Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

Temat: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Cześć dziewczęta.

Nie wiem nawet jak zacząć. Może od trzech lat wstecz.

ja piętnastoletnia zwykła dziewczyna - typowy przypadek : zero wiary w siebie, miliardy kompleksów. Znalazłam dwa sposoby na ich wyleczenie - zaczęłam  brać czynny udział w sesjach zdjęciowych. Czysta amatorszczyzna, jednak pomagało.
Mój drugi sposób to ON. Gdy pierwszy raz zobaczyłam go przy samochodzie gdy gapił się w swój telefon oniemiałam z wrażenia. A teraz kilka bliższych informacji. Miał 19 lat, brązowe oczy, szelmowski uśmiech i znoszone szorty. I przepiękną siwą bluzę, która była nieodłącznym elementem jego ubioru. Mój sen, marzenie, miłość od pierwszego wejrzenia, już chyba po wieki wieków.
Pewnego razu nawiązaliśmy kontakt. Gadu gadu, dodam, że za każdym razem pisząc z nim byłam oblewana potem i krwistymi rumieńcami na twarzy. Ten mężczyzna onieśmielał mnie nawet będąc milliardy lat świetlnych ode mnie. W końcu spotkaliśmy się, SŁODKI JEZU, najpiekniejszy dzień w moim życiu - pomyślałam. I te jego przelotne spojrzenia. Czysta niewinność, która już wtedy wywoływała u mnie skrajną pracę serca. To śmieszne, ale naprawdę nie umiałam jeść a tym bardziej spać, gdy miałam świadomość jego obecności w obojętnie jakim aspekcie.
To staje się już nudne, prawda?
Więc przejdę do rzeczy. Po pół roku zostawił mnie. Z rozstania pamiętam, że chodziło o mój wiek oraz tyle, że obiecał że kiedyś będzie chciał wrócić, bo teraz jest nieodpowiedni czas.
Czekałam na niego dwa lata. GŁUPIE, PRAWDA? Puknij się w głowę naiwna dziewczyno się ciśnie na usta. Jednak on jako mój autoret mógłby powiedzieć, że 2 + 2 = 5 i pewnie bym uwierzyła. Wiecie.

Rok temu poznałam mojego obecnego chłopaka. Jest nam chyba dobrze.. Tak myślę. Tylko czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć dlaczego słowo " Kocham cię" zatrzymuje się w moim gardle i nie przechodzi nigdzie głębiej? To z nim przeżyłam swój pierwszy raz, to on mi zawsze pomaga, jest przy mnie, mogę liczyć na niego zawsze. Do tego jego rodzina mnie uwielbia. Jego mama to wspaniała kobieta. Jednak oprócz całej tej woalki sielanki, która panuje jesteśmy zupełnie inni. Całkowicie inne charaktery, wrażliwość, poczucie humoru. Czuje się przy nim jak niesforne dziecko, rozumiecie? Jest strasznie apodyktyczny, co mnie deprymuje.Nikt z moich znajomych go nie trawi i uważają, że on mnie źle traktuje. A z drugiej strony jest czuły, opiekuńczy i kocha mnie z całego serca. Jednak czuje, że to wciąż za mało na miłość, prawda?

Kilka dni temu zaczęłam zupełnie przypadkiem konwersować smsami z mym Boskim Brązowookim Stworzeniem. Przegadaliśmy dwie noce..
Wodzi mnie za noc, kusi i przeraża.
Ja wiem, że to strasznie nudne, jednak mogę zacytować kawałek wiadomości?
"chciałbym dać Ci chwilę radości. Taką naprawdę prawdziwą rozkosz. Coś co bedziesz mogła później schować głęboko w swoim umyśle i serduszku. Będziesz mogła wrócić do tego w złych chwilach. Coś co doda światła i uroku każdemu związku, dam Ci najwspanialszą przyjemność. Tylko czy chciałabyś to przyjąć?"

Potrafi przez kilka godzin się nie odzywać po czymś takim. Wie jak na mnie działa. Robi to celowo i z premedytacją, a ja szaleje.

Wiecie co jest najgorsze? Że brzydzę się swoim zachowaniem, ale mam ochotę zostawić wszystko dla niego. Co jest maksymalnie głupie, prawda? Ale nikt nigdy nie wywoływał u mnie takich emocji. Perspektywa pójścia z nim do łóżka jest nieziemska jak sam diabeł. Ale nie umiałabym zrobić tego, ponieważ mam chłopaka, który kocha mnie. Ale stawiając tych dwóch mężczyzn obok siebie moje oczy są zwrócone w stronę mojej pierwszej miłośći.

Czekam na najsurowszą ocenę. Na jakieś słowa, które mi przemowią do rozumu. Nie wie o tym moja przyjaciółka. Chce obiektywnej oceny.
Czy nie jestem czasem wyrachowana? Czy to normalna fascynacja? Czy powinnam odciąć się od nich obu? A może boję się samotności co przyznaję sama przed sobą?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

(...)"chciałbym dać Ci chwilę radości. Taką naprawdę prawdziwą rozkosz. Coś co bedziesz mogła później schować głęboko w swoim umyśle i serduszku. Będziesz mogła wrócić do tego w złych chwilach. Coś co doda światła i uroku każdemu związku, dam Ci najwspanialszą przyjemność. Tylko czy chciałabyś to przyjąć?" (...)

W wolnym tłumaczeniu: będziesz miała taki orgazm, że nogi zarzucisz na żyrandol.
Chcesz - skorzystaj. Jednak bądź fair ze swoim obecnym chłopakiem, bo mimo trudnego charakteru, jest zaangażowany w wasz związek, poświęcił wam kawałek życia, i szczerość należy mu się jak ślepej kurze ziarno.

3

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Jedyna rada, którą dla Ciebie mam to: pomyśl głową, a nie cipką. Proste.

Jeżeli chcesz, aby Twój następny temat na tym forum brzmiał "zdradziłam, żałuję sad(((", jeżeli chcesz później czuć się wykorzystana, jeżeli nie masz nic przeciwko, żeby Twój Piękniś opowiadał potem kumplom, że znów przeleciał naiwną laskę to okej, posłuchaj cipki i może trochę też sentymentów.

Natomiast jeżeli pomyślisz głową to zaprzestaniesz wszelkich kontaktów z tym chłopakiem. Coś mi mówi, że sama nawiązałaś kontakt? "Kilka dni temu zaczęłam zupełnie przypadkiem konwersować smsami" ??

Oczywiście nie znam całego obrazu sytuacji. ALE z tego co piszesz widzę, że nie masz wątpliwości - jesteś szczęśliwa ze swoim chłopakiem. Warto to zepsuć? Pomyśl, co byś doradziła swojej najlepszej przyjaciółce w takiej sytuacji, albo swojej mamie?

Co jest dla Ciebie ważniejsze - przelotny romans czy stały związek? Może właśnie romans? Ja tego nie neguje i nie krytykuję, bo może właśnie tego byś chciała? Ale, moim skromnym zdaniem, z Twojej wypowiedzi widać, że potrzebujesz kopcura w tyłek na opamiętanie smile

4

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

myślę, że to co stworzyłam z Moim obecnym chłopakiem to przyzwyczajenie. I zobowiązanie. Tak czuje się wobec niego zobowiązana.

