Chciałabym opisać moją piękną historię, która wydarzyła się w moim życiu i była dla mnie swojego rodzaju przełomem. Zacznę od tego ,że bardzo niewielka jest granica pomiędzy przyjaźnią , a miłością. Powstało na ten temat wiele wątków na forum. Warto dodać ,że naszą znajomość , tzn. moją i mojego kolegi określaliśmy mianem przyjaźni , do czasu. Wszystko się zmieniło , nastąpił przełom , którego się nie spodziewałam , że może coś wyniknąć. Nasza relacja jest bardzo silna , łączy nas silna więź emocjonalna. Nie mam żadnego problemu odnośnie naszej relacji. Jest doskonała pod każdym względem. Chciałam tylko wypowiedzieć się na ten temat. Przełomowym momentem okazał się spontaniczny pocałunek z jego strony. Poczułam , że w tej chwili coś się zmieniło. W tej chwili jesteśmy w związku , i nasza relacja cały czas rozkwita. To tak w skrócie.
Poczułaś coś na kształt olśnienia?. Coś, o czym nie myślałaś a jednak stało się oczywiste?. Miałam kiedyś podobnie:)
Dokładnie tak , nie myślałam o tym jak by to było gdyby mnie pocałował i stało się to faktem.
No i co?
Zwykła rzecz.
Przyjaźń jest fundamentem miłości.
Łatwo jest przyjaźń skonwertować w związek - jeśli istnieją ku temu warunki
Nasz związek z przyjaźni w miłość właśnie w ten sposób się przerodził.
Tylko w naszym przypadku poprzez pocałunek nie dostaliśmy olśnienia, a trwało to trochę dłużej.
Nic tylko pogratulować miłości i związku o tak silnej podstawie jaką jest przyjaźń.