Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » KULTURA » Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 109 ]

Temat: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Bolączką filmowców, muzyków, autorów książek są piraci, którzy przemycają bez pozwolenia ich "dzieła" by każdy kto zechce, mógł obejrzeć, posłuchać, przeczytać za darmo.
To oczywiście nie jesteśmy my - bo my jesteśmy odbiorcami. Ale... czy tak do końca?

Czy zdarza się Wam lub czy czynicie to regularnie, pomagać piratom? Czy uważacie, że jest to kradzież lub przynajmniej, że nie jest to fair?

Zapraszam do dyskusji.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-05 14:53:20)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Co do filmów nie mam skrupułow - milionowe gaże głównych aktorów świadczą o tym, że zarabiają wystarczająco tongue
(Edit: co do niektórych filmów mam też utrudniony dostęp - np tak było z ostatnim filmem z M. Stuhrem - którego uwiellbiam i na pewno bym poszla do kina gdybym mogła.
Nie wiem dlaczego nie istnieją jeszcze przy dzisiejszym dostępie do neta "wirtualne kina" - jest całkiem sporo filmów zagranicznych które bym obejrzała, ale nie chcę mi się czekać na wydanie na dvd - a jak już wwydadza to musztarda po obiedzie - widziałam i nie kupię tongue
---

Co do książek mam skrupuły, ale próbuje uspokajać moje sumienie pewnymi argumentami - mianowicie finansowo lepiej jest chyba dla auttora jak śpiratuje 5 jego książek z netu a 6 w końcu kupię, bo mi się spodoba niż nie przeczytam żadnej, a więc i żadnej nie kupię.
Jeżeli sciagam ksiażki pisarzy nieżyjących też nie mam skrupułów tongue nie okradam autora tylko jego rodzinę big_smile zupełnie nie czuję wstydu z tego powodu tongue

Poza tym czytam dużo ebookow - ebooki sa stanowczo za drogie w porównaniu do książek papierowych - gdyby ich cena stanowią np połowę ceny drukowanej to wtedy kupowałabym chętniej. A tak to sami tracą tongue

Muzykę jedynie piratuję z youtube - nie wiem czy to można nazwać piratowaniem, bo YT z tego co wiem to chyba praw autorskich musi przestrzegać w jakimś stopniu? A jak coś znajdę w czym się zakocham to w miarę możliwości kupuje.
---
Z resztą piratowanie w pewien sposób pokazuje jaka coś ma wartośc prawdziwa - na dobry film wolę iść do kina (inna sprawa, że większości ciekawych filmów w normalnym kinie się nie uswiadczy), - ale też jest jak z książkami - może jeden czy dwa ściągnę, ale na trzeci, jeżeli będzie warto - zapłace i pójdę do kina.

Walka z piractwem w minimalny sposób podniesie zyski producentów - przecież budżetu widdzow nie zmieni - jak kogoś stać na 2 seanse w miesiaccu i 3 płyty to jeżeli ma kupić, to i tak kupi - jedynie zamiast słuchac tych 3 płyt słucha też 10 innych.

Ja osobiście kupuje więcej płyt teraz, w czasach darmowego dostępu do muzyki na YT niż kupowalllam 10 lat temu, bo YT działa jak reklama big_smile znajdę coś i chcę to mieć. Z youtube np zrodziła się moja miłośc do Kennedy'ego - a teraz mam prawie wszystkie jego płyty ;P
_____
_____

Przepraszam wszystkich, którzy przeczytalli to, co napisałam i przebrneli przez wszystkie literowki - obiecuje solennie, ze niedługo kupię nowy telefon ;P

3

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Prawa autorskie to bzdura, więcej szkody przynosi niż zysku.

Duże firmy mają działy specjalizujące się w patentowaniu. Czas jakiś temu australijska firma złożyła dokumentację, by opatentować koło. Wyobraź sobie życie bez koła tongue Patenty często robi się po to, by blokować działań innych.
Podobnie jest z prawem autorskim. Niby artyści chcą mieć korzyści ze swoich utworów, ale jak porozmawiasz z młodymi artystami to oni chcą istnieć w sieci, bo to jedyna szansa dla nich (nie ma znaczenia czy dostaną za to kasę, czy nie, nie każdy ma szanse zaistnieć w skomercjalizowanych radiach, czy TV).
Prawa autorskie to nie tylko książki, czy piosenki, to również np. oprogramowanie. Czas jakiś temu kupiłam program do nauki ang. dla dziecka na tablet, niefortunnie tablet uległ uszkodzeniu i nie jestem w stanie przeinstalować oprogramowania na inny nośnik. Czy to nie jest tak, że firma mnie okradła - nabyłam prawo do programu!
Koleżanka opowiadała mi, że firmy zajmujące się tłumaczenie często ogłaszają nabór pracowników, każdemu dają mały kawałek tekstu do tłumaczenia jako test, a potem składają tłumaczenie w całość i mają za darmo pracę. Czy prawa autorskie powinny dotyczyć również tłumaczeń?

Gdyby ten kierunek był dobry to nie rozwijałaby się całej masy darmowego oprogramowania (np. aplikacje Google, OpenLibre itp.), serwisy w internecie itp

4

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Averyl napisał/a:

Prawa autorskie to bzdura, więcej szkody przynosi niż zysku.

Taaa, typowe myślenie kogoś kto tylko musi płacić za korzystanie z czyjejś pracy, a sam nie sprzedaje swoich dzieł.
Efekty mojej pracy są objęte ochroną prawem autorskim i nie życzę sobie aby ktoś brał za darmo, to w co ja musiałem włożyć wiele pracy.

Averyl napisał/a:

Niby artyści chcą mieć korzyści ze swoich utworów, ale jak porozmawiasz z młodymi artystami to oni chcą istnieć w sieci, bo to jedyna szansa dla nich (nie ma znaczenia czy dostaną za to kasę, czy nie, nie każdy ma szanse zaistnieć w skomercjalizowanych radiach, czy TV).

No i w czym problem? Mogą po prostu nie brać kasy za publikowanie swoich utworów. Każdy twórca ma takie prawo aby udostępniać swoje dzieła za darmo.

Averyl napisał/a:

Czas jakiś temu kupiłam program do nauki ang. dla dziecka na tablet, niefortunnie tablet uległ uszkodzeniu i nie jestem w stanie przeinstalować oprogramowania na inny nośnik. Czy to nie jest tak, że firma mnie okradła - nabyłam prawo do programu!

To Twój błąd, że nie przeczytałaś jaką licencję kupujesz. Wybrałaś pewnie wersję tańszą, która jest przypisana do jednego, konkretnego nośnika. Mogłaś kupić wersję droższą, która nie jest przypisana do sprzętu.
Ogólnie zdanie Pań powyżej mnie nie dziwi. Ludzie uważają, że wszystko im się należy za darmo albo prawie darmo. A przecież nie ma obowiązku czytania książek, oglądania filmów, słuchania muzyki. Świetny argument, że nie zapłaci się za bilet do kina, bo aktor dużo zarabia. A jak dużo zarabia, to można go okraść. Brawo, brawo....

5

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Muszę coś pokochać, aby chcieć mieć oryginalną płytę, pójść na koncert czy pojechać na innego rodzaju wydarzenie, co niestety zwykle wiąże się ze sporym wydatkiem.

Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby nie było YT i muzycznych piratów, to większa część tego, co tworzą ich autorzy, nigdy nie dotarłaby do słuchaczy. I ja się z tym zgadzam. Sama zresztą nie mam w zwyczaju kupować płyt w ciemno, z ryzykiem, że przesłucham raz, nie spodoba się i rzucę w kąt. Owszem, istnieje możliwość przesłuchania płyty już w sklepie, ale nie czarujmy się - nie zawsze wystarczy jeden raz, a ponadto mi osobiście zwyczajnie nie chce się ślęczeć tam przez kilka godzin i słuchać kolejnych pozycji.

Jeśli natomiast chodzi o filmy, to zdecydowanie wolę sens w kinie. Staram się zresztą na bieżąco śledzić, co pojawia się na dużym ekranie i w miarę możliwości to, co mnie naprawdę zainteresuje, zobaczyć.

6

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Swego czasu w ogóle na to nie zwracałam uwagi. Leciało wszystko z Torentów itd. Z czego to wynikało? Z braku pracy, zarobków. Obecnie przy stałych dochodach raczej staram się zawsze kupować oryginalne filmy, gry czy oprogramowanie. Co do muzyki, to akurat nie wiem czy jestem piratem czy nie, bo cała moja playlista znajduje się zawsze na YT i stamtąd jest odpalana.

Generalnie piractwa jak i jego wspomagania nie popieram, chociaż bez winy nie jestem, ale prawda jest taka, że ceny niektórych rzeczy powinny być zdecydowanie tańsze, dlatego też procederu jako całość i dobro dla ogółu nie neguję.

7

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Nie mam wiele przeciwko piractwu. Po pierwsze jest to darmowy dostep do sztuki, dla ludzi biednych.
Ja zarabiam i jestem zadowolona ze swoich wysokich zarobkow, jesli mnie ktos sciagnie na torrencie to co z tego? Przeciez nawet tego nie odczuje. To samo mysle o sciaganiu filmow, ktore w przyszlosci nakrece. Ja ze swojej strony nie czuje sie okradziona.

8

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:

Taaa, typowe myślenie kogoś kto tylko musi płacić za korzystanie z czyjejś pracy, a sam nie sprzedaje swoich dzieł.

Pudło! Mój M. zarabia na prawie autorskim. Są niższe koszty uzyskania przychodu, więc dodatkowy bonus przy rozliczaniu PIT, ale to on przede wszystkim opowiada się przeciwko prawom autorskim, patentom, bo blokują przepływ twórczej myśli.


Snake napisał/a:

No i w czym problem? Mogą po prostu nie brać kasy za publikowanie swoich utworów. Każdy twórca ma takie prawo aby udostępniać swoje dzieła za darmo.

Nie do końca masz rację - nie możesz grać w radiu zaspołu X, który zadeklaruje się, że nie chce kasy, bo ZAIKS chce te pieniądze. Nie ma tutaj takiej dowolności jaką sugerujesz.

Snake napisał/a:

To Twój błąd, że nie przeczytałaś jaką licencję kupujesz. Wybrałaś pewnie wersję tańszą, która jest przypisana do jednego, konkretnego nośnika. Mogłaś kupić wersję droższą, która nie jest przypisana do sprzętu.

Jasnowidz??? Znowu pudło. Nie było wersji droższej / tańszej, a mam zwyczaj czytać za nim coś podpiszę, czy kliknę "zamów"

Snake napisał/a:

Ogólnie zdanie Pań powyżej mnie nie dziwi. Ludzie uważają, że wszystko im się należy za darmo albo prawie darmo. A przecież nie ma obowiązku czytania książek, oglądania filmów, słuchania muzyki. Świetny argument, że nie zapłaci się za bilet do kina, bo aktor dużo zarabia. A jak dużo zarabia, to można go okraść. Brawo, brawo....

Jesteś na NETKOBIETY forum, więc zdanie Pań jest takie jakie jest, czy na podstawie twojej wypowiedzi mam rozumieć, że panowie to za wszystko chcą płacić, czy że nie są zainteresowani czytaniem, oglądaniem, słuchaniem. Bronisz swojego interesu, ale nie uogólniaj swoich poglądów na całą ludzkość wink

Gdyby świat bazował tylko na tantiemach z praw autorskich, to większość artystów przymierałaby głodem, czasem bonusem jest właśnie możliwość korzystania z szerokiego dostępu. Linux istnieje od wielu lat jest darmowy i jakoś wszystkim się opłaca. Google udostępnia wiele aplikacji będących bardzo atrakcyjną alternatywną dla komercyjnych programów za friko i jakość miewa się dobrze. Pieniądze nie muszą pochodzić tylko z praw autorskich!

