Prawo sobie, a ja sobie :) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Prawo sobie, a ja sobie :)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Prawo sobie, a ja sobie :)

...bo kto wymyślił, by szkło wrzucać do pojemnika innego koloru niż papier i metal?
Albo odjeżdżać na swoje miejsce wózkiem sklepowym po załadowaniu zakupów do auta, albo... parkować ten samochód między wyznaczonymi liniami na parkingach, by ktoś inny również mógł zaparkować obok?
No i coś, co mnie ostatnio wpienia: ścieżki rowerowe. Powstały u nas nowe, idealne, gładkie, na których wśród rowerzystów i rolkarzy, poruszających się w niekolidującym tempie.... zobaczyłam kilku tatusiów z wózkami, ludzi przechadzających się w niedzielnym tempie, starszą panią z pieskiem....


Jak sądzicie: z czego wynika to, że tak ciężko zastosować się ludziom w Polsce do zasad współżycia społecznego, które wprowadziłyby większy komfort ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Catwoman - bo widzisz jest ius i lex. Jak lex nie pokrywa się ius, a do tego masz brak kontroli społecznej to efekty są jakie są.

3 Ostatnio edytowany przez takijedenfacet820 (2014-01-09 21:02:07)

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)
Catwoman napisał/a:

[...]
Jak sądzicie: z czego wynika to, że tak ciężko zastosować się ludziom w Polsce do zasad współżycia społecznego, które wprowadziłyby większy komfort ?

"No bo to społeczne zasady, nie moje."
"Mnie się o zdanie nikt nie pytał."
"Nikt nie będzie mnie ograniczał."
"Ta ścieżka rowerowa to ma taką kostkę, że pani rozumie, trzęsie jak cholera i gładzej jest asfaltem."
"Bo i tak wszystko trafia ma jedną kupę, kuzyn szwagrowej teściowej wie bo mu kolega mówił"


To takie zabawne, że aż smutne.

4

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Bo nikomu się nie chce ułatwiać życia komuś obcemu smile
Ważne żeby MI było wygodnie, a reszta niech sobie radzi.

5

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)
Catwoman napisał/a:

Jak sądzicie: z czego wynika to, że tak ciężko zastosować się ludziom w Polsce do zasad współżycia społecznego, które wprowadziłyby większy komfort ?

Przypuszczam, że wciąż mamy w sobie mentalność będącą pozostałością po czasach komuny, czyli że jak coś jest wspólne, nawet społecznie użyteczne, to my możemy, a nie musimy. Mamy też bardzo silną potrzebę podkreślenia wolności jednostki - jeśli ktoś mi coś każe, to ja mu pokażę, że przecież i tak mogę po swojemu. Brakuje u nas jeszcze wypracowanych wzorców, przekonania, że to wszystko nie jest za karę ani tym bardziej przeciwko czemuś, a służy nadrzędnemu celowi.

Ja sama staram się nikomu nie utrudniać życia, czyli segreguję śmieci, samochód parkuję w sposób, który innym też pozwala zaparkować tuż obok, wózek sklepowy odprowadzam na swoje miejsce, nie chodzę po ścieżkach rowerowych, nie niszczę trwaników, śmieci wrzucam wyłącznie do kosza. Tego samego uczę i oczekuję od mojego dziecka. To nie może być tak, że ktoś sprząta psie odchody, bo ktoś inny patrzy, ale wystarczy, że mamy poczucie, że jesteśmy sami, to już nie chce nam się schylić. To wszystko - i to odczucie społecznego dobra, i odpowiedzialność, i pewien zespół zachowań - trzeba mieć po prostu w sobie.

Za to nie ukrywam, że przeciwko bzdurnym przepisom zdarza mi się buntować. Każą mi segregować śmieci, ale u nas wciąż stoją tylko dwa kontenery - na plastik i papier. A co z metalem, szkłem czy produktami wielomateriałowymi? Przecież już na pierwszy rzut oka widać, że to jest tylko jedna, wielka ściema, kontenery stanęły, bo musiały, bo ktoś kogoś do tego zobowiązał, ale tak naprawdę służby odpowiedzialne za cały proces mają to w głębokim poważaniu. I owszem, wkładam ten papier i ten plastik tam, gdzie trzeba, ale jednocześnie wiem, że robię to przede wszystkim z własnego poczucia odpowiedzialności. 

