Jestem 2,5 roku po rozwodzie. Mój były odszedł ode mnie dla dużo młodszej kobiety ale nie miał odwagi powiedzieć o tym dzieciom. Powiedział im kilka miesięcy temu - ona przebywa w anglii. teraz nabrał odwagi by zapoznac ją z dziecmi. Chyba ja się bardziej denerwuje i nie wiem co mówić dzieciom itp. Gdyby to była kobieta, którą poznał po rozwodzie to nie miałabym z tym problemu. ale ta zniszczyła mi zycie i zycie moich dzieci. nie wiem jak się zachować, czy mówic coś dzieciom? dzieci mam w wiku 8 i 11.
Proszę o radę wszystkie z Was, które były już w takiej sytuacji.
1 2009-07-19 15:58:03 Ostatnio edytowany przez maol (2009-07-19 15:59:20)
Nie byłam w takiej sytuacji, więc mogę tylko napisac co mi się wydaje za najbardziej sensowne.
Jeśli zależy Ci przede wszystkim na szczęściu i spokoju swoich dzieci - a mniemam, że tak - bo przecież nie na byłym męzu i jego kochance - to nie wprowadzaj dzieci w szczegóły rozpadu waszego związku. Są zbyt małe. Przecież i tak wiedzą, że nie jesteś z ich ojcem.
Ojciec ma święte prawo utrzymywac dobre kontakty z dziecmi, a dzieci - miec kontakt z ojcem, nawet jeśli w jego życiu jest nowa kobieta. Że to akurat jest ta sama , która rozbiła Wasz związek- to nie może obciążac w żaden sposób dzieci.
Twój spokój zaprocentuje, gdyż dzieci będą szczęśliwe widząc Ciebie uśmiechniętą i ojca, z kórym za pewne kontakty nie są tak częste, a którego maluchy też bardzo potrzebują. Jeszcze jest czas, żeby przekazac dzieciom szczególy.
A nowej "mamusi" nie obawiaj się - nie jest w stanie Ci zagrozic. Będzie starała się dzieci przekupic, ale przecież Ci ich nie odbierze!
Choc będzie Ci smutno - wytrzymasz, bo spokój dzieci jest ważniejszy niż Twoja złośc do tej kobiety i byłego. Pozdrawiam serdecznie
Ariadna masz wiele racji. Dzieci są dla mnie najwazniejsze. Myslę, że mi jest trudniej, niż im. nie mam dla tej kobiety, ani dla byłego żadnego szacunku, czuję tylko pogardę. Myslę, że to ja muszę poradzić sobie z własnymi emocjami, a dzieci mam mądre i wspaniałe i to chyba one, niz ja sa bardziej gotowe na to spotkanie, bo nie mają ani do ojca, ani co " cioci" żadnych negatywnych uprzedzeń.
Dzięki za radę. Postaram się zachować w tej sytuacji z klasą.
Dzieci są bardzo spostrzegawcze i mądre. W wieku 8 i 11 lat potrafią już wyciągać poprawne wnioski. Bardzo ważne, żebyś nie kłóciła się przy dzieciach. Nie mów też dzieciom "to wszystko wina taty/tej kobiety. To ona rozbiła małżeństwo. Ona jest zła". Takie gadanie nikomu nie pomoże. Dzieci do prawidłowego rozwoju potrzebują wzorcu ojca. Nawet jeśli jest daleko i z inną zawsze będzie bardzo ważną osobą w życiu dzieci. Kontakty z ojcem są zapewne rzadkie, więc tym cenniejsze dla dzieci. Nie musi być częścią twojego życia, ale nie zabraniaj dzieciom ojca.
Ja bym powiedział coś takiego: "Rozstaliśmy się z Tatą, nie była to niczyja wina - po prostu nie pasowaliśmy do siebie. Chcę żebyście wypracowały własne relacje z tatą i jego nową żoną"
poza tematem: dzieci, które trafiają do domów dziecka często chcą wracać, nawet do najgorszych rodziców-potworów. Rodzina jest bardzo ważna. Tylko rodzina może nauczyć dziecko miłości.
Ja nie zabraniam dzieciom kontaktow z ojcem. widuje je kiedy chce. ale myslę, że nie powiem im , że do siebie z byłym mężem nie pasowalismy - bo to nie jest prawdą. powiedziałam im kiedyś, że do tego tematu wrócimy jak będą starsze. wtedy usiądziemy w czwórkę i porozmawiamy.
teraz zalezy mi na tym by kontakt z partnerką byłego męża był dla dzieci malo bolesny - szczegolnie mlodszą córkę boli ,że tata nie kocha mamy tylko inną panią.
Z pewnością jest wiele osób, które przeszło ten etap ze swoimi dziećmi. Czekam na dlasze rady. pozdrawiam.
Ja nie zabraniam dzieciom kontaktow z ojcem. widuje je kiedy chce. ale myslę, że nie powiem im , że do siebie z byłym mężem nie pasowalismy - bo to nie jest prawdą. powiedziałam im kiedyś, że do tego tematu wrócimy jak będą starsze. wtedy usiądziemy w czwórkę i porozmawiamy.
teraz zalezy mi na tym by kontakt z partnerką byłego męża był dla dzieci malo bolesny - szczegolnie mlodszą córkę boli ,że tata nie kocha mamy tylko inną panią.
Z pewnością jest wiele osób, które przeszło ten etap ze swoimi dziećmi. Czekam na dlasze rady. pozdrawiam.
Ja też nie wchodziłabym w szczegóły rozstania, ale na pewno nie powiedziałabym że to nikogo wina (bo przecież on zawinił), przemilczałabym tą kwestię. Dzieci nie będą dopytywały się o szczegóły a kiedy podrosną mają prawo znać prawdę. Mojej znajomej córka miała 13 lat, gdy ojciec odszedł do innej, nikt tego przed Nią nie ukrywał, wiedziała, że to ta kobieta jest winna rozpadu małżeństwa rodziców. Stosunki z ojcem ma dobre, kobietę też toleruje, a uwielbiać jej nie musi:))
Dzieci bardzo dużo wyczuwają, więc czasami lepiej coś przemilczeć niż kłamać i być na tym kłamstwie złapanym. Pozdrawiam
7 2009-07-20 12:02:48 Ostatnio edytowany przez kwiatek 33 (2009-07-20 12:06:53)
Dzieci bardzo dużo wyczuwają, więc czasami lepiej coś przemilczeć niż kłamać i być na tym kłamstwie złapanym.