I zastanawiam się czy miłość to takie "ciepłe kluchy" czy czyste szaleństwo. A ja chyba potrzebuję tego drugiego.

Nie chce przelotnego romansu. Nie chcę układu fuckfriends. Bo czułabym się jak ostatnia dziwka. Ale ten mężczyzna tak na mnie działa że moja naiwność osiąga level infinity.

Jest kilka rzeczy, które kumulują moją decyzję o rozstaniu. Ostatnio zaczynają wychodzić nasze różnice zdań, ktore coraz bardziej mi doskwierają, nie potrafię tego znieść. Moi znajomi uważają, że się duszę, że on mną manipuluje, czego ja nie widzę.

Jeśli sie z nim rozstanę skończą się wszystkie profity - spotkania, wspólne wyjścia, obiadki z rodziną. Ale nie na tym powinien opierać się ziązek, tylko na miłości i partnerstwie.  Ja tego nie odczuwam. I  tym momencie właśnie pojawił się ON. I moje wątpliwości zaczęły sięgać zenitu.

Ja chyba po prostu bym chciała, żeby on chciał MNIE.

5

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

Ale ten mężczyzna tak na mnie działa że moja naiwność osiąga level infinity.

I on dokładnie wie jak działa na Ciebie smile Myślę, że chce to wykorzystać w wiadomy sposób.
A za kilka dni po tym co Ci obiecuje znowu Cię zostawi ... ze względu na wiek ?
Daj sobie spokój, tyle porządnych facetów na świecie.  Młoda jesteś masz jeszcze dużo czasu na prawdziwy związek.
Co do obecnego związku to sama musisz sobie na pytanie odpowiedzieć.
Ale co do lovelasa to odpuść, tylko kac moralny Cię czeka i łzy wylane strumieniami.

6

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Nie czujesz miłości i partnerstwa z obecnym chłopakiem. No to jest problem. Rozważasz rozstanie. Okej, zakładam, że to nie jest tak, że szukasz dziury w całym i chcesz usprawiedliwić samą siebie, znaleźć powód do zdrady.

Bądź szczera ze swoim facetem, powiedz mu co Ci nie pasuje, powiedz, że myślisz o rozstaniu. Chyba zasługuje na Twoją szczerość?

Nie odpowiedziałaś mi na wcześniejsze pytanie więc nie mam co się dłużej produkować smile Radzę rozdzielić te dwie sprawy - problemy w związku i te całą dziwną sytuację z tym chłopakiem.

7

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

Ja chyba po prostu bym chciała, żeby on chciał MNIE

Chciał Cię na ile?

masakratorka napisał/a:

"chciałbym dać Ci chwilę radości. Taką naprawdę prawdziwą rozkosz. Coś co bedziesz mogła później schować głęboko w swoim umyśle i serduszku. Będziesz mogła wrócić do tego w złych chwilach. Coś co doda światła i uroku każdemu związku, dam Ci najwspanialszą przyjemność. Tylko czy chciałabyś to przyjąć?"

No przecie Cię chce. To wal jak w dym, a potem rozpamiętuj te chwile, mnóż, dziel, dodawaj,odejmuj- zastosuj całą matematykę i karm się tym całe życie, albo do następnego zechcenia. Fakt masz okazję przeżyć coś na miarę hollywoodzkiej produkcji, ale nie licz na happy end.
A co do Twojego związku. Nie rób nic na siłę. Jeśli nie czujesz, że to to, po co oszukiwać siebie i chłopaka.
Ale nad lowelasem się zastanów. Nie przyjdzie Ci z tej znajomości nic dobrego.
Wiesz co go kręci? Masz chłopaka. Fajnie przelecieć czyjąś laskę.

8

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Masz kryzys w zwiazku. Może nawet dochodzisz powoli do tego, że jednak swojego chłopaka nie kochasz. Zdrada to nie jest rozwiązanie. Jeśli chcesz czegoś "bardziej ekscytującego" w życiu to powinnaś faceta zostawić i poszukać czegoś innego, a nie robić mu świństwo. Tyle, że z góry ostrzegam - tacy faceci jak ten, który Cię kręci to zwykle nieziemskie świnie i nie związku na dłużej z tego nie będzie.
Jeśli naprawdę nic nie czujesz do osoby, z która jesteś to powinnaś ją zostawić. Tkwienie w czymś takim jest nieuczciwe wobec niego, bo nie daje mu szansy na znalezienie kogoś, kto go będzie kochał. Tobie zresztą też nie. Może Ty jeszcze nie dojrzałaś do tego i musisz się "wyszaleć" z "brązowookimi", a potem poszukać kogos na stałe?

9

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
Martyna1190 napisał/a:

Ale co do lovelasa to odpuść, tylko kac moralny Cię czeka i łzy wylane strumieniami.

Wiesz, czasem takie doświadczenia życiowe są potrzebne, przynajmniej dopóki dziewczynie się nie wydaje, że on się w niej zakocha i zbuduje z nim związek. Jeśli chodzi tylko o seks i chwilę szaleństwa i dziewczyna potrafi to rozdzielić to OK (chociaz polecam stosowanie gumek, żeby od kochasia czegoś nie złapała). Jeśli ma wrażenie, że może się w nim dziko zakochać (co się niestety zdaża częsciej niż rzadziej) to łzy będą na pewno, szczególnie, że on jej nawet nie próbuje wmawiać, że o coś innego niż seks chodzi. Też jakieś doświadczenie, po którym zwykle się bardziej docenia "porządnych" facetów, ale generalnie nie polecam.
Co nie zmienia faktu, że wcześniej powinna swojego faceta zostawić, bo to co mu robi jest świństwem.

10

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Mi sie wydaje ze po tym "obiecanym orgazmie" facet cie oleje. Wyglada ze  po prostu go krecisz. Z doswiadczenia ci powiem ze mialam podobna sytuacje, z ta roznica ze nie bylam w zwiazku. i gdy doszlo do zblizenia, choc nie seksu, a ja rano zostalam sama "z reka w nocniku" otworzylam oczy i zobaczylam jak GLUPIA bylam. O dopiero po tym bylam w stanie stworzyc relacje z innym mezczyzna bez porownan i tesknoty za tamtym.

Tylko Ty masz kogos. I to powinnas zalatwic jako pierwsze bo mozesz mocno skrzywdzic kogos niewinnego.

11 Ostatnio edytowany przez masakratorka (2013-09-25 17:17:37)

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
bloody_mary napisał/a:

Co jest dla Ciebie ważniejsze - przelotny romans czy stały związek? Może właśnie romans? Ja tego nie neguje i nie krytykuję, bo może właśnie tego byś chciała? Ale, moim skromnym zdaniem, z Twojej wypowiedzi widać, że potrzebujesz kopcura w tyłek na opamiętanie smile.

Stały związek, zdecydowanie.

dopóki jestem z swoim facetem, nie zrobię niczego co byłoby świństwem.  Choć nie fair już jest fakt, że pisze z innym kolesiem. Ale nie spotkam się znim, dopóki nie rozrachuję się z obecnym. Nie chce czuć się jak szmata.

