ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 55 ]

Temat: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Witam wszystkich,

tych co kole w oczy niepoprawna pisownia przepraszam:( napisanie czegoś w złosci/rozterce nie pomaga:(

na wstępie opisze moja sytuacje i z czym sie zmagam.
Bylem w związku z miłością mojego życia, trawało to ponad 7 lat, z małą przerwą. Był to związek strasznie burzliwy kłotnie, zakazy, smiech, miłość i tak to się przeplatało. Jakiś czas dawny temu około 4lata zaczeło sie psuć między nami, ona i ja zaczeliśmy sie dusić sobą, brakowało rozmów, ona zaczela szukać odskoczni w towarzystwie innych i znalazła. Ja walczyłem o nią jak lew bo bałem sie że możemy juz nie być razem a ją kochałem. Zaczeły sie rowniez jak to zawsze lawinowo kolejne problemy, brak pieniędzy i życie stało się inne niz wcześniej ale zawsze udawało sie wyjść na prostą. Siostra mojej kobiety mieszka w Niemczech i załatwiła wyjazd tuż przed św Bożego Narodzenia by sobie dorobić na remoncie mieszkania, bez chwili wachania podjeliśmy tą propozycje, pojechałem ze szwagrem i swoim staruszkiem podbijac świat fakt tylko na miesiąc. W trakcie mej nieobecnośći postanowiła odżyć i sie pobawić, zaczeły sie dyskoteki, towarzystwo mężczyzn ,alkohol ogólnie zabawa. Po paru dniach juz nawet nie pamietam czy w sms czy przy rozmowie oświadczyła mi ze nie chce mnie znac i ze to koniec, świat zawalil mi sie pod nogami. Walczylem jakiś czas ostro o nią, nie było rezultatów popadłem w delikatny alkoholizmy tak mi sie wydaje, ciągłe zadreczanie, obawy, stres z normalnego człowieka stałem sie wrakiem. Po jakimś czasie chyba po 3-4 miesiącach może w 65% doszedłem do siebie a tu telefon, odebrałem wiedząc że to ona, zaczeła przepraszać mnie że mnie zgnoiła i czy jest szansa na spotkania i rozmowe, dziś tego żałuję najbardziej, tej decyzji że pojechałem ja wysłuchać. Okazało się że jest w ciąży trzymalem kciuki i modliłem sie że to moje dziecko, okazało się ze nie sad była w ciąży ze swoim wykładowcą w dodatku Anglikiem z tym z którym mnie zdradzała, wywalił ją z domu- dosłownie, przyznała sie do zdrady!!! i się zaczeło sad płakałem jak male dziecko że ktoś mogł tak skrzywdzić moja miłość, zaczeły sie tel, smsy, spotkania, wszyscy byli przeciwni temu co robie, rodzina i przyjaciele ale jakoś nie dochodziło to do mnie, wierzyłem ze możemy być szcześliwi, ona tego bardzo chciała i ja tez chyba. Urodziła sie dziewczynka masakra jak piękna... (płacz) dobra pisze dalej płacząc:( było w miare ok miłość chyba powróciła lecz dzis wiem że nie:( Byłem/Jestem zazdrosna osobą na wiele nie pozwalałem jej, bałem sie powtórki z rozrywki, po jakimś czasie postawiłem swoje warunki - zakaz spotykania i widywania się z biologicznym ojcem który i tak miał wszystko w dupie czego nie mogę zrozumieć jak można odpuścic swoje dziecko:( udało sie to jakoś poskleja do kupy wyrok sądu o alimenty, odebranie praw rodzicielskich i życie stało sie życiem! Żyliśmy jak normalna rodzina, Ja ona i moje oczko w głowie malutka dziewczynka moja córusia - mówię wam cud dziecinka, inteligentna i przesliczna. Kocham ja ponad wszystko, zostałem jej tatą:) Rodzice moi zaakceptowali ten fakt jak i przyjaciele tylko że dzis wiem że nie do kmońca! bali się lub nie chcieli mieszać widząc moje szcześćie. Cały ten okres życia czyli ponad juz 3 lata od kąd jestesmy na nowo razem chyba anie razu nie powiedzialem jej że jej wybaczam to co zrobiła, żyliśmy razem kochaliśmy sie i jakos to było, lecz w glowie caly czas pojawiala sie myśl ta czarna- ZDRADZONY. Uprzedzalem moja partnerke ze nie może mi tego zrobić raz jeszcze, że zabije mnie jak popełni ten błąd raz jeszcze, USPOKAJAŁA mnie mówiąc że nie ma zamiaru i że mnie za bardzo kocha że nigdy juz tego nie zrobi. ehhhhh sad płacz, jak go powstrzymać:( nie ma chwili by nie płakać/cierpieć:( dobra jade dalej- tworzyliśmy normalna rodzine i jak to w kazdej sa wzloty i upadki i tak było unas. Wiedziała i żyła z tym że nie wybaczyłem, wypominałem jej to ale w ostanim czasie mniej, pojawiły sie w głowie mysli ze może po oswiadczynach ktore zaplanowałem na te swieta cos sie zmieni że zycie wróci na normalny tor. Wiele razy powtarzała że niby mnie kocha ja raz wierzyłem raz nie coś siedziało mi w glowie że moze być inaczej. Dokładnie tydziń temu pamietam jak dziś, była noc ja juz spałem po lekkiej chorobie z moja córeczka w łożku przyszła ona zagorzały fan portali społecznosciowych typu fb i nk i inne nazw nie znam, pocałowala mnie w policzek i mówi ze idzie zapalic papierosa z kolega wogole nieszkodliwym dla nikogo, usnąłem! Lecz po chwili sie obudziłem zamroczony snem patrze wszystkie swiatła pozapalane i poszedlem sprawdzić czy juz jest, jej nadal nie było. Ubrałem sie a było juz po 24 grubo, wyszedłem a jaj nie było przed domem, zaczełem dzwonić bo sie przestraszylem ale nie odbierala, strasznie zdenerwowany nie wiedziałem co sie stało! Wydzwaniałem stojąc na ulicy ale nie odbierała, nagle patrze idzie z oddali, pytam jej co sie stało, czemu nie odbiera, bałem sie o Ciebie mowiłem, powiedziła ze poszła odprowadzic kolege i sie przeszła. Nie uwierzyłem jej, zadreczalem się całą noc co sie stało. Powiedziła tylko ze nie zdradza i ze jest wszystko ok, czegoś sie bała tak mi sie wydaja. Rano na drugi dzień odwiedziła ja przyjaciólka której nie znosze bo ma bardzo złu wpływ na nią, poszły razem na spacer z córeczka, postanowiłem nie wiem czmu sprawdzić co sie dzieje i sprawdziłem konto facebooka i sie załamałem:( płaczzzzzzz:( okłamała mnie spotykała sie z jakims kolesiem niby tylko pogadać ale nie wierze bo jakby powiedziała prawde gdzie była może bym wtedy uwierzył. Pisząc z nim pisała mu że juz mnie NIE KOCHA i że jest  zauroczona jego osoba. Uwierzcie czytając to koszmary powróciły, serce zakuło, ogólne rozdarcie i wielki wstręt do nie i siebie, długo nie myśląc spakowalem swoje rzeczy i uciekłem, zostawilem otwarta rozmowe by wiedziła dlaczego to zrobiłem i ze wiem o wszystkim. ŻYĆ MI SIE NIE CHCE, TWIERDZI ŻE NIC ZŁEGO NIE ZROBILA, ŻE JUZ MNIE NIE KOCHA, ŻE JESTEM PODŁYM DRANIEM, ŻE BRAKOWAŁO JEJ CIEPŁA I WOGÓLE.

Czemu mnie to znów spotkało? czemu można być tak egoistycznie nastawionym do życia? Mamy przecież córeczkę? NIe moge życ bez nich!!! Tam gdzie mieszkam to jest mała spoleczność, malutka miescinka, jak zyć wiedząc ze jest blisko mnie, nie moge tego pojąc jak sobie poradzic z tym

Jestem bardzo mocno związany emocjonalnie i duchowo z naszym (bo tak wszystkim mówie) dzieckiem

próbowałem jak zawsze pogadać, zapytać czemu? odpowiedziała że za to jak ja traktowałem, ze jednak moglo to byc przyzwyczajenie i że raczej nie było miłośći


z Córa moge sie widywac ale czy jest to rozwiązanie, ona tez cierpi widze chodz ma dopiero zaledwie 3 latka,

Siedze mysle, płacze wykanczam sie totalnie, mysli najgorsze przechodza przez głowe. Nie mam z kim pogadać wszyscy przyjaciele ci najbardziej bliscy wyemigrowali za chlebem, z tymi co teraz rozmawiam i sie zwierzam mówią ze wiedzieli że tak bedzie, że bede przez nia nieszcześliwy.

