z deszczu pod rynnę.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » z deszczu pod rynnę....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kobietka31 (2013-10-15 09:59:51)

Temat: z deszczu pod rynnę....

Kilka miesięcy temu poznałam chłopaka...mężczyznę...tak mi się wydawało. Jestem po rozwodzie od ponad roku, to ja tego chciałam, czułam się nieszczęśliwa więc odeszłam mając nadzieje na lepsze, szczęśliwsze życie i tak było dałam radę.. sama dla mojego syna...rodzina , przyjaciele pomogli. Zamieszkałam sama w domu po babci... nie jest łatwo bo jako kobieta z bloku przeniosłam się do domu starego, do remontu z piecem, dużym ogrodem. Praca, dom, syn, szkoła i jego ADHD z którym tez daliśmy sobie rad, wszystko się układało... nie miałam powodów do narzekań i byłam zadowolona z tego że tak daleko zaszłam i ze dałam sobie radę...I tak jak pisałam wcześniej poznałam mężczyznę i jak mi się wydawało mężczyznę mojego życia... wszystko się układało, szybko zamieszkał z nami. Mój syn szybko go zaakceptował, miałam pomoc i wsparcie...miałam.
Zaczęły się problemy z jego psychiczną niestabilnością, z jego żoną, tęsknota za synem... z każdej strony problemy nie do rozwiązania. Na początku myślałam, że to przejściowe, że pomogę będę, wspierać i damy radę. Niestety zaczyna mnie to przerastać...tydzień mija na tym, ze wraca do domu ok 20 bo ciągle coś wypada... wtorki i czwartki spędza z synem u swojej mamy do 20 wiec w domu jest ok 21.Wraca do domu idzie do łazienki , jedzenie i spanie. No i ci drugi weekend też jego syn jest z nami a zazwyczaj to on jest zmęczony po tygodniu...a i gdy nadchodzi sobota zaczyna się nakręcać i  mieć pretensje o wszystko. O nie schowane rzeczy, o to ze nie może sobie nic kupić i nie ma co założyć. Swoja wypłatę daje całą, nigdy o to nie prosiłam, gdy proponuje abyśmy pojechali i kupili coś nowego dla niego do ubrania to mówi, ze on nie ma pieniędzy a ta które mi dał, a dał cała wypłatę to nie ruszy, i za chwilę znowu problem z tym, ze nie ma co założyć i nigdzie nie wyjdzie z domu. Zaczyna awanturę i mówi, że jestem u siebie i zachowuję sie jak wielka pani, w chwilach gniewu porównuje mnie do swojej żony a synowi 4 letniemu mówi, ze musza sobie iść bo ciocia ich nie kocha. Zaczyna wyrzucać na podłogę wszytko co razem kupiliśmy mówiąc, ze tego nie potrzebuje i ze łaski nie potrzebuje ode mnie. Wychodzi z domu. Po krótkim czasie dzwoni i z pretensjami, złościami mówi mi przykre słowa. Później dzwoni z płaczem i że nie chce się kłócić...obiecuje, ze już tak nie będzie...ale  tak jest co weekend. Przez pewien czasy na twarzy pojawiły mu się wypryski a gdy się denerwował to je drapał i robiły się strupy, to było powodem, że gdy wracał do domu nie mogłam na niego patrzeć  w pokoju żaluzje zasłonięte aby było ciemno. Gdy rodzice moi przyjeżdżali na ogród nawet nie wychylał się i nie pokazywał. Gdy umawiamy się ze znajomymi w ostatniej chwili mówi ,że nie ma co założyć albo jak on wygląda i wychodzę sama po czym są słowa abym już nigdy sama nie wychodziła bo kogoś poznam i go zostawię. Przez sezon jak to nazywa, chodzi  o ryby to dwa weekendy z synem i dwa weekendy na rybach od piątku do niedzieli. I gdy proszę go o to aby spędził trochę czasu ze mną abyśmy poszli na zakupy bo ze wszystkim jestem znowu sama to słyszę, że dla niego ważna sa ryby i jego syn, ze mu zabraniam robić to co lubi. Nawet ostatnio usłyszałam, że będzie dobrze ale nie mogę mu zabraniać robić tego czego on chce, tego co robił kiedyś ze chodził na solarium, do fryzjera... nigdy nie zabraniałam nie miałam pretensji.. sama nalegałam aby szedł lecz słyszałam że on nie ma pieniędzy a te które mi dał to nie ruszy.. i tak w koło.
Wczoraj były jego urodziny... spędził je z synem ze mną nawet nie porozmawiał... bo ma wyrzuty sumienia, ze nie jest z synem. Do żony nie chce wracać... a ona znowu ciągle dzwoni i pisze... że chce aby wrócił i aby stworzyli rodzinę bo ona go kocha( od początku gdy narodził się ich syn nie mieszkają razem, ona nie chciała sie wyprowadzić od rodziców a on nie chciał mieszkać z nimi) po czym są wyzwiska i straszenie i pisanie, ze to przez niego ich syn nie ma rodziny... ze jest daremny.. i tak w koło... nie jestem w stanie tego wszystkiego opisać bo za dużo tego...Na chwilę obecną jestem sama ze wszystkim bo nawet mój tata stwierdził, że przecież mieszkam z facetem i powinien mi pomagać...a gdy zapytałam czy pomoże np ostatnio z pralką bo niestety stara się popsuła to powiedział, że nie wie czy będzie w domu bo planuje spędzanie czasu z  z synem...w nocy często mnie budzi... bo nie potrafi spać... nie mam już siły...już przestałam się śmiać co zauważają moi bliscy...staram się aby ta sytuacja nie odbijała sie na moim synu bo on już swoje przeżył ale to nie takie łatwe...i nie wiem co mam zrobić.. bo gdy juz jestem pewna, ze powinnam to zakończyć to on wpada w histerię w płacz... obiecuje że się zmieni.. ze nie daje sobie juz rady z wszystkim i ze mnie bardzo kocha...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: z deszczu pod rynnę....

