Witam, piszę tu po raz pierwszy więc z góry przepraszam wszystkich purystów językowych jako, że nie mam wielkiego doświadczenia w przelewaniu swych myśli na wirtualny "papier". Mam 32 lata i świat mój runął jak domek z kart. Ale po kolei... Wdałam się w romans z żonatym szefem. Wiem, wiem czysta głupota, ale zakochałam się w tym łysiejącym mężczyźnie bez pamięci i to nawet nie wiem kiedy. Przyznaję, że seks uprawialiśmy już pierwszego dnia po moim przyjęciu do pracy, ale z czasem naprawdę odkryliśmy, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Ach te szalone miesiące spędzone na wspólnym czytaniu "Małego księcia", jeździe na rolkach i namiętnych weekendowych spotkaniach. Niestety jego żona o wszystkim się dowiedziała i rozpętało się piekło. W konsekwencji wyleciałam z roboty, a jego teściowa wygnała w przysłowiowych skarpetkach. Podobno obecnie ukrywa się gdzieś w lasach pod Zieloną Górą (dokładnej nazwy miejscowości nie znam), a ja łzy wylewam za nim. Myślicie, że jest jeszcze co zbierać bo to, że go kocham to pewne.
2 2013-12-04 19:32:14 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-12-04 19:33:20)
współczuję złamanego serce, ale w takich sprawach w 9 przypadkach na 10 albo i częściej mąż wraca skruszony do żony i pokornie błaga o przebaczenie. Romans był ale się skończył, a ja mu w tych lasach tyłek zmarznie to zatęskni za ciepłym domkiem u żony i sprawdzi się mój scenariusz
Chyba że jesteście tym jednym przypadkiem na 10 albo może raczej jednym na 100
współczuję złamanego serce, ale w takich sprawach w 9 przypadkach na 10 albo i częściej mąż wraca skruszony do żony i pokornie błaga o przebaczenie. Romans był ale się skończył, a ja mu w tych lasach tyłek zmarznie to zatęskni za ciepłym domkiem u żony i sprawdzi się mój scenariusz
Chyba że jesteście tym jednym przypadkiem na 10 albo może raczej jednym na 100
Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
PodPseudonimem napisał/a:współczuję złamanego serce, ale w takich sprawach w 9 przypadkach na 10 albo i częściej mąż wraca skruszony do żony i pokornie błaga o przebaczenie. Romans był ale się skończył, a ja mu w tych lasach tyłek zmarznie to zatęskni za ciepłym domkiem u żony i sprawdzi się mój scenariusz
Chyba że jesteście tym jednym przypadkiem na 10 albo może raczej jednym na 100Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Każdy facet który zdradza swoją zonę mówi,że to zła kobieta. Kochanka jest zawsze najcudowniejsza. Skoro żona się dowiedziała to dlaczego uciekł gdzieś "daleko" a nie do Ciebie?
Puffy napisał/a:PodPseudonimem napisał/a:współczuję złamanego serce, ale w takich sprawach w 9 przypadkach na 10 albo i częściej mąż wraca skruszony do żony i pokornie błaga o przebaczenie. Romans był ale się skończył, a ja mu w tych lasach tyłek zmarznie to zatęskni za ciepłym domkiem u żony i sprawdzi się mój scenariusz
Chyba że jesteście tym jednym przypadkiem na 10 albo może raczej jednym na 100Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Każdy facet który zdradza swoją zonę mówi,że to zła kobieta. Kochanka jest zawsze najcudowniejsza. Skoro żona się dowiedziała to dlaczego uciekł gdzieś "daleko" a nie do Ciebie?
Pozwól, że odpowiem Ci pytaniem na pytanie. A czemu Ty swojemu mężczyźnie, którego podobno kochasz, nie jesteś w stanie powiedzieć o takiej pierdole jak zawalone egzaminy? Ludzie kochają i mimo to robią różne głupoty. A co do tej żony, to mam pewność, że mówił mi tak jak jest, bo to bardzo uczciwy, kochający i prawdomówny człowiek.