Nie wiem czy mam jeszcze siły walczyć o nia i czy jest sens, przecież nie bede jej kazal mnie kochać


CO Z DZIECKIEM KTÓRE KOCHAM NAD ŻYCIE ALE WIEM ZE MOJA OBECNOŚCIA MOGE ZASZKODZIĆ?????????????????????????

prosze o porade, nawet te najgorsze w moim imieniu

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Bardzo Ci wspołczuję. Kobieta (sądząc po Twojej relacji - nie znam wersji  drugiej strony) nie nadaje się na partnerkę/żonę. Pozostaje najważniejsza kwestia - córka. Czy zaadoptowałeś Ją? Jeśli nie to wydaje mi się, że i tak możesz wystąpić o spotkania z dzieckiem. Jesteś przecież Jej Tatą. Tym prawdziwym. Najważniejsze teraz jest dobro córeczki, może uda Ci się dogadać z byłą? Może ma dość oleju w głowie by choć raz pomyśleć o szczęściu dziecka (do tej pory miała to w d...).

3

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Wspolczuje Ci i wiem jak sie czujesz. Ja na Twoim miejscu nie dreczylabym sie wiecej Nia bo ona Cie wykorzystala,zranila,zdradzila i lepiej nie bedzie bo tak jak sam napisales nie mozna zmusic kogos do kochania pomimo ze Ty kochasz nad zycie.Nie rozumiem tez jak mozna komus mowic "kocham Cie" a innym na boku ze juz nie.Zygac mi sie chce jak takie cos slysze.Ona wykorzystala Ciebie,Twoja naiwnosc,jesli zalezaloby jej troche na Twoich uczuciach to powiedzialaby "sluchaj juz nic do Ciebie nie czuje,rozstanmy sie itd." a nie gowniarskie i tchorzowskie zagrywki.

4 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-13 13:04:42)

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

WTF ja bym ją zostawiła, córkę powinieneś zaadoptować.
Ona tylko na koleżankę przyjaciółkę ale nigdy na partnerkę życiową, z czego widzę to z nikim nie zawiąże trwałej relacji, no chyba że związek otwarty ale tedy nie ma prawa pisać że nie kocha.

5

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Podstawowa zasada, jeśli ktoś Ci mówi, że nie kocha to NIE KOCHA...i czas tego nie zmieni...zapomnij o wspólnej przyszłości z nią i to szybko...nie zasługujesz na tak podłą kobietę, a właściwie to nikt nie zasługuje...ewidentnie wróciła do Ciebie dlatego, że biologiczny ojciec małej ją wyrzucił...wykorzystała Cię i czas wreszcie to zrozumieć...co do małej...to nikt nie ma prawa zabraniać Tobie kontaktu z nią...to już Twoja decyzja co zrobisz

6

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Witam,

dziwne zrządzenie losu, po opisaniu swojej historii, poważnie po nie całej 1 min przestał działać mi internet (czy los tak chciał?) nie działa do dziś sad nie wiedziłaem co robić prawie kompa rozwalilem bo czekałem na rady w mojej sprawie. Dziś pierwsze co zrobiłem po wejsciu do pracy to zalogowałem sie na netkobiety i czytam sad odpowiadam na pytania oraz nadal pytam

zakazu widywania się z Córeczką nie ma ale boje się że kiedys może się to zmienić:( najgorzej boli własnie przy spotkaniach przy odbieraniu jej i odstawianiu do domu, sam fakt spotkania sie i popatrzenia na siebie na moją dziewczynę:( Była kiedyś rozmowa na temat sądowego prawa do bycia prawnym opiekunem Córki, ale jakoś sie to rozeszło po kościach nie myśląc że coś takiego nastąpi:(

Tak to prawda, powinna powiedzieć mi to prosto w oczy że nie kocha i lepiej byłoby się rozstać a nie grać w tak podłe gierki

Zapomniałem dopisać do 1 posty że chciałem ja namówić na wspólną terapie aby to wszystko jeszcze raz ratować, nie dostałem odpowiedzi, chyba mam jeszcze resztki sił na odbudowe tego, czemu? bo je kocham ślepą miłościa

7

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

jest tam ktoś?

czy ktoś ma jeszcze cos do powiedzenia, wytłumaczenia?

spostrzeżenia?

Siedze w pracy drugi tydzień i nie moge pracować, cały czas spogladanie na tel, gg i łudzenie sie że napisze:(

to nie krzyk to wrzask rozpaczy!

CZY WARTO WALCZYĆ? CZY WARTO CZEKAĆ?

8

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Uważam, że nie warto. Spójrz. To ona nawaliła i jest już recydywistką.
Jeśli tak jak mówi traktowałeś ją źle to od czego ma mózg i aparat mowy, mogła choć cokolwiek na ten temat wspomnieć. Nie zrobiła tego bo generalnie ma Cię gdzieś. Niestety. Pogódź się z tym...
Szkoda tylko tej dziewczynki.

Gdybyś teraz znowu jej wspaniałomyślnie wybaczył to uwierz, za jakiś czas historia znowu zatoczy koło.

9

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

obawiałem sie że ktoś własnie tak odpisze:( może to i lepiej, lepsza brutalna prawda niz owijanie w bawełne

Tylko że ze mnie taki durny typ że dzis/teraz to rozumię a wieczorem wracam do punktu wyjścia

10

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Zamknij ten rozdzial, to lekcja na przyszlosc ...
zacznij wszystko od nowa.

Masz wielkie serce... podaruj je kobiecie ktora na to zasluguje i to doceni smile

A jej bedzie ciezko bez ciebie i nie dlugo znow bedzie prosic o Twoja uwage...

nie rob sobie tej krzywdy.


Dziewczynke odwiedzaj, ale prosze Cie zakochaj sie w kims innym.

11

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

czyli rozmowa i namówienie na terapie u osoby trzeciej(psycholog) nic dobrego nie wróży? Może jest ktos kto cos podobnego przechodził i jednak dało rade wszystko naprawić?

12

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Ale według mnie to ona - osoba, która nawaliła powinna o to zabiegać nie Ty.

13

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

no to pozostaje mi tylko czekać, sam chyba juz odpuszcze:( jeżeli da jakis sygnał sama że warto próbować to się zastanowię:(

Martwi mnie jak sobie poradzić z Córką, przy każdym spotkaniu musze sie tłumaczyć czemu mnie nie ma sad dusić płacz jak szepcze że kocha i tęskni:( nie ma w moim zyciu żadnych pozytywów

Jak takiej małej istotce wytłumaczyć co sie dzieje? zbyt deikatna jest ale to chyba jak każde dziecko, JEJ SMUTEK JEST MOIM SMUTKIEM:(

14

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Przeds wszystkim jej nie okłamuj bo dzieci wbrew pozorom rozumieją i czują znacznie więcej niż nam się wydaje.
A sobie daj czas.
Czy naprawdę nie chciałbyś być z kimś kto Cię szanuje i jest po prostu uczciwy?

15 Ostatnio edytowany przez Guciossmutek (2013-10-15 10:49:27)

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

przyznam sie do czegoś, znów ponowiłem próbe wyjaśnienia/naprawienia/wyjaśnienia tego wszystkiego, zaproponowałem wspólna terapię... powiedziałem w bardzo delikatny sposób co czuje do nich i dałem znaka że mam niesamowite parcie na to by być lepszym dla nich i siebie. Najgorsze jest to że każde jej słowo było krzykiem, głośnym krzykiem:( kolejna noc nieprzespana:( to co utkwiło mi w głowie z naszej rozmowy- CHCESZ WZBUDZIĆ WE MNIE LITOŚĆ, TERAZ NIE CHCE O TYM MYŚLEĆ, POTRZEBUJE CZASU, to mi odpowiedziała na moje pytanie o dalsze nasze zycie i wogóle... NIgdy nie przypuszczałem że mnie to spotka ale chyba nie obejdzie się bez rozmowy z psychologiem, mam wrażenie że zatracam się i że za niedługo bedzie za późno - macie jakieś spostrzeżenia? czy ktoś borykał sie z takim problemem? czy warto?