Gdybyśmy opisywali swoje problemy w bardziej skoncentrowany sposób to więcej osób by to czytało, a tak to nikomu nie chce się

3

Odp: z deszczu pod rynnę....

Tak to jest, kiedy swoje szczescie buduje sie na cudzym nieszczesciu.

Porzucilas meza (mialas chociaz powod?), on porzucil zone ktora widac nadal go kocha...

jakas sprawiedliwosc musi byc.

4

Odp: z deszczu pod rynnę....

długo walczyłam o to aby było dobrze ... odeszłam od męża bo mnie zdradził... krzywdził i bił syna... syn nie chciał zostawać z ojcem...nie odeszłam bez powodu...bo tak mi się podobało...a gdy poznałam partnera z którym jestem obecnie to on nie był z zoną od ponad 3 lat.. więc nie rozbiłam związku bo ona też kogoś miała...

5

Odp: z deszczu pod rynnę....

Nie opisałaś tego zbyt rozwlekle, nie przejmuj się komentarzem. Ja niestety nie potrafię Ci pomóc, ale z pewnoscią pojawią się jakieś konstruktywne wpisy.

6

Odp: z deszczu pod rynnę....

Przepraszam Kobietka... jesli tak bylo to popieram Twoja decyzje .
Poprostu tak jak to opisalas wypadlo zimno i odnosi sie wrazenie, ze Twoj nowy facet to nieszczesliwy, zakompleksiony, zagubiony, nie pewny siebie czlowiek...
a Ty go nie rozumiesz.

Z drugiej strony rozszedl sie ponad 3 lata temu, a zona nadal go prosi zeby wrocil???
Wytrwala kobitka, nie ma co smile

Piszesz, ze znasz go pare miesiecy...
jak dobrze go znasz, co o nim wiesz (poza tym co sam Ci powiedzial), dlaczego odszedl od zony?

To wszystko moze byc wazne, zeby zrozumiec jego zachowanie.

