Witam wszytskich:) Mam taki problem byłem z dziewczyna przeszło dwa lata jakieś pare tygodni temu zerwaliśmy, na początku było mi ciężko nie mogłem sie pozbierać ale jakoś się udało,teraz widujemy się czasem rozmowa idzie normalnie tak po przyjacielsku.Wszytsko zaczęło sie kilka dobyrch miesięcy temu pokłociliśmy sie i ona chciała skończyć jednak jakoś zostaliśmy. Tylko,że przez ten czas oddalliśmy się tzn. ja starałem się w miarę możliwości bo nie zawsze jest miłe jak coś robi się dla kogoś a on tego nie docenia ale mam wrażenie,że mogłem zrobić coś bardziej być innym.
Obecnie wiem,że ona nawet nie chce słyszeć o powrocie ja trochę też wiem,że było by to bez sensu jednak cały czas mam taką nadzieję,że się zejdziemy a wiem,że nie mogę tak myśleć bo każde dzień jak nawet nie napisze do niej to mam tylko nadzieje,że w niej coś się zmieniło.Chce się z tego jakos wyleczyć i wychodzę do ludzi próbuje kogoś poznać co nie zawsze ejst takie proste ale cały czas o niej pamietam.
Z tego opisu pewnie wynika,że ja jestem cały czas mocno zakochany a ona osobą bez serca ale nie do końca tak jest bo ja czasem czuję się dobrze a czasem mam własnie takiego doła. Mam 21lat i wiem,że to nie dużo itp ale na tą chwile mam taką myśl,że nie poznam już nikogo takiego.
Wiem,że najprościej było by się odciąć ale nie chyba nie umiem tego zrobić a jakoś nie jestem taką osobą żeby poznać kilka szybko nowych osób żeby zapomnieć.Ogólnie mocno przywiązuję się do ludzi i ciężko powiedzieć mi w sobie nie ta to inna.
Jednak chciałbym poznać kogoś innego takiego dobrego itp no ale niestety na siłe się nie da.Trochę boję się być sam to się zgadza.
Raczej mi to nikt nie powie złotej rady ale zawsze jakoś tak lżej a nóż może się coś komuś uda powiedzieć co mi pomoze:)
Pozdrowienia:)