Moja historia ,tak jak wiekszosc z nas przeszla.Szkola ,nauka,pierwsza milosc i slub.Na poczatku wszystko ukladalo sie jak w bajce.Bylam taka szczesliwa.Zawsze chcialam miec dom dzieci rodzine i meza na kt?rego mozna liczyc.On byl wyjatkowy nie przeklinal nie wluczyl sie z kolegami po barach naprawde wszyscy mi zazdroscili,potrafil przyjechac do mnie pokonujac 100 km. ma rowerze,jedna bajka.Po slubie zamieszkalismy w domu jego rodzic?w,bo dom duzy tesciowa byla zachwycona tym bardziej ze bylam w ciazy, z jego bratem ukladalo sie r?znie ale nie bylo wiekszych problem?w w sumie nie jest zlym czlowiekiem,alkohol tylko go zmienia,ale na drugi dzien jest normalnym czlowiekiem.Z siostra meza zadnych wiekszych problem?w znalismy sie jeszcze ze szkoly zawsze mi pomagala,zajmowala sie dziecmi tym bardziej ze spodziewalam sie juz drugiego dziecka,ustalilisy tak ze ja szlam w pole z moja tesciowa a szwagierka zostawala w domu z dziecmi ,gotowala ,prala ,sprzatala,zawsze muwila ze jak idzie w pole to ja boli glowa od zapachu ziemi,mnie to bylo na reke,lubialam pracowac w polu tym bardziej ze tesciowa fajna kobietka i zawsze mi pomagala .Mialam wiec sw?j dom ,swoja rodzine,maz pracowal,szwagier sie nie wtracal do nas bo zawsze pijany,szwagierka jak siostra zajmowala sie domem,ja i tesciowa zajmowalismy sie gospodarstwem,czego jeszcze chciec.Ale jak zawsze cos musi sie popsuc ,to cos jakis czas przyjezdzalo do rodzinnego domu,NAJSTARSZY BRAT mojego meza,kt?ry studiowal w seminarium,nigdy nie mialam z nim problem?w ,ale nie raz nie dwa slyszalam jak m?wil ze jego brat m?glby poszukac sobie ladniejszej dziewczyny,ze stac go na cos lepszwego,ale ze bylismy po slubie nic niem?gl zrobic. Tak lecialy lata,dobre lata,do mometu kiedy maz stracil prace,ale nie martwilismy sie tym zawsze mozna znalesc inna i tak tez sie stalo jedyny problem ze daleko,co dwa tygodnie przyjezdrzal do domu,potem raz w miesiacu,bo tlumaczyl sie ze musi odpoczac,ze droga go zabija,tak ciaglismy jakis czas.W miedzy czasie brat ksiadz wyjechal na misje,szwagierka wyszla za maz,zostal tylko pijaczyna na kt?rego nie mozna bylo liczyc ze pomoze w gospodarstwie , tesciowa kt?ra byla juz zmeczona praca,ja i dwoje dzieci w szkole.Nic nie zapowiadalo buzy do mometu..........W jednej chwili zawalil sie swiat kolega meza z kt?rym pracowal otworzyl mi oczy powiedzial mi ze maz ma inna,po rozmowie z mezem kt?ry potwierdzil ze to prawda ,ze przeprasza ze sie zagubil,zebym mu przebaczyla,tak tez zrobilam,wrucil do domu szukal pracy blizej kt?ra znalazl,ale nie byl zadowoliny,chcial otworzyc sw?j wlasny biznez tak tez zrobil.I tu zaczyna sie moja historia skonczyly sie ladne lata pieniadze kt?re on zarabial przewrucily mu w glowie ,zaczely sie noce nie przespane czekajac na niego,czesto wracal pijany,albo nie wraczal wcale.Z bratem ksiedzem czesto rozmawialam na ten temat chcialam zeby mi pom?gl,w miedzy czasie odkrylam ze ma inna nawet sie nie ukrywal z tym.Kiedy powiedzialam ksiedziu jaka jest sytuacja i najlepiej by bylo jakby go zabral do siebie moze by to pomoglo .Pewnego ranka przyjechal braciszek tak bylam zadowolona ,ze sie pomalu rozwiaza problemy,ze jako najstarszy w domu i jako ksiadz przegada mu do rozumu,po wielkiej kl?tni jaka przeprowadzili..........wiecie co zrobil zabral mojego meza i jego kochanke ze soba dal mu prace,a ja musialam starac sie o alimenty kt?re mi placilo panstwo w miedzy czasie urodzilo im sie dziecko wielki brat ksiadz i ich troje mieszkali sobie razem,maz pracowal ale na czarno,kupil sobie auto ale zarejestrowal na brata,tak zeby komornik mu nie zabral.Niestety ja musialam opuscic dzieci i kraj i wyjechac za granice zeby zapewnic byt ,alimenty nie wystarczaly a pracy nie moglam znalesc wspaniala tesciowa kt?ra sie nimi opiekowala niestety juz nie zyje.Itak ciagne to zycie,do tego mometu zeby bylo jeszcze smieszniej nie koniec na tym,co roku pzyjezdzali na wakacje do polski ksiadz zaprosil kochanke do domu w kt?rym mieszkaly moje nasze dzieci,wakacje uplywaly na pijatyce ,wrzaskach, bujkach ,pijatyce i jeszce raz pijatyce wieczory horroru jak sie nie bil ksiadz z mezem to sie bil maz z kochanka ,w pewien dzien po wieczorze mocno zakrapianym maz dostal wylewu i po dwuch dniach zmarl .ksiadz wyprawil mu chuczny pogrzeb.Po roku jego smierci zginela w wypadku jego kochanka kt?ra mieszkala w polsce jechala po