Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Dość mocno rozwinął się wątek >Szczęśliwa ''Kura domowa''< gdzie dziewczyny, które wybrały pozostanie w domu zamiast kariery zawodowej mówią o plusach bycia "kurą domową".
Domyślacie się, że w obecnych czasach temat budzi raczej negatywne reakcje wink

A ja chciałabym zapytać inaczej:
Czy są tu kobiety, które pracują, ale wolałyby nie?
Zapraszam do dyskusji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Co prawda miało być o tych kobietach, które pracują, choć nie chcą, ale pozwolę sobie i ja zabrać głos. Mój mąż, który nie lubi swojej pracy, a jednak pracować musi, co zresztą daje całkiem niezłe efekty, niezmiennie mi się dziwi, że ja pracować po prostu lubię wink. Praca nie musi być dochodowa (oczywiście lepiej, kiedy jest), ale wychodzę z założenia, że przede wszystkim muszę lubić to, co robię, czuć się doceniona i spełniona, ponadto mieć świadomość, że nie stoję w miejscu, rozwijam się, brnę do przodu.

To dlatego, kiedy praca nie przynosi mi satysfakcji, to w niej tylko wegetuję, brak motywacji czyni ze mnie marnego pracownika i będąc w takiej sytuacji faktycznie pracuję, choć nie chcę. Ale... wtedy szybko zaczynam kombinowac jak tu się z tego marazmu wyrwać i tylko kwestią czasu jest, że się wyrywam wink - bez względu na to czy mam coś w zamian, czy nie.

3

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Catwoman napisał/a:

...Domyślacie się, że w obecnych czasach temat budzi raczej negatywne reakcje wink.

Nie, dlaczego?
W ogóle który temat - kurzy?

4

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ty już wiesz który big_smile

5

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ale ja nie jestem niebieski. big_smile
Serio zapytałem - nie wiem, który temat budzi negatywne emocje.
Temat kury wzbudził jedynie polemike o stopniu ryzyka związanego z zależnością egzystencjalną.
Nie odebrałem jej jako negatywne emocje - problem ryzyka istnieje i dobrze jest o nim jawnie mówić.

6

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Jeśli kobieta wybiera świadomie, że nie będzie pracować, oczywiście tego nie krytykuję. Każdy wie, co dla niego najlepsze. Generalnie wszystko rozbija się o pieniądze. Jeśli starcza jedna wypłata (szanownego męża) na godne życie plus fajny urlop latem, a żona czuje się spełniona w prowadzeniu domu - bardzo dobrze, niech nie pracuje.
Ja, generalnie, nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie pracować. Lubię pracować poza domem. Choć aktualnie mam taką pracę, że otwarcie mówię: pracuję, bo muszę.
Przyczyną jest atmosfera. Z braku innych propozycji pracy (bezrobocie niestety wzrasta), pracuję w tym miejscu,bo muszę. Czasem pojawiają się takie szaleńcze myśli, żeby to rzucić w pioruny, ale z jednej pensji byłoby ciężko wyżyć.

7

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Catwoman napisał/a:

Domyślacie się, że w obecnych czasach temat budzi raczej negatywne reakcje wink
.

Musze sie zgodzic z N4VV.
To ze duskutowalismy nie oznacza jeszcze ze nam glowy eksplodowaly i od tej pory bedzie nam sie temat kurek domowych negatywnie kojarzyl.
Czasem mam wrazenie ze musimy sie zgadzac zeby moc ze soba rozmawiac.

Zadziwie was...gdybym mogla to nie pracowalabym. smile
I dlatego wiekszosc moich dzialan prowadzi do tego by ustawic sie na reszte zycia odpowiednio wczesnie i zeby moc przejsc na emeryture, tudziez zyc z procentow wczesniej niz mi bedzie na to pozwalal ustawowy wiek emerytalny.

8

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Jaguar sądzisz, że będzie to kiedyś możliwe? Zarobić tyle pieniędzy by żyć przez....no właśnie, przez ile lat? ...w luksusie. ?

9

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Zależy co się robi jeśli działalność gospodarczą(po prostu biznes) dobrze działający bądź porządny kontrakt menedżerski to można.

10 Ostatnio edytowany przez DongfangMeiren (2013-11-03 18:28:30)

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Witajcie,
Dorzucę do tematu swoje 3 grosze wink
Otóż, ja również znajduję się w grupie kobiet które pracują bo muszą. Dobrze wspominam okres kiedy siedziałam z dzieckiem w domu, miałam czas dla siebie, dla rodziny, dla domu. Niestety w obecnych czasach ciężko żyć "godnie" z jednej wypłaty więc i na mnie padło pójście do pracy. Nie czuję się w tej chwili ani spełniona, ani szczęśliwa. Dom już nie wygląda tak jak bym chciała, nie mam tyle czasu dla rodziny, szczególnie dla dziecka ile bym chciała. Owszem, każda wypłata cieszy, dorabianie się cieszy. Ale za jaką cenę...