To jest 100% prawdy, dzieci sa świetnymi obserwatorami , widzą więcej niz nam sie wydaje.
Jeśli będziesz próbowała coś pokłamać lub obwiniać ich tate i tamta kobietę , możesz uzyskać niepozadane efekty i dzieci moga nawet zacząc odwracac sie od ciebie - nie przestaną cie kochać - tylko,ze Ty jestes z nimi ciągle, na każde zawołanie a taty nie ma i słysząc o nim przykre rzeczy mogą miec do ciebie żal , bo On przecież jest ich najukochańszym Tatusiem właśnie dlatego , że rzadko się widują....
może powiedz im poprostu , że czasem tak sie zdarza , że rodzice się rozchodzą, że wyjeżdżają do innych miast a nawet państw, że tata poznaje nowych znajomych i przyjaciółki i mama tez poznaje nowych ludzi, ale ZAWSZE i do końca życia to WY jesteście ich rodzicami i oboje jesteście dumni ze swoich dzieci, to WY razem kochacie je najbardziej na świecie i nic tego nie zmieni....
To co powiesz własnym dzieciom zależy od tego czy chcesz aby już od najmłodszych lat żyły w kłamstwie czy nie. Dziecko 11 letnie i tak wszystko rozumie, wszak piątoklasista to juz całkiem rozsądny mały człowiek. Nie kłam i powiedz dzieciom, że ich tatuś to niegodziwy egoista który złamał przysięgę małżeńską, porzucił ciebie i je, w czasie gdy najbardziej go potrzebowaliście i potrzebujecie. Ktoś tam wyżej napisał o wzorcu ojca. Ręce opadają, jeśli dzieci mają brać wzór z tego człowieka, a będą jeśli nikt im nie powie , że to zachowanie jest niewłaściwe.Natomiast tamta pani, to najgorszy rodzaj kobiety i dobrze by było, aby dzieci także się dowiedziały, jak nieopisaną niegodziwością jest rozbijanie przez kobietę innego małżeństwa i zabieranie innym dzieciom ojca. Na bazie swojego przypadku, możesz pokazać i uczyć dzieci jakie postawy i zachowania są dobre, a jakie złe, co jest niegodziwe, a co uczciwe.
Nie wiem gdzie to spotkanie ma się odbyć, ale gdybym był tobą nie wpuściłbym tej kobiety do domu.
Najchetniej zrobiłabym tak jak radzi Zbysiu - powiedziałabym, że ich ojciec to kłamca, człowiek, który zniszczył mi zyciu, i im też. nie wspomnę już o niej. Z drugiej strony Kwiatek 33 też ma rację - to mogłoby wywołać odwrotny skutek i dzieci może byłyby zle na mnie, że tak oceniam i opisuję ich tatę. One wiedzą ,że zawsze mogą na mnie liczyć i że zawsze przy nich bedę.
to spotkanie będzie podczas wspólnego wypadu na łono natury. Nie wiem jak zachowają się dzieci, ale widzę teraz gdy wiedzą ( eks im to zakomunikował) że się spotkają są trochę pod denerwowane. nie rozmawiam z nimi o tym, chociaż wiem, że mają wiele watpiwości,ale nie pytają. Bardzo sie denerwuje, może tym że ją polubią, że powiedzą, że jest łada, mlodsza. cholera, przecież jestem dorosła i powinnam się z tym liczyć, ale to ciągle jednak boli.
11 2009-07-20 21:58:13 Ostatnio edytowany przez kwiatek 33 (2009-07-20 22:08:46)
Twoje dzieci są na tyle duże , że dużo rozumia i jednocześnie na tyla małe , że kierują się jeszcze głównie uczuciami. Jesli Twoje dzieci były /sa bardzo zżyte z tatą obwiniając go (chociaz to prawda) , będziesz je ranić. One szybko sobie wytłumacza , że to wielka szkoda , że taty nie ma codziennie , ale przeciez bedą sie widywac i napewno będzie fajnie. Gdybyś nagle powiedziała dzieciom , że ich tatus wraca prawdopodobnie ucieszyłyby sie i były szczęśliwe , wątpliwe jest raczej , że powiedziałyby " nie- my go juz nie chcemy bo on nas olał" no chyba, że miedzy nimi nigdy nie było więzi, może na nie krzyczał , mało spędzał z nimi czas itp. wtedy gdy "taki tato" odchodzi jest troche smutno ale da sie wytrzymać i nie ma za czym "tak bardzo " tęsknić.
Tu nie chodzi o to żebyś kłamała i mówiła , że ich tatus jest super i Was zostawił ale to nic bo jest super, chodzi o to , że szczegóły zostaw na później , bo jesli one go bardzo kochają to obraz "kochanych dni" bedzie zawsze siedział w ich głowach i im bardziej będziesz mówic , że On jest zły to tym bardziej On będą go bronić i idealizować . Weź pod uwage to , że bedą sie spotykac i na tych spotkaniach napewno będzie miło i tata napewno będzie im wielokrotnie powtarzał jak bardzo je kocha.....