Puffy napisał/a:PodPseudonimem napisał/a:współczuję złamanego serce, ale w takich sprawach w 9 przypadkach na 10 albo i częściej mąż wraca skruszony do żony i pokornie błaga o przebaczenie. Romans był ale się skończył, a ja mu w tych lasach tyłek zmarznie to zatęskni za ciepłym domkiem u żony i sprawdzi się mój scenariusz
Chyba że jesteście tym jednym przypadkiem na 10 albo może raczej jednym na 100Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Każdy facet który zdradza swoją zonę mówi,że to zła kobieta. Kochanka jest zawsze najcudowniejsza. Skoro żona się dowiedziała to dlaczego uciekł gdzieś "daleko" a nie do Ciebie?
dokładnie, żona to zła kobieta (to dlaczego się z nią ożenił i z nią był tyle lat??), ona go nie rozumie, nie to co kochanka, z którą połączyło go przeznaczenie tylko ciut za późno. I ta zdrada była inna niz wszystkie, to wyjątkowy przypadek, prawda??
NIestety moja droga, to są stałe śpiewki, prawie to samo czyta się w żalach każdej porzuconej kochanki.
Będzie ci ciężko, ale nie buduj swoich marzeń na jego potencjalnym powrocie. Sama zauważyłaś, że dba o ciebie tak bardzo że uciekł ratując własny tyłek a co będzie z tobą chyba go nie obchodziło. Skontaktował się chociaż z tobą po swojej haniebnej ucieczce?
Krolka25 napisał/a:Puffy napisał/a:Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Każdy facet który zdradza swoją zonę mówi,że to zła kobieta. Kochanka jest zawsze najcudowniejsza. Skoro żona się dowiedziała to dlaczego uciekł gdzieś "daleko" a nie do Ciebie?
Pozwól, że odpowiem Ci pytaniem na pytanie. A czemu Ty swojemu mężczyźnie, którego podobno kochasz, nie jesteś w stanie powiedzieć o takiej pierdole jak zawalone egzaminy? Ludzie kochają i mimo to robią różne głupoty. A co do tej żony, to mam pewność, że mówił mi tak jak jest, bo to bardzo uczciwy, kochający i prawdomówny człowiek.
Jakim prawem wytykasz krolce jej problem?
Sorry, ale to nie ona puściła się z żonatym i teraz wyje po nocach.
NIE ma porównania.
Koleś uciekł i pewnie już się nie odezwie. I dobrze, cierp skoroś głupia.
Pozwól, że odpowiem Ci pytaniem na pytanie. A czemu Ty swojemu mężczyźnie, którego podobno kochasz, nie jesteś w stanie powiedzieć o takiej pierdole jak zawalone egzaminy? Ludzie kochają i mimo to robią różne głupoty. A co do tej żony, to mam pewność, że mówił mi tak jak jest, bo to bardzo uczciwy, kochający i prawdomówny człowiek.
Pozwol, ze sie wtrace... watek chyba dotyczy Ciebie nie autorki, to po co starasz sie odbic pileczke w dosc niemily sposob, skoro ona zapytala Ciebie normalnie?
A swoja droga. Spodziewalas sie, ze przybiegnie do Ciebie na kolanach z kwiatami I bedzie wyznawal na kazdym kroku milosc? Daje sobie reke odciac, ze jak mu braknie czystych majtek I skarpetek to wroci skruszony do zonki...
Krolka25 napisał/a:Puffy napisał/a:Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Każdy facet który zdradza swoją zonę mówi,że to zła kobieta. Kochanka jest zawsze najcudowniejsza. Skoro żona się dowiedziała to dlaczego uciekł gdzieś "daleko" a nie do Ciebie?
dokładnie, żona to zła kobieta (to dlaczego się z nią ożenił i z nią był tyle lat??), ona go nie rozumie, nie to co kochanka, z którą połączyło go przeznaczenie tylko ciut za późno. I ta zdrada była inna niz wszystkie, to wyjątkowy przypadek, prawda??
NIestety moja droga, to są stałe śpiewki, prawie to samo czyta się w żalach każdej porzuconej kochanki.
Będzie ci ciężko, ale nie buduj swoich marzeń na jego potencjalnym powrocie. Sama zauważyłaś, że dba o ciebie tak bardzo że uciekł ratując własny tyłek a co będzie z tobą chyba go nie obchodziło. Skontaktował się chociaż z tobą po swojej haniebnej ucieczce?
