jak "naprawić" swoje życie i związek... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak "naprawić" swoje życie i związek...

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

1

Temat: jak "naprawić" swoje życie i związek...

długo się wahałam żeby napisać.... zanim się odważyłam długo mi zeszło.....ale chyba potrzebuje pomocy JAKICHKOLWIEK słów od po prostu kobiet.... nie będę opisywać sytuacji dokładnie z uwagi na dobro swoja i osób trzecich. Zacznę od "początku".


Burzliwa przeszłość 5 letni związek wszystko sie rozpadło, cierpienie płacz mnóstwo emocji... minął rok poznałam "tego jedynego". 3 lata cudownej znajomosci która przerodziła się w coś innego niż zwykłe "jesteśmy razem" mieszkanie, pies, rachunki, śmieci, zakupy. Wydawało mi się ze się spełniam że to jest TO nic tego nigdy nie zburzy że spełniam się, jednak..... największym moim błędem był.... romans z okropnym manipulantem który zakończyłam. Obietnica "lepszego" życia popchnęła mnie do robienia krzywdy ludziom wokół.

Wszystko się wydało przyznałam się do wszystkiego. W ciągu jednej godziny stałam się największym wrogiem usłyszałam chyba coś najgorszego "nie chce być z Tobą ale bez Ciebie nie dam rady". "Otrzymałam" szanse z powodu miłości, dużo rozmów patrzenia na siebie w wzajemnym żalu. Przeprosiny i szansa na lepsze życie, wszystko zmierzało w dobrą stronę wszystko miało się poukładać. Poprosił o dowód miłości, poprosił oto żebym była w tych ciężkich dla niego chwilach, postara się wybaczyć chce dawnego życia zemną u boku. Niestety wszystko pękło "kochanek" nie dał o sobie zapomnieć, przerodziło się to już w pewnego rodzaju obsesje "ja będę kiedy będzie Ci źle, olej wszystko bądźmy razem" nie wciągnęłam się w to i niestety "nie mogę Cię mieć on też Cię mieć nie będzie".

Kiedy zmieniłam numer telefonu usunęłam się z "internetu"....
Postanowił napisać i opowiedzieć o wszystkim z najdrobniejszymi szczegółami mojemu facetowi pomimo że przyznałam się do tego, przyznałam się że poczułam COŚ i "źle to rozegrałam" że źle potoczyło się moje życie, zniszczyłam cały świat wokół siebie. On wpadł w szał powiedział ze nie chce mnie znać i wyrzucił z domu powiedział ze nie zniesie więcej kłamstw, mówił okropne rzeczy a ja poprostu stałam przyjełam to wszystko na siebie i wiem ze właśnie straciłam tą szanse straciłam szanse na życie z tym jedynym czuje ze zawalił mi się świat ze straciłam grunt pod nogami. Wiem że nie ma sensu pisać "pomocy jak do niego wrócić" powrotu nie ma ale gdzieś w środku w głębi.... chyba chce czekać.... chyba chce czekać na to że jednak to jest TO.....

Niewiem czy mogę coś jeszcze naprawić i najgorsze jest że niewiem też jak naprawić swoje życie, nie mam znajomych mój cały świat był związany z nim, zostałam sama na własne życzenie. Chyba po cichu licze na JAKIEKOLWIEK wsparcie z waszej strony kobiety....

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez misslonelyheart (2013-11-11 19:59:54)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Chyba troszkę próbujesz zrobić z siebie ofiarę, dobrze że przyznajesz się sama przed sobą ze straciłas to wszystko na własne życzenie, ale ciągle podkreślasz jakich to strasznych słów musiałaś wysłuchac ze strony swojego partnera. Wydaje mi się że to co on przeżywał było znacznie gorsze niz to co Ty usłyszałaś. I własciwie jestem pełna podziwu że miał na tyle siły żeby zaczac od nowa mimo że byłas dla niego całym światem.
Zastanow się tez czy Ty rzeczywiscie go kochasz czy tak Ci sie wydaje bo zawalił się Twoj dotychczasowy świat i probujesz sie chwytac tego co po nim zostało. Prawdziwa miłość nie potrzebuje romansów, a skoro byłas w stanie prowadzić podwojne życie to moim zdaniem to nie była miłość. Daj sobie czas żeby dowiedziec sie co czujesz i niech to bedzie dla Ciebie nauczka na przyszłość.

Pozdrawiam

3

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Nie próbuje się w żaden sposób wybielić, chyba szukałam po prostu wsparcia i użyłam złych słów na opisanie swojej sytuacji, wiem że to co przezywam ja jest niczym w porównaniu z tym co przeżywa mój partner. Ponoszę konsekwencje swoich nieodpowiedzialnych decyzji. Zrozumiałam swój "błąd" dużo wcześniej niestety było "za późno". Dodam że sytuacja jest świeża a "moje podwójne życie" skończyło się około 2 miesięcy temu. Ta sytuacja jest bardzo skomplikowana tak naprawdę i czas na zastanowienie się czy go naprawdę kocham już niestety minął... bo już nieważne co bym powiedziała on mi nie uwierzy.
Jedyne co mogę zrobić to dać mu żyć beze mnie z nadzieją że nie zabiłam wszystkiego w nim.....

4

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Tak jak napisalas ponosisz konsekwencje swoich decyzji i musisz przyjac to na klate. Daj mu czas, ma prawo po tym co wywinelas miec Cie w " dupie " i nie mozesz od niego wymagac zeby znow zaufal.
Zyj teraz swoim zyciem, wiem latwo sie mowi ale nie masz wyjscia.

5

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Witaj! Miałam podobną sytuację. Byłam z facetem ponad 3 lata. To było to. Tak jak piszesz wspólne mieszkanie, śmieci, pies, śniadania, kolacje, wszystko razem. Było pięknie! CUDOWNIE. Wpadła do naszego życia rutyna, mi się zachciało czegoś nowego zerwałam z nim , poleciałam do innego. Śmieszne, co ? Mój były wtedy biegał, latał, prosił , nie chciałam wrócić. Odpuścił sobie mnie. Gdy zobaczyłam go z inną wtedy do mnie doszło TO JEST TEN, żałowałam każdej minuty spędzonej bez niego. Otworzyło mi to oczy, że kocham go ogromnie i pragnę tylko jego, miałam przy nim wszystko. Wrócił.. na 3 miesiące, później zerwał twierdząc że nie jest to samo, że nie może znieś tego że go zostawiłam. odgryza się? mści? możliwe..tego chyba nikt nie wie


Mija 1,5 miesiąca a ja nadal cierpię, tęsknie i robię wszystko żeby wrócił. Błagam, marudzę mu. Ale to nie jest dobry sposób. Odstraszam go tym.
Rada dla Ciebie:

Może porozmawiaj z byłym, spotkajcie się, ale dopiero jak ochłonie cała sytuacja, on potrzebuje czasu bo na pewno uwierzył bardziej twojemu kochankowi niż tobie. Wyjaśnijcie sobie wszystko, powiedz prawdę, opisz może to w liście i mu wręcz, jesli Ci zalezy to walcz !!!! Ale nie do przesady, ja zrobiłam z siebie idiotkę, prosząc go żeby wrócił, czuł że miał mnie w garści i robił ze mną co chciał. Odpuściłam.. może to coś da!

Trzymaj się smile

6

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

daj sobie i jemu czas, pomyśl nad sobą i swoimi błędami jeszcze raz a co najważniejsze CZEGO DOKŁADNIE CHCESZ.. nie możesz mieć ciastka i zjeść ciastko bo to niemożliwe.. uważam, ze jak ktoś kogoś naprawdę kocha to nie idzie do nikogo innego.. to nie tylko kwestia miłości, ale szacunku do drugiej osoby.. każdy z nas ma uczucia i każdy chce żeby te uczucia były prawdziwe i odwzajemnione..c człowiek po czasie rozumie swoje błędy, daj mu ochłonąć, pomyśleć.. niech to trwa nawet miesiąc, 2 , pół roku - jeżeli jesteście sobie pisani nawet jakby sie paliło i waliło będziecie razem. Facet gdy jest zdradzony już nie potrafi drugi raz zaufać tak samo kobiecie jak kiedyś.. Możliwe jest to, ze znajdzie kogoś ale uświadomi sobie że no niestety, ale było mu z tobą najlepiej i chce do tego wrócić bądź wręcz przeciwnie.. nie chce do tego wracać.. odezwij sie do niego za jakiś czas i wybadaj sytuacje, moze akurat trafisz w odpowiedni moment wink o swoje czasami trzeba walczyć wink

czas leczy rany...