Mówie o tym bo przypomina mi to jedna historie, znam taki przypadek - podobny do Twojego . Moja znajoma od samego poczatku mówiła dzieciom, że ich tato to drań itp. Zrobiła cos w stylu tego co radzi Zbysiu (zgadza sie , że tak by było najlepiej bo ciezko jest wypowiadać sie o kimś miło, gdy ten zniszczył Ci życie) Wiesz jaki był efekt końcowy??? Dzieci , gdy pokończyły 18lat powiedziały do swojej mamy , że bardzo ja kochają, że dziękuja jaj za te wszystkie lata, że jest dla nich całym światem itp. ale teraz jadą do taty..... (On wyjechał jak jego dzieci były w podobnym wieku do Twoich za granice i tam sie osiedlił założył nowa rodzinę) im nie przeszkadzało to , że ma "nowa żonę" , inne dzieci ....... oni poprostu przez te wszystkie lata "pielęgnowali " mysl o swoim tacie , bo jak z nimi był to bardzo je kochał, bawił sie z nimi , zabierał w rózne ciekawe miejsca i to nie możliwe żeby przestał je tak nagle kochać . Wytłumaczyły sobie, że mama była na niego zła , że ich zostawił i dlatego mówiła o nim te wszystkie przykre rzeczy........ a to , że prawda była taka, że zdradził ich mame, że ich zostawił, że mama bardzo cierpiała , czy że złamał przysięgę małżeńską (jak powiedział Zbysiu) poszło zwyczajnie w niepamięć........Raz pamietam , że padły nawet takie słowa , że gdyby mama nie była tak bardzo zła na tate , to On może by do nich wrócił i znowu mieszkaliby wszyscy razem...... nie przyszło im do głowy , że tata tego nie chce.............. tylko przyjeli ,że to mama jest "za bardzo zła" na tate.........i pojechali
12 2009-07-21 11:55:33 Ostatnio edytowany przez maol (2009-07-21 11:56:21)
Też czasami o tym myslę. że pewnego dnia tak mogloby się stać z moim dziecmi. Ja jednak jestem typ kobiety bardzo poukladnej, majacej dobro dzieci przede wszytkim na uwadze. Przez te ponad dwa lata od rozstania nigdy nie mówiłam źle o ich ojcu. Po esemesach kiedy przyjedzie do dzieci, przeszedł czas na tlefony. nauczyłam się z nim rozmawiać i nie bylo problemu odnosnie spraw dotyczacych dzieci. to zawsze ja inicjowalam tematy, gdy dzieci chcialy z nim porozmawiać, to ja pytalam jak rozplanowujemy święita - on zazwyczaj nie miał propozycji i przystawal na moje. angazowałam go w zycie dzieci - wywaidówki, zakonczenia w przedszkolu. On chial tego kontaktu i bycia waznym w ich zyciu a ja chcialam by były mimio wszystko szczęsliwe. Jedyna kwestia jaka nigdy nie była poruszana to ta kobieta. Dzieci , jak powiedział im ze ma przyjaciółkę nie do końca ( szczegolnie mlodsza córka) zdawały sobie sprawę, że ta kobieta jest częścią zycia ojca. jak do niego jexdziły ona byla w anglii. nigdy o niej nie mówił. Na moją prośbę ( po tym jak syn zauwazył na gg ojca namiętne teksty) powiedziałam, ze musi powiedziec dzieciom bo syn się i tak juz domysla. powiedział tylko, że ma przyjaciółkę i pojechał. Ja nic nie wyjasniałam, nie chialam się wtrącac. Teraz gdy tydzień temu powiedział, ze to jego dziewczyna, że chce zeby się poznali, dzieci są w szoku. do tej pory myslały, ze wprawdzie rodzice są osobno - ale maja ze soba sobry kontakt, ze nie kłócą się, że nadal jestesmy jakby rodziną. A teraz po zakomunikowaniu im o spotkaniu nic nie wyjasnil. wczoraj córka zapytala mnie czy tata ją kocha. zabolało - bo to byl sygnal, ze ona strasznie się z tym meczy. próbowalam z nia rozmawiac ale wiem ,ze chcialaby o tym porozmawić z tatą, uslyszec od niego, ze jest wazna.
może źle, że przez te lata je chroniłam, ale staralam się by mimo tej tragedii czuły się bezpieczne. wiele razy o kolezanek slyszalam, ze jestem glupia, ze po co te wspólne kolacje z dziecmi, niech dran spieprza gdzie pieprz rosnie. A ja staralam się by czuły, że sa kochane przez nas oboje.
nie wiem co bedzie teraz, byly źle to rozegrał i niezostawił im wyboru. One go kochają ale czują żal, że je oklamywał i że jestes ktoś w jego zyciu. no i w tym wszystkim jestem ja - chcę im pomóc a nie wiem jak. Dziś przyjedzie do dzieci - one chcą z nim porozmawaić w mojej obecności. boję się . trzymajcie kciuki.
13 2009-07-21 12:27:04 Ostatnio edytowany przez shania (2009-07-21 12:28:21)
Witaj moal
pierwsza podstawowa zasada to nie oczerniac ojca w oczach dziecka.Jesli nie ma go na codzien wazny jest pozytywny wizerunek dla dzieciakow.Ty wiesz swoje ,ale to jest tylko i wyłacznie Twoje nie mozna przerzucac tego na dzieciaki, widze ze jestes rozsądna napewno wiesz o co mi chodzi.Dzieciakom nalezy sie prawda jesli pytają odpowiadasz ,ale nie ze swojego punktu widzenia.One oczekuja zapewnien o jego i Twojej miłosci do nich niezaleznie co sie stanie.Dzieci moga zareagowac roznie na pjawienie sie innej przy ich tacie a obawy sa te same ze ona odbierze im ojca.Tu uwazam ,ze rozmowe powinien podjac tata ze taką podjał decyzje pniewazchce zyc inaczej poniewaz cos sie nie układało.Nie zmienia to faktu ze je kocha i one sa najwazniejsze mysle ,ze wanze aby taka rozmowa sie odbyła.Trzymam kciuki...!!!
jestem juz po rozmowie z dziećmi i ich tatą. Nie było lekko lecz w miarę mozliwości kilka spraw które nurtowaly dzieci zostalo poruszonych. Zapewnił dzieci, że je bardzo kocha, ze są bardzo wazne, i że inna kobieta im tej milosci nie zabierze. dzieci patrzyły tez na moją reakcję. ja byłam dzielna i przyznalam, że mimo tego ,ze tata jest z kimś, bedzie nadal przyjezdżał do nich, zabierał na weekendy i do kina. nic się nie zmieni. były mąż obiecał, ze będzie się starał by spotkanie dzieci z jego partnerką było spokojne, nic na przymus, nie musza jej lubić - mają ją tylko poznać.