Teraz w planach jest wprowadzenie obowiązku wożenia w samochodach alkomatów - a ja się pytam po co, skoro wsiadając za kierownicę NIGDY nie mam wątpliwości co do stanu mojej trzeźwości?

6

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)
Catwoman napisał/a:

Jak sądzicie: z czego wynika to, że tak ciężko zastosować się ludziom w Polsce do zasad współżycia społecznego, które wprowadziłyby większy komfort ?

No właśnie- wymyślił jakiś idiota a ja mundry jestem i idiotów słuchać nie będę. Szczególnie idiotów na stanowiskach.

Przecież to takie polskie- krytykowanie wszystkiego z pozycji fotela lub wygodnej kanapy.

7

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Tych bzdurnych przepisów zwłaszcza śmieciowych też nie lubię. Nie dalej jak wczoraj dyskutowano o tym w radio; że np. można dostać karę za wyrzucenie do śmieci żarówki i to karę w wysokości 5 tys.zł - no i redaktor mówi: No dobra, dbanie o środowiska swoją drogą, ale co ja mam z tą żarówką zrobić? Teraz wygląda to tak, że muszę u siebie w domu składować te żarówki (a ile to żarówek się na miesiąc zużywa?....) i pewnego dnia jechać do specjalnego punktu i tam oddać.

Ja u nas widzę, że już w coraz więcej miejscach takich jak hipermarkety można oddawać zużyte baterie na przykład. Jedyne co mnie wpienia w tych wszystkich prawach to fakt, że jest egzekwowanie, jest kara, ale nie ma żadnego ułatwienia, wyjścia naprzeciw człowiekowi.

8

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Jak ktoś nie lubi bzdurnych przepisów niech się zastanowi czy głosował za przyłączeniem do takiego państwa Unii Europejskiej - mogę z cała satysfakcją powiedzieć - A NIE MÓWIŁEM.

Catwoman - oczywiście o składowaniu żarówek to tak hipotetycznie piszesz, bo wiesz taka obywatelska postawa jest nagradzana. Nagroda wynosi 5.000 złotych.

9

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

O przepraszam ale bzdurne przepisy były i kiedy nas w Unii nie było. Dla przykładu jestem świeżo w trakcie kilkumiesięcznej batalii o pewną sprawę. Miała być załatwiona zgodnie z przepisami, urzędowo i co się okazało? Masakra. Trzy organy administracji rozkładają ręce, radzą się z radcami, deliberują, ślą pisma i odmowy. Rozmawiam z kierownictwem wszystkich z nich, mówią mi wprost, że sprawa jest masakrycznie trudna administracyjnie, choć problem jest tak banalny, że bardziej być nie może. I oni to wiedzą, a jednocześnie rozkładają ręce... Po cichu mi mówią - proszę złamać prawo, nas czyli dwóch organów, to w ogóle nie będzie interesować, a ten trzeci na pewno potraktuje to łagodnie. Proszę pana, tak będzie najszybciej, najłatwiej i najtaniej. Co więcej rozpytałem po cichu w tym trzecim organie i faktycznie też mówią nieoficjalnie - łam pan prawo, bo inaczej się tego nie załatwi.
No więc ja pytam, skoro jakaś grupa tworzy takie przepisy, to po co to robi? Czy są idiotami co nie wiedzą co czynią czy też doskonale wiedzą co robią, a zagmatwanie tego wszystkiego tylko im służy?

10 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-10 20:08:23)

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Snake - nie wiesz co mówisz. Nawet nie wiesz od jak dawna wymysły urzędasów z UE wpływają na nasz system prawny. Dla przypomnienia powiem, że od mniej więcej 1993 - 1994 roku.

W stanie na dzień dzisiejszy 90 % polskiego prawa jest stanowiona przez Komisję Europejską a polski parlament opowiada to tylko swoimi słowami. Wiec przykład który przywołujesz - mogę w ciemno powiedzieć - w pewnym sensie wiąże się z działalnością tego biurokratycznego potwora, który narzuca nam bizantyjski system sterowania społecznego.