7

Odp: z deszczu pod rynnę....

Staram się go zrozumieć...pomagam, wiele rozmawiamy tylko. ze w tym wszystkim nie ma miejsca dla mnie...mój syn ciagle widzi to wszystko albo jest wesoły wtedy wszystko obiecuje... ze pomoże niestety wiele rzeczy wymaga męskiej ręki, że razem wyjdziemy.. ze bedzie sie starał i że chce iść do psychiatry... zacząć jakieś leczenie a za chwilę jest smutek, leży w łóżku przykryty kołdrą a za jakiś czas jest gniew i wyrzuty, że nie potrzebuje mojej łaski i ze ja jestem u siebie a on czuje się obco i że niczego z nim nie ustalam... niczego z nim nie robię. Do września czekałam aby pociął drzewo za domem i w końcu tata to zrobił....nie wiem co zrobić bo widzę że nie daje sobie rady z rzeczywistością tylko , że nie wiem jak długo dam radę to wytrzymywać.... na chwile obecną moje życie toczy się.. dom, praca i jego problemy... dla niego nie mają znaczenia moje zmartwienia...

A co do żony... nie wiem jak to z nia jest raz mówi, że ma dac jej spokój i jeśli chce wiedzieć coś na temat syna ma dzwonić do jej ojca... że go nie kocha.. po czym znowu chce aby wrócił... a później to już same obelgi...

a co o nim wiem w sumie chyba tylko to co sam mi powiedział.. rodzinę poznałam ale tylko na pogrzebie jego ojca... nikt nie wypowiadał się pochlebnie o jego byłej.. która też była...

8

Odp: z deszczu pod rynnę....

Wyglada na to, ze psycholog by sie przydal...
z drugiej strony wiem jak ciezko przekazac facetowi, ze ma problem.
Zapewne czuje sie obrazony gdy o tym mowisz, bo jego zdaniem to Ty mozesz sobie isc jak masz problemy, albo cos w ten desen, a pozatym pieniedzy szkoda.

Fakt jest, ze dokucza mu jego wysokie ego ktore nijak sie ma do rzeczywistosci.
Nie wyszlo mu w zyciu tak jak sobie tego zyczyl i chyba nie potrafi sobie dac z tym rade.
Mieszka u Ciebie i czuje sie na Twojej lasce...
napewno chcialby inaczej i ta niemoc doprowadzila go do takiej nierownowagi psychicznej.
Jest nerwowy, moze przemeczony praca do wieczora, napewno cos go zrzera od srodka i
mozliwe ze sam nie potrafi tego okreslic...

Twoje proby rozmowy odbiera jak atak prawda, najchetniej uciekl by od wszystkiego a za chwile zlosc mija i jest pelen optymizmu?
Najchetniej to nie chcial by Cie sluchac, chcialby zebys byla wiecznie zadowolona, usmiechnieta i wchodzaca w tylek... obojetnie jaki on jest?
O Twoich uczuciach nie chce nawet myslec, bo wie, ze nie jestes zadowolana a to mu jeszcze bardziej szkodz na meska dume.


Mozesz nadal probowac walczyc ...
mozesz mu tlumaczyc, zachecac go do zwierzen, co mu dokucza, co chcialby zmienic, co Ty bys chciala zmienic, co mozecie zrobic razem, zeby bylo obojgu lepiej itd.
Mozesz probowac...

mi niestety sie nie udalo...
gagalam, gadalam, az juz siebie samej nie moglam sluchac i nic.

Tak naprawde moj maz zmienil sie dopiero jak po 5 latach gadania wyrzucilam go z domu...
troche za pozno bylo na zmiane, bo mialam juz dosc,
no ale jednak... cos pomoglo smile
Nie radze Ci robic takich drastycznych krokow, moze uda sie Ci cos zdzialac,
ale czasami nie ma innego wyjscia jak zrezygnowac z szarpaniny dla swietego spokoju.

9

Odp: z deszczu pod rynnę....

Twój partner to psychol....nie widzisz tego?

