Obsesja na punkcie nowotworów itp. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Witajcie!

Od ponad 2 tygodniu non stop myślę o tym ,że zachoruje... że po co mam tak się starać o wszystko, jak i tak skończę w szpitalu...

Moja psychika jest także spowodowana śmiercią mojej mamy na raka krwi...

Ostatnio zrobiłam sobie badania krwi.
Podam przykład leukocyty minimalnie 3,8 max można mieć 10, a ja mam 9,1 i już wymyślam, że mi bardzo blisko do 10 tym samym do BIAŁACZKĘ!!!
Mam też manię sprawdzania węzłów chłonnych i wyczułam małą kuleczkę w gardle, która jest bolesna w dotyku, dlatego idę jutro na usg szyi...

Tak bardzo się boję, że zachoruje!!! sad

Poradźcie mi jak mam sobie z tym radzić?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-10-20 22:24:43)

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

Witajcie!

Od ponad 2 tygodniu non stop myślę o tym ,że zachoruje... że po co mam tak się starać o wszystko, jak i tak skończę w szpitalu...

Moja psychika jest także spowodowana śmiercią mojej mamy na raka krwi...

Ostatnio zrobiłam sobie badania krwi.
Podam przykład leukocyty minimalnie 3,8 max można mieć 10, a ja mam 9,1 i już wymyślam, że mi bardzo blisko do 10 tym samym do BIAŁACZKĘ!!!
Mam też manię sprawdzania węzłów chłonnych i wyczułam małą kuleczkę w gardle, która jest bolesna w dotyku, dlatego idę jutro na usg szyi...

Tak bardzo się boję, że zachoruje!!! sad

Poradźcie mi jak mam sobie z tym radzić?

Masz najprawdopodobniej odmianę nerwicy hipochondrycznej czyli kancerofobię - dość częstą u osób, u których bliskich wystąpił nowotwór.

Możesz sobie zrobić USG węzłów, ale pewnie okaże się, że ta kuleczka to albo chrząstka (którą dla laika łatwo pomylić z węzłem), albo węzeł odczynowy (przeziębienie/ząb itp.)...

Sądzę, że powinnaś pogadać z psychologiem o swoich obawach - piszę tak dlatego, że dla osób z hipochondrią czy kancerofobią typowe jest "wędrowanie" chorób: co jakiś czas na tapecie będzie nowy rak. W Twoim przypadku obstawiam, że zaczniesz wkręcać sobie ziarnicę złośliwą, chłoniaki, potem raka piersi, mózgu itp. Będziesz obsesyjnie mierzyć sobie temperaturę, latać na badania, umierać ze strachu. Potem zaczniesz mieć kołatania serca i inne cuda na kiju. Poszukaj terapeuty specjalizującego się w leczeniu nerwic lękowych lub natręctw - gwarantuję, że pomoże.

Kiedyś już innej osobie sugerowałam poczytanie forum dla nerwicowców: nerwica kropka com. W zakładce nerwica lękowa/hipochondria znajduje się link do sławnego wątku "Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?". Ma on 784 strony, i jest tam multum ludzi z Twoim problemem, nie jesteś sama, poczytaj sobie smile


I pamiętaj: obsesyjne macanie węzłów chłonnych, zwłaszcza na szyi i pod pachami jest typowe dla tej odmiany nerwicy smile

Jeszcze jedno (jest to rada, którą da Ci psycholog oraz osoby z polecanego forum): TRZYMAJ SIĘ Z DALEKA OD INTERNETU! Nie czytaj ŻADNYCH forów dla osób chorych na nowotwór (zwłaszcza ZZ) i ich rodzin! Żadnego diagnozowania się przez neta!
W przeciwnym razie dopasujesz sobie wszystkie objawy i w efekcie zaczniesz mieć ataki lękowe, które naprawdę nie są miłe.