9

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Averyl napisał/a:
Snake napisał/a:

Ogólnie zdanie Pań powyżej mnie nie dziwi. Ludzie uważają, że wszystko im się należy za darmo albo prawie darmo. A przecież nie ma obowiązku czytania książek, oglądania filmów, słuchania muzyki. Świetny argument, że nie zapłaci się za bilet do kina, bo aktor dużo zarabia. A jak dużo zarabia, to można go okraść. Brawo, brawo....

Jesteś na NETKOBIETY forum, więc zdanie Pań jest takie jakie jest, czy na podstawie twojej wypowiedzi mam rozumieć, że panowie to za wszystko chcą płacić, czy że nie są zainteresowani czytaniem, oglądaniem, słuchaniem. Bronisz swojego interesu, ale nie uogólniaj swoich poglądów na całą ludzkość wink

Gdyby świat bazował tylko na tantiemach z praw autorskich, to większość artystów przymierałaby głodem, czasem bonusem jest właśnie możliwość korzystania z szerokiego dostępu. Linux istnieje od wielu lat jest darmowy i jakoś wszystkim się opłaca. Google udostępnia wiele aplikacji będących bardzo atrakcyjną alternatywną dla komercyjnych programów za friko i jakość miewa się dobrze. Pieniądze nie muszą pochodzić tylko z praw autorskich!

Oczywiście, że tak. Czasem ważniejsze jest przywiązanie do autora czy jego produktu, bo to w dłuższej perspektywie przynosi wymierne efekty, często lepsze niż kurczowe trzymanie się swojego prawa i domaganie się z jego tytułu opłat - za wszystko. Jeśli twórca muzyczny (będę trzymała się tego przykładu) nie pokaże się szerszemu gronu odbiorców, to może mieć problem z przyciągnięciem kompletu publiczności, dajmy na to na swój koncert. To dokładnie tak, jak w handlu, czasem lepiej jednostkowo zarobić mniej, ale sprzedać więcej, co pozwoli osiągnąć relatywnie większy, komercyjny sukces.

10

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Averyl napisał/a:

Czy prawa autorskie powinny dotyczyć również tłumaczeń?

Dotyczą przecież...

11 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-05 18:48:18)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Ściągając film z netu nie czuje, ze okradam jego twórców, a raczej dystrybutorów tego filmu .

Ostatni raz "pełną salę" czyli jakieś 50% zajętych miejsc widziałam na "Incepcji" - seans 3 x w ciągu dnia na 100-osobowej sali, 3 czy 4 dzień wyświetlania, weekend.
Ale frekwencja np na "Prometeuszu" była powalająca - pojemność sali ta sama, a na sali... może z 8 osób. I teraz można się zastanowić... 2 osoby przy kasach, bileterka przy wejściu, 1 osoba obsługi dalej w korytarzu, 1 osoba do obsługi sprzętu filmowego, przynajmniej 1 osoba która potem posprząta salę, uruchomienie sprzętu do wyświetlania filmu, sprzęt nagłaśniający, klimatyzacja, oświetlenie górne - czyli koszt 8 biletów powinien pokryć utrzymanie 5 pracowników, utrzymanie i eksploatację sali oraz koszt filmu.  I teraz wystarczy sobie to pomnożyć przez kilkaset kin w UK, przez kilkanaście krajów w Europie i wyjdzie faktyczny koszt i zysk twórców filmu a ile pochłania dystrybucja. Ja nie mam poczucia, ze okradam aktorów, ale znacznie bardziej dystrybutorów tongue

Poza tym  jeżeli MIMO tych kosztów film jest w stanie zarobić miliony, to każdy sam sobie może odpowiedzieć, czy naprawdę pokazanie cycków przez 30 sekund przez jakąś gwiazdę Hollywood lub napiętego bicepsa jest naprawdę tego warte big_smile

Poza tym niemal uwierzyłam, że pan Snake nigdy w życiu nie obejrzał filmu ściągniętego z sieci albo wrzuconego na You Tube big_smile

Poza tym muzyka - dlaczego jeden artysta potrafi wydać płytę  w cenie 10 funtów a za innego musimy zapłacić 20? Czy to jego muzyka jest tak cenna?  Nie... to znowu koncerny muzyczne - właściwie to zabawne, że określa się to mianem przemysłu muzyczno-filmowego.

Koszt produkcji płyty kompaktowej to sa grosze, reszta to zysk owych kompanii muzycznych a co nieco skapuje artystom.

To nie artystów się okrada tak naprawdę, ale producentów i o ile nie mam nic przeciwko, żeby zarabiał na mnie jakiś muzyk to już dokarmiana EMI czy Warner Music potrzeby nie czuję.

___

Ciekawą sprawą są też koszty nowości - ciekawe, ze nowa płyta, gra, czy nawet film są znacznie droższe jako nowość niż potem, kiedy tą nowością być przestanie - ciekawe, ze autorzy wzbudzają poczucie winy w ludziach pobierających oprogramowanie nielegalnie, ale jakoś sami nie czują się zażenowani z powodu zerowania na ogłupiałych klientach, którzy żeby mieć coś pierwsi są gotowi zapłacić dwa razy więcej niż to jest warte a potem się dziwią, ze inni nie chcą za to płacić takiej ceny big_smile

____

Olinka napisał/a:

Jeśli natomiast chodzi o filmy, to zdecydowanie wolę sens w kinie. Staram się zresztą na bieżąco śledzić, co pojawia się na dużym ekranie i w miarę możliwości to, co mnie naprawdę zainteresuje, zobaczyć.

No to jesteś szczęściarą, bo u mnie w mieście akurat nie ma zbyt wiele filmów spoza listy wielkich produkcji kina amerykańskiego.  Masy filmów w kinie tradycyjnym się nie zobaczy, a kin alternatywnych lub z filmami kina europejskiego czy np brazylijskiego się niemal nie uświadczy.  Kto wie o tym, ze np w Brazylii oprócz seriali robi się całkiem niezłe filmy, skoro żadne niemal kino ich nie pokazuje?  A na You Tube są! To moja wina? Jak jest - to biorę! Byłabym głupia, a nie uczciwa, gdybym zrezygnowała z obejrzenia TYLKO dlatego, że to łamie prawa autorskie big_smile
Jak im tak na nich zależy to niech mi film dostarcza w sposób dla mnie wygodny - to oni się powinni starać o widownie, a nie widownia o film tongue

12

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

Ściągając film z netu nie czuje, ze okradam jego twórców, a raczej dystrybutorów tego filmu .Ostatni raz "pełną salę" czyli jakieś 50% zajętych miejsc widziałam na "Incepcji" - seans 3 x w ciągu dnia na 100-osobowej sali, 3 czy 4 dzień wyświetlania, weekend.
Ale frekwencja np na "Prometeuszu" była powalająca - pojemność sali ta sama, a na sali... może z 8 osób. I teraz można się zastanowić... 2 osoby przy kasach, bileterka przy wejściu, 1 osoba obsługi dalej w korytarzu, 1 osoba do obsługi sprzętu filmowego, przynajmniej 1 osoba która potem posprząta salę, uruchomienie sprzętu do wyświetlania filmu, sprzęt nagłaśniający, klimatyzacja, oświetlenie górne - czyli koszt 8 biletów powinien pokryć utrzymanie 5 pracowników, utrzymanie i eksploatację sali oraz koszt filmu.  I teraz wystarczy sobie to pomnożyć przez kilkaset kin w UK, przez kilkanaście krajów w Europie i wyjdzie faktyczny koszt i zysk twórców filmu a ile pochłania dystrybucja. Ja nie mam poczucia, ze okradam aktorów, ale znacznie bardziej dystrybutorów tongue

Mylisz ze sobą kilka pojęć. Okradasz każdego kto brał udział w powstaniu filmu i jego dystrybucji. Zaczynając od tego, że na każdy film ktoś musi najpierw wyłożyć spory grosz aby ten film powstał. Ktoś musi najpierw zapłacić scenarzystom, reżyserom, aktorom, produkcji, obróbce komputerowej, twórcom muzyki do filmu, sprzątaczkom z planu i dowożącym żarcie, marketingowcom itp. Przy dużych produkcjach filmowych są to ogromne pieniądze. Ten ktoś, kto wykłada swoje pieniądze aby film powstał nie robi tego w celach charytatywnych ale liczy co najmniej na zwrot swoich pieniędzy, a w zasadzie taka produkcja powinna mu przynieść zysk. Bo od tego te firmy są. Mają przynosić zysk. Owszem, również do tego aby jeden i drugi pan mogli się powozić z cycatymi, młodymi dziewojami w długich limuzynach ale również po to, że zysk równa się większe możliwości produkcji kolejnych filmów (tu można wstawić oczywiście dowolne inne dzieło jak muzyka, gry, itp.). Każde nielegalne obejrzenie ich produkcji zmniejsza ich przewidywany zysk. Jak widać niektórym aktorom to nie przeszkadza, bo pewnie swoją gażę już od producenta wzięli i co ich obchodzą jego problemy ze zwrotem poniesionych kosztów...

Iceni napisał/a:

Poza tym niemal uwierzyłam, że pan Snake nigdy w życiu nie obejrzał filmu ściągniętego z sieci albo wrzuconego na You Tube big_smile

Czy ja coś takiego napisałem? Tyle, że nie jestem taki [.....] aby się tym publicznie chwalić i być z tego dumnym. Czy w marketach żarcie i różne inne rzeczy też kradniecie i tłumaczycie, że i tak właściciele tych marketów są mega bogaci i nie zbiednieją jak wy tu trochę dobra do domu wyniesiecie? Rozumiem, ze każdy człowiek biedniejszy od was ma pełne prawo okradać wasze domy i samochody, a wy będziecie tylko ze zrozumieniem kiwać głową? To jest właśnie myślenie, że mi się należy! Nie, nie należy się. Nawet jak byłem młody, biedny i głupi kupując grę czy muzykę na targu od panów o śniadej karnacji wiedziałem, że robię źle i nie ma co się tym chwalić. Wtedy też mi się wydawało, że muszę tą grę mieć tu i teraz. Okazało się, że nie muszę. Ustaliłem sobie kwotę za jaką mogę kupić grę i jeśli gra była droższa, to jej po prostu nie kupowałem mimo, że nieraz mnie ściskało z żalu. Tak miałem ostatnio z grą Starcraft 3, która po latach czekania na nią wyszła w cenie 200 zł. Przekracza to moją ustaloną kwotę więc jej mimo wielkiej ochoty nie kupiłem. Dobrze wiedziałem, że minie parę miesięcy i cena spadnie. I tak właśnie jest, obecnie kosztuje 100 zł i pewnie niedługo ją kupię kiedy uznam, że mam czas w nią pograć. Z filmami nauczyłem się, że nie warto oglądać byle jakiej wersji, na byle czym. Raz, że w ten sposób okrada się twórców filmu ale okradam też siebie z jakości. Akurat filmów to kupuję sporo, bo lubię obejrzeć te filmy na kinie domowym w jakości HD, z nie obciętą ścieżką dźwiękową. Czego nie kupowałem, to wypożyczałem czy to od operatora kablówki czy z wypożyczalni. Z muzyką jest podobnie. Miałem sporą kolekcję na winylach i kasetach ale że czas i technika biegnie naprzód, to odtwarzam tą kolekcję na CD. Pewnie szybciej byłoby ściągnąć wszystko z internetu ale niespecjalnie zależy mi na słuchaniu kradzionej muzyki, która w celu wrzucenia na serwer jest kompresowana i jej wartość w odsłuchu jest taka sobie. Znów okrada się innych z pieniędzy, a siebie z jakości.