Trudno go tak wybić sobie z głowy zwłaszcza, że połączył nas nie tylko seks, ale również wspólne pasje i zainteresowania. Od miesiąca nie mogę skupić się na niczym, tylko jem i płaczę, płaczę i jem, a do najszczuplejszych nigdy nie należałam. Z tą żoną i tym ich ślubem to jakaś mroczna historia, nie chcę tu przytaczać szczegółów, ale zawsze powtarzał, że gdyby pewne osoby go nie zmusiły, to nigdy by się z nią nie ożenił. Odezwał się 2 razy, raz napisał, że całkiem mu dobrze tu gdzie jest i żebym nie płakała bo jeszcze będziemy razem, drugi - gdy prosił bym mu przez kolegę leśnika podesłała cieplejszą kurtkę (trochę swoich ubrań miał u mnie) i upiekła sernik. Zawsze go najbardziej lubił, taki puszysty i bez rodzynek. ![]()
Autorko, piszesz że to uczciwy i prawdomówny człowiek, ale romans żonatego mężczyzny nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek prawdomównością i uczciwością, to zdrada, kłamstwa i ukrywanie się. Skoro dla innej nie był uczciwy i nie mówił jej pprawdyy to skąd wniosek że wobec ciebie był uczciwy??
Prosiłaś o kubeł zimnej wody, więc nie naskakuj na nas za to że go dostajesz
To jest forum i każdy wyraża tu swoje zdanie. Moje znasz. Wygląda jednak na to,że do Ciebie trafia tylko to co chcesz usłyszeć. Skoro jednak tak stawiasz sparwę to gdzie jest dziś ten człowiek, którego tak bardzo kochasz? Dlaczego zostawił Cie tak po prostu i uciekł? Skoro jest tak uczciwy i prawdomówny to dlaczego zdradził swoją zone z nowa pracownicą już 1 dnia? Dlaczego nie zachował się jak prawdziwy facet? Tak wiem jego zona była zła, niedobra...gotowała za to pyszne obiadki i prała koszule...życie ukłąda sie różnie ale nalezy zachować w nim odrobinę przyzwoitosci nawet jesli zona była podła suką...
Tak masz rację nie umiem szczerze rozmawiać ale dostrzegam swój problem i próbuję to zmienić.
Problem polega na tym ze mimo młodego wieku przeszłam bardzo wiele i mam problem z otwieraniem się do ludzi, nawet tych których kocham ponad wszystsko.
12 2013-12-04 20:09:45 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-12-04 21:28:11)
A pomyślałaś chociaż przez chwilę jak czuje się żona Twojego kochanka? Czy przez moment postawiłaś się w jej sytuacji ? wulgaryzm się w małżeństwo - i teraz jeszcze rozczulasz się nad sobą ? No sorry ale nie rozumiem podejścia pewnych kobiet..
Autorko, piszesz że to uczciwy i prawdomówny człowiek, ale romans żonatego mężczyzny nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek prawdomównością i uczciwością, to zdrada, kłamstwa i ukrywanie się. Skoro dla innej nie był uczciwy i nie mówił jej pprawdyy to skąd wniosek że wobec ciebie był uczciwy??
Prosiłaś o kubeł zimnej wody, więc nie naskakuj na nas za to że go dostajesz
Powinnam napisać, że w stosunku do mnie był zawsze uczciwy. Od samiusieńkiego początku wiedziałam o jego sytuacji, nigdy nie ukrywał faktu, że ma żonę, a przecież co by mu szkodziło udawać rozwodnika. Mało tak robi na różnych portalach?
Obiecuje, że wszystkie wasze opinie głęboko rozważę i wybaczcie koleżanki mój warczący ton zakochanej i opuszczonej kobiety. Sama się momentami nie poznaję. ![]()
A pomyślałaś chociaż przez chwilę jak czuje się żona Twojego kochanka? Czy przez moment postawiłaś się w jej sytuacji ? wulgaryzm się w małżeństwo - i teraz jeszcze rozczulasz się nad sobą ? No sorry ale nie rozumiem podejścia pewnych kobiet..
To prawda oboje jesteśmy winni jej łez i upokorzenia i choćby była najgorszą zołzą nalezał jej się szacunek. Ale to było silniejsze od nas, taka niespodzianka od losu. On zawsze powtarzał, że ja jej niczego nie przysięgałam...choć teraz wiem, ze to marna wymówka. ![]()
PodPseudonimem napisał/a:Autorko, piszesz że to uczciwy i prawdomówny człowiek, ale romans żonatego mężczyzny nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek prawdomównością i uczciwością, to zdrada, kłamstwa i ukrywanie się. Skoro dla innej nie był uczciwy i nie mówił jej pprawdyy to skąd wniosek że wobec ciebie był uczciwy??
Prosiłaś o kubeł zimnej wody, więc nie naskakuj na nas za to że go dostajesz
Powinnam napisać, że w stosunku do mnie był zawsze uczciwy. Od samiusieńkiego początku wiedziałam o jego sytuacji, nigdy nie ukrywał faktu, że ma żonę, a przecież co by mu szkodziło udawać rozwodnika. Mało tak robi na różnych portalach?