10

Odp: z deszczu pod rynnę....

Twoje proby rozmowy odbiera jak atak prawda, najchetniej uciekl by od wszystkiego a za chwile zlosc mija i jest pelen optymizmu?
Najchetniej to nie chcial by Cie sluchac, chcialby zebys byla wiecznie zadowolona, usmiechnieta i wchodzaca w tylek... obojetnie jaki on jest?
O Twoich uczuciach nie chce nawet myslec, bo wie, ze nie jestes zadowolana a to mu jeszcze bardziej szkodz na meska dume.....

Dokładnie tak jest... jedynie w chwili dużej awantury gdy wszystko wisi na włosku to zaczyna się zwierzać i przyznawać do problemu...


Niestety widze, że z jego psychiką jest źle... i nie wiem co zrobić. Nie wydaje mi się, ze jestem osoba konfliktową staram się wykonywać swoje obowiązki ale jestem zmęczona a do tego boję się jago kolejnych reakcji... chyba dam ostatnia szansę.. umówiłam go do psychiatry ... niby chce iść  choć jeden termin juz przesunięty...jeśli to nie wyjdzie  to musiałabym się z nim rozstać.. tylko jak juz próbowałam dwa razy po takiej awanturze... kończyło się to płaczem , błaganiem, histerią... wypominaniem, ze jak sie kogoś kocha to trzeba walczyć, że się łatwo poddaję, że on sie będzie starał.. itd...

11

Odp: z deszczu pod rynnę....

bo według mnie on nie wie czego i kogo chce
kazałabym facetowi sie okreslić
albo budujecie nowy związek , wyjasniacie sobie wszystko od A do Z , ustalacie wspólny front, albo on idzie do zony , prostuje jej życie jest jej hydraulikiem , palaczem , złota rączką , z czasem moze kochankiem ..
tak to widze, facet liczy na cud???
że obie kobiety zaakceptują jego trójkąt który sobie wymyslił??
najlepsze są krótkie cięcia, po co sie męczyć? piszesz ze to kilka miesiecy nie jakiś mega długi zwiazek, zastanów się !!!

12

Odp: z deszczu pod rynnę....

Łatwo byłoby to zostawić... trochę pomęczyć się... łatwo tez skreślić człowieka który sobie nie daje rady w życiu...ze względu na to co go spotkało... tylko, ze ja tracę już siły...

13 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2013-10-15 13:02:20)

Odp: z deszczu pod rynnę....

Kobietka, a Tobie pasuje ten cyrk w domu? Bo jak to inaczej nazwac i rozumiec? Po co Ci ten facet w domu i w zyciu? Tylko prosze, nie pisz, ze go kochasz i nie wyobrazasz sobie zycia bez niego. Raczej zycia z nim nie mozna sobie wyobrazic. Potrzebny Ci on, jak psu piata noga.

Kobietka31 napisał/a:

łatwo tez skreślić człowieka który sobie nie daje rady w życiu...ze względu na to co go spotkało...

kochana, za taka pomoc to specjalisci biora kase. I to czesto niemala.

14

Odp: z deszczu pod rynnę....
ONA1977 napisał/a:

bo według mnie on nie wie czego i kogo chce
kazałabym facetowi sie okreslić
albo budujecie nowy związek , wyjasniacie sobie wszystko od A do Z , ustalacie wspólny front, albo on idzie do zony , prostuje jej życie jest jej hydraulikiem , palaczem , złota rączką , z czasem moze kochankiem ..
tak to widze, facet liczy na cud???
że obie kobiety zaakceptują jego trójkąt który sobie wymyslił??
najlepsze są krótkie cięcia, po co sie męczyć? piszesz ze to kilka miesiecy nie jakiś mega długi zwiazek, zastanów się !!!

proponowałam mu to.. że bedzie miał syna na co dzień bo tak za nim tęskni.. ale powiedział, że do niej nie wróci, że nie ma takiego zamiaru... a to chyba byłoby dobre wyjscie dla mnie...

