Witam,
Nie wiedziałam gdzie założyć ten wątek, więc postanowiłam wstawić go tutaj. Mam nadzieję, że w miarę w odpowiednie miejsce.
Mam problem oczywiście z facetem i kimś. Nie wiedziałam gdzie się zgłosić z tym problemem. Zacznę od początku.
Poznałam bardzo fajnego mężczyznę. Dogłębniejsze zapoznanie, i okazało się że mamy wiele wspólnego, cały czas o czymś rozmawiamy. Nie ma tematów tabu i jest to facet który chce rozwiązać problem po przez rozmowę. Co jest dziwne, nie każdy chce rozmawiać o tym co się dzieje nie tak. Zaczęliśmy być ze sobą. Po miesiącu czasu powiedział że kocha, odparłam mu tym samym bo to poczułam. Wszystko układało się pięknie, jak w bajce, do czasu... kiedy zaczęła się odzywać do niego jego była. Powiedział mi o tym. Widziałam, że jest coś nie tak, myślałam że ja coś źle zrobiłam i chciałam z nim porozmawiać. Oczywiście zgodził się bez problemu. Zapytał się czy na pewno chce wiedzieć o co chodzi. Odparłam, ze tak. Powiedział o co chodzi, że odezwała się, że rozbiła go całkowicie, że głowę ma pełną myśli i o niej, i o mnie jednak te na mój temat są pozytywne a na jej nie. Podziękowałam za szczerość, porozmawialiśmy chwilę. Na jakiś czas się to uspokoiło. Jednak... ona w dalszym ciągu nalegała na niego itd. Dowiedziałam się o tym dopiero w ten poniedziałek. Zaczęło być między nami źle od czwartku. Coś nie tak. Ja jemu robię miłe karteczki, z cytatami, jakimiś myślami. W czwartek właśnie taką jedną mu dałam, gdzie napisałam śliczny tekst o tym co czuję... Kiedy przeczytał, przytulił, powiedział że kocha, ale dodał jeszcze coś: czy Ty przypadkiem nie przesadzasz? Zbił mnie z tropu totalnie. Przepraszał później za to że to tak zabrzmiało. W sobotę porozmawialiśmy i wydawało się że wszystko jest w porządku, jednak nie do końca. W niedzielę był nie swój. Pojechał do rodziny, ja nie chciałam jechać z nim bo uznałam że za wcześnie na takie wypady (jesteśmy ze sobą nie całe 2 miesiące...). Wyczułam w smsach że jest coś nie tak. W ciągu dnia nie zadzwonił a ja nie chciałam być natrętna, bo nie wiedziałam co tak naprawdę robi, nie chciałam po prostu przeszkadzać. W poniedziałek napisał mi że musi mi coś powiedzieć. Jak będzie mógł to zadzwoni i powie. Spytałam czy nie powinniśmy porozmawiać w 4 oczy, on powiedział że musi mi to powiedzieć jak najszybciej, dodał że ktoś mu miesza w życiu. Zadzwonił i powiedział o co chodzi. Znów się odezwała była. Okazało się, że szantażuje go. Jak byli ze sobą, nakręcili film kiedy uprawiali seks. Ona teraz mówi, że albo będzie z nią albo z nikim, a jeśli znajdzie sobie kogoś to ten film ujrzy światło dzienne. On powiedział że nie ma nikogo... Problem jest w tym ze nie wiem co robić teraz. On mówi ze z nią to jest przeszłość i nic jego do niej nie ciągnie. Z tego co widze to ma jej serdecznie dość, żyje nienawiścią do niej. Miedzy mną a nim nie jest wesoło. Powiedział, że spróbuje ja udobruchać. Bedzie kolega i tyle. Powie jej ze nie ma na co liczyć. Ja jednak uważam że powinien zacząć ja olewać, nie odpowiadać na wiadomości, nie spotykac się. On jednak trzyma się swojej wersji. Dziś ma sie z nia spotkać, pogadać.
Ja w tym wszystkim się zgubiłam, nie jestem pewna czy on nadal kocha. Zapytałam się, powiedział: czyny a nie słowa. Gdyby miał mnie dośc, gdyby nie chciał nic ze mną... zapewne by to powiedział. Przeprosił że nie mogę czuć się wyjątkowa i szczęśliwa. Nie wiem co zrobić w tej sytuacji. Ja wiem że go kocham. Wiem to i czuję. Nie wiem jak rozwiązać tą sytuację. Nie wiem jak pozbyć się tej dziewczyny... Ona jest starsza od niego o parę lat. (On ma 21 ja 20). Jestem bezradna.