Witam wszystkich forumowiczów! Jestem tu nowa, lecz już od bardzo dawna czytam wasze wpisy. Zastanawiam się ostatnio, gdyż tak moje życie się potoczyło, niestety z własnego wybory, czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie"? A może na początek opiszę swoją historię.
Poznałam pewnego chłopaka: przystojny, dowcipny, dobrze wychowany. Na początku próbowałam udawać, że wcale mi się nie podoba (historia jak ich wiele), ale po pewnym czasie niestety wpadłam po uszy i zakochałam się. Pisaliśmy ze sobą sms-y, spotykaliśmy się, ale jak ja i on podkreślaliśmy na zasadzie "koleżeństwa", aż do momentu, w którym się pocałowaliśmy. Wystraszyłam się. Nigdy wcześniej nie byłam w żadnym związku, oboje mamy po 20 kilka lat i po prostu odeszłam. Do dziś zastanawiam się jakby to było, gdybym wtedy spróbowała.
Wiem, że nie mogę odezwać się do Niego słowami typu "Hej, a tak przy okazji, zakochałam się w Tobie, ale się bałam, że mnie zranisz". On też odpuścił, na początku pisał, ale nigdy nie na temat tego co się stało, aż w końcu sam zerwał kontakt i zaczął mnie po prostu "olewać". Nie mam mu tego za złe, w końcu sama tak wybrałam..
Zastanawiam się tylko, czy jest coś takiego jak "przeznaczenie", skąd mam wiedzieć, że to TA osoba, a nie inna? Dlaczego tak bardzo boję się miłości, że zrezygnowałam z tak fantastycznego człowieka? Nie potrafię sobie wybaczyć.
Wiem, że takich historii jak moja jest wiele na forum. Dziękuję jednak za jakieś odpowiedzi.