Witam wszystkich. Mam problem z moją tuszą. próbowałam różnych diet, ale szybko zrezygnowałam. Wiem, że to moja wina, ale niestety dużo podjadam, zwłaszcza, gdy pracuję przy komputerze, a pracuję wiele godzin w domu. Po drugie nie mam czasu na spacery, a ćwiczyć mi się po prostu nie chce, bo jestem zmęczona i marzę tylko o spaniu. Nie wiem co robić, ale jak tak dalej będzie, to nie uniosę się z fotela. Wstyd się przyznać, ale do młodych nie należę i robię takie rzeczy. Czy ktoś miał ten sam problem co ja i sobie z nim poradził, proszę o wskazówki?
Chyba nie ma innego wyjścia jak się po prostu zmusić do ruszenia tyłka
Ja też dużo siedzę przed komputerem (studiuję informatykę), a dodatkowo pracuję, więc często też mi się nie chce, jestem zmęczona etc. Jednak jak się już człowiek przemoże i pójdzie na jakieś zajęcia, czy poćwiczy w domu to ma satysfakcję. Co do podjadania: moim sposobem jest postawienie sobie słodyczy wysoko na półce, żebym nie mogła ich sięgnąć. Zwykle nie chce mi się specjalnie wstawać z kanapy i jeszcze szukać stołka, żeby coś sięgnąć z najwyższej półki
A że mam odruch sięgania po jedzenie jak siedzę przed kompem to zazwyczaj robię sobie herbatę i po nią wyciągam łapkę
Nie próbuj diet, po prostu ogranicz słodkości do jednego dnia tygodniowo i jedz w miarę regularnie, a w małych porcjach. Ja ostatnio zaczęłam tak jeść i widzę, że mój żołądek tak naprawdę szybko się napełnia i wcale nie potrzebuje dużej ilości jedzenia. Nie mówię, że zawsze mi się udaje przestrzegać tych zasad, ale warto chociaż spróbować! Powodzenia ![]()
3 2013-09-04 00:47:54 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-09-04 00:52:47)
kaisa_maiene ma rację
Do tego dodam, że praktycznie non stop można chrupać, całe dnie np marchewkę, lekka, a też można czymś się zająć, żeby nie myśleć o słodyczach np
Także można spróbować
No i ćwiczenia... myślę, że to jest tak, że na początku się nie chce, a potem jak się już zacznie, to wchodzi to w nawyk ![]()
Dodaj do swojej listy obowiązków jakieś ćwiczenia np. 5 razy w tygodniu. I wtedy nie ma, że Ci się nie chce, albo jesteś zmęczona, to będzie taki sam obowiązek jak praca i wykonać go musisz.
Zrób sobie co jakiś czas przerwę od komputera i np. porozciągaj się parę minut, zrób kilka prostych ćwiczeń.
Do sklepu, lekarza, urzędu itd. - na piechotę.
Moim zdaniem czasowe, często restrykcyjne diety nie mają sensu, lepiej jeść rozsądnie i więcej się ruszać.
Macie rację, muszę porządnie wziąć się za siebie, nie wiem jeszcze jak to zrobię, ale muszę. Raz już mi się to udało z papierosami, ale to już dawno temu to teraz z tą nadwaga czas porządek zrobić. Ruszać się przede wszystkim, słuchać rodziny, która ciągle powtarza mi to samo, nie wysługiwać się mężem, który biega po sklepach i w końcu wychodzić razem z nim i naszym psem na spacery. A z tym jedzeniem to też chyba tak zrobię jak radzicie, regularne jedzenie, bez podjadania, chyba, że jakiś owoc, czy marchewkę, żadnych nieprzemyślanych i nie skutecznych diet Takie są moje postanowienia, ale czy wytrwam w moim postanowieniu? Dzięki od jutra zaczynam.
Dawaj na bieżąco znać jak Ci idzie, będziesz miała większą motywację ![]()
Dawaj na bieżąco znać jak Ci idzie, będziesz miała większą motywację
Dokładnie, a my będziemy Cię dopingować ![]()
kaisa_malene napisał/a:Dawaj na bieżąco znać jak Ci idzie, będziesz miała większą motywację
Dokładnie, a my będziemy Cię dopingować
Otóż to ![]()
Tak jak wczoraj sobie przyrzekłam od dzisiaj rozpoczęłam. Zrobiłam sobie jeszcze wczoraj dokładny harmonogram dnia. Pierwsze śniadanie zjadłam o 7 30 składało się tylko z żytniego chleba trzy kromeczki z chudą szynką i twarożkiem z rzodkiewką (mam szczęście bo za rogiem jest sklep, który już o 6 ma świeże pieczywo}, później praca przy komputerze i o godzinie 10 30 zrobiłam sobie przerwę na małe co nie co, czyli jogurcik z musli, nie za bardzo mi to podchodziło, bo jadłam pierwszy raz, ale można się przyzwyczaić, no i wreszcie obiad o godz 14 30 były warzywka na parze takie jak brokuł, marchewka, fasolka szparagowa i ziemniaczek plus ryba, za która nie przepadam, a na parze tym bardziej, ale dałam dużo przypraw, bo gdzieś to wyczytałam, że zastąpią sól, zapomniałam, ze na śniadanie obowiązkowo kawa z ekspresu, bo tylko taką pijemy i ograniczyłam cukier zamiast dwóch łyżeczek, dałam jedną nie za bardzo mi to podchodziło, ale to kwestia przyzwyczajenia, tak samo było o godzinie 16 30 kawka i owocowy jogurcik, chętnie zjadłabym coś konkretnego do tej kawy, ale jak mus to mus, a na kolację mąż robi sałatkę z kurczakiem, taka tradycyjną sałata, ogórek i tak dalej, zobaczę czy mi to wystarczy bez chleba. Ruszałam się dzisiaj więcej bo musiałam to przygotować. To tyle chciałam się tylko pochwalić, że zaczęłam.