A ja mimo tego co czuję ( nadal żal i rozgoryczenie w stosunku do byłego męża, którego bardzo kochalam i wierzyłam że nic nie zniszczy tego co nas kiedys połączyło) jestem bardziej spokojna. jestem dumna że ten żal nie przelał sie na dzieci, że zachowalam sie jak dobra matka, że nie oczerniłam ojca moich skarbów i że postaralam się by czuły się kochane i bezpieczne.
Życie dzieci pewnie sie teraz trochę zmieni bo raz w miesiacu będą wyjezdżały do ojca i zaczną spedzać czas w czwórkę. myślę jednak ,że bedą czuły się pewniej wiedząc że są kochane przez oboje rodziców. Pewnie po drodze bedą też problemy - ale juz chyba gorszych nieszczęść być nie może ( jesli chodzi o relacje w rodzinie).
Ja chcę iść do przodu. jestem dobrym czlowiekiem i może spotka mnie w zyciu jeszcze coś dobrego?
Dziekuję wszystkim, którzy mi doradzali. Muszę powiedzieć, ze pisząc tu o sobie i moich watpiwościach oraz czytajac Wasze komentarze bylo mi lepiej i weselej, że są ludzie, którzy mnie wysluchali i wspierali. wszystkim bardzo dziekuję.
Możesz być z siebie dumna.Jesteś bardzo mądrą kobietą.
To co powiesz własnym dzieciom zależy od tego czy chcesz aby już od najmłodszych lat żyły w kłamstwie czy nie. Dziecko 11 letnie i tak wszystko rozumie, wszak piątoklasista to juz całkiem rozsądny mały człowiek. Nie kłam i powiedz dzieciom, że ich tatuś to niegodziwy egoista który złamał przysięgę małżeńską, porzucił ciebie i je, w czasie gdy najbardziej go potrzebowaliście i potrzebujecie. Ktoś tam wyżej napisał o wzorcu ojca. Ręce opadają, jeśli dzieci mają brać wzór z tego człowieka, a będą jeśli nikt im nie powie , że to zachowanie jest niewłaściwe.Natomiast tamta pani, to najgorszy rodzaj kobiety i dobrze by było, aby dzieci także się dowiedziały, jak nieopisaną niegodziwością jest rozbijanie przez kobietę innego małżeństwa i zabieranie innym dzieciom ojca. Na bazie swojego przypadku, możesz pokazać i uczyć dzieci jakie postawy i zachowania są dobre, a jakie złe, co jest niegodziwe, a co uczciwe.
Znów powiesz,że cię atakuję.Ale nie mogę tego zmilczeć.
co to za rada?czy te dzieci mają wyrosnąć na zgorzkniałych egoistów? a może warto je nauczyć, że tak w życiu bywa że rodzice się rozstają,ale mimo to można żyć w zgodzie.I że należy mieć szacunek dla rodziców.
Zbysiu napisał/a:To co powiesz własnym dzieciom zależy od tego czy chcesz aby już od najmłodszych lat żyły w kłamstwie czy nie. Dziecko 11 letnie i tak wszystko rozumie, wszak piątoklasista to juz całkiem rozsądny mały człowiek. Nie kłam i powiedz dzieciom, że ich tatuś to niegodziwy egoista który złamał przysięgę małżeńską, porzucił ciebie i je, w czasie gdy najbardziej go potrzebowaliście i potrzebujecie. Ktoś tam wyżej napisał o wzorcu ojca. Ręce opadają, jeśli dzieci mają brać wzór z tego człowieka, a będą jeśli nikt im nie powie , że to zachowanie jest niewłaściwe.Natomiast tamta pani, to najgorszy rodzaj kobiety i dobrze by było, aby dzieci także się dowiedziały, jak nieopisaną niegodziwością jest rozbijanie przez kobietę innego małżeństwa i zabieranie innym dzieciom ojca. Na bazie swojego przypadku, możesz pokazać i uczyć dzieci jakie postawy i zachowania są dobre, a jakie złe, co jest niegodziwe, a co uczciwe.
Znów powiesz,że cię atakuję.Ale nie mogę tego zmilczeć.
co to za rada?czy te dzieci mają wyrosnąć na zgorzkniałych egoistów? a może warto je nauczyć, że tak w życiu bywa że rodzice się rozstają,ale mimo to można żyć w zgodzie.I że należy mieć szacunek dla rodziców.
Egoistów ? Zgorzkniałych ?? Opamiętaj się dziewczyno !! O czym ty piszesz ? Coś dzwoni ,ale nie w tym kościele....Co ci zrobili mężczyźni , że na każdym wątku mnie atakujesz ?? To , że powie dzieciom , że ich "kochający" tatuś , w taki właśnie sposób je kocha, że z tej "wielkiej" miłości" opuścił je i znalazł sobie nową obiekt pożądania i nowy dom, ma doprowadzić do tego ,że dzieci staną się zgorzkniałymi egoistami ?? To ,że wyjaśni piątoklasiście ( który i tak już zapewne wszystko zrozumiał) zaistniałą sytuacje, że wytłumaczy dlaczego ludzie się pobierają jak powinni żyć gdy już połączą się więzami małżeńskimi, co znaczy słowo zdrada, jak rozumieć jedno z dziesięciu przykazań "nie cudzołóż" bądź "nie pożądaj żony (męża) bliżniego twego ani żadnej rzeczy która jego jest", ma spowodować , że dzieci zostaną egoistami ???? Bardzo pokrętna ta twoja logika.Czy ja napisałem jej by napuściła dzieci na męża ??? Nie !! I wbij to sobie do głowy. A może ty po prostu jesteś w realnym życiu na pozycji takiej właśnie pani jak ta w opisanej historii,która rozbija cudze małżeństwa, związki, panów którzy porzucają swoje żony, dzieci i stąd twoja tolerancja na tego typu zachowania ?? hm...
