Nie wiem od czego zacząć? Może od tego, że znam się z nim 7 lat. Początkowo była to zwykła znajomość. A teraz? Od 2 lat jest dla mnie kimś bardzo ważnym. Dużo przeszliśmy, w lipcu tamtego roku on ją poznał i się nieszczęśliwie zakochał. W tym roku ja poznałam Marcina ale zakończyłam znajomość z powodu uczucia właśnie do poprzednika. Popełniłam tym samym straszną głupotę. Facet mnie naprawdę pokochał zrobił by dla mnie wszystko, a ja mu po prostu prosto z mostu powiedziałam, że nic do niego nie czuje i nie chcę z nim być bo mam kogoś innego. Nie mogłam robić mu z dnia na dzień coraz to większej nadziei. Ja naprawdę się zakochałam i wtedy sobie zdałam sprawę, że to trwa już od roku. Chcę dla niego jak najlepiej, troszczę się o niego. Po rozstaniu z Marcinem mój stary kontakt z poprzednią ?miłością? (powiedzmy miłością żebyście wiedziały o kogo chodzi) stał się znowu nowym kontaktem. Od 3 miesięcy znowu się spotykamy, a może spotykaliśmy. Wieczorne spacery, długie rozmowy, pocałunki. Dlaczego ?a może spotykaliśmy?? Bo od 3 tygodni się już nie spotykamy. Dlaczego tak? A no dlatego bo straciłam koleżankę z pracy właśnie z jego powodu. Ona za nim szaleje, zwierzała mi się z tego, zaufała mi, ŚWIATA NIE WIDZI PRÓCZ NIEGO. A ja? A ja się z nim jak gdyby nigdy nic całowałam. Źle mi z tym. Dlatego nasz kontakt ucichł. Teraz jedynie przelotnie piszemy. Od trzech dni bardzo fajnie się nam pisze wieczorami. A ja? A ja się już 2 raz w nim zakochałam, i nie chcę z nim tylko pisać. Było kilka innych ale każdego olewałam właśnie z jego powodu. Jest chamski, wredny i zadufany w sobie ale go kocham. Kocham go cholernie. Bo fakt jest jaki jest ale częściej pokazywał tą lepszą stronę siebie. Wracam wspomnieniami do tych pocałunków, mi naprawdę zależy. A jemu? I w tym jest właśnie problem, że nie mam pojęcia co on czuje. Chcę go zapytać czy coś czuje. Ale po prostu boję się, że dla niego to były zwykłe przyjacielskie nic nie znaczące pocałunki. Po 2 wiem, że faceci nienawidzą kiedy kobieta pyta się ich ?Czy ty do mnie coś czujesz??. Jak myślicie jestem dla niego tylko znajomą? Czy dla nich pocałunki cokolwiek znaczą? Co powinnam teraz zrobić? Spać nie mogę, jeść nie mogę, czuje jego zapach, wpadłam po uszy. POMÓŻCIE DZIEWCZYNY BO ZWARIUJĘ
wyznać mu prawdę - nawet jak jest dla ciebie niekorzystna, to i tak lepiej niż życ w niewiedzy.
przy czym możesz od razu nie rzucać mu sie na szyję z tekstem: chcę ślubu! ale po prostu zaproponować, że spotykacie się jako para.
wyznać mu prawdę - nawet jak jest dla ciebie niekorzystna, to i tak lepiej niż życ w niewiedzy.
przy czym możesz od razu nie rzucać mu sie na szyję z tekstem: chcę ślubu! ale po prostu zaproponować, że spotykacie się jako para.
Tylko obawiam się, że albo się przestraszy i kontakt zupełnie się nam zepsuje albo mnie najzwyczajniej w świecie wyśmieje.
A ja proponuję "chamskiego, wrednego i zadufanego w sobie" oddać koleżance z pracy. Ale tylko pod warunkiem, że jej źle życzysz.
A ja proponuję "chamskiego, wrednego i zadufanego w sobie" oddać koleżance z pracy. Ale tylko pod warunkiem, że jej źle życzysz.
Łatwo powiedzieć
Po tylu rozstaniach i powrotach to jest bardzo trudne. Jest jak duże dziecko ale przywiązałam się do niego. Potrafimy się pokłócić 5 razy w tygodniu o jakąś głupotę a za 10 minut już być pogodzeni.
Jestem ciekawa, jakiej pomocy ze strony nas, użytkowników forum, oczekujesz? Czytając posty w Twym wątku zauważyłam, że pomoc dostałaś. Za każdym jednak razem rozpoczynałaś grę w "tak, ale...".
Na jaką pomoc liczysz?
No i tu właśnie mam pytanie do was. Czy takie duże dziecko to dobry pomysł? Czy miałyście kiedyś do czynienia z takim?
Jeśli w związku oczekujesz relacji opiekuńczo-wychowawczych i matkowania dorosłemu, ale niedojrzałemu, mężczyźnie, to trafiłaś w dziesiątkę.
Pomyśl, czy codzienne życie z takim rozwiniętym fizycznie dzieckiem jest celem Twych marzeń. I co się stanie, gdy urodzisz temu dziecku dziecko? Wówczas będziesz opiekowała się już dwoma, będąc w rodzinie jedyną dojrzałą osobą.