Dlaczego kobieta, której doskwiera samotność szuka sama nie wie czego, gdzieś daleko nie dostrzegając, że tuż obok jest ktoś
kto byłby dla niej powietrzem którym oddycha
kto byłby szklanką wody, która ugasi jej pragnienie
kto byłby winem, które zakręci jej w głowie
kto ocaliłby ją przed każdym złem
kto byłby z nią w radości i smutku
A jedyne czego od niej chciał
to usiąść obok i popatrzeć prosto w jej oczy?
Macie rady jak otworzyć jej oczy?