witam, mam taki problem - mój narzeczony nie bardzo angażuje się w przygotowania do ślubu. Aktualnie on pracuje za granicą, ja jestem w Polsce i jak to zwyczaj nakazuje jako przyszła panna młoda mam na głowie więcej niż on, jednak nie wiem czy to normalne, że on nie jest tym tematem zainteresowany - obejrzeliśmy razem sale, wybraliśmy kościół, ustaliliśmy termin, ale właściwie do wszelkich konkretnych działań ja go zachęcam. On praktycznie nigdy nie pyta np.: "Co z zespołem ? Czy dzwoniłaś do fotografa ? etc". Czy to normalne ? Jak moja mama zaczyna temat związany ze ślubem on milczy lub mówi, że to jeszcze tyle czasu -fakt, że mamy jeszcze rok... co sądzicie ? Nie mogę powiedzieć by wcale palcem nie kiwnął - sprawdzaliśmy razem sale, menu, zespoły, ale wszystko ja inicjowałam bo on uważa że jeszcze tyyyllle czasu... Przesadzam ?
Czy Wasi partnerzy bardziej się zajmowali tym tematem ???
rok to jeszcze duzo, my zaczelismy przygotowania na pol roku przed, daj mu troche luzu, faceci nie kumaja ze to tak trzeba wszystko zaplanowac i poukladac, trzeba im to unaocznic
brrr, już po przeczytaniu tekstu poczułam nerwowość przygotowań. Dziewczyno wyluzuj! Rok to dużo czasu. Nie dla każdego organizacja ślub to sens życia. Poza tym odniosłam wrażenie, że przy twoim podnieceniu tym ślubem, to on już nie ma za bardzo pola na działanie, twoje rozgorączkowanie wypełnia każdy aspekt przygotowań do ślub.