Stąd też moje pytanie do Olinki: Jak Ty to robisz? Jak sprawiasz, że chce Ci się iść do pracy której nie lubisz??
Ja swojej pracy nie lubię choć jestem już na wyższym, lepszym stanowisku niż kiedyś więc powinnam być zadowolona. Owszem z początku byłam, ale znów dopadła mnie lekka depresja, znużenie. Słabo mi się robi na samą myśl, że jutro znów mam iść na cały dzień do pracy.

Macie jakiś pomysł jak się przekonać do swojej pracy??? Jak ją po prostu polubić??
Dodam, że nie mam perspektywy jej zmienić na nic innego, bo niestety nie posiadam lepszego, wyższego wykształcenia. Po drugie trzyma mnie w niej stała umowa, o którą w obecnych czasach ciężko.

11

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Witam.

Ja tez pracuję bo muszę .Ale ja swoja pracę lubię , wręcz kocham .Powinnam swój zawod dalej rozwijać , ale niestety nie mam na czasu. sytuacja rodzinna zmusza mnie to tego ze muszę pracować .Praca mnie nie wkurza, bo ją lubię.Wkurza mnie tylko to że nie mam podpory w rodzinie .Pracuję ciężko i powinno mnie stać na porządne wczasy za granicą w porze zimowej, ale niestety częśc moich zarobków pożerają opłaty domowe i pomoc córce, ktora została sama z dziećmi.Ja też jestem sama.A owa praca daje mnie dużo radości , tylko brakuje mnie jeszcze rozwoju.Douczam się sama.Ale to ciągle mało.Pozdrawiam .W każdej pracy można coś tam znalesc dla siebie , ale wspóczesne czasy są okropne nawet dla tych co kochaja swoj zawod.Pozdrawiam.

12

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Catwoman napisał/a:

Jaguar sądzisz, że będzie to kiedyś możliwe? Zarobić tyle pieniędzy by żyć przez....no właśnie, przez ile lat? ...w luksusie. ?

Alez oczywiscie.
Ja sie zajelam inwestycjami w nieruchomosci.

13

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
DongfangMeiren napisał/a:

Stąd też moje pytanie do Olinki: Jak Ty to robisz? Jak sprawiasz, że chce Ci się iść do pracy której nie lubisz??

U mnie to nie do końca jest tak. Ja lubię pracować, ale życie pokazuje, że zdarza się, że miejsce pracy z czasem się zmienia, przestaje być tym, do którego się przyjęłam. Mam to szczęście, że mogę pracować, ale nie muszę, dlatego też od czasu do czasu mogę sobie powybrzydzać i bez najmniejszych wyrzutów sumienia zostawić pracę, która mnie już nie satysfakcjonuje.

Pytasz jak to robię, że chce mi się chodzić do pracy, której nie lubię. Otóż zdarzyło mi się tak tylko raz i - o ile zachodzi taka potrzeba - znalazłam na to doskonały sposób. W mojej ostatniej pracy - w której atmosfera z czasem stała się nieznośna (z powodu mojej bezpośredniej przełożonej, która była osobą chaotyczną, niezorganizowaną, kapryśną i złośliwą), a zarobki w wyniku załamania się rynku drastycznie się obniżyły, co spowodowało, że moja motywacja spadła niemal do zera - któregoś pięknego dnia usiadłam w swoim biurze przy swoim wielkim biurku, w duchu przeklęłam i pomyślałam sobie ,,przecież ja tu wcale nie muszę pracować". I to był ten najważniejszy moment, czyli moment przełomowy. Zaraz po nim napisałam wypowiedzenie, które schowałam do szuflady i ze świadomością, że każdy dzień może być tym ostatnim, spokojnie chodziłam do firmy jeszcze przez kilka kolejnych miesięcy. To właśnie ta myśl (że ja nic nie muszę, ja mogę) i ten dokument w szufladzie dały mi ogromny luz i poczucie, że to wyłącznie do mnie należy decyzja. 

Ja jednak bardzo przywiązuję się do ludzi, dlatego mnie tam trzymali współpracownicy, których zwyczajnie lubiłam i których żal mi było zostawiać, tym bardziej, że od mojej pracy zależne były efekty całego zespołu. Mało tego, mnóstwo decyzji podejmowałam sama, mnóstwo spraw, które miały wpływ na innych zależało ode mnie i dlatego, aby nie zrobić im świństwa, nieco zwlekałam z odejściem.

