Co robić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Co robić?

Witam, może ktoś mógłby mi coś poradzić, może ktoś przechodził przez coś podobnego...
Jesteśmy małżeństwem od ponad dwóch lat, mamy 10 mc córeczkę. Mąż pracuje, ja jestem z dzieckiem w domu.
Oboje jesteśmy po 30.

Trochę przestało nam się układać. Niby nic wielkiego, nikt nikogo nie zdradza, nikt nie bije... ale jednak jest źle.
Często się kłócimy, zwłaszcza w weekendy.
Może napiszę jak to wygląda z mojej strony.
Mąż ciągle jest z czegoś niezadowolony, ma do mnie różne pretensje, ciągle coś mu nie pasuje. A jak mu po jakimś czasie przypomnę jakiś wcześniejszy zarzut, to mówi, że nic takiego nie było, że ja to sobie wymyśliłam, że coś przeinaczyłam, bo wcale tak nie było. I tak np. nie pasowało mu kiedyś, że obiad nie był ciepły, gdy przyszedł z pracy, bo dopiero dochodził i to była dla niego strata czasu, że musi czekać, że wg niego coś zrobiłam niedokładnie i musi po mnie poprawiać. Gdy np powiedział coś w stylu, że syf jest na podłodze, a ja na to, że myłam podłogę dzień wcześniej, w czwartek, to zaczął mi dogryzać "w który czwartek". Kłóci się np. że jego zdaniem dziecko za ciepło ubieram, a moim zdaniem ubieram odpowiednio do pogody. Córeczka czasem płacze przy ubieraniu i to jest dla niego znak, że ja ją za ciepło ubieram... A z kolei ja o nic nie mogę się go doprosić.
Zawsze, jak później niż o 22:00 kładziemy się spać, to jest to moja wina. Bardzo wiele jest takich drobnych spraw, które tak się zlepiają, zbijają w jedną wielką bryłę, która coraz bardziej mnie przytłacza. Niby zgadza się, że powinnam czasem gdzieś wyjść sama, np na fitness albo na jakieś zajęcia hobbystyczne raz w tygodniu, ale jak przychodzi co do czego, to nigdy mu nie pasuje, żeby zostać z dzieckiem. On pracuje, dwa razy w tygodniu chodzi na kurs językowy, ze trzy razy w roku jeździ z kolegami na weekendowe wypady w góry. Ja na wakacjach nigdzie nie byłam, nie licząc wizyty u jego rodziców (mieszkają w innym mieście). A jak coś wspomnę na ten temat, to mi zarzuca, że przemawia przeze mnie zazdrość itd. Dzieckiem praktycznie ja się zajmuję. Nie jest to dla mnie jakiś problem, bo lubię być z córeczką, ale też bym chciała mieć czasem np. godzinę tygodniowo tylko dla siebie. Już nie wiem co mam robić aby on nie miał do mnie ciągłych pretensji. A to mu obiad nie pasuje, a to coś innego... Zawsze coś się znajdzie. Czasem było tak, że przyszedł z pracy, zajrzał do garnka, coś mu tam nie spasowało i od razu słyszałam, że on tego nie będzie jadł, że będzie się stołował na mieście. Co bym nie zrobiła, zawsze jest źle. Wczoraj np. była taka sytuacja, że on znalazł jakiś film w tv na wieczór. TV jest w innym pokoju niż kojec i wszystko dla dziecka, więc jak raz na czas chcemy coś oglądnąć w TV (to jest bardzo rzadko, czasem raz w tygodniu, ale zazwyczaj rzadziej) to bierzemy wtedy córeczkę na ręce. No i wczoraj cały czas zajmowałam się dzieckiem podczas oglądania, musiałam czasem siedzieć tyłem do tv itp. Mąż tylko miał do mnie pretensje, że dziecko podgląda telewizor. Jak chciałam pójść do łazienki żeby się umyć, bo zbliżała się 22:00 i bałam się, że znów będzie na mnie, że przeze mnie idziemy późno spać, więc chciałam żeby został na tą chwilę z dzieckiem, to tylko jakieś oburzone miny na mnie robił. Efekt był taki, że zapakowałam dziecko do wózka i wciągnęłam wózek ze sobą do łazienki. A potem jak kładliśmy się spać miał do mnie pretensje, że przeze mnie nie mógł spokojnie obejrzeć filmu. A jak mu powiedziałam przytoczone tu wyżej zarzuty, to powiedział, że mnie wcale nie zależało na tym filmie, a jemu tak... Jak w łóżku delikatnie przysunęłam do niego stopę, żeby się przytulić, to powiedział "odczep się". Wiele jest takich sytuacji na co dzień i czuję się trochę zmaltretowana psychicznie. Wg mojego męża wszystko jest moją winą, wszystko robię źle. Zajmujemy jeden pokój w mieszkaniu moich rodziców. Żeby zyskać miejsca dla dziecka zlikwidowałam swój komputer, ale z komputera mojego męża nie mogę korzystać, bo założył przede mną hasło. Gdy potrzebuję, korzystam z komputera rodziców, a z jego, to tylko przy nim. Może to wszystko to nic wielkiego, wobec problemów jakie ludzie mają, ale ja czuję się maltretowana psychicznie. Zastanawiałam się już, czy może on nie ma kogoś, ale to odpada. Może przestał mnie kochać? Kiedyś tak nie było... CO ROBIĆ ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co robić?

tak się zastanawiam czy długo się znaliście z męzem przed ślubem? naj lepiej spróbuj porozmawiać z męzem o co chodzi, może ma problemy w pracy, może obowiązki rodzicielskie go przerosły na pewno od pojawienia sie dziecka sporo wasze zycie sie zmieniło może boi się że zrobi dziecku krzywdę może nie potrafi się odnaleść w roli ojca Ty automatycznie też masz mniej czasu dla niego bo zajmujesz się dzieckim. Może wystarczy że ustalicie sobie że mała będzie szła spać np o godz 19 20 a reszte czasu spędzacie razem...

