lukasz.w2006 napisał/a:Jestem ze swoją kobietką od prawie 10 lat ( 2 lata zaręczeni ) od około 3 lat mieszkamy razem.
Czy to jest miłość, czy to jest kochanie/rutyna?
Ja pracuje po około 10 godzin dziennie moja kobietka jest od poniedziałku do piątku w delegacjach ( to wszystko by zarobić na spłate naszego mieszkanka )czyli sobota i niedziela jest dla nas ALE TU WŁAŚNIE JEST SEDNO SPRAWY
Nikt nie mowił, że będzie lekko... i słowa dotrzymał. Nie tylko w temacie pracy ;/
Moja Anka traktuje mnie jak kolege z pracy mogę ją obsypywać kwiatami (często to robie ) mówić że ją kocham itp i jedynie moge usłyszeć "ja ciebie też" bez zbytniego entuzjazmu ważniejsze są seriale, koleżanki, pies, mamusia itp
Delegacja nie jedno ma imię, koleżanka też, a mamusia... no cóż, bywa zaborczo indoktrynacyjnie i toksycznie zazdrosna. Zwłaszcza gdy nie słyszysz co mówi pod Twoją nieobecność o Was razem lub o każdym z osobna, bo "zięciów to ja mogę mieć 5 ale córę mam Ci tylko jedną na wydaniu".
Z nadmiaru, to i wrzodów się można na żołądku wątrobie nabawić... nie słodź za dużo 
Kotka mogłeś zagłaskać i teraz głaskając go w drugą stronę wychodzą same... sęki? 
Teraz mam pytanie to już koniec ?? mogę jeszcze walczyc czy to już przyzwyczajenie, rutyna czy po prostu tak ma być ?? boli strasznie takie traktowanie. ile można sie starać o miłość drugiej osoby i szacunek ??
(może to sygnał że już ma kogoś innego ??)
Nie rób priorytetu z kogoś dla kogo jesteś opcją, czasami jedną z wielu, bo o miłość się nie błaga - o prawdziwą nie trzeba a o fałszywą nie warto.
Co za dużo...
Złotym lekarstwem na te dylematy jest spokojna ROZMOWA w 4 oczy bez pardonu i owijania w bawełnę. A tego Nas uczą od małego i obejmuje to też instrukcja obsługi procesorka pod czuprynką.
Choć miłość można okazywać na wiele sposobów, tak słowa są najczęściej odzwierciedleniem stanu duszy. Bądź skory do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu. Trudno jest okazywać miłość gdy nie ma za to nagrody, a wymuszać ją jest jak strzał w kolano... a dlaczego tak jest, bo nie możesz dać jej tego, czego sam nie masz.
Poznanie dziewczyny jest jak egzamin do liceum, ślub to matura ze studniówką... człek się całe życie uczy drugiej osoby.
Przemyśl to na spokojnie i bez emocji, bo gdy w grę wchodzą emocje, wyłącza się logiczne myślenie.
"sekret PL" na Youtube i jak umiesz to "ognioodpornego" ściągnij i obejrzyj.
"Przez śmiech do lepszego małżeństwa" na DVD też polecam...