Drogie Panie (i Panowie jeśli są),
Sprawa ma się tak:
Mam 21 lat i życie zawiązane na supeł. Nie wiedziałam, w którym dziale umieścić ten post ażeby ktoś mi pomógł chociaż poluzować ten węzeł.
Otóż, byłam kiedyś z chłopakiem przez 2,5 roku. Rozstaliśmy się, przeżywałam to strasznie, nie obyło się bez kłótni. Wszyscy mówili: "jutro będzie lepiej". Ale nie było! Po pół roku tęsknoty, wypłakiwania łez, próby zajęcia się czymkolwiek żeby o Nim nie myśleć już nie dawałam rady. Zainteresował się mną pewien chłopak - pomyślałam, że jak to mówią "na starą miłość najlepsza jest nowa miłość", no i zaryzykowałam z nadzieją, że pomoże mi zapomnieć o byłym. Ale nasze spotkania były "puste", ciągle mi w nich czegoś brakowało, szybko poszliśmy do łóżka, szybko zaszłam w ciążę a jeszcze szybciej okazało się, że On ma koleżanki na boku... Wybaczyłam - "dla dobra dziecka". Jednakże ciągle kochałam byłego i wypłakiwałam oczy, że to nie jego dziecko. W między czasie zmarła jego mama, On też sobie kogoś znalazł. Ja wypruwałam sobie żyły żeby zaliczyć rok (udało się) i niedługo po zakończeniu roku urodziła się moja córka. Mieszkałam u chłopaka, jednak nie traktował mnie tak jakbym sobie tego życzyła, krzyczał, robił awantury u mnie w domu, poskarżyłam się w końcu jego rodzicom, efekt: wyrzucili mnie z dzieckiem z domu. Ojciec dziecka na drugi dzień po rozstaniu wrócił do dawnego życia i koleżanek. Reasumując: mijają prawie dwa lata od rozstania z byłym, ciągle go kocham i ciągle żyje tą beznadziejną nadzieją, że kiedyś z nim będę. Jestem sama z dzieckiem i kończę studia. Podjęłam masę błędnych decyzji, których konsekwencje teraz ponoszę i z którymi sobie nie radzę. Kocham córkę nad życie i daje mi siłę do uśmiechania się. Ale co dalej? Jak wyleczyć się z miłości?
Pozdrawiam.
a co robi teraz twoja "milosc"? wie o tym ze go kochasz? ma kogos?
Tak, ma kogoś i na pewno nie wie, że go kocham.
jesli chodzi o Twojego byłego którego kochasz to pozostałbym na tym poziomie w jakim obecnie jesteś. Rozumię,że tęsknisz ale weź pod uwagę,że i on ma prawo układac sobie zycie, ma prawo do szczęścia które daje mu jego aktualna partnerka. Jeśli będzie miało się coś zmienić to on sam do Ciebie pierwzy napisze, on zrobi ten krok którego ty nie powinnaś robić. Swoją drogą uważam,że powinnaś w końcu odciąć sie od przeszłości i zaczać mysleć o przyszłości. Jesteś młoda, nie jedna miłość przed Tobą, wystarczy w to uwierzyć, podnieść głowe do góry i będzie dobrze
!!!
Tak, wiem. Nie chcę mu burzyć tego co zbudował. Ma prawo być szczęśliwym.
Trudna sytuacja, patowa... Nie zamkniesz jednak tego rozdziału dopóki nie powiesz mu co czujesz. Dlaczego masz mu burzyć szczęście swoim wyznaniem? Przecież jest dorosłym człowiekiem i podejmie samodzielną decyzję co z tym dalej zrobić. Jeśli Ty z siebie tego nie wyrzucisz to będziesz wiecznie w myślach do tego wracać. Bądź najpierw szczera sama ze sobą i uświadom sobie stan faktyczny, a później pogadaj z nim.
Hm, czyli co radzisz? On się ze mną nie spotka. Napisać mu maila? Wysłać list? Nie wiem co robić... Ciężko mi z tym wszystkim.