16

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

to że nikt nie doradza to przez to że tak postąpiłem?

robie to bo tak mi serce podpowiada:(

17

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Wlasnie wrociłem z odwiedzin u Córki, byłem ja odebrać z przedszkola i chwile u rodziców gdzie z reszta teraz jest moj nowy-stary dom:( po 7 latach bycia po za nim przytłacza strasznie, maly pokoik i duży smutek.

do rzeczy, po odwiezieniu małej do jej mamusi chwilke zostałem jeszcze u niej w domu, siłą rzeczy byla tez ona...
doszło do tematu MY:( jak zwykle prze zemnie zainicjowany- nadmieniem, ze w bardzo delikaty sposób!!! uslyszałem tylko że jest szczesliwa beze mnie i ... tyle pamiętam:(

aaa i że dawno nie była ze mną szczęśliwa!!! KRZYKI z jej strony

wszystko wraca jak bumerang

20:36 - tydzień temu zagorzały fan pilki nożnej, dziś wrak czlowieka, nie ma sił ruszyć sie na mecz ANGLIA-POLSKA ktory sie własnie zaczyna

18

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Wez sie w garsc i odpusc, bo lataniem ze nia tylko jeszcze bardziej sie dobijasz.
Badz silny, pokaz na co Cie stac...
mozliwe, ze  jak zobaczy jak swietnie Ci idzie to zmieni podejscie.

Poczytaj tu na forum jak radzic sobie z uczuciami, jak postepowac, jak pomoc sobie przetrwac...
tu juz wszystko jest, masa wiedzy od ludzi  ktorzy byli, albo nadal sa w podobnej, albo jeszcze trudniejszej sytuacji.

19

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Bądz silny ale jak? to nie instrukcja złożenia szafki z IKEI jakis banał:( wszyscy tylko w koło bądz silny, bedzie dobrze, no kurcze ok slucham, myślę ale nie jest, jest wręcz gorzej.



Doonna napisał/a:

Wez sie w garsc i odpusc, bo lataniem ze nia tylko jeszcze bardziej sie dobijasz.
Badz silny, pokaz na co Cie stac...
mozliwe, ze  jak zobaczy jak swietnie Ci idzie to zmieni podejscie.

Poczytaj tu na forum jak radzic sobie z uczuciami, jak postepowac, jak pomoc sobie przetrwac...
tu juz wszystko jest, masa wiedzy od ludzi  ktorzy byli, albo nadal sa w podobnej, albo jeszcze trudniejszej sytuacji.

20

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

To teraz wyobraź sobie odwrotną sytuację. Ty żony nie chcesz, a ona non stop błaga i wije się pod nogami. Co czujesz?
Zrobiła jak zrobiła, chcesz by była z Tobą z litości?

A gdyby zobaczyła jak sobie świetnie bez niej dajesz radę, że dbasz o siebie, że nie błagasz, że jesteś uśmiechnięty, myślę, od razu miałbyś reakcję, aczkolwiek czy to o to chodzi?

Chodzi o to by być z kimś kto nie zdradza i oszukuje.

21

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

właśnie dostałem na gg wiadomość od niej, czytam ja 12sty raz, jeszcze nic nie odpisywałem, sorki wkleić muszę:(

czesc
10:27:19
jak sie trzymasz?
10:27:30
słuchaj, nie chciałam sie wczoraj z tobą kłocić
10:27:56
ale reagowałam tak ostro bo wiem jaki jesteś...
10:28:25
nie chce cię odcinać od córki, zawsze bedziesz dla niej tatą nr 1... tak jak już mówiłam
10:29:12
i chce żebyś wiedział, że nie mam nikogo. jestem sama. i na razie chce żeby tak było... musze sobie dużo spraw poukładać w głowie
10:29:20
chce być bardziej niezależna
10:29:43
chce normalnie żyć sad
10:30:49
musze odzyskać szacunek do samej siebie.... to ważne, bo jak do tej pory układałam życie pod twoje dyktando
10:32:22
odnawiam relacje z koleżankami, kolegami.... chce mieć przyjaciół. chce wychodzić na imprezy... nie chce być zamknięta w klatce... tak jak do tej pory to było sad
10:33:46
wiem, że jest ci ciężko..... mnie też nie jest lekko. Ale wiem też że któregoś snia dogadamy się i wszystko będzie dobrze
10:33:53
oboje potrzebujemy wiecej czasu




juz ponad 1,5h wytrzymał nie odpisując:(

22

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

znow siedze sam i rozpaczam, zaczyna sie najgorszy okres roku, pogoda do bani i wogole. Wiele czytalem o nastepstwach rozstań i chyba prowadze w niechlubnym rankingu kto ile schudł. mija chyba 10 dzień a na wadze ubyło z 6kg

Wykańczam się:(

jej w głowie imprezy a mi smierć sad

23

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Guciossmutku, chyba Cię przebiję, bo w ostatnim miesiącu ciąży straciłam na wadze... z tego samego powodu co Ty. Ale nie w tym rzecz... Powiem Ci jedynie tyle, że znany mi brak sił, który odczuwasz trzeba wbrew sobie przełamywać. Rzeczywiście płaszczenie się przed odchodzącymi partnerami tylko ich utwierdza, że dawno powinni byli uciec. Ktoś mądry kiedyś mi powiedział, że 'najbardziej nienawidzimy tych, których najbardziej skrzywdziliśmy'. I coś w tym jest. Człowiek ucieka od poczucia odpowiedzialności za wyrządzoną krzywdę, a najłatwiej (chyba) zrobić to wzbudzając w sobie agresję wobec porzucanego partnera. Też to właśnie przerabiam, tak jak Ty... Małymi kroczkami trzeba iść do przodu. Też mnie przerażają nadchodzące dni - długie jesienne wieczory. Ale wiesz co zamierzam? W końcu wyjść pobiegać. Komuś już pisałam - bieganie mimo wszytsko uskrzydla, choć to na początku trudne. Jak masz poczucie kompletnej rozpaczy, to załóż jakieś adidasy, dres i wybiegaj to. Ja już nie mogę doczekać się kolejnego biegu. Poproszę mamę, by zaopiekowała się synkiem i pójdę wieczorem się trochę zmęczyć... Trzymaj się...

24

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

cos jest w tym co piszesz... uswiadamiam sobie że wina jednak lezy po obu stronach,

wiem jakie popełniłem błedy i nie pozwole bym popełnił je dalej, kiedyś jak ochłoną nerwy i umysł zrobi się ciut czyściejszy przeproszę ją za moje zachownie, nie nie po to by sie litowała na de mną, nie po to by wrociła lecz po to by do końca swych dni byc uczciwym wobec siebie i innych. Miałem zaszczyt pogadac dziś z osobą która zjadła zęby(kolokwialnie) na takich przykładach jak mój.

Nic na siłe nie można robić!!!!! to tylko potęguje niechęć!

Zacznij od siebie i dowiedz sie czemu tak naprawde to zrobiła...

Później szukaj rozwiązań!!!!

aaaaa w miedzy czasie dresiki ortalionowe, buty troche sportowe i w siną!!!

25

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Guciossmutku, brzmisz lepiej niż ostatnio. Wiesz, warto rzeczywiście przeanalizować swoją postawę w związku, który się rozsypał, ale JEDYNIE po to, by skorygować coś w sobie, a nie samobiczować się. Warto też stanąć trochę z boku siebie i nie szukać na siłę swoich błędów (jeśli nie było ich zbyt wielu), tylko przyjąć z pokorą, że po prostu nie pasowaliście do siebie. To jest cholernie trudne, wiem z autopsji. Próba wbicia się w okrągłą dziurę, jeśli jest się sześcianem zawsze kończy się porażką, choćby dlatego, że niewygoda szybko da o sobie znać. Nie wiem ile jeszcze nocy przepłaczę i ile razy będę mielić w głowie to samo mięcho pytań i domysłów. Pewne wiele. I Tobie pewnie też nieraz będzie gorzej. Wierzyński (chyba) napisał:
...
a jeśli dokopiesz się źródła sił
nawet u dna i w głębi ciemności
jeśli odbijesz się stamtąd
powiedz kim jesteś,
podaj mi rękę.

i tego się trzymajmy. Bo przyjdzie dzień, że jak z dystansu spojrzymy na tę szarpaninę, w której teraz jesteśmy, to poczujemy się lepiej, że przetrwaliśmy to. I że żyjemy nadal.