14

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

No ja mam niestety ten problem, że nie mogę sobie pozwolić na odejście z pracy kiedy już mi całkowicie braknie nerwów i motywacji. Póki co nie myślę w ogóle o odejściu, po prostu jestem wypalona i zmęczona. Pomimo fajnych współpracowników i szefowej, dobrego stanowiska i niezłych godzin pracy (najbardziej można by się przyczepić do pracy co 2 weekend i to pełny weekend kiedy do domu w zasadzie wpadam tylko na spanie) i tak nie umiem się do niej przekonać. Dużo bardziej szczęśliwa czułabym się z rodziną w domu jako ta przysłowiowa "kura domowa".

A co do tematu - wszystko zależy od tego jakie kto ma podejście do życia. Są kobiety takie jak ja, dla których najważniejsze są wartości rodzinne i w tym czują się jak ryby w wodzie - czyli w zajmowaniu się domem i rodziną. Są i takie które stawiają na karierę i świetnie się czują oraz spełniają w pracy. Osobiście po trochu zazdroszczę obu tym stronom wink

15

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
DongfangMeiren napisał/a:

A co do tematu - wszystko zależy od tego jakie kto ma podejście do życia. Są kobiety takie jak ja, dla których najważniejsze są wartości rodzinne i w tym czują się jak ryby w wodzie - czyli w zajmowaniu się domem i rodziną. Są i takie które stawiają na karierę i świetnie się czują oraz spełniają w pracy. Osobiście po trochu zazdroszczę obu tym stronom wink

Jest jeszcze jeden gatunek kobiet: te, które pracują w domu i poza domem i też sobie chwalą ten stan rzeczy.

16

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Hmm..ja nie mogę powiedzieć,że pracuję, bo muszę, tylko dlatego,że nudziłoby mi się w domu nic nie robiąc.
Z tym,że zauważając u siebie syndromy wypalenia zawodowego postawiłam na małe zmiany.
Stanowisko technika informatyka w firmie spedycyjno-logistycznej, stało się co tu dużo mówiąc...przewidywalne.
Fakt ludzie zajefajni, ale poczułam,że stoję w miejscu, nie rozwijam się-ale owszem, słyszałam niejednokrotnie od kolegów, "Gdybym mógł rzuciłbym to w diabły, tylko wtedy sznurek i nad rzekę...ten cholerny kredyt"....
I tak od tygodnia miejsce całkiem nowe i ja zadowolona, aha i pracuję, bo mi się podoba big_smile

17

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Olinka napisał/a:

, tym bardziej, że od mojej pracy zależne były efekty całego zespołu. Mało tego, mnóstwo decyzji podejmowałam sama, mnóstwo spraw, które miały wpływ na innych zależało ode mnie i dlatego, aby nie zrobić im świństwa, nieco zwlekałam z odejściem.

Czułaś się potrzebna i przy tym ważna. Byłaś osobą, od której dużo zależało. To Cię dowartościowało. Stąd pewnie udawało Ci się znosić paskudną szefową.

Ja jestem szarym pionkiem, w dodatku nie pracuję w tym miejscu zbyt długo. Niecałe 2 lata, co w porównaniu do reszty załogi jest niczym, bo są tam osoby, które pracują naprawdę dłuuugo. Ciężko się w takim miejscu zaaklimatyzować, uwierzcie.

Kilka razy w swoim życiu zmieniałam pracę. Po podsumowaniu stwierdzam, że w obecnym miejscu jest mi najtrudniej się odnaleźć. Przeważnie było tak, że po pół roku byłam już starym pracownikiem, który wiedział w czym rzecz. A teraz? Nędza i rozpacz. Czuję się jak pieczarka. Czy ktoś wie jak się hoduje pieczarki?
Grzybnię zamyka się w ciemnym, wilgotnym pomieszczeniu, w izolacji. Co jakiś czas obrzuci gó....em.

18

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja też pracuję bo muszę. W zasadzie to na dwoje babka wróżyła, bo jak się rozleniwię przez weekend to marzy mi się, żeby tak zostało, żeby nie trzeba było wstawać w poniedziałek (i kolejne dni), na spokojnie sobie ogarnąć dom, żyć powoli, bez pośpiechu, mieć czas na książkę, tv, dłuższe pospanie itp ale......jak już pójdę w pon do pracy i wskoczę na pełne obroty to myślę sobie, że jednak w domu można by zgnuśnieć po dłuższym czasie, chyba jednak człowiek wbrew pozorom potrzebuje dyscypliny, samorealizacji zawodowej, potrzebuje być gdzieś, komuś potrzebny no i przede wszystkim zarabiać swoje pieniądze.

19

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Olga-72 napisał/a:
Olinka napisał/a:

, tym bardziej, że od mojej pracy zależne były efekty całego zespołu. Mało tego, mnóstwo decyzji podejmowałam sama, mnóstwo spraw, które miały wpływ na innych zależało ode mnie i dlatego, aby nie zrobić im świństwa, nieco zwlekałam z odejściem.

Czułaś się potrzebna i przy tym ważna. Byłaś osobą, od której dużo zależało. To Cię dowartościowało. Stąd pewnie udawało Ci się znosić paskudną szefową.

