Cześć dziewczyny,
Nie wiem na co cierpię, nie wiem jak to nazwać. Moją obsesją jest moja waga. Ale nie jest to typowy problem, ponieważ ja w mojej opinii jestem wciąż za chuda. Nienawidzę chudości, nie podobam się sobie chuda, nienawidzę siebie i jak chudnę to mogę nie wychodzić z domu (wychodzę, bo się zmuszam), ale najchętniej przesiedziałabym w domu. Problem w tym, że czasami w ogóle nie chce mi się jeść. Dziś mam okres, mam straszne mdłości i cokolwiek włożę do ust chce mi się wymiotować.
Ważę jakieś 56/57 kilo mam 163 cm wzrostu. Nie jestem chyba jakaś przesadnie szczupła, ale koleżanki w pracy są większe, albo mi się wydaje. Jak byłam młodsza byłam szczupła, ważyłam jakieś 48 kilo i wszyscy mówili mi, że jestem za chuda. Nie wiem, może boję się , że te czasy powrócą?
Mam 27 lat i nie mam chłopaka, nie potrafię zaakceptować swojego działa. Ważę się codziennie po kilka razy. Chciałabym jeść więcej, ale nie mogę.
Nawet nie wiem, jak nazwać tego typu problem, czy to choroba?
Proszę pomóżcie.