiczny moment.

58

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Moja mama zawsze używała poczucia winy i ja to traktuje jako coś naturalnego. Niestety.
Wiem teoretycznie jak wygląda manipulacja, ale nie czuję tych zasadności w ogóle.

Skoro ja wychowana zostałam w takich warunkach, być może sama mam wiele toksyczności wyuczonej. Nie wiem i tu jest mój problem. Staram się być dobrym człowiekiem, ale nie wiem kim jestem w rzeczywistości. Nie bez powodu przy zaburzeniach emocjonalnych mówi się o zaburzeniach osobowości.

Dziękuje Benita i Masajka, za uwagę.

59

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

No i minęly już 3 spotkania z Pani psycholog, ale jestem świadoma że to dopiero początek. To coś co mnie blokuje na zdrowe odczytywanie rzeczywistości jest bardzo ukryte. Podczas spotkań, często wyłapywano moje twierdzenia "bo inni żyją w takich związkach" i korygowano bym myślała o sobie.
Ja gdy tylko padało twierdzenie, że może mój partner zachowuje się w zły sposób, zaraz zastanawiałam się czy nie powiedziałam czegoś zbyt mocno, skoro ona myśli że on zachowuje się źle.

A teraz trochę z życia. Nie mieszkamy razem i nie spaliśmy ze sobą od 5m-cy, ja nie chciałam. Brak kontaktu na płaszczyźnie emocji nie pozwala mi się do niego zbliżyć. Wyrzuca mi to dość ostro za każdym razem. No, ale ja rozumiem że biologia człowieka jest taka, że tego nie przeskoczysz.
On uważa że rozwiązaniem sytuacji jest ponowne zamieszkanie w moim domu rodzinnym i zrobienie dziecka. On już nie ma czasu i chce mieć rodzinę.

Jak się widzimy sami, siedzimy przed telewizorem i czuję się jakbyśmy byli zupełnie obcy.

Ma zalety: potrafi ugotować pyszne jedzenie, jest śmieszny w towarzystwie, skończył prestiżowe studia i ma stabilną pracę. Lubi naturę jak ja.
Ma wady: Jest niedostępny emocjonalnie (mówi że kocha, ale tego w ogóle się nie czuje), ma częste napady złości (potrafi wyjść z samochodu jak go podworzę i trzasnąć drzwiami bez do widzenia, bo zajechałam do sklepu a on się spieszył i innych powodów, że nie było seksu itd. itp), ma inne poglądy, nie troszczy się, nie jest ciepły, pije dość często (każdy dzień wknd, ale nie zatacza się, choć często robi głupie rzeczy jak wyciąganie innych koleżanek na siłe do tańca, zdejmowanie koszulki, czy szukanie kolejnej imprezy).

Moja droga do zrozumienia związku będzie wiec dłuuuuga.

60

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

mojeleki, Twój facet zachowuje się typowo - wie, ze chcesz od niego się uniezaleznic lub nawet odejść, wiec probuje Cie związać dzieckiem i wspólnym zamieszkaniem. To jego metoda "uwiązania Cie" do siebie. Nie daj się.

To samo ze zbliżeniami fiz - nie rob nic, na co nie masz ochoty. I nie daj sobie wmowic winy.

Caly czas trzymam kciuki - jesteś warta dobrego zycia, walcz smile

61

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Benita72- jesteś psychologiem, lub osobą która miała z taką sytuacją do czynienia?, dziś przeczytałam jeszcze raz wszystkie Twoje posty i widzę, że jesteś pewna swoich racji.

62

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

To nie jest pewnosc racji - ja tylko pisze, jak to widze (jako obserwator z boku) i jak czuję.

Dlaczego daje sobie takie prawo, napisze Ci pozniej, ale na priv.

Ale oczywiscie kazdy moze miec swoj wlasny oglad sytuacji, chyba nikt nie ma monopolu na pelny obiektywizm.

Mimo wszystko pozdrawiam.