Ja jestem szarym pionkiem, w dodatku nie pracuję w tym miejscu zbyt długo. Niecałe 2 lata, co w porównaniu do reszty załogi jest niczym, bo są tam osoby, które pracują naprawdę dłuuugo. Ciężko się w takim miejscu zaaklimatyzować, uwierzcie.

Kilka razy w swoim życiu zmieniałam pracę. Po podsumowaniu stwierdzam, że w obecnym miejscu jest mi najtrudniej się odnaleźć. Przeważnie było tak, że po pół roku byłam już starym pracownikiem, który wiedział w czym rzecz. A teraz? Nędza i rozpacz. Czuję się jak pieczarka. Czy ktoś wie jak się hoduje pieczarki?
Grzybnię zamyka się w ciemnym, wilgotnym pomieszczeniu, w izolacji. Co jakiś czas obrzuci gó....em.

Olga a czemu ciężko się zaaklimatyzować, dają Ci to zrozumienia, że dla nich mimo, że to już dwa lata wciąż jesteś nowa czyt. gorsza?
Ktoś Cię źle traktuje albo dokucza?
Nie ma nic gorszego niż pracować w złej atmosferze, choćby nie wiem za jak wielkie pieniądze.
Pracowałam kiedyś z osobą, której szczerze nie znosiłam (z wzajemenością z resztą). Siedziałyśmy biurko w biurko, ciężko było to dźwignąć psychicznie, w końcu odeszłam:/

20

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja pracuje, bo muszę, bo za to co chciałabym robić się nie utrzymam. A przynajmniej nie znalazłam jeszcze na to sposobu.

Myślę, że przerażenie bycia "kurą domową" bierze się braku pewnej odmiany kreatywności - są osoby, które swoją kreatywność realizują na polu firmy, kierowania zespołem ludzkim, byciem w centrum wydarzeń, a inne osoby realizują swoja kreatywności bardziej materialnie, przedmiotowo, przez tworzenie konkretnych rzeczy.

Ja będąc na urlopie wychowawczym i mając ogród NIGDY się nie nudziłam i zawsze miałam co robić bo kocham dłubanie w roślinach. Kiedy zakładałam ten ogród (bo była tam tylko stara grusza, śliwa i morela) miałam tyle do nadrobienia z ogrodnictwa, ze po nocach książki czytałam. żeby się uczyć jak się szczepi, oczkuje, przycina itp.

Dokładając do tego zamiłowanie do robótek ręcznych, renowacji mebli, zwiedzanie miasta, wychowanie dziecka, psa, kota, kilka kur, nowych sąsiadów oraz zajmowanie się domem (nie bez powodu na ostatnim miejscu) byłam czasami zła, ze muszę z domu wyjść, bo mi wiecznie na coś czasu brakowało big_smile

"Nuda" jest w nas - człowiek kreatywny znajdzie sobie zajęcie i rozrywkę wszędzie - w domu, w pracy, na wsi zabitej dechami - wszędzie jest wystarczająco dużo rzeczy do zmienienia/stworzenia/poznania żeby się nie nudzić tongue

21

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Catwoman napisał/a:

A ja chciałabym zapytać inaczej:
Czy są tu kobiety, które pracują, ale wolałyby nie?
Zapraszam do dyskusji.

Zaryzykuję stwierdzenie, że "nie" w przypadku wyboru pomiędzy pracą, a zajmowaniem się domem i rodziną, jest w dużej mierze uwarunkowane zajęciem, które się wykonuje. Człowiek, który nie musi pracować nawet przez pięć minut nie będzie wykonywał czynności, której nie lubi. Rozpatruję tylko pod kontem wyboru, a nie przymusu z przyczyn ekonomicznych.
Praca powinna motywować, choćby w małym stopniu. Możliwości rozwoju, zgrany i lubiany zespół ludzi, zajęcie, które się po prostu lubi. Jakiś czynnik spełnienia, który daje człowiekowi satysfakcję. Kobiety potrafią doskonale pogodzić obowiązki rodzinne z pracą zawodową, ale jeśli praca wchodzi na teren życia prywatnego i zabiera czas przeznaczony na rodzinę lub inne ważne pasje, przestaje moim zdaniem mieć sens i wtedy powstaje pytanie: czy warto? (Często po nim wypowiedzenie na biurku szefa;)

22

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Iceni napisał/a:

"Nuda" jest w nas - człowiek kreatywny znajdzie sobie zajęcie i rozrywkę wszędzie - w domu, w pracy, na wsi zabitej dechami - wszędzie jest wystarczająco dużo rzeczy do zmienienia/stworzenia/poznania żeby się nie nudzić tongue

Swiete slowa smile
Bardzo madrze napisane. smile
Wypije dzis za to.

