Mussuka napisał/a:no przecie nie ucha Babo:)) Serio, maz mojej znajomej napstrykal takich fotek, ze moznaby podrecznik poloznika nim zilustrowac..i dal to potem debil na FB, jak to glowka sie wysuwa, joz pol glowki, juz cala, pol dzidzi, cala dzidzia, dzidzia na brzuszku mamy, przecinamy pepowine, chyba lozysko sobie darowal, bo mu kazano przestac
Zabiłabym...
Szok po prostu...
No ok, rozumiem zgrywać, robić zdjęcia dla siebie, ale... wstawiać na portale internetowe????????????
Mój mąż pstrykał fotki, ale mnie i dzidzi razem, bez miejsc intymnych. Albo zdjęcia samego maluszka. No ale zdjęcia krocza? No to już przegięcie - ale tylko jeśli chodzi o wstawianie do internetu, bo uważam, że dla samych siebie można sobie robić jakie się chce zdjęcia, choć ja na takie o jakich pisałaś bym się nie zgodziła.
A tak z ciekawości. Zostały zgłoszone do usunięcia? Bo o ile się nie mylę takich zdjęć na fb wrzucać nie można?
Mussuka napisał/a:Tyle off-topicu, bo nie moge zgodzic sie, ze mamy bez partnera sa inaczej czy gorzej traktowane - to zalezy raczej od kultury personelu i ich stosunku do pracy i pacjentow.
Zgadzam się z tym, bo ja ogólnie oba porody, czy to z mężem, czy nie, wspominam bardzo dobrze. Tyle, że jednak przy pierwszym dziecku brakowało mi obecności kogoś bliskiego.
Ale jeśli chodzi o personel - przy pierwszym dziecku miałam beznadziejną lekarkę, której nienawidzę i której nie było przy samym porodzie. Przyszła sobi tuż po...
Za to przy drugim dziecku, w tym samym szpitalu wszystko się pozmieniało i nie miało żadnego znaczenia to czy mąż był ze mną czy nie.
Osobiście uważam, że personel, szczególnie podejście lekarza, który zamiast męża złapał mnie za rękę, czy głaskał po głowie, albo położnej, która okazało się, że nie rodziła nigdy, a zachowywała się jak by w pełni rozumiała rodzące, pomagała i wspierała - to było dla mnie mistrzostwo świata.
Ta sama położna, doświadczona w odbieraniu porodów, kobieta, po 2 zmianach w pracy, odebraniu kilkunastu porodów, przyszła od tak do sali gdzie leżałam z dziewczyną, która tej samej nocy rodziła i ta położna zapytała jak się czujemy, czy czegoś nie potrzebujemy. Wspomniała o ważnym ćwiczeniu mięśni kegla i ogólnie o kilku ważnych rzeczach.
A opieka po porodzie - dla mnie rewelacja 
Zwolenniczki zajadania się łożyskiem - może być najsmaczniejsze, najzdrowsze i jakie tam tylko ktoś chce, ale we mnie wzbudza tylko obrzydzenie 
Jaguar napisał/a:W takiej sytuacji o czym sie gada?
Serio? Co by odwrocilo wasza uwage od porodu?
Rozmowa o pogodzie? Ksiazce?
I faza porodu nie boli tak bardzo. Kobieta często jest pozostawiona sama sobie, chodzi po tej sali porodowej i ma przyjść jak zaczną się bóle parte. Ja tak miałam z pierwszym dzieckiem, a nawet nie wiedziałam co to bóle parte.
I to nie jest tak, że cały czas boli, łapią chwilę skurcze, później się chodzi, myśli - jak jest się samemu. Dopiero za jakiś czas jest kolejny skurcz.
Wtedy na prawdę przydał by się ktoś bliski, do kogo można choć gębę otworzyć.
Przecież mąż nie musi być w II fazie porodu jak kobieta nie chce. Zawsze można go wyprosić