15

Odp: z deszczu pod rynnę....
Mussuka napisał/a:

Kobietka, a Tobie pasuje ten cyrk w domu? Bo jak to inaczej nazwac i rozumiec? Po co Ci ten facet w domu i w zyciu? Tylko prosze, nie pisz, ze go kochasz i nie wyobrazasz sobie zycia bez niego. Raczej zycia z nim nie mozna sobie wyobrazic. Potrzebny Ci on, jak psu piata noga.

Nie pasuje.. i chyba z dnia na dzień coraz mniejsze są moje uczucia bo tych miłych chwil jest tak mało... ze chyba nie ma za czym tęsknić...tylko, że ja jestem za miękka... gdy widzę, że płacze to nie potrafię tego skończyć...

16

Odp: z deszczu pod rynnę....

Twój partner jest niesamowicie niedojrzały. W sumie nie widzę innego rozwiązania niż zasugerowanie mu wizyty u psychologa. Ale tak w sumie, ciemno to widzę.

17

Odp: z deszczu pod rynnę....

Raz poradziłaś sobie z rozstaniem, dlaczego nie miało by Ci się udać drugi raz?
Ty go umówiłaś do psychiatry? Czemu sam tego nie zrobił?

18

Odp: z deszczu pod rynnę....
Zielony_Domek napisał/a:

Raz poradziłaś sobie z rozstaniem, dlaczego nie miało by Ci się udać drugi raz?
Ty go umówiłaś do psychiatry? Czemu sam tego nie zrobił?

Wydaje mi się że w tej sytuacji on  sam sobie nie zdaje sprawy z tego co sie dzieje... to wszyscy inni są winni i źli..

19

Odp: z deszczu pod rynnę....
Kobietka31 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Kobietka, a Tobie pasuje ten cyrk w domu? Bo jak to inaczej nazwac i rozumiec? Po co Ci ten facet w domu i w zyciu? Tylko prosze, nie pisz, ze go kochasz i nie wyobrazasz sobie zycia bez niego. Raczej zycia z nim nie mozna sobie wyobrazic. Potrzebny Ci on, jak psu piata noga.

Nie pasuje.. i chyba z dnia na dzień coraz mniejsze są moje uczucia bo tych miłych chwil jest tak mało... ze chyba nie ma za czym tęsknić...tylko, że ja jestem za miękka... gdy widzę, że płacze to nie potrafię tego skończyć...

Teraz placze on, za chwile bedziesz Ty.

Jak nie mozesz patrzec jak placze, to niech sie wyprowadzi wtedy kiedy Ciebie nie ma w domu.

20

Odp: z deszczu pod rynnę....
Doonna napisał/a:

Tak to jest, kiedy swoje szczescie buduje sie na cudzym nieszczesciu.

Porzucilas meza (mialas chociaz powod?), on porzucil zone ktora widac nadal go kocha...

jakas sprawiedliwosc musi byc.

Bzdury gadasz, to nie ma nic do rzeczy.
Facet po prostu jest niestabilny emocjonalnie.

21

Odp: z deszczu pod rynnę....
krokodyl666 napisał/a:
Doonna napisał/a:

Tak to jest, kiedy swoje szczescie buduje sie na cudzym nieszczesciu.

Porzucilas meza (mialas chociaz powod?), on porzucil zone ktora widac nadal go kocha...

jakas sprawiedliwosc musi byc.

Bzdury gadasz, to nie ma nic do rzeczy.
Facet po prostu jest niestabilny emocjonalnie.

Ten komentarz juz zostal wyjasniony na samym poczatku, niepotrzebnie go teraz wyrwalas bo nie ma juz nic wspolnego z pozniejszymi wpisami.

A co do bzdur... to kazdy ma swoje zdanie, a moje jest takie, ze jak sie kogos skrzywdzi
to los odplaca z nawiazka.

22

Odp: z deszczu pod rynnę....

ach gdzie ci prawdziwi mężczyźni?????

23

Odp: z deszczu pod rynnę....