7

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Cass napisał/a:

.... Facet gdy jest zdradzony już nie potrafi drugi raz zaufać tak samo kobiecie jak kiedyś.. ...

Potrafi.
Jeśli zechce.
Jeśli nie jest durniem.

8 Ostatnio edytowany przez ilaja (2013-11-11 22:16:23)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Jestem pewna swoich uczuć co do niego i wiem czego chce niestety.... już jest "po wszystkim" i dla niego są to puste słowa, dodatkowo kochanek ma na tyle urażoną swoją "superanckość" że nie może się pogodzić z tym że coś mu nie wyszło tak na prawdę mści się na mnie i nie pozwoli nam być razem... jutro ma być kolejna "porcja" dalszych upokorzeń....a dla mojego faceta wystarczy pstryczek żeby wywołać znowu awanturę i rozpętać piekło i sobie i mi....


Niewiem kiedy będzie "ten" moment niewiem kiedy tak na prawde mam "stanąć" na jego drodze, boje się że to będzie ogromny dystans brak chęci wstyd i niechęć..... powiedział mi że obyśmy się już nigdy więcej nie spotkali prawdopodobnie zmieni też numer telefonu i nie spotka się zemną, nie chce mu uprzykrzać życia a jedynie pokazać że JESTEM..... usłyszałam że teraz już przynajmniej nie ma wątpliwości czy chce być zemną czy nie....


Nie oczekuje natychmiastowej poprawy sytuacji nie jestem w stanie wydzwaniać do niego tak jak mówisz SAMOTNAE, ja już mam dość upokarzania jego i samej siebie przy okazji też....



Chciała bym kiedyś mieć z nim taki kontakt żeby poznać się na "nowo" i rozpalić te wszystkie uczucia które nas kiedyś łączyły i cały czas łudzę się że jego słowa były po prostu pod wpływem ogromnych emocji i tak naprawdę dalej coś do mnie czuje...

9

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Aha , teraz jesteś pewna swoich uczuć? Już za późno , odpuść i daj chłopakowi spokój , niech znajdzie inna , wartościowa kobietę. Juz go i tak zniszczyłaś psychicznie swoim wyskokiem.Niech odpocznie . Odezwij sie za pare lat .A co do tego ze napisałaś o rozpaleniu uczuć. to rozpal uczucia kochanka

10

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Tomek 72 napisał/a:

Aha , teraz jesteś pewna swoich uczuć? Już za późno , odpuść i daj chłopakowi spokój , niech znajdzie inna , wartościowa kobietę. Juz go i tak zniszczyłaś psychicznie swoim wyskokiem.Niech odpocznie . Odezwij sie za pare lat .A co do tego ze napisałaś o rozpaleniu uczuć. to rozpal uczucia kochanka

Zawsze fajnie jest dokopać leżącemu. A co.

11 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-12 11:05:59)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Przesadne nastręczanie się nic nie da- to wiesz. Gdy "staniesz na jego drodze" zapewne "odwróci wzrok i ominie Cię szerokim łukiem". Przeszkadza tutaj jeszcze ten Casanova z urażoną dumą, który bruździ ale trzeba go olać.  Możesz napisać coś w stylu że jesteś i czekasz, (chcesz czekać), nic ponadto, ewentualnie uprzedzić, jakie zamiary ma ów romantyczny alvaro wobec "was" i chce Cię pogrążyć. Prawdopodobnie on Twoją informację o czekaniu w myślach prześmiewczo oleje, ale trafi to do jego głowy. A Tobie pozostaje miec nadzieję, że kiedyś, w odpowiednich okolicznościach sobie tą wiadomość przypomni. Wiele więcej ku dobremu w tej sprawie nie zdziałasz.

12

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

ja go już olałam niestety on nie da za wygraną... serwuje screeny z naszych rozmów pomimo że nie mam już kont na żadnych portalach.... sama się w to wpakowałam a gość chciał mnie pogrążyć od samego początku.... Mój partner powiedział ze nie wierzy już mi tylko niestety jemu.....
Boje się niewiem kiedy mam to zrobić nie chce wyjść na wariatkę, desperatkę i boje się też tego że jak minie jakiś czas to nienawiść do mnie będzie tak bardzo podsycana że w końcu on będzie PEWIEN że mnie nie kocha.....nie chce zostać odrzucona ale nie mogę pozwolić na to żeby nigdy się nie postarać go odzyskać....

13

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Moim zdaniem powinnas wziac to na klate i nie narzekac.
Dostalas to na co zasluzylas i bardzo dobrze... moze czegos sie nauczysz.

Z tego co piszesz latwo zauwazyc, ze Twoja milosc jest porwista i nie trwala...
dlatego radze nie ubolewac, tylko poczekac chwile a napewno niedlugo zjawi sie ,,ten wyjatkowy",
ktory bedzie ,,ta wielka milosc" i ...

moze zmadrzejesz i wszystko bedzie dobrze...
albo ...   i nie (chociaz wtedy moze przynajmniej nie z Twojej winy).

14

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

To, że miałaś romans, się pogubiłaś, to Twój ewidentny błąd... można dać drugą szansę.
Jednak w momencie gdy sprawa się posypała - nie wykorzystałaś swojej szansy na oczyszczenie... zataiłaś przed partnerem pewne fakty. Można powiedzieć zdradziłaś go powtórnie :-)
Nic dziwnego, że facet ma Cię dosyć.
Postaraj się na jakiś czas odsunąć, ogarnij się psychicznie i fizycznie, a za jakiś czas pojaw się w jego życiu (nie wiem, 2-3 miesiące).
Jeśli to jest "TO" - wrócicie do siebie.
W przeciwnym razie proponuję zdradzać kogoś innego ;-))

15

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Być może źle interpretuję, ale z tego co wyczytałem, to ów gigolo kiedy już sprawa się wydała i miało się ułożyć w akcie "zemsty" wysyłał partnerowi autorki ich wcześniejsze, romansidłowe korespondencje i to wywołało w partnerze burzliwe emocje które zburzyły to, co miało się odbudować. Według mnie w tym momencie wina autorki się kończy. Tamten romantyk po prostu perfidnie odkopał i wykorzystał szczegóły ich rozmów aby zadziałać na partnera i dać tym samym po dupie autorce. Oczywiście- ona zachowała się nad wyraz nieodpowiedzialnie pakując się w takie coś, co do tego nie ma wątpliwości, ale nie naginajmy faktów.

16 Ostatnio edytowany przez misslonelyheart (2013-11-12 16:32:06)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Abizer napisał/a:

Według mnie w tym momencie wina autorki się kończy.

Nie mogę się zgodzić, kochanek chce się zemścić, jednak rzeczy które pokazuje jej partnerowi miały miejsce nie są zmyślone itp. Partner miał po prostu okazje (jako jeden z nielicznych ze zdradzanych) się dowiedzieć jaka rzeczywiście autorkę łączyła relacja z kochankiem i zapewne troche sie roznila od tej przedstawionej. Kochanek jako trzeci od razu jest postrzegany negatywnie jednak być może też poczuł się jak zabawka i cos co się bierze kiedy jest potrzebne i odstawia kiedy juz nie jest. Nie twierdze że to co robi jest słuszne bo wiedział ze autorka jest w związku. Ale to troche wygląda tak jakby miec pretensje do kogos że powiedział jak było na prawde a to autorka byla "zajęta" i powinna uwazac na to co robi.

17

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Zgadzam się z tym, że kochanek mógł się poczuć uprzedmiotowiony, skoro jednak wcześniej sprawa się wydała, autorka się przyznała to takie zachowanie kochanka jest zwyczajnym działaniem na emocje partnera z premedytacją.

18

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

mój partner nie dowiedział się niczego nowego... jest tak jak napisał Abizer, ja wiem że w tym wszystkim wina jest po mojej stronie ale jego "zemsta" zniszczyła już wszystko co mogło by być odbudowane kiedykolwiek. Tak, dowiedział się jakie relacje nas łączyły ale nagina przy tym tak naprawdę fakty i prawdę podsycając nienawiść w moją stronę bo poczuł się "skrzywdzony" ponieważ nie może mnie mieć to mój partner też mnie mieć nie będzie.....


