Witam.
Moja historia sięga 2007 roku. Mając 20 lat poznałam sporo starszego ode mnie mężczyznę. Dwukrotny rozwodnik z trójką dzieci, obarczony różnymi złymi doświadczeniami. Pomimo faktu, że obawiałam się tego związku, zdecydowaliśmy się na próbę bycia razem. Przez jakiś czas jego wady mi nie przeszkadzały, moje jemu. Nie był to związek idealny. Były kłamstwa, niedopowiedzenia, raz znaleźliśmy się u progu rozstania z powodu zdrady z mojej strony i pracoholizmu, graniczącego z obsesją na punkcie pracy (wiążącą się z kompletnym zaniedbaniem mnie) z jego strony. Wybaczyliśmy sobie i mieliśmy zacząć od nowa. O ile ja wybaczyłam mu to, że po dwóch miesiącach od próby naprawienia związku znowu zaczął więcej przebywać w pracy, niż w domu, o tyle każde moje wyjście do znajomych, późniejszy powrót z pracy itp były powodem do obrażenia się, bo pewnie kogoś mam. Wytrzymaliśmy prawie dwa lata od tego czasu. Obecnie ja miałam w pracy trudny okres, byłam przygaszona, nie okazywałam uczuć. Żyliśmy bardziej obok siebie, niż razem.
Jednak kiedy wróciłam do domu w poniedziałek, zastałam puste mieszkanie. W dzień rozmawiał ze mną o wizycie z psem u weterynarza, a po południu dowiaduję się, że odszedł. Nie mówiąc gdzie, nie mówiąc czy i kiedy wróci. Próbowałam dzwonić, rozmawiać, prosiłam o powrót, to traktował mnie jak natrętną muchę i zbywał.
Wbrew temu, że ja ogólnie mam problem z okazywaniem uczuć, to naprawdę mi na nim zależy i chciałabym, by wrócił. Co mu powiedziałam. A on mnie zbywa. Nie wiem, z czego wynikła jego decyzja, nie wiem, gdzie jest. Wiem tylko, że zupełnie bez powodu obwinił mnie na przykład o to, że jego dzieci nie utrzymują z nim kontaktu. Co nie jest moją winą. Ale mimo wszystko mi go brakuje i chciałabym, by wrócił. Pomóżcie, poradźcie, co robić
naprawde chcesz byc z takim gosciem?
Daj sobie z nim spokój.To,że rozpadły się jego dwa związki to chyba nie przypadek i teraz ta jego ucieczka bez słowa.
Nie wiem, z czego wynikła jego decyzja, nie wiem, gdzie jest. Wiem tylko, że zupełnie bez powodu obwinił mnie na przykład o to, że jego dzieci nie utrzymują z nim kontaktu. Co nie jest moją winą. Ale mimo wszystko mi go brakuje i chciałabym, by wrócił. Pomóżcie, poradźcie, co robić
Po co chcesz żeby wrócił ktoś kto Cię zostawił tak bez słowa? Gdyby choć trochę troszczył się o Twoje uczucia rozstałby się z Tobą z szacunkiem dla Ciebie, wytłumaczył, porozmawiał.
Moim zdaniem jest tchórzem, a co najgorsze jest niedojrzały. I nie podoba mi się, że obwinia Ciebie o to że nie ma kontaktu z dziećmi.
Ja czekałam 2 miesiące, aż odezwie się mój ex - byłam naiwna i czekałam na kogoś komu po prostu nie zależało.
Moja rada - odpuść sobie. To straszne, wiem
- ale pomyśl o sobie.
Daj sobie z nim spokój.To,że rozpadły się jego dwa związki to chyba nie przypadek i teraz ta jego ucieczka bez słowa.
Zgadzam się. A Tobie życzę mniej pracoholizmu a więcej optymizmu.
Baba z wozu - koniom lżej. Chłop z wozu - baba płacze. A przecież można inaczej.
pozdrawiam
Dziewczyno odpuść sobie tego gostka, rozwód i niech spada na bambus. Niech zatyka dziurki na drzewie.
Chcesz rady?
Padnij na kolana, dziękuj bogu/sile wyższej/przeznaczeniu, że ten gość zniknął z twojego życia. Potem wstań i ułóż sobie życie z człowiekiem z którym nie będziesz musiała "wytrzymywać", z którym będziesz mogła ułożyć sobie życie budując zdrowy związek.
Na prawdę chcesz żeby wrócił? Kolejny raz zaczynać od nowa? Chcesz takiego życia jakie miałaś z nim, z tym całym jego bagażem?