13 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-05 19:34:22)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:
Iceni napisał/a:

Poza tym niemal uwierzyłam, że pan Snake nigdy w życiu nie obejrzał filmu ściągniętego z sieci albo wrzuconego na You Tube :D

Czy ja coś takiego napisałem? Tyle, że nie jestem taki [.....] aby się tym publicznie chwalić i być z tego dumnym. Czy w marketach żarcie i różne inne rzeczy też kradniecie i tłumaczycie, że i tak właściciele tych marketów są mega bogaci i nie zbiednieją jak wy tu trochę dobra do domu wyniesiecie? Rozumiem, ze każdy człowiek biedniejszy od was ma pełne prawo okradać wasze domy i samochody, a wy będziecie tylko ze zrozumieniem kiwać głową? To jest właśnie myślenie, że mi się należy! Nie, nie należy się. Nawet jak byłem młody, biedny i głupi kupując grę czy muzykę na targu od panów o śniadej karnacji wiedziałem, że robię źle i nie ma co się tym chwalić. Wtedy też mi się wydawało, że muszę tą grę mieć tu i teraz. Okazało się, że nie muszę. Ustaliłem sobie kwotę za jaką mogę kupić grę i jeśli gra była droższa, to jej po prostu nie kupowałem mimo, że nieraz mnie ściskało z żalu. Tak miałem ostatnio z grą Starcraft 3, która po latach czekania na nią wyszła w cenie 200 zł. Przekracza to moją ustaloną kwotę więc jej mimo wielkiej ochoty nie kupiłem. Dobrze wiedziałem, że minie parę miesięcy i cena spadnie. I tak właśnie jest, obecnie kosztuje 100 zł i pewnie niedługo ją kupię kiedy uznam, że mam czas w nią pograć. Z filmami nauczyłem się, że nie warto oglądać byle jakiej wersji, na byle czym. Raz, że w ten sposób okrada się twórców filmu ale okradam też siebie z jakości. Akurat filmów to kupuję sporo, bo lubię obejrzeć te filmy na kinie domowym w jakości HD, z nie obciętą ścieżką dźwiękową. Czego nie kupowałem, to wypożyczałem czy to od operatora kablówki czy z wypożyczalni. Z muzyką jest podobnie. Miałem sporą kolekcję na winylach i kasetach ale że czas i technika biegnie naprzód, to odtwarzam tą kolekcję na CD. Pewnie szybciej byłoby ściągnąć wszystko z internetu ale niespecjalnie zależy mi na słuchaniu kradzionej muzyki, która w celu wrzucenia na serwer jest kompresowana i jej wartość w odsłuchu jest taka sobie. Znów okrada się innych z pieniędzy, a siebie z jakości.

Czy ja się tym chwalę? Czy jedynie napisałam, ze nie mam skrupułów? Myślisz, ze jak się do tego nie przyznam, to to zmieni fakty? Ty sobie to tak tłumaczysz? - "Jak będę kradł, ale się tego wstydził, to to będzie mniejsza winą"? Że niby fakt, ze się przy tym rumienisz cie odrobinę rozgrzesza? :D

Tak, pisze o tym otwarcie, bo tego dotyczy temat. Mogłabym być posądzona o chwalenie się tym gdybym założyła temat "oglądam wszystko za darmo - dlaczego wy jesteście tak głupi, ze za to płacicie?". I nie, niezupełnie jest mi wstyd że to robię, bo skoro ktoś sobie idiotycznie wymyslił seanse co chwila dla kilku osób, jakby nie można było zrobić jednego dla 30 - to niech na tym traci :P

I kogo masz na myśli pisząc "wy" ? "My" się przyznajemy publicznie, wiec można nas wrzucić do grupy supermarketowych złodziei, ale TY się przy tym rumienisz, więc oczywiście nie sposób cię posadzić o podkradanie winogron na stoisku owocowym? ... :D No nie! Przecież Ty wiesz, ze robisz źle, to jedynie "My" jesteśmy moralnie tak wypaczeni przez podkradanie z sieci, ze nie mamy już żadnych oporów!

Wiesz... myślę, ze możesz się posunąć dalej - na pewno tez nie płacimy podatków i deptamy trawniki :P

14

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

I kogo masz na myśli pisząc "wy" ? "My" się przyznajemy publicznie, wiec można nas wrzucić do grupy supermarketowych złodziei, ale TY się przy tym rumienisz, więc oczywiście nie sposób cię posadzić o podkradanie winogron na stoisku owocowym? ... big_smile No nie! Przecież Ty wiesz, ze robisz źle, to jedynie "My" jesteśmy moralnie tak wypaczeni przez podkradanie z sieci, ze nie mamy już żadnych oporów!

Złodziej jest złodziejem niezależnie co, gdzie i jak kradnie. Jak pisałem kiedy byłem młody, biedny i głupi, to też mi się zdarzało ale ani wtedy, ani teraz nie staram się tego tłumaczyć, że coś jest za drogie, za trudno dostępne. Niektóre auta, które mi się podobają też są za drogie więc ich nie mam. Hmm, a może powinienem jedno czy dwa komuś ukraść? Skąd się w ogóle biorą w ludziach myśli, że wszystko co jest na świecie im się jakoś należy?
Ja na przykład na swoją pracę muszę czasem poświęcić długie miesiące, wymyśleć coś nowego, niepowtarzalnego. Poświęcam na to czas, a potem ktoś to ode mnie kupuje, płacąc między innymi za to, że coś powstaje indywidualnie dla niego. A potem jeden z drugim kradnie bezczelnie toczka w toczkę i jeszcze się cieszy, że ma coś ładnego. Ja się nie cieszę, bo ten ktoś właśnie okradł mnie z konkretnych pieniędzy.

15

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

No to jesteś szczęściarą, bo u mnie w mieście akurat nie ma zbyt wiele filmów spoza listy wielkich produkcji kina amerykańskiego. Masy filmów w kinie tradycyjnym się nie zobaczy, a kin alternatywnych lub z filmami kina europejskiego czy np brazylijskiego się niemal nie uświadczy. Kto wie o tym, ze np w Brazylii oprócz seriali robi się całkiem niezłe filmy, skoro żadne niemal kino ich nie pokazuje?  A na You Tube są! To moja wina? Jak jest - to biorę! Byłabym głupia, a nie uczciwa, gdybym zrezygnowała z obejrzenia TYLKO dlatego, że to łamie prawa autorskie big_smile
Jak im tak na nich zależy to niech mi film dostarcza w sposób dla mnie wygodny - to oni się powinni starać o widownie, a nie widownia o film tongue

Zgadzam się. U mnie to też nie jest tak, jak sugerujesz - jeśli znajdę ciekawy tytuł, to idę na niego do kina, ale... wbrew pozorom tych ciekawych tytułów w komercyjnych kinach wcale nie jest dużo, mało tego, czasem chciałabym, a nie mam na co pójść. Zatem nie mając innego wyboru, szukam też u innych źródeł. Na szczęście jest też alternatywny DKF oraz klub, w którym wyświetlane są trudne, wyszukane tytuły, więc generalnie jest jakiś wybór.

16 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-05 19:57:54)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

"Kolejne badania potwierdzają, że ci którzy ściągają nielegalnie muzykę z internetu, jednocześnie wydają na nią najwięcej. Czy to nie powinno dać do myślenia koncernom muzycznym?

Według badań przeprowadzonych przez londyński think-tank Demos, ci którzy nielegalnie pobierają muzykę z sieci, jednocześnie wydają na nią 77 funtów rocznie. Z kolei, ci którzy twierdzą że nigdy nie ściągnęli pirackich mp3 - jedynie 44 funty.

W badaniu wzięło udział 1000 osób w wieku od 16 do 50 lat. Jedna na dziesięć z badanych osób przyznała się do ściągania pirackich plików muzycznych. 61% z tych osób stwierdziło, że przestałoby ściągać muzykę, gdyby groziło to odcięciem łącza.


Czy koncerny muzyczne, starając się odciąć piratów od internetu, nie strzelają sobie w stopę? Autorzy raportu z Demos odpowiadają: tak
Brytyjskie władze chcą, podobnie jak Francja, umożliwić odcinanie dostępu do internetu tym, którzy pobierają pirackie pliki. Plany te budzą jednak wielki sprzeciw wśród artystów, dostawców internetu a nawet MI5 i policji.

Autorzy badań podkreślają, że odcinanie od internetu może, paradoksalnie, przynieść szkody przemysłowi muzycznemu. Badanie zdaje się potwierdzać, że ci którzy ściągają piracką muzykę płacą później za część z niej, kupując płyty CD (lub pliki mp3)."

: )))

17

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Snake - czytając twoje wypowiedzi mam wrażenie, że podzieliłeś świat na tych, co kradną i uzasadniają, że im się należy, i tych co czasem kradną, albo już nie kradną, bo ich stać, albo bo się trochę wstydzą i wprowadzają sobie ograniczenia.

Bardzo to przykre. Stać mnie na oprogramowanie, płyty, książki i nie kradnę!
Pierwszym krokiem, by coś się zmieniło, to myśl, że coś jest niefajne, że coś trzeba zmienić, dlatego uważam, że prawo autorskie to przeżytek, przywilej garstki ludzi. I ta grupka pilnuje swoich interesów, wbrew ogółowi. Nie przekonuje mnie argument, że producent musi wyłożyć kasę, by potem zbierać grube miliony. Prawie każdy musi włożyć pracę, pieniądze, czas w zajęcie, by potem to procentowało.
Ja wytłumaczysz sens istnienia równolegle darmowego oprogramowania przy komercyjnych wersjach? Ściągnij sobie legalnie SketchUp i obejrzyj sobie jak gigantyczna biblioteka jest robiona przez tysiące ludzi na całym świecie, żaden program komercyjny nie ma tak dużej biblioteki obiektów, a robienie projektów 3D jest prostsze i szybsze niż w profesjonalnych programach służących do tego.
Wiesz może kupiłabym płytę Whitesnake w ciemno, ale gdybyś wydał płytę Snake, to chyba najpierw posłuchałabym w sieci, czy warto wydać kasę na No-name big_smile
Całe wieki kultura rozwijała się i nie było problemu z prawem autorskim, a dzisiaj? Dzisiaj wydaje się grube pieniądze, by blokować rozwój. OK, jeśli ktoś napisze super piosenkę, to nie wykorzystasz tego dalej - służy to tylko rozrywce, ale prawa autorskie dotyczą bardzo różnorodnej działalności. Dałam przykład z rozwojem oprogramowania, gdyby programiści nie zrzekali się swoich praw autorskich, to komputery, by wyglądały jako Odra, a oprogramowanie być może pisałoby się dziurkaczem.

18 Ostatnio edytowany przez Snake (2013-09-05 20:25:17)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Ojej, to jak ktoś ukradnie jeden z tworów mojej pracy mam się cieszyć, bo może jak dorośnie, to przyjdzie i za kolejny zapłaci... łaaał. Chyba jutro wybiorę się do jednego salonu samochodowego, gdzie stoi takie wymarzone cacko. Wsiądę i odjadę zostawiając kartkę - powinniście się cieszyć, bo jak mi się spodoba, to za kolejny zapłacę....

Averyl napisał/a:

Ja wytłumaczysz sens istnienia równolegle darmowego oprogramowania przy komercyjnych wersjach?.

To może mała sonda? Ile z obecnych w dyskusji pisze z komputera z Linuxem, a ile z Windowsem? Ciekawe czemu ten Windows szaleje po swiecie skoro trzeba za niego płacić?

Averyl napisał/a:

Ściągnij sobie legalnie SketchUp i obejrzyj sobie jak gigantyczna biblioteka jest robiona przez tysiące ludzi na całym świecie, żaden program komercyjny nie ma tak dużej biblioteki obiektów, a robienie projektów 3D jest prostsze i szybsze niż w profesjonalnych programach służących do tego.

Tanie mięsi psy jedzą... Dziwne, że w każdym profesjonalnym studiu graficznym jakie znam i jakie realizuje zlecenia z Polski i zagranicy wydali kupę kasy na profesjonalne oprogramowanie. Głupki, mogli za te pieniądze pojechać na wakacje i robić na Skeczapie... Tanie mięso w postaci różnych programów zamienników do używanego u mnie w pracy i kosztującego sporo grosza znam. I dlatego wiem za co trzeba zapłacić w tych dużo droższych.

Averyl napisał/a:

Wiesz może kupiłabym płytę Whitesnake w ciemno, ale gdybyś wydał płytę Snake, to chyba najpierw posłuchałabym w sieci, czy warto wydać kasę na No-name big_smile.