26

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

W złościach oraz w lęku widzimy tylko błędy innych, a samych siebie bronimy i całym złem obarczamy innych!!! Czasem warto się zatrzymać i zadać sobie pytanie... czemu? Bronimy się przed odpowiedzialnością, nie dopuszczamy do siebie że tez po części możesz być winny. Nikogo nie usprawiedliwiam, zdradzie mówie stanowcze NIE!!!

Tylko co z tego? Nic!!!

Nadal spąglądam na tel. z myślą że może zadzwoni, mój wzrok nie opuszcza komunikatora gg myśląc że może napisze!!!

Tylko zastanawiam sie po co????

Ile bym oddał/zapłacił/zrezygnował z czegoś by umieć wyjaśnić jej że... no sam nie wiem co:(

Mieć takiego pilota tv z funkcją przewijania do tyłu nie wachałbym sie go uzyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

27

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA
AKEME napisał/a:

a jeśli dokopiesz się źródła sił
nawet u dna i w głębi ciemności
jeśli odbijesz się stamtąd
powiedz kim jesteś,
podaj mi rękę.

To nie Wierzynski. To tekst piosenki, ktora spiewa Halina Frackowiak pt."Na samym dnie".

Tekst:
Jeśli nie zejdziesz na samo dno,
Jak odmierzysz wysokość góry
Z której spadałeś?

Jeśli nie ockniesz się sam na sam
Z ciemnością gdy ci oczy napełni,
Jak kiedykolwiek przejrzysz?

Jeśli nie zliczysz swoich klęsk,
Jak odróżnisz niemoc od pychy
I jak się dźwigniesz?

A jeśli dokopiesz się źródła sił
Nawet u dna i w głębi ciemności,
Jeśli odbijesz się stamtąd,
Powiedz kim jesteś,
Podaj mi rękę.

28

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Bulinka, dzięki. Coś poknociłam w takim razie. Dzięki za korektę.

29

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

No i wkońcu przyszedł długo wyczekiwany weekend, jeszcze 2 tyg. temu bym piał z zachwytu:( dzis jest to najgorszy okres tygodnia:(
Totalna ruina człowieka...
Po calym tygodniu rozmyślania, płaczu, cierpienia + dni w pracy wymęczyły mnie totalnie, położył bym się spać, lecz strach nie pozwala, mówi mi nie kładź się, teraz wypoczniesz to w nocy nie usniesz, będziesz siedział, myślał, płakał i cierpiał:(
Napisałem w ostatnich dniach coś na podobieństwo listu, przeprosin, udowadniam w nim że wiem czemu taki zły byłem, nie krzyczcie że sie upadlam, wiem co zrobiłem jej i konsekwencje tego czynu ponoszę teraz...
Tylko czemu boję sie go wysłać? Czemu co chwilę go czytam a miał byc dla niej:(

30

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Kiedyś byłam w sytuacji utraty ważnej osoby i tak jak Ty napisałam list. Wysłałam. Niestety ta osoba podarła go nie czytając. Bolało. BARDZO. Nie piszę tego, by Cię odwodzić od wysyłki... Reakcja Twojej partnerki na ten list może wiele  powiedzieć.
Dzisiaj również pierwszy raz złamałam się i napisałam do męża sms, w którym pożaliłam mu się, że w domu moich rodziców nudzi mi się (byłam w odwiedziny u nich), każdy tam patrzy w swojego laptopa , jest włączony TV i żadnej wymiany myśli. Nie wiem po co to zrobiłam. Pewnie dlatego, że gdy mąż jeszcze ze mną tam bywał, to było tam fajnie mimo takich samych okoliczności. Nie odpisał. No bo co miał pisać...? Ale brak odpowiedzi to również jakaś forma odpowiedzi.

31

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Smutne to co napisałaś:( przeczytałem z 18 razy ale wysłałem:( czego oczekiwalem! nie jałmużny czy litości, po prostu musialem to wywalić z siebie, zawsze zarzucała że nie wiem co było nie tak, zrobiłem to właśnie o po to!!! Nie wiem do dziś jak żyć i poradzic sobie z Córką, kocham ją!!! Jak postąpić by ją nie zranić i umieć sobie spojrzeć w twarz:( no jak????






AKEME napisał/a:

Kiedyś byłam w sytuacji utraty ważnej osoby i tak jak Ty napisałam list. Wysłałam. Niestety ta osoba podarła go nie czytając. Bolało. BARDZO. Nie piszę tego, by Cię odwodzić od wysyłki... Reakcja Twojej partnerki na ten list może wiele  powiedzieć.
Dzisiaj również pierwszy raz złamałam się i napisałam do męża sms, w którym pożaliłam mu się, że w domu moich rodziców nudzi mi się (byłam w odwiedziny u nich), każdy tam patrzy w swojego laptopa , jest włączony TV i żadnej wymiany myśli. Nie wiem po co to zrobiłam. Pewnie dlatego, że gdy mąż jeszcze ze mną tam bywał, to było tam fajnie mimo takich samych okoliczności. Nie odpisał. No bo co miał pisać...? Ale brak odpowiedzi to również jakaś forma odpowiedzi.

32

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Chyba nie ma dobrego rozwiązania. Nie wiem co Ci napisac. Musicie kiedys na sokojnie z Twoją partnerką porozmawiac jak ma dalej wygldać Twój kontakt z Córką. Ja mam podobną rozmowę z mężem. Tyle ze synek jest ze mną. dzisiaj mi tez w glowie sie nie miesci, ze nasze zycie sie rozpadło. wyję. po prostu do czterech scian. to są te momenty, kiedy mózg kontaktuje sie z emocjami i nie da sie zatrzymac rozpaczy...

33

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

1.Brak dużych liter, przecinków i akapitów.
2. Stylistycznie leży.
3. Za długie.
4. Nie czytałem.

34

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Mija prawie 3 tydzień a zaczyna bardziej boleć:(

Zawsze jest tak że jak się wali jedno to się wali wszystko...

Dostałem dziś wypowiedzenie z pracy, juz nie wiem co mam robić, czy to jest pokuta za grzechy!!!!!

35

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

hej, prawo serii? u mnie to samo... co prawda o utracie pracy wiem już od dłuższego czasu, będę myśleć o tym za około pół roku. ale oprócz tego zepsuł się piec gazowy, akumulator w samochodzie okazał się w stanie agonalnym, gdy akurat musiałam jechać do pediatry, mój tata ma rwę kulszową, rozwaliło się kółko w wózku i mogę tak wyliczać. Zła passa. Wiesz, czasami depresanci tak mają, że ściągają na siebie nieszczęścia. Autosugestia? Ale ja dzisiaj nie narzekam na samopoczucie. Tyle, że rozpad mojego małżeństwa rozpoczął się w połowie lipca, więc już na tyle długo siedzę w takich okolicznościach, że powoli ogarniam się w nich. Gucissmutek, będzie lepiej... trzeba jakoś przetrwać te najgorsze chwile.

36

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

kurcze jak to łatwo wszystko powiedzieć:( ale tak jak chyba piszesz, prawo serii!
Nie mam pojęcia jak się zebrać w kupie, wszystko powoli się kończy... ale czy bedzie kiedys lepiej, co 10 min zadaje sobie to właśnie pytanie. Nie widze perspektyw na przyszłość i zaczyna coraz bardziej sciskać tu na dole w brzuchu. Kocham ją najbardziej na świecie ta moją byłą, kurcze znów ją nazywam byłą:( Mam taka ochote zadzwonić i powiedziec jej że ją kocham, kocham sercem, kocham nad życie!!!! Ale zaraz pojawia się myśl, nie rób tego zdołuje cie jeszcze bardziej.
AKEME wiem że to co Ty przeszłaś to połowa moich problemów i miło się robi na serduchu jak piszesz, że powoli się ogarniasz! Brawo.
O recepte na to wszystko bym poprosił:(



AKEME napisał/a:

hej, prawo serii? u mnie to samo... co prawda o utracie pracy wiem już od dłuższego czasu, będę myśleć o tym za około pół roku. ale oprócz tego zepsuł się piec gazowy, akumulator w samochodzie okazał się w stanie agonalnym, gdy akurat musiałam jechać do pediatry, mój tata ma rwę kulszową, rozwaliło się kółko w wózku i mogę tak wyliczać. Zła passa. Wiesz, czasami depresanci tak mają, że ściągają na siebie nieszczęścia. Autosugestia? Ale ja dzisiaj nie narzekam na samopoczucie. Tyle, że rozpad mojego małżeństwa rozpoczął się w połowie lipca, więc już na tyle długo siedzę w takich okolicznościach, że powoli ogarniam się w nich. Gucissmutek, będzie lepiej... trzeba jakoś przetrwać te najgorsze chwile.