Gratuluję szybkiego dojścia do siebie po ostatnim związku. Myślę, że najgorzej jest dogadać się z osobami, którzy nie wiedzą czego chcą, a on na takiego wygląda. Naciskaj na jasne określenie swoich potrzeb od niego i sama też powiedz na co zgodzić się nie jesteś w stanie a co jest jeszcze do przyjęcia.

24

Odp: z deszczu pod rynnę....

Też myślę że powinnaś zrezygnować z tego związku facet jest nie dojrzały i te jego zmienne nastroje może to objaw jakiejś choroby psychicznej ?

25 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-16 16:34:52)

Odp: z deszczu pod rynnę....
Kobietka31 napisał/a:

Staram się go zrozumieć...pomagam, wiele rozmawiamy tylko. ze w tym wszystkim nie ma miejsca dla mnie...mój syn ciagle widzi to wszystko albo jest wesoły wtedy wszystko obiecuje... ze pomoże niestety wiele rzeczy wymaga męskiej ręki, że razem wyjdziemy.. ze bedzie sie starał i że chce iść do psychiatry... zacząć jakieś leczenie a za chwilę jest smutek, leży w łóżku przykryty kołdrą a za jakiś czas jest gniew i wyrzuty, że nie potrzebuje mojej łaski i ze ja jestem u siebie a on czuje się obco i że niczego z nim nie ustalam... niczego z nim nie robię. Do września czekałam aby pociął drzewo za domem i w końcu tata to zrobił....nie wiem co zrobić bo widzę że nie daje sobie rady z rzeczywistością tylko , że nie wiem jak długo dam radę to wytrzymywać.... na chwile obecną moje życie toczy się.. dom, praca i jego problemy... dla niego nie mają znaczenia moje zmartwienia...

A co do żony... nie wiem jak to z nia jest raz mówi, że ma dac jej spokój i jeśli chce wiedzieć coś na temat syna ma dzwonić do jej ojca... że go nie kocha.. po czym znowu chce aby wrócił... a później to już same obelgi...

a co o nim wiem w sumie chyba tylko to co sam mi powiedział.. rodzinę poznałam ale tylko na pogrzebie jego ojca... nikt nie wypowiadał się pochlebnie o jego byłej.. która też była...

Ty go nie musisz rozumieć on jest winny zawsze można iść na policję i zażądać zakazu wystarczy udowodnić kilka rzeczy....

Doonna napisał/a:

Wyglada na to, ze psycholog by sie przydal...
z drugiej strony wiem jak ciezko przekazac facetowi, ze ma problem.
Zapewne czuje sie obrazony gdy o tym mowisz, bo jego zdaniem to Ty mozesz sobie isc jak masz problemy, albo cos w ten desen, a pozatym pieniedzy szkoda.

Fakt jest, ze dokucza mu jego wysokie ego ktore nijak sie ma do rzeczywistosci.
Nie wyszlo mu w zyciu tak jak sobie tego zyczyl i chyba nie potrafi sobie dac z tym rade.
Mieszka u Ciebie i czuje sie na Twojej lasce...
napewno chcialby inaczej i ta niemoc doprowadzila go do takiej nierownowagi psychicznej.
Jest nerwowy, moze przemeczony praca do wieczora, napewno cos go zrzera od srodka i
mozliwe ze sam nie potrafi tego okreslic...

Twoje proby rozmowy odbiera jak atak prawda, najchetniej uciekl by od wszystkiego a za chwile zlosc mija i jest pelen optymizmu?
Najchetniej to nie chcial by Cie sluchac, chcialby zebys byla wiecznie zadowolona, usmiechnieta i wchodzaca w tylek... obojetnie jaki on jest?
O Twoich uczuciach nie chce nawet myslec, bo wie, ze nie jestes zadowolana a to mu jeszcze bardziej szkodz na meska dume.