pijanemu,zostalo dziecko kt?re nie prosilo sie same na swiat ale tez przeszlo mieszka z dziatkami obecnie.Tak jak zawsze problemy nie chodza same sa zawsze w parze ,zaczelo sie dzielenie domu ,wielki ksiadz zmusil brata pijaka do rzeczenia sie praw do domu i tak samo zrobil ze swoja siostra,zostalismy my wielki problem ala niego bo nie chcemy sie zrzec,najbardziej cierpia dzieci juz dorosle bo nadal mieszkaja tam nigdy nie wiedza kiedy przyjedzie ,ostatnio wyrzucil ich w srodku noc na pole tak jak staly,pozamykal wszystko nic nie wolno ruszyc,pozabieral zdjecia ich ojca swiadectwa,wszystko co nalezalo do niego i w czesci do mnie po slubie ,nie maja zadnej pamiatki i zadnych praw po ojcu(jaki byl taki byl ale to ich ojciec)chce za wszelka cene aby sie zrzekly wszystkiego nie chce nawet nich splacic powiedzial ze nie da ani grosza ,ale uprzykszy im tak zycie ze sie wyniosa,c?rka ma auto wiec poprzebijal jej wszysykie opony,zyja w strachu i nerwach nie wiedzac kiedy znowu beda uciekac,chce aby ta najmniejsza tez sie zrzekla wszystkiego,taka zlosc nim kier?je ze przez tydzien kiedy tam byl pies mie jadl ,bo zucal w niego petardy kiedy sie zblizal do miski pies oczywiscie jest c?rek.Mam pytanie czy istnieje ktos kto moze mi poradzic co mam zrobic,adwokat poradzil mi aby wezwac dziennikarzy albo napisac do kuri ale nie jest to takie proste on nie jest w polsce ma parafie w hiszpani nie wiem do kogo mam sie zwrucic kto mi moze pomuc ,co mam zrobic Czy istnieje ktos kto mi poradzi kto wskarze droge,czy jest mozliwe ze ksiadz jest taki zly ??????????????
Nie zazdroszczę Ci takiej sytuacji .. Jestem aż w szoku że tyle przeszłaś, ja bym nie wytrzymała nerwowo .. Moim zdaniem postąp tak jak podpowiedział Ci adwokat.. Ksiądz ? Szkoda gadać.. nie wiem jakim cudem ma czelność nosić takie mienie .. Wgl bym na to nie zważała .. Walcz! Jeśli raz się nie uda to próbuj do końca.. nie zostawiaj tak tego!
Po pierwsze, trzeba zacząć nagrywać jego groźby i działania, żeby był dowód. Po drugie, można z tym iść na Policję i do mediów. Po trzecie, warto napisać pismo do kurii - organizacja KK wszędzie na świecie jest mniej więcej taka sama - dojdzie co najwyżej koszt tłumacza.
Na razie niewiele więcej można zrobić.
Dzieki za odpowiec nie spodziewalam sie,w wiekszosci ludzie jak o tym opowiadam nie chca mi wierzyc,niestety wiem z doswiadczenia ze temat o ksierzach jest nie poruszany ,to wielkie tabu, tak bylismy wychowani w domu ze sie zawsze m?wilo z wielkim szacunkiem,ale ksiadz jest takim samym czlowiekiem jak ja albo ty.Nie mam nic do kosciola zeby nikt nie pomylil dwuch r?znych rzeczy,jestem katoliczka i to najbardziej boli .Ze spotyka sie niestety w swoim zyciu takie sytuacje.Ile ich jest i nikt o tym nie m?wi????????????moze czas zaczac.
Niedługo arcybiskup KK stanie przed sądem za swoją wypowiedź, ze wszystkich stron są ataki na KK za pedofile i co raz częściej w mediach mówią o grzechach księży, więc ten temat przestaje być tematem tabu. Zresztą to nie ma znaczenia. Jak masz problem z księdzem to z nim walcz, bo to taki sam obywatel jak Ty czy ja. W sumie to on ma większy problem. Wziął na siebie zobowiązania z których teraz nie potrafi się wywiązać np.: życie w ubóstwie, więc niedługo to on będzie miał uprzykrzane życie.
Popieram przedmówczynie. Nie daj mu się, niech nie czuje się bezkarny bo jego postępowanie jest wręcz karygodne.
taka zlosc nim kier?je ze przez tydzien kiedy tam byl pies mie jadl ,bo zucal w niego petardy kiedy sie zblizal do miski pies oczywiscie jest c?rek. adwokat poradzil mi aby wezwac dziennikarzy ,czy jest mozliwe ze ksiadz jest taki zly ??????????????
brak mi slow.............., trzeba bylo powiadomic Towarzystwo Opieki nad Zwierzetami , juz oni poradziliby sobie z ksiedzem rzucajacym petardami w glodnego psa !!!!!!
.... karierowicz w sutannie
Piszac ta chistorie myslalam ze nikogo to nie zainteresuje,ale sie zdziwilam ze jednak nie jestem sama.Dobrze wiedziec ze ktos cie wyslucha,dziekuje wszystkim za grosz otuchy.
Nic z tego ,nici z walki,niestety ksiadz wygral jeszcze raz,w momecie jak chcialam cos zrobic doszlo do tego ze znalezlismy sie na ulicy,wielki ksiadz wylaczyl ogrzewanie,wode i prad z waliskami znalezlismy sie na ulicy teraz tulamy sie bez jutra od domu do domu,mozliwe ze nikt nie moze mi powiedziec co teraz mam zrobic,jak zaczac zyc ,gdzie zwrucic sie o pomoc?????????????