Witam was ! Mam problem z moim chłopkiem ... jesteśmy razem od 3 lat, studiujemy w innych miastach. Od niedawna zaczął pracować jako promotor clubu go go. Nie wiem czy to normalna praca dla dwudziestolatka. Boję się o nasz związek, jestem zazdrosna i przykro mi . Co najgorsze pracuje nocami i nie mogę go kontrolować nie wiem co się tam dzieje. Proszę pomóżcie !!
nie mogę go kontrolować nie wiem co się tam dzieje
Z takiego związku to chyba bym uciekał jak najdalej.
Wyluzuj! Jak ma Cię zdradzić, to zdradzi. A jak bedzie chciał być wierny to będzie wierny. I TY NIE MASZ NAD TYM KONTROLI. Po co kontrolować? Bać się, że kontrola nie jest wystarczająco dobra?
A gdyby pracował w dzień i w biurze, to jak byś chciała go kontrolować?
Jak będzie chciał Cię zdradzić, to zdradzi w kolejce po bułki.
nie wierze w zupełną wolność w związku ... nie jestem wyluzowana i nigdy taka nie będę. A to co on robi nie utwierdza mnie w przekonaniu że wszystko jest ok
nie wierze w zupełną wolność w związku ... nie jestem wyluzowana i nigdy taka nie będę. A to co on robi nie utwierdza mnie w przekonaniu że wszystko jest ok
No to masz problem, bo nawet w związku każdy ma prawo być wolny i to wcale nie oznacza, że zdradzi/zdradza czy ma to robić, to tak w dużym uproszczeniu.
Fakt, specyficzna praca.
Ale nie oznacza od razu tego, że chłopak będzie nie w porządku.
To znaczy CO robi? Masz jakieś konkretne podstawy, by być zazdrosna?
Na podstawie tego co piszesz, można wywnioskować że nie masz do niego zaufania. Czym to jest spowodowane, czy kiedyś Cię zawiódł? Czy po prostu masz taką potrzebę kontrolowania go na każdym kroku?
Wiesz... sam fakt, że znalazł taką a nie inną pracę nie świadczy o tym że Cię zdradza.
Masz w ogóle powody ku temu by tak myśleć?
no była raz taka sytuacja z pewną dziewczyną ... był wtedy na wakacjach dowiedziałam się o tym ostatnia. Nie o to chodzi że go kontroluje na każdym kroku ale ten rodzaj pracy mnie martwi. Czuję że zchodzę na dalszy plan ![]()
Studiujecie w innych miastach, zatem rozumiem, że jest to tak zwany związek na odległość. Co ci mogę poradzić? Hm... Myślę, że związek na odległość jest dobrym pomysłem, pod warunkiem, że odległość nie jest większa niż długość fiutka Twojego chłopaka.
Innymi słowy - daj sobie z nim spokój.
to dla mnie bardzo trudne ....
Na czym dokładnie polega jego praca?
Co to była za sytuacja z tą dziewczyną w wakacje?
Pisz konkretnie.
Promuje klub- wprowadza klientów do lokalu i przedstawia oferte...
Na wakacjach 'został pocałowany' przez pewną dziewczynę ... nie wierze w to za bardzo... spędził w gronie znajomych 2 tygnidnie... ona też tam była
Więc zaprasza klientów i przedstawia ofertę klubu - to samo w sobie nie jest niczym złym ani budzącym niepokój.
Niepokój może wzbudzić to, że masz prawo mu nie ufać po tym, co stało się wtedy w wakacje. I wcale się nie dziwię, że mu nie ufasz.
Prawda jest taka, że jeśli zechce Cię (znów) zdradzić, to to zrobi. Jeśli zechce być wierny - będzie wierny.
Na żadną z tych decyzji nie masz najmniejszego wpływu.
Co możesz zrobić? Zastanów się, co jest dla Ciebie najlepsze.
Czy chcesz żyć w związku na odległość z facetem, który już raz zawiódł Twoje zaufanie?