Obiecuje, że wszystkie wasze opinie głęboko rozważę i wybaczcie koleżanki mój warczący ton zakochanej i opuszczonej kobiety. Sama się momentami nie poznaję.
Miło z jego strony że powiedział ci prawdę o swoim sanie cywilnym. Będę sie jednak upierać przy swoim zdaniu, że uczciwy człowiek albo jest ogólnie uczciwy albo uczciwy nie jest. Pokazał że potrafi kłamać okłamując żonę, więc nie ufałabym mu bezkrytycznie.
To jest forum i każdy wyraża tu swoje zdanie. Moje znasz. Wygląda jednak na to,że do Ciebie trafia tylko to co chcesz usłyszeć. Skoro jednak tak stawiasz sparwę to gdzie jest dziś ten człowiek, którego tak bardzo kochasz? Dlaczego zostawił Cie tak po prostu i uciekł? Skoro jest tak uczciwy i prawdomówny to dlaczego zdradził swoją zone z nowa pracownicą już 1 dnia? Dlaczego nie zachował się jak prawdziwy facet? Tak wiem jego zona była zła, niedobra...gotowała za to pyszne obiadki i prała koszule...życie ukłąda sie różnie ale nalezy zachować w nim odrobinę przyzwoitosci nawet jesli zona była podła suką...
Tak masz rację nie umiem szczerze rozmawiać ale dostrzegam swój problem i próbuję to zmienić.
Problem polega na tym ze mimo młodego wieku przeszłam bardzo wiele i mam problem z otwieraniem się do ludzi, nawet tych których kocham ponad wszystsko.
Krolka nie gniewaj się, powiedz lepiej ile już recenzji habilitacyjnych ma twój narzeczony? ![]()
Puffy - po prostu wyobraź sobie że to Ty jesteś tak upokorzona zraniona i zdradzona ... bo Ciebie może spotkać to samo.. Nie życzę tego .. Przeżyłam zdradę i uwierz mi nie chciałabyś być na miejscu tej kobiety.. I nie sądzę by była złą kobietą .. każdy zdradzający twierdzi że już go nic z żoną nie łączy ...bla bla bla ...
Puffy - po prostu wyobraź sobie że to Ty jesteś tak upokorzona zraniona i zdradzona ... bo Ciebie może spotkać to samo.. Nie życzę tego .. Przeżyłam zdradę i uwierz mi nie chciałabyś być na miejscu tej kobiety.. I nie sądzę by była złą kobietą .. każdy zdradzający twierdzi że już go nic z żoną nie łączy ...bla bla bla ...
Powinnam tu zajrzeć 2 lata temu i się Was poradzić, wtedy nie miałabym tak spapranego życia. ![]()
19 2013-12-04 20:29:41 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-12-04 21:38:37)
Krolka25 napisał/a:To jest forum i każdy wyraża tu swoje zdanie. Moje znasz. Wygląda jednak na to,że do Ciebie trafia tylko to co chcesz usłyszeć. Skoro jednak tak stawiasz sparwę to gdzie jest dziś ten człowiek, którego tak bardzo kochasz? Dlaczego zostawił Cie tak po prostu i uciekł? Skoro jest tak uczciwy i prawdomówny to dlaczego zdradził swoją zone z nowa pracownicą już 1 dnia? Dlaczego nie zachował się jak prawdziwy facet? Tak wiem jego zona była zła, niedobra...gotowała za to pyszne obiadki i prała koszule...życie ukłąda sie różnie ale nalezy zachować w nim odrobinę przyzwoitosci nawet jesli zona była podła suką...
Tak masz rację nie umiem szczerze rozmawiać ale dostrzegam swój problem i próbuję to zmienić.
Problem polega na tym ze mimo młodego wieku przeszłam bardzo wiele i mam problem z otwieraniem się do ludzi, nawet tych których kocham ponad wszystsko.Krolka nie gniewaj się, powiedz lepiej ile już recenzji habilitacyjnych ma twój narzeczony?
Nie gniewam się. Pisze co myślę.
off-top usunięty przez moderację
Życie uczy nas pokory ... Błędy uczą nas życia .. Musisz wycierpieć swoje , w sumie na własne życzenie ![]()
Krolka25 napisał/a:Puffy napisał/a:Tak o nas mówił, że jesteśmy jedni na milion, z tej samej gliny ulepieni. Oboje czuliśmy jakbyśmy odnaleźli się w kolejnym wcieleniu, nic nie miało tego zniszczyć, a potem ta wpadka z żoną i jego ucieczka.
