Mój ukochany chce wyjechać z kraju i odejść.
Jestem z chłopakiem od około roku. Na początku On bardzo mnie adorował, kochał miał poważne zamiary. Chciał żebyśmy zamieszkali razem i tak się stało. Kilka miesięcy temu jeszcze twierdził że chce mieć dzieci, że mnie kocha. Ale od jakiegoś czasu odsunął się. Teraz twierdzi, że w ogóle poważne związki nie są dla niego, że potrzebuje innych kobiet. Wyjeżdża na jakiś czas zagranicę. Poznał nawet jakąś dziewczynę (nie są razem) ale wiem, że rozmawiali o mnie (sam się przyznał). Podobno mu doradzała, żeby ze mną został, ale mimo to stwierdził że nie chce już ze mną być. Bardzo się zmienił, jest nieczuły, ale utrzymuje ze mną kontakt i stara się dbać o mnie. Nie wiem co myśleć jak go odzyskać. Kocham go mimo jego wad i tego zachowania.
Nie wiem co zrobić...
Nic nie rob daj mu odejsc... pozniej bedzie bardziej bolalo, Cos postanowil chce sporobowac jak nie teraz to zrobi to pozniej.
Jak go odzyskać? O ile jest to możliwe, to na pewno nie w sposób, o którym myślisz.
Po pierwsze musisz zaakceptować ten stan rzeczy, powiedzieć mu, że ok, że przyjmujesz i godzisz się z jego decyzją jeżeli tak chce, że byc może nie jesteście dla siebie. I po prostu odsunąć się i nie robić juz nic, nie starać się o niego jeszcze bardziej, bo on tym bardziej będzie się odsuwał.
Niech Ci nie przychodzi do głowy błaganie go o to, żeby dał wam szansę.
Witaj,
Nawiązując do tego, co mówi Goshh dorzucę swoje 3 grosze, a dokładniej sławetną na tym forum metodę, która odpowiednio zastosowana i wdrożona w życie, ułatwi Ci ewentualny powrót do siebie. Choć gwarancji, że tak się stanie to nikt nie ma.
Nie przeredagowana - przeznaczona co prawda dla małżeństw w kryzysie ale i Tobie się przyda:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów małżeństwa.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj żony. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kościoła, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w domu z żoną (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj żonie jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących małżeństwa do chwili, gdy żona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie żona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z żoną, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. żona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.
I zapamietaj to:
Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś opcją, czasami jedną z wielu. O miłość się nie błaga - o fałszywą nie warto, a o prawdziwą, to wiadomo - nie trzeba.
Poszukaj sobie też na youtube "sekret PL" i obejrzyj.
Powodzenia.
Dzięki... Obawiam się że macie rację. Goshh - skąd wiedziałaś/-łeś o czym myślę? Trochę już z nim rozmawiałam i wiem, że nie bardzo jest skłonny do zmiany zdania. A mnie trudno się pogodzić z jego decyzją. Nie rozumiem, czemu mężczyźni tak po prostu się zmieniają, zmieniają zdanie o 180 stopni. Teraz obwiniam się o to wszystko, nawet nie wiem czy słusznie...
Mój ukochany chce wyjechać z kraju i odejść.
Jestem z chłopakiem od około roku. Na początku On bardzo mnie adorował, kochał miał poważne zamiary. Chciał żebyśmy zamieszkali razem i tak się stało. Kilka miesięcy temu jeszcze twierdził że chce mieć dzieci, że mnie kocha. Ale od jakiegoś czasu odsunął się. Teraz twierdzi, że w ogóle poważne związki nie są dla niego, że potrzebuje innych kobiet. Wyjeżdża na jakiś czas zagranicę. Poznał nawet jakąś dziewczynę (nie są razem) ale wiem, że rozmawiali o mnie (sam się przyznał). Podobno mu doradzała, żeby ze mną został, ale mimo to stwierdził że nie chce już ze mną być. Bardzo się zmienił, jest nieczuły, ale utrzymuje ze mną kontakt i stara się dbać o mnie. Nie wiem co myśleć jak go odzyskać. Kocham go mimo jego wad i tego zachowania.
Nie wiem co zrobić...
A bo już się zdążył zakochać.... a raczej "napalić" na nową znajomość.