3

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Moja kuzynka rowniez borykala sie z hipochondria. Ciagle wymyslala nam cos nowego, ze ma nowotwory i tysiac innych rzeczy... To bylo naprawde uciazliwe dla naszej rodziny bo ciagle trzeba bylo z nia duzo rozmawiac, tlumaczyc, wspierac, pocieszac. Ale nawet nie chce sobie wyobrazac, co ona musiala w sobie przezywac zyjac ciagle w strachu. W koncu zdecydowala sie na psychologa, co prawda na NFZ ale musze powiedziec, ze juz zmiany po roku czasu chodzenia, sa. Teraz jak sie widujemy to juz w prawie w ogole nie poruszamy tematu chorob. Jest bardziej usmiechnieta i korzysta z zycia bardziej, niz wczesniej.

Dlatego, wazne jest zebys jak najszybciej zaczela cos z tym zrobic, idz do psychologa i daj sobie pomoc. A z czasem na pewno bedzie lepiej. I przede wszystkim, nie boj sie o tym mowic swoim bliskim, rozmowa zawsze duzo daje otuchy i Tobie bedzie lzej.

Jezeli chodzi o mame, to bardzo wspolczuje. Ale pamietaj, ze co nie zabija to nas wzmacnia i trzeba isc do przodu! Sila jest w Tobie tylko musisz ja znalezc a mama na pewno Ci kibicuje.

Nie daj sie chorobsku!;)
Pozdrawiam

4

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Nie jestem przekonana do psychologa...

5

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

Nie jestem przekonana do psychologa...

To może psychiatra? Też lekarz....
Twoja obsesyjna obawa przed zachorowaniem tez jest chorobą. Tylko nie ciała a umysłu. I tak samo nie leczona może doprowadzić do opłakanych skutków. A na pewno bardzo utrudnić życie i spowodować odsunięcie się innych.
Co Ci szkodzi spróbować wizyty u psychologa? Może akurat pomoże?

6

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

a co mi może powiedzieć?
Niech Pani za dużo o tym nie myśli, robi badania i tyle

7

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

kancerofobia - też to mam.
Miałam już raka mózgu, jajników, jelita grubego, nerki, kręgosłupa, płuc, jamy ustnej, gardła, ziarnicę, raka żołądka, skóry, białaczkę, raka nosa.
Lista byłaby dłuższa gdybym dłużej się zastanawiała.
Natychmiast rzecz jasna mam objawy wink
Kochana, to jest choroba nerwicowa którą można leczyć, będziesz się ciągle męczyć z tym. Każdy ból , objaw będziesz przypisywać nowotworowi. Lepiej iść do psychologa niż żyć w strachu takim

8

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

a co mi może powiedzieć?
Niech Pani za dużo o tym nie myśli, robi badania i tyle

więc nie masz problemów i nie chcesz sobie z nimi poradzić
każdą propozycję zbywasz uwagami.. dlaczego nie

a więc nie chcesz iść do psychologa
nie chcesz iśc do psychiatry'nie chcesz tego leczyc

więc nie pytaj, co z tym robić
szukaj kolejnych objawów nowotworów


jesli nie rozumiesz, że przyczyna tego stanu rzeczy tkwi w twoich własnych przezyciach i tylko ty możesz to pokonać, to ta dyskusja nie ma sensu

9

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

YHM...
Łatwo mówić to komuś kto może nie przeszedł tyle co ja . Poza tym nie ufam obcym osobom, potrzebuje sie do nich przekonac

10 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-10-21 18:00:21)

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

YHM...
Łatwo mówić to komuś kto może nie przeszedł tyle co ja . Poza tym nie ufam obcym osobom, potrzebuje sie do nich przekonac

Paola, nie szantażuj emocjonalnie, nie jesteś wyjątkowa, większość (nie wszyscy, żeby nie było) kancerofobików zaczyna mieć objawy tej nerwicy właśnie po wykryciu przypadku raka u członka najbliższej rodziny.