Uroiłam sobie coś chyba. Wiecie, ja go zawsze miałam za swój autorytet. Powodem tego, że mnie zostawił było to, że nie chciał mnie skrzywdzić w sensie wykorzystać, czyli przespać się ze mną. Przyznał się, że wiedział, iż ja nad sobą nie panuje i dlatego postanowił to skończyć
Ja go nie znam od strony alwaro. On nie jest świadomy swego wdzięku. Osądzam to z boku. Bo miałam okazję widzieć dwie takie sytuacje.

Nie chce zdradzić swojego chłopaka. Zastanawiam się tylko nad ową kwestią. Czy nie powinnam odczuwać czegoś takiego w stosunku do mojego obecnego chłopaka? Tymczasem jest tylko FAJNIE. I to tylko wtedy kiedy jest beztroska. Bo gdy przychodzi widoczna różnica zdań to nie potrafimy tej sytuacji pokonać, załatwić. A ja wtedy naprawdę cierpię bo pokazuje mi swój apodyktyczny charakter. On po prostu taki jest. A nie każdemu to pasuje - takie różnice charakteru. Tylko, że On mnie naprawdę szczerze kocha.

Ja mam po prostu dobre wspomnienia po tym Brązowookim Przystojniaku. I chyba sentymenty. A nie powinnam się tym wcale kierować. Ale kiedy widzę go na ulicy, to momentalnie wszystko się we mnie budzi, mimowolnie się uśmiecham. I nie rozumiem tego, uważam, że to jakaś chora ekscytacja. Nie mialam z nim kontaktu trzy lata, a to dalej nie minęło?

BOŻE, ZGŁOSZĘ SIĘ DO NAJBLIŻSZEGO PSYCHIATRY ;c

12

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

Uroiłam sobie coś chyba. Wiecie, ja go zawsze miałam za swój autorytet. Powodem tego, że mnie zostawił było to, że nie chciał mnie skrzywdzić w sensie wykorzystać, czyli przespać się ze mną. Przyznał się, że wiedział, iż ja nad sobą nie panuje i dlatego postanowił to skończyć
Ja go nie znam od strony alwaro. On nie jest świadomy swego wdzięku. Osądzam to z boku. Bo miałam okazję widzieć dwie takie sytuacje.

Nie jest świadomy? Naiwna jesteś: żaden facet, który nie jest świadomy albo przynajmniej przekonany swojej cudownej atrakcyjności Ci z takimi tekstami nie wyskoczy, jak Ci ten koleś napisał. Na moje to ta jego "wrażliwość" to jest tylko zasłona dymna, żebyś potem nie mogła powiedzieć, że Cię nie ostrzegał.

masakratorka napisał/a:

Czy nie powinnam odczuwać czegoś takiego w stosunku do mojego obecnego chłopaka? Tymczasem jest tylko FAJNIE. I to tylko wtedy kiedy jest beztroska. Bo gdy przychodzi widoczna różnica zdań to nie potrafimy tej sytuacji pokonać, załatwić. A ja wtedy naprawdę cierpię bo pokazuje mi swój apodyktyczny charakter. On po prostu taki jest. A nie każdemu to pasuje - takie różnice charakteru. Tylko, że On mnie naprawdę szczerze kocha.

Tak jak Ty się czujesz w stosunku do "Brązowookiego Przystojniaka" zwykle jest tylko na początku związku. Nie wiem czy miałaś tak kiedykolwiek ze swoim obecnym chłopakiem, ale nawet gdyby tak było nie możesz oczekiwać, że to będzie trwać wiecznie. To jest zauroczenie, pierwszy etap zakochania i rzadko trwa dłużej niż kilka miesięcy a potem związek dochodzi do etapu, na którym jestes obecnie: reewaluacji czy rzeczywiście do siebie pasujecie, kompromisów itp.. Rozumie, że jeśli nic takiego do swojego faceta nigdy nie czułaś i nagle pojawia się ten drugi masz ochotę rzucić wszystko w cholerę i posmakować dzikiej miłosci. Rozumiem sentyment, ale z tym kolesiem związku nie zbudujesz. Masz dwa wyjścia: zostać z facetem, do którego nie jestes pewna czy coś czujesz albo go zostawić i iść się "wyszaleć". Moim zdaniem powinnaś się poważnie zastanowić czy to co czujesz do swojego obecnego faceta to miłość. Jesli nie powinnaś go zostawić, niezależnie czy się bedziesz chciała przespać z Twoim "brązowookim" czy nie. Jeśli jednak tak to bym się poważnie zastanowiła czy chcesz psuć to dla przelotnej relacji.

masakratorka napisał/a:

BOŻE, ZGŁOSZĘ SIĘ DO NAJBLIŻSZEGO PSYCHIATRY

Psychiatra Ci na to nie pomoże. Moim zdaniem Ty nie miałaś w swoim życiu tej "wielkiej szalonej miłości", która niektórych ludzi trafia jak sa nastalotkami, czasem później (i zwykle nie całkiem dobrze kończy, chociaż są wyjatki) i dlatego ciężko Ci docenić to co masz ze swoim facetem. Jak dla mnie: jesli go kochasz to z nim zostań, jesli nie: idź się wyszaleć i może uda Ci sie znaleźć kogoś do kogo coś będziesz czuła. Ale na tego kolesia z brązowymi oczkami to nie licz raczej, on Ci tylko złamie serce, jesli się w nim zakochasz (co oczywiście nie jest pod Twoją kontrolą i już masz zadatki, więc ja bym się trzymała z daleka).

13

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Oj, chyba nie kochasz swojego chłopaka, skoro się nad tym zastanawiasz. Sama o tym pomyśl, nie krzywdź go, bo on Cię kocha. Podejmij decyzję - w jedną albo w drugą stronę. A jeżeli chodzi o Twoje "brązowookie bóstwo" to najpierw zamknij jedną sprawę i dopiero wtedy zacznij następną. Z Twojego opisu domyślam się jaki to typ człowieka. Też miałam kiedyś z takim do czynienia, dostawałam podobne smsy, wpadłam po uszy, a potem długo lizałam rany. No ale nie żałuję, bo wiem z kim się nie zadawać smile Sama mówisz, że interesuje Cię tylko związek, a moim zdaniem to nie jest facet "na życie". Z drugiej strony lepiej zrobić i żałować niż żałować, że się nie zrobiło wink Może być tak, że jeśli nie spróbujesz, to całe życie będziesz się zastanawiać, co by było gdyby. Nikt tutaj nie podejmie za Ciebie decyzji.

14

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
Katarina87 napisał/a:

Może być tak, że jeśli nie spróbujesz, to całe życie będziesz się zastanawiać, co by było gdyby. Nikt tutaj nie podejmie za Ciebie decyzji.

A może być tak, że spróbuje, dostanie po uszach i potem nie bedzie mogła sobie znaleźć sensownego faceta i się będzie zastanawiać, co by było, gdyby swojego chłopaka dla "bóstwa" nie zostawiła. To są niestety decyzje w życiu, na które nie ma recepty.

15

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

Ja mam po prostu dobre wspomnienia po tym Brązowookim Przystojniaku.