Po to jest marketing sprzedaży, puszczanie piosenek w mediach, możliwość odsłuchania w sklepie czy publikacja przez same wydawnictwo pojedynczych utworów - trailerów. A wiesz, że to wszystko też kosztuje i ktoś na to wyłożył swój grosz?

19

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Wiesz... z samochodami tez tak w zasadzie można big_smile to się leasing nazywa - co prawda musisz płacić za używanie, no ale jednak KUPOWAĆ całego samochodu żeby sobie nim pojeździć - nie musisz  big_smile

20

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Snake - tak jak napisałam wcześniej, a jeżeli australijski big_smile lol big_smile 
twórca koła
uznałby, że nie chce użyczać więcej swojego dzieła, to jakby twój samochód (kradziony, czy legalnie kupiony) poruszał się z kwadratową kierownicą, z kwadratowymi "kółkami", itd

21

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Zasaadniczo to przez wieki taki pisarz czy muzyk cieszył sę jak w ogóle ktoś chciał go czytać czy słuchac tongue jak przy tym na dodatek zarobił to już był szczęśliwy big_smile
Taki Mozart pod koniec życia pisał za grosze, żeby długi spłacać - ciekawe czy kazał sobie płacić tantiemy? big_smile

Zastanawiam się co dla pisarza jest lepsze: kiedy zarobi milion a przeczyta go 100 tysięcy, czy kiedy przeczyta go milion a zarobi 100 tysięcy?
Co dla artysty liczy się bardziej być znanym, czy być bogatym?

22

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Jako twórca mogę Ci odpowiedzieć za siebie. Wolę przez całe swoje zawodowe życie mieć 10 klientów, którzy ustawią mnie materialnie (i moje dzieci) niż 10 tys. takich, po których będę wiązał koniec z końcem. Z satysfakcji, że moje dzieła są w 10 tysiącach miejsc dzieci nie wykarmię. Gdybym np. chciał zostać pisarzem i żyć z tego, to jakbym miał to robić jeśli w księgarniach sprzedałbym 500 egzemplarzy książki, a ze strony jednego złodzieja, który ją zeskanował ściągnie ją 100 tys. ludzi? Czy z satysfakcji, że mnie czytają zapłacę rachunki? Czy gazownia i elektrownia umorzy mi rachunek, bo jestem poczytnym autorem w internecie? Mozart zdechł w biedzie właśnie dlatego, że wówczas każdy mógł grać jego utwory, a on nic z tego nie miał. Na szczęście mamy inne czasy i ludzie, którzy tworzą muzykę, która jest popularna mają z tego pieniądze. Dziwne, że w tej chwili praktycznie prawie każdy kto coś sam wymyśli leci do urzędów patentowych aby to zastrzec. To jest twór jego umysłu więc czemu miałby się wyrzec materialnych korzyści z tego, że ludzkość będzie tego używać? Sztandarowa sprawa to koncerny farmaceutyczne, które są popularnym chłopcem do bicia, że nie chcą dawać darmowych leków i darmowych licencji dla biedaków. Tylko, że te koncerny musiały wydać grube miliony na badania nad nowymi lekami więc niby czemu miałyby je potem rozdawać za darmo? Koncerny farmaceutyczne nie są w końcu od ratowania życia ale od zarabiania kasy dla swoich właścicieli.

23

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Mnie ściąganie różnych rzeczy z Internetu nigdy nie nastręczało problemów czy związanych z tym wyrzutów sumienia, przyznam szczerze. Ale z czasem zaczęłam robić selekcję rzeczy, które uważam za wartościowe i jeśli chodzi o muzykę, to najczęściej, jeśli coś bardzo mi się podoba, a jest dostępne, to kupuję płytę - bo mogę wtedy jej posłuchać przy wyłączonym komputerze, a jakość jest lepsza niż nagrywanej. A ja właśnie postawiłam na jakość.

Filmy oglądam notorycznie online - jestem złodziejem.

24

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Catwoman napisał/a:

Filmy oglądam notorycznie online - jestem złodziejem.

Formalnie nie jesteś smile Nawet ściągając filmy, muzykę, książki z serwisów takich jak jeden na "ch" czy na "t" lub "r" lub oglądając online. Złodziejem jest ten co udostępnia te materiały. Przynajmniej taka była wykładnia choć oczywiście firmy z tym procederem walczące robią co mogą aby pociągnąć do odpowiedzialności kogo się da. Znam przypadki sądowej kary za posiadanie tak pozyskanych materiałów lub polubownego "załatwienia" sprawy przez wypłatę odszkodowań firmom posiadającym prawa autorskie do tych materiałów.
Zresztą czasem warto sobie przekalkulować czy warto ściągać. Na przykład gra kosztuje w sklepie 100 zł. Wydajemy stówkę i mamy pełny dostęp do wszystkich opcji gry czyli zarówno rozgrywki indywidualnej jak i sieciowej. Można tą grę ściągnąć z jednego serwisu, który jednak pobiera opłaty za transfer. Gra sporo zajmuje więc transferu trzeba wykupić za kilkadziesiąt zł. No i oszczędzamy 50-60 zł na grze, kombinujemy z instalacją tak aby pominąć moment weryfikacji sieciowej, a na koniec dostajemy półprodukt, bo praktycznie bez możliwości grania w sieci. Naprawdę warto?
Jest w sieci sporo filmów, które mnie interesuje ale w jakości takiej, że nawet nie chcę próbować oglądać, bo po co? Przecież ten film, to jest cała gama doznań, której nie mam w takiej wersji nagranej z ręki w sali kinowej. Nawet te lepiej ukradzione wersje są przecież skompresowane, a więc mają ścięte ścieżki dźwiękowe i jakość obrazu. Ja już zwyczajnie dorosłem do takiego wieku, że szkoda mi czasu na takie "kadłubki". Po to w końcu kupiłem sobie jakieś tam kino domowe aby delektować się możliwościami jakie daje. Puszczałem na nim zarówno taki film z internetu jak i kupiony w sklepie. Różnica po prostu kolosalna, w obrazie, dźwięku, nie mówiąc o tym, że w oryginalnym dvd mam możliwość wyboru ścieżki dźwiękowej, lektora czy napisów. Z muzyką jest dokładnie to samo. Na jakiejś mptrójce, to może wszystko jedno, czy jak się puszcza z komputerowych głośniczków. Wystarczy jednak puścić taką muzykę skompresowaną do internetu przez choćby kino domowe, a co dopiero zestaw wieża i dobre głośniki i porównać z muzyką z płyty. Ja mam gumowe ucho, nie jestem żadnym melomanem ale to normalnie słychać ile zakresu dźwięku zostaje ścięte w trakcie kompresji.

25

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:

Jako twórca mogę Ci odpowiedzieć za siebie. Wolę przez całe swoje zawodowe życie mieć 10 klientów, którzy ustawią mnie materialnie (i moje dzieci) niż 10 tys. takich, po których będę wiązał koniec z końcem.

...aż nasuwają się słowa innego artysty Kazika:

"Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
A jedne są lepsze, a drugie są gorsze
A gorsze są tańsze, a lepsze są droższe"

Widocznie ty jesteś z tych lepszych artystów wink

Masz prawo do własnych poglądów i do wyrażania ich. Już nie będę się wypowiadać w tym wątku, nie traktuj tego jako atak na ciebie, ale chce napisać jeszcze o jednym aspekcie związanym z prawami autorskimi.

Dziedziczenie.

Czesław Niemen napisał muzykę i wykonywał "Sen o Warszawie". Sądząc po tekście zrobił to z sympatii do miasta
"Mam tak samo jak ty,
Miasto moje a w nim:
Najpiękniejszy mój świat
Najpiękniejsze dni
Zostawiłem tam kolorowe sny."

Oczywiście nie przyszło mu do głowy, że mógłby to być hymn miasta, nie określił się czy można wykorzystywać ten utwór czy nie. To jest moje subiektywne wrażenie - ale większość artystów chciałaby by zostać w pamięci i serca ludzi, stworzyć coś ponadczasowego. Właścicielka praw autorskich - żona wbrew rodzinie, fanom, kibicom Legii (nieoficjalny hymn) nie godzi się na wykorzystywanie tego utworu. Jest to działanie na rzecz, czy przeciwko twórczości artysty?

26

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Averyl napisał/a:

...aż nasuwają się słowa innego artysty Kazika:

"Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
A jedne są lepsze, a drugie są gorsze
A gorsze są tańsze, a lepsze są droższe"?

Ależ ja się z jego słowami zgadzam big_smile Czy jednak prostytutka nie ma prawa do gratyfikacji?

Averyl napisał/a:

Dziedziczenie[...]

No to Pan Czesław mógł określić jak mają być rozdysponowane prawa autorskie po jego śmierci. Nie był przecież głupim człowiekiem i wiedział "z czym to się je". Nie zrobił tego więc przez najbliższe parędziesiąt lat prawa autorskie majątkowe przysługują jego spadkobiercom lub osobom, które je nabyły. Potem nie będą podlegały ochronie i każdy będzie mógł sobie jego utwory grać i przetwarzać. Znam za to przypadki kiedy właśnie dzieci, które odziedziczyły prawa autorskie po swoich rodzicach uratowały skórę ludziom, którzy te prawa naruszyli w mniemaniu osób postronnych.

27

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Averyl napisał/a:

Ja wytłumaczysz sens istnienia równolegle darmowego oprogramowania przy komercyjnych wersjach? Ściągnij sobie legalnie SketchUp i obejrzyj sobie jak gigantyczna biblioteka jest robiona przez tysiące ludzi na całym świecie, żaden program komercyjny nie ma tak dużej biblioteki obiektów, a robienie projektów 3D jest prostsze i szybsze niż w profesjonalnych programach służących do tego.
Wiesz może kupiłabym płytę Whitesnake w ciemno, ale gdybyś wydał płytę Snake, to chyba najpierw posłuchałabym w sieci, czy warto wydać kasę na No-name big_smile
Całe wieki kultura rozwijała się i nie było problemu z prawem autorskim, a dzisiaj? Dzisiaj wydaje się grube pieniądze, by blokować rozwój. OK, jeśli ktoś napisze super piosenkę, to nie wykorzystasz tego dalej - służy to tylko rozrywce, ale prawa autorskie dotyczą bardzo różnorodnej działalności. Dałam przykład z rozwojem oprogramowania, gdyby programiści nie zrzekali się swoich praw autorskich, to komputery, by wyglądały jako Odra, a oprogramowanie być może pisałoby się dziurkaczem.

Taaa- ciekawe co za naiwniaki kupują Maxy, Revity i inne dyrdymały za grube pieniądze zamiast na darmowym SketchUpie pracować? Toż to szok! Może biedaczki nie słyszały, że takie cudo istnieje? Averyl- jakbys się nie zorientowała to SketchUp ma wersję darmową oraz( uwaga! uwaga!) płatną... Która jest.. lepsza, ale i tak ( póki co) wizualizacje/ animacje wytwarzane SketchUpie nie umywają się do robionych na profesjonalnym oprogramowaniu.
Jak sobie wyobrażasz- wszystko za darmo? To jaka firma w ramach akcji charytatywnej płaciłaby programistom za ulepszanie produktu? ( dodam tylko, ze ceny programów w mojej branży są horrendalne i uważam, ze gdyby były niższe- zarobiliby by więcej, bo znam gro firm- szczególnie poczatkujących- uzywających kradzionych programów. I o ile rozwazyliby zakup programu za 5-8 tysięcy to już 22-30 tysięcy przekracza ich zdolności finansowe i jeszcze długo będzie. Ale to odrębna kwestia).

28

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Większość filmów i muzyki pochodzi z zagranicy.
Poza tym wykonawcy dostają ułamek dochodów resztę zgarniają wytwórnię.

29

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Katarzynka82 napisał/a:

Poza tym wykonawcy dostają ułamek dochodów resztę zgarniają wytwórnię.

Ojej, a wiesz ile z ceny szyneczki w sklepie dostaje rolnik hodujący świnkę? Albo ile z chlebka i bułeczki...?

