Hej, jestem tu nowa, chociaż forum przeglądam od dość dawna. Mam pewien problem. Otóż mam dobrego kolegę, na potrzeby historii dajmy mu na imię X. I tak X został kilka lat temu zraniony przez kobietę, był w niej zakochany po uszy, ale ona go wykorzystała i rzuciła. On chciał wrócić, ona się nim bawiła, i wkręcił sobie, że już nigdy się nie zakocha. Znam go już 5 lat, i wiem, że jest cholernie trudny w obyciu, wydaje się być na wszystko obojętny, ale jeśli się go pozna, to się wie, że tak nie jest, że jednak coś tam w nim jest. I tak od pół roku żyliśmy sobie w takim pseudozwiązku, raczej byłam jego kochanką. Jak potrzebowałam przytulenia, czy pocałunku, czy czegoś - był. Pokłóciłam się z nim trochę, bo choć kręciło mnie to (zero zobowiązań), to jednak bardzo mi brakowało jakiejś stabilizacji. No i nie odzywałam się do niego przez tydzień, miał iść do wojska. Dzień przed pójściem przyszedł, przeprosił, wypiliśmy piwo (nie spiliśmy się), i jakoś tak pytam go "zależy ci na mnie?" on odpowiedział, że tak. Potem zapytałam, czy coś do mnie czuje. A on powiedział "gdybym nie czuł, to by mnie tu nie było". Więc pytam, dlaczego nie chce ze mną być, odpowiedział "bo nie chcę związku. przy związku się przywiązujesz. a przywiązanie boli". Zapytał, czy przyjadę na jego przysięgę, odprowadził do domu, pocałował.
I ja już sama nie wiem co o tym myśleć.
Jak to nie wiesz co mysleć, przecież wszystko jest jasne - wszystko zostało jasno wytłumaczone. ![]()
Nie chcę Cię dobijać, ale wierzysz w coś takiego: "Nie chce związku, bo ktoś mnie kiedyś skrzywdził"?
Ja nie wierzę. Być może jesteś mu w jakiś sposób bliska, ale z pewnością nie w taki w jaki chyba chciałabyś być. Zakochany mężczyzna chce stworzyć związek, bez względu na wszystko. I tyle.
Nie rozumiem za bardzo takiego podejścia. Skoro spotykacie się ze sobą, jesteście ze sobą blisko... To automatycznie przywiązanie się pojawia i na pewno już między Wami jest! Nie nazywanie tego związkiem to raczej przepustka do odejścia w każdej chwili, taki brak zobowiązań. Jeżeli Ci taki uklad pasuje - ok. Ale jeżeli nie to proponuje sobie odpuscić taką nie zdeklarowaną osobę...
Jeżeli Ty oczekujesz czegoś więcej, a on nie, to chyba nie ma sensu tego ciągnąć. A to, że został zraniony, to inna sprawa, jeżeli by mu na Tobie zależało to dał by Tobie szanse. Widocznie to nie jest "to".
Dzwoni do mnie codziennie, mówi że tęskni, że mu mnie brakuje.. eh, nie wiem.
ja wiem czego mu brakuje
Brutalna prawda, ale myślę, że Stev ma rację.
Wydaje mi się, że on po prostu lubi z Tobą spędzać czas, macie dobre relacje, ale jak sam powiedział NIE CHCE ZWIĄZKU.
Gdyby się w Tobie zakochał i chciał z Tobą być to już bylibyście parą...