Witam serdecznie. Mam na imię Natalia. Postanowiłam założyć tutaj wątek dotyczący mojej mojej sytuacji, ponieważ liczę, że są tutaj osoby, które zechcą się wypowiedzieć na ten temat... Może zacznę od początku. Miesiąc temu poznałam pewnego chłopaka przez internet. Zaczęło się od drobnych rozmów na gg, po dwóch tygodniach wymieniliśmy się numerami telefonów i tak zaczęła się ta znajomość. Dzwoniliśmy do siebie codziennie, potrafiliśmy ze sobą rozmawiać po 2 godziny albo i dłużej... Nasz kontakt stał się bardzo zażyły, powiem szczerze jeszcze z nikim się tak świetnie nie rozumiałam jak z tym chłopakiem. Wymienialiśmy się zdjęciami, itp. Z racji tej, że bardzo się do siebie zbliżyliśmy przez te rozmowy, postanowiliśmy się spotkać. Dzieli nas 50 km. Spotkanie już było zaplanowane tydzień przed i on wziął sobie specjalnie urlop na ten dzień, ponieważ w weekend nie mogliśmy się spotkać, bo ja mam szkołę. I wszystko byłoby super, gdyby nie telefon w czwartek wieczorem od niego... Dowiedziałam się,że został zatrzymany na 180 dni i chciał, abym podała mu adres dokładny, aby mógł napisać do mnie list i wszystko wyjaśnić. Oczywiście byłam w szoku po tym telefonie i odłożyłam słuchawkę i nie podałam adresu. Na początku mu nie wierzyłam, myślałam, że mnie oszukuje, bo nie chce się spotkać. Jednak na drugi dzień postanowiłam skontaktować się z jego rodziną na fb, aby się dowiedzieć czegoś. Zostawiłam jego mamie nr tel i niedługo po tym oddzwoniła do mnie i okazało się, że Dawid mówił prawdę. Jego mama też była w szoku jak przyszło policja o godzinie 20:00 do domu powiedzieli, że ma się ubrać i zostaje zatrzymany na 180 dni. Pierwsze o co w tym momencie prosił to o tel do mnie aby mnie poinformowac. Bardzo mi to zaimponowało przyznaje, bo przecież nawet nie zdążyliśmy się poznać... Jego mama miała z nim widzenie 3 dni po zatrzymaniu, ale niestety nie dowiedzała się od niego za co tam trafił, tłumaczył tylko, że albo bedzie musial siedziec 180 dni albo dostanie dozór elektroniczny... Jak na razie nic się nie wyjaśniło nadal tam siedzi już prawie 2 tyg bedzie w czwartek i nie mamy ze sobą kontaktu. Jednak jak jego mama była na widzeniu, to pytał o mnie prosił o ten adres itp. Podobno wpisał mnie na listę, abym mogła go odwiedzić... Jestem w stałym kontakcie z jego mamą i powiem szczerze, że zależy mi na Dawidzie. Nie wiem za co on tam trafił, ale wierzę, że nie jest złym człowiekiem ... Mimo wszystko chciałabym Was prosić o radę, bo nie wiem co mam robić... W poniedziałek za tydzień jego mama ma widzenie z nim i mówiła, że mogę pójść z nią jak będę chciała. Ja bardzo bym chciała się z nim zobaczyć, bo może to głupio zabrzmi, ale czuję, że jest dla mnie bardzo ważną osobą i obiecałam sobie, że go nie zostawie... ale proszę poradżcie mi ... Czy dobrze robię? Czy powinnam tam pójść z nią? Będzie to dla mnie trudne, bo i z jego mamą i z nim był tylko kontakt telefoniczny, a teraz przyjedzie mi spotkać się z nim w więzieniu i to w dodatku w obecności jego mamy... ale z drugiej strony czuję, że naprawdę mi na nim zależy:(( Wysłałam dziś do niego list, pewnie niebawem dostanie. On też mi podobno już wysłał, więc może i ja dostanę niedlugo.... Myslicie, że ta znajomość ma szansę przetrwać?
1 2013-10-07 14:11:43 Ostatnio edytowany przez myszka17323 (2013-10-07 14:30:08)
Temat: Mój kolega siedzi w areszcie... Proszę o pomoc:(
Zobacz podobne tematy :
Odp: Mój kolega siedzi w areszcie... Proszę o pomoc:(
Przede wszytkim dowiedz się o co chodzi. Mało tego chłopaka znasz, a jego mamę dopiero poznałaś. Idź go odwiedz, zapytaj o co idzie, bo na 180 dni to się bez powodu raczej nie zatrzymuje.