Oj nie podoba mi się cos takiego. Dzieci powinny mieć swoje granice - mama tata, dziadek babcia, ciocia wujek i kuzynostwo - na tym kończy się rodzina. Dzieci mogą mieć żal do ojca że nie jest już z Tobą a znalazł się u boku innej. Na Twoim miejscu nie pozwoliłabym aby moje dzieci poznały kochankę ojca - to może źle wpłynąć na ich psychikę
19 2009-07-25 22:03:59 Ostatnio edytowany przez STEFCIA (2009-07-25 22:06:37)
STEFCIA napisał/a:Zbysiu napisał/a:To co powiesz własnym dzieciom zależy od tego czy chcesz aby już od najmłodszych lat żyły w kłamstwie czy nie. Dziecko 11 letnie i tak wszystko rozumie, wszak piątoklasista to juz całkiem rozsądny mały człowiek. Nie kłam i powiedz dzieciom, że ich tatuś to niegodziwy egoista który złamał przysięgę małżeńską, porzucił ciebie i je, w czasie gdy najbardziej go potrzebowaliście i potrzebujecie. Ktoś tam wyżej napisał o wzorcu ojca. Ręce opadają, jeśli dzieci mają brać wzór z tego człowieka, a będą jeśli nikt im nie powie , że to zachowanie jest niewłaściwe.Natomiast tamta pani, to najgorszy rodzaj kobiety i dobrze by było, aby dzieci także się dowiedziały, jak nieopisaną niegodziwością jest rozbijanie przez kobietę innego małżeństwa i zabieranie innym dzieciom ojca. Na bazie swojego przypadku, możesz pokazać i uczyć dzieci jakie postawy i zachowania są dobre, a jakie złe, co jest niegodziwe, a co uczciwe.
Znów powiesz,że cię atakuję.Ale nie mogę tego zmilczeć.
co to za rada?czy te dzieci mają wyrosnąć na zgorzkniałych egoistów? a może warto je nauczyć, że tak w życiu bywa że rodzice się rozstają,ale mimo to można żyć w zgodzie.I że należy mieć szacunek dla rodziców.Egoistów ? Zgorzkniałych ?? Opamiętaj się dziewczyno !! O czym ty piszesz ? Coś dzwoni ,ale nie w tym kościele....Co ci zrobili mężczyźni , że na każdym wątku mnie atakujesz ?? To , że powie dzieciom , że ich "kochający" tatuś , w taki właśnie sposób je kocha, że z tej "wielkiej" miłości" opuścił je i znalazł sobie nową obiekt pożądania i nowy dom, ma doprowadzić do tego ,że dzieci staną się zgorzkniałymi egoistami ?? To ,że wyjaśni piątoklasiście ( który i tak już zapewne wszystko zrozumiał) zaistniałą sytuacje, że wytłumaczy dlaczego ludzie się pobierają jak powinni żyć gdy już połączą się więzami małżeńskimi, co znaczy słowo zdrada, jak rozumieć jedno z dziesięciu przykazań "nie cudzołóż" bądź "nie pożądaj żony (męża) bliżniego twego ani żadnej rzeczy która jego jest", ma spowodować , że dzieci zostaną egoistami ???? Bardzo pokrętna ta twoja logika.Czy ja napisałem jej by napuściła dzieci na męża ??? Nie !! I wbij to sobie do głowy. A może ty po prostu jesteś w realnym życiu na pozycji takiej właśnie pani jak ta w opisanej historii,która rozbija cudze małżeństwa, związki, panów którzy porzucają swoje żony, dzieci i stąd twoja tolerancja na tego typu zachowania ?? hm...
jak zwykle dorobiłes sobie własną ideologię,niestety nie udało ci się. nie rozbijam żadnych związków,poprostu nie wiem dlaczego ale mnie drażnisz bo zachowujesz się jak wyrocznia, nikt nie dał ci takiego prawa wiec sam sie opamietaj.a mężczyźni nic mi nie zrobili to ty zachowujesz się jak byś miał o coś pretensje do całego świata.
Witam ponownie! Sarenka napisała, że nie pozwoliłaby swoim dzieciom poznać kochankę - oficjalna wersja dla dziecie - dziewczynę taty. niestety on tak jak ja ma prawo się z nimi spotykac, zabierac na weekendy, wakacje itp. wczesniej czy później i tak musi dojść do spotkania. Mój tchórzliwy były mąż czekał z tym ponad dwa lata. Nie da się tego uniknąć i nie mam wpływu na to jak bedzie sobie on dalej układał życie.
Widzę, że tak jak Zbysiu i Stefcia - kazdy ma swoją opinię na temat jak " przeprowadzić" dzieci przez pierwsze spotkanie z nową częścią zycia ich taty. Każdy kto znajdzie się w takiej sytaucji jak ja, może postąpić tak jak uważa za stosowne. Czas okaże czy nasze postępowanie w danej sytuacji przyniesie pozytywne czy negatywne skutki.
Jak bedzie szło mi i moim dzieciom napiszę Wam wkrótce.
spotkanie w czwartek. Trzymajcie kciuki.
Witam! moje dzieci są już po trzydniowym poznaniu dziewczyny tatusia. Syn przyjął ją ok, córka ( 8 lat) też podobno dzielnie się trzymała lae widać,że jest strasznie zazdrosna o ojca i czuje się zagrozona. Na myśl że może z jakiś czasu zowu spędzić weekend z tatą i jego panią nawet nie chce słyszeć. Będzie cięzko. Może być tak że zacznie unikać kontaktów z ojcem którego tak barzo kocha a który ja tak zranił.
pozdrawiam.
Ale po co dzieci mają ją poznać?? Ojciec jak chce widzieć dzieci to może je gdzieś zabrać. A ta franca nie powinna się w ogóle interesować! <zbulwersowana> Z drugiej strony nie można dzieci negatywnie nastawiać, że to zła, niedobra, bo zabrał tatę i czarnobyl to też jej wina, ale można powiedzieć, że tata wolał ją od mamy i tak wybrał.
Obca baba dla takich dzieci jest ciężka do zrozumienia, i jak w wypadku maol to normalne, że córka jest zazdrosna, bo ma pełne prawo do tego. Rodzina to rodzice i dzieci a nie rodzice dzieci i jakieś baby jeszcze.
