Ściągając film z netu nie czuje, ze okradam jego twórców, a raczej dystrybutorów tego filmu .
Ostatni raz "pełną salę" czyli jakieś 50% zajętych miejsc widziałam na "Incepcji" - seans 3 x w ciągu dnia na 100-osobowej sali, 3 czy 4 dzień wyświetlania, weekend.
Ale frekwencja np na "Prometeuszu" była powalająca - pojemność sali ta sama, a na sali... może z 8 osób. I teraz można się zastanowić... 2 osoby przy kasach, bileterka przy wejściu, 1 osoba obsługi dalej w korytarzu, 1 osoba do obsługi sprzętu filmowego, przynajmniej 1 osoba która potem posprząta salę, uruchomienie sprzętu do wyświetlania filmu, sprzęt nagłaśniający, klimatyzacja, oświetlenie górne - czyli koszt 8 biletów powinien pokryć utrzymanie 5 pracowników, utrzymanie i eksploatację sali oraz koszt filmu. I teraz wystarczy sobie to pomnożyć przez kilkaset kin w UK, przez kilkanaście krajów w Europie i wyjdzie faktyczny koszt i zysk twórców filmu a ile pochłania dystrybucja. Ja nie mam poczucia, ze okradam aktorów, ale znacznie bardziej dystrybutorów 
Poza tym jeżeli MIMO tych kosztów film jest w stanie zarobić miliony, to każdy sam sobie może odpowiedzieć, czy naprawdę pokazanie cycków przez 30 sekund przez jakąś gwiazdę Hollywood lub napiętego bicepsa jest naprawdę tego warte
Poza tym niemal uwierzyłam, że pan Snake nigdy w życiu nie obejrzał filmu ściągniętego z sieci albo wrzuconego na You Tube 
Poza tym muzyka - dlaczego jeden artysta potrafi wydać płytę w cenie 10 funtów a za innego musimy zapłacić 20? Czy to jego muzyka jest tak cenna? Nie... to znowu koncerny muzyczne - właściwie to zabawne, że określa się to mianem przemysłu muzyczno-filmowego.
Koszt produkcji płyty kompaktowej to sa grosze, reszta to zysk owych kompanii muzycznych a co nieco skapuje artystom.
To nie artystów się okrada tak naprawdę, ale producentów i o ile nie mam nic przeciwko, żeby zarabiał na mnie jakiś muzyk to już dokarmiana EMI czy Warner Music potrzeby nie czuję.
___
Ciekawą sprawą są też koszty nowości - ciekawe, ze nowa płyta, gra, czy nawet film są znacznie droższe jako nowość niż potem, kiedy tą nowością być przestanie - ciekawe, ze autorzy wzbudzają poczucie winy w ludziach pobierających oprogramowanie nielegalnie, ale jakoś sami nie czują się zażenowani z powodu zerowania na ogłupiałych klientach, którzy żeby mieć coś pierwsi są gotowi zapłacić dwa razy więcej niż to jest warte a potem się dziwią, ze inni nie chcą za to płacić takiej ceny 
____
Olinka napisał/a:Jeśli natomiast chodzi o filmy, to zdecydowanie wolę sens w kinie. Staram się zresztą na bieżąco śledzić, co pojawia się na dużym ekranie i w miarę możliwości to, co mnie naprawdę zainteresuje, zobaczyć.
No to jesteś szczęściarą, bo u mnie w mieście akurat nie ma zbyt wiele filmów spoza listy wielkich produkcji kina amerykańskiego. Masy filmów w kinie tradycyjnym się nie zobaczy, a kin alternatywnych lub z filmami kina europejskiego czy np brazylijskiego się niemal nie uświadczy. Kto wie o tym, ze np w Brazylii oprócz seriali robi się całkiem niezłe filmy, skoro żadne niemal kino ich nie pokazuje? A na You Tube są! To moja wina? Jak jest - to biorę! Byłabym głupia, a nie uczciwa, gdybym zrezygnowała z obejrzenia TYLKO dlatego, że to łamie prawa autorskie
Jak im tak na nich zależy to niech mi film dostarcza w sposób dla mnie wygodny - to oni się powinni starać o widownie, a nie widownia o film 