No i brawo!
Zaczęłaś, i to już jest Twój pierwszy sukces ![]()
Dzisiaj drugi dzień moich zmagań, w harmonogramie godziny się nie zmieniły, ale wprowadziłam do jadłospisu pieczywo chrupkie Wasa żytnie, które zjem sobie na kolacje z twarożkiem. Obiad nawet mi smakował zrobiłam ryż do tego grillowaną pierś i sałatkę z pomidorów i sałaty. Jednak ciągnęło mnie dzisiaj do podjadania, ale mąż stwierdził, że lepiej suszoną śliwkę zjeść, bo on je lubi, niż jakieś ciasteczko, aha kupiłam sobie jeszcze wafle ryżowe bez soli w razie czego. To tyle. A od soboty przyrzekłam sobie spacerek z mężem i psem. To tyle. Dziękuję za dopingowanie Merredithhh.
Nie ma za co ![]()
Ze swojej strony jeszcze mogę polecić rower stacjonarny. Ja jeżdżę oglądając filmy/ czytając książkę, dzięki czemu czas mija mi szybko i przyjemnie. Myślę, że dla kogoś, kto nie przepada za ćwiczeniami to będzie dobry początek.
Poza tym od czasu do czasu możesz zrobić sobie dzień dziecka, np. zjeść swoje ulubione danie, czy pozwolić sobie na jakiś deser do kawy. Łatwiej będzie Ci wytrwać ze świadomością, że za x dni wyrzeczeń czeka na Ciebie Twój przysmak, niż, że zjesz go dopiero za np. pół roku, jak osiągniesz ostateczny cel. No i lepiej z góry sprecyzować na czym ten dzień dziecka ma polegać, co wtedy możesz dodatkowo zjeść. Inaczej łatwo można przesadzić.
Ale myślę, że i tak najlepszą motywacją będą spadające kilogramy.
Powodzenia w dniu trzecim ![]()
Mam wrażenie, ze mnóstwo osób usprawiedliwia swoją nadwagę właśnie pracą przed kompem. A przecież nei zawsze to jest powodem. Czasem wystarczy lepsza dieta i trochę sportu.
Wiesz co immanentne ja nie usprawiedliwiam mojej nadwagi pracą przy komputerze, tylko paskudnym nawykiem podjadania, ale na razie się wstrzymuję.
Dzisiaj piaty dzień mojej diety, ale z obiadku niedzielnego nie mogłam zrezygnować,chociażby dlatego, że mężowi się on jak najbardziej należy, bo w niedzielę zawsze są kluski, rosołek i mięsko, ale zrobiłam dzisiaj pyszna surówkę i zjadłam jej więcej dlatego tylko jedną kluskę prawie bez sosu i białe mięso z kurczaka, a na podwieczorek będzie filiżanka czarnej kawy z ekspresu, bo taką tylko pijemy i dwa dietetyczne ciasteczka zbożowe, za to na kolacje tylko pomidor z mozzarellą i świeża bazylia, bardzo to lubię i zawsze jeszcze do tego jadłam chleb z masłem, ale dzisiaj się powstrzymam, jak dieta to dieta. jeśli chodzi o wczorajszy spacer to nie byłam, ale ruchu miałam dużo, bo wreszcie pomogłam mężowi w naszym przydomowym ogródku, a dzisiaj wieczorem idziemy potańczyć na dożynkowy festyn. Do następnego razu, życzę wszystkim miłego popołudnia.
Wiesz co immanentne ja nie usprawiedliwiam mojej nadwagi pracą przy komputerze, tylko paskudnym nawykiem podjadania, ale na razie się wstrzymuję.
No to już inna kwestia
Ale jednak wiele osób tłumaczy siedzeniem przy kompie ![]()
I jak Ci idzie?
Moja praca również wiąże się z całodniowym przebywaniem przed komputerem, z przerwami oczywiście no ale tak czy inaczej muszę siedzieć na tyłku cały dzień:P
Moim zdaniem to na pewno przydadzą się dziewczynom które mają nadwagę i pracę przy komputerze ZDROWE przekąski, typu orzechy, migdaly, jabłko, banan, sok warzywny, lub owocowy. No i przede wszystkim zdrowy, cieply obiad. Jestem na NIE chipsom, paluszkom, pizzy, kebabom i tak dalej i tak dalej.... i przede wszystkim robienie sobie przerwy w pracy, spacer 5 min po korytarzu już lepiej na nasze zdrowie wpływa....
Ja mam prace w domu wiec nie mogę narzekac, kiedy chce mogę robic sobie przerwy, wtedy cwicze Chodakowska Skalpel
no i przede wszystkim mam wyrobiony nawyk zdrowego odżywiania. i mimo iż siedze długo przed komputerem waze 45 kg, i czuje się swietnie nie odczuwając tego ze prace mam siedzaca!
trzymam za was kobiety kciuki! mobilizacja jest najwazniejsza!
Niestety praca siedząca nie sprzyja zdrowiu i przyczynia się do wzrostu wagi, dlatego trzeba właściwie się odżywiać i nie unikać sportu/wykonywania ćwiczeń po pracy a nasza waga będzie utrzymywała się na dotychczasowym poziomie.
No niestety pracują przy kompie trzeba mieć świadomość, że jak nie zadbamy o swój ruch, to się tłuszczyk będzie gromadzić... A nie możesz sobie postawić na biurku wody i popijać, zamiast podjadać? A podjadać ew. bakalie, suszone owoce, orzechy...?