Witam! moje dzieci są już po trzydniowym poznaniu dziewczyny tatusia. Syn przyjął ją ok, córka ( 8 lat) też podobno dzielnie się trzymała lae widać,że jest strasznie zazdrosna o ojca i czuje się zagrozona. Na myśl że może z jakiś czasu zowu spędzić weekend z tatą i jego panią nawet nie chce słyszeć. Będzie cięzko. Może być tak że zacznie unikać kontaktów z ojcem którego tak barzo kocha a który ja tak zranił.
pozdrawiam.
Myslę sobie ,ze tata musi mocno dac do zrozumienia corce ,ze ja kocha i nie zmieni tego zadna inna kobieta i przydało by sie ,zeby spedził czas sam tylko z dziecmi ,zeby nie odrazu wszystkie mozliwe wyjscia odbywały sie tylko w towarzystwie nowej, to da tez czas dzieciakom ,a zwłaszcza córce.Maol to ,ze tata ich kocha one musza zobaczyc i usłyszec od niego teraz to juz jego praca nad tym.Nawet jesli bedziesz rozmawiac z dzieciakami inaczej te słowa będą odebrane od Ciebie,a inaczej od ojca,to on musi ich o tym zapewnić.Powodzenia:)
to nie jest wszystko takie proste. Jak zamieszkają razem ( mój eks i jego kobieta) siłą rzeczy wypadydzieci na weekend będą pod ich dachem i to wspólnie. Tłumaczyłam eks, że dzieci wolą spedzać czas tylko z nim a nie z nią ( przynajmniej na razie) ale on twierdzi, że czekał z tym dwa lata i to wystarczy ( dwa lata to on bał sie im powiedzieć - teraz też myslę że to był jej pomysł, i gdyby nie ona to on nadal by nie organizował tego spotkania). Chcę pomóc córce ale włąsciwie nie wiem co więcej mogę zrobić. Zrobiłam juz wszystko co mogłam, prosiłam byłego męża by często mówił i okazywał córce miłość. On niby to robi ale czasmi popełnia takie gafy, że trudno jest potem odkręcić.
myslałam ,że to się wszystko jakoś poukłada ale teraz mam coraz więcej wątpliwości.
Witam!Ja byłam w takiej sytuacji ale jako dziecko. Moja mama przelała na nas (mnie i moje rodzeństwo) całą gorycz, żal i nienawiśc do taty. Przez długi okres nie miałam kontaktu z ojcem a jeśli już był to zaczynało się i kończyło awanturą z byle powodu. Kocham moją mamę ale mam do niej żal o to że nie potrafiła swojego żalu i dumy schować przed nami tak żeby nas tym nie zarazić. Nie byliśmy niczemu winni a staliśmy na samym środku bitwy bez żadnej osłony. Teraz sama mam (chyba) rodzinę i odbudowanie stosunków z ojcem jest dla mnie ważne ale i trudne bo on się zamknoł a mama jest chora jak wie że jedziemy do niego na obiad czy w jakiekolwiek odwiedziny. Żona mojego taty nie jest złą kobietą, w zasadzie to zaczeli być ze sobą po tym jak moi rodzice się rozstali choć byli jeszcze małżeństwem i najśmieszniejsze, że to ona jest zazdrosna a nie my.
Jesteś mądrą kobietą i nie pozwolisz sobie na to co nam zafundowała mama. Wiem, że jeśli dojdzie do tego w moimprzypadku to nie postąpię tak. Nie będę kłamać ale poczekam też na odpowiedni wiek dzieci i powiem prawdę. Bez złości i nienawiści. Będzie to potwornie ciężkie ale wiem, że to jest dla dzieci najważniejsze. Schowaj swoją pogardę i nienawiść przed dziećmi, nie jest im to potrzebne.
Jestem z tobą
Elefantka! Bardzo dziekuję Ci za to co napisałaś. Twoje doświadczenia jako dziecko z rodziny, w której rozwiedli się rodzice i w której mama nie mogła poradzić sobie z żalem do byłego męża jest dla mnie ważną wskazówką jak nie robić. Czasami to jest takie trudne bo mój były mąż robi rzeczy, które krzywdzą dzieci. Nie robi tego specjalnie. Jestem na niego wściekła i tak jak teraz siedzi z dziecmi w pokoiku i się smieje jak gbyby nic. Mnie zalewa krew bo przecież kiedyś obiecał im że będzie z nimi zawsze, że będziemy je razem wychowaywać, że będziemy rodziną. tylko ja wiem ile muszę zdusic w sobie, ile mnie to kosztuje. Dzieci też się starają, nie chcą go denerwować, nie mówią mu jak im źle bo chcą jego milości, nie sprzeciwiają się propozycjom, ktore je nie interesują lae nie chcą zrobić ojcu przykrości. Gdyby on tak sie starał jak one! Czasami nie wiem jak dalej zyć. Budzę się rano i myslę czy dotrwam do końca dnia. już nie chodzi o mnie ale ból mimo dwóch lat jest taki sam. Zal, że one nie maja prawdziwej rodziny bo tata się zakochał. Jak mają to rozumieć. można zakochać się gdy ludzie się rozchodzą świadomie, nie krzywdzą się, nie mogą już dłużej być razem. potem kogoś poznają i układają sobie zycie. Moje zycie trwało i z dnia na dzień się skonczyło. Mam milość dzieci i to daje mi siły.
Jeszcze raz Elefantka wielkie dzięki. ty też jesteś mądrą kobietą i wierzę, że uda Ci się utrzymać rodzinę. Jesteś dla mnie podporą bo przeszłaś więcej niz ja i nie poddajesz się. Jesteś bardzo dzielna. Pozdrawiam.