63

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Chyba nawet nie istnieje pełny obiektywizm ;-). Czekam na priv'a w takim razie.
Ja widzę, że nie wykształciłam sobie takiego prawa do własnej opinii. Przecież nie powinno się ludzi ranić, lepiej żeby nikt nie był na Ciebie zły, więc trzeba być bezkonfliktowym.

Nie kłócę się w pracy, a jestem doceniana za efekty. Wszyscy już chyba mieli konflikty, tylko nie ja.
Nie kłócę się z przyjaciółkami, a one między sobą już miały serie awantur i innych tego typu ekscesów.
Kłócę się jak w domu mamka przesadzi, ale i tak to nie ma sensu bo ona nigdy nie przyzna się do błędu.
Kłócę się z byłym/ obecnym- no i to też nie ma sensu, bo on nie rozumie.

64

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje
mojeleki napisał/a:

No i minęly już 3 spotkania z Pani psycholog, ale jestem świadoma że to dopiero początek. To coś co mnie blokuje na zdrowe odczytywanie rzeczywistości jest bardzo ukryte. Podczas spotkań, często wyłapywano moje twierdzenia "bo inni żyją w takich związkach" i korygowano bym myślała o sobie.
Ja gdy tylko padało twierdzenie, że może mój partner zachowuje się w zły sposób, zaraz zastanawiałam się czy nie powiedziałam czegoś zbyt mocno, skoro ona myśli że on zachowuje się źle.

A teraz trochę z życia. Nie mieszkamy razem i nie spaliśmy ze sobą od 5m-cy, ja nie chciałam. Brak kontaktu na płaszczyźnie emocji nie pozwala mi się do niego zbliżyć. Wyrzuca mi to dość ostro za każdym razem. No, ale ja rozumiem że biologia człowieka jest taka, że tego nie przeskoczysz.
On uważa że rozwiązaniem sytuacji jest ponowne zamieszkanie w moim domu rodzinnym i zrobienie dziecka. On już nie ma czasu i chce mieć rodzinę.

Jak się widzimy sami, siedzimy przed telewizorem i czuję się jakbyśmy byli zupełnie obcy.

Ma zalety: potrafi ugotować pyszne jedzenie, jest śmieszny w towarzystwie, skończył prestiżowe studia i ma stabilną pracę. Lubi naturę jak ja.
Ma wady: Jest niedostępny emocjonalnie (mówi że kocha, ale tego w ogóle się nie czuje), ma częste napady złości (potrafi wyjść z samochodu jak go podworzę i trzasnąć drzwiami bez do widzenia, bo zajechałam do sklepu a on się spieszył i innych powodów, że nie było seksu itd. itp), ma inne poglądy, nie troszczy się, nie jest ciepły, pije dość często (każdy dzień wknd, ale nie zatacza się, choć często robi głupie rzeczy jak wyciąganie innych koleżanek na siłe do tańca, zdejmowanie koszulki, czy szukanie kolejnej imprezy).

Moja droga do zrozumienia związku będzie wiec dłuuuuga.

Witaj Mojeleki

pewnie, że długa droga przed Tobą, ale najważniejsze, że już nią podążasz:).
Życzę powodzenia, siły i wytrwałości.
Wierzę w Ciebie, dasz radę !! Walcz o siebie, dla samej siebie.

65

Odp: TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Niestety, to, że ktoś wobec nas się negatywnie zachowuje, nie oznacza, że myśmy mu coś zrobili. Ludzie mają milion pobudek do wszczynania konfliktów, także, jak w przypadku Twojego chłopaka, może być to manipulacja, chęć dominacji, wyżycia się na kimś. Terapia Ci pokaże, że w życiu trzeba być asertywnym, w momencie, kiedy ktoś chce przekraczać nasze granice, bo inaczej inni włażą nam na głowę.

Posty [ 1 do 65 z 85 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » TOKSYCZNY ZWIĄZEK obawy o interpetacje

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024