Mam pewien problem zakochałam się w moim przyjacielu.Znamy się bardzo długo nie tak dawno rozstał się ze swoją dziewczyną z,którą był 5 lat.Wiem,że ona go zraniła,ale nie wszystkie dziewczyny mierzy się jedna miarą.Powiedziałam mu,że zależy mi na nim
i mam wrażenie,że on zaczął mnie unikać może popełniłam błąd mówiąc mu o tym jak myślicie.
Byłem z kimś kogo kochałem ponad wszystko. Ta kobieta mnie równiez zraniła, zdradziła. Wiem co czuje Twój przyjaciel bo podobnie jak on nie potrafię się teraz z kim kolwiek związać mimo iż miałem taką mozliwość
Może za wczesnie z tym wyskoczylas
Daj mu ochlonąc nieco, uczucia nie wygasają z dnia na dzień.
Nie ma co sie spieszyc. Daj mu i sobie czas, co ma być bedzie i tak ![]()
Ziemniaczana ma racje. Chłopak potrzebuje czasu, nic więcej. Może kiedyś coś z tego wyjdzie ![]()
A może po prostu nie widzi w Autorce osoby do związku/seksu itp i zwyczajnie nie chcąc jej ranić taktownie stara się tłumaczyć że nie chce się wiązać. Z mojego doswiadczenia stwierdzenie "nie chcę się wiązać" jest często ugrzecznioną formą odpowiedzi " nie chcę się wiązać z Tobą" . Ale jak chcesz żeby coś z tego wyszło to może oddal sie na chwilę od niego , pozwól za sobą zatęsknić. Kto wie...
Byłem z kimś kogo kochałem ponad wszystko. Ta kobieta mnie równiez zraniła, zdradziła. Wiem co czuje Twój przyjaciel bo podobnie jak on nie potrafię się teraz z kim kolwiek związać mimo iż miałem taką mozliwość
Witam.On miał wiele mozliwości,ale on wszystkich skreśla,nie rozumiem
tego nie wszyscy są tacy sami prawda.Wiem,że jak ktoś zrani to boli,ale kurde no tak dłużej nie można być samemu.Zawsze tak myslałam.
Widać nigdy nie byłaś w takiej sytuacji.
I nigdzie nie powiedziane jest, że "dłużej" nie można być samemu. Bo niby dlaczego nie? Jest jakieś prawo mówiące o długości "dochodzenia" do siebie po bolesnym rozstaniu? nie, nie ma.
I zgadzam się z przedmówcami, opcje są dwie:
- albo potrzebuje czasu
- albo nie jesteś osobą z którą chce się wiązać
Odkopię temat, gdyż mam podobny dylemat. Jakiś czas temu poznałam mężczyznę, który szybko mnie sobą zauroczył. Powiedziałabym wręcz, że jest bliski mojemu ideałowi. Problem polega na tym, że niedawno postanowiłam mu powiedzieć szczerze co czuję. Odpowiedział mi jedynie, że póki co nie chce się z nikim wiązać, bo ma jeszcze wiele planów, które chciałby zrealizować. Nie odrzucił mnie, dalej utrzymujemy naturalną i myślę miłą relację, jednak nie wiem co mam zrobić. Odpuścić sobie, czy czekać. Jest to mężczyzna po jednym dłuższym i nieudanym związku, a za innym razem został odrzucony. Gdy pojawiłam się ja, zdawało mi się, że jest nieco uprzedzony do kobiet i wobec tego wszystkiego stanęło na tym, że jestem w kropce i nie wiem jak wypić to piwo, które zdaje mi się, że po części naważyły moje poprzedniczki. Ironia losu.