Wcale nie jestem taka dzielna. Mam juz tak bardzo dość. Boję się, że jeśli cokolwiek jeszcze mi się przydaży nie dam już rady. Moi rodzice nie są w stanie przebywać razem w jednym pomieszczeniu więc wszystkie imprezy muszę robi dwa razy, niedawno dom mi się spalił a do tego mój mąż ma lub miał dupę z którą nadal pracuje i siedzą 1,5 m od siebie. Ona śni mi się co noć i śmieje mi się w twarz co sprawia że każdy mój dzień jest gorszy od poprzedniego ale wstaję i staram sie uśmiechnąć bo dzieci na mnie patrzą i pytają co mi jest. Jak sobie z tym poradzić?? Jak przestać myśleć?? Co zrobić żeby mi choś trochę ulżyło?? bo ja nie mam już sił
Bardzo Ci współczuję z powodu spalenia mieszkania. Nieszczęścia chodzą parami a czasem nawet w wiekszej ilości. Wiem co czujesz gdy nie masz rano siły wstać. Ja mam to samo. Robię to głównie dla dzieci. mimo, że robię co mogę by nie patrzyły na moje łzy i smutek to i tak one wszystko rozumieją. Tego nie da się do konca ukryć. Szczerze mówiąc one udają przede mną a ja przed nimi, ze wszyytko gra i tak pocieszamy się nawzajem. Nie wiem w jakim wieku masz dzieci ale z biegiem czasu one będą dawać Ci coraz więcej sił, a Ty będziesz dawć tę siłę im. Nie ma innego wyjścia. Czasami myslałam, że gdybym odeszła to byłoby dla nich lepiej bo nie patrzyłyby jak toną w rozpaczy. Ale przecież jestem ich mamą, kocham ich nad zycie i zraniłabym je okrutnie. Wierzę, że Tobie wystarczy sił. Jak nie to pisz, ja chętnie coś Ci doradzę, wysłucham, odpiszę. Z pewnością nie pomaga fakt, że Twoi rodzice nie są dla cieibe tak do końca wsparciem bo sami się nie mogą znieść. Ja mam wspaniałych rodziców i bardzo wiele im zawdzięczam. Mogę sobie jedynie wyobrazić jak musi być uciążliwe robienie tych podwójnych imprez ( ja mam trochę inaczej - robię imprezy dla mojej rodziny, a potem urodzinki dziecie z byłym mężem).
Trzymaj się Elefantka! Wspieram Cię swoimi myslami. Pozdrawiam.
Jestem pełna podziwu dla Ciebie. Nie mam pojęcia skąd bierzesz siły a do tego masz ich wystarczająco dużo żeby dzielić się z innymi. Bardzo Ci dziękuję. Moi przyjaciele też są ze mną, ale wciąż oceniają jego lub mnie. On, że świna a ja, że za szybko mu odpuściłam, a ja nie tego potrzebuję. Muszę zmagać sie z nimi z rodziną ( jego i moją ) i z tą ch....ną codziennością. Bardzo się cieszę, że Cię poznałam. Ja też jestem z Tobą. Wierzę, że zagości jeszcze u Ciebie/Was (dzieci) tęcza. To cudownie, że są jeszcze tacy ludzie jak Ty, bezinteresowni z ogromnym zapleczem wyrozumiałości i ciepła. Bardzo Ci dziękuję. Przywracasz mi wiarę w ludzi.
Najchetniej zrobiłabym tak jak radzi Zbysiu - powiedziałabym, że ich ojciec to kłamca, człowiek, który zniszczył mi zyciu, i im też. nie wspomnę już o niej. Z drugiej strony Kwiatek 33 też ma rację - to mogłoby wywołać odwrotny skutek i dzieci może byłyby zle na mnie, że tak oceniam i opisuję ich tatę. One wiedzą ,że zawsze mogą na mnie liczyć i że zawsze przy nich bedę.
to spotkanie będzie podczas wspólnego wypadu na łono natury. Nie wiem jak zachowają się dzieci, ale widzę teraz gdy wiedzą ( eks im to zakomunikował) że się spotkają są trochę pod denerwowane. nie rozmawiam z nimi o tym, chociaż wiem, że mają wiele watpiwości,ale nie pytają. Bardzo sie denerwuje, może tym że ją polubią, że powiedzą, że jest łada, mlodsza. cholera, przecież jestem dorosła i powinnam się z tym liczyć, ale to ciągle jednak boli.
mysle ze jednak powinnas z nimi o tym porozmawiac, moje dzieciaki mialy problem w akceotacji nowej partnerki taty,ale po rozmowie ze mna przelknely ten fakt i juz im to nie przeszkadza. tlumaczylamim ze skoro mnie i tacie nie wyszlo nie zaczy ze nie mozemy byc szczeskliwi z kims innym,tlumaczylam ze nie musza jej kochac jesli nie potrafia ale jakis szacunek sie jej nalezy,i tak udalo sie ze dzieci juz nie maja pretesji do taty o nowa partnerke ,a i do niej nie czuja niecheci
Zuzia dzięki za radę ale nie ma we mnie tyle siły by spokojnie z dziećmi o niej porozmawiać. Nie mam dla nie odrobiny szacunku bo zniszczyła moje życie i zycie moich dzieci. Takie kobiety są moim zdaniem najgorsze bo wiedzą że rozbijają czyjeś życie, rodzinę a mimo to to robią ( oczywiście nie same tylko z czyimiś mężami). Myślę, że nigdy nie zmienię zdania o tej kobiecie ale nie nastawiam dzieci przeciwko niej chociaż one wiedzą jaki miała wkład w wizję ich obecnego życia. Ja nie mogę się pogodzić z faktem, że będzie spędzać z moim dziecmi świąta, wakacje itp. Ja ich uczyłam że kłamstwo to zła rzecz, mówiłam że najwazniejsze być dobrym człowiekiem a teraz one mają być z kimś takim. Wiem ,ze muszę się z tym pogodzić i wiele nerwów mnie to kosztuje. Jesteś wielka Zuzia, że potrafiłaś tak dobrze załatwić to ze swoimi dziećmi. Ja ma w sobie jeszcze za duży żal i ból bo przecież kochałam i nie chciałam by moje życie wyglądało tak jak wygląda. Ktoś zabrał mi wszystko co budowałam wiele lat małżeństwa. może kiedyś ból minie i będę mogła mysleć o tej kobiecie obojętnie ale na chwilę obecną nie jestem gotowa. Pozdrawiam.
Maol spokojnie. Kedyś przyjdzie taki dzień że będziesz w stanie spokojnie o niej myśleć a jakiś czas potem spokojnie o niej mówić. Ja też nienajlepiej sobie z tym radzę ale wierzę w to że przyjdzie taki dzień dla naszego dobra. Trzymaj się ciepło.