Jeżeli nie chcesz pomocy, to nie zakładaj wątków na forum psychologia, dostałaś sensowne rady. Na forum nerwica com wszyscy doradzą Ci to samo, a są tam ludzie piszący nawet od kilku dobrych lat:

- jeśli nie zaczniesz czegoś z tym robić (psycholog, psychiatra względnie ostre wzięcie się za siebie) zaczniesz niszczyć sobie życie. Zadręczysz rodzinę (względnie partnera), lekarze będą mieli Cię dosyć. Będziesz obsesyjnie mierzyć ciśnienie/mierzyć temperaturę (w skrajnych przypadkach ludzie zabierają ze sobą wszędzie termometry lub urządzenie do pomiaru ciśnienia), będziesz macać się po węzłach tak, że będą Cię boleć od naciskania, będziesz mierzyć sobie puls nawet w miejscach publicznych. Na koniec zaczniesz dostawać ostrych ataków lękowych które NAPRAWDĘ NIE SĄ PRZYJEMNE. Uwierz na słowo.

11

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

YHM...
Łatwo mówić to komuś kto może nie przeszedł tyle co ja . Poza tym nie ufam obcym osobom, potrzebuje sie do nich przekonac

czyli znowu masz wytłumaczenie, żeby tkwić w totalnym dpołku, w którym tkwisz

i znajdziesz ich jeszcze tysiąc
bo albo chcesz coś zrobic i naprawdę potrzebujesz rady...

albo będziesz się skupiać na wymyslaniu - DLACZEGO NIE

to tez jest jakas strategia - taka na siedzenie na czterech...

12

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Chyba macie racje...:(

13 Ostatnio edytowany przez Setusa (2013-10-22 02:47:48)

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

po co mam tak się starać o wszystko, jak i tak skończę w szpitalu...

Po co codziennie podnosić się z łóżka, kąpać się, jeść, chodzić do pracy, dokształcać się, sprzątać, spotykać ze znajomymi, zakładać rodziny, etcetera., skoro i tak, prędzej czy później, bez wyjątku, wszyscy umrzemy...?

14

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

ano...

15

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Psycholog by to pomógl..sama nie dasz sobie z tym rady, moja kuzynka tez taka miala, napoczatku miala na tym tle serio obsesje teraz jest juz lepiej

16

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Setusa napisał/a:
Paola12501 napisał/a:

po co mam tak się starać o wszystko, jak i tak skończę w szpitalu...

Po co codziennie podnosić się z łóżka, kąpać się, jeść, chodzić do pracy, dokształcać się, sprzątać, spotykać ze znajomymi, zakładać rodziny, etcetera., skoro i tak, prędzej czy później, bez wyjątku, wszyscy umrzemy...?

Też chciałam napisać coś podobnego. Zadaj sobie pytanie - co chcesz zrobić w swoim życiu. Jeżeli planujesz poprzestać na wegetacji, na tym co musisz... to jakie znaczenie ma czy będziesz to robić jeszcze rok, czy 20 lat?
Jeśli chciałabym zrobić coś fajnego - to rób to, już teraz dzisiaj.

Czy gdyby twoja mama umarła w wypadku samochodowym, czy to coś by zmieniło w twojej żałobie?
Nikt nie wie, kiedy umrze, na co, korzystaj ze swojego czasu, skorzystaj z pomocy.

17

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Popieram przedmówców, potrzebna ci pomoc, najlepiej psychologa. W mojego doświadczenia wynika, ze lepszy psychoterapeuta niż psychiatra, bo ci drudzy zapiszą ci szybko lek, a nie będzie czasu na przepracowanie problemu, przegadanie.

18

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Paola12501 kiedy mama zmarła?? to może być całkowicie normalna reakcja, zwłaszcza jeżeli miałaś z nią silną wieź i np. opiekowałaś się mamą przed śmiercią. Zazwyczaj takie coś wygasa samo.

Druga sprawa na pewno na razie dać sobie spokój z badaniami, czytaniem forów a już broń Boże podręczników medycznych - jakichkolwiek. W zasadzie pocieszę Cię, prawie każdy student medycyny jakiego znam ma raka - i jeszcze żyją.

Co do diagnozy - nie wypowiadam się, generalnie jeżeli to Ci przeszkadza warto pogadać z psychologiem. Być może z zakresu opieki hospicyjnej albo psychoonkologii, Twój problem powinien być znany.