Puść go, daj mu odejść. Jak wróci, będzie Twój, jak nie... nigdy nie był....
bags..
jakie to mądre co napisałeś!!! Naprawdę. W głębi serca wiem że to jest najlepsze wyjście, ale ponad połowę tych punktów spaliłam, postaram się to zmienić, mam nadzieję, że albo mi to przywróci chłopaka albo pozwoli zapomnieć. Oddałabym wszystko żeby do mnie wrócił i tyle samo żeby o nim zapomnieć...
Tylko czasem tak trudno to wszystko wypełnić i TĄ pustkę.
8 2013-08-29 19:56:29 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-08-29 20:02:37)
Goshh - skąd wiedziałaś/-łeś o czym myślę? ...
Poczytaj posty na forum, a stwierdzisz, że mają cechy wspólne.
..utrzymuje ze mną kontakt i stara się dbać o mnie.
Bo chce mieć Ci w odwrocie jak mu nie wypali z tamtą. Niewielkim kosztem trzyma Cię przy nadziei, drobnymi gestami, które dla Ciebie urastają do rangi dbania o Ciebie. Im szybciej dostanie sygnał, ze powrotu nie będzie (patrz metoda 34 kroków) tym masz większe szanse.
bags..
jakie to mądre co napisałeś!!! Naprawdę. W głębi serca wiem że to jest najlepsze wyjście, ale ponad połowę tych punktów spaliłam, postaram się to zmienić, mam nadzieję, że albo mi to przywróci chłopaka albo pozwoli zapomnieć. Oddałabym wszystko żeby do mnie wrócił i tyle samo żeby o nim zapomnieć...
Tylko czasem tak trudno to wszystko wypełnić i TĄ pustkę.
Ja zaczynając swoją batalię małżeńską spaliłem praktycznie wszystkie te punkty - później się poprawiłem
, zanim ta metoda do mnie dotarła na innym forum i zaadoptowałem ją na potrzeby tutejszego forum.
Nie mniej jednak zagrałem tak - "zatrudniając" do pomocy nawet własnego/wspólnego duchownego, że na dzień dzisiejszy jestem z siebie i ze swoich poczynań w ówczesnym czasie dumny. Mimo iż swoją walkę o małżeństwo przegrałem z upartą, toksyczną teściową i zdradą fizyczną ze strony żony, tak na dzień dzisiejszy nie mam sobie nic do zarzucenia. Zrobiłem wszystko co mogłem, a że nawet na przekór... no cóż, życie. ![]()
akasha napisał/a:Goshh - skąd wiedziałaś/-łeś o czym myślę? ...
Poczytaj posty na forum, a stwierdzisz, że mają cechy wspólne.
akasha napisał/a:..utrzymuje ze mną kontakt i stara się dbać o mnie.
Bo chce mieć Ci w odwrocie jak mu nie wypali z tamtą. Niewielkim kosztem trzyma Cię przy nadziei, drobnymi gestami, które dla Ciebie urastają do rangi dbania o Ciebie. Im szybciej dostanie sygnał, ze powrotu nie będzie (patrz metoda 34 kroków) tym masz większe szanse.
AMEN!!!
Dzięki... Obawiam się że macie rację. Goshh - skąd wiedziałaś/-łeś o czym myślę? Trochę już z nim rozmawiałam i wiem, że nie bardzo jest skłonny do zmiany zdania. A mnie trudno się pogodzić z jego decyzją. Nie rozumiem, czemu mężczyźni tak po prostu się zmieniają, zmieniają zdanie o 180 stopni. Teraz obwiniam się o to wszystko, nawet nie wiem czy słusznie...
Skąd wiedziałam? Bo przerobiłam wszystko na własnej skórze. Popełniłam chyba wszystkie możliwe błędy. Oczywiście zrobisz jak będziesz chciała, bo ja wiem, że to boli, że człowiek chce udowdnic całemu światu że WSZYSCY nie mają racji, że to miłośc, że Tobie się uda...
Jasne, ja życzę tego wszystkim. Ale takie przypadki to chyba gorzej niż trafić w lotto.
Rozmowa z nim w tym momencie nic nie da. Na to daję 100% gwarancji.
Dlaczego tak zmieniają zdanie? A też właśnie nie wiem... Po prostu coś sobie w głowie wymyślił i ułozył, i żadna siła nie jest w stanie zmienić jego zdania, dopiero kiedy znowu on sam coś tam sobie wykmini. On tak postanowił i jest przekonany o słuszności swojej decyzji. Błagając go w szlochach będziesz go w tej decyzji jedynie utwierdzać.