Kochana co u Ciebie?? Nie odzywasz sie ostatnio. Ale brak wiadomości to dobra wiadomość. Prawda??
Hej! wróciłam do pracy. Dom, praca, dzieci ale nie narzekam bo dzięki temu czasami udaje mi się zapomnieć o bólu, żalu i żyć. nie zapominam jednak o tych, których poznałam tu na forum. Bardzo wiele mi pomogliście, a pisząc te posty wiele rzeczy z siebie wyrzuciłam i poukładałam myśli. Nie jest idealnie ale mam dzieci i dla nich jestem całym światem. bywa, że wieczorami zasypiam na krześle po północy ale wstaję rano bo one mnie witają. Powoli tracę nadzieję, że spotka mnie w zyciu jeszcze coś dobrego ale może mi własnie pisane były dzieci - jedni ich nie mają i są nieszczęśliwi, a ja mam aż dwójkę skarbów. Elefantka - a jak Ty sobie radzisz? Dzięki za troskę - super, że jest gdzieś tam ktoś kogo obchodzę! Pozdrawiam ciepło!
Podobnie jak Elefantka, mam doswiadczenia "tzw. rozbitej rodziny" z dzieciństwa. Samego rozstania moich rodziców nie pamiętam. Potem Mama wyszła ponownie za mąż i stworzyliśmy rodzinę. Nie zajęło mi wiele czasu, by mówić do nowego męża Tato. A Ojciec? Do niego jeżdziłam na wakacje. Nawet nie wiem kiedy się pojawiła Ona. Nowa Żona. Ale pamiętam, że pozwalała mi nadziewać pączki, które sama smażyła. Chodziłyśmy razem na plażę, mogłam mówić do niej po imieniu. A to frajda dla dzieciaka jak się mówi do dorosłych po imieniu. Mama na bieżąco wyjaśniała mi tą całą zawikłaną sytuację rodzinną, dobierając ilość szczegółów do mojej dojrzałości. Nigdy nie mówiła źle o ojcu. Za to tłumaczyła, że wokół mnie jest więcej osób, które mnie kochają. Bo mam więcej Babć i Dziadków.
Mimo wszystko było mi jakoś dziwnie w życiu. Z rozwodem się oswoiłam w wieku 13 lat. Na podwórku. Miałam swoją wakacyjną paczkę. Była nas szóstka. Pięcioro z nas pochodziło z rodzin rozbitych lub rekonstruowanych. Koleżnaka, która była z "normalnej rodziny", tym razem to jej było dziwnie, a ja zrozumiałam, że wcale nie jestem odmienne, z powodu rozstania rodziców.
Teraz nie mam już kontaktu z Ojcem.Kontakt w zastraszającym tempie ograniczał się do minimalnego minimum, gdy jego nowa rodzina zaczęła się powiększać. Gdy zdecydowałam się na zmianę nazwiska, na takie, które nosi moja Mama, mój Tato (czyli ojczym) i moja Siostra, straciłam nie tylko ojca, ale i wujków, braci, babcię i ciocię. Poprostu przestałam dla nich istnieć. Z dnia na dzień. Przykre i bolesne.
Całkiem niedawno usiadłyśmy sobie z Mamą przy ptasim mleczku na nocnych rozmowach. Powiedziała mi, że nigdy nie mówiła mi źle o ojcu, bo wolała, żebym sama sobie nakreśliła jego obraz, żeby sam sobie zbudował wizerunek.Powiedziła, też, że strasznie Ją bolało, gdy jeżdziłam do niego na wakacje.Że płakała całymi dniami, że Tata też płakał.A ja tego nie widziałam...
Moja Mama jest bardzo mądrą kobietą. A ja chcę czerpać z jej mądrości. Maol, wiem, że jesteś silną i mądrą Babeczką. Życzę Tobie wiele siły każdego dnia, i wiele cierpliwości. Pamiętaj, że każdy Twój czyn wraca do Ciebie ze zdwojoną siłą. Dawaj przykład Dzieciakom, skoro Twój eks nie bardzo może. Trzymam kciuki.Niech się wszystko poukłada.
Ilorona Twoja historia jest dla mnie światełkiem w tunelu. Po pierwsze przeszłaś przez rozejście rodziców i jesteś wspaniałą osobą - a ja chcę by moje dzieci nie odczuły ( przynajmniej na tyle ile jest to mozliwe) tego że są z rozbitej rodziny. Po drugie ja też płaczę nocami jak one jadą do ojca i tam sa z tą kobietą. to nie jest dobry człowiek i dostaję szału na myśl, że ich dotyka, bawi się i chce się z nimi zaprzyjaźnić. Ja też im kiedyś powiem ile to mnie kosztowało ale na chwilę obecną nie mówię źle o ich ojcu - bardzo go kochają pomimo tego co im zrobił.
Jeszcze raz wielkie dzięki za Twoją historię i życzę Ci w życiu wiele szczęścia!
Na każdą prawdę przyjdzie swój czas.
Buziaki ogromne, jesteś cudowną Matką.Trzymaj się tak dzielnie jak do tej pory.Albo dzielniej.
maol, wielu najjaśniejszych światełek w najciemniejszym nawet tunelu.
Bardzo zazdroszczę wam tej mądrości. We mnie jest strasznie dużo złości i nienawiści z którą nie umiem sobie poradzić. Staram się ale walę głową w mur na oślep. Cieszę się że Wam to się udaje czyli jest jakaś szansa dla mnie. Na szczęście mam Was i moją siostrę która przeżyła też zdradę i bardzo mnie wspiera. Tłumaczy i uspokaja. I pomimo iż jest młodsza wiele się od niej uczę. Przykro mi że musiała to przeżyć będąc tak młodziutką osobą ale cieszę się że ją mam. Przykro mi też że i wy musiałyście to przeżyć ale cieszę się że Was poznałam. Może kiedyś i dla nas zaświeci słonce.
Wielkie ciepłe słońce...i żadnej chmury na niebie.
maol, elefantko - głowa do góry, zacznijcie już przymierzać okulary przeciwsłoneczne.
Buziole
![]()