Niestety mojego partnera uraziło to w taki straszny sposób że poczuł się skrzydzony milion razy bardziej niż jak to się wydało......
Tak naprawdę to boję się teraz co będzie bo niewiem co on ma w głowie był tak zdeterminowany żeby mnie mieć..... były sytuacje że wbrew mojej woli przychodził pod mój dom i narzucał się bardzo nachalnie.

19

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Tak jak Ci mówiłem. Jeśli zdecydujesz się na tą korespondencję do swojego partnera to możesz zawrzeć tam uprzedzenie o "determinacji" tego pożal się Boże Romeo i tego, że on będzie Cię chciał w oczach partnera oczernić i obrzydzić. Zwyczajne działanie na wyobraźnię, emocje i psychikę z jego strony. Wykorzystam obopólna anoniowość i dosyć retorycznie, wręcz naiwnie zapytam, czy ten romans osiągnął najwyższy stopień 'konsumpcji"? Dużo szczegółów ma ten amant do "zaoferowania" Twojemu partnerowi? Nie chcę tutaj mówić po raz kolejny ex cathedra, ale sama widzisz do czego doprowadza lekkomyślność i nieodpowiedzialność. Tak z Ciekawości- w jakim wieku jesteś?

20

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Abizer napisał/a:

Tak jak Ci mówiłem. Jeśli zdecydujesz się na tą korespondencję do swojego partnera to możesz zawrzeć tam uprzedzenie o "determinacji" tego pożal się Boże Romeo i tego, że on będzie Cię chciał w oczach partnera oczernić i obrzydzić. Zwyczajne działanie na wyobraźnię, emocje i psychikę z jego strony. Wykorzystam obopólna anoniowość i dosyć retorycznie, wręcz naiwnie zapytam, czy ten romans osiągnął najwyższy stopień 'konsumpcji"? Dużo szczegółów ma ten amant do "zaoferowania" Twojemu partnerowi? Nie chcę tutaj mówić po raz kolejny ex cathedra, ale sama widzisz do czego doprowadza lekkomyślność i nieodpowiedzialność. Tak z Ciekawości- w jakim wieku jesteś?

Nie chce zdradzać szczegółów z racji na dobro swoje i osób trzecich oraz "anonimowość" internetową, jestem bliżej 30. Tak osiągnął "ten" stopień i mój partner o tym dowiedział się wcześniej, miało być "okej" próba wybaczenia, zmiana numeru telefonu, urażona duma tego drugiego i zaczęło się piekło którego końca nie widać..... ma dużo do zaoferowania ale są to tylko "słowa" albo aż, problem w tym że mój partner nie przyjął mojego tłumaczenia i próby wyjaśnienia że to "już było" są to krępujące dla mnie rzeczy, słowa, czyny, dlatego ani on ani ja nie zagłębialiśmy się w szczegóły. Boli mnie to że nie jestem w stanie tego wytłumaczyć i jestem oczerniana w tak beznadziejny sposób.
Jak to wszystko się zaczęło powiedziałam partnerowi że poczułam "coś" ale to nie było to i chciałam wszystko naprawić. Miałam na to "czas" ponieważ nie kontaktowałam się dłuższy czas z nim, on zadeklarował że nie będzie mieszać się do mojego życia skoro "go nie wybrałam".
Wiem brzmi to jak opowiadanie 15 latki i powinnam to rozwiązać dużo wcześniej inaczej ale już nie mam sił więcej płakać nad tym. Zdecyduje się na korespondencję ale jeszcze nie teraz muszę mieć pewność że on już nigdy się nie odezwie i nie będzie podsycać nienawiści jeszcze bardziej i przede wszystkim zostawi w spokoju mnie bo tego też nie mogę być pewna że nie przerodzi się to w obsesje......

21

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
ilaja napisał/a:

... ma dużo do zaoferowania ale są to tylko "słowa" albo aż, problem w tym że mój partner nie przyjął mojego tłumaczenia i próby wyjaśnienia że to "już było" są to krępujące dla mnie rzeczy, słowa, czyny, dlatego ani on ani ja nie zagłębialiśmy się w szczegóły. Boli mnie to że nie jestem w stanie tego wytłumaczyć i jestem oczerniana w tak beznadziejny sposób.
Jak to wszystko się zaczęło powiedziałam partnerowi że poczułam "coś" ale to nie było to i chciałam wszystko naprawić. Miałam na to "czas" ponieważ nie kontaktowałam się dłuższy czas z nim, on zadeklarował że nie będzie mieszać się do mojego życia skoro "go nie wybrałam".
Wiem brzmi to jak opowiadanie 15 latki ...

Nie - jest to logicznie spójne.

22

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Zanim minie czas po którym on się więcej nie odezwie to się pewnie "trochę" zejdzie. Ja na Twoim miejscu bym nie zwlekał. Napisz, że zrozumiałaś, że zachowałaś się... (tutaj sam nie będę pisał, liczę na Twoją inwencję samokrytyczną tongue) i uprzedź, że ten "przylizany romantyk" okazał się bardzo złym człowiekiem i chce zdmuchnąć resztki płomienia między wami.  Ale nie narzucaj mu się w inny sposób (celowo użyłem słowa "narzucaj" bo on każde inne bardziej bezpośrednie Twoje działanie zapewne tak odbierze). Nie przecinaj mu drogi bo zostaniesz z niej zepchnięta. Bądź te 2 kroki za nim, pokaż że czekasz, że jesteś, że będziesz.
I miej na dzieję. Gwarancji nie ma nigdy na nic, a na obietnice jest za późno.

23

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Nie wiem, czy nie rozsądniej było by pójść w izolację. W praktyce będzie musiała toczyć regularną wojnę.

Nie wiem, czy ma sens walczyć o ten związek (wątpię). Nie ma żadnego dobrego powodu do zmiany stanowiska, nawet w przypadku otrzymania doprecyzowujących informacji z tej trzeciej strony. Są one bez znaczenia.

Oczywistym jest, że wszystkiego mówić nie ma sensu. Niczego nie zmienia, tylko zadaje ból. Dla mnie sytuacja stała by się watpliwą już w chwili otrzymania wspomnianych opisów. Okoliczności wskazują na konkretny cel, a nie lubię gdy ktoś próbuje mi zmanipulować punkt widzenia. Jego zaś listy od kochanka wytrącają z podjętej decyzji. Pozwala by osoby trzecie wpływały na decyzje dotyczące spraw osobistych. Zaczyna zachowywać się jak dupek.

Wątpię, by on chciał wrócić i watpię. by powrót miał sens. Lepiej chyba przyjąć do wiadomości stan rzeczy. Wszystko się kiedyś kończy, by zacząć można coś. Rozstania też są częścią życia i nie da sie ich zniknąć.

24

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Tak, konkretnym celem jest kompletne pogrążenie mnie i zrobienie zemnie "tej" najgorszej bo przecież nie zdecydowałam się na związek z nim.
Mój facet jest bardzo podatny na wpływy innych i niestety ja tutaj nie mogę w tej sprawie zrobić i zmienić nic.
Próbuje się odizolować i w myślach pogodzić ze stratą jednak chciała bym w przyszłości stanąć przed lustrem i powiedzieć "popełniłam błąd ale starałam się go naprawić". Pewnie nie dane mi już będzie tego naprawiać na chwile obecną, jednak wiem już jak bardzo ludzie potrafią manipulować innymi żeby tylko "wybielić" siebie w całej sytuacji, obiecywanie złotych gór, łudzenie się że trzeba być "egoistą" myśleć o tym żeby mieć dobrze. Świat nie polega na tym żeby myśleć tylko o sobie tym bardziej jeśli jest się w związku, niestety takie "przemyślenia" przychodzą po czasie.

Na tą chwile bardzo martwi mnie sprawa z osobą trzecią która nie daje o sobie zapomnieć i porusza niebo i ziemie żeby zrobić zemnie najgorszą w oczach wszystkich wokół, czuje się zdeptana tak na naprawdę przez niego i czuje że przyczynił się do tego i dalszym ciągu przyczynia żeby mnie pogrążyć jeszcze bardziej i martwi mnie do czego może być jeszcze zdolny. Wiem też ze może to zabrzmieć bardzo źle ale w okresie kiedy się wycofałam dla "dobra sytuacji" mieliśmy kontakt na stopie koleżeńskiej i bardzo boli to że obdarzyłam kogoś przyjacielskim zaufaniem a KAŻDE moje słowo jest obracane przeciwko mnie. Jest manipulantem któremu jak nie wyjdzie plan A ma już plan B i C... w tym przypadku nie wiem czy już może nie jest to plan D....
Osobiście uważam że zemsta jest najgorszym do czego posunie się człowiek, mam taką nadzieje że zła karma zawsze wraca, i zdaje sobie sprawę z tego że również będzie to kiedyś w przyszłości dotyczyło i mnie.....