Staraj się stosować do możliwie jak największej ilości punktów, które wkleił bags. Osobiście uważam, że jeszcze nic nie jest stracone, ale MUSISZ nastawić się na to, że to koniec i to po prostu zaakceptować i żyć po swojemu.
ok, zastosuję się ![]()
dam radę potrafię być zawzięta!!
Czy to coś da czy nie, chciałabym żeby kiedyś pomyślał, że zrobił błąd, że naprawdę go kochałam...a może to z mojej strony egoizm po prostu.
rzeczywiście te gesty wynoszę nad ołtarze jako potwierdzenie jego uczucia, chciałabym tylko wiedzieć czy na prawdę tak już na 100% mnie nie kocha czy to tylko przejściowe. Rany jak ja nie lubię czekać aż czas zrobi swoje i albo zagoi rany albo wszystko odwróci do góry nogami... ![]()
..chciałabym tylko wiedzieć czy na prawdę tak już na 100% mnie nie kocha czy to tylko przejściowe....
w tej chwili nawet jeśli kocha to o tym nie wie, motylki i łaskotanie w brzuchu uniemożliwiają mu ocenę sytuacji.
Powie więc, że nie kocha. Jeśli powie, ze kocha to jest podłym kłamcą. Dowie się prawdy jak okulary różowe spadną.
Jak to ktoś wcześniej stwierdził: Nażarł się gąsienic, ma teraz motyle w brzuchu ale wys.a i tak gó..o.
Jedyne co możesz to czekać. NIESTETY.
Jak pogodzić się z odejściem mężczyzny? Może banalne, ale dać sobie po prostu czas. I starać się stosować do zasad podesłanych przez bagsa. Coś w tej metodzie jest. Ja po rozstaniu nienawidziłam ciszy gdy wracałam do domu, tej przeklętej pustki... Dlatego starałam się maksymalnie zając swój wolny czas. Sport - dla mnie był najlepszym rozwiązaniem. Starałam się jak najmniej czasu spędzać w domu. I choć bardzo korci żeby się do niego odezwać, pokazać, że Ci zależy, prosić, błagać o ostatnią szansę - nie rób tego za nic w świecie. Będzie Ci się to jeszcze długo potem odbijało czkawką. Nie szukaj z nim kontaktu.
Nikt z nas nie lubi czekać... ale uwierz, że to najlepsze co możesz zrobić. Dla mnie to było nie do przyjęcia na początku.. "No jak to? mam nie robić już nic tylko czekać?! Przecież tak się nie da. Muszę walczyć" Ale posłuchałam tych rad i choć bardzo korciło nie odezwałam się już więcej. I dziś śmiało mogę stwierdzić, że warto ich posłuchać ![]()
http://demotywatory.pl/499913/Jesli-cos-kochasz-pusc-to-wolno
ok postaram się zastosować wasze rady...
Tez tak mysle- pozwol odejsc, zdaje sie ze to nie jest od ciebie zalezne cZy wroci cZy nie, moze po prostu kogos innego poznal, moze nie jest wam pisane byc razem... Nic na sile w milosci...
Mój ukochany chce wyjechać z kraju i odejść.
Jestem z chłopakiem od około roku. Na początku On bardzo mnie adorował, kochał miał poważne zamiary. Chciał żebyśmy zamieszkali razem i tak się stało. Kilka miesięcy temu jeszcze twierdził że chce mieć dzieci, że mnie kocha. Ale od jakiegoś czasu odsunął się. Teraz twierdzi, że w ogóle poważne związki nie są dla niego, że potrzebuje innych kobiet. Wyjeżdża na jakiś czas zagranicę. Poznał nawet jakąś dziewczynę (nie są razem) ale wiem, że rozmawiali o mnie (sam się przyznał). Podobno mu doradzała, żeby ze mną został, ale mimo to stwierdził że nie chce już ze mną być. Bardzo się zmienił, jest nieczuły, ale utrzymuje ze mną kontakt i stara się dbać o mnie. Nie wiem co myśleć jak go odzyskać. Kocham go mimo jego wad i tego zachowania.
Nie wiem co zrobić...
Powiem Ci tak:
"Jeśli Ci na czymś naprawdę zależy - wypuść to z ręki... Jeśli wróci do Ciebie tzn. że będzie Twoje już na wieki... Jeśli nie wróci tzn. że nigdy do Ciebie nie należało..."