30

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Ale chleb mogę sobie kupować bezpośrednio w piekarni a mięso u rolnika - a spróbuj sobie kupić film bezpośrednio u wytwórcy po premierze - nie da się - na
jpierw muszą zedrzec ile się da kasy w kinach.
Nie rozumiem: skoro im (wytworniom muzyczno-filmowym) wolno zdzieraac kasę z klientów, to niby dlaczego klient ma mieć skrupuly i przepłacąc?

Dlaczego jeden artysta potrafi się wypromować za 8 funtów za płytę a drugi musi aż za 20?

I dlaczego wciąż powstaja niezależne studia nagraniowe które potrafią wydać płyty taniej (i wcale nie gorszej jakości) i nieźle na tym zarobić?

Co do programistów to niech sobie swoich praw bronią - programy akurat kupuje i nie mam nic przeciwko, ale programy i gry to nie sztuka.

31

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

Nie rozumiem: skoro im (wytworniom muzyczno-filmowym) wolno zdzieraac kasę z klientów, to niby dlaczego klient ma mieć skrupuly i przepłacąc?

Wolno im, bo Ty nie masz obowiązku korzystać z ich wytworu. Chcesz, kupujesz. Nie chcesz, nie kupujesz. Swój sprzeciw wobec ceny możesz zawsze wyrazić brakiem zakupu. A Ty propagujesz postawę - jest za drogo ale ja i tak muszę z tego skorzystać więc sobie ściągnę od złodzieja. Nie, naprawdę nie musisz. Nikt Cię nie zmusza do słuchania muzyki, oglądania filmów, czytania książek.

Iceni napisał/a:

Dlaczego jeden artysta potrafi się wypromować za 8 funtów za płytę a drugi musi aż za 20?.

Ich sprawa ile na to wydają.

Iceni napisał/a:

I dlaczego wciąż powstaja niezależne studia nagraniowe które potrafią wydać płyty taniej (i wcale nie gorszej jakości) i nieźle na tym zarobić?

Bo jest wolność i konkurencja, a Ty możesz podjąć decyzję, że kupujesz tylko od tańszych dystrybutorów.

Iceni napisał/a:

Co do programistów to niech sobie swoich praw bronią - programy akurat kupuje i nie mam nic przeciwko, ale programy i gry to nie sztuka.

A kto Ci powiedział, że prawem autorskim jest chroniona tylko sztuka? Jest chroniony cały zakres działalności ludzi, którzy pracą własnego umysłu i zdolności wymyślają i wytwarzają coś jako pierwsi. Skoro coś wymyślili, to mają prawo korzystać z tego finansowo. Prawo autorskie jest jednak tak pomyślane, że ta ochrona nie jest wieczna, a w zasadzie ograniczona do czasu życia twórcy lub konkretnego okresu czasu od daty powstania danego utworu (bo program czy gra jest również utworem wg prawa autorskiego).

32 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-06 12:13:20)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Oczywiście, ze nie muszę - niktt nie "musi". Wychodzi na to, ze lepiej, żeby artysta nie zarabiał nic i nikt o nim nie słyszał niż żeby zarobił odrobinę mniej tongue

Tak, owszem, będę dalej to robić, bo mimo piractwa takie EMI to jedna z największych kompanii big_smile
Oczywiście dla ciebie jestt to przestępstwo - i nawet badania na ten temat cię nie przekonają - ci co ściągają wydają więcej pieniędzy na płyty, filmy etc. Niż ci, którzy tego nie robią.
Walcząc z piractwem popełniają wirtualne samobójstwo. Nie mam nic przeciwko - chcą, niech to robią - tyle, ze niech nie oczekują ode mnie pomocy.
Może niedllugo nucić mi nie będzie wolno, wszak nie zaaplacilam za prawo do nucenia big_smile no bo skoro słuchac za darmo mi nie wolno, to chyba spiewac tym bardziej? Czy usta sa mniej ważne od uszu?

Albo zastanowmy się - kupię książkę, przeczytam ją i pożyczę sąsiadowi - wszystko ok, tak? Ale jak kupię wersje elektroniczna i mu ja pożycze w wersji elektronicznej - wyśle plik na mailla - to to już jest przestępstwo?

To może zlikwidujmy też biblioteki, bo one też działają na szkodę finansową pisarzy?


_______

Zasttanow się dlaczego taki Dan Brown zarobił milion w tak ekspresowym tempie? Przecież jego książki sa powielane w sieci w tysiącach! Jest jednym z najbardziej piratowanych pisarzy a
MIMO TO jednym z najwięcej zarabiających!
Czy to nie paradoks?

Ja osobiście sciagnelam z sieci wszystkie jego książki big_smile - chociaż połowę czytałam wypożyczając z biblioteki - ale w końcu te ostatnia kupillam, bo mi się nie chciało czekać  - i on pewnie doskonale o tym wie i wie, że dlatego zna go 3/4 świata bo piraci się o to postarali tongue

To samo EL James - przecież ona zaczęła od zabawy w internecie - publikowała za darmo i nagle zarobiła kupę forsy - bo to właśnie rozpowszechnianie za darmo sprawiło, ze nagle stała się sławna.

To nie prawa autorskie przynoszą zyski, ale sława i popularność. Jeśli jesteś wszędzie to każdy chce ciebie mieć.  Myślisz, ze Beatlesów nie piratowali? Ze byliby slawniejsi i bogatsi gdyby kiedyś nie rozpowszechniano ich piosenek przegrywając z kasety na kasetę od kolegów? Z radia?

Wake up!


Rozumiem i poppieram, że prawnie ścigane powinno być CZERPANIE ZYSKÓW z naruszeniem praw autorskich, bo to jest ok. Ktoś coś wymyśli a ty chcesz, żeby TOBIE za to płacili. Tu jest jasna sprawa.

Ale co - mamy płacić malarzowi bo oglądamy jego obraz? big_smile A może jak ktoś muzykę za głośno puści to mu się kara należy, bo sasieddzi za darmo słuchają? wink

33

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

Albo zastanowmy się - kupię książkę, przeczytam ją i pożyczę sąsiadowi - wszystko ok, tak? Ale jak kupię wersje elektroniczna i mu ja pożycze w wersji elektronicznej - wyśle plik na mailla - to to już jest przestępstwo?

Licencja pozwala na korzystanie z utworu w kręgu rodziny i znajomych z czego korzystają serwisy złodziejskie - tam są sami znajomi big_smile

Iceni napisał/a:

To może zlikwidujmy też biblioteki, bo one też działają na szkodę finansową pisarzy?

Biblioteki działają na mocy ustawowego udostępnienia utworu i wydawca utworu nie ma tu nic do gadania.

34

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

To powiedz mi czym się różni zasadniczo Chomik od biblioteki?
Ide do biblioteki, pozyczam książkę, czytam i oddaje. To samo robi kolejna osoba.
Wchoddze na Chomika, sciagam plik, czytam i wywalam. To samo robi kolejna osoba.

Widzisz w tym jakąś diametralna różnice?

35

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Ja widzę big_smile Otóż o wieeeele przyjemniej otwiera się papierową, nasiąkniętą czasem książkę, aniżeli czyta się ją na komputerze smile Dlatego książki wypożyczam -kupuję rzadko. Nie dlatego, że mi szkoda pieniędzy, ale to musiałaby być książka do której jeszcze powrócę, jestem dość wymagająca w tym względzie.

Filmów nie ściągam, oglądam online.
No to mnie Snake uspokoiłeś: jestem zaledwie połowicznym złodziejem wink

36

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

Rozumiem i poppieram, że prawnie ścigane powinno być CZERPANIE ZYSKÓW z naruszeniem praw autorskich, bo to jest ok. Ktoś coś wymyśli a ty chcesz, żeby TOBIE za to płacili. Tu jest jasna sprawa.

Widzisz, to jest tak, że np. w polskim prawie autorskim jest tak zwany dozwolony użytek prywatny i dozwolony użytek publiczny. W ramach pierwszego możesz pożyczyć kuzynce czy znajomemu książkę czy film albo zaprosić ich na imprezkę połączoną z oglądaniem filmu. Jeśli jednak ustalisz choćby symboliczną opłatę składkową za uczestnictwo w tej imprezie, to łamiesz zasady dozwolonego użytku prywatnego. To jest podstawa określenia zakresu co jest dozwolone - nie możesz mieć z tego zysku. Wrzucenie książki do internetu jest interpretowane jako łamanie tej zasady, bo nie kontrolujesz kręgu osób, które mają do niej dostęp, a możesz udostępnić tylko rodzinie i osobom z tzw. kręgu towarzyskiego. Serwisy udostępniające różne treści próbują sobie z tym radzić przez wprowadzenie obowiązkowej rejestracji - ach witaj nasz dobry znajomku... Ale uwaga, programów komputerowych, a więc również gier nie możesz udostępniać czy wypożyczać rodzinie ani znajomym!
Natomiast biblioteki działają w ramach dozwolonego użytku publicznego, który jest określony jasno dla określonych instytucji szerzących kulturę i tylko dla nich. Chomikuj nie jest wymieniony w rzeczonej ustawie. Poza tym każdy większy plik wymaga wykupienia od nich tzw. transferu, a więc pobierają opłatę za ściągnięcie filmu czy gry (której jako programu komputerowego nawet za darmo nie można udostępnić). Nie wiesz ile z tej opłaty jest poniesieniem kosztów jakiegoś mitycznego transferu, a ile zyskiem serwisu. Dlatego i do chomika zaczynają się dobierać organizacje producentów.

Iceni napisał/a:

Ale co - mamy płacić malarzowi bo oglądamy jego obraz? big_smile

A jesteś pewna, że nie płacisz big_smile? Jeśli oglądasz reprodukcję obrazu żyjącego malarza w albumie, który kupiłaś, to już zapłaciłaś malarzowi. Jeśli pójdziesz do galerii, gdzie wisi oryginał, to albo wchodzisz za darmo, bo ktoś zapłacił malarzowi za Ciebie albo płacisz za bilet więc komuś za możliwość obejrzenia płacisz. Może sobie po prostu nie zdajesz sprawy ale te pieniądze naprawdę krążą...

37

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Za nic nie place! On mnie nachalnie zmusza do łamania prawa, bo pozwala sprzedawcy powiesić go w witrynie!
Żeby to była prawdziwa ggalerią, to mogłabym omijać, a to zwykły sklep z rekodzielem [szloch]

38 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-06 16:02:14)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:
Iceni napisał/a:

Poza tym niemal uwierzyłam, że pan Snake nigdy w życiu nie obejrzał filmu ściągniętego z sieci albo wrzuconego na You Tube big_smile

Czy ja coś takiego napisałem? Tyle, że nie jestem taki [.....] aby się tym publicznie chwalić i być z tego dumnym. Czy w marketach żarcie i różne inne rzeczy też kradniecie i tłumaczycie, że i tak właściciele tych marketów są mega bogaci i nie zbiednieją jak wy tu trochę dobra do domu wyniesiecie? Rozumiem, ze każdy człowiek biedniejszy od was ma pełne prawo okradać wasze domy i samochody, a wy będziecie tylko ze zrozumieniem kiwać głową? To jest właśnie myślenie, że mi się należy! Nie, nie należy się. Nawet jak byłem młody, biedny i głupi kupując grę czy muzykę na targu od panów o śniadej karnacji wiedziałem, że robię źle i nie ma co się tym chwalić. Wtedy też mi się wydawało, że muszę tą grę mieć tu i teraz. Okazało się, że nie muszę. Ustaliłem sobie kwotę za jaką mogę kupić grę i jeśli gra była droższa, to jej po prostu nie kupowałem mimo, że nieraz mnie ściskało z żalu. Tak miałem ostatnio z grą Starcraft 3, która po latach czekania na nią wyszła w cenie 200 zł. Przekracza to moją ustaloną kwotę więc jej mimo wielkiej ochoty nie kupiłem. Dobrze wiedziałem, że minie parę miesięcy i cena spadnie. I tak właśnie jest, obecnie kosztuje 100 zł i pewnie niedługo ją kupię kiedy uznam, że mam czas w nią pograć. Z filmami nauczyłem się, że nie warto oglądać byle jakiej wersji, na byle czym. Raz, że w ten sposób okrada się twórców filmu ale okradam też siebie z jakości. Akurat filmów to kupuję sporo, bo lubię obejrzeć te filmy na kinie domowym w jakości HD, z nie obciętą ścieżką dźwiękową. Czego nie kupowałem, to wypożyczałem czy to od operatora kablówki czy z wypożyczalni. Z muzyką jest podobnie. Miałem sporą kolekcję na winylach i kasetach ale że czas i technika biegnie naprzód, to odtwarzam tą kolekcję na CD. Pewnie szybciej byłoby ściągnąć wszystko z internetu ale niespecjalnie zależy mi na słuchaniu kradzionej muzyki, która w celu wrzucenia na serwer jest kompresowana i jej wartość w odsłuchu jest taka sobie. Znów okrada się innych z pieniędzy, a siebie z jakości.