Moim zdaniem tak właśnie powinno zostać. Tylko dobre wspomnienia.
Swoją drogą piszesz, że zerwał z Tobą bo nie chciał Cię zaciągnąć do łóżka. Ok, rozumiem 15 latka nieletnia , on 19 .
A może właśnie znalazł sobie wtedy inny obiekt pożądania, a później jeszcze kilka ..? Co robił przez kolejne 2 lata tego nie wiesz.
Może przeleciał już wszystkie okoliczne panienki i przypomniał sobie o Tobie ? Zawsze to świeże mięsko, podkręci i skonsumuje.
Daj spokój, posłuchaj dziewczyn. Mądrze piszą.

16

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
Martyna1190 napisał/a:
masakratorka napisał/a:

Ja mam po prostu dobre wspomnienia po tym Brązowookim Przystojniaku.

Moim zdaniem tak właśnie powinno zostać. Tylko dobre wspomnienia.
Swoją drogą piszesz, że zerwał z Tobą bo nie chciał Cię zaciągnąć do łóżka. Ok, rozumiem 15 latka nieletnia , on 19 .
A może właśnie znalazł sobie wtedy inny obiekt pożądania, a później jeszcze kilka ..? Co robił przez kolejne 2 lata tego nie wiesz.
Może przeleciał już wszystkie okoliczne panienki i przypomniał sobie o Tobie ? Zawsze to świeże mięsko, podkręci i skonsumuje.
Daj spokój, posłuchaj dziewczyn. Mądrze piszą.

Najprawdopodobniej masz rację. Jednak nie wiem dlaczego on ma w sobie coś tskirgo, że ja bym go w życiu nie podejrzewała o złe zamiary, o swoje korzyści. Nie wiem, tak mi weszło do głowy z czasów gdy byliśmy razem. Ale to pewnie dlatego, że miałam i do tej pory mam zamydlone oczy jakbym miała znow 15 lat hmm

Musze się spiąć w sobie i po prostu zerwać z nim kontakt, to będzie nalepsze rozwiązanie. Zauważyłam sama, że kiedy czekam na jego wiadomość i przyjdzie sygnał to odczuwam strach. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ale ciągle skradam się przy nich jak na szpilkach, bo boję się że go spłoszę, kiedy on jest ze mną zupełnie szczery. Pewnie wie, że ma mnie w garści. Chyba przerwę to dla samej nawet satysfakcji, że zrobiłam to pierwsza nie on. Wywołuje u mnie same skrajne emocje. To chyba nie jest do końca normalne. Tak samo jak ta chora fascynacja, a to mi towarzyszy już 4 lata. Nawet gdy widzę go z okna, albo ktoś tylko o nim wspomni.

A co do obecnego chłopaka - gdybym miała powiedzieć, co oznacza miłość to nie umiałabym odpowiedzieć na swoim przykładzie. My się za bardzo różnimy. I nie byłoby z tym w sumie problemu, gdyby tak dosłownie nie dawał mi do zrfozumienia, że jego wybór jest lepszy i powinnam go posłuchać, bo jest starszy o 5 lat i wie ode mnie zdecydowanie więcej.

Kocham takie proste sytuacje jak słuchanie razem muzyki przez słuchawki, przygotowywanie wspólnego posiłku, oglądanie wspólnego filmu, rozmowa i poczucie uznania tej drugiej osoby.
Z nim tego nie mam, gdyż w każdym z tych aspektow mamy zupełnie inne zdanie. A on jest zupełnie szczery i mówi wprost i dobitnie o tym co mu się nie podoba. Po takich sytuacjach ja zamykam się w sobie, bo czuję się najzwyczajniej w świecie beznadziejnie. ?
Z drugiej strony opiekuje się mną i naprawde poświeca dla mnie sporo.

I gdybym go zostawiła złamie mu serce. Każdy z jego otoczenia powtarza mi, że on wpatrzony jest we mnie jak w obrazek i nigdy nie widzieli go w takim stanie.
A ja jakoś nie potrafię myśleć o sobie za bardzo. Albo myślę? Boję się, że bedę sama, znów.

Moja podświadomośc wytworzyła obraz : zostawie mojego obecnego chłopaka ----> pojawił się Brązowooki i pewnie będziemy razem już na zawsze.

Ale realne życie jest okrutne.

Bynajmniej mam jeden wniosek. Na pewno olać tamtego dupka.

17

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Gratuluje podjęcia decyzji, teraz "tylko" wciel ją w życie smile

A co do Twojego chłopaka, skoro jest taki wpatrzony w Ciebie i poświęca Ci tyle czasu to wie w ogóle, że dla Ciebie wspólne słuchanie muzyki, oglądanie filmów, gotowanie itp jest ważne? Bo w sumie to są chyba normalne zajęcia, które pary robią razem. To co właściwie robicie razem, jeśli nie codzienne rzeczy?

18

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

no co ty! nie słuchaj.
daj się przelecieć
krew ci znowu do głowy napłynie i będzie git...

19

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Przeżyłam coś podobnego. O tyle inaczej, że nie byłam w związku partnerskim. Za to on był w małżeńskim. Zakochana po uszy, zupełnie niespodziewanie. Niby tylko wspólna impreza, potem jakieś spotkanie. W życiu bym nie pomyślała, że się zakocham, a jednak się stało.
Podniecenie ogromne, ale co z tego skoro i tak wiedziałam, że robię źle, że i pewnie nic z tego nie będzie. Mimo to - pokusa, ciekawość i to napięcie o którym mowa. Efekt. Cierpienie. Jakiegoś rodzaju wspólnota dusz.. została. Nie wiem jak to nazwać. Cały czas ciągnęło nas do siebie więc kontakt pozostał, ale zwykły tzn. tylko wiadomości, bez podtekstów (nie od razu, wiadomo). Ja postawiłam tą granicę, że albo piszemy normalnie albo to nie ma najmniejszego sensu. Chociaż i tak nie miało. Już dzisiaj to wiem, ale wtedy ach naiwna.
Poznałam mojego aktualnego chłopaka, zakochana po uszy. Z tamtym nadal miałam kontakt, zwykłe co słychać, co u Ciebie, u mnie tak i tak.
Pewnego dnia mój chłopak zobaczył na kompie kilka wiadomości. Wiedziałam, że może tak się stać. Potrafiłam to przewidzieć chociaż starałam się też dobrze "to" ukrywać. Nie udało się i przed oczami nagle strach. Po co Ci to było. Głupia byłaś i ta myśl, że mogę stracić przez taką głupotę (tym bardziej, że to nie było nic więcej niż zwykłe co słychać) mojego chłopaka. Dziś już wiem, że to było nie potrzebne. Po co pisałam z nim.. nie wiem bo o zdradzie mowy nie było. P oprostu jak jestem w związku to nie ma takiej możliwości, nigdy nie było i nie będzie. Więc po co te pisanie? Kontakt przyjacielski.. być może i właśnie ten cholerny kontakt sprawił, że o mały włos nie straciłam mojego chłopaka. Z tamtym kontakt kategorycznie zerwany. Człowiek, który zdradza żonę (mowa o tamtym kolesiu) nie jest niczego wart, tej kobiety również.
Czasem mnie tylko korci żeby jej uzmysłowić (nie na siłę, jeśli będzie tego chciała) jaki on jest (a wiem, że taki jest nadal). Dowody na ewentualny rozwód miałaby idealne, ale w zasadzie.. jak sobie pomyślę to głupia nie jest dziewczyna, ale z takim głupcem "siedzi" więc chyba jej tak dobrze. A u mnie.. brak zaufania u mojego chłopaka do dziś. Dodam, że od czasu tamtej "akcji" mieszkaliśmy razem i mieszkamy dalej, a więc czasem o jedno słowo za dużo z jego strony, że może ja z nim albo z następnym piszę. Boli to bardzo, bo tak nie jest, a on tak czasem mówi. Zaufania brak nie tylko z jego strony bo i z mojej też skoro temat miał być zamknięty i zamknięty został, a on mnie krzywdzi nie raz takimi słowami. Nieprawdziwymi. Czasem ubliża przypominając tamtą sytuację, a czasu minęło sporo.. Jak widzisz nie warto narażać związku dla kontaktu z innym facetem bo to nigdy nikomu nie wyjdzie na dobre. Tylko cierpieć będziesz i Ty i Twój facet o ile Cię nie zostawi z marszu. Ja się swojemu nie dziwię, ma teraz wątpliwości. Tylko, że czasu nie cofnę. Jak widzisz niepotrzebne Ci "to" bo tak jak dziewczyny napisały powyżej orgazm i seks będziesz miała odlotowy jak pewnie nigdy wcześniej, ale po za tym nic więcej. Nie licz na miłość. On pewnie chce się tylko zabawić, a Ty ryzykujesz własnym związkiem i tym czy Twój facet będzie Cię szanował jako kobietę czy też nie.

