Nie umiem żyć samotnie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem żyć samotnie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Nie umiem żyć samotnie

Witam !!

Moja historia jest może trochę dziwna, mam 53 lata, jestem rozwiedziona, ale nigdy nie przestałam kochać mojego byłego męża, jestem od niego uzależniona, nie wiem dlaczego tak jest on też wiele razy mówił że kocha tylko mnie, nawet rozważaliśmy powtórny ślub. Pomimo rozwodu nadal cały czas się spotykamy, nawet znajomi traktują nas dalej jak małżeństwo, tyle tylko, że nie mieszkamy razem. Obydwoje taki układ sobie chwaliliśmy. Doczekaliśmy się już wnucząt. Od pewnego czasu coś zaczęło się psuć, zauważyłam, że bardzo rozluźniły się nasze relacje ( oczywiście sex był bardzo częsty i wspaniały) zaczełam podejrzewać że ma kogoś innego, oczywiście zapytany zawsze zaprzeczał, ale zauważyłam że dość często mnie okłamuje, chociaż zawsze potrafił mi wszystko dość logicznie wytłumaczyć. Wierzyłam mu bo chciałam mu wierzyć. Niestety kłamstwa w końcu go zgubiły i całkiem przypadkiem złapałam go na zdradzie z naszą koleżanką, okazuje się że spotyka się z nią już bardzo długo. Po prostu prowadził podwójne zycie. Jestem całkowicie załamana, dzisiaj sylwester a ja nie mam ochoty nawet żyć. Był moim jedynym facetem, razem byliśmy ponad 30 lat, nie umiem bez niego funkcjonować, on był w moim życiu od zawsze, nie mogę spać, jeść ani pracować, aż sama się boję o siebie bo coraz częściej odczuwam ból serca. Jestem prawie cały czas na tabletkach uspakajających. Miałam nadzieję że przedzwoni, przeprosi, wytłumaczy ale niestety nawet się nie odzywa. Już raz w tym roku rozstaliśmy się na prwie pół roku, było mi też tak samo ciężko, ale powoli bolało coraz mniej, niestety na moje nieszczęście wrócił do mnie, błagał o nową szansę, dosłownie nosił mnie na rękach - wróciliśmy do siebie. A teraz co ? Boli chyba jeszcze bardziej. Przyjaciele tłumaczą mi żebym dała sobie z nim spokój, że jeszcze mogę ułożyć sobie życie bo jestem dość atrakcyjna ( jak na swój wiek), inteligentna, a on nie jest mnie wart. Niby zgadzam się z nimi, ale nie potrafię wyrzucić go ze swojego serca i głowy. Wszystko we mnie krzyczy, mimo wielu przykrości których doznałam od niego nadal bardzo go kocham !!! Nie wiem czy potrafię pokochać kogoś innego - wiem to jest toksyczna chora miłość, ale jak mam sobie pomóc ? Na tym profilu jestem nowa może rozmowa z Wami pozwoli mi coś zrozumieć i pomóc ? Bardzo potrzebuję pomocy bo jestem kłębkiem nerwów a stres nie pozwala mi normalnie funkcjonować.
Będę wdzięczna za każdą radę, i każdą odpowiedź.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie umiem żyć samotnie

Witaj Sosienko ,

Musialam przeczytac to co napisalas dwukrotnie zeby mi sie to jakos "ulozylo w glowie" .Z pewnoscia nie napisze Ci co masz robic , moge tylko zaproponowac ,bo jestes juz na tyle dorosla , ze zdajesz sobie sprawe z tego ,ze zostalo nam juz nie tak duzo czasu ( jestem tylko odrobine mlodsza ). Dlatego dzialaj, nie patrz do tylu jak to bylo pieknie i wspaniale przez te 30 lat ,patrz do przodu na to co bedzie .Jak dlugo jeszcze wytrzymasz takie zycie w niepewnosci w ciaglym czekaniu na cud - na to ze twoj byly maz sie odezwie i znowu zacznie Cie kochac? Sosienko powiedz sobie -to juz bylo,teraz zaczynam nowy rozdzial MOJEGO ZYCIA zaczynam od nowa .
Ja tez ,przez dlugie lata bylam tak bezgranicznie zakochana,tez byl moim jedynym facetem, wydawalo mi sie,ze bez niego nie przezyje kolejnego dnia . To nieprawda , dopiero teraz, odkad jestem sama , odnalazlam  siebie , czuje ze zyje , decyduje o wszystkim .Bolalo bardzo jak zdecydowalam , ze to koniec ale bylam konsekwentna i teraz wiem ,ze byla to sluszna decyzja.
Sosienko pisze to wszystko troche chaotycznie ale wiem jak sie czujesz , jak bardzo to wszystko boli ,jak starasz sie znalezc wytlumaczenie dlaczego tak sie stalo ,nie szukaj to nie ma sensu.( Naprawde nie chcialabym Ci sprawic przykrosci moja pisanina)
Piszesz ,ze jestes uzalezniona ,kazde uzaleznienie to choroba ,ktora powinno sie leczyc .Twoja milosc to taki nalog z ktorym juz raz udalo Ci sie prawie zerwac , to jest cos co Cie niszczy jak toksyna dlatego nie poddawaj sie walcz o siebie.
Wszystkim staram sie wytlumaczyc , ze zycie mamy tylko jedno i szkoda jesli zyjemy nie swoim lecz czyims zyciem .Sosienko mysle , ze przez te wszystkie lata , zylas zyciem swojego meza i dlatego teraz tak trudno jest Ci pogodzic sie z mysla o rozstaniu.
Bardzo bym chciala zebys byla szczesliwa , zebys odnalazla sie w tym wszystkim i przede wszystkim odnalazla znowu radosc zycia - zycze Ci tego z calego serca w te wyjatkowa noc i trzymam za Ciebie kciuki.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie umiem żyć samotnie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024