Mozesz nadal probowac walczyc ...
mozesz mu tlumaczyc, zachecac go do zwierzen, co mu dokucza, co chcialby zmienic, co Ty bys chciala zmienic, co mozecie zrobic razem, zeby bylo obojgu lepiej itd.
Mozesz probowac...

mi niestety sie nie udalo...
gagalam, gadalam, az juz siebie samej nie moglam sluchac i nic.

Tak naprawde moj maz zmienil sie dopiero jak po 5 latach gadania wyrzucilam go z domu...
troche za pozno bylo na zmiane, bo mialam juz dosc,
no ale jednak... cos pomoglo smile
Nie radze Ci robic takich drastycznych krokow, moze uda sie Ci cos zdzialac,
ale czasami nie ma innego wyjscia jak zrezygnowac z szarpaniny dla swietego spokoju.

po co idiotę i psychola usprawiedliwiać zakaz wizyt i koniec, na szczęście czas cierpiętnic się kończy.
Co facet zawsze chce rządzić jej dom to już złość go dopada niech sę to złość w .... wsadzi, zdradził jest winien i basta.

26

Odp: z deszczu pod rynnę....

A ja myślę ,że facet po prostu nie miał gdzie mieszkać. Z Zoną źle bo odpowiedzialność a z Tobą mu dobrze bo nic nie robi i zawsze ma wymówki, bo syn bo żona i takie tam.
Facet jest łatwy w konstrukcji, potrzebuje domu, seksu i świętego spokoju ot co !

27

Odp: z deszczu pod rynnę....

Dziękuje bardzo!!!!
Podjęłam juz decyzję... musimy się rozstać nie daję rady... wczorajszy dzień, noc dziś rano masakra... stwierdził, że się nie nadaje do tego aby byś z kimś, że mnie rani i ze jego syn jest nieszczęśliwy i on nigdy nie będzie szczęśliwy, ze nie może...że ma wyrzuty sumienia, że syn jest tam a on stara sobie ułożyć życie...że do psychiatry mogę sama sobie iść bo on nie ma zamiaru.... że niczego nie ma i to w sumie przeze mnie ...a znamy się niespełna rok...można zwariować od tego jego bałaganu w głowie... od wczoraj się wyprowadza trzy godziny o tym mówi... po czym prosi o jedną noc bo nie ma gdzie iść.. ma... może wrócić do mamy, ojciec jego wróg z tego co opowiadał... umarł w sierpniu więc u mamusi bedzie dobrze i spokojnie... ale pozwoliłam aby został. Rano podziękowanie, ze mógł zostać... a za godzinę telefon z informacją że jestem wredna, ze zostawiam go z wydatkami a on mi dał wszystkie pieniądze.... dawałam mu je wczoraj wszystkie.. mimo iż praktycznie utrzymywałam go na samym początku...chciałabym aby je zabrał...najważniejszy spokój...myślałam, ze jestem silna ale gdy ktoś ciągle ma pretensje... i twierdzi że czuje się przeze mnie źle...że to moja wina... to zaczynam się zastanawiać czy faktycznie to ja wymagam Bóg wie czego i czy przypadkiem nie poprzestawiało mi się się w głowie....

28

Odp: z deszczu pod rynnę....

I tak właśnie działa przemocowiec, coś na zasadzie: "wiem, że jestem debilem, ale by mi było raźniej, wmówię komuś, że także jest debilem".
Nie daj się manipulacji!!!

29

Odp: z deszczu pod rynnę....
Kobietka31 napisał/a:

