Nie wiem sama co mam o tej całej sytuacji myśleć i czy jest sens się angażować.
Ale od początku, od 6 roku życia do 13 chodziłam do prywatnej szkoły gdzie uczyłam się angielskiego.
Poznałam tam chłopaka, który był z innej klasy równoległej, często nasze klasy się łączyły a i wspólne wycieczki zaczęły nas integrować. Wtedy podobał mi się inny chłopak ale temu o, którym teraz bd pisać (naz. go X) z charakteru i z wyglądu nic nie brakowało : jak go pamiętam był bardzo zabawny i często leżałam na podłodze ze śmiechu, ale wtedy nie miałam z nim kontaktu, bo wydawałam mu się mało interesująca by z nim rozmawiać .
Oczywiście nastała era facebooka, mamy siebie w znajomych, raz przypadkowo spotkaliśmy się na basenie, ale to było tylko -cześć-cześć.
Od tamtej pory wszystko co wstawiałam (zdjęcia,posty)to lubił... ale tak jakoś korciło mnie żeby do niego napisać.
Rozmawialiśmy o swoich pasjach, o podróżach i okazało się, że tak jak ja chce nurkować
Więc chyba lepiej nie mogło być.
Wstępnie umówiliśmy się na piwo (ta propozycja chyba wyszła z mojej inicjatywy) by pogadać , za to on bardzo był chętny i niestety,za każdym razem gdy piszemy to albo jest cisza o spotkaniu albo jak coś proponuje to nic dokładnie, mieliśmy się spotkać i pójść na kręgle, ale też nie wiadomo...
Nie wiem, czy mnie unika czy faktycznie nie ma czasu (teraz chodzi do szkoły i troche pracuje)więc napisałam mu, że rozumiem, że ma teraz inne obowiązki jak każdy, ale skoro jest zajęty to nie chcę się narzucać... a on, że no coś ty...i że on bardzo chce się spotkać ale też chce żeby to spotkanie dłużej potrwało... I teraz znowu nie wiem czy mnie zbywa ;>
Bardzo dobrze się z nim dogaduje, czasem czuje, że nadajemy na tych samych falach... Czy powinnam się dla bezpieczeństwa wycofać i nie proponować żadnego spotkania? bo później uzna, że się narzucam...
Jeszcze wspomnę, że pisząc używa buziaczków i często się droczymy i nie wiem w jakim to kierunku będzie prowadzić?
hmm w sumie ja była bym gotowa na coś więcej