Witam. Przytrafiła mi się dziwna sytuacja, jak mniemam zdecydowana większość nie postąpiłaby tak jak ja, ale cóż zrobić.
Pół roku temu, ze względu na to, że musiałem zacząć spłacać kredyt, moja sytuacja finansowa bardzo się pogorszyła. Zacząłem się starać o inną pracę w mieście, z którego pochodzę, żeby zamieszkać z rodzicami i nie opłacać chociaż mieszkania. Dyrektor zakładu wyczuł, co się święci i zaproponował mi (w tajemnicy) stołek o kierownika i dwukrotną podwyżkę. Z jednej strony bardzo się ucieszyłem a z drugiej... Ta praca na stanowisku kierowniczym by mnie przerosła. Osobami którymi miałbym kierować nie lubię się. Nie wiem tak naprawdę czym się zajmują, bo sam nigdy się tym nie zajmowałem. Po paru miesiącach by mnie wywalili na zbity pysk za nieudolność. W końcu, zamiast przyjąć awans, zwolniłem się.
To jeszcze nic. W moim rodzinnym mieście powysyłałem CV do dziesiątek firm, przeszedłem kilka rekrutacji, ale zatrudniła mnie firma... najlepsza ze wszystkich i na najlepszym (najbardziej odpowiedzialnym) stanowisku. Z jednej strony znów powinienem się cieszyć, ale podskórnie czuję strach, że sobie nie poradzę. Mam za słabe predyspozycje do pracy na tym stanowisku. Moją jedyną nadzieją jest to, że będę miał na początku dużą taryfę ulgową, i jak coś zepsuję, to nie dostanę wypowiedzenia. Bo jak dostanę, to będzie bardzo niemiło...