23

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Mi się wydaje, że to trochę też zależy od obecnej mody na przejmowanie ról społecznych. Kiedyś kobieta siedziała w domu i tym się zajmowała. Obecnie mamy równouprawnienie (trochę fikcyjne). Same dążyłyśmy do tego i dobrze tylko ogólnie system jest zbyt młody by funkcjonował bez zarzutu.

Są kobiety, które uwielbiają pracować, spełniają się w tym. Jednak problem rodzi się w sytuacji kiedy do zawodowych aspiracji dochodzi chęć posiadania dzieci. A wszystko dlatego, że mężczyźni dalej są postrzegani (przeważnie) za głównych żywicieli rodziny. Czasy są takie, że jedna wypłata nie wystarczy na utrzymanie rodziny więc również kobieta MUSI pracować niezależnie od chęci.
Mężczyźni powoli przejmują część obowiązków domowych jednak nie jest to normą. Nadal panuje przekonanie że sprzątanie itp należy do kobiety nawet jeśli ta pracuje zawodowo.

Mamy więc sytuację odwrotną do tej sprzed kilkudziesięciu nawet lat. Kiedyś kobiety dążyły do możliwości pracy zawodowej a dziś do możliwości spędzenia czasu w domu z rodziną i zajmowania się nią. Są Panie, które doskonale radzą sobie z pogodzeniem obu prac ale zależy to też od charakteru pracy. A są takie które zwyczajnie chodzą zamęczone nadmiarem obowiązków.
Nie ma więc złotego środka i złotej odpowiedzi.
Ja osobiście lepiej czuję się w domu (obecnie w 7 miesiącu ciąży więc troszkę czasu jeszcze w domu spędzę):)Nie nudzi mnie to, zawsze sobie zajęcie znajdę. I chociaż nie lubię gotować to zwyczajnie wolę pracę "kurczaczka domowego" big_smile Pracę opuściłam bez żalu a wręcz z zadowoleniem już po 2 latach (zwolnienie lekarskie od 5 miesiąca) bo strasznie mnie męczyła psychicznie. Coraz gorsza atmosfera, groźby zwolnieniami za "za małe tempo pracy"chociaż odkąd zaczęłam pracować obowiązków przybyło trzykrotnie i ciągłe pretensje o sprawy, na które pracownicy nie mają wpływu...Chociaż czasem nie ukrywam przydałaby się praca dorywcza tak żeby odetchnąć, nabrać dystansu i spotkać się z ludźmi, przy okazji dorabiając do domowego budżetu.
Wszystko zależy od osoby... Ale po prostu nie każdy lubi wyścig szczurów. Są osoby takie jak ja. Odnajdujące się w zajmowaniu się najbliższymi. I osóbki całkowicie mi przeciwstawne - wolące z tego domu wyjść i pracować zawodowo.


Przepraszam za mały chaos w mojej wypowiedzi smile Ciągle mi ktoś przerywa smile

24

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

u mnie to roznie bywa, nie wyobrazam sobie nie pracowac wcale, ale czasem etat mnie meczy i wtedy mysle o tym ze byloby fajnie, choc w tym roku 2 miesiace bylam w domu i dostawalam juz szmyrgla. Jak mam zly dzien w pracy to mysle zeby to tak wlanac w cholere, ale ogolnie lubie swoja prace i pianiadze nie sa zle wiec sie trzymam, psowaloby mi tak pracowac ze miasiac praca miesiac wolne hahaha to by bylo najlepsze smile

25

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja także nistety pracuję bo muszę, ale chciałabym pracować bo lubię. Poza tym cenię sobie niezależność finansową jaka by ona nie była.

26

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Olga-72 napisał/a:
DongfangMeiren napisał/a:

A co do tematu - wszystko zależy od tego jakie kto ma podejście do życia. Są kobiety takie jak ja, dla których najważniejsze są wartości rodzinne i w tym czują się jak ryby w wodzie - czyli w zajmowaniu się domem i rodziną. Są i takie które stawiają na karierę i świetnie się czują oraz spełniają w pracy. Osobiście po trochu zazdroszczę obu tym stronom wink

Jest jeszcze jeden gatunek kobiet: te, które pracują w domu i poza domem i też sobie chwalą ten stan rzeczy.

No tak, nie wzięłam jeszcze pod uwagę 3 wariantu - czyli np. własna firma wink Co wydaje mi się najlepsze, bo wiesz że zarabiasz na siebie swoją pracą (a nie głównie do czyjegoś portfela samemu zbierając ochłapki), sama decydujesz o godzinach pracy itp. Tyle tylko, że ciężko teraz mieć coś swojego, żeby przynosiło dochody i się sprawnie rozwijało. A szkoda, bo taka praca daje największą satysfakcję wink

27

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
joannaa napisał/a:

Ja także nistety pracuję bo muszę, ale chciałabym pracować bo lubię. Poza tym cenię sobie niezależność finansową jaka by ona nie była.