Czyli inaczej jesteś obłudnikiem i hipokrytą jak większość polaków, i nie znasz definicji kradzieży, demokracja to rząd większości a większość nie chce bandy złodziei szczególnie  że polskie filmy i muzyka mnie nie paszą więc ściągam tylko zagraniczne.

Averyl napisał/a:

Snake - czytając twoje wypowiedzi mam wrażenie, że podzieliłeś świat na tych, co kradną i uzasadniają, że im się należy, i tych co czasem kradną, albo już nie kradną, bo ich stać, albo bo się trochę wstydzą i wprowadzają sobie ograniczenia.

Bardzo to przykre. Stać mnie na oprogramowanie, płyty, książki i nie kradnę!
Pierwszym krokiem, by coś się zmieniło, to myśl, że coś jest niefajne, że coś trzeba zmienić, dlatego uważam, że prawo autorskie to przeżytek, przywilej garstki ludzi. I ta grupka pilnuje swoich interesów, wbrew ogółowi. Nie przekonuje mnie argument, że producent musi wyłożyć kasę, by potem zbierać grube miliony. Prawie każdy musi włożyć pracę, pieniądze, czas w zajęcie, by potem to procentowało.
Ja wytłumaczysz sens istnienia równolegle darmowego oprogramowania przy komercyjnych wersjach? Ściągnij sobie legalnie SketchUp i obejrzyj sobie jak gigantyczna biblioteka jest robiona przez tysiące ludzi na całym świecie, żaden program komercyjny nie ma tak dużej biblioteki obiektów, a robienie projektów 3D jest prostsze i szybsze niż w profesjonalnych programach służących do tego.
Wiesz może kupiłabym płytę Whitesnake w ciemno, ale gdybyś wydał płytę Snake, to chyba najpierw posłuchałabym w sieci, czy warto wydać kasę na No-name big_smile
Całe wieki kultura rozwijała się i nie było problemu z prawem autorskim, a dzisiaj? Dzisiaj wydaje się grube pieniądze, by blokować rozwój. OK, jeśli ktoś napisze super piosenkę, to nie wykorzystasz tego dalej - służy to tylko rozrywce, ale prawa autorskie dotyczą bardzo różnorodnej działalności. Dałam przykład z rozwojem oprogramowania, gdyby programiści nie zrzekali się swoich praw autorskich, to komputery, by wyglądały jako Odra, a oprogramowanie być może pisałoby się dziurkaczem.

Mam identyczne zdanie co ty.

Snake napisał/a:
Averyl napisał/a:

...aż nasuwają się słowa innego artysty Kazika:

"Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
A jedne są lepsze, a drugie są gorsze
A gorsze są tańsze, a lepsze są droższe"?

Ależ ja się z jego słowami zgadzam big_smile Czy jednak prostytutka nie ma prawa do gratyfikacji?

Averyl napisał/a:

Dziedziczenie[...]

No to Pan Czesław mógł określić jak mają być rozdysponowane prawa autorskie po jego śmierci. Nie był przecież głupim człowiekiem i wiedział "z czym to się je". Nie zrobił tego więc przez najbliższe parędziesiąt lat prawa autorskie majątkowe przysługują jego spadkobiercom lub osobom, które je nabyły. Potem nie będą podlegały ochronie i każdy będzie mógł sobie jego utwory grać i przetwarzać. Znam za to przypadki kiedy właśnie dzieci, które odziedziczyły prawa autorskie po swoich rodzicach uratowały skórę ludziom, którzy te prawa naruszyli w mniemaniu osób postronnych.

Dziedziczenie powinno być zakazane a prawa autorskie winny trwać 5 lat.
rzeczy niematerialnych prawnie nie powinno się dziedziczyć.
Artysta winien zarabiać tylko na koncertach no i czas całkowicie znieść ulgę dla artystów, nikt nie wygra z internautami, anonimowi już o to zadbają big_smile
http://d.wiadomosci24.pl/g2/d5/7a/e1/223346_1327320302_f16a_p.jpeg
http://3.bp.blogspot.com/-HBStgTgCYAw/T23EjCpv9mI/AAAAAAAAAF4/ydoSJc0oEtw/s320/ACTA.jpg

Snake napisał/a:
Katarzynka82 napisał/a:

Poza tym wykonawcy dostają ułamek dochodów resztę zgarniają wytwórnię.

Ojej, a wiesz ile z ceny szyneczki w sklepie dostaje rolnik hodujący świnkę? Albo ile z chlebka i bułeczki...?

Tu chodzi o grubszą kasę, inna sprawa że pasożyty powinny być zdelegalizowane jak agencja rynku rolnego, rolnicy powinni jak we Francji zrzeszyć sie w swoje lobby wtedy uzyskają więcej.
W przemyśle muzycznym jest trochę inaczej wystarczy popatrzeć na inicjatywę twórcy megauploadu.
Ja nie zagłosuję na polityka który będzie bronił praw autorskich i patentów które w większości należą do zagranicy.   
Dlatego wolę nie chodzić na wybory

Snake napisał/a:

A kto Ci powiedział, że prawem autorskim jest chroniona tylko sztuka? Jest chroniony cały zakres działalności ludzi, którzy pracą własnego umysłu i zdolności wymyślają i wytwarzają coś jako pierwsi. Skoro coś wymyślili, to mają prawo korzystać z tego finansowo. Prawo autorskie jest jednak tak pomyślane, że ta ochrona nie jest wieczna, a w zasadzie ograniczona do czasu życia twórcy lub konkretnego okresu czasu od daty powstania danego utworu (bo program czy gra jest również utworem wg prawa autorskiego).

Ale i tak jest zadługa i jest coraz dłuższa bo skąpcy boją się darmowych beatlesów a ja czekałam kiedy w końcu będą za friko, jak już wspomniałam należy zdelegalizować dziedziczenie praw autorskich bo nie służy to ogólnie pojętemu interesowi społecznemu czyli dobru narodowemu.
To samo tyczy patentów nawet ludzkiego DNA czy oprogramowania co blokuje rozwój czyli ma działanie pasożytnicze.
Dla twojej wiadomości jestem egalitarystką a cynicką promującą TINA o mentalności kalego.

39

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Katarzynka82 napisał/a:

Czyli inaczej jesteś obłudnikiem i hipokrytą jak większość polaków, i nie znasz definicji kradzieży, demokracja to rząd większości a większość nie chce bandy złodziei szczególnie  że polskie filmy i muzyka mnie nie paszą więc ściągam tylko zagraniczne.

Proponuję najpierw ściągnąć z jakiegoś pirackiego serwera solidną paczkę podręczników do języka polskiego. Ich lektura przyda Ci się co byś wiedziała, że Polacy pisze się dużą literą. Tak jak Rosjanie, Czesi, Amerykanie... Ustalisz sobie jakąś konsekwencję w stawianiu przecinków. Chyba, że Cię to nie pasi, paszy? Tak dla Twojej wiadomości demokratyczne władze w Polsce (i na świecie), a więc wybrane przez większość wspierają prawa autorskie. To jak to jest z tą Twoją demokracją?

Katarzynka82 napisał/a:

Dziedziczenie powinno być zakazane a prawa autorskie winny trwać 5 lat.
rzeczy niematerialnych prawnie nie powinno się dziedziczyć.
Artysta winien zarabiać tylko na koncertach no i czas całkowicie znieść ulgę dla artystów, nikt nie wygra z internautami, anonimowi już o to zadbają big_smile.

Ach, ach, jakie to typowe. Przeważnie dla ludzi, którzy nic sami nie są w stanie stworzyć i wymyśleć, i są takimi biernymi konsumentami tego co stworzyły jednostki twórczo myślące..., a to boli.

Katarzynka82 napisał/a:

Ja nie zagłosuję na polityka który będzie bronił praw autorskich i patentów które w większości należą do zagranicy.   
Dlatego wolę nie chodzić na wybory.

No właśnie, przecież nie miałabyś zwyczajnie na kogo zagłosować big_smile

40 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-06 21:03:45)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:

No właśnie, przecież nie miałabyś zwyczajnie na kogo zagłosować big_smile

Mogłabym nie pójść na wybory ale zagłosuję jak zwykle na ruch Palikota, ale znam  kolegę który działa u anonimowych a oni narobili niezłego bigosu chociażby sony, anonimowi jeszcze nie raz zaznaczą swoją obecność ich liczba rośnie na miejsce jednych przyjdą inni big_smile
Właśnie jest prawo za naszymi plecami, on działa w partii piratów.
ACTA przepadło i czarno was widzę wy konserwatywni liberałowie(jedno drugiemu przeczy smile
Intelektu to na pewno nie odziedziczyliście big_smile
Świat idzie do przodu łącza coraz szybsze, pojemne dyski, szyfrowanie, P2M.
Czekam na wysokie podatki dla spaślaków i nierobów co wartości przekładają na cielca i jeszcze podpierają się bogiem miast żyć w ubóstwie jak zalecał Jezus i obecnie Franciszek.
Hmm kto tu taki jest...
Jeszcze jedno robię literówki bo pisze bardzo szybko więc nieraz puszczam shift a słownik w Firefoksie nie podkreślił słowa Polska więc tak wyszło.
Ale poza tym nie jestem za Europą ojczyzn a federacją państw z ograniczoną do minimum suwerennością.

41

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Katarzynka82 napisał/a:

Właśnie jest prawo za naszymi plecami[...]

Nie polecam więc schylać się po mydło...

Katarzynka82 napisał/a:

wy konserwatywni liberałowie(jedno drugiemu przeczy smile.

Tylko jeśli się nie rozumie tego pojęcia...

Katarzynka82 napisał/a:

Hmm kto tu taki jest....

No, jaka Ty jesteś to właśnie wygłosiłaś, na szczęście...

Katarzynka82 napisał/a:

Jeszcze jedno robię literówki bo pisze bardzo szybko więc nieraz puszczam shift a słownik w Firefoksie nie podkreślił słowa Polska więc tak wyszło.
Ale poza tym nie jestem za Europą ojczyzn a federacją państw z ograniczoną do minimum suwerennością.

Ten sam poziom argumentacji co z prawami autorskimi - robię błędy ale na szczęście kiedy zdobędziemy władzę będę mogła to robić bo... (tu w zasadzie nie wiem o co chodziło Autorce, bo co ma wspólnego federalizm Europy z zasadami języka polskiego, dalibóg, nie wiem).

42 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-07 15:33:05)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Mam pojecie to jest obłuda konserwatyzm dla biednych liberalizm gospodarczy dla elit.
Nawet całe UE podlizuje się właścicielom praw autorskich,
Nigdy mnie nie przekonasz do praw autorskich jestem info anarchistką socjal-libertariańską prawa autorskie 5 lat i tyle w temacie nawet JKM poparł ten postulat.
Donkiszot nie wygra z internetem big_smile

43

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

To powiedz mi czym się różni zasadniczo Chomik od biblioteki?
Ide do biblioteki, pozyczam książkę, czytam i oddaje. To samo robi kolejna osoba.
Wchoddze na Chomika, sciagam plik, czytam i wywalam. To samo robi kolejna osoba.

