Hej, jest to mój pierwszy post i chciałabym to jak najlepiej opisać..
Miałam chłopaka (jeszcze z 3 dni temu). Byliśmy ze sobą prawie 16 miesięcy - tak, wiem że w porównaniu do niektórych to bardzo mało. Pragnę dodać, że on był moją pierwszą miłością i ja jego również. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie siostra. Jego siostra, która nie znosiła mnie w ogóle. Muszę dodać, że siostra brała za niego odpowiedzialność w życiu i wgl. była takim jakby rodzicem. Nie lubiła mnie, gdyż (jak to nazwała mnie na początku - nie znając) jestem jedynaczką i w miarę w życiu mi się udało - oczywiście stwierdziła też, że jestem pusta i egoistyczna wnioskując, że jestem jedynaczką. Ale do sedna, mąciła nam w związku jak tylko mogła, kontakty nam ukrócała. Zawsze miała jakieś 'ale'. Mamy po 18 lat. Mieliśmy nadzieję, że wszystko się zmieni, jednakże zmieniło się, ale na gorsze. Posiada swoją rodzinę itp. Ale wiecznie jej nie pasowało, że byłam. Nastawiała go przeciwko mnie, ale on był zależny od niej i nie potrafił się jej postawić.. I tak więc, rozstaliśmy się. On niby ze mną zerwał, twierdząc, że już mnie nie kocha, że nic nie czuje. Przed dwoma tygodniami było jeszcze świetnie. I co.? I tak nagle..? Nie kocha.? Byliśmy szczęśliwi.
Waham się czy mnie kochał, bo dla mnie przestał palić. Pić. Wolał ze mną posiedzieć niż z kolegami. Siostra zaczęła mu mówić, żeby szedł z kolegami - rozerwał się. Mówiła mu też, że jest pod pantoflem. Co było nie prawdą. A teraz jest tak, że specjalnie koło mnie umawiał się na wódkę z kolegami. Sam ich ciągnął / zapraszał. Tak głośno mówił, abym usłyszała. W szkole siedzi tylko z nosem w telefonie. Wątpię, żeby przestał mnie kochać, myślę, że siostra wygrała.. Nie rozumiem jednego, dlaczego powiedział mi, że mnie nie kocha i potrzebuje wolności. I dlaczego dziwnie się zachowuje przy mnie. Poprosiłam o pewną rzecz koleżankę a słysząc to, podszedł i zaczął mi w tym pomagać.. Jak gdyby nigdy nic. Proszę pomóżcie - głównie zwracam się do jakiś mężczyzn..
Hej, jest to mój pierwszy post i chciałabym to jak najlepiej opisać..
Miałam chłopaka (jeszcze z 3 dni temu). Byliśmy ze sobą prawie 16 miesięcy - tak, wiem że w porównaniu do niektórych to bardzo mało. Pragnę dodać, że on był moją pierwszą miłością i ja jego również. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie siostra. Jego siostra, która nie znosiła mnie w ogóle. Muszę dodać, że siostra brała za niego odpowiedzialność w życiu i wgl. była takim jakby rodzicem. Nie lubiła mnie, gdyż (jak to nazwała mnie na początku - nie znając) jestem jedynaczką i w miarę w życiu mi się udało - oczywiście stwierdziła też, że jestem pusta i egoistyczna wnioskując, że jestem jedynaczką. Ale do sedna, mąciła nam w związku jak tylko mogła, kontakty nam ukrócała. Zawsze miała jakieś 'ale'. Mamy po 18 lat. Mieliśmy nadzieję, że wszystko się zmieni, jednakże zmieniło się, ale na gorsze. Posiada swoją rodzinę itp. Ale wiecznie jej nie pasowało, że byłam. Nastawiała go przeciwko mnie, ale on był zależny od niej i nie potrafił się jej postawić.. I tak więc, rozstaliśmy się. On niby ze mną zerwał, twierdząc, że już mnie nie kocha, że nic nie czuje. Przed dwoma tygodniami było jeszcze świetnie. I co.? I tak nagle..? Nie kocha.? Byliśmy szczęśliwi.