Podpisuję się pod tym! Tylko że mnie brakuje parę miesięcy do emerytury... Chciałabym pracować / jak do niedawna/ spokojnie,  ale od bez mała roku, jest nowa szefowa /w okresie dokuczliwej menopauzy!/ i jej zmiany nastroju, czepianie się mnie na każdym kroku, wpędza mnie w niemałą nerwicę. Za rządów poprzedniej szefowej, z którą pracowałam 14 lat,  byłam cenionym pracownikiem. Teraz zrobiłam się leser, który w dodatku źle pracuje!  Jestem wykończona nerwowo. Pracuję bo muszę! Muszę wytrwać kilka miesięcy. Ale czy dam radę?

28

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Feministki wmawiają kobietą, że mają sie realizować... podczas gdy ta realizacja najczęściej polega na popychaniu szynki w supermarkecie.

29

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Facet_t napisał/a:

Feministki wmawiają kobietą, że mają sie realizować... podczas gdy ta realizacja najczęściej polega na popychaniu szynki w supermarkecie.

Jeśli ktoś popycha szynkę w supermarkecie to raczej się nie realizuje, a MUSI dołożyć się do utrzymania domu. Bo nie ma wyjścia.

30

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja mam ciekawą pracę, ale tęsknie za czasami kiedy nie musiałam pracować. Czasami nie lubię tego robić, ale raczej wynika z choroby niz z tego że rzeczywiście praca mnie męczy,

31

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

ktoś napisał, że fajnie jak mozna sobie pozwolić na bycie w domu jesli pozwala na to jedna wypłata
ja siedzę w domu kiedyś z musu dziś od kilku lat z wyboru.. ciesze się tym, ale tez musieliśmy sie dobrze zastanowić jak ten czas wykorzystać i nie obudzić się z ręką w nocniku
tutaj wydaje mi sie mozna wpaść w dość trudną dla siebie sytuację
nie piszecie o tym , że pracujecie nie tylko dla kasy, ale dla lat pracy
jesli odpowiednio cżłowiek się nie zabezpieczy to może obudzić sie zbyt pózno  i wtedy jest ogromne rozczarowanie
ktoś napisze że przeciez te emerytury sa smieszne
może i są, ale jest to jakis dochód
po drugie jesteśmy coraz starsi, nawet starając sie o świadczenia związane  z inwalidztwem równiez lata pracy sie liczą
trzeba sie powaznie zastanowić jak zabezpieczyć tak sytuacje aby za x- lat nie powiedzieć że zle postapiłam że siedziałam w domu .. bo czasu nie jesteśmy w stanie cofnac..

32

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

no czasy studiów były chyba najlepsze:D  teraz to się dobrze to wspomina:).
Ja mam pracę dorywczą nie pracuję na stałe ale pracowałam i po jakimś czasie jednak łapie człowieka to że jest to praca z przymusu, chyba zawsze tak bedzie jak bedzie sie pracowac na kogoś

33

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja bym mogła pracować w domu i być kurą domową. Myślę, że nie ma w tym nic złego, to także jest praca, i to nie taka lekka, jak się niektórym wydaje.

34

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja pracuje raczej bo musze... Pensja meza moze i by starczyla na przezycie ale nie na dobry poziom tego zycia. Ja osobiscie chcialabym byc kura domowa na pol etatu smile tzn pracowac dwa, trzy dni w tyg a reszte czasu poswiecac domowi. Bardzo lubie jak jest czysto i dom jest zadbany. Pracujac ciezko jest znalezc chwile na ogarniecie balganu. Jednak moj maz jest osoba ktora uwaza ze jego zona musi i pracowac i ogarniac dom... Tak robila jego mama, jego 10 lat starsza siostra i tak mam robic ja. Tylko ze ja nie umiem tak... Albo jedno albo drugie. Obiadu w domu niema nigdy. Jak wracam z pracy to tylko posprzatam i ide spac bo jutro znowu od nowa...

35

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
anielka92 napisał/a:

Albo jedno albo drugie. Obiadu w domu niema nigdy. Jak wracam z pracy to tylko posprzatam i ide spac bo jutro znowu od nowa...

bo teraz młode kobiety sa wygodne
moja mama tez pracowała na etacie, mój ojciec nie był często dostepny bo w pracy , obiad gotowała z dnia na dzień dwudaniowy a w sobotę obowiązkowo ciasto, do tego mieliśmy działkę , która trzeba było obrabiać, odrabiała z emna lekcje, nie miała pralki automatu i jakoś dała radę .. dziwne?? to kwestia podejścia, mentalności, organizacji

36

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Oczywiscie ze sa, byly i beda kobiety ktore sobie radza pracujac i prowadzac dom... Ja nie potrafie. Czy jestem przez to gorsza?