20

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

Moja podświadomośc wytworzyła obraz : zostawie mojego obecnego chłopaka ----> pojawił się Brązowooki i pewnie będziemy razem już na zawsze.

Ale realne życie jest okrutne.

Bynajmniej mam jeden wniosek. Na pewno olać tamtego dupka.

No gratuluję pierwszej dojrzałej decyzji big_smile

21

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Wiem co to znaczy taka szalona miłość, z tym niesamowitym żarem, intensywnością która sprawia że zapominamy o bożym świecie, ale wiesz, powiem Ci,że ten żar i intensywność mija z czasem.
Jednak każdy takiej właśnie miłości szuka...ja tak kochałam i tak byłam kochana a teraz jestem w związku w którym takiej intensywności nie ma i za nią tęsknie,czegoś mi brakuje.

Jednak nie można mieć wszystkiego,trzeba coś wybrać,zdecydować co jest ważniejsze.
Czy wybieramy pewność,stałość,spokój duszy,miłość ale taką stabilną.
Mnie się wydaje,że ten Twój piękny...coż jest starszy od Ciebie i zwyczajnie chce Cię brzydko pisząc zaliczyć i cieszyć się tym do upadłego, a gdy już dostanie to na czym mu zależy puści Cię w trąbę.
Znam takich cwaniaków...daj sobie z nim spokój, bo będziesz cierpieć a to jest więcej niż pewne.

Co do Twojego obecnego chłopaka...Ty chyba nie jesteś z nim szczęśliwa,prawda?
Zresztą chyba nie muszę pytać sama to wyrażnie napisałaś.

Ja bym na Twoim miejscu coś zmieniła...ja gdy poczułam że w związku zaczyna brakować miłości i chodzi o zobowiązania odeszłam. Mamy jedno życie i warto zawalczyć aby było szczęśliwe i pełne miłości.

Powodzenia :-).

22

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

To i ja dopowiem swoje 3 grosze w temacie przetrwałych młodzieńczych zauroczeń.
Jako nastolatka (ok 15) poznałam boskiego chłopaka. Coś próbowaliśmy, ale wówczas nie wyszło. On był wówczas rozsądniejszy i jako facet w wieku 21 lat nie wpakował się w związek z zauroczoną małolatą.
Ja zostałam w poczuciu wielkiej, niespełnionej miłości do idealnego faceta. Życie mi się poukładało, miałam 19 lat, klasa maturalna, miałam bardzo fajnego chłopaka. I co się stało? Byliśmy kiedyś w teatrze z tym chłopakiem i spotkałam tam tego jedynego boskiego. Nogi z waty, wszystko wróciło. Wymieniliśmy się przelotnie spojrzeniami i numerami telefonów. I co? I zaczęliśmy się spotykać. Moc uniesień, motyle itd. PRzez pewien czas też nie mogłam się zdecydować, spotykałam się z dwoma i wiedziałam, że to świństwo! W końcu podjęłam decyzję. Zostawiłam fajnego chłopaka dla mojego ideału sprzed lat. Zostawiłam go krótko przed maturą.
Jak się życie potoczyło? Byłam z ideałem 1,5 roku. Okazało, się że nie był ideałem, nie takiego faceta chciałam. Ale poleciałam do niego bo miałam wspomnienia, bo miałam w głowie jego obraz z okresu mojego zauroczenia.
Nie wiem czy dziś byłabym z tym fajnym chłopakiem. Nigdy nie mozemy mieć pewności. Ale to był fajny chłopak i dobrze nam było razem a ja go zostawiłam. Czasem się zastanawiam co by było gdyby...
Co jednak najważniejsze - nie grać na dwa fronty!!! albo rybki albo akwarium!

23 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-09-26 16:09:21)

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

Zauważyłam sama, że kiedy czekam na jego wiadomość i przyjdzie sygnał to odczuwam strach. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Ale ciągle skradam się przy nich jak na szpilkach, bo boję się że go spłoszę, kiedy on jest ze mną zupełnie szczery. Pewnie wie, że ma mnie w garści. Chyba przerwę to dla samej nawet satysfakcji, że zrobiłam to pierwsza nie on. Wywołuje u mnie same skrajne emocje. To chyba nie jest do końca normalne. Tak samo jak ta chora fascynacja, a to mi towarzyszy już 4 lata. Nawet gdy widzę go z okna, albo ktoś tylko o nim wspomni.
(...)
Bynajmniej mam jeden wniosek. Na pewno olać tamtego dupka.

Ten opis Twoich reakcji to Twoja podświadomość wrzeszcząca "uciekaj". Należy jej słuchać, bo ma rację. Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale to co opisujesz to brzmi jak typowe wspomnienia kobiet, które się związały z psycholami: bardzo często pojawia się motyw dzikiej fascynacji podszytej strachem. Tacy kolesie to w sobie mają, jak wąż hipnotyzujący swoją ofiarę i trudno to skumać komuś kto takiej relacji nigdy nie miał. Z doświadczenia podpowiadam, że pchać się w to nie warto, bo wąż Cię zeżre, wypluje resztki i obejrzy się za następną.
I pomysł, że będziesz miała satysfakcję, że to Ty podjęłaś decyzję go olać, a nie czekała aż on Cię wypluje jest bardzo mądry. Żałuję, że ja taka mądra nie byłam...
hartje, świetnie to opisałaś, tez byłam w trochę podobnej sytuacji. Takie dupki są niestety w 100% powtarzalne, nawet jeśli Tobie wydają się tym jednym jedynym. To się nazywa zaburzenie osobowości i nic z tym nie zrobisz. A co do tamtej dziewczyny: tez mam mieszane uczucia. Z jednej strony niby nie wiesz jaką mają relację, z drugiej taki s...syn potrafi kobietę przez lata okłamywać i utrzymywac w toksycznym związku, gdzie ona nawet widzi, że coś jest nie tak, ale ma wmawisane, że jest wariatka i paranoiczką. Więc jeżeli czujesz się na siłach znieść psychicznie wrócenie do tego tematu i nie boisz się, że ona Cię zleje albo nawrzeszy, co się może stać, bo nikt nie lubi posłańców przynoszących złe wieści to ja bym jej dała znać. Moim zdaniem nie ma nic gorszego niż ludize przechodzacy obok czyjejś krzywdy obojętnie, bo nie chcą dostać po uszach. Ja tam wolę dostac po uszach czasem, ale chociaż wiedzieć, że zrobiłam właściwą rzecz.