37

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Czas. Tylko czas.

38

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

wiesz, tu jestem w odwrotnej sytuacji, bo to ja mam dziecko przy sobie. synek jest absorbujący. jestem wymęczona zgiełkiem, ale większość czasu jednak trzymam sie z dala od myśli. przy czym tak jest od niedawna... a takie powroty do dobrych chwil i opłakiwanie ich tez ciągla zaliczam, tylko ze coraz rzadziej. wczoraj w nocy, kładąc sie spac tak mnie troche zniosło w te rejony i troche sobie popłakałam. tak to juz jest i nie mówi mi sie o tym łatwo. jeśli moge doradzic, to nie dzwon do niej jednak. tez mam takie pomysły, by kontaktować sie z jeszcze-mężem, ale jednocześnie wiem, ze gdyby chciał wrócić, to zrobiłby to. takie błaganie jest gwoździem do trumny, bo naprawdę wywołuje u byłego partnera agresje i taki partner kopie jeszcze mocniej po raz kolejny mówiąc 'nie'. taki trochę sado-masochistyczny układ sie wytwarza. dla mnie zawsze narzucanie sobie maksymalnego obłożenia dnia było metodą na 'nie myslenie', przy czym to wieczory lub noc była tymi chwilami na przezywanie żałoby. I teraz też tak jest. Nie wiem czy to jest dobra metoda. Dla Ciebie teraz poszukiwanie nowej pracy może stać się taką przymusową odskocznią. Trzeba to zrobić, koniec,kropka. Choć brakuje sił... ja znam ten stan naprawdę od podszewki... jest niewyobrażalnie trudno, ale innym 'wyjściem' jest już tylko kulka w łeb (do czego Cię broń Boże nie zachęcam!!!). Piszę to jedynie dlatego, że trzeba sobie postawić na szali ostateczne odcięcie od wszystkiego i rozpacz tych, którzy pozostaną z pytaniem 'dlaczego to zrobiłeś/aś?' A potem trzeba pójść dalej i właśnie dla tych NAJWAŻNIEJSZYCH dla Ciebie osób (Córeczki...) oraz dla samego siebie dzień po dniu składać do kupy kawałki na jakie się rozsypałeś. Twoja była-partnerka, przynajmniej póki co, będzie Ci te z trudem posklejane fragmenty 'JA' rozdeptywać. Lepiej się na jakiś czas odciąć. Uwierz mi, ja też tęsknię cholernie za jeszcze-mężem. On potrafi podczas odwiedzin synka umawiać się z tą tzw. kumpelą. Przy mnie. Jakby nie zdawał sobie sprawy, jakie to jest nie w porządku. I tęsknie, jak głupia... ale teraz rzadziej. Często tęsknię po prostu za jego lustrzanym odbiciem, bo człowiek, którego kochałam przestał istnieć. Pewien ksiądz (!) powiedział mi, że mój jeszcze-mąż jest jak dłoń z 5 palcami i ja ciągle odwołuję się w swych tęsknotach do jednego z palców, a 4 pozostałe to jest agresor przeciwko mnie. Pomyśl, ile w Twojej byłej jest agresora przeciwko Tobie, a ile dobrej, kochanej kobiety... To jest brutalne, nagle sobie uświadomić, że partner/ka ma w sobie takie pokłady szlamu (jak każdy), ale daje jakiś rodzaj otrzeźwienia. Może zamiast wspominać pieknych chwil, zrób rachunek sumienia i przeanalizuj ile krzywd wyrządziła Tobie oraz Córeczce. I to też ułatwia wychodzenie z takiego toksycznego (dla Ciebie) uzależnienia. Wiem, że może przemawiać przez Ciebie uczucie i chęć lojalności, dlatego głowa broni się przed wyszukiwaniem wad. Ale trzeba się z tym skonfrontować. Mimo, że przez moment będzie Ci gorzej... to potem przyjdzie jakiś rodzaj chwilowej ulgi. Trzymam kciuki.

39

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

AKEME...

Tylko w tym całym zamieszaniu wychodzi na to że jednak byłem w połowie tez winny, uświadomiłem to sobie i nie mogę z tym żyć... Nie usprawiedliwiam jej, że miała prawo znów pchnąć sie w zdrade, ale widze czemu to zrobiła:( nawet nie wiem czy dałbym rade jej wybaczyć a sobie tym bardziej...
Najbardziej boli nie sama chęć zdrady tylko jej słowa, "chyba może to było przyzwyczajenie" "łatwiej mi się żyło będąc obok Ciebie" "juz Cię nie kocham" "może powinniśmy dać sobie czas, zatęsknić- sama nie wiem"- to mega boli, bo ja kochałem tyle że nie okazywałem jej tego w takim stopniu jak chciała...
Wolałem powiedzieć rzadko lecz prawdziwie a nie często i na siłe...

40

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

strasznie mi przykro... wiesz, zwykle tak jest, że wina leży gdzieś po środku. Wiem jak boli "nie kocham cię". Mój jeszcze-mąż stwierdził, że od początku jedynie "bardzo chciał, żeby to było >>TO<<", co oznacza, że od początku mnie nie kochał. Nie rozumiem tylko jakim cudem potrafił mówić że BARDZO MNIE KOCHA, skoro tak nie było..., nie rozumiem jak mógł złożyć mi przysięgę przed Bogiem (jesteśmy wierzący), jak mógł chcieć zdecydować się na dziecko. Nie rozumiem i... nie zrozumiem. I chyba już nie chcę tego analizować. Sądzę, że i Tobie w pewnym momencie pojawi się taki przesyt i też przestaniesz to analizować.
Twoja była partnerka dodatkowo okazała się strasznie interesowna... współczuję Ci. Niestety żadne frazesy typu 'nie była Ciebie warta' tu nie pomogą, więc nawet tego nie piszę. Ale myślę, że teraz już nie ma sensu abyś samobiczował się myśleniem o tym co zrobiłeś źle, czy niewystarczająco dobrze. Ważne, że widzisz swoje błędy i być może w przyszłości ich nie popełnisz. Zresztą jeżeli tak się ułoży i zwiążesz się z kimś innym, to to będzie po prostu inna osoba, więc relacja też będzie ewoluowała inaczej. Ale to przeżuwanie własnych win już niczego nie zmieni, tylko Ciebie osłabia.
Podobno w procesie leczenia ważne jest wybaczenie. Trzeba wybaczyć jej/jemu i samemu sobie. Trochę abstrakcyjnie to brzmi. Nie bardzo wiem jak 'objawia się' wybaczenie w takiej sytuacji. Jak to się odczuwa. Sądzę, że to jest gdzieś niedaleko poczucia, że mimo wszystko życzę mu dobrze, właśnie dlatego, że był dla mnie tak ważny. A wybaczenie sobie? To z kolei chyba uświadomienie sobie, że choć 'x' spraw można było poprowadzić lepiej, to zrobiło się niemal wszystko, by uratować związek, ale zmuszenie do miłości nie jest możliwe.
Ja też nadal kocham jeszcze-męża. Mimo że wiem jak bardzo mnie zdominował (a ja na to pozwoliłam), jak bardzo manipulował moimi emocjami, jak bardzo mnie oszukał, jak bardzo mnie nie szanował, choć nie zasłużyłam na to. Pozostaje mi przecierpieć to wszystko i... żyć dalej. Choć czasem mi się też nie chce. Rozumiem Cię.

41

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Wybaczyć raczej nie dam rady, zrozumieć tym bardziej...
Chyba jestem dzieckiem starej daty bo uważam ze nie tedy droga, jest problem to go rozwiązuj słowami... mam Cię dość, nie jesteś tym kim chciała byś był, wypaliła się miłość, już Cie nie kocham, potrzebuje czasu by zastanowić sie co tak na prawdę  czuję do Ciebie, męcze się z Tobą, odejdź itp itd a nie najgorsze, ZDRADA...
Dziś widziałem byłą, trwało to może 10 sek ale wystarczyło by zepsuć reszte dnia i na pewno pół nocy... Krzycze do was bo do was mogę,

KOCHAM CIĘ GOSIU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

42

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Jedno drugiego (tj. wybaczenie i rozmowa) nie wykluczają się. Zgadzam się, że takie załatwienie tematu (poprzez zdradę) jest zwyczajnym świństwem, ale sądzę, że jak minie u Ciebie ból złamanego serca, spojrzysz na to wszystko z dystansu i... tak naprawdę wybaczysz. Dopóki jest ból, jest też gniew, niedowierzanie, żal i te wszystkie uczucia składają się na poczucie ogromnej krzywdy, której nie sposób wybaczyć. Ale ja jednak wierzę, że te te uczucia będą blednąć. A póki co, po prostu pisz i krzycz.
Ja również czuję się wzgardzona i zdradzona. Życiowo i emocjonalnie.