37

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
ONA1977 napisał/a:
anielka92 napisał/a:

Albo jedno albo drugie. Obiadu w domu niema nigdy. Jak wracam z pracy to tylko posprzatam i ide spac bo jutro znowu od nowa...

bo teraz młode kobiety sa wygodne
moja mama tez pracowała na etacie, mój ojciec nie był często dostepny bo w pracy , obiad gotowała z dnia na dzień dwudaniowy a w sobotę obowiązkowo ciasto, do tego mieliśmy działkę , która trzeba było obrabiać, odrabiała z emna lekcje, nie miała pralki automatu i jakoś dała radę .. dziwne?? to kwestia podejścia, mentalności, organizacji

nie wiem czy są wygodne
też zauważyłam wśród znajomych czy rodziny tam gdzie kobieta pracuje to obiad jest raz na 2 czy 3 dni gotowany,pewnie sama bym tak robiła gdybym pracowała
a niektórzy faceci uważają że żona to tak ma pracować przez 8 czy 10 godzin przyjść do domu  podać męzowi 2 daniowy obiadek ,codziennie świezy ,ogarnąć dzieci,sprzatanie,pranie i sto innych spraw,a pan małżonek po tylu samo godzinach pracy przyjdzie i legnie w łóżku z pilotem,piwem i gazetą w ręku i na tym jego dzien się skonczy a no żona koniecznie obsłuzy go jeszcze w łóżku bo to przecież też jej obowiazek
oczywiście twierdzę że nie wszyscy tacy są smile

38

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Lena to o czym piszesz to stereotyp
wcale tak nie musi być i co cieszy coraz mniej jest takich sytuacji
nie popadajmy w paranoję, sa faceci którzy pomagją swoim żonom,
są samotne matki ktore pracuja a ich dzieci maja codziennie obiad w domu
to nie jest mit ale najprawdziwsza rzeczywistość

39

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

ONA przecież napisałam że nie wszyscy
znam takich gdzie to mąż przychodzi z pracy i robi wszystko a żona nic

40

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja uwazam ze nie powinnysmy oceniac nikogo. Kazdy zyje jak mu wygodniej. Jesli tylko finanse pozwalaja aby kobieta zostala w domu, a maz tez jest zdania ze wolalby zonke pioraca skarpetki i gotujaca obiadki smile to nie widze problemu. Wazna jest milosc i wzajemne zaufanie, a to kto zostanie w domu a kto bedzie pracowal nie moze byc wyznacznikiem wartosci czlowieka.

41

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja pracuję, bo chcę... no i dla kasy smile wiadomo, może niewielkiej, ale zawsze mojej, własnej, prywatnej. Nie widzę się w roli kury domowej i nie zniosłabym, gdybym była zależna finansowo od faceta i żyła wyłącznie z jego wypłaty. Oczywiście w pracy nie jest łatwo, bo choć lubię robić to, co robię, to atmosfera jest okropna, czasem nie do wytrzymania. Nieraz ma się ochotę powiedzieć, co się o tym wszystkim myśli, rzucić wypowiedzenie i więcej tam nie pokazywać. Ale trzeba trzymać nerwy na wodzy, bo wizja siedzenia w domu nie napawa mnie optymizmem.
Pewnie dziwne będzie to co napiszę, ale mimo tego kociołka w pracy i tak wolę to niż siedzenie w domu, kucharzenie i sprzątanie. Oczywiście tak jak wszyscy - nie lubię poniedziałku, rannego wstawania i powrotu do pracy po urlopie, ale z drugiej strony, gdybym nie miała pracy, to wpadłabym pewnie w depresję, zdziwaczała siedząc w domu i zajmując się tylko nim. W jakimś stopniu w pracy realizuję się i czuję spełniona. Wiadomo, że chciałoby się czegoś więcej, ale patrząc na sytuację na rynku pracy, nie ma co narzekać.
A co do spełnionych kur domowych, to każdy jest panem swojego losu i jak komuś to odpowiada, to nie mam nic przeciwko. Gorzej, jeśli nie jest to wynikiem wyboru, ale sytuacji i okoliczności. Wtedy bycie kurą domową rodzie wiele frustracji i powoduje ogólne niezadowolenie z życia.

42

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Ja pracuję, bo lubię i chcę i tak naprawdę mam w tym temacie ADHD, bo nie wyobrażam sobie życia tylko z obowiązkami domowymi, a wręcz jak tylko się da to ich unikam. To moja słabość. Nie znoszę np. zmywać, prasować
Założyłam nawet podobny temat w innym dziale.
Dlaczego? Bo uważam, że kobiety, które moim zdaniem w zawodowy sposób zajmują się domem są niedoceniane. Dlaczego kura domowa?  Kura potrafi znosić złote jaja, czyli przynosić zyski.
Kompletnie nie rozumiem porównania kobiety, która dba o dom do kury, no chyba, że w kwestii docenienia. Kura owszem wysiaduje jajka i z nich legną się pisklęta, ale kura nie wykonuje czynności typu: sprzątanie kurnika, pranie/prasowanie/zmywanie itp. - to robi właściciel kurnika.
Kura domowa to nioska, a nie kobieta dbająca zawodowo o dom.
Tu popieram zalegalizowanie zawodu "gospodyni domowa" oraz pozdrawiam pomoce domowe dla takich antytalentów jak ja.