25

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Niepotrzebnie czujesz sie zdeptana.  Ułatwiasz szmaciarzowi zadanie. Wiesz co zrobiłaś - powinnaś sytuacje wynikłą (a w niej siebie) zaakceptować jakimi są. Przestań sie wpuszczać w emocje, uruchom logikę. Emocje w tej sytuacji wyprowadzą w większe maliny.

Osobiście odciął bym się od tego wszystkiego i wcale niekoniecznie uważam to za rozwiązanie beznadziejne (czyli nie niosące żadnych widoków).

Tak, czy owak, czas swoje zrobi.

26

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Dziś dzieją się jeszcze gorsze rzezy niż mogła bym się spodziewać......
On nie daje za wygraną niszczy mojego faceta psychicznie, manipuluje i wyciąga WSZYSTKIE najgorsze brudy, wszystkie słowa które kiedykolwiek powiedziałam w zaufaniu do drugiej osoby, czy były to problemy czy nie wyciąga wszystko manipulując zaistniała sytuacją, tylko nie wiem po co? żeby już zniszczyć wszystko to co mam....
Ja już nie daje sobie z tym rady po prostu nie daje.

27

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

W pewnym sensie także miałem na myśli izolację, bo walka jako taka w jakiejkolwiek innej formie nic nie da. Sygnał dania o sobie znać i koniec, odcięcie. Twój facet w tym momencie nie jest już "Twój". Fakt- jest podatny na wpływy i manipulacje co nie jest zbyt fajne.

28

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Tak wiem izolacja, ale on porusza niebo i ziemie żeby znienawidzić wszystkich wokół mnie do mnie samej łącznie z "moim" facetem.
Wypisuje brednie obraża mnie i wszystkich wokół oczernia. Niszczy z uśmiechem na ustach cały mój świat i świat "mojego" faceta. Próbuje za wszelką cenę zniechęcić go do mnie i do wszystkich wokół....

Dzisiaj dowiedziałam się już że można to zaliczyć do stalkingu... tylko nie wiem czy mam ochotę się w to bawić poza tym dwie strony muszą chcieć nie tylko ja.....

29

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
N4VV napisał/a:

Pozwala by osoby trzecie wpływały na decyzje dotyczące spraw osobistych. Zaczyna zachowywać się jak dupek.
.

Litości... zachowuje się jak dupek, bo pogubił się w kłamstwach partnerki?
Jeśli  facet słyszy prawdę od kochanka zamiast od partnerki to nie dziwię się, że się wkurza...
W momencie kiedy autorka miała szansę na 100% szczerości - nie wykorzystała jej. Na teraz to jej facet bardziej wierzy kochankowi niż jej... i myślę, że ma ku temu uzasadnione podstawy.

30

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
rafatal napisał/a:
N4VV napisał/a:

Pozwala by osoby trzecie wpływały na decyzje dotyczące spraw osobistych. Zaczyna zachowywać się jak dupek.
.

Litości... zachowuje się jak dupek, bo pogubił się w kłamstwach partnerki?
Jeśli  facet słyszy prawdę od kochanka zamiast od partnerki to nie dziwię się, że się wkurza...
W momencie kiedy autorka miała szansę na 100% szczerości - nie wykorzystała jej. Na teraz to jej facet bardziej wierzy kochankowi niż jej... i myślę, że ma ku temu uzasadnione podstawy.

Nie to nie jest tak że nie wykorzystałam tej "szansy" o której piszesz, przez kilka dni rozmawialiśmy szczerze o wszystkim i on wszystko wiedział i nie jest tak że pogubił się w moich kłamstwach, dostał "na tacy" szczegóły o których ani ja ani on nie byliśmy w stanie rozmawiać. On wyciąga każde moje słowo, nawet powiedziane po prostu w "zaufaniu" jako "zwykłe wyżalenie się".

Owszem moje zachowanie wobec mojego partnera pozostawiało wiele do życzenia że wyszło tak a nie inaczej... ale niestety czasu nie cofnę.

31

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
ilaja napisał/a:

Wypisuje brednie obraża mnie i wszystkich wokół oczernia.

To jakiś maniak, że zaczął się "zajmować" innymi?

32

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

"ja nie mogę jej mieć więc on też jej mieć nie będzie" to jest jego tok myślenia..... przez chwile próbował manipulować ludźmi z mojego środowiska tak żebym została sama i wtedy "przybiegnę" z płaczem.... nie zgodziłam się na to zerwałam kontakt to się teraz mści że nie "wybrałam" jego......
Czuje się kompletnie bezsilna i nie wiem co robić.....nie mam wpływu na to jakie brednie wypisuje o mnie i moich znajomych, sam wciągnął w to masę osób bez mojej wiedzy i zgody....

33 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-13 19:17:46)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Jak już wyżej przez kogoś zostało napisane- ogarniając wszystko do "kupy", można  by się pokusić o obiektywne wnioski; czy przypadkiem jednak obydwaj panowie nie są "nieodpowiedni"? Od maniaka-gigolaka w pięty dostałaś (dostajesz) więc oczywiste, że to gnój. Co do "Twojego" partnera to jego podatność na "sugestie" to jednocześnie ułomność. Kto wie, czy jeśli sprawy potoczyłyby się zgoła inaczej i "przetrwalibyście razem", to w przyszłości on nie rozpętałby Ci piekła (szczególnie pamiętając, mając na uwadze to co mu niedawno zrobiłaś), bo jakaś wasza znajoma z którą Ty się dajmy na to pokłóciłaś by coś mu nagadała. Jeśli on jako facet nie potrafi oddzielić faktów od oddziaływań manipulacyjnych, sam chłodno pomyśleć, to słabo.  Nie mam zamiaru tutaj pomijać Twojej winy w całym tym motłochu, ale przez to co zrobiłaś właśnie klaruje się obraz osobowości "Twojego partnera". Stało się jak się stało, ale nie będziesz się zabijać, musisz myśleć dalej o sobie, myśleć do przodu, brać pod uwagę i przewidywać. Wypadałoby powiedzieć coś w stylu "nigdy więcej nie pakuj się w takie coś" ale Tobie jest to (boleśnie) tłumaczone do chwili obecnej więc zapewne pojmujesz tą "naukę" aż za dobrze.

34

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Abizer napisał/a:

Jak już wyżej przez kogoś zostało napisane- ogarniając wszystko do "kupy", można  by się pokusić o obiektywne wnioski; czy przypadkiem jednak obydwaj panowie nie są "nieodpowiedni"? Od maniaka-gigolaka w pięty dostałaś (dostajesz) więc oczywiste, że to gnój. Co do "Twojego" partnera to jego podatność na "sugestie" to jednocześnie ułomność. Kto wie, czy jeśli sprawy potoczyłyby się zgoła inaczej i "przetrwalibyście razem", to w przyszłości on nie rozpętałby Ci piekła (szczególnie pamiętając, mając na uwadze to co mu niedawno zrobiłaś), bo jakaś wasza znajoma z którą Ty się dajmy na to pokłóciłaś by coś mu nagadała. Jeśli on jako facet nie potrafi oddzielić faktów od oddziaływań manipulacyjnych, sam chłodno pomyśleć, to słabo.  Nie mam zamiaru tutaj pomijać Twojej winy w całym tym motłochu, ale przez to co zrobiłaś właśnie klaruje się obraz osobowości "Twojego partnera". Stało się jak się stało, ale nie będziesz się zabijać, musisz myśleć dalej o sobie, myśleć do przodu, brać pod uwagę i przewidywać. Wypadałoby powiedzieć coś w stylu "nigdy więcej nie pakuj się w takie coś" ale Tobie jest to (boleśnie) tłumaczone do chwili obecnej więc zapewne pojmujesz tą "naukę" aż za dobrze.

No tak jest to tłumaczone boleśnie cały czas, ale chyba najbardziej martwię się o "mojego" partnera bo wiem jak on bardzo nie radzi sobie z tym, a jednak cały czas mnie kocha. Staram się jak najbardziej odsunąć od tej sytuacji, mając nadzieję że w końcu ucichnie.