24

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
silkytouch napisał/a:

To i ja dopowiem swoje 3 grosze w temacie przetrwałych młodzieńczych zauroczeń.
Jako nastolatka (ok 15) poznałam boskiego chłopaka. Coś próbowaliśmy, ale wówczas nie wyszło. On był wówczas rozsądniejszy i jako facet w wieku 21 lat nie wpakował się w związek z zauroczoną małolatą.
Ja zostałam w poczuciu wielkiej, niespełnionej miłości do idealnego faceta. Życie mi się poukładało, miałam 19 lat, klasa maturalna, miałam bardzo fajnego chłopaka. I co się stało? Byliśmy kiedyś w teatrze z tym chłopakiem i spotkałam tam tego jedynego boskiego. Nogi z waty, wszystko wróciło. Wymieniliśmy się przelotnie spojrzeniami i numerami telefonów. I co? I zaczęliśmy się spotykać. Moc uniesień, motyle itd. PRzez pewien czas też nie mogłam się zdecydować, spotykałam się z dwoma i wiedziałam, że to świństwo! W końcu podjęłam decyzję. Zostawiłam fajnego chłopaka dla mojego ideału sprzed lat. Zostawiłam go krótko przed maturą.
Jak się życie potoczyło? Byłam z ideałem 1,5 roku. Okazało, się że nie był ideałem, nie takiego faceta chciałam. Ale poleciałam do niego bo miałam wspomnienia, bo miałam w głowie jego obraz z okresu mojego zauroczenia.
Nie wiem czy dziś byłabym z tym fajnym chłopakiem. Nigdy nie mozemy mieć pewności. Ale to był fajny chłopak i dobrze nam było razem a ja go zostawiłam. Czasem się zastanawiam co by było gdyby...
Co jednak najważniejsze - nie grać na dwa fronty!!! albo rybki albo akwarium!

To brzmi identycznie.. Dlatego posłucham starszych i mądrzejszych tym razem.

bloody_mary napisał/a:

A co do Twojego chłopaka, skoro jest taki wpatrzony w Ciebie i poświęca Ci tyle czasu to wie w ogóle, że dla Ciebie wspólne słuchanie muzyki, oglądanie filmów, gotowanie itp jest ważne? Bo w sumie to są chyba normalne zajęcia, które pary robią razem. To co właściwie robicie razem, jeśli nie codzienne rzeczy?

Robimy to na co on ma ochotę zazwyczaj. Jako, że jestem bardzo pokornym człowiekiem nie besztam go. Lecz daje mu do zrozumienia, że coś wolałabym wykonać w inny sposób. JEdnak on to ignoruje.  Denerwują mnie cechy niektore : typowy lanser, zimny łokieć, bass w głośnikach samochodowych. Irytuje mnie to o czym wie. Aczkolwiek nic sobie z tego nie robi. Powiedział mi, że nie zmieni się, bo nie potrafi, nawet jakby bardzo chciał. Ale ja czuję, że zgasło coś od kilku dni. Szczerze od dnia kiedy zaczęłam rozmawiać z tym Cwaniakiem. Przegadałam z nim kilka dni. I zatraciłam się w tamtym świecie. NADAL NIE UMIEM UWIERZYĆ, ŻE JESTEM TAK NAIWNA.

Teraz muszę ułożyć sobie w głowie sytuacje z moim chłopakiem, co wydaje mi się łatwiejsze.

25

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Czaruś, Piotruś Pan i specjalista od manipulacji. A Ty niedojrzała i głupieńka jeszcze, hormony Ci buzują. Będziesz teraz wyliczała wszelkie "ale" dla swojego związku aby znaleźć usprawiedliwienie na skok w bok.
Tak szczerze? Jestes jeszcze bardzo młoda, spróbuj. Własne niepowodzenia i porażki sa najlepszą nauką. Choćby nie wiem co Ci tu pisać to i tak chcesz TO zrobić - ZRÓB. Tamten Cie przeleci i kopnie w t.. a Twój Cie porzuci i będzie miał słuszność. Wtedy być może - są szanse - że trochę Ci się w głowie poukłada.
Jak to napisałaś? Szaleńcza miłość? Czy jakoś tak... to jest tylko w filmach moja droga, tylko w filmach.

26

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
szika napisał/a:

Czaruś, Piotruś Pan i specjalista od manipulacji. A Ty niedojrzała i głupieńka jeszcze, hormony Ci buzują. Będziesz teraz wyliczała wszelkie "ale" dla swojego związku aby znaleźć usprawiedliwienie na skok w bok.
Tak szczerze? Jestes jeszcze bardzo młoda, spróbuj. Własne niepowodzenia i porażki sa najlepszą nauką. Choćby nie wiem co Ci tu pisać to i tak chcesz TO zrobić - ZRÓB. Tamten Cie przeleci i kopnie w t.. a Twój Cie porzuci i będzie miał słuszność. Wtedy być może - są szanse - że trochę Ci się w głowie poukłada.
Jak to napisałaś? Szaleńcza miłość? Czy jakoś tak... to jest tylko w filmach moja droga, tylko w filmach.

Nie musisz jej od razu obrażać, dziewczyna wie co się dzieje tylko sobie z tym poradzić nie umie, co zrozumiałym jest dla każdego, komu kiedys hormony buzowały i to w dodatku przez jakiegoś psychola lovelasa zakichanego.
Co do jej chłopaka to ja bym sie wstrzymała z podejmnowaniem decyzji o rozstaniu zanim mi trichę lovelas z głowy nie wyparuje, bo wa takim stanie psychiczym łatwo o głupotę. Ale jesli nawet przy braku celu do skoku w bok dziewczyna się nie cuje w tym związku dobrze to chyba jednak warto dac sobie spokój.

27

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Powiem tak: masz świetne pióro. Powinnaś książki pisać. Naprawdę. Świetny styl i lekkość, mimo powagi tematu. Nawet ośmielę się poprosić o opowiadanie na maila smile
Co do treści postu - za młoda jesteś, żeby dalej wikłać się w związek, który ewidentnie Cię nudzi i nie jest dla Ciebie.
Kręci Cię "brązowooki"? Zrób coś z tym!
Lepiej mieć co wspominać, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło!

28

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
Pyskata napisał/a:

Powiem tak: masz świetne pióro. Powinnaś książki pisać. Naprawdę. Świetny styl i lekkość, mimo powagi tematu. Nawet ośmielę się poprosić o opowiadanie na maila smile
Co do treści postu - za młoda jesteś, żeby dalej wikłać się w związek, który ewidentnie Cię nudzi i nie jest dla Ciebie.
Kręci Cię "brązowooki"? Zrób coś z tym!
Lepiej mieć co wspominać, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło!