43

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
Jaguar napisał/a:
Iceni napisał/a:

"Nuda" jest w nas - człowiek kreatywny znajdzie sobie zajęcie i rozrywkę wszędzie - w domu, w pracy, na wsi zabitej dechami - wszędzie jest wystarczająco dużo rzeczy do zmienienia/stworzenia/poznania żeby się nie nudzić tongue

Swiete slowa smile
Bardzo madrze napisane. smile
Wypije dzis za to.

44

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

nuda jest w nas..to prawda,człowiek inteligentny i zdrowy na ciele i duszy nigdy się nie nudzi,nawet nie pracujac można pracować nad soba..rozwojem intelektualnym czytając,ucząc się językow,rozwiazując krzyżówki,grać w skrable nawet samemu na 2 ręce..i fizycznym cwiczenia,joga,turystyka piesza,kijki.Trzeba mieć w zyciu też przyjazne dusze do pogadania,wylaniatrosk a także dzielenia sie radosciami..rzadko bywa nim mąż..ja tam wole przyjaciólki,siostrę..szczęśliwe są tylko chwile,ale pogoda ducha i optymizm powodują że światełko jest w nas i cieszymy się na nadchodzące jutro w którym mamy tyle do zrobienia i do poznania.Ja tak żyję,choć raczej biednie jak to na zasiłku przedem.ale pogodnie i jestem prawie wszędzie mile widziana..bo ponoc emanuje dobrą pozytywną energia a przecież mam też mnóstwo problemów ale nie nieszczęść a to też szczęście!

45

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.
ONA1977 napisał/a:

ktoś napisał, że fajnie jak mozna sobie pozwolić na bycie w domu jesli pozwala na to jedna wypłata
ja siedzę w domu kiedyś z musu dziś od kilku lat z wyboru.. ciesze się tym, ale tez musieliśmy sie dobrze zastanowić jak ten czas wykorzystać i nie obudzić się z ręką w nocniku
tutaj wydaje mi sie mozna wpaść w dość trudną dla siebie sytuację
nie piszecie o tym , że pracujecie nie tylko dla kasy, ale dla lat pracy
jesli odpowiednio cżłowiek się nie zabezpieczy to może obudzić sie zbyt pózno  i wtedy jest ogromne rozczarowanie
ktoś napisze że przeciez te emerytury sa smieszne
może i są, ale jest to jakis dochód
po drugie jesteśmy coraz starsi, nawet starając sie o świadczenia związane  z inwalidztwem równiez lata pracy sie liczą
trzeba sie powaznie zastanowić jak zabezpieczyć tak sytuacje aby za x- lat nie powiedzieć że zle postapiłam że siedziałam w domu .. bo czasu nie jesteśmy w stanie cofnac..

To ja jestem tym "ktosiem". W każdy razie zgadzam się z twoim zdaniem, każdy powinien się zabezpieczyć w kwestii emerytury. Może i są śmieszne, ale zawsze jest to jakieś zabezpieczenie, że przynajmniej będzie gdzie mieszkać i co jeść. Tak jak pisałam wcześniej, ja pracuję bo muszę, chcę żyć na w miarę normalnym poziomie i zabezpieczyć również na przyszłość swoje dziecko. Dlatego też trzymam się pracy którą mam, bo mam prawdziwą umowę (nie śmieciówkę) dzięki której odkładają się składki na emeryturę. Co nie oznacza że jestem szczęśliwa z takiego stanu rzeczy.

46

Odp: Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

a ja mam inna sytuacje nie pracuje ale z musu, chętnie bym poszla do pracy, ale mam dwoje dzieci, jedno ma 1,5 roku a druga corka chodzi do zerówki (trzeba zaprowadzić i przyprowqdzic z autobusu szkolnego), często chorują odkad poszla starsza do szkoły, pracuje tylko mąż, mieszkam na wsi wszędzie daleko, opiekunka by kosztowała sporo, skończyłam studia rok temu (magisterkę zrobiłam już przy dzieciach, odbyłam staż), czekam az mlodsza podrośnie i pojdzie do przedszkola, ale wiem ze ciężko będzie bo co gdy dzieci chorują, nie mam pomocy babci czy kogos kto by pomagal stale, obydwie corki od małego ciagne ze sobą wszedzie

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Pracuję bo muszę - nieszczęśliwe kobiety pracujące.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024