Mi się niestety zapaliła czerwona lampeczka jak przeczytałam twoją historię, ale wiadomo że nie wolno mierzyć wszystkich tą samą miarą. Nie chce Cie straszyć u mnie zaczeło się podobnie tylko że my nie byliśmy małżeństwem i nie mamy dziecka, ale mieszkaliśmy razem i w pewnym momencie mojemu facetowi równiez zaczeło wszystko przeszkadzać do okoła kłóciliśmy się o różna rzeczy z perspektywy czasu już w większości przypadków nie pamiętam o co wybuchał bo to były zazwyczaj drobnostki tak jak u ciebie, według mnie ja stawałam na rzęsach wszystkie obowiązki domowe ja wykonywałam nawet jak on nie pracował no czasem obiad ugotował to i tak zawsze coś znalazł sobie do czego mógłby się przyczepić czasem miałam wrażenie że tylko patrzy na mnie co robie żeby móc odrazu mnie opierdzielić za coś a to nie tu coś postawiłam a to marnuje czas bo zbyt długo coś robie a on musi na mnie czekac jak prosiłam żeby mi pomógł to czasem odpowiadał że on nie ma siły. Ja się starałam unikać takich sytuacji więc robiłam wszystko żeby tych awantur nie było ale mieszkając razem zawsze coś się znajdzie np postawienie kubka obok laptopa bo może się przewrócić i go zalać z dzieckiem masz dużo więcej obowiązków i dla mnie jest to jasne że nie będziesz  miała czasu na to żeby jeszcze męzowi usługiwać. Ja ze swoim mężczyzną musiałam się rozstać bo z czasem do tych awantur doszły wyzwiska i rękoczyny nie dałam rady. Może jestem troszkę przewrażliwiona w sumie zastanawiałam sie co mogłabym zrobic zeby nasz zwiazek sie inaczej potoczył może za bardzo się starałam może gdybym mu pokazała że aż tak bardzo mi na nim zależy i potrafiłabym mu powiedzieć że jak mu się nie podoba to droga wolna to może by się to inaczej potoczyło jednak ja na tamta chwile nie potrafiłam byc obojetna na te zarzuty przeważnie przepraszałam aż w końcu on miał dosyc że tak go przepraszam i tak w koło macieja, byłam zła smutna to robił mi awantury że moja mina odzwierciedla jego terazniejsze życie. Może jeszcze inne forumowiczki się tu wypowiedzą co w takich przypadkach robić, ale pomyśl sobie że takie kłótnie i na wzajem obwinianie się prowadzi do coraz większej flustracji i do wypalenia Ciebie jego pewnie też.

Odp: Co robić?

A jak Ty reagujesz na niezadowolenie męża?
Zimnem powiało z Twojej opowieści.
To co prawda jednostronne przedstawienie sprawy, bo nie wiemy, jak mąż to widzi, ale przypuszczam, że niezły z niego egoista.
Bo jeśli facet wścieka się o spóźniony/ zbyt gorący/ za zimny obiad, to nie mogę się nadziwić, jak można z tego robić problem! Przecież obiad jest, a nawet jakby go nie było, to nie apokalipsa, zawsze można coś błyskawicznie przygotować.
Jeżeli jednak jest to dla niego problem, to wniosek, że mu nie żona potrzebna, a sprzątaczka, kucharka i opiekunka do dziecka, słowem pomoc domowa, której można wytknąć, że niewłaściwie spełnia swoje obowiązki.
Próbowaliście o tym rozmawiać? Usiłowałaś mężowi wytłumaczyć, że jesteś obciążona dzieckiem i to dziecko wyznacza rytm tego, co i kiedy możesz zrobić, a nie jego widzimisię i oczekiwania?
Jeśli rozmowa byłaby nieskuteczna, wiesz co bym zrobiła?
Zaczęłabym go pytać o wszystko, o każdą pierdołkę. W co ubrać dzieciaka, gdzie iść z nim na spacer? Pytałabym codziennie, co mam zrobić na obiad, i ostentacyjnie wtykała termometr do dania, by sprawdzić, czy ma właściwą temperaturę, szczególnie przy gościach. Domagałabym się wyjaśnienia, jaki płyn będzie lepszy do podłogi, bo ten co mamy, coś nie bardzo... Co zrobić, żeby dziecko nie płakało? Zamęczyłabym faceta pytaniami, i przy każdym fuknięciu tłumaczyłabym, że przecież robię to dla niego, bo chcę, żeby było dokładnie tak jak sobie życzy, a jak sama podejmowałam decyzje, to było niedobrze, wiec chyba wie, jak coś zrobić, żeby był zadowolony.
Nie chce czegoś jeść? Nie musi. To jego problem, czy chce być głodny, pomimo że obiad jest.
Sama bym zjadła, resztę  władowała  do pojemnika i do zamrażarki, a jakby pytał gdzie jest, to nie ma, bo psu dałam, skoro nie chciał.

Słusznie czujesz się z tym źle, nie umniejszaj rangi swojego problemu, bo "inni mają gorzej", jeśli nie unormujesz tego dziś, za kilka lat może być jeszcze gorzej.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024