To że tak jak napisałeś maniak gigolak jest nie odpowiedni przekonałam się już dawno temu ale nie sądziła że potrafi być tak wyrachowany w swoich działaniach. Faktem jest też że niestety partner nie potrafi oddzielić faktów od manipulacji.. póki byłam przy nim w tym trudnym czasie dla nas obojga było "okej" teraz kiedy zaczęło się piekło on już nie szuka pomocy we mnie tylko cały czas daję się manipulować dalej. Większość tych rzeczy to stek bzdur i brednie niestety, umiejętnie wplata w to drobne szczegóły którymi "podzieliłam" jako z "przyjaciółką".
Sytuacja którą opisałeś mając na uwadze naszą "wspólną przyszłość" dzieję się właśnie teraz.....

35 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-13 21:07:30)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Dlatego pragnę wskazać, że zważywszy na osobowość partnera "potem" może być nieciekawie. Jesteś ostatnią osobą u której on w tej chwili szukałby pomocy.  Na ten moment bliżej niego nie będziesz, choćbyś chciała. Pytanie, czy kiedykolwiek będziesz i czy warto. Prawda jest taka, że Ty teraz MUSISZ myśleć za siebie i niejako za niego. Patrz takie porównanie- On nie umie teraz myśleć, przyjmuje wszystko co ktoś mu powie i zobacz, jaki jest tego skutek -->> Jeśli Ty teraz nie będziesz myśleć, kierować się racjonalnie swoim przyszłym dobrem, to prędzej czy później wyjdą tego konsekwencje i polegniesz. Jeśli nawet on by wrócił, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wywalicie się na najbliższym zakręcie wspólnej drogi i znowu pośrednio na własne życzenie dostaniesz od życia w kość. Nie podpowiadam konkretnego wyboru, bo nie jestem Tobą i nie znam sytuacji z autopsji. Mówię jedynie, ze powinnaś to sobie przeanalizować.

36

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Abizer napisał/a:

Dlatego pragnę wskazać, że zważywszy na osobowość partnera "potem" może być nieciekawie. Jesteś ostatnią osobą u której on w tej chwili szukałby pomocy.  Na ten moment bliżej niego nie będziesz, choćbyś chciała. Pytanie, czy kiedykolwiek będziesz i czy warto. Prawda jest taka, że Ty teraz MUSISZ myśleć za siebie i niejako za niego. Patrz takie porównanie- On nie umie teraz myśleć, przyjmuje wszystko co ktoś mu powie i zobacz, jaki jest tego skutek -->> Jeśli Ty teraz nie będziesz myśleć, kierować się racjonalnie swoim przyszłym dobrem, to prędzej czy później wyjdą tego konsekwencje i polegniesz. Jeśli nawet on by wrócił, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wywalicie się na najbliższym zakręcie wspólnej drogi i znowu pośrednio na własne życzenie dostaniesz od życia w kość. Nie podpowiadam konkretnego wyboru, bo nie jestem Tobą i nie znam sytuacji z autopsji. Mówię jedynie, ze powinnaś to sobie przeanalizować.

Czuje się bardzo odpowiedzialna za tą sytuacje bo jestem jej "przyczyną".  Wiem ze nie będę bliżej niego niestety. Nie umiem znaleźć sposobu na maniaka, jak tak naprawdę to zatrzymać i się go pozbyć... nie mam tez kontaktu ŻADNEGO z partnerem więc jest to o tyle trudne dodatkowo.

Wiem jak on bardzo "walczył" oto przed jego "życzliwościami", wydaje mi się że jemu zabrakło sił już na dalszą walkę a jego słabość jeszcze pogarsza to.......jedynym sensownym wyjściem było by odejść już na zawsze....

Właśnie chyba bym potrzebowała "podpowiedzenia" wyboru bo zostałam pozostawiona sama sobie z tą sytuacją....

37

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Chcesz konkretnej (p)odpowiedzi- Ja na Twoim miejscu bym odszedł. Pomijając już akcje tamtego Casanovy, to nie masz co się łudzić- Z tym partnerem (chodzi mi tutaj o jego charakter i de facto to, co zostało mu prze z Ciebie i na  dokładkę przez manipulanta zaszczepione) , jeśli nawet coś by się wykluło, to nie byłoby to już takie jakbyś tego chciała. (takie są fakty) Nie byłby to dom zbudowany na skale, ale na piasku- gdzie każda większa fala podmyłaby jego fundamenty i osunąłby się w przepaść.

38

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Dzisiaj zadzwonił do mnie sam...... 20 minut spokojnej prawie milczącej rozmowy i na koniec kocham Cię nie mogę bez Ciebie żyć....



Czas pokaże jak będzie potrafił na nowo ze mną po prostu rozmawiać, małymi kroczkami może uda się zbudować coś na przyszłość, tak żebyśmy się nie wykończyli nawzajem....

39

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

No, zobaczymy.

40

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Zawsze jest szansa, że sie chlop zreflektuje.

41

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

No pech... szkoda chłopaka ;-)

42

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Poczekajmy na rozwój wydarzeń... wink

43

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Abizer oby jej się udało, mój mąż okazał się oszustem manipulantem, a ja nadal go kocham przynajmniej trochę.
Zniszczył mój związek oraz zniszczył nadzieję swojej kochanki która okazała się normalną biedną dziewczyną sad
Na szczęście bieg wydarzeń poszedł po  mojej myśli i powoli wychodzę na prostą, w jej przypadku amant prawdopodobnie jest manipulatorem a także możliwe że ma na koncie nie jeden rozbity związek w takim przypadku on będzie odczuwał ogromną satysfakcję tym większą im bardziej będziesz cierpiała sad
W takim zbieraj nogi za pas i miej oczy dookoła głowy, wiem może demonizuję ale lepiej dmuchać na zimne, mnie już nic nie zaskoczy.

44

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
ilaja napisał/a:

Dzisiaj zadzwonił do mnie sam...... 20 minut spokojnej prawie milczącej rozmowy i na koniec kocham Cię nie mogę bez Ciebie żyć....



Czas pokaże jak będzie potrafił na nowo ze mną po prostu rozmawiać, małymi kroczkami może uda się zbudować coś na przyszłość, tak żebyśmy się nie wykończyli nawzajem....

Za mało dostałaś po dupie jeszcze chyba, robisz totalnie z siebie ofiarę jak ktoś tutaj to ujął. A on jest głąbem, że jeszcze się do Ciebie odzywa nie potrafi sobie poradzić z emocjami to wydzwania faceci często tak mają dużo gorzej znoszą rozstanie, statystycznie po rozstaniu dużo więcej mężczyzn popełnia samobójstwa. Musisz mu się zajebiście zreflektować by naprawdę to odbudować.

45

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Pożyjemy, zobaczymy.

46

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

wszystko sypie się jak domek z kart.... w jednym momencie jest "dobrze" w drugim jest okropny żal, ciągłe pytania dlaczego i obwinianie całego świata.....

Rozumiem że jest za wcześnie ale jak przetrwać to "za wcześnie" kiedy upłynie "ten" czas, dla mnie to jest bardzo trudne dla niego jeszcze bardziej, ciągle walczę ciągle jestem w każdej sytuacji tej bardzo złej, trwam, przytulam, rozmawiamy - jest w porządku, przychodzi wieczór noc i on nie potrafi się z tym pogodzić. Powiedział mi że jeśli mnie nie widzi i mnie nie ma - nie chce zemną być i ciągle pisze sms dlaczego i jak mogłam.....po czym spotykamy się przytula mnie i mówi że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Powiedział że mam nie odpuszczać nawet w tych najgorszych chwilach ale kiedy one przychodzą niesamowicie cierpi on i ja....Nie wiem jak sobie z tym poradzić.

47

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

WItajcie, to moj pierwszy post na tym forum...nie jestem za dobra w ich pisaniu, nie mam doswiadczenia. Ale czytam forum od dawna probujac znalezc jakis punkt zaczepienia i odnalezc sposob na poradzenie sobie z moja sytuacja.

Prosze wybaczcie, jesli pisze nie w tym wątku...