Dziękuje za dobre słowo. Krzepiące bardzo. Chciałabym pisać zawodowo. SOMDEJ wink
Opowiadanie, powiadasz? przestudiowane milion razy cudowne chwile z NIM. Tak, zaszyte głeboko w mym umyśle i na dysku wink
jednak głupiutkie to i nie zamierzam się ośmieszać po raz n. wink

a co do Twej rady - nie jestem na tyle odporna psychicznie, aby kolejny raz znieść odrzucenie JEGO. Ta fascynacja jest chora. Mimo, że on mnie kręci jak jasna cholera.

mówie po raz kolejny. Nie zdradzę swojego chłopaka. Nie zasłużył na to w żadnym calu.

krokodyl666 - zaczynam sie zastanawiać czy wszystko ze mną w porządku.

architektura wszystkich mych myśli jest teraz duchem. Nóż w serce. Boli fakt, że on chce mnie jedynie przelecieć. Tak jakbym nie zasługiwała na nic poza tym od NIEGO. To ciężka febra. Ciężko mi się z tym pogodzić. Dziękuje wam za pomoc.

29 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-09-26 21:48:13)

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

masakratorko, tak czytam i troche mi to z poczatku przypominalo moja historie. Z tym, ze bylismy rowiesnikami i  bylismy razem dwa lata, po nim mialam kochanka, a pozniej wyszlam za innego.
To bylo bardzo dawno temu, nie widzialam go po rozstaniu przez 4 lata na oczy. To byla bardzo bardzo silna wiez, polaczenie miedzy nami jak jakas wspolna zyla. Zwiazek byl niszczacy, byl szalony, byl toksyczny, byslismy wpol wrogami w nim, w pol najlepszymi przyjaciolmi. Z tym, ze ja nie stawialam go na piedestale ani troche. On manipulator roku, niesamowicie inteligentny i jesli ktos by go uznal za autorytet to on by go zjadl i wyplul osci. Zaden jego zwiazek nie wypalil po nas. Mam z nim czasem kontakt, wiem ze on nadal cos do mnie czuje (znow roznica , bo on mnie kochal i kocha i to widac) , moje wspomnienia o nim sa bardzo zywe i polaczenie nadal akutalne jest chociaz raczej duzo slabsze. Zdarza mi sie wpasc do niego do domu zeby sie schowac przed swiatem.
Takie cos po prostu zostawia slad na cale zycie.
Moj maz nie daje mi czesto az takich emocjii wielkich,chociaz jego charakter jest bardzo mocno zarysowany , nie jest zadna klucha, ale och proza zycia. Nigdy bym ich nie zamienila. Bo ja wole zyc w wygodnym zyciu, wole miec wspolnika, nie towarzysza do knucia i tanca intryg.

Moim zdaniem on chce Cie przeleciec, jest manipulatorem, dobrze wie ze Cie nie kocha, i Ty tez to gdzies wiesz.

Nie pomaga fakt, ze jestes taka raczej marzycielska artystyczna dusza. Mimo calej mojej pracy i sztuki, zawsze oddzielalam zycie rzeczywiste od tego ktore tworze. Nalozylas na niego zbyt wiele poezji.
Jestem pewna, ze on nie jest niczym specjalnym i mozna by go opisac w kilku slowach nie brzmiacych fascynujaco, a wasza wiez jako 'chemie i feromony' z opisem reakcji zachodzacych w mozgu. Wtedy troche straciloby to z uroku romantycznej i smutnej historii i mozna by na to spojrzec ze stopami na ziemi, zamiast z glowa w chmurach.

30

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

wiesz...to ze się bzykniecie raz drugi, trzeci to nie oznacza ,ze będziecie do końca życia na amen ze sobą, możliwe ze po kilku ekscesach łóżkowych/kuchennych /krzakowych/pralkowych  ( tak sobie gdybam tongue)na tym się zakończy i tyle z tego powidła romansidła- to po pierwsze
Po drugie - jeśli NIE kochasz swojego obecnego chłopaka to ja osobiście nie widzę sensu ,aby dalej drążyć ten związek partnerski ,ale musisz sobie faktycznie odpowiedzieć czy go naprawdę nie kochasz, czy kochasz, czy tez darzysz uczuciem jak przyjaciela, lecz miłości brak  -a to już nie jest zdrowy układ miłosny ,bo z twoje strony szczerej miłości  jak piszesz już nie ma

31

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:

a co do Twej rady - nie jestem na tyle odporna psychicznie, aby kolejny raz znieść odrzucenie JEGO. Ta fascynacja jest chora. Mimo, że on mnie kręci jak jasna cholera.

mówie po raz kolejny. Nie zdradzę swojego chłopaka. Nie zasłużył na to w żadnym calu.

Nie namawiam do zdrady, absolutnie.
Prędzej do przeanalizowania powodów, z jakich jesteś z nim.

masakratorka napisał/a:

A co do obecnego chłopaka - gdybym miała powiedzieć, co oznacza miłość to nie umiałabym odpowiedzieć na swoim przykładzie. My się za bardzo różnimy. I nie byłoby z tym w sumie problemu, gdyby tak dosłownie nie dawał mi do zrfozumienia, że jego wybór jest lepszy i powinnam go posłuchać, bo jest starszy o 5 lat i wie ode mnie zdecydowanie więcej.

Jeśli to jedyny powód waszego bycia razem, to sorry... Nie dziwię się, że tak Cię ciągnie do innego.


masakratorka napisał/a:

krokodyl666 - zaczynam sie zastanawiać czy wszystko ze mną w porządku.

architektura wszystkich mych myśli jest teraz duchem.

Ale ten duch ma ciało! I to najwyraźniej niezłe ;P

masakratorka napisał/a:

Teraz muszę ułożyć sobie w głowie sytuacje z moim chłopakiem, co wydaje mi się łatwiejsze.

nie łatwiejsze. Wygodniejsze. Bo wiesz czego możesz się spodziewać. A z tamtym nic nie wiesz.
I nie będziesz wiedziała i zawsze będziesz myślała co by było gdyby, idealizując jego obraz w twojej głowie coraz bardziej.

32

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
Pyskata napisał/a:

Nie namawiam do zdrady, absolutnie.
Prędzej do przeanalizowania powodów, z jakich jesteś z nim.

To nie była aluzja do Ciebie w żadnym razie! wink

Pyskata napisał/a:

Ale ten duch ma ciało! I to najwyraźniej niezłe ;P

Taka z Ciebie konfabulantka! i Diablica! ;D

masakratorka napisał/a:

Teraz muszę ułożyć sobie w głowie sytuacje z moim chłopakiem, co wydaje mi się łatwiejsze.

nie łatwiejsze. Wygodniejsze. Bo wiesz czego możesz się spodziewać. A z tamtym nic nie wiesz.

Pyskata napisał/a:

I nie będziesz wiedziała i zawsze będziesz myślała co by było gdyby, idealizując jego obraz w twojej głowie coraz bardziej.

Wiem, że tamten chce mnie wykorzystać. TYLKO. Uświadomiono mi to tutaj, za co bardzo dziękuję. A ja nie dam sobie rady z tym faktem. On zbyt dużo dla mnie znaczy.