Waham się czy mnie kochał, bo dla mnie przestał palić. Pić. Wolał ze mną posiedzieć niż z kolegami. Siostra zaczęła mu mówić, żeby szedł z kolegami - rozerwał się. Mówiła mu też, że jest pod pantoflem. Co było nie prawdą. A teraz jest tak, że specjalnie koło mnie umawiał się na wódkę z kolegami. Sam ich ciągnął / zapraszał. Tak głośno mówił, abym usłyszała. W szkole siedzi tylko z nosem w telefonie. Wątpię, żeby przestał mnie kochać, myślę, że siostra wygrała.. Nie rozumiem jednego, dlaczego powiedział mi, że mnie nie kocha i potrzebuje wolności. I dlaczego dziwnie się zachowuje przy mnie. Poprosiłam o pewną rzecz koleżankę a słysząc to, podszedł i zaczął mi w tym pomagać.. Jak gdyby nigdy nic. Proszę pomóżcie - głównie zwracam się do jakiś mężczyzn..
zakochana, macie zaledwie po 18 lat, a on juz, dla ciebie, zerwał z paleniem i piciem? toż to jakas ostra patologia w tym wieku, nie sądzisz?
zastanawiam się, czego oczekujesz od mężczyzn. mając ci odpowiedzieć, czy siedzenia w klasie na lekcji z nosem w telefonie jest obrazem miłości do byłej dziewczyny? czy fakt, że ci pomógł świadczy o miłości czy sympatii?
zapytaj o to chłopców - nie mężczyzn... \
zakochanaaa95 napisał/a:Hej, jest to mój pierwszy post i chciałabym to jak najlepiej opisać..
Miałam chłopaka (jeszcze z 3 dni temu). Byliśmy ze sobą prawie 16 miesięcy - tak, wiem że w porównaniu do niektórych to bardzo mało. Pragnę dodać, że on był moją pierwszą miłością i ja jego również. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie siostra. Jego siostra, która nie znosiła mnie w ogóle. Muszę dodać, że siostra brała za niego odpowiedzialność w życiu i wgl. była takim jakby rodzicem. Nie lubiła mnie, gdyż (jak to nazwała mnie na początku - nie znając) jestem jedynaczką i w miarę w życiu mi się udało - oczywiście stwierdziła też, że jestem pusta i egoistyczna wnioskując, że jestem jedynaczką. Ale do sedna, mąciła nam w związku jak tylko mogła, kontakty nam ukrócała. Zawsze miała jakieś 'ale'. Mamy po 18 lat. Mieliśmy nadzieję, że wszystko się zmieni, jednakże zmieniło się, ale na gorsze. Posiada swoją rodzinę itp. Ale wiecznie jej nie pasowało, że byłam. Nastawiała go przeciwko mnie, ale on był zależny od niej i nie potrafił się jej postawić.. I tak więc, rozstaliśmy się. On niby ze mną zerwał, twierdząc, że już mnie nie kocha, że nic nie czuje. Przed dwoma tygodniami było jeszcze świetnie. I co.? I tak nagle..? Nie kocha.? Byliśmy szczęśliwi.
Waham się czy mnie kochał, bo dla mnie przestał palić. Pić. Wolał ze mną posiedzieć niż z kolegami. Siostra zaczęła mu mówić, żeby szedł z kolegami - rozerwał się. Mówiła mu też, że jest pod pantoflem. Co było nie prawdą. A teraz jest tak, że specjalnie koło mnie umawiał się na wódkę z kolegami. Sam ich ciągnął / zapraszał. Tak głośno mówił, abym usłyszała. W szkole siedzi tylko z nosem w telefonie. Wątpię, żeby przestał mnie kochać, myślę, że siostra wygrała.. Nie rozumiem jednego, dlaczego powiedział mi, że mnie nie kocha i potrzebuje wolności. I dlaczego dziwnie się zachowuje przy mnie. Poprosiłam o pewną rzecz koleżankę a słysząc to, podszedł i zaczął mi w tym pomagać.. Jak gdyby nigdy nic. Proszę pomóżcie - głównie zwracam się do jakiś mężczyzn..zakochana, macie zaledwie po 18 lat, a on juz, dla ciebie, zerwał z paleniem i piciem? toż to jakas ostra patologia w tym wieku, nie sądzisz?