Pomyśl o sobie i tym, z czym będziesz czuła się bardziej komfortowo. Ja nie chciałabym kontynuować tego związku. Dla siebie samej, nie patrząc na faceta.
Zaufanie w związku, to jeden z głównych fundamentów. Jeżeli nie ufasz swojemu facetowi, to bez sensu jest ciągnąć tą znajomość w takim charakterze, bo prędzej czy później oszalejesz z zazdrości.
Skoro wyrywasz sobie włosy z głowy, bo promuje takie miejsce, to brakuje mi wyobraźni, żeby zobrazować sobie Twoją reakcję, gdyby wybrał się tam z kolegami w wieczór kawalerski...
nie zgodziłabym się na wieczór kawalerski w takim miejscu. Sama też nie mam potrzeby oglądania gołych facetów w klubach.
Odeszłabym ale go kocham.. to wszystko jest na prawdę trudne ;/
To, że Ty nie masz takiej potrzeby, wcale nie oznacza, że inni ludzie też takiej potrzeby nie mają... Zresztą w tym przypadku nie chodzi o jako taką potrzebę, tudzież jej brak, a po prostu o zorganizowanie dobrej zabawy, w teoretycznie "ostatnią noc wolności"
, panu młodemu. Patrzenie nie jest zdradą. Gdyby było inaczej, to wielu z nas dopuściłoby się jej, chociażby oglądając film w telewizji.
z szacunku do dziewczyny facet nie powinien chodzić w takie miejsca . Z resztą nie o tym tu mowa
ja bym sie nie przejmowala, zdradzic mozna zawsze...nie potrzeba do tego clubu go go
Dzięki za pomoc ![]()
20 2013-11-13 22:28:42 Ostatnio edytowany przez BlackDrama (2013-11-13 23:13:13)
Mój partner był parę tygodni temu właśnie na kawalerskim w klubie ze striptizem - dlatego też po części podałam taką sytuację jako przykład
- i nie odczułam tego jako brak szacunku. Kiedy się zbieraliśmy do wyjścia - bo w ten sam wieczór, był organizowany też panieński - powiedziałam mu na odchodne: " tylko to Ci pozostało, popatrzeć sobie
dobrej zabawy ", buziak na do zobaczenia, i popędziliśmy w miasto
. I żeby nie było, że jestem wyjątkowo wyluzowana, kobiety kumpli pana młodego, którzy też byli obecni na kawalerskim, również nie robiły problemów.
Kwestia z a u f a n i a, jakim swojego partnera nie darzysz. Nawet jeśli owiniesz się dookoła niego jak bluszcz, to jeśli on sam zechce, to i tak Cię zdradzi. Znasz powiedzonko, że pod latarnią jest najciemniej? ![]()
Zaufanie hmm delikatne jak kwiat
Jedynie to nie ufałabym dziewczyną które znajdują się w okół mojego faceta bo wiadomo, że kobieta jest przebiegła i wcale ją nie interesuje, że facet jest w związku ![]()
Kobiety mogą stawać na rzęsach, ale jeśli facet będzie chciał pozostać wierny, to nic nie zdziałają. ![]()
BlackDrama oj zdzwilabys sie
Juz rozne przypadki widzialam i chyba mnue nic nie zdziwi... To jakie potrafia byc kobiety to masakra, a faceci wcale nie sa lepsi... Znam takiego ktory jest za granica, ma w Polsce dziewczyne i jest taki wierny jak to ja zapewnia, ze az do burdelu chodzi
Chociaz wiadomo, ze zdarzaja sie wyjatki i nie kazdego trzeba mierzyc jedna miara.
Zaufanie hmm delikatne jak kwiat
Jedynie to nie ufałabym dziewczyną które znajdują się w okół mojego faceta bo wiadomo, że kobieta jest przebiegła i wcale ją nie interesuje, że facet jest w związku
Żartujesz sobie? Czy na prawdę tak uważasz?
Żeby kobieta była nie wiem jak sexi, niewiadomo jak podniecająca i może być mistrzynią uwodzeni, ale jak facet nie chce zdradzić, nie zrobi tego.