Moje małzenstwo za 3 miesiace bedzie miało 3 lata. Znamy sie z Mezem od 10 lat, od 2,5 roku mamy cudownego synka...i wiadomo jak to jest, raz jest lepiej, raz gorzej...ale staramy sie zeby bylo fajnie i ciekawie. Przynajmniej do jakiegos momentu sie staralismy...Kiedys -kilka lat temu Maz probowal skoku w bok, dałam z tym rade, wybaczyłam, i powiedzialam, ze nie wierze, ze mogl  od tak postanowic odejsc...bo naprawde wiele nas łączyło. Przetrwalismy, pojawil sie synek, owoc naszej milosci.
i jakie dziwne zaskoczenie miesiac temu, kiedy moja Maz oswiadczyl, ze nie wie czy jest szczesliwy, czy chce tak dalej zyc, ze nie wie jak to z nami dalej bedzie, bo sie nie klei od wielu lat.. Ze po porodzie nie schudlam, ze go nie pociagam, ze go wnerwiam ciagle...to byl dla mnie powazny cios, zwlaszcza, ze do nie tak dawna pisalismy, mowilismy sobie kocham, bylo normalnie....ale teraz jakas dziwna napieta atmosfera, cieagle widze jakie miewa zmienne humory. I juz mi nie mowi ze mnie kocha, coprawda gadamy o nawet najmniejszych pierdolach, zeby rozmawiac, bo najgorzej stracic kontakt. Ogladamy wspolnie wieczorami filmy, seriale, zeby miec chciele dla siebie, jak synek pojdzie spac. Ale ja psychicznie wysiadam jakos...boje sie ze to wszystko do bani...
Wszystko to zbieglo sie w sumie z jego niepowodzeniami w pracy, ale do tej pory, jak u kazdego bywaly dobre i zle chwile i jakos sobie z tym radzilismy. Przez to wszystko ja pozawalalam wiele spraw w swojej pracy, martwie sie naokolo, ciagle moje mysli kraza wokol ka, mowiac ze sie chjednego. Co bedzie jak odejdzie, co z mieszkaniem, czy zostane w nim z synem, a co jesli rozowd? Naprawde, nie wiem jak sobie z tym radzic. W jednym momencie to takie realne wszystko, a zaraz za chwile, pukam sie w czolo, bo nadal jestesmy razem, i o jakim rozwodzie mowie...

Podejrzewalam, ze moze pojawila sie inna kobieta, o co wprost zapytalam, spokojnie, bez nerwow. W odpowiedzi Maz zaczal na mnie krzyczec, wydarł sie na mnie, stwierdzil, ze nie chce ze mna rozmawiac z tym momencie. to ja zaczelam pakowac walizeczke swoja o syna, mowiacze sie wyprowadzam. On na to zebym przemyslala swoja decyzje, ale czy jestem pewna i w ogole....
zapytalam, czy mnie wpusci, jak bedziemy wracac...na co on, ze po co chce wyprowadzac sie skoro chce wrocic...

po tym wszystkom ucichlo...nie rozmawialismy na ten temat.
Moj maz bardzo dba o siebie, co 2 dni silownia, teraz chcialby nowe perfumy, kurtke...to prawda, ze by sie przydalo, ale czy to nie jest tez wskazowka, ze komus innemu chce zaimponowac? Wykasowane smsy..choc nie chce go sprawdzac; ale nawet moja tesciowa mi to poradzila, ona wie o tym kryzysie.

Czy ja cos jestem w stanie zmienic? Boje sie ze na druga taka rozmowe brak mi sil...
Czy to jest kryzys do przezwyciezenia? czy koniec?

48

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

pewnie powinnam stworzyc swojego nowego posta...zatem tak zrobie, a ten wpis poprosze o usuniecie.

49

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
ilaja napisał/a:

wszystko sypie się jak domek z kart.... w jednym momencie jest "dobrze" w drugim jest okropny żal, ciągłe pytania dlaczego i obwinianie całego świata.....

Rozumiem że jest za wcześnie ale jak przetrwać to "za wcześnie" kiedy upłynie "ten" czas, dla mnie to jest bardzo trudne dla niego jeszcze bardziej, ciągle walczę ciągle jestem w każdej sytuacji tej bardzo złej, trwam, przytulam, rozmawiamy - jest w porządku, przychodzi wieczór noc i on nie potrafi się z tym pogodzić. Powiedział mi że jeśli mnie nie widzi i mnie nie ma - nie chce zemną być i ciągle pisze sms dlaczego i jak mogłam.....po czym spotykamy się przytula mnie i mówi że nie wyobraża sobie życia beze mnie. Powiedział że mam nie odpuszczać nawet w tych najgorszych chwilach ale kiedy one przychodzą niesamowicie cierpi on i ja....Nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Jestem w podobnej sytuacji do twojej... tylko że ja zdradzałam mojego byłego jak już rozsypał nam się związek a ja nie umiałam go zakończyć, później nie umiałam skończyć z seksem na zawołanie jak poznałam i spotkałam się z moim (chyba) obecnym partnerem. Ogólnie zdradziłam go 2 razy jak byliśmy ze sobą jeszcze przez internet. Przyleciałam do niego, zamieszkaliśmy razem, stworzyliśmy cudowny związek, czuliśmy że to "TO". Aż wydało się to że jeszcze 2 razy po naszym spotkaniu spotkałam się z kochankiem i to że go w ogóle miałam i że go oszukiwałam przez taki długi czas chociaż to ja nalegałam na to żebyśmy byli razem. Narobiłam wielkiego bagna, było dużo łez, cierpienia, ale on ciągle mówił że chce mi to wybaczyć, żebym nie przestała walczyć o nas... chciałam sobie zrobić krzywdę a on powiedział płacząc że mam go z tym wszystkim samego nie zostawiać że muszę o nas walczyć... Po drodze przeszłam parę testów na lojalność, pokazując mu że mi naprawdę zależy. Teraz jesteśmy na etapie że mu już nie zależy, że nie chce być z osoba która była do czegoś takiego zdolna, że będzie walczył ale ze mną żebym przestała mieć nadzieję. Mieszkamy za granicą, on chce za 4 miesiące zjechać do Polski i później jechać w inne miejsce. Minęły już prawie 3 miesiące od chwili kiedy się dowiedział... Wiem że on mnie kocha, ja bym zrobiła dla niego wszystko. Myślę że rozłąka na jakiś czas by pomogła, ale jak on wyjedzie 3tyś km to już nie wróci, nie będę miała szansy się z nim ponownie spotkać bo nie będę wiedziała gdzie znowu wyjedzie... Nie umiem bez niego żyć, czuje ze to ten jedyny z którym chce spędzić resztę życia... Nie wiem co robić... Mam nadzieję że wam się uda, mów mu codziennie że go kochasz i żeby się nie poddawał, żeby walczył jak kocha... Mnie widocznie aż tak nie kocha skoro już nie chce wybaczyć, walczyć... Trzymam za was kciuki, pisz na bieżąco co u was.

Pozdrawiam bezwartościowa...

50

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Bezwartościowa, ja sama nie wiem co mam robić pomimo że bardzo się staram jak jesteśmy razem jest "dobrze" a jak tylko zamykają się za mną drzwi to od razu jest żal i "nie mogę przestać myśleć że to zrobiłaś". Też mam wrażenie że przyjdzie taki moment że jemu przestanie zależeć....

Mówię mu codziennie że go kocham że chce z nim być że chce to naprawić, są chwile kiedy on uśmiecha się jak to mówię ale mówi też że nie potrafi mi w to uwierzyć....


Nie potrafi się zdecydować czy być zemną czy nie.. z Tobą źle bez Ciebie jeszcze gorzej.... wiem ze mnie kocha ale on nie radzi sobie z tym, a przy okazji ja już nie wiem jak do niego dotrzeć, cały czas te same pytania, te same zarzuty i ciągłe "dlaczego" albo "czemu nie może być tak jak dawniej". Jestem cały czas dużo rozmawiamy ale do niego wszystko wraca jak jest sam...

Wszyscy mówią "czas czas i jeszcze raz czas" ale co do cholery z tym czasem?... on też powiedział że jak minie "ten" czas to nie może mi zagwarantować tego że da radę ze mną być......

51

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
ilaja napisał/a:

Bezwartościowa, ja sama nie wiem co mam robić pomimo że bardzo się staram jak jesteśmy razem jest "dobrze" a jak tylko zamykają się za mną drzwi to od razu jest żal i "nie mogę przestać myśleć że to zrobiłaś". Też mam wrażenie że przyjdzie taki moment że jemu przestanie zależeć....