Trochę mam o to do niego żal, że nie pomyślał o mnie, co ja poczuję, gdy go stracę, tylko dał dyla. Do żony to na pewno nie wróci. Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Każdy facet który zdradza swoją zonę mówi,że to zła kobieta. Kochanka jest zawsze najcudowniejsza. Skoro żona się dowiedziała to dlaczego uciekł gdzieś "daleko" a nie do Ciebie?
Pozwól, że odpowiem Ci pytaniem na pytanie. A czemu Ty swojemu mężczyźnie, którego podobno kochasz, nie jesteś w stanie powiedzieć o takiej pierdole jak zawalone egzaminy? Ludzie kochają i mimo to robią różne głupoty. A co do tej żony, to mam pewność, że mówił mi tak jak jest, bo to bardzo uczciwy, kochający i prawdomówny człowiek.
Uczciwy człowiek postępuje uczciwie, informuje, że ma żonę, a żonę, że zakochał się w kimś innym, rozwiązuje sprawy z żoną i jest z osobą, którą kocha, kochający- zawsze daje znać, że jest, nic go nie zatrzyma by być z ukochaną, prawdomówny - od początku jest fair.
Bardzo proszę, aby nie odchodzić od głównego tematu wątku. Cały off-top usuwam i przypominam, że jest on sprzeczny z Regulaminem Forum.
Puffy! Nad czym się Ty zastanawiasz? Kochasz go to znajdź go i bądźcie razem. On wybrał swoją drogę w pierwszy dzień kiedy byłaś w pracy. Żona go i tak już skreśliła, teściowie wygnali. Trudno... małżeństwo padło, ale może jakaś miłość została.
24 2013-12-05 02:17:34 Ostatnio edytowany przez babeczka cynamonowa (2013-12-05 02:18:32)
To ja raczej z kubłem wody przyszłam.
Coś mi w tej historii nie pasuje, a raczej nie w historii ile sposobie jej opowiedzenia i reakcji na pytania. Mam dość mieszane uczucia odnośnie jej prawdziwości. Niepokoją mnie niektóre zdania[
Przyznaję, że seks uprawialiśmy już pierwszego dnia po moim przyjęciu do pracy,
Co mi się wydaje mało prawdopodobne.
Ach te szalone miesiące spędzone na wspólnym czytaniu "Małego księcia", jeździe na rolkach i namiętnych weekendowych spotkaniach.
Yhy. Ach, już to widzę!
Podobno straszna z niej kobieta...nie to co ja, która by mu nieba przychyliła. Ale teraz to szukaj wiatru w polu...
Patrzcie jaka ze mnie wspaniała kochanka!
Odezwał się 2 razy, raz napisał, że całkiem mu dobrze tu gdzie jest i żebym nie płakała bo jeszcze będziemy razem, drugi - gdy prosił bym mu przez kolegę leśnika podesłała cieplejszą kurtkę (trochę swoich ubrań miał u mnie) i upiekła sernik. Zawsze go najbardziej lubił, taki puszysty i bez rodzynek. smile
Brzmi wręcz idiotycznie. Kartę płatniczą też teściowa mu zabrała,że sobie kurtki na grzbiet nie może kupić? No i porozumienie dusz z treści wynika takie, że hej!
A poza tym, sorki - szef sobie nagle rzucił robotę i poleciał w las mieszkać, a Ciebie z roboty wywalił szef, szefa, czy szef, szefa szefa?
Mam wrażenie, że Puffy sobie po prostu hm... żartuje, albo prowokuje.
Dla mnie historia Puffy jest stworzona na potrzeby portalu i ma konkretny cel.
Robisz sernik bez rodzynek?! Uwielbiam Cię! Poważnie! Kupny ciężko znaleźć bez a jeśli nawet, to nie jest zbyt smaczny, a u mnie w rodzinie panuje (niezrozumiany przeze mnie) kult tych małych, pomarszczonych obrzydlistw, także za to plus ![]()
A co do problemu...
Ktoś napisał o "puszczaniu się z żonatym". Wg mnie to (choć oczywista prawda) jest co najmniej niegrzeczne stwierdzenie. Ona o tym wie, nie trzeba na nią naskakiwać.
