Witam.Mam 21 lat i jestem w szczęsliwym związku od 3 lat z moim
chłopakiem. Ja mieszkam z rodzicami w Krk a on jest z małej
miejscowości 60 km od Krakowa. Do tej pory rodzice opłacali mu
mieszkanie w krakowie bo studiował i często się spotykaliśmy. Ja idę
właśnie na 3 rok studiów, on w styczniu je rzucił bo sobie nie radził
i postanowił że popracuje i we wrześniu wyjedzie do Anglii do pracy,
później jak ja skoncze studia to mnie tam sciągnie. Jego matka i on
ukrywali to ze rzucił studia przed ojcem, bo on głównie zarabia i
płaci na jego utrzymanie w krk, bali się co powie na to ojciec i moj
chlopak zyl pol roku w miescie przy czym jego ojciec myslal ze dalej
studiuje a on tak naprawde pracował. W koncu w wakacje poinformował
ojca jak postepowal. Powiedzial ze ma plan wyjechac do anglii zeby
ulozyc sb tam lepiej zycie, bo uwazal ze tu niema perspektyw. Jedak
jego znajomi za granica na ktorych liczyl zawiedli i podjął decyzję o
powrocie bo niechciał stracic tam wzystkich zarobionych pieniędzy.
Jego matka slyszac to strasznie sie wkurzyla, sama namawiala go na ten
wyjazd. Sprawa jest taka ze ojciec postanowil zeby codziennie
dojezdzal ze swojej miejscowosci na studia, stwierdzil ze milosc ma na
niego zbyt duzy wplyw i musi sie w koncu wziac porzadnie na studia, ma
wracac na kazdy weekend do domu. Twierdzą ze ja za bardzo rozpaczalam
ze on wyjezdza i ze to przeze mnie postanowil wrocic. albo ma wyjscie
mieszkac w akademiku ,na mieszkanie mu nie dadzą. On tez stwierdzil ze
teraz musi mnie odlozyc na dalszy plan i on sie skupi na sobie skoro
mu nie wyszlo a ja zebym nie histeryzowala ze bedziemy sie za malo
spotykac,nawet raz w tyg.
Powiedzial ze teraz musi sie powaznie wziac za prszyszlosc swoja i
zeby nam pozniej bylo lepiej i musi przemysliwac dobrze wzystkie
decyzje. Tez nie jest za tym miezkaniem w akademiku i dojezdzaniem ale
nie ma wyjscia bo jak nie podporzadkuje sie rodzicom to kaza mu sie
wyprowadzic z domu i zostanie na lodzie a u mnie nie moze mieszkiac.
NIe wyobrazam sobie tego ze nie bedziemy sie prawie wgle widywac, a
mam studia i pracę on bedzie wracał do domu...
Niewiem czy nie zabardzo skupiam sie na nim a nie na sobie..bardzo go
kocham i chce korzystac z nim z mmlodosci a jego rodzice chca go
ograniczyc. Niewiem czy sobie z tym poradze jestem slaba psychicznie,
nie dogaduje sie z rodzicami i on byl tu jedyna osoba na ktorej moge
polegac. Moze powinnam sie skupic ze to dla niego ciezsza sytucacja i
bd zyl teraz pod presja? On mowi ze bedzie staral sie jak najczesciej
widziec ale niewiem czy ja bd wtedy szczęsliwa..