Od dziecka uczyła mnie,że jestem beznadziejna i do niczego,np.gdy tata chciał kupić mi gitarę na urodziny wyśmiała go twierdząc,że jestem zbyt tępa by nauczyć się grać na jakimkolwiek instrumencie.Nie przeszkadzało jej,że słyszałam to wszystko i było mi przykro.Oczerniała mnie przed całą rodziną,taty często nie było w domu bo pracował a kiedy przyjeżdżał opowiadała mu o mnie w samych negatywach tak samo dziadkom,wujkom itp.
Często mnie biła szarpała za włosy groziła nożem czasem nawet dobierała się do mnie,podglądała,obmacywała....Mimo że jestem już dorosła (19l.) nadal z nią mieszkam i nadal mnie męczy. Ciągle od niej słyszę że jestem beznadziejna często nazywa mnie pomyłką genetyczną albo pomyłką natury
Najgorsze jest to że ciągle słyszę że coś zle zrobiłam np."Zle wybrałaś sobie zawód" "Nie masz gustu co do koleżanek".
Zawsze mówiła że jestem do niczego choć od niedawna zmieniła taktykę bo twierdzi,że mogłabym osiągnąć w życiu dużo więcej i że się zmarnowałam.
Boję się wychodzić z domu,boję się że ludzie postrzegają mnie jak pomyłkę natury gdy ktoś na mnie patrzy mam wrażenie że myśli: "O,to ta pomyłka".
Przez to wszystko rzuciłam szkołę zaoczną pracę również ale o tym na razie wiem tylko ja. Czuję się bardzo zle moze ja naprawdę zmarnowałam życie i powinnam się zabić?;(
1 2013-11-25 09:18:53 Ostatnio edytowany przez Maja669 (2013-11-25 09:31:57)
Dziewczyno, co Ty wypisujesz? Jesteś już pełnoletnia, więc znajdź nową pracę i zmykaj od matki socjopatki.
Znajdź pracę i się odetnij od matki. Tyle.
Kobieto zla to jest twoja matka i jak najszybciej od niej uciekaj. Jestes wartosciowa kobieta i masz swoj charakter. Pod zadnym pozorem nie mozesz myslec ze to z toba jest cos nie tak. Wiem ze bedzie ci ciezko ale chyba gorzej ciezko ci bylo z taka matka ale znajdz sobie jakas prace i wyprowadz sie od matki. Bedac z nia nadal to zginiesz. Pisalas ze mozesz polegac na ojcu. Popros go o jakies pieniadze i wynajmij sobie chociazby pokoj. Prace znajdziesz w kazdym supermarkecie. nie wiem jakie masz wykszalcenie, ale wiem ze jak sie chce to wszystko mozna.
a ja mam pytanie. Co na takie traktowanie mówi Twój tata, nie reagował jakoś, nie widział nic, nie słyszał jak matka się do Ciebie lub o Tobie zwraca. A Twoi inni krewni, nikogo nie dziwi, że Twoja matka mówi o Tobie w samych negatywach?
Zabić się? Dałabyś swojej matce taką satysfakcję?
Nie rozumiem jak mogłaś zrezygnować z pracy i szkoły bo matka nazwała Cię 'pomyłką'.
Zamiast za wszelką cenę pokazać jej, że świetnie sobie radzisz, że uczysz się i pracujesz, to pizłaś tym wszystkim i dałaś jej powód do tego, aby nadal Ci uprzykrzała życie.
Jeśli wiesz, że nie możesz na Nią liczyć to zrób wszystko tak, abyś mogła liczyć na samą siebie.
Poza tym jeśli byś się uczyła, możesz podać swoich rodziców o alimenty, starać się o stypendia itp.
Wystarczy chcieć i wziąć życie w swoje ręce.
Weź sobie to do serca i działaj nim naprawdę zmarnujesz sobie życie do reszty.
''a ja mam pytanie. Co na takie traktowanie mówi Twój tata, nie reagował jakoś, nie widział nic, nie słyszał jak matka się do Ciebie lub o Tobie zwraca. A Twoi inni krewni, nikogo nie dziwi, że Twoja matka mówi o Tobie w samych negatywach?''
W moim domu panował tradycyjny podział ról tata pracował a matka zajmowała się domem...ot,zwyczajna polska tradycyjna "katolicka" rodzinka..mój tata tak naprawdę mnie nie znał wszystko co o mnie wiedział pochodziło z ust matki.Kupował mi drogie prezenty i myślał że to jest to czego dziecko potrzebuje od ojca najbardziej..Marzył o synu nie interesował się mną jakoś bardzo.Oczywiście matka biła mnie tylko wtedy kiedy ojca nie było w domu.Kiedy był udawała super mamusię. Najbardziej zabolało mnie jak tata nazwał mnie osiołkiem...tylko dlatego że matka mu naopowiadała że jestem tępa..a tak naprawdę nigdy ze mną nawet zdania nie zamienił. Zrozumiałam że ona go przekabaciła na swoją stronę.
A inni krewni? Alkoholicy bez wykształcenia na zasiłkach taka trochę patologia
Dziękuję Wam za słowa wsparcia i otuchy a także za słowa krytyki bo i w nich jest trochę prawdy.
Jestem z natury wrażliwcem,dlatego łatwo się załamuje.
A Ty ojcu nie mówiłaś jak jest?
Naprawdę cała Twoja rodzina to alkoholicy na zasiłku?
10 2013-11-25 14:32:29 Ostatnio edytowany przez Maja669 (2013-11-25 14:36:11)
''A Ty ojcu nie mówiłaś jak jest?''
Nie,nie miałam z nim normalnej zdrowej relacji,rzadko kiedy bywał w domu a jak już,to moja matka go osaczała,nigdy nie był sam.
''Naprawdę cała Twoja rodzina to alkoholicy na zasiłku?''
Nie,nie cała ale najbliższa tak. Mam normalną rodzinę za granicą.