Co do jego prawdomówności, zgadzam się z PodPseudonimem, romans temu przeczy. Tak po prostu jest, nie powinnaś sobie wmawiać, że jest inaczej.
Mirra wspomniała, że nie rozumie osób, które "włażą z butami", że tak to nazwę, w czyjeś małżeństwo, a potem płaczą. Tak, masz rację. Ale dlaczego nie rozumieć jej cierpienia? Cierpi, bo nie ma przy sobie ukochanego mężczyzny. Bo go kocha, bo była go pewna a jego nie ma. Wydaje mi się, że bez względu na sytuację ma prawo cierpieć. Tak, uważam, że zdradzona kobieta = żona, ma do tego większe prawo, ale i tak. Miłość rządzi się swoimi prawami, że tak pojadę szlagierem.
Napisałaś, że sam Ci powiedział, że to on przysięgał, nie Ty. Strasznie to gówniarskie. Brzmi szlachetnie i właściwie, bo przecież to prawda. Ale to wg mnie kompletne wyzbycie się odpowiedzialności, którą Ty również ponosisz. Oczywiście, że większość z tego jest na nim. Ale jeżeli wiedziałaś, a wiedziałaś, to też jest Twoja wina, i co do tego nie powinnaś mieć wątpliwości.
Ale do tematu. Kochasz go? On kocha Ciebie? Bądźcie razem. Znajdź tego tchórza i zaciągnij go do siebie
a poważnie, to skontaktuj się z Nim, powiedz jak sprawy stoją, że chcesz z nim być, że nie obchodzi Cię wszystko inne itp. A jeśli nie jesteś pewna, to zapomnij. Wóz albo przewóz, nie zastanawiaj się za długo, bo przegapisz odpowiedni moment i całe życie będziesz myślała, co by było, jakbyś postąpiła inaczej.
A co do tej żony, to mam pewność, że mówił mi tak jak jest, bo to bardzo uczciwy, kochający i prawdomówny człowiek.
Uczciwy i prawdomówny a do tego zdradzający żonę? Nie widzisz tu jakiejś sprzeczności? No chyba że za przejaw uczciwości uznałaś łamanie przysięgi małżeńskiej, a za prawdomówności ukrywanie faktu, że ma kochankę. Ale co ja tam wiem, młoda jestem i głupia. W końcu jak powiedział, że kocha, to kocha, cóż z tego, że fakty pokazują inaczej.
No chyba mi nie powiecie ze wierzycie w te bzdury.
Sposob w jaki sie wypowaida a utorka jest dosc jasny
Wy sie podniecacie i odpisujecie a ktos po drugiej stronie monitoru ma radoche
Czysta porowokacja moim zdaniem
Jeżeli to prowokacja to niech się ktoś debatą dobrze bawi a jeśli nie to powiem tyle.
Napisałaś, że seks uprawialiście już pierwszego dnia po przyjęciu Cię do pracy a potem przyszło uczucie... No wybacz ale ja się rozczulać nad nikim nie zamierzam, może oprócz żony, której mąż to zwykła gnida. Bzyka co popadnie pewnie. A Ty autorko lepsza nie jesteś nadstawiając mu tyłek. Pewnie za pracę/lepszą płacę/stanowisko lub dla zabicia czasu bo tylko tak to rozumiem... A potem się "zakochali". Teraz się rozczulasz nad swoim złamanym sercem. Zbieraj się do jakiejś roboty przestań mazać i zapomnij o nim, tylko już się w łóżko żonatym nie ładuj.
NIE KARMCIE TROLLA!
![]()
Pewnie rutyna się wkradła do jego małżeństwa i szukał nowych doznań w romansie. Musiał Cię zbajerować,mówić o żonie jaką jest złą i niedobrą kobietą etc. A teraz gdy wyszła prawda na jaw,pewnie przeprosił żonę i znów będą razem. Nie ma czego żałować. Skoro zdradził swoją żonę i ją oszukiwał ,Ciebie potraktował by tak samo. W życiu nie chciałabym być z facetem,który zdradził swoją kobietę. Nie mogłabym mu zaufać. Ale co tobą kierowało ? Nie było Ci głupio i źle z tym,że jego żona i dziecko w domu czekają a Ty z nim seks uprawiasz? Przepraszam,że to napiszę ale OGARNIJ SIĘ KOBIETO! Związek to 2 osoby, nie 3. Gardzę takimi ludźmi. Sorry.
Mężczyźni też bywają słabi i miewają prawo do błędów. Pytanie co według niego będzie błędem.