Witam !!
Moja historia jest może trochę dziwna, mam 53 lata, jestem rozwiedziona, ale nigdy nie przestałam kochać mojego byłego męża, jestem od niego uzależniona, nie wiem dlaczego tak jest on też wiele razy mówił że kocha tylko mnie, nawet rozważaliśmy powtórny ślub. Pomimo rozwodu nadal cały czas się spotykamy, nawet znajomi traktują nas dalej jak małżeństwo, tyle tylko, że nie mieszkamy razem. Obydwoje taki układ sobie chwaliliśmy. Doczekaliśmy się już wnucząt. Od pewnego czasu coś zaczęło się psuć, zauważyłam, że bardzo rozluźniły się nasze relacje ( oczywiście sex był bardzo częsty i wspaniały) zaczełam podejrzewać że ma kogoś innego, oczywiście zapytany zawsze zaprzeczał, ale zauważyłam że dość często mnie okłamuje, chociaż zawsze potrafił mi wszystko dość logicznie wytłumaczyć. Wierzyłam mu bo chciałam mu wierzyć. Niestety kłamstwa w końcu go zgubiły i całkiem przypadkiem złapałam go na zdradzie z naszą koleżanką, okazuje się że spotyka się z nią już bardzo długo. Po prostu prowadził podwójne zycie. Jestem całkowicie załamana, dzisiaj sylwester a ja nie mam ochoty nawet żyć. Był moim jedynym facetem, razem byliśmy ponad 30 lat, nie umiem bez niego funkcjonować, on był w moim życiu od zawsze, nie mogę spać, jeść ani pracować, aż sama się boję o siebie bo coraz częściej odczuwam ból serca. Jestem prawie cały czas na tabletkach uspakajających. Miałam nadzieję że przedzwoni, przeprosi, wytłumaczy ale niestety nawet się nie odzywa. Już raz w tym roku rozstaliśmy się na prwie pół roku, było mi też tak samo ciężko, ale powoli bolało coraz mniej, niestety na moje nieszczęście wrócił do mnie, błagał o nową szansę, dosłownie nosił mnie na rękach - wróciliśmy do siebie. A teraz co ? Boli chyba jeszcze bardziej. Przyjaciele tłumaczą mi żebym dała sobie z nim spokój, że jeszcze mogę ułożyć sobie życie bo jestem dość atrakcyjna ( jak na swój wiek), inteligentna, a on nie jest mnie wart. Niby zgadzam się z nimi, ale nie potrafię wyrzucić go ze swojego serca i głowy. Wszystko we mnie krzyczy, mimo wielu przykrości których doznałam od niego nadal bardzo go kocham !!! Nie wiem czy potrafię pokochać kogoś innego - wiem to jest toksyczna chora miłość, ale jak mam sobie pomóc ? Na tym profilu jestem nowa może rozmowa z Wami pozwoli mi coś zrozumieć i pomóc ? Bardzo potrzebuję pomocy bo jestem kłębkiem nerwów a stres nie pozwala mi normalnie funkcjonować.
Będę wdzięczna za każdą radę, i każdą odpowiedź.