zastanawiam się, czego oczekujesz od mężczyzn. mając ci odpowiedzieć, czy siedzenia w klasie na lekcji z nosem w telefonie jest obrazem miłości do byłej dziewczyny? czy fakt, że ci pomógł świadczy o miłości czy sympatii?
zapytaj o to chłopców - nie mężczyzn... \
Patologia.. Być może, ale starałam się zawsze go rozumieć, bo miał w dzieciństwie bardzo ciężko. Brzmię teraz jak dziewczyna z politowania, ale nie jest tak. On nie wydawał się taki jak wszyscy. Na początku nie liczyli się tylko kumple - tylko ja. Ale potem ciągle jego siostra, go namawiała w drugą stronę. Ciągle się upierała i wmawiała mu, że to nie może być prawdziwa miłość. Nie powiem, zależy mi, ale jak patrzę na to wszystko z tej strony, to chciałabym się z tego wycofać jak najszybciej. Zaufałam mu najbardziej na świecie. Był dla mnie wszystkim. Nie wiem, iść i pić z kolegami to okaz tego, że jest mu dobrze beze mnie czy na odwrót..? Nie wiem, czy przyszłość z uzależnionym, od swojej siostry, człowiekiem jest dobrym rozwiązaniem.
zakochana?/ jaka przyszłośc?/ [przeciez nie jesteście razem.. prawda?
zakochana?/ jaka przyszłośc?/ [przeciez nie jesteście razem.. prawda?
Wiem, ale nie sądzę, że mógł się po prostu odkochać od tak. I sądzę, że do tego rozstania namówiła go siostra.. Było już tak, mieliśmy kiedyś konflikt a ona zamiast go pocieszyć to powiedziała mu, że dobrze że chcemy się rozstać. Nie mam w ogóle poparcia w rodzinie z jego strony, ale tak naprawdę go kocham. Nie traktował mnie jak pierwszą lepszą, mówił swoim znajomym, że jestem tą jedyną. Nie należy on do osób, które czarują i zdradzają po bokach. Jeżeli to prawdziwa miłość to chyba przetrwa...?
przetrwa;)
albo i nie
może to miłośc na teraz.. ale każdego dnia dorastacie, zmieniacie się
]przed wami dalsza nauka, pierwsza praca, pierwsze decyzje
tobie zawsze będzie łatwiej, jemu trudniej, może wam nie być po drodze...
Najbardziej, szkoda jest mi uczucia, kiedy wiem że go kocham. I nikt nie traktuje mnie na serio. Nikt w jego rodzinie. Mam nadzieję, że jak nie była to jego decyzja to mi to powie, ale dalej nie wiem czy może mnie kochać czy nie, czy chciał zwrócić na siebie uwagę, czy poruszyć mnie.? Czy zagrać mi na nerwach.. ![]()
Mam mętlik w głowie... ![]()
jak to mówimy tu, na tym forum -daj czasowi czas...
9 2013-10-22 18:48:07 Ostatnio edytowany przez zakochanaaa95 (2013-10-22 19:51:10)
Hmm, nigdy z takim określeniem się nie spotkałam aczkolwiek podoba mi się.
Dzięki. ![]()
Chciałabym też poznać zdanie innych forumowiczów na ten temat. Może z drugiej strony.
A i zostaje jedna kwestia, która nie daje mi dalej spokoju.
mam trzy warianty:
a) chce mi pokazać/ udowodnić, jak bardzo dobrze się bawi beze mnie i jak bardzo go ograniczałam (cieszy się z wolności)
b) chce pokazać jak bardzo jest nieszczęśliwy (?) chociaż to była i jego decyzja, ale może jej żałuje
c) chce mnie wkurzyć, bo nie pokazuję mu, że za nim tęsknię, ani że płaczę. Chce mnie ruszyć. Być może mści się z tego powodu.
Prooszę. Naprawdę wiem, że wyjdzie wszystko z czasem, że może zagadać (chociaż wątpię --> ego) ; albo po prostu nic nie zrobi, tylko dalej będzie grał bez żadnych zasad.. Jaki ma w tym cel, skoro niby już nic nie czuje do mnie...?