Widzisz w tym jakąś diametralna różnice?

Mam identyczne zdanie.

Nie mam wyrzutów sumienia, bo jeśli chcę zobaczyć jakiś film w kinie, to i tak do tego kina pójdę, ba - choćby wersje online atakowały mnie ze wszystkich stron, to i tak nie skorzystam nie chcąc psuć sobie przyjemności seansu. Natomiast jak nie uważam, żeby coś było warte wydania pieniędzy na bilet, to i tak do tego kina nie pójdę, czy to będzie online, czy nie. Kiedyś miałam telewizor, wideo i z telewizora nagrywałam sobie filmy na kasety wideo, teraz telewizora nie mam, a zamiast tego oglądam film czy serial online. Taką mam z tego korzyść, że mogę sobie film obejrzeć kiedy chcę, a nie kiedy go puszczą w TV. No i brak reklam. Analogicznie mam z muzyką czy książkami - jak chcę coś mieć na własność, postawić sobie na półce, bo to mój ulubiony autor czy muzyk, to i tak to kupię, jeśli sięgam po coś z nudów albo z ciekawości, to i tak bym tego na własność nie kupiła, bo nie mam aż tyle pieniędzy na zbyciu - czekałabym aż się pojawi w radiu, w bibliotece, pożyczyłabym od kogoś znajomego.

Nie, nie czuję się z tym źle. Przez youtube i last.fm poznałam np. twórczość Bruno Coulais i tak mnie zachwyciła, że żadnych pieniędzy mi nie było szkoda na ścieżki do Himalai czy Makrokosmosu, których na pewno w ciemno bym nie kupiła, ergo artysta tylko na tym skorzystał.

Catwoman napisał/a:

Ja widzę big_smile Otóż o wieeeele przyjemniej otwiera się papierową, nasiąkniętą czasem książkę, aniżeli czyta się ją na komputerze

Niektórzy mają czytniki. ;-)
Ogólnie uważam, że to nasiąkanie czasem, wąchanie książek, głaskanie ich, tulenie i cały ten papierowy fetyszyzm jest mocno przereklamowany, szczególnie, kiedy się czyta głównie w "wolnych chwilach", czyli w komunikacji miejskiej ew. na wyjazdach i trzeba targać ze sobą całe kilogramy papieru. Ja nawet książki, które mam kopiuję sobie do wersji elektronicznej, bo targać ze sobą 600 stron (albo i 1200, bo co jak się jedną książkę już kończy, ale czytania nie wystarczy na cały dzień i trzeba wziąć drugą? ;-) ) przez cały dzień w torebce i szarpać z przewracaniem stron w autobusowym ścisku, to ja dziękuję.


Acha, zaznaczam, że nie chce mi się o to z nikim kłócić, spierać i prowadzić wielopostowych dyskusji w oparciu o przepisy prawa czy zasady demokracji. Jak ktoś chce mnie nazwać złodziejem, hipokrytką czy kimś tam, to niech mu pójdzie na zdrowie.

44

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Katarzynka82 napisał/a:

Nawet całe UE podlizuje się właścicielom praw autorskich

No i słusznie, ludziom utalentowanym co potrafią jeszcze sklecić coś nowego we własnej głowie zamiast hołdować internetowemu kopiuj-wklej należy się szacunek...

Katarzynka82 napisał/a:

Nigdy mnie nie przekonasz do praw autorskich jestem info anarchistką socjal-libertariańską prawa autorskie 5 lat i tyle w temacie

Ale po déja vu nie rozglądasz się jeszcze podejrzliwie dookoła, nie sprawdzasz wszystkich baz danych i nie szukasz wzrokiem najbliższej budki telefonicznej....?

Katarzynka82 napisał/a:

nawet JKM poparł ten postulat

Pasjami lubię tego faceta, m.in. za to, że jego poglądy popiera..., 0,1 % społeczeństwa?

Katarzynka82 napisał/a:

Donkiszot nie wygra z internetem big_smile

Ach, ten wolny internet..., który jest najpiękniejszym medium jakie człowiek dał agencjom wywiadu, marketingowcom i oszołomom do inwigilacji i kontroli wolnego człowieka, podsuwania mu pod nos "własnych" myśli i przekonań. Znasz przypowiastkę o żabie gotowanej z wolna w garnku?

45 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-07 18:30:40)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:

Pasjami lubię tego faceta, m.in. za to, że jego poglądy popiera..., 0,1 % społeczeństwa?

Za jego szowinizm i wsparcie dla faszystów z ONR oraz NOP i szowinistyczne poglądy
Donkiszocie nie wygracie ze społeczeństwem będzie co najwyżej abonament .

Snake napisał/a:

Ach, ten wolny internet..., który jest najpiękniejszym medium jakie człowiek dał agencjom wywiadu, marketingowcom i oszołomom do inwigilacji i kontroli wolnego człowieka, podsuwania mu pod nos "własnych" myśli i przekonań. Znasz przypowiastkę o żabie gotowanej z wolna w garnku?

Od tego jest sieć bezprzewodowa.

46

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Katarzynka82 napisał/a:

Za jego szowinizm i wsparcie dla faszystów z ONR oraz NOP i szowinistyczne poglądy.

To co, wybierasz sobie z JKM tylko to co Ci pasuje?

Katarzynka82 napisał/a:

Od tego jest sieć bezprzewodowa.

No rozbawiłaś mnie big_smile Znaczy raz, nie zrozumiałaś o czym pisałem w kwestii inwigilacji i kontroli, i jak się ją przeprowadza. No ale rozbawiłaś mnie tą bezprzewodowością. Myślisz, że bezprzewodowość polega na czerpaniu dostępu do internetu z wszechenergii przenikającej kosmos czy coś w ten deseń?

47

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Snake napisał/a:
Katarzynka82 napisał/a:

Za jego szowinizm i wsparcie dla faszystów z ONR oraz NOP i szowinistyczne poglądy.

To co, wybierasz sobie z JKM tylko to co Ci pasuje?

Katarzynka82 napisał/a:

Od tego jest sieć bezprzewodowa.

No rozbawiłaś mnie big_smile Znaczy raz, nie zrozumiałaś o czym pisałem w kwestii inwigilacji i kontroli, i jak się ją przeprowadza. No ale rozbawiłaś mnie tą bezprzewodowością. Myślisz, że bezprzewodowość polega na czerpaniu dostępu do internetu z wszechenergii przenikającej kosmos czy coś w ten deseń?

Jestem infoanarchistką czyli odmianą libertarianki
Oto deklaracja polityczna libertarian
http://partialibertarianska.org/dokumentacja/deklaracja-polityczna-pl/
Partia Libertariańska postuluje zniesienie monopoli narzucanych przez prawo autorskie, prawo własności przemysłowej i inne akty prawne, określanych często zbiorczą nazwą ?własności intelektualnej?. Twórcy, wynalazcy i inni producenci informacji powinni móc narzucać ograniczenia w korzystaniu z przekazywanej przez siebie informacji jedynie w drodze dobrowolnych umów.

48

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

My tu tak o muzyce, filmach, a co z tak popularnym kserowaniem książek i innych materiałów na studiach? wink

49

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

A przepisy kucharskie też można patentować?

50

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

A przepisy kucharskie też można patentować?

Ależ oczywiście. Z tego co wiem, to wiele słynnych restauracji i cukierni ma swoje autorskie przepisy zastrzeżone, aby nikt bez ich wiedzy i zgody nie mógł ich kopiować ani usiłować podrabiać.

51 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-15 18:14:22)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Catwoman napisał/a:

My tu tak o muzyce, filmach, a co z tak popularnym kserowaniem książek i innych materiałów na studiach? wink

No to jest też niestety zakazane ale trudne do sprawdzenia big_smile
Poza tym podobno miała wejść w życie ustawa o e-podręcznikach ale jak widzę komuś to się nie spodobało chyba wiadomo komu ....
no i ustawa została wstrzymana no chyba że jest inaczej bo słuch o niej zaginął. 

Olinka napisał/a:
Iceni napisał/a:

A przepisy kucharskie też można patentować?

Ależ oczywiście. Z tego co wiem, to wiele słynnych restauracji i cukierni ma swoje autorskie przepisy zastrzeżone, aby nikt bez ich wiedzy i zgody nie mógł ich kopiować ani usiłować podrabiać.

To jest chore, a co jeśli ktoś niezależnie to samo zrobi i nie orientuje się w tych wszystkich patentach to co czeka go proces sądowy już to widzę komedia na całego big_smile

52

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Mam pytanie: ilu z was popierających totalny open-source, utrzymuje się z szeroko pojętej twórczości chronionej( teoretycznie) prawem autorskim?

Z jednej strony chcemy 'produktów' najwyższej jakości- z drugiej strony zmuszamy autorów do chałturzenia, bo przecież od naszego ściągania z neta nie zbiednieją(?)...

53

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

No ja też jestem po drugiej stronie barykady - czyli należę do twórców. Nie czerpię z tego zysków, ale znam proces twórczy, wiem mniej więcej jak wygląda proces tworzenia gier, filmów, muzyki, prawo autorskie. I jestem zszokowana tym, że tak łatwo usprawiedliwiacie złodziejstwo.

Przyznaję, że nie mam w tym temacie czystego sumienia - bo jako gówniarz nie miałam nawet kawałka oryginalnej płyty - od kiedy zostałam podłączona do internetu ściągałam wszystko. Gry, muzyka, filmy, po prostu ciężkie gigabajty danych. Ale jak stanęłam po drugiej stronie zrozumiałam - wkładasz w coś serce, czas, pieniądze, a ktoś tak po prostu kradnie to, na co naprawdę ciężko pracujesz. Ja bym czuła niesmak mając fanów-złodziei.

Teraz jeśli chodzi o muzykę korzystam ze Spotify - 20 zł miesięcznie i mam i muzykę, i czyste sumienie. Gry kupuję oryginalne - wyrosłam z tego dziecięcego założenia, że "mnie się należy". Niby dlaczego? Gry to towar luksusowy. Z przyjemnością czekam na premierę GTA V we wtorek i już zapłaciłam całe 200 zł za preorder. Ale jak mnie nie było stać na Assassin's Creed w chwili premiery, to odczekałam cierpliwie swoje i kupiłam używkę od kogoś, kto się nagrał i sprzedał miesiąc po premierze za połowę ceny. Tym bardziej, że twórców ulubionych gier szanuję i chcę ich nagrodzić za dobrze spędzony czas. Kupienie oryginała daje mi satysfakcję.

Uważam, że piractwo to nie jest coś, czym należy się chwalić.

54

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Catwoman napisał/a:

My tu tak o muzyce, filmach, a co z tak popularnym kserowaniem książek i innych materiałów na studiach? wink

To zależy, kopiowanie w celach dydaktycznych fragmentów książek jest chyba dozwolone. Zresztą właśnie dlatego sprzęt do kserowania jest obciążony podatkiem na rzecz organizacji zajmujących się zbieraniem należności z tytułu praw autorskich. Nie pamiętam czy aby same punkty ksero takiego podatku nie płacą.

busiu napisał/a:

Ale jak mnie nie było stać na Assassin's Creed w chwili premiery, to odczekałam cierpliwie swoje i kupiłam używkę od kogoś, kto się nagrał i sprzedał miesiąc po premierze za połowę ceny.