I jak wspomniała BlackDrama, żeby stawała na rzęsach, do niczego nie dojdzie.
Z resztą to samo tyczy się w drugą stronę, a główną winę ponosi zdradzający, a nie osoba, z którą doszło do zdrady. Oczywiście jeśli "kochanka/kochanek" wie że dana osoba jest zajęta, też jest winny/a, ale jak już wspomniałam - największą winę ponosi zdrajca.
Znam takiego ktory jest za granica, ma w Polsce dziewczyne i jest taki wierny jak to ja zapewnia, ze az do burdelu chodzi
Jeśli ten chłopak rzeczywiście kochałby swoją dziewczynę, pragnąłby szczęścia w ich związku, i lojalność stanowiłaby dla niego jakąkolwiek wartość, to nie chodziłby do burdelu.
LadyAnette napisał/a:Znam takiego ktory jest za granica, ma w Polsce dziewczyne i jest taki wierny jak to ja zapewnia, ze az do burdelu chodzi
Jeśli ten chłopak rzeczywiście kochałby swoją dziewczynę, pragnąłby szczęścia w ich związku, i lojalność stanowiłaby dla niego jakąkolwiek wartość, to nie chodziłby do burdelu.
Wielu takich jest. I powiedzą, że kochają swoją partnerkę, ale coś tam i dlatego...
Miłość, że..hej.
BlackDrama napisał/a:LadyAnette napisał/a:Znam takiego ktory jest za granica, ma w Polsce dziewczyne i jest taki wierny jak to ja zapewnia, ze az do burdelu chodzi
Jeśli ten chłopak rzeczywiście kochałby swoją dziewczynę, pragnąłby szczęścia w ich związku, i lojalność stanowiłaby dla niego jakąkolwiek wartość, to nie chodziłby do burdelu.
Wielu takich jest. I powiedzą, że kochają swoją partnerkę, ale coś tam i dlatego...
Miłość, że..hej.
Dokladnie tak. I czasami zdarza sie tak, ze jest IDEALEM dla partnerki, a na boku ja zdradza.
nieznajoma85 Tak wlasnie uwazam. I zdarzaja sie takie sytuacje, ze facet w koncu ulega.
hm... napisał/a:BlackDrama napisał/a:Jeśli ten chłopak rzeczywiście kochałby swoją dziewczynę, pragnąłby szczęścia w ich związku, i lojalność stanowiłaby dla niego jakąkolwiek wartość, to nie chodziłby do burdelu.
Wielu takich jest. I powiedzą, że kochają swoją partnerkę, ale coś tam i dlatego...
Miłość, że..hej.Dokladnie tak. I czasami zdarza sie tak, ze jest IDEALEM dla partnerki, a na boku ja zdradza.
nieznajoma85 Tak wlasnie uwazam. I zdarzaja sie takie sytuacje, ze facet w koncu ulega.
Różnie to bywa.
Nie ma reguły.
Generalnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że wpływu na to nie mamy. Jak ktoś chce, zrobi to. Jak chce będzie też oszukiwać. Nieraz długo coś trwa zanim się sprawa rypnie.
ja bym nie chciala faceta ktory pracowalby w klubie go go i autorke w pelni rozumiem choc chec kontroli jest u niej troche przesadna
Moim zdaniem pracując w klubie go-go jest mniejsza szansa na zdradę niż będąc regularnym klientem takiego klubu. Poza tym to jest klub go-go w sensie klub go-go, czy klub go-go w sensie burdel? Bo to istotna różnica. Wątpię, że szef całego przybytku patrzyłby pozytywnie na to, że jego pracownik od promocji i dziewczynki tańczące na rurach coś łączy. Bądźmy poważni - nawet jak to jest burdel, to musiałby za tą przyjemność zapłacić. Prostytutki mają to do siebie, że nie ma nic za darmo, bo one w ten sposób zarabiają.