33

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Będę to powtarzał do oporu - ZDRADZIE MÓWIMY "NIE". Droga Autorko - jesteś w związku, są wzloty i upadki jak wszędzie ale z tego co piszesz to chłopak Cię kocha. Więc tamtego Romea wybij sobie z głowy, bo z tego nic nie będzie na dłuższą metę. Będzie tylko i wyłącznie chwilowa przyjemność, może nieziemska, niezapomniany seks... Ale tylko tyle. Czy jesteś w stanie to zrobić swojemu chłopakowi? Postawić Wasz związek na tę jedną, tak bardzo pewną i niepewną zarazem kartę? Jeżeli tak - zerwij i się wyszalej. Chyba, że chcesz przeżywać to, co opisała tu jedna z udzielających się Pań - seks z żonatym facetem a potem zaufanie i związek lecą na łeb i szyję...
Rada: opamiętać się, o Romeo zapomnieć i nie oszukiwać chłopaka.

34 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-27 17:52:55)

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:
masakratorka napisał/a:

Teraz muszę ułożyć sobie w głowie sytuacje z moim chłopakiem, co wydaje mi się łatwiejsze.

nie łatwiejsze. Wygodniejsze. Bo wiesz czego możesz się spodziewać. A z tamtym nic nie wiesz.
....

O luduuu. Coś nakićkalas w cytowaniu hmm Popraw to lepiej

35

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Skoro nie kochasz swojego chłopaka to może rzeczywiście lepiej byłoby się rozstać.
Widocznie marzą Ci się motyle w brzuchu, nie jesteś gotowa na prawdziwy związek, który z takimi motylami nie wiele ma wspólnego...
Bądź gotowa na to że ten Twój przystojny brunecik nie będzie chciał się z Tobą związać. Bo to Ci pisze, wiedząc o tym że masz faceta świadczy o tym, że chce się zabawić Twoim kosztem.

36

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
Kerty napisał/a:

Będzie tylko i wyłącznie chwilowa przyjemność, może nieziemska, niezapomniany seks... Ale tylko tyle.

Czy taki nieziemski to tez nie wiadomo, tacy kolesie zwykle są samolubnymi narcyzami co się pornoli naoglądali i daleko im do bycia dobrymi kochankami, bo kobieta nie maszyna, trzeba się w nią wczuć a nie lecieć ze schematu. Chyba, że dziewczynie zauroczenie wszystko zrekompensuje.

37

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Moim zdaniem mloda damo odpusc sobie ich dwoch, wiem co czujesz ze swoich chlopakiem bo sama mialam zwiazek w ktorym przez pewien czas czulam ze sie dusze, wybralam rozstanie i dobrze mi z tym. z drugiej strony olej tego drugiego bo on Cie skrzywdzi wykorzysta dla Ciebie to bedzie rozkosz z milosci dla niego tylko zabawa. a twoj obecny chlopak i tak bedzie cierpial skoro kocha Cie naprawde, nie zmarnuj mu zycia tym ze go zbywasz, on traci czas na Ciebie bo Ty nie potrafisz byc z nim

38 Ostatnio edytowany przez Pyskata (2013-09-30 19:25:31)

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:
Pyskata napisał/a:

Nie namawiam do zdrady, absolutnie.
Prędzej do przeanalizowania powodów, z jakich jesteś z nim.

To nie była aluzja do Ciebie w żadnym razie! wink

Pyskata napisał/a:

Ale ten duch ma ciało! I to najwyraźniej niezłe ;P

Taka z Ciebie konfabulantka! i Diablica! ;D

masakratorka napisał/a:

Teraz muszę ułożyć sobie w głowie sytuacje z moim chłopakiem, co wydaje mi się łatwiejsze.

nie łatwiejsze. Wygodniejsze. Bo wiesz czego możesz się spodziewać. A z tamtym nic nie wiesz.

Pyskata napisał/a:

I nie będziesz wiedziała i zawsze będziesz myślała co by było gdyby, idealizując jego obraz w twojej głowie coraz bardziej.

Wiem, że tamten chce mnie wykorzystać. TYLKO. Uświadomiono mi to tutaj, za co bardzo dziękuję. A ja nie dam sobie rady z tym faktem. On zbyt dużo dla mnie znaczy.

Konfabulantaka??
Ależ skąd! Czytam po prostu między wierszami. A tam spooooro piszesz.
P.s. Co z opowiadaniem na maila??
Pierwszy post napisałaś w języku, którego szukałam pośród wielu pisarzy, żaden nie potrafił mnie "zaspokoić"... ;P
Diablica???
Dziękuję za komplement!!! ;P

39

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Cześć  ja myślę ze masz problem, bo sama kiedyś byłam ,w takiej sytuacji co wybrać serce czy rozum..W moim przypadku zadecydowało serce jednak z perspektywy czasu oba wybory okazały się być złe .Na pewno nie możesz być z chłopakiem którego nie kochasz jednak prawdopodobieństwo zranienia przez tego na którym ci  zależy jest bardzo wysokie..

40

Odp: Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.
masakratorka napisał/a:
Pyskata napisał/a:

Powiem tak: masz świetne pióro. Powinnaś książki pisać. Naprawdę. Świetny styl i lekkość, mimo powagi tematu. Nawet ośmielę się poprosić o opowiadanie na maila smile
Co do treści postu - za młoda jesteś, żeby dalej wikłać się w związek, który ewidentnie Cię nudzi i nie jest dla Ciebie.
Kręci Cię "brązowooki"? Zrób coś z tym!
Lepiej mieć co wspominać, niż żałować, że się czegoś nie zrobiło!

Dziękuje za dobre słowo. Krzepiące bardzo. Chciałabym pisać zawodowo. SOMDEJ wink
Opowiadanie, powiadasz? przestudiowane milion razy cudowne chwile z NIM. Tak, zaszyte głeboko w mym umyśle i na dysku wink
jednak głupiutkie to i nie zamierzam się ośmieszać po raz n. wink

a co do Twej rady - nie jestem na tyle odporna psychicznie, aby kolejny raz znieść odrzucenie JEGO. Ta fascynacja jest chora. Mimo, że on mnie kręci jak jasna cholera.

mówie po raz kolejny. Nie zdradzę swojego chłopaka. Nie zasłużył na to w żadnym calu.

krokodyl666 - zaczynam sie zastanawiać czy wszystko ze mną w porządku.

architektura wszystkich mych myśli jest teraz duchem. Nóż w serce. Boli fakt, że on chce mnie jedynie przelecieć. Tak jakbym nie zasługiwała na nic poza tym od NIEGO. To ciężka febra. Ciężko mi się z tym pogodzić. Dziękuje wam za pomoc.

Jesteś rozsądną dziewczyną, sama widzisz, jak powinnaś postąpić, aby nie krzywdzić Twojego chłopaka i jednocześnie uwikłać się w chorą sytuację, której sama będziesz żałować. Myślę, że decyzję słuszną już podjęłaś i utwierdzasz się w tym przekonaniu w kolejnych postach. Jesteś młoda. Jeszcze wiele przed Tobą smile Jesteś fair to się ceni smile I jeszcze jedno, zacznij pisać smile Pięknie się czyta! Myślałam, że to tylko moje odczucie świetnego pióra i pewnej lekkości, a jednak nie smile Z miłą chęcią przeczytam Twoją książkę!

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oszaleję. Jeszcze kilka dni i naprawdę oszaleję.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024