43

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

AKEME udzielasz sie w różnych postach, piszesz, doradzasz i jeszcze raz doradzasz, Twoja sytuacja jest chyba o wiele gorsza od innych tu opisanych, ale i tak masz niesamowitą trzeźwość umysłu, glupio zabrzmi ale pozazdrośćić...
Mam jedno pytanie i właściwie kieruje je do Ciebie, chodzi mi po głowie ucieczka jak najdalej odniej, wyjazd z kraju, zatracenie się gdzieś, zmęczenie sie ciężką pracą, bo chyba nie mam sił tu żyć, czekać może się coś zmieni, może zadzwoni i wykaże chęci by coś zmienić(naprawić) zawalczyć o nas.
Kiedy juz musimy zamienić parę zdań widze w niej uśmiech i szczęście, czemu tak jest? Wychodzi na to że ja tylko cierpię?
Z tym wyjazdem nie będzie tak że uciekam przed problemami, sam nie wiem co robić! Bez bicia przyznaję sie że coraz częściej zaglądam do kieliszka, uciekam w %, pozwalaja na chwilę zapomnieć i chyba najważniejsze usnąć... świadomy jestem że jest to rozwiązanie na krótka mete ale i tak ulegam.
Kim byłbym kupując dziś 1000 czerwonych róż i prosił o wysłuchanie? Chcialbym jej powiedzieć dużo, coś zmienić, uświadomić, przeprosić.
Boli jak cholera że to nie jest związek tylko dwojga ludzi, to był związek rodzinny - ONA, CÓRECZKA, JA - a rodzina jest najważniejsza!!!

44

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Po pierwsze, ja też ciągle zaliczam zjazdy do piekła. To co piszę do innych, kieruję też do siebie i może to mi daje jakiś rodzaj dystansu. Czasami tylko na krótko, ale daję radę lepiej, niż przypuszczałam... Znów autosugestia??? Być może.

Co do wyjazdu... dla Ciebie byłoby zdecydowanie lepiej zmienić środowisko, bo bardzo Cię obciąża bliskość byłej partnerki. Konieczność zorganizowania się 'na nowo' w nowym miejscu na pewno odciągnie Twoje myśli od niej. No ale... przecież Córeczka. Może starczy inne miasto. Wyjazd daleko Was rozdzieli. Tak zrobił mój jeszcze-mąż. By móc widywać syna mieszka 30km od nas.

co do jej radości... jeżeli dotychczasowy układ ją 'uwierał', to nic dziwnego, ze teraz niejako odetchnęła. wiem, ze to brutalne, co piszę, ale to samo przezywam ze strony jeszcze-męża. On tez jest radosny i z nadzieja patrzy w przyszłość, podczas gdy ja sie miotam gdzies miedzy deprechą a walką o siebie. I tez mnie dobija jego promienny uśmiech. To są takie szpilki wbijane w czułe miejsca. To trzeba przeczekać. nie ma innej rady.

co do alkoholu... proszę Cie, uważaj. To jest najlepsza droga do kumulacji problemów. Miareczkuj. A najlepiej, gdybyś jednak smutków nie zalewał. To jest złe. Na sen można sie napić ciepłego mleka z miodem.

45

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

cześć wszystkim, długo nic nie pisałem i wogóle...
Jak jest ze mną? z dnia na dzień coraz gorzej, terapeuta, płacz i załamanie...
Postanowiłem coś zrobić, w brew wszystkim i chyba sobie, ale nie chce później żałować, że nie spróbowałem.
Walczyłem z tym długo i do dziś walcze, poprosiłem swoją Byłą sad o spotkanie, musze jej wkońcu powiedzieć to co czuje do niej i jak mogę się zmienić co po części już zaczełem robić. To spotkanie nie jest po to by wrócila do mnie, jest tylko proźbą o wybaczenie całego zła jakie jej i sobie zgotowałem. Namawiam wszystkich do wglądu w głąb siebie, udanie się na terapię i dostrzeżecie w czym tak naprawde jest problem, ja go gdzieś kiedyś widziałem tyle że myślałem że sam sie rozwiąże, błędne myślenie. Jak zareaguje na to wszystko nie wiem, mam przeczucie że tylko mnie utwierdzi w tym że nas już nie ma, może da szanse? część ludzi mówi mi wierz w to, wiara czyni cuda!!! ale tak trudno uwierzyć w coś co jest prawie niemożliwe:( jest we mnie malutka iskierka wiary, taka maciupeńka, ona mnie jedynie trzyma przy życiu:(
Obawe mam jak zacząć rozmowe, co powiedzieć by nie skrzywdzić, jak się zachować jak da do zrozumienia że nas nie ma, tu mam problem:( Dzis mam siłę przyjąć wszystko na klate, ale tylko sie sciemni ta siła odchodzi daleko.
Czy komuś się udało coś zepsuć tak do końca a później naprawić????????????????? jest sposób na to??????

46

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Ja tak miałam, tzn. to nie była kwestia, że coś zepsułam, a potem naprawiałam... ale był element walki o związek. I powiem Ci, że i tak skończyło się jego odejściem, ale 5 lat później, gdy byłam już w ciąży. Krótko: po 4 m-cach związku z K on chciał odejść. Walczyłam i ostatecznie wrócił do  mnie, wielokrotnie dziękował mi, że NAS uratowałam. Potem bywało między nami różnie, wzloty i upadki, ale pobraliśmy się. K zaliczał co jakiś czas różne dołki i wtedy najczęściej 'zwalał' wszystko na mnie, a potem jak wychodził z dołka, to przepraszał, mówił, że kocha, tylko coś musimy ze sobą zrobić (ja cały czas chodziłam na psychoterapię, by pewne sprawy miedzy nami rzeczywiście się poprawiły, ale on nic nie robił ze swoim popapraniem). W zeszłym roku był pierwszy poważny kryzys. K chciał rozwodu. Wyprowadził się, po jednej nocy wrócił z płaczem, pytał czy może wrócić do domu. To był moment, w którym pomyslałam, że coś jednak w nim zaskoczyło. Zwłaszcza, że w krótkim czasie sam zaczął mówić o dziecku, o wyprowadzce, domu... Gdy zaszłam pół roku później w ciążę był przeszczęśliwy. Aż do 7 miesiąca ciąży. I oto jestem w tym miejscu, z którego do Ciebie piszę. 5 lat temu zawalczyłam o związek i naprawdę myślałam, że się udało... Nie udało się. Dzisiaj od jeszcze-męża słyszę, że 5 lat temu go sterroryzowalam, że przez to on wkręcił sobie, że "TO MUSI BYĆ TO"  i na tym wkręceniu ciągnął. Decyzje o ślubie i dziecku uznał za swoje błędy.

Czy warto było? Już jestem zbyt daleko, by to ocenić. Nie ma poprzedniego życia, jestem matką. Mogę na swojego syna patrzeć jak na najcudowniejszą pamiątkę po jeszcze-mężu i owoc 5 lat starań o to, by "TO BYŁO TO". Nie mam prawa, po tym jak również ja powołałam go do życia stwierdzić, że nie było warto. Niestety, to mój syn w przyszłości będzie wiecznie tęsknił za nieobecnym tatą. Jak ma to zrozumieć...? Ja teraz bardzo tęsknię i nie umiem sobie wyobrazić jutra, a co dopiero przyszłego roku, gdy będę musiała mierzyć się z  samotnym wychowywaniem i bezrobociem.

Ja w zasadzie zwykle walczę do końca. Ale tym razem widzę, że to już koniec. I przestałam walczyć. A że promyczek nadziei mruga do mnie od czasu do czasu (że on jednak jeszcze przewartościuje pewne sprawy) to też dodaje mi sił na dźwiganie kolejnego dnia. Jak zgaśnie, to mam nadzieję być już inną osobą. Bo jak będę wciąż tą samą, co 5 lat temu, to skończę w piachu na własne życzenie. Jeśli czujesz, że szansa jest, masz jeszcze siłę, jesteś gotów również na rozczarowanie i ponowne kopniaki, to walcz. Tylko nie bierz całej winy na siebie, bo to nie o to chodzi.