19

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
Paola12501 napisał/a:

Łatwo mówić to komuś kto może nie przeszedł tyle co ja . Poza tym nie ufam obcym osobom, potrzebuje sie do nich przekonac

Przede wszystkim bardzo współczuję Ci odejścia mamy.
W ciągu ostatnich kilku lat straciłam kilka bliskich i bardzo bliskich mi osób. Ostatnie półtora roku dwa zabrało aż dwie, obydwie zmarły na nowotwory. Niestety zmartwię Cię, bo powiem dokładnie to samo, co przedmówcy - ten problem siedzi głęboko w Twojej psychice, powinnaś więc leczyć przyczyny, a nie zastanawiać się nad objawami. Moim zdaniem najlepsza byłaby dobrze przeprowadzona psychoterapia.

Jeśli przed jednym psychoterapeutą nie będziesz potrafiła się otworzyć, poszukaj innego. To też są "tylko" ludzie, zatem są różni, o różnym podejściu do zawodu i pacjentów.

Owszem, to może być objaw traumy po śmierci mamy, to może ustąpić samoistnie, ale nawet żałobę łatwiej będzie przepracować przy pomocy specjalisty. Im szybciej zdecydujesz się zmierzyć z problemem, tym powinno być lżej. Na pewno jednak nie możesz bagatelizować tego, co aktualnie się dzieje, bo za jakiś czas obecny stan może pogłębić się tak bardzo, że zupełnie zakłóci Ci normalne funkcjonowanie.

20

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Hej, dawno nie byłam na forum, więc witam się z Wami po dłuższej przerwie.
Pisze w tym wątku, bo własnie ostatnio myślę, że też mam obsesję. i to już chyba nie na punkcie jedynie raka, ale różnych innych chorób. właściwie to jak mam jakiś objaw, to od razu zaczynam się zastanawiać, co to jest. I niestety też czytam w necie, choć jak już widzę, że tam są same najgorsze informacje, to przestaję czytać i właściwie się uspokajam. Ale wszystko zaczęło się w ubiegłym roku, po śmierci takiej kobiety, która była w jednym z talent show w TV. Niestety taką mam pracę, że następnego dnia musiałam cały dzień o tym pisać, kim była, na co zmarła itp... Wtedy trochę sobie myślałam o tym raku, że tak młodzi ludzie umierają. Było spoko a potem zmarła Ania Przybylska. I wtedy to nawet poszłam porobić jakieś badania krwi, z których nic nie wynikło (zaskoczenie ;d). Potem znowu były bóle pleców, więc znowu, że rak trzustki, bo ponoć się objawia też w ten sposób... Okazało się, że mam refluks, stąd takie problemy. No ale że ten refluks był w moim odczuciu nie tak dobrze diagnozowany - właściwie doktorka stwierdziła, że to musi być to. I tyle. Więc ja już z tego robiłam coś innego. Nie będę dokładnie wszystkiego opisywać, bo to nie ma sensu. W każdym razie potem pomyślałam, że mam coś nie tak z jelitami (mój chłopak zachorował na zapalenie jelita grubego), a teraz "wróciłam" do innej choroby - twardziny skórnej. Jestem chora od ponad 20 lat, ale wczoraj z jakiegoś powodu zaczęłam myśleć, że ze skóry może mi się przerzucić na narządy i już moje objawy mi pasują do tego... To strasznie jest męczące - zdaję sobie z ego sprawę, że szkodzę sobie myśląc o tym, gdając cały czas mojemu chłopakowi... nie wiem czy powinnam jednak iść do psychiatry. Wpadam w taką koncentrację na zdrowiu. To jest takie napadowe, pojawia się co jakiś czas.

21

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Też obstawiam nerwicę hipochondryczną, zgłoś się na konsultacje do lekarza i opowiedz o tym wszystkim.

22

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.
sluuu napisał/a:

Też obstawiam nerwicę hipochondryczną, zgłoś się na konsultacje do lekarza i opowiedz o tym wszystkim.