No ale w ten sposób nie dałaś zarobić twórcy gry big_smile Dlatego właśnie wydawcy gier na świecie mają pomysł aby zakazać rynku wtórnego gier itp. produktów. Co jest oczywistym przegięciem z ich strony, bo jest ewidentnym naruszeniem wolnego rynku. Coś co kupiłem, mogę sprzedać. Oczywiście są od tego wyjątki. Na przykład jeśli ktoś kupił projekt domu, obojętnie czy jest to tzw. projekt typowy czy zamówił sobie indywidualny projekt u architekta i wybudował dom na podstawie tego projektu nie może tego projektu sprzedać kolejnej osobie chętnej do budowy. Kupił bowiem część praw autorskich w zakresie jednorazowego wykorzystania przy budowie domu. Na dodatek kupił w zakresie realizacji formy jaką otrzymał w projekcie. Na dokonywanie zmian musi mieć zgodę autora projektu niezależnie, że przecież za projekt już zapłacił. Producenci gier (niektórzy) walkę z rynkiem wtórnym próbują toczyć przez kuchenne drzwi zmuszając do posiadania połączenia z internetem (pod pozorem udostępniania na bieżąco aktualizacji), rejestracji w serwisach i ... ograniczeniem liczby instalacji gry.

55

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
busiu napisał/a:

No ja też jestem po drugiej stronie barykady - czyli należę do twórców. Nie czerpię z tego zysków, ale znam proces twórczy, wiem mniej więcej jak wygląda proces tworzenia gier, filmów, muzyki, prawo autorskie. I jestem zszokowana tym, że tak łatwo usprawiedliwiacie złodziejstwo.

Przyznaję, że nie mam w tym temacie czystego sumienia - bo jako gówniarz nie miałam nawet kawałka oryginalnej płyty - od kiedy zostałam podłączona do internetu ściągałam wszystko. Gry, muzyka, filmy, po prostu ciężkie gigabajty danych. Ale jak stanęłam po drugiej stronie zrozumiałam - wkładasz w coś serce, czas, pieniądze, a ktoś tak po prostu kradnie to, na co naprawdę ciężko pracujesz. Ja bym czuła niesmak mając fanów-złodziei.

Teraz jeśli chodzi o muzykę korzystam ze Spotify - 20 zł miesięcznie i mam i muzykę, i czyste sumienie. Gry kupuję oryginalne - wyrosłam z tego dziecięcego założenia, że "mnie się należy". Niby dlaczego? Gry to towar luksusowy. Z przyjemnością czekam na premierę GTA V we wtorek i już zapłaciłam całe 200 zł za preorder. Ale jak mnie nie było stać na Assassin's Creed w chwili premiery, to odczekałam cierpliwie swoje i kupiłam używkę od kogoś, kto się nagrał i sprzedał miesiąc po premierze za połowę ceny. Tym bardziej, że twórców ulubionych gier szanuję i chcę ich nagrodzić za dobrze spędzony czas. Kupienie oryginała daje mi satysfakcję.

Uważam, że piractwo to nie jest coś, czym należy się chwalić.

Stwórz coś, co będę chciała kupić, a zrobię to bez mrugnięcia okiem. Na mojej półce stoi wiele oryginalnych płyt, filmów, książek i nawet gier- ( akurat gry wszystkie, w które gram są oryginalne ;P ) - zasada jest jedna - jak większość ludzi mam ograniczone środki, kupuję to, co uważam za dobre i co chcę mieć. Ponadto często zachęcona jakimś pirackim znaleziskiem kupuję potem oryginał.  A właśnie ze względu na to ograniczenie finansowe zakaz piractwa w większości przypadków w ogóle nie wpłynie na wzrost dochodów twórców, bo człowiek zarabiający jest w stanie wydać określoną sumę pieniędzy. Myślisz, ze jak zakażesz nielegalnego kopiowania to ludzie zaczną więcej kupować? big_smile Pójdą na drugi etat żeby sobie nową grę kupić czy piosenki posłuchać? Nie! Zrezygnują z tego na rzecz darmowych.

Pomijając już te badania, które wykazały, że osoby piratujące i tak wydają więcej pieniędzy na płyty, gry etc. niż osoby które nigdy nie ściągają nic z sieci. Zakaz piractwa to po prostu strzał w kolano i odcięcie się od najlepszego źródła reklamy wink

56

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Ale pozwól aby twórcy sami sobie wybierali metody reklamy, a nie padali na kolanach ze szczęścia przed złodziejami, że puszczają w świat ich dzieła.

57

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Stwórz coś, za co pokocha cię świat, a wtedy będziesz mógł stawiać warunki jakie chcesz wink a piratów nawet nie zauważysz big_smile

Albo zostań prawdziwym artystą i twórz rzeczy wyjątkowe, nie do powielenia, a wtedy żadne piractwo ci nie grozi big_smile

58

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Iceni napisał/a:

twórz rzeczy wyjątkowe, nie do powielenia

Wszystko da sie powielić.

59

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Moje pytanie może jest naiwne, ale ja tego naprawdę nie wiem - czy ściąganie filmów ze stronki torrenty.org jest piractwem? Aby móc z tej strony korzystać należy przedtem wnieść opłatę 10 zł. Opłata niby jest, ale tak niska, że prawie żadna, więc nie wierzę, że strona działa legalnie i zgodnie z prawem. Z drugiej strony działa i nikt jej nie blokuje. Pytam, bo kilka dni temu w towarzystwie wywiązała się krótka polemika na ten temat.

60

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Ja nie ściągam co prawda filmów, ale oglądam online i też czasem płacę - bo strony się wycwaniły i często bez zapłacenia np. 3,50 na tydzień, film/serial idzie tak wolno, że nie da się tego obejrzeć.

61

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Niestety smutna prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach a zwłaszcza w tym kraju ciężko jest być 100 % legalnym odbiorcą. Bo kradzież zawsze jest kradzieżą. I nie piszę tego jako ten który zawsze był/jest czysty. Jest mi z tym źle w jakiś sposób bo wiem, że tak czynić się nie powinno ale z drugiej strony mogę się pochwalić dość rozliczną kolekcją np: gier wideo na pecety. Przyznam że chyba najgorzej sprawa ma się z muzyką i filmami. Bo o ile w przypadku systemów operacyjnych i programów można właściwie każdy program komercyjny zastąpić darmowym zamiennikiem tak tu jest problem ... Open source ... Dystrybucje Linuxa ...

Co zaś się tyczy gier wideo ... te z kolei na przestrzeni ostatnich 10-15 lat BARDZO potaniały i naprawdę - jeśli ktoś chce mieć oryginały ( a by grać TRZEBA mieć sprzęt o wartości paru tysięcy złotych ) lub konsolę ( która też jakoś wybitnie tania nie jest ) to naprawdę nie jest problemem znalezienie dobrego tytułu w przystępnej cenie.

Bo samo piracenie to jeden problem ale myślę, że nie mniejszym jak jeszcze większym jest ludzki brak świadomości tego, że kogoś właśnie okradliśmy.

62

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
busiu napisał/a:

No ja też jestem po drugiej stronie barykady - czyli należę do twórców. Nie czerpię z tego zysków, ale znam proces twórczy, wiem mniej więcej jak wygląda proces tworzenia gier, filmów, muzyki, prawo autorskie. I jestem zszokowana tym, że tak łatwo usprawiedliwiacie złodziejstwo.

Przyznaję, że nie mam w tym temacie czystego sumienia - bo jako gówniarz nie miałam nawet kawałka oryginalnej płyty - od kiedy zostałam podłączona do internetu ściągałam wszystko. Gry, muzyka, filmy, po prostu ciężkie gigabajty danych. Ale jak stanęłam po drugiej stronie zrozumiałam - wkładasz w coś serce, czas, pieniądze, a ktoś tak po prostu kradnie to, na co naprawdę ciężko pracujesz. Ja bym czuła niesmak mając fanów-złodziei.

Teraz jeśli chodzi o muzykę korzystam ze Spotify - 20 zł miesięcznie i mam i muzykę, i czyste sumienie. Gry kupuję oryginalne - wyrosłam z tego dziecięcego założenia, że "mnie się należy". Niby dlaczego? Gry to towar luksusowy. Z przyjemnością czekam na premierę GTA V we wtorek i już zapłaciłam całe 200 zł za preorder. Ale jak mnie nie było stać na Assassin's Creed w chwili premiery, to odczekałam cierpliwie swoje i kupiłam używkę od kogoś, kto się nagrał i sprzedał miesiąc po premierze za połowę ceny. Tym bardziej, że twórców ulubionych gier szanuję i chcę ich nagrodzić za dobrze spędzony czas. Kupienie oryginała daje mi satysfakcję.

Uważam, że piractwo to nie jest coś, czym należy się chwalić.

Czyli jesteś obłudna masz mentalność Kalego bo wiesz że póki ktoś nie czerpie z tego zysków ma wszystko gdzieś.
Teraz doczepiasz zrozumiałaś że nie można brać piratów i jednocześnie zarabiać na prawach autorskich bo to już by był czysty cynizm.

63 Ostatnio edytowany przez Metyl (2013-09-20 18:36:05)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Katarzynko ... nie chcę tu robić za adwokata busiu bo jak ona będzie chciała to sama coś dopisze w tym temacie więcej ale ... już nie pierwszy raz mam wrażenie, że odczytujesz posty niektórych osób nie tak jak powinnaś. Krótko mówiąc - zmieniasz zupełnie ich sens i odwracasz kota ogonem. I taka uwaga ogólna na koniec - pisz proszę nieco schludniej bo ciężko Cię czasami zrozumieć przez Twój nieco niezrozumiały styl ...

Wracając do Twojej i busiu mini dyskusji ... nie wiem jak Ty ale ja widzę subtelną różnicę pomiędzy 'piraciŁEM/ŁAM za młodu, z szaleństwa i chęci oraz cudowności "wolnego" internetu więc zasysało się wszystko ale z tym koniec bo TERAZ wiem ile to kosztuje pracy i wysiłku' a czymś w stylu 'od zawsze piraciłem/łam i teraz jak ja sam coś tworzę to i tak będę piracił dalej bo mam to w (_!_)'. To jest cynizm? To jest mentalność Kalego? I don't think so ...

Dziwnym trafem jakoś od razu założyłaś, że skoro ona obecnie coś tworzy i jest przeciw piractwu to również NA PEWNO ściąga też nielegalnie cokolwiek z sieci. Ciekawe nadużycie nieprawdaż?

64 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-20 19:10:56)

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?
Metyl napisał/a:

Katarzynko ... nie chcę tu robić za adwokata busiu bo jak ona będzie chciała to sama coś dopisze w tym temacie więcej ale ... już nie pierwszy raz mam wrażenie, że odczytujesz posty niektórych osób nie tak jak powinnaś. Krótko mówiąc - zmieniasz zupełnie ich sens i odwracasz kota ogonem. I taka uwaga ogólna na koniec - pisz proszę nieco schludniej bo ciężko Cię czasami zrozumieć przez Twój nieco niezrozumiały styl ...

Wracając do Twojej i busiu mini dyskusji ... nie wiem jak Ty ale ja widzę subtelną różnicę pomiędzy 'piraciŁEM/ŁAM za młodu, z szaleństwa i chęci oraz cudowności "wolnego" internetu więc zasysało się wszystko ale z tym koniec bo TERAZ wiem ile to kosztuje pracy i wysiłku' a czymś w stylu 'od zawsze piraciłem/łam i teraz jak ja sam coś tworzę to i tak będę piracił dalej bo mam to w (_!_)'. To jest cynizm? To jest mentalność Kalego? I don't think so ...

Dziwnym trafem jakoś od razu założyłaś, że skoro ona obecnie coś tworzy i jest przeciw piractwu to również NA PEWNO ściąga też nielegalnie cokolwiek z sieci. Ciekawe nadużycie nieprawdaż?

Ja tylko czytam pomiędzy słowami.
Nie to ty mnie nie zrozumiałeś napisałam że jest hipokrytką a gdyby ściągała piraty i tworzyła to by była mega-hipokrytką.
Bo przecież zaczęła uważając że to kradzież dopiero wtedy gdy sama zaczęła tworzyć i tak każdy podchodzi to normalne.

65

Odp: Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Katarzynka82..... "Ale jak stanęłam po drugiej stronie zrozumiałam" - na czym wg Ciebie polega proces uczenia się na błędach?
ps. czytać między wierszami, a  ROZUMIEĆ co się czyta to też dwie różne sprawy.

Posty [ 1 do 65 z 109 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » KULTURA » Prawa autorskie - czujemy, że kradniemy?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024