47

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Lepiej byś go zostawiła nie warto już walczyć ja skończyłam w psychiatryku ale u ciebie i tak jest źle ale nie fatalnie, jednak z czego widzę nie ma większych nadziei postaw się w sytuacji odwrotnej on nigdy o ciebie by nie walczył.

48

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Natasza, ja odpuściłam właśnie. Nie wydzwaniam, nie śledzę, rzadko o cokolwiek pytam. Nadzieja o której piszę wyżej, to bardziej takie przewrotne chwile, bardo krótkie, które od razu staram sie wypierać. nie wiem jak to opisać, bo to taki paradoks. Że niby nadzieja, choć wiem, że fałszywa, a jednak pcha się do głowy. W ogóle mam zamęt w głowie i w życiu i jak zagłębiam sie w te wszystkie przemyślenia, to jest mi gorzej, wiec staram sie tego unikać. Ale strach przed samotnością jest. mimo wszystko czuje sie za młoda, by samą siebie spisać na straty, a marne szanse, że jeszcze uda mi się ułożyć życie. zresztą to chyba tak sie czuje niezależnie od wieku.

49

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Etap śledzenia, wydzwaniania, kontrolowania naszczęśćie minął, siedze przed tel. gg i czekam może sama sie odezwie. Nieraz napisze, zadzwoni ale tylko bo cos potrzeba załatwić, odebrac córkę, zawiezć do lekarza itp. Ok, a więc tak- wczoraj poprosiła mnie bym odebrał córeczke z przedzkola bo sama nie mogła bo musiała jechac do ginekologa, bez wachania sie zgodziłem, tylko że poprosiłem ją podczas tej rozmowy o chwilkę czasu dla mnie, by znalazła chwilę byśmy mogli porozmawiać, zgodziła się. Mieliśmy problem z ustaleniem kiedy możemy to zrobić, bo to, tamto i każdemu nie pasowało:( odebrałem córke z przedszkola i poszedłem odprowadzić ja do domu, okazało się że nie pojechała do ginekologa bo coś tam. Juz chcialem wychodzić ale zawołała i poprosiła byśmy dziś pogadali, miałem obawy i strach, byłem mętalnie nie przygotowany:( ale zgodziłem się...
Było mi naprawdę ciężko wyznać wszystko to co jej z robiłem w życiu, a zrobiłem wiele złego:( byłem prowodyrem tzw. "Toksycznego Związku" Nigdy jej nie wybaczyłem tego co było kiedyś, chorobliwie zazdrosny, że traktowałem ją jak śmiecia, że nigdy nie potrafiłem jej zaufać...
Długo mógłbym pisać co robiłem nie tak:(
Tylko że o tym wszystkim dowiedziałem się na terapiach, wcześniej nie dopuszczałem do myśli że jestem tak podły!!!
Robiłem ten rachunek sumienia na klęcząco i błagałem tylko o wybaczenie:( Płakaliśmy oboje! Czemu człowiek dopiero jak cos straci widzi czemu? Gdyby nie ta terapia i rozmowy nadal żyłbym w przekonaniu że wszystko co złe to tylko przez nią:(
Co dziś po tym wszystkim myślę? chyba ulgę, że udowodniłem jej i sobie gdzie leżał problem. Namawiam raz jeszcze zanim kogoś oskarżysz oskarżycie "zajrzyj w głąb siebie" ja to zrobiłem i przejrzałem na oczy!!!
Teraz zależy mi tylko na jej wybaczeniu, jest to narazie najważniejsze, nie mam prawa błagać by wróciła do mnie, nie tędy droga.
Czekam rówież na kolejne spotkania z terapełtą, trzymajcie kciuki bym mógł wyplewić to całe świństwo jakie we mnie siedzi, sam też się naprawiam...
Jedno pytanie może nie najistotniejsze narazie - macie przyklady że ktoś się móg zmienic o 360 stopni? i że swoją zmianą naprawił wszystko? że jest ten ktoś teraz szczęśliwy?

50

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Guciossmutku, przeczytaj co Ty tutaj wypisujesz, przeczytaj!

Czy ta Twoja psycholog to kobieta? Solidarność jajników wink

Chłopie, Twoja kobieta Cię zdradziła, conajmiej dwa razy, poszła raz na papierosa i nie wróciła , tasak to jest absolutnie Twoja wina, wiesz ja bym pewnie zrobiła tak samo, a co tam.

Powtarzalność tej sytuacji, jest standardowa zrobiła to raz, zrobi następny.

A Ty blagaj, przepraszaj, powtarzaj słowa o miłości , wysylaj kwiaty, listy, cokolwiek, rób tak rób,aż któregoś dnia z braku szacunku do Siebie Samego, zwymiotujesz, może wtedy zrozumiesz.

51

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA
Natasza84 napisał/a:

Lepiej byś go zostawiła nie warto już walczyć ja skończyłam w psychiatryku ale u ciebie i tak jest źle ale nie fatalnie, jednak z czego widzę nie ma większych nadziei postaw się w sytuacji odwrotnej on nigdy o ciebie by nie walczył.

Natasza, wybacz, że pytam, ale dlaczego skoczyłaś w psychiatryku? Wiesz, ja miałam konsultację psychiatryczną też (jedną), bo te 5 lat temu, gdy chciał odejść, złapałam załamkę dość poważną. Byłam świeżuteńko po wyzwoleniu się z deprechy, pojawienie się K stanowiło takie ostateczne zwycięstwo nad kryzysem z tamtego czasu i jak się dowiedziałam, że znów mi się życie sypie, to dość dramatycznie zareagowałam...

52

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Witam,
pytanie,
Macie jakieś propozycje na lekturę/książkę na zbliżający sie długi weekend, chodzi mi o coś powaznego...
Coś o samotności, lękach, kryzysach w związkach, kryzysie po rozstaniu, jak zacząć odbierać zwykły dzień w normalnych kolorach, jak stawić czoła przeciwieństwą losu, cos co pomoże zrozumieć i wskarze drogę do szczęśliwego życia??????????
Najlepiej gdyby taki artykuł można było sciągnąć/pobrać, net padł mi w domu:(
Co proponujecie?????????????

53

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Mógłbyś zacząć czytać pismo psychologiczne Charaktery. Sporo tam artykułów i wiedzy w pigułce. A co do książek na teraz, to polecam "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń" Nick'a Vujicic'a, ale to jest pozycja raczej dla wierzących. Tzn. niewierzący też mogą poczytać, ale nie jestem pewna, czy ich ta książka przekona. Choć z perspektywy problemów, z jakimi musiał zmierzyć się autor i tak można nabrać dystansu do własnych, nawet będąc niewierzącym. Wszystko kwestia przyjęcia postawy otwartej.

54

Odp: ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA
Guciossmutek napisał/a:

Witam wszystkich,

tych co kole w oczy niepoprawna pisownia przepraszam:( napisanie czegoś w złosci/rozterce nie pomaga:(