Dziękuje bardzo!!!!
Podjęłam juz decyzję... musimy się rozstać nie daję rady... wczorajszy dzień, noc dziś rano masakra... stwierdził, że się nie nadaje do tego aby byś z kimś, że mnie rani i ze jego syn jest nieszczęśliwy i on nigdy nie będzie szczęśliwy, ze nie może...że ma wyrzuty sumienia, że syn jest tam a on stara sobie ułożyć życie...że do psychiatry mogę sama sobie iść bo on nie ma zamiaru.... że niczego nie ma i to w sumie przeze mnie ...a znamy się niespełna rok...można zwariować od tego jego bałaganu w głowie... od wczoraj się wyprowadza trzy godziny o tym mówi... po czym prosi o jedną noc bo nie ma gdzie iść.. ma... może wrócić do mamy, ojciec jego wróg z tego co opowiadał... umarł w sierpniu więc u mamusi bedzie dobrze i spokojnie... ale pozwoliłam aby został. Rano podziękowanie, ze mógł zostać... a za godzinę telefon z informacją że jestem wredna, ze zostawiam go z wydatkami a on mi dał wszystkie pieniądze.... dawałam mu je wczoraj wszystkie.. mimo iż praktycznie utrzymywałam go na samym początku...chciałabym aby je zabrał...najważniejszy spokój...myślałam, ze jestem silna ale gdy ktoś ciągle ma pretensje... i twierdzi że czuje się przeze mnie źle...że to moja wina... to zaczynam się zastanawiać czy faktycznie to ja wymagam Bóg wie czego i czy przypadkiem nie poprzestawiało mi się się w głowie....

w domu jestes czy w pracy? I gdzie jest teraz on?

To co uwazam za najlepsze wyjscie w tej chwili to dzialanie natychmiastowe, bez zadnej zwloki i galszego gadu gadu. Bo on Ci kwadrature kola zaraz wmowi.

Jedz, spakuj i odbierz klucze. Jeszcze dzis wieczorem mozesz i powinnas miec wreszcie swojdom dla siebie i swojego dziecka. I swiety, niezastapiony niczym, spokoj.

30

Odp: z deszczu pod rynnę....

Mussuka ma racje, ten spokój to rzecz najcenniejsza. Już po tygodniu odczujesz dużą ulgę jak toksyka się pozbędziesz z otoczenia.

31

Odp: z deszczu pod rynnę....

dziękuję bardzo za wszystkie wypowiedzi... dobrze czasem zobaczyć to wszystko z innej perspektywy, trzeźwym okiem... bez niepotrzebnych emocji ... we mnie targają takie emocje....od smutku, żalu, gniewu... ciężko mi chyba racjonalnie myslec... wiem, że rozstanie to najlepsza opcja a z drugiej strony... jakieś uczucia są i nie tak latwo przekreślić człowieka mimo, iz tyle razy skrzywdził swoimi słowami i swoim zachowaniem...

32

Odp: z deszczu pod rynnę....
Mussuka napisał/a:
Kobietka31 napisał/a:

Dziękuje bardzo!!!!
P.

w domu jestes czy w pracy? I gdzie jest teraz on?

To co uwazam za najlepsze wyjscie w tej chwili to dzialanie natychmiastowe, bez zadnej zwloki i galszego gadu gadu. Bo on Ci kwadrature kola zaraz wmowi.

Jedz, spakuj i odbierz klucze. Jeszcze dzis wieczorem mozesz i powinnas miec wreszcie swojdom dla siebie i swojego dziecka. I swiety, niezastapiony niczym, spokoj.

ja jestem w pracy i on też.. zdaję sobie spraw, że nie ma co żałować nigdzie nie wychodziliśmy.. pomocy też nie było żadnej.. swoim zachowaniem zraził wszystkich moich znajomych a przede wszystkim rodziców a to dom rodziców...umawialiśmy się za jego zgodą z znajomymi a on w ostatniej chwili rezygnował i musiałam iść sama i go usprawiedliwiać...nawet nie byl na urodzinach mojego syna.. ryby były ważne i chyba strach przed moją rodziną..

33

Odp: z deszczu pod rynnę....

spakuj go kochana. tu lepiej juz nie bedzie. facet ma problem ze sobą i to sie nie zmieni. a Ty bedąc sama na pewno będziesz szcześliwsza niz masz patrzeć na to co się dzieje w twoim zwiazku. teraz się i tak męczysz, nawet jak za nim będziesz tęskinila to tesknota będzie chwilowa, a pozniej tylko ulga ze nikt Ci nie zatruwa życia.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » z deszczu pod rynnę....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024