Mówię mu codziennie że go kocham że chce z nim być że chce to naprawić, są chwile kiedy on uśmiecha się jak to mówię ale mówi też że nie potrafi mi w to uwierzyć....


Nie potrafi się zdecydować czy być zemną czy nie.. z Tobą źle bez Ciebie jeszcze gorzej.... wiem ze mnie kocha ale on nie radzi sobie z tym, a przy okazji ja już nie wiem jak do niego dotrzeć, cały czas te same pytania, te same zarzuty i ciągłe "dlaczego" albo "czemu nie może być tak jak dawniej". Jestem cały czas dużo rozmawiamy ale do niego wszystko wraca jak jest sam...

Wszyscy mówią "czas czas i jeszcze raz czas" ale co do cholery z tym czasem?... on też powiedział że jak minie "ten" czas to nie może mi zagwarantować tego że da radę ze mną być......

U mnie przez 2 miesiące było źle ale on się naprawdę starał, chciał, cierpiał ale chciał bo kochał. A teraz? Teraz mi mówi że żeby ze mną być musiałby przestać wierzyć w wartości które budował przez całe życie, że nie jestem warta tego żeby on zmieniał siebie dla mnie, że już to że zdradziłam byłego skreśla mnie z listy, że czuje do mnie obrzydzenie... Że już nigdy nie będzie tak jak było, że lepiej żebyśmy się rozstali to on zapomni o tym wszystkim co mu zrobiłam i o mnie... Ech... moje życie się posypało na kawałki...

52

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Bezwartościowa, u mnie jest coraz gorzej zaczęły się imprezy ukrywanie wszystkiego przede mną, umawia się i nagle nie odbiera telefonu....Zaczyna mnie unikać, więc mi nie pozostaje nic innego jak odpuścić nie chce wyjść na wariatkę, desperatkę....
Dodatkowo moje "przyjaciółki" spotykają się z nim w "dobrych" intencjach szepcząc SWOJE ZDANIE.....

53

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Wiem, że prze de mną już wiele pisało na ten temat. Ja potrzebuję się wygadać i mam nadzieję, że mnie wysłuchacie. Jestem z moim mężem już dwadzieścia lat. Mamy dwie córki 18 lat i 5 lat. Kiedy Iga miała 6 miesięcy mąż zaczął spotykać się z inną kobietą. Trwało to rok. Kiedy się dowiedziałam oczywiście był płacz, rozmowy o rozwodzie z jego strony. Jednak daliśmy sobie drugą szansę. Po tym dochodziłam do siebie dwa lata. Odbudowywała w sobie wiarę w siebie, jego. Nawet wspólne życie, wakacje, wyjazdy zaczęły mi sprawiać przyjemność. Jednak w 23 listopada dowiedziałam się, że ponownie mnie zdradził. Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej. Nie wiem co robić. On błaga, klęka, przeprasza, chce to naprawić. Prosi o jeszcze jedną szansę. Che kupić nam nowe obrączki abyśmy odnowili ślub. Dzieci przeżywają bardzo. A ja sama jestem w rozsypce. Biorę leki na uspokojenie, na sen bez tego nie mogłabym pracować. Nie wiem co robić. Raz chciałbym rozwodu raz powrotu.

54 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-01 21:48:34)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Ilaja- To było do przewidzenia. Z resztą pisałem wcześniej.
Niestety już tak jest, że jak się ktoś sam nie przekona, to nie ustąpi.

małami77 napisał/a:

Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej (...) Prosi o jeszcze jedną szansę(...)Nie wiem co robić

Tylko seks i nic więcej... Do czego ten upadły świat zmierza... big_smile
Kopnij go w dupsko i daj szansę, ale sobie. Na lepsze życie.

55

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Abizer napisał/a:

Ilaja- To było do przewidzenia. Z resztą pisałem wcześniej.
Niestety już tak jest, że jak się ktoś sam nie przekona, to nie ustąpi.

małami77 napisał/a:

Twierdzi, że był to tylko seks i nic więcej (...) on prosi o jeszcze jedną szansę(...)Nie wiem co robić

Tylko seks i nic więcej... Do czego ten upadły świat zmierza... big_smile
Kopnij go w dupsko i daj szansę, ale sobie. Na lepsze życie.

Wiesz Abizer, najgorsze jest to że jak pewnie zadzwoni do mnie jutro albo jeszcze dziś to pewnie odbiorę i pobiegnę.... pewnie skończy się to tym że będę na kiwnięcie palcem i jego zawołanie, już i tak codziennie słucham że to moja wina i wszystko prze zemnie ale jednak były dobre chwile....

56

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

I będziesz dalej słuchać, trwać  w tym kotle i rozdarciu, jeżeli tego nie zakończysz. Widzisz- w moich oczach osoby zdradzające nie tylko przejawiają brak szacunku dla swojego partnera, ale także do własnej osoby. Ale nie jest tak, że tego szacunku do siebie i poczucia własnej wartości się nie da odbudować. Da się, lecz w Twoim przypadku nie pozwoli Ci na to Twój partner. Jego zachowanie i reakcje spowodowane bądź co bądź tym, co mu kiedyś zrobiłaś będą się Tobie dawać we znaki, czego z resztą już doświadczasz.

57 Ostatnio edytowany przez Konsternacja (2013-12-01 22:33:59)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Przeczytałam od tzw. dechy do dechy wszystkie Twoje posty i wcale nie uważam żebyś swoimi wypowiedziami robiła z siebie ofiarę.
Skutek tych wszystkich opisanych perypetii jest taki, że rozstałaś się z - jak mówisz - miłością swojego życia a dodatkowo gnębi Was Twój niedoszły kochanek.
Nie dziw się Twojemu byłemu chłopakowi, że raz dzwoni i mówi, że kocha a następnym razem się w ogóle nie odzywa. Targają nim sprzeczne emocje - od miłości do Ciebie, do tego co Was łączyło aż po nienawiść, że mogłaś z kimś innym przebywać, kochać się. Ty zrozumiałaś swój błąd, ale Tobie jest łatwiej. To Ty to przeżyłaś, rozmawiając z kochankiem znałaś swój stan emocjonalny, kochając się z nim znałaś swoje odczucia, kłócąc się z nim znałaś swoje myśli... A Twój były tego nie wie. Może się tylko domyślać, tworzyć wizje w głowie (przecież wiesz, że faceci to wzrokowcy:D), dopowiadać... Do tego kochanek podsyca jego emocje, ciągle wypisując do niego. Chłopak ma po prostu zjazd. Życie mu się zawaliło, kochał Cię, pokładał w Tobie nadzieje, a Ty wolałaś innego. Bo był lepszy...?
Tylko sama wiesz, że jakaś przyczyna musiała być, że poszłaś do innego. Że sobie na to pozwoliłaś. Zapytaj sama siebie: dlaczego???
Znajdź przyczynę, bo teraz wpadłaś w sieć niedomówień, przepraszania, kłamstwa.
Z tego co piszesz, wynika, że cierpisz... ale pomyśl z innej strony, czy to, że teraz uważasz, że to jest to, nie jest przypadkiem formą rekompensaty i ukojenia własnego sumienia?
Kochałaś go, ale sobie na to pozwoliłaś. I to, moim zdaniem, powinno być punktem wyjścia do Twoich przemyśleń.
W żadnym wypadku Cię nie oceniam, podziwiam, że potrafiłaś wszystko opisać na forum.
A co z chłopakiem...? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ja nigdy w życiu, gdyby zdradził mnie mój mężczyzna, nie wybaczyłabym tego. Pomimo, że wiem, że to jest to, że chcę z nim przeżyć całe swoje życie, mieć dzieci, nie umiałabym się z tym pogodzić i budować na zgliszczach naszej miłości. Może Twój chłopak też tak ma? Ty go znasz najlepiej, więc nikt Ci tutaj nie doradzi czy na 100% masz milczeć i odpuścić czy poczekać, aż sobie to poukłada.
Jeśli jednak dojdziesz do wniosku, że jest w stanie Ci wybaczyć (on sam tego może teraz nawet nie wiedzieć), ja dałabym mu czas. Pomimo tego, że dzwoniłby, mówiłabym mu - na Twoim miejscu -, że powinniście od siebie oboje odpocząć. Dać czas na przemyślenie, pogodzenie się z Twoją zdradą (zarówno Ty jak i on),bo on teraz albo podświadomie chce się na Tobie odegrać (imprezy etc.) albo nie umie się z Tobą rozstać a z drugiej strony nie umie z Tobą żyć.
To wszystko jest ciężkie, nie ma odpowiedzi natychmiast, tu i teraz. Daj sobie i jemu czas, być może nawet na coś nowego.