Michmo co za bzdura.. Warto ryzykować, wiem to po swoim przykładzie. Skąd wiesz, że on też czasem o Tobie nie myśli? Nie wiesz i się nie dowiesz, ktoś musi zrobić pierwszy krok. A czemu się rozstaliście? I ciekawe tez czy on nie zywi do Ciebie żadnej urazy? Ja na Twoim miejscu napisałabym do Niego, nic nie tracisz, co najwyżej możesz zyskać. Nie pisałabym wszystkich szczegółów, tylko cos w stylu. Hej, jak uklada Ci sie zycie itd. I napisałabym, że tęsknisz za tym, co było kiedyś, że często o nim myślisz. I czy nie chce utrzymywać z Tobą kontaktu ? Jeśli nie to zrozumiesz, w końcu jest w związku i kobieta może być zła ale powiedz jak Ci na tym zależy..
Trzeba walczyć zawsze! Pamiętaj, żebyś nie pluła sobie w twarz, że nie spróbowałaś, kiedy on już będzie miał kochającą żonę i dzieci np.
Masz 21 lat i spory bagaż doświadczeń, z których musisz skorzystać. Wiesz, że żonie nie wolno skarżyć się na męża do jego rodziców.
Pozostaje Ci teraz córka i czas by odnaleźć spokój ducha. Sprawy miłosne ułożą się (ale na tym nie ma co się skupiać teraz), masz całe zycie przed sobą. ![]()
Najgorsze jest stanie w miejscu... Ty stoisz w miejscu. Musisz podjac jakakolwiek decyzje. Niewyjasniona przeszlosc bedzie do Ciebie wracac, ten facet bedzie Ci towarzyszyl w Twoich myslach... Troche ryzyka dziewczyno, moze warto podjac minimalny wysilek zebys pozniej nie miala do siebie zalu ze nie zawalczylas. Wystarczy, tak jak mowisz mail lub list. Posluchaj serca:-)
Rozstaliśmy się z różnych powodów, mieszanka zazdrości z problemami w pracy, szkole. Potem każdy nie miał odwagi bądź był zbyt dumny żeby wyciągnąć rękę. Co prawda on chciał się kiedyś spotkać, pogadać, jednak byłam już w ciąży i odmówiłam. Nigdy więcej nie napisał. Spotkałam go kiedyś na basenie, był z dziewczyną. Podpłynęłam, chciałam się przywitać jednak uciekł w drugi koniec i nawet nie patrzył w moją stronę. Może faktycznie ma do mnie jakiś żal? Potem mijaliśmy się samochodem, charakterystycznie mu kiwnęłam "cześć", odwzajemnił. Z miesiąc temu napisałam mu maila, co u niego słychać itp. Nie odpisał. (Zmieniałam telefon i nie mam wszystkich numerów - jego też). Opisać mu całą prawdę? Wszystko?
Sprawy miłosne ułożą się (ale na tym nie ma co się skupiać teraz), masz całe zycie przed sobą.
Wiem jak są postrzegane panny z dzieckiem... więc wątpię w Twoją wersję, ale dzięki za pocieszenie:)
Napisz mu wszystko... Tylko delikatnie i żeby nie wyglądało to tak, że teraz jak zostałaś sama to wracasz do niego z podkulonym ogonem. Niech wie, że nie przestałaś go kochać, że dla dobra dziecka chciałaś zostać z jego ojcem. Dobra z Ciebie dziewczyna, tylko się trochę pogubiłaś w swoim życiu. Trzymam kciuki żeby Ci się wszystko poukładało:-) Ps: najlepiej jakbyś zdobyła nr jego tel. Bo skrzynki mailowej może nie sprawdza od X wieków.
Dzięki za rady:) Biorę się za pisanie, pewnie trochę mi to zajmie zanim przybierze to formę i wydźwięk taki jak powinien być.
Czekamy na info jak się sprawa potoczyła ![]()
Napisałam, nie wysłałam.... Mam za dużo wątpliwości:
- co go to obchodzi co do Niego czuję?
- czy nie pomyśli, że nie wyszło mi i wio do Niego?
- czy nie wywołam między Nimi kłótni?
Itp. itd.