Hej, jakiś czas temu tu pisałam. Pisałam, że rozstałem się z chłopakiem. Cytuje:Jestem juz po trzydzestce planowałam z nim zycie i jakoś to wszystko się rozmyło. To nie był łatwy zwiazek. On był młodszy ode mnie. Najpierw miał problem, zeby skończyć studia potem, zeby znaleśc prace. Wspierałam go ale czasami był cięzko. Raz nawet odeszłam zeby wzioł sie w garsc i żebym nie musiałam nim kierować i ciagle go mobilizować, ale wróciłam jak się okazało ze moge mu pomóc w załatwieniu pracy. Pomyślałam ze jak zacznie pracowac to oderwie się od smutnej rzeczywistosci, bedze miał pieniadze, będzie mógł poczuć się facetem może wówczas bedzie mniej sflustrowany i bedziemy mogli sobi układac zycie.Wróciliśmy do siebie. Nie moge powiedziec bo zawsze był dla mnie dobry, czuły ale ja chciałam juz stabilizacji. Od wyjazdu gdy wyjechał ze znajomymi( Bezemnie) choć sie temu sprzeciwiałam zaczeło się znowu psuć. Czułam sie niedowartosciowana, niepewna uczuć. Pewnego wieczoru powiedziałam że ja tak dalej nie chce, ze chce czegoś więcej. ( chodziło mi o slub). On zrozumiał że nie chce wogóle. Przemyslałam moje słowa i dzwoniłam do niego. Niestety o co mam do siebie żal nie powiedziałam jak bardzo mi na nim zalezy tylko pytałam tak ogólnie. Jezdziliśmy razem do pracy i czułam ze to nie ten sam człowiek. Wkońcu dwóch tygodniach zebrałam się żeby mu wyznac moje uczucia dać szanse temu związkowi, bo bardzo mi go brakowało. On oznajmił że poznał kogoś na kim mu zalezy, mnie nie kocha, tylko tamtą. Świat mi się zawalił. Ciagle się obwiniam, ze to moja wina bo jakbym mu wczesniej powiedziała czego chce, jakby on wtedy nie wyszedł z przeświadczeniem , ze z nami koniec to by tamtej nie poznał. Pracujemy widujemy się codziennie więc jest cięzko. On juz z tamtą mają zaplanowany ślub mimo ze znają się pare miesięcy. To jest straszne. Nie moge się przestac obwiniać.
A teraz. Pracujemy nadal razem. On z tamtą dziewczyną najpierw jak pisałam zaplanowali slów( bo ona w ciązy). Potem miesiąc przed odwołali ( Bo podobno wcześniej poroniła) a teraz znowu jest w ciązy i juz mieszkają razem. Ja jakoś nie moge się od tego wszystkiego odciąć. Ciągle rozpamietuje, choć wiem że to nic nie da a sama się pogrązam. Coraz mniejszą ochote mam ma to zeby się z kimś spotkać, gdzieś wyjś. Normalnie jakaś depresja mnie dopada. Żal , poczucie winy doskwiera mi strasznie. Tak bardzo bym chciała mnieć dziecko - może taki wiek i instynkt maciezyński. Choć zawsze tego bardzo chciałam, ale po ślubie i to chyba był bład. Nie moge o nim zapomnieć i ciągle go idealizuje. Nie wiem czy przy kimś jeszcze będe się tak dobrze czuła. Bo mino wszystko przy nim czułam się tak wyjątkowo.
Na forum działa grupa wsparcia, bardzo fajna rzecz, zajrzyj tam
Mnie wydaje się, że jemu przestało na Tobie zależeć jeszcze nim poznał tamtą dziewczynę.gdyby mu na Tobie zależało, walczył by o Ciebie, nie wpadł by tak łatwo w ramiona innej.
Pora zamknąć tamten rozdział. ciągłym rozpamiętywaniem tylko się kaleczysz.