na wstępie opisze moja sytuacje i z czym sie zmagam.
Bylem w związku z miłością mojego życia, trawało to ponad 7 lat, z małą przerwą. Był to związek strasznie burzliwy kłotnie, zakazy, smiech, miłość i tak to się przeplatało. Jakiś czas dawny temu około 4lata zaczeło sie psuć między nami, ona i ja zaczeliśmy sie dusić sobą, brakowało rozmów, ona zaczela szukać odskoczni w towarzystwie innych i znalazła. Ja walczyłem o nią jak lew bo bałem sie że możemy juz nie być razem a ją kochałem. Zaczeły sie rowniez jak to zawsze lawinowo kolejne problemy, brak pieniędzy i życie stało się inne niz wcześniej ale zawsze udawało sie wyjść na prostą. Siostra mojej kobiety mieszka w Niemczech i załatwiła wyjazd tuż przed św Bożego Narodzenia by sobie dorobić na remoncie mieszkania, bez chwili wachania podjeliśmy tą propozycje, pojechałem ze szwagrem i swoim staruszkiem podbijac świat fakt tylko na miesiąc. W trakcie mej nieobecnośći postanowiła odżyć i sie pobawić, zaczeły sie dyskoteki, towarzystwo mężczyzn ,alkohol ogólnie zabawa. Po paru dniach juz nawet nie pamietam czy w sms czy przy rozmowie oświadczyła mi ze nie chce mnie znac i ze to koniec, świat zawalil mi sie pod nogami. Walczylem jakiś czas ostro o nią, nie było rezultatów popadłem w delikatny alkoholizmy tak mi sie wydaje, ciągłe zadreczanie, obawy, stres z normalnego człowieka stałem sie wrakiem. Po jakimś czasie chyba po 3-4 miesiącach może w 65% doszedłem do siebie a tu telefon, odebrałem wiedząc że to ona, zaczeła przepraszać mnie że mnie zgnoiła i czy jest szansa na spotkania i rozmowe, dziś tego żałuję najbardziej, tej decyzji że pojechałem ja wysłuchać. Okazało się że jest w ciąży trzymalem kciuki i modliłem sie że to moje dziecko, okazało się ze nie sad była w ciąży ze swoim wykładowcą w dodatku Anglikiem z tym z którym mnie zdradzała, wywalił ją z domu- dosłownie, przyznała sie do zdrady!!! i się zaczeło sad płakałem jak male dziecko że ktoś mogł tak skrzywdzić moja miłość, zaczeły sie tel, smsy, spotkania, wszyscy byli przeciwni temu co robie, rodzina i przyjaciele ale jakoś nie dochodziło to do mnie, wierzyłem ze możemy być szcześliwi, ona tego bardzo chciała i ja tez chyba. Urodziła sie dziewczynka masakra jak piękna... (płacz) dobra pisze dalej płacząc:( było w miare ok miłość chyba powróciła lecz dzis wiem że nie:( Byłem/Jestem zazdrosna osobą na wiele nie pozwalałem jej, bałem sie powtórki z rozrywki, po jakimś czasie postawiłem swoje warunki - zakaz spotykania i widywania się z biologicznym ojcem który i tak miał wszystko w dupie czego nie mogę zrozumieć jak można odpuścic swoje dziecko:( udało sie to jakoś poskleja do kupy wyrok sądu o alimenty, odebranie praw rodzicielskich i życie stało sie życiem! Żyliśmy jak normalna rodzina, Ja ona i moje oczko w głowie malutka dziewczynka moja córusia - mówię wam cud dziecinka, inteligentna i przesliczna. Kocham ja ponad wszystko, zostałem jej tatą:) Rodzice moi zaakceptowali ten fakt jak i przyjaciele tylko że dzis wiem że nie do kmońca! bali się lub nie chcieli mieszać widząc moje szcześćie. Cały ten okres życia czyli ponad juz 3 lata od kąd jestesmy na nowo razem chyba anie razu nie powiedzialem jej że jej wybaczam to co zrobiła, żyliśmy razem kochaliśmy sie i jakos to było, lecz w glowie caly czas pojawiala sie myśl ta czarna- ZDRADZONY. Uprzedzalem moja partnerke ze nie może mi tego zrobić raz jeszcze, że zabije mnie jak popełni ten błąd raz jeszcze, USPOKAJAŁA mnie mówiąc że nie ma zamiaru i że mnie za bardzo kocha że nigdy juz tego nie zrobi. ehhhhh sad płacz, jak go powstrzymać:( nie ma chwili by nie płakać/cierpieć:( dobra jade dalej- tworzyliśmy normalna rodzine i jak to w kazdej sa wzloty i upadki i tak było unas. Wiedziała i żyła z tym że nie wybaczyłem, wypominałem jej to ale w ostanim czasie mniej, pojawiły sie w głowie mysli ze może po oswiadczynach ktore zaplanowałem na te swieta cos sie zmieni że zycie wróci na normalny tor. Wiele razy powtarzała że niby mnie kocha ja raz wierzyłem raz nie coś siedziało mi w glowie że moze być inaczej. Dokładnie tydziń temu pamietam jak dziś, była noc ja juz spałem po lekkiej chorobie z moja córeczka w łożku przyszła ona zagorzały fan portali społecznosciowych typu fb i nk i inne nazw nie znam, pocałowala mnie w policzek i mówi ze idzie zapalic papierosa z kolega wogole nieszkodliwym dla nikogo, usnąłem! Lecz po chwili sie obudziłem zamroczony snem patrze wszystkie swiatła pozapalane i poszedlem sprawdzić czy juz jest, jej nadal nie było. Ubrałem sie a było juz po 24 grubo, wyszedłem a jaj nie było przed domem, zaczełem dzwonić bo sie przestraszylem ale nie odbierala, strasznie zdenerwowany nie wiedziałem co sie stało! Wydzwaniałem stojąc na ulicy ale nie odbierała, nagle patrze idzie z oddali, pytam jej co sie stało, czemu nie odbiera, bałem sie o Ciebie mowiłem, powiedziła ze poszła odprowadzic kolege i sie przeszła. Nie uwierzyłem jej, zadreczalem się całą noc co sie stało. Powiedziła tylko ze nie zdradza i ze jest wszystko ok, czegoś sie bała tak mi sie wydaja. Rano na drugi dzień odwiedziła ja przyjaciólka której nie znosze bo ma bardzo złu wpływ na nią, poszły razem na spacer z córeczka, postanowiłem nie wiem czmu sprawdzić co sie dzieje i sprawdziłem konto facebooka i sie załamałem:( płaczzzzzzz:( okłamała mnie spotykała sie z jakims kolesiem niby tylko pogadać ale nie wierze bo jakby powiedziała prawde gdzie była może bym wtedy uwierzył. Pisząc z nim pisała mu że juz mnie NIE KOCHA i że jest  zauroczona jego osoba. Uwierzcie czytając to koszmary powróciły, serce zakuło, ogólne rozdarcie i wielki wstręt do nie i siebie, długo nie myśląc spakowalem swoje rzeczy i uciekłem, zostawilem otwarta rozmowe by wiedziła dlaczego to zrobiłem i ze wiem o wszystkim. ŻYĆ MI SIE NIE CHCE, TWIERDZI ŻE NIC ZŁEGO NIE ZROBILA, ŻE JUZ MNIE NIE KOCHA, ŻE JESTEM PODŁYM DRANIEM, ŻE BRAKOWAŁO JEJ CIEPŁA I WOGÓLE.

Czemu mnie to znów spotkało? czemu można być tak egoistycznie nastawionym do życia? Mamy przecież córeczkę? NIe moge życ bez nich!!! Tam gdzie mieszkam to jest mała spoleczność, malutka miescinka, jak zyć wiedząc ze jest blisko mnie, nie moge tego pojąc jak sobie poradzic z tym

Jestem bardzo mocno związany emocjonalnie i duchowo z naszym (bo tak wszystkim mówie) dzieckiem

próbowałem jak zawsze pogadać, zapytać czemu? odpowiedziała że za to jak ja traktowałem, ze jednak moglo to byc przyzwyczajenie i że raczej nie było miłośći


z Córa moge sie widywac ale czy jest to rozwiązanie, ona tez cierpi widze chodz ma dopiero zaledwie 3 latka,

Siedze mysle, płacze wykanczam sie totalnie, mysli najgorsze przechodza przez głowe. Nie mam z kim pogadać wszyscy przyjaciele ci najbardziej bliscy wyemigrowali za chlebem, z tymi co teraz rozmawiam i sie zwierzam mówią ze wiedzieli że tak bedzie, że bede przez nia nieszcześliwy.

Nie wiem czy mam jeszcze siły walczyć o nia i czy jest sens, przecież nie bede jej kazal mnie kochać


CO Z DZIECKIEM KTÓRE KOCHAM NAD ŻYCIE ALE WIEM ZE MOJA OBECNOŚCIA MOGE ZASZKODZIĆ?????????????????????????

prosze o porade, nawet te najgorsze w moim imieniu

Pytanie do ciebie jest proste za co kochasz ta dziewczyne??Co sprawia ze czujesz sie u jej boku szczesliwy?Co daje tobie ta osoba ze tak bardzo za nia tesknisz?? Czym zasluzyla na to bys ja tak mocno kochal?Jesli zdasz sobie sprawe i odkryjesz prawdziwe odpowiedz na te pytania to i placz zniknie.Moze to brzydkie co napisze ale najlepsze rozwiazanie dla ciebie by rozpoczac nowe zycie i zapomniec o niej i jej coreczce rowniez(ja wiem ze dzieci sa kochane i niewinne).Ale zalozych  swoja wlasna rodzinke z dziewucha ktora zasluguje na ciebie i bedziesz mial swoje dzieci. Piekno przemija,a dobry sex mozna miec tez z inna,a ty musisz znalezc dziewczyne ktora jest ciebie warta od serca.:)

Posty [ 55 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ZDRADA, BRAK ZAUFANIA, DZIECKO, PUSTKA

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024