Hej, dzięki za odpowiedź. A do jakiego lekarza mam uderzyć? Jak zaczęły się problemy z refluksem to wtedy powiedziałam lekarce pierwszego kontaktu, że u mnie to chyba jest takie wkręcanie sobie - tym bardziej, że mój tata też ma moim zdaniem podobne obsesje - ale ona powiedziała, że jak nie zdiagnozuje nic, to wtedy będę myśleć, czy to psychika.;/ A ja przez 20 lat żyję ze sclerodermą i dopiero teraz zaczęłam się jej bać. Może wcześniej sobie nie zdawałam sprawy z tego, jakie to jest. eh...

23

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Autorko, też to miałam jak moja siostra chorowała na raka - strasznie panikowałam i widziałam u siebie wszelkie objawy. To jest tak, ze po horrorze wszędzie widzimy duchy itp. tam gdzie ich nie ma. To jest w Twojej głowie i powinnaś iść wg mnie do psychologa porozmawiać ewenatulanie sama to zrozumieć, przetrawić i przestać się nakręcać!

24

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

november- słusznie zauważyłaś, kiedyś mimo że wiedziałaś o swojej chorobie, tak się nie przejmowałaś. Byłaś nienadwyrężona psychicznie, wiec nie panikowałaś. Twoja mama zachorowała, to straszny stres emocjonalny. Często wychodzi później w postaci nerwic. Gdzie bym się udała? Na początek dobry psycholog (patrz czy jest psychoterapeutą). Psychiatrę radzę dopiero, gdy dolegliwości emocjonalne mocno utrudniają funkcjonowanie.

Poza tym, jest wiele książek profesjonalnie opisujących problem utraty bliskiego przez śmiertelną chorobę. Każdy z nas boi się śmierci, a trzeba się z nią niestety oswoić, bo każdego spotka.

25

Odp: Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Witam, lekarze twierdzą, że mam podobny problem, ja zdaję sobie sprawę, że często histeryzuje ale tym razem nie jestem pewna.
Ostatnio wyczułam siniaka na łydce i ból, tak mam, że muszę wszystko analizować wiec i tym razem analizowałam, pomyślałam mięsak, dwa dni później bolały obie nogi, pomyślałam o żylakach, lekarz wykluczył, zlecił morfologię., crp, rf. Wszystko w n9ormie prócz monocytów 11%, wygooglowałam monocyty świadczą o  białaczkach i nowotworach, resztę wykluczyłam.  Zrobił mi się siniak po pobierani krwi (nigdy wcześniej nie miałam) przestraszyłam się, zaczęłam oglądać ciało i znalazłam dużo różnych dziwnych śladów od białych plam wyglądających jak schodząca opalenizna (jednak to ni to) do małych blizn jak po poparzeniu papierosem aż po czerwone kropki jak od ukucia igły. Nogi bolały już do tego stopnia, że nie byłam w stanie chodzić do pracy, pod prysznicem musiałam siedzieć itd. Zmierzyłam gorączkę 37,5. Wykonałam ponowne badania krwi z rozmazem manualnym, monocyty za wysokie bazofilów brak ( a powino być od 1-3%) i generalnie to co jest jakoś tak przy dolnych granicach. W buzi pojawiła się grzybica. Wylądowałam na pogotowiu, Pani powiedziała, że histeryzuje. Wypisała lek na grzybicę jamy ustnej i tabletki przeciwgorączkowe mig400 z zaleceniem 6 dziennie...  Tabletki nic nie pomagają gorączka jak była tak jest. Zrobiłam kolejne badania, wszystko w normie oprócz rozmazu manualnego brak granulocytów pałeczkowatych i bazofili. A przecież powinny być. Kolejna wizyta u lekarza, jeszcze innego. To samo stwierdzenie, badania w normie, histeryzuje. Ale czy z histerii można aż tak zle się czuć i mieć tyle objawów łącznie z grzybicą?
Nie pomaga mi fakt, że wyczytałam, że w białaczce aleukemicznej morfologia wychodzi w normie. Objawy dokładnie jak moje. Gorączka do 38 stopni przy tej chorobie. Co o tym myślicie czy naprawdę jestem nienormalna czy lekarze nie potrafią postawić diagnozy.  Do Hematologa prywatnie można umówić się na za miesiąc. Ta choroba potrafi szybciej zabić.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Obsesja na punkcie nowotworów itp.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024