No i przygotuj się (prawdopodobnie przez całe życie) na to, że on być może zawsze nie będzie Ci do końca ufał. Wyżej jakaś dziewczyna, która była w podobnej sytuacji, napisała, że z czasem jej chłopak czuł do niej obrzydzenie. Też się z tym musisz liczyć. Każdy by tak miał...

ps. podpisuję się pod ostatnim postem abizera.

58

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Czemu z małej "abizera"? big_smile tongue

Tak, tutaj jednoznacznej odpowiedzi nie ma, jednak chciałem zwrócić uwagę na parę kwestii;- Z tego co pisze autorka, facet teraz sobie "baluje w najlepsze". I teraz- Jeżeli to jest forma jakiegoś podświadomego odgrywania się, to mi by to już dało sporo do myślenia na (ewentualnie wspólną) przyszłość. Bo takie zachowanie też o czymś świadczy i według mnie nie należy tego bagatelizować czy pomijać, ale jak najbardziej brać pod uwagę. Owe "danie sobie czasu" moim zdaniem spowoduje, że on raczej nie przerwie swoich wypadów z przyjaciółkami, ale będzie miał tak jakby wolną rękę na "odreagowanie" w takiej właśnie formie. Powiem tak- Ja nie chciałbym opierać związku na takich ekscesach.

59 Ostatnio edytowany przez Viggo (2013-12-02 00:45:47)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
ilaja napisał/a:

nie chce wyjść na wariatkę, desperatkę i boje się też tego że jak minie jakiś czas to nienawiść do mnie będzie tak bardzo podsycana .

Po pierwsze-nikt nie powiedział,że miłość jest rozważna, poprawna, książkowo wzorowa.
Szaleństwo, desperacja to rzeczy towarzyszące jej od dawien dawna- "Cierpienia Młodego Wertera"-mówi Ci to coś?
Gdy w grę wchodzi walka o miłość wszystkie dopuszczalne metody, zostają zastąpione tymi skutecznymi-nie zawsze zgodnymi ze społeczną, mentalną poprawnością.

ilaja napisał/a:

w końcu on będzie PEWIEN że mnie nie kocha

Tego nie wiesz i wiedzieć nie będziesz, dopóki nie zrobisz nic w tym kierunku.
Zawaliłaś-kijowo-próbuj ratować-nic to nie da-przynajmniej nie będziesz pluła sobie w brodę,że nie próbowałaś.

60

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Konsternacja, dziękuje za tak "trzeźwe" spojrzenie na sprawę. On ciągle zadaje mi pytanie dlaczego a ja odpowiadałam mu na nie za każdym razem, próbując wytłumaczyć - dlaczego. Do tego czemu się tak stało doszłam już sama z sobą. Znalazłam przyczynę CZEMU I DLACZEGO w samej sobie, ale on tego nie potrafi zrozumieć, nie dziwię się bo to jest ciężka sytuacja. Ja w swojej głowie poukładałam wszystko, doszłam do tego czego chcę i staram mu się to przekazać niestety bezskutecznie. Nie jest też tak ze jak zawali się grunt pod nogami to próbuje z "przyzwyczajenia wrócić" do niego. Etap "czego chce" mam już "za sobą" i jak kolwiek egoistycznie i samolubnie to zabrzmi, zrobiłam to już parę miesięcy temu....
On zrzuca na mnie CAŁĄ odpowiedzialność za tą sytuacje, bo jak mówiłam że może czas, żeby rozmawiał ze mną czego chce - jak ma humor w porządku mówi ze nie wie czego chce, jak ma nie w porządku mówi ze skoro potrafiłam podjąć takie a nie inne decyzje to tą też powinnam podjąć on mnie siłą nie trzyma.
Jestem w stanie to zrozumieć i po części nie mam pretensji o takie zachowanie ale w tym tygodniu już dwa razy mnie "wystawił"... wyszłam na kompletnego debila stojąc pod jego drzwiami słuchając jak bawi się w najlepsze z kolegami a na moje pukanie reagują ciszą.... Każde moje zwrócenie mu uwagi na według mnie jego nieodpowiednie zachowanie, powoduje że od razu jestem zasypywana atakiem że ja mu zwracam uwagę a CO JA NAROBIŁAM..... to przykre bo on rani wtedy i siebie i mnie.....


Viggo, próbuje cały czas próbuje, ale nie chce walić głową w ścianę, jeśli nie będę widzieć efektów a już niestety tak pomału się zaczyna dziać to się wycofam.... może wtedy będzie właśnie "ten" czas i on poczuje że chce ze mną być, tylko tak jak wspomniał Abizer też mam wrażenie że jest to forma odgrywania się na mnie bo ja nie mam prawa głosu przy takich sytuacjach..

61 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-12-02 11:12:19)

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Przy tego typu podbramkowych sytuacjach przekonujemy się właśnie o zachowaniach i reakcjach partnera. Oczywiście- W bitwie o miłość trzeba się chwytać wszystkiego, jednakże moim zdanie swoje miejsce musi mieć w tym wszystkim rozsądek. Walczyć można, ale ja bym zadał pytanie: Czy jest o co i czy warto. Decyzje owszem, podejmuje się z myślą w przyszłość, ale jednak w oparciu o teraźniejsze bądź minione wydarzenia. Już pomijając wcześniejsze zachowanie autorki, to po mojemu; związek, w którym partner w pewien sposób odreagowuje i "odpłaca się" swojej "lubej" nie rokuje za wesoło na dalsze lata. Partner, czy mąż według mnie nie powinien być jak kolega z gimnazjum, który jak go popchniesz- to odda, albo pójdzie i Ci tyłek obrobi z kumplami.

62

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...
Abizer napisał/a:

Przy tego typu podbramkowych sytuacjach przekonujemy się właśnie o zachowaniach i reakcjach partnera. Oczywiście- W bitwie o miłość trzeba się chwytać wszystkiego, jednakże moim zdanie swoje miejsce musi mieć w tym wszystkim rozsądek. Walczyć można, ale ja bym zadał pytanie: Czy jest o co i czy warto. Decyzje owszem, podejmuje się z myślą w przyszłość, ale jednak w oparciu o teraźniejsze bądź minione wydarzenia. Już pomijając wcześniejsze zachowanie autorki, to po mojemu; związek, w którym partner w pewien sposób odreagowuje i "odpłaca się" swojej "lubej" nie rokuje za wesoło na dalsze lata. Partner, czy mąż według mnie nie powinien być jak kolega z gimnazjum, który jak go popchniesz- to odda, albo pójdzie i Ci tyłek obrobi z kumplami.

Abizer, ja po raz kolejny jestem w rozsypce i tak właściwie to nie wiem o robić bo walczyć już właśnie jak on się tak zachowuje nie mam chyba o co....

Tak właściwie to nawet aktualnie biję się z myślami czy do niego nie zadzwonić, ale wiem że na pewno nie zachowam zimnej krwi a w odpowiedzi usłyszę że to i tak moja wina....

63

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

W jakim celu chcesz do niego zadzwonić, co chciałabyś mu przekazać?

64

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Sama nie wiem... pewnie jak by odebrał telefon (o ile w ogóle) to tak jak napisałam nie zachowała bym zimnej krwi jeśli chodzi o wczorajszą sytuacje.  Chyba w środku w sobie czuje że chciała bym mu powiedzieć żeby tak nie robił i z nim porozmawiać ale na ile udało by mi się to przekazać w sposób "cywilizowany" tak żeby nie wywołać kłótni to nie wiem.... a jeśli on nie zdążył "dojść do siebie" po wczoraj to tym bardziej albo nie odbierze albo odbierze i zrobi on awanturę. Wiem nie powinnam w ogóle dzwonić ale wszystko już mi przez myśl przechodzi....

W takich sytuacjach czuję że muszę się z nim obchodzić jak z jajkiem, cały czas ja jestem ta zła.

65

Odp: jak "naprawić" swoje życie i związek...

Na spokojnie zadaj sobie sama pytanie, co chcesz ogólnie na dłuższą metę osiągnąć.

Posty [ 1 do 65 z 77 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak "naprawić" swoje życie i związek...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024