Witam. Proszę o radę bo sama nie wiem już co mam robić. Jestem ze swoim chłopakiem prawie 4 lata. Wszystko układało się pomiędzy nami do czasu jak mój facet dostał pracę. Ma ja od ponad roku, przez pierwsze pół roku było ok, ale drugie pół to już porażka. Zaczęło się psuć miedzy nami, mój chłopak przestał w ogóle się mną interesować. Tylko ta praca, obsesja na punkcie pieniędzy....w jego życiu jest już tylko praca, zajęcia z angielskiego, kumple i sport. Mnie juz w ogóle zepchnął na dalszy plan...starałam się go wspierać bo ma długi i cięzko pracuje, ale momentami nie mam juz sił. On gdyby mógł to by spotykałby sie ze mna raz na dwa tygodnie. Kiedys bylismy najlepszymi przyjaciółmi, mówilismy sobie o wszystkim. A teraz? prawie go nie znam. Prawie z nim w ogóle nie rozmawiam, bo ciagle jest zajety. A to koledzy, a to montaże...coraz częściej zastanawiam sie gdzie jest miejsce dla mnie? Co mam w ogóle zrobic? Rozmawiałam z nim o tym, ale zawsze mnie zbywa albo mówię że dramatyzuje. Staram się zyć własnym zyciem, ale brakuje mi go:(
Mam podobnie. Kocham mojego faceta najbardziej na świecie, a jednak jestem samotna
bo on nie potrafi? Nie chce? Nie może.. mnie zrozumieć
? A myślałam, że tutaj za granicą.. kiedy przyjadę do niego, zamieszkamy razem.. będzie moją najbliższą osobą.. przyjacielem..
Najgorsze są chyba te starania aby było lepiej. Walczenie o ten zwiazek a on jakby tego nie dostrzegał. Dla niego nic się nie stało...
dziewczyny jesli nie mieszkacie ze swoimi chlopakami zrobcie maly test... (wiem moze byc to ciezkie )nie odzywaj sie pierwsza... nie dzzwon nie pisz zobacz czy on to zrobi i w jakim czsie . Tylko nie odpuszczaj po pierwszym dniu... Staraj sie byc silna wiem wiem latwo sie mowi .... Ale nie pisze o tym bo przeczytalam to w ksiazce czy w gazecie ... Po prostu mialam identycznie moj zwiazek na poczatku byl taki sam ... Najpierw 4 lata oczekiwan moze zwroci na mnie uwaga jak sie w koncu udalo wcale nie bylo na pocztku tak pieknie... stawalam na glowie zeby wszystko bylo ok a tak na prawde bylo tylko gorzej.... Bylam dziewczynka ktora przychodzi tylko zawraca glowe a jak on sie usmiechnie i da buziaka moze bedzie cos wiecej... I niestety mial racje tak mi zalezalo na tym toksycznym zwiazku ze tak naprawde nie zwracalam uwagi na to ze przytulanie i buziaki byly tylko po to zeby skonczylo sie to sexem. Caly tydzien sie nie widzielismy bylam tylko na wekeendy .taka darmowa Panna do towarzystwa On doszedl odwracal sie ode mnie i tyle .czulam sie czasami jak szmata.Pewnego dnia peklo we mnie wszystko stwierdzilam ze czas przestac sie starac . Przestalam sie wiec odzywac pisac przyjezdzac .... trwalo to dokladnie 3 tyg nagle sam napisam ja nic wiec zadzwonil pytajac czy przyjade otwarcie powiedzialam ze nie rozlaczyl sie . Poczulam sie jak dziwka ktora mu odmowila ,mimo tego ze byl stalym klientem... ku mojemu zdziwiniu przyjechal sam . Mowiac ze bardzo dlugo sie nie odzywam itp.od tamtego momentu jestesmy para ale nie na zasadzie zamocze i odezwe sie kiedys ale jestesmy zareczeni mieszkamy razem swiata za mna nie widzi iczesto powtarza mize gyby nie fakt ze zaczelam go olewac chyba nic by tak naprawde nie zrozumial . Wiec warto sprobowac zobaczyc kto lub co jest wazniesze Wy czy koledzy albo praca . Czasem najgorsza prawda jest lepsza niz najmiejsze klamstwo. ![]()