11

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Wiem co mówię. Na sprawę o której pisałem wpływ unijny jest żaden, bo to są przepisy dużo starsze. Co więcej jestem daleki od zrzucania winy za całe zło na UE. Miałem w ręku kilka konkretnych i istotnych dla mnie aktów w postaci oryginalnej, unijnej. Byłbym przeszczęśliwy, gdyby zostały one wprost przyjęte do stosowania w Polsce. No ale przecież tak być nie może. Polska wersja tych aktów, to już koszmar. Rozdymane objętościowo, tam gdzie było jasne, to skomplikowano. To nie była robota wrednej Unii tylko naszych rodzimych ciemiężycieli, dla których proste prawo jest nie na rękę.

12

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Należy rozgraniczyć samo prawo,a normy społeczne,których nierespektowanie utrudnia wzajemne pożycie.

Wydaje mi się,że mamy przed sobą jeszcze wiele lat nauki kultury bycia.Polacy w przeciwieństwie choćby do Niemców żyją tylko dla siebie,dla swojej wygody.Taki banalny przykład z zakresu prawa czyli ograniczenie prędkości-w Niemczech,czy też w Skandynawii każdy stosuje się do ograniczeń,u nas sami mistrzowie kierownicy:)

Zawsze będą jednostki na bakier z ogólnie przyjętymi normami,nie da się całkowicie wyeliminować takich nieprawidłowości,ale kluczem do ich zmniejszenia jest zmiana społecznej świadomości-kampanie społeczne i jak wcześniej wspomniała Olinka wychowanie dzieci,wpływ na ich postrzeganie świata zgdodny z postępowaniem rodziców.Potrzeba lat:)

13

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

A mnie najbardziej wnerwia to, że kary za nieprzestrzeganie prawa czy porządku są, ale się je stosuje rzadko i wybiórczo. A już najbardziej wpienia mnie, że zamiast karać, robi się kampanie społeczne w sprawach tak oczywistych wydając przy kupę forsy. I tak zamiast karać tych, co na przykład nie sprzątają po swoich psach (trochę ładnej gotówki do kasy miejskiej by wleciało), to wiesza się bilbordy i puszcza spoty (i tu z kolei ładna kasa ucieka...)

14

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Z tymi psami to tyz uciecha na 4 fajerki.....
U nas prawo o sprzataniu siega epoki kamienia lupanego, spoleczenstwo ma je chyba wytatuowane na szarych... Generalnie popieram, sama sprzatam po Malinowym I jest git. Jest niedaleko nas sciezka/droga,  dluga, kreta,  tylko dla psiarzy, koniarzy I rowerzystow. Cos ze 20 km to ma. Uzywam tej drogi od lat, znam kazdy krzak I zakret, zeszlam ja od poczatku do konca.... I co? Ani jednego kosza na smieci, ani jednego ktos za na psie kupy....nic. Normalnie chce przestrzegac prawa ale nie mam jak... smile

15 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2014-01-13 00:47:01)

Odp: Prawo sobie, a ja sobie :)

Snake uwierz, że nie do końca wiesz co mówisz.

Natomiast to co piszesz świadczy tylko o tym jak niewielką masz orientację w prawie. Owszem akty UE są ramowe ale zapomniałeś o prawie niepisanym UE, które jest źródłem prawa na równi z prawem pisanym. I tu jest klops. To co dostajesz w Polsce to produkt finalny. I jakbyś dobrze wczytał się w teksty publikowane w Dz. U. a jeszcze lepiej uzasadnienia projektów to byś zobaczył, że na treść jeden ustawy nie wpływa tylko jeden akt UE tylko cały gąszcz dyrektyw.

Widocznie zapomniałeś, że prawo to pewien system. Przestawiasz jeden przecinek i to wywołuje zmianę w kilkudziesięciu aktach prawnych.

Co do dużo starszych przepisów - podaj podstawę prawną to Ci pokaże jak bardzo się mylisz.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Prawo sobie, a ja sobie :)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024