Poza tym nie da się kontrolować drugiej osoby - albo sobie ufamy, albo związek jest bez sensu. Ja nie miałam za złe mojemu facetowi, że poszedł w Amsterdamie z kolegami do teatru erotycznego w Dzielnicy Czerwonych Latarni, bo zwyczajnie mi o tym powiedział sam z siebie i opowiedział mi jak wyglądało przedstawienie i w ogóle sama dzielnica. Kupił też sobie pamiątkową koszulkę w rockowym pubie mieszczącym się w tejże dzielnicy. Ja mu ufam i to mi wystarczy. Poza tym jaki on ma interes w zdradzaniu mnie, skoro wie, że ja tego nie wybaczam.
Witch i taka pewna jesteś ze tylko tam "ZWIEDZAŁ" Twój facet i czy czasem jakiejś nie zaliczył? Ja podziwiam u ludzi taka pewność, nigdy i nikogo nie można być 100% pewnym. To moje zdanie, każdy może mieć inne, ale my z mężem mamy jasne zasady, u nas nie byłoby mowy żeby któreś samo poszło do takiego klubu czy zwiedzało tę cześć Amsterdamu, moim zdaniem mnogość zdrad którą obecnie mamy do czynienia wynika właśnie z takiego luźnego podejścia i pozornego zaufania które każdy kto jest choć odrobinę wyrachowany bez skrupułów wykorzysta.
32 2013-11-18 00:03:08 Ostatnio edytowany przez WitchQueen (2013-11-18 00:59:13)
Witch i taka pewna jesteś ze tylko tam "ZWIEDZAŁ" Twój facet i czy czasem jakiejś nie zaliczył? Ja podziwiam u ludzi taka pewność, nigdy i nikogo nie można być 100% pewnym. To moje zdanie, każdy może mieć inne, ale my z mężem mamy jasne zasady, u nas nie byłoby mowy żeby któreś samo poszło do takiego klubu czy zwiedzało tę cześć Amsterdamu, moim zdaniem mnogość zdrad którą obecnie mamy do czynienia wynika właśnie z takiego luźnego podejścia i pozornego zaufania które każdy kto jest choć odrobinę wyrachowany bez skrupułów wykorzysta.
Słuchaj, ale nawet jeśli on mnie zdradził, albo zamierza zdradzić, to czy ja mam na to wpływ jakikolwiek? Jeżeli dowiedziałabym się o zdradzie, to automatycznie kończymy związek. Nie trzęsę się w domu o to, że może mnie zdradzić bo to jest bez sensu, zwłaszcza jak facet często jeździ pracować za granicę. Nie musi mnie zdradzać w Amsterdamie, może to zrobić u siebie w domu, bo mieszkamy 300km od siebie i na pewno go nie przyłapię. Ani z niego jakiś kurwiarz, ani podatny na wpływy kumpli. Przyszedł, powiedział gdzie był i co robił jak normalny, nie mający nic do ukrycia człowiek - jakby mnie zdradził, to by przemilczał pewnie swoją obecność tam, a nie opowiadał o teatrze erotycznym.
Mnogość zdrad wynika z tego, że ludzie nie potrafią mówić otwarcie o swoich potrzebach, a nie od tego, że nie boję się, że mój facet mnie zdradzi. Jeśli to zrobi, to oznacza, że jest idiotą i egoistą, bo nie dość, że myśli tylko o sobie, to jeszcze nie potrafi się z tym ukryć. Kocham go, ale nie dajmy się zwariować - nie zamierzam się zachowywać jak żandarm i pilnować go przed zdradą. On też mnie nie pilnuje. Wiadomo, że się tam jakaś drobna zazdrość zdarza, ale oboje mamy taki tryb życia, że dużo jeździmy, jesteśmy dość niezależni i ten związek nie miałby sensu jakbyśmy zajmowali się takimi pierdołami jak nieistniejąca zdrada. A tak nikt nikogo nie oskarża bezpodstawnie i myślę, że oboje jesteśmy dzięki temu szczęśliwsi.
Nie chodzi mi o kontrolowanie jak żandarm, tylko uważam że lepiej unikać niektórych sytuacji. Kompletnie dla mnie i mojego męża nie jest pojęte to dlaczego na osobnej wycieczce ja czy on mielibyśmy iść do teatru erotycznego - erotyzm ma miejsce w związku i nie potrzebne jest oglądanie obcych osób. Jesteśmy dla siebie na wyłączność po prostu i mu ufam ale ani ja ani on nie chcielibysmy aby 2 strona oglądała coś takiego. Z tym ze zdrady wyniakaja z braku rozmów to się zgadzam, ale z 2 strony często kobiety lub faceci chcą być tacy cool i wyluzowani że przymykają oczy na to ze facet non stop ogląda porno czy że kobieta w ramach sobotniego relaksu idzie z koleżankami na strpitiz. Powiedzmy sobie szczerze w takich miejscach łatwiej o zdrade niż w czytelni ![]()
Tegan, ja osobiście wolę szczerość w związku.
Generalnie mąż/partner WitchQueen mógłby jej powiedzieć "Wiesz kochanie poszedłem wcześniej spoać, bo byłem zmęczony", albo " posiedzieliśmy z rodziną/znajomymi i było spokojnie". Ale nie, on powiedział swojej kobiecie gdzie był i co robił, a to się ceni.
Piszesz, że trzeba unikać pewnych sytuacji i że nikogo nie można być pewnym na 100%
Idąc Twoim tokiem myślenia, to powiedz skąd masz pewnośc, że jak mąz wyjechał do rodziny/w delegację etc, to był Ci wierny?
No chyba, że mąż nigdy nie był nawet jednej nocki poza domem...
Mój akurat wyjeżdżał i nie było go tygodniami, co nie znaczy, że mam go posądzać o nie wiadomo co.
Mi się bardzo podoba to co pisze WitchQueen. Tu nie chodzi nawet o luźne podejście, bo to na pewno nie to. Tu chodzi o zaufanie i szczerość, bo równie dobrze jej mąż mógłby ją skłamac, a tego nie zrobił ![]()
Brak porozumienia zabija związek.
Może taką pracę trudno zaakceptować.
Każdy z nas ma inne granice.
Tegan, ja osobiście wolę szczerość w związku.
Generalnie mąż/partner WitchQueen mógłby jej powiedzieć "Wiesz kochanie poszedłem wcześniej spoać, bo byłem zmęczony", albo " posiedzieliśmy z rodziną/znajomymi i było spokojnie". Ale nie, on powiedział swojej kobiecie gdzie był i co robił, a to się ceni.Piszesz, że trzeba unikać pewnych sytuacji i że nikogo nie można być pewnym na 100%
Idąc Twoim tokiem myślenia, to powiedz skąd masz pewnośc, że jak mąz wyjechał do rodziny/w delegację etc, to był Ci wierny?
No chyba, że mąż nigdy nie był nawet jednej nocki poza domem...Mój akurat wyjeżdżał i nie było go tygodniami, co nie znaczy, że mam go posądzać o nie wiadomo co.
Mi się bardzo podoba to co pisze WitchQueen. Tu nie chodzi nawet o luźne podejście, bo to na pewno nie to. Tu chodzi o zaufanie i szczerość, bo równie dobrze jej mąż mógłby ją skłamac, a tego nie zrobił
hm... dla mnie gdyby mnie tak facet oklamal ze byl gdzie indziej a na serio byl w klubie go go to juz by nie bylo mowy o dalszym zwiazku, mogl tak zrobic ale po co od razu usprawiedliwiac jakas patologia? Fajnie ze jest szczery ale jak by to byl moj maz to juz by nie mial czego u mnie szukac, mimo szczerosci i dobrze o tym wie, w druga strone jest tak samo. Byl raz na noic poza domem u kolegi na tzw. LAN party gdzie grali w Counter Stike'a i inne strzelanki do rana, chcial mnie ze mna wziac ale nie chcialam bo ta akurat gra mnie nudzi i slabo gram. Do rodziny wyjezdzamy razem, delegacji z pracy nie mamy, wiec jestesmy razem caly czas i nam